Thread View: pl.hum.pisarstwo
3 messages
3 total messages
Started by LeP
Wed, 11 Nov 2009 20:10
Ta cisza to ja, czyli z trojga złego czytać ciagle mi się nie chce...
Author: LeP
Date: Wed, 11 Nov 2009 20:10
Date: Wed, 11 Nov 2009 20:10
56 lines
3915 bytes
3915 bytes
Temat bliski memu sercu, więc przypomniałem sobie "Pod Mocnym Aniołem" Pilcha, książkę moim zdaniem niezasłużenie chwaloną, ponoć mocno autobiograficzną, która wyniosła autora na szczyty - w rzeczywistości taki sobie obraz pijaka bezradnego, skundlonego, skomlącego - z najbanalniejszym z banalnych końcem, gdzie ratunkiem jest miłość (w dodatku do kobiety, co jest jeszcze banalniejsze w naszych ciekawych czasach). I co tu dalej robić? Słońce zachodzi bardzo wczesnym popołudniem, ciągle pada deszcz, pisać nie ma do (i dla) kogo, czytać nie ma czego, świat ponoć (wiem z bardzo wiarygodnego źródła) nie chce już by go opisywano... Miałem tego dnia do wyboru: więcej poczytać (bueee... z zaległych ostał się tylko Tomek Lem, ale jego dawkuję sobie oszczędnie, bo strasznie skrótowa ta jego relacja i "ładowana konkretami"), pójść na piwo (na flaszkę za mało - nie pije się w końcu byle czego, a własnej wiśnióweczki szkoda wszystkiej do szczętu przed mrozami zniszczyć) albo jak co dzień linijką mierzyć swoje auto (co jest o tyle bezsensownym zajęciem, że to bydle, mimo wchodzenia w wiek dojrzały, wcale nie chce rosnąć!). http://picasaweb.google.pl/lh/photo/3zmMgrHFGiGrbToQ9xPVKQ?authkey=Gv1sRgCMPcvt3Arpe3_wE&feat=directlink W końcu z pomocą przyszedł ślepy los, zsyłając sponsorkę, która zapragnęła w moim przemiłym towarzystwie dostąpić uniesień (tym razem pozaseksualnych;) Płyt niestety nie dawano, musiał wystarczyć uścisk dłoni Emiliana K, który biega między trzema scenami i rozmawia, czaruje i autentycznie błyszczy, a nawet zaszczyca słowem wstępnym (ciekawe, kiedy mu przejdzie). Tej dano miano od nazwiska Warsza, ale moim zdaniem bardziej pasuje "Pod Schodami" albo "Instrumentarium" (i nie chodzi wcale o sposoby realizacji określonego celu;). W każdym razie do tego rodzaju spektakli nadaje się świetnie, choćby ze względu na barowe stołki w ostatnim rzędzie (które poprawiły nam komfort i autentycznie dodały klimatu). Temat wyświechtany i stary jak świat (jako i ekipa - jednoosobowa tym razem) ale stare i wciąż te same ekipy są moim zdaniem najlepsze. Generalnie to najlepsze, co w nowym sezonie widziałem, a bywało się, oj, bywało;) Recenzje wszędzie entuzjastyczne, więc żadna kiła się byle gównem nie wykręci: http://www.otopr.pl/pr/premiera-sztuki-ta-cisza-to-ja----w-teatrze-kamienica,art,10238.html http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/26,415132_Miedzy_scena_a_butelka.html http://www.e-teatr.pl/pl/artykuly/82034.html Ogólnie rzecz biorąc picie to świetny, inspirujący temat. Żadna inna ludzka działalność nie wyzwala tak wielkich emocji (zwłaszcza wśród tych nielicznych, którzy są upośledzeni fizjologiczną niemocą picia na umór i w związku z tym jego zajadłymi wrogami) Świetny temat na opowiadanie, więc pobudka, pobudka!!! -- LeP
Re: Ta cisza to ja, czyli z trojga złego czytać ciagle mi się nie chce...
Author: Yo
Date: Tue, 24 Nov 2009 16:25
Date: Tue, 24 Nov 2009 16:25
20 lines
1470 bytes
1470 bytes
LeP <lesp@onet.pl> napisał(a): > Ogólnie rzecz biorąc picie to świetny, inspirujący temat. Żadna inna ludzka > działalność > nie wyzwala tak wielkich emocji (zwłaszcza wśród tych nielicznych, którzy są > upośledzeni fizjologiczną niemocą picia na umór i w związku z tym jego > zajadłymi wrogami) > Świetny temat na opowiadanie, więc pobudka, pobudka!!! Najlepsze co ostatnio wydano, to "Historia pijaństwa w czasach PRL" Kosińskiego, do dostania jeszcze w "dobrych księgarniach" i necie. Pozdrawiam Yo -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Ta cisza to ja, czyli z trojga złego czytać ciagle mi się nie chce...
Author: LeP
Date: Fri, 27 Nov 2009 19:58
Date: Fri, 27 Nov 2009 19:58
18 lines
1585 bytes
1585 bytes
Użytkownik " Yo" > Najlepsze co ostatnio wydano, to "Historia pijaństwa w czasach PRL" > Kosińskiego, do dostania jeszcze w "dobrych księgarniach" i necie. Niby tak, ale Kosiński to jednak literatura faktu, a chodziło raczej o beletrystykę, np. coś takiego jak Moskwa-Pietuszki Wieniedikta Jerofiejewa, nota bene powieść wielokrotnie inscenizowaną (ze starymi obsadami oczywiście). Najświetniejsze jednak było słuchowisko radiowe z Romanem Wilhelmim jako Wieniuszką. Kwintesencja! -- LeP
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads