🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.hum.pisarstwo
23 messages
23 total messages Started by szczurkot Wed, 15 Jan 2003 08:46
debiucik na grupie :-)
#1535
Author: szczurkot
Date: Wed, 15 Jan 2003 08:46
60 lines
3793 bytes
poczekałem z tym trochę, poczytałem sobie co piszecie, no i w końcu
wysyłam. czekam na zjadliwą krytykę (żeby nie było, że się obrażę jeśli
komuś się nie spodoba ;-) )


"Bez nerwów"

Czwarta rano, zimno jak jasna cholera. Trzęsę się i zastanawiam, czy
gdybym nie wstał nie byłoby mi cieplej. Takie decyzje powinno się
podejmować szybko. Podejmuję decyzję: pomęczę się jeszcze pół godziny,
może jeszcze zasnę, to tylko kac. Nie mam przecież nic do roboty, a
trzeba coś z tym czasem zrobić. Zresztą...

Wstaję. Tak musi być - robię przeciwnie niż zdecydowałem. Tak.

Podchodzę do okna. Śpią. Ciemno, pusto i dobrze. Idę do kuchni, nie
zapalam światła, nie chcę mieć wyrzutów sumienia, że jest burdel. To
znaczy że dorosłem już do tego, że robi mi to różnicę. Nie ma sprawy,
przecież kiedyś trzeba, bez nerwów.

Biorę kubek, nalewam z kranu. Za to nie dorosłem do tego, by mi się
chciało odkręcić butelkę z mineralną. Czyli? Co, jestem dorosły, czy
nie? Liczę ile znam dorosłych osób. Lecę po znajomych, rodzinie i
innych. Odstawiam kubek do zlewu, do innych brudnych kubków. Wyszło, że
dwie osoby. Reszta taka jak ja; raczej pomiędzy.

Wszystkie światła zgaszone. Jeśli ktoś na tym osiedlu też nie śpi i
teraz patrzy przez okno, zaliczy mnie do śpiących.

Włączam radio, siedzę, piję kolejną wodę. Mam szczerą nadzieję, że
słońce nie wstanie. Nie chodzi mi o jakiś kataklizm, tylko po prostu
dobrze mi tak, w tej chwili. Naprawdę, dziś wyjątkowo mogłoby zaświecić
dwa razy na tamtej połowie planety. Ludzie by mieli dłuższy dzień,
indeksy poszłyby w górę, a po powrocie do domów mieliby jeszcze czas dla
rodziny. A ci po mojej stronie by wreszcie się wyspali. Do dupy, nie
zrobi mi tej przyjemności, niestety.

Patrzę, myślę: "boję się" i zaczynam się bać. Zabawne.

Ze strachu zapaliłem wszystkie światła w domu. Teraz można mnie zaliczyć
do tych, co wcześnie wstają do pracy. Chodzę nerwowo po domu próbując
się uspokoić. Myślę, że zrobię kawę, ale okazuje się że nie ma mleka.
Myślę, że się wykąpię, ale łazienka wydaje się nieznośnie mała i
brzydka. Nie mogę też nic zjeść, nie mam cierpliwości by zrobić sobie
kanapki, poza tym lodówka pusta. Jedyne wyjście to pójść spać i udawać,
że nic się nie stało. Nie zrobię tego, nie w tym stanie.

Leżę, światła pogaszone, cisza. Serce wali jak opętane. Cholera mnie
bierze. Ale ja wiem, w samym moim bloku jest pewnie ze czterech takich
jak ja. Cywilizacja nas wpieprza na śniadanie, a kto się nie da ten
ląduje w wariatkowie. Reszta da sobie radę. Powodzenia, kretyni!

Gdybym był sprytny dałbym sobie spokój. Tak naprawdę już rozumiem do
czego sprowadza się problem. Ale nagle zasypiam i rano już nie pamiętam
o co chodziło, w ogóle myślę o czymś innym. Rano, tak jak wszyscy inni,
kupuję kajzerki.


-- 
szczurkot
Re: debiucik na grupie :-)
#1536
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Wed, 15 Jan 2003 17:28
29 lines
2285 bytes
Hi,

Mimo, że wszystko odbywa się w ciasnym mieszkaniu, gdzie na blokowisku, a
słów jest niewiele, to jest to zamknięte, małe opowiadanko. I jest w nim
trochę niesamowity klimat. Kac w samotności i w nocy nie należy do
najprzyjemnijeszych rzeczy na ziemi. Nie mówię o sensacjach fizjologicznych,
tylko o psychice. Myślę, że udało ci się sporo tego uchwycić i zatrzymać w
tym tekście. Momentami jest tu nastrój ja w Lokatorze, albo Rosemarry's Baby
Polańskiego.

To jest szczególnie fajne:

> Mam szczerą nadzieję, że
> słońce nie wstanie. Nie chodzi mi o jakiś kataklizm, tylko po prostu
> dobrze mi tak, w tej chwili. Naprawdę, dziś wyjątkowo mogłoby zaświecić
> dwa razy na tamtej połowie planety. Ludzie by mieli dłuższy dzień,
> indeksy poszłyby w górę, a po powrocie do domów mieliby jeszcze czas dla
> rodziny. A ci po mojej stronie by wreszcie się wyspali.

To wydaje mi się być dość oryginalną i celną uwagą.
>Cywilizacja nas wpieprza na śniadanie, a kto się nie da ten
> ląduje w wariatkowie. Reszta da sobie radę.

Warsztat jest OK. No może trochę można by się trochę czepiać. Więcej
przecinków i mniej powtórzeń, bo to razi. W sumie podobało mi się.

Pozdrawiam serdecznie,
Tumor Mózgowicz
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: debiucik na grupie :-)
#1550
Author: Paweł bez Daru
Date: Thu, 16 Jan 2003 10:38
21 lines
2092 bytes
Użytkownik "szczurkot" <szczurkot@spam.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:b037a0$fio$1@news.onet.pl...
> poczekałem z tym trochę, poczytałem sobie co piszecie, no i w końcu
> wysyłam. czekam na zjadliwą krytykę (żeby nie było, że się obrażę jeśli
> komuś się nie spodoba ;-) )

Mnie się nie podoba. Mało przekonywujące. Po usunięciu króciutkiego
fragmentu, w którym informujesz wprost: "...to tylko kac", konia z rzędem
temu, kto wpadłby na to. Równie dobrze mógłbyś napisać: "to tylko
bezsenność, chandra, nerwica...etc." Krótko mówiąc, zapis kilku luźnych, nie
powązanych ze sobą w żaden sposób i mało odkrywczych uwag, z których nic nie
wynika. Na dodatek pod koniec wszystko skręca w kierunku jakichś
quasi-egzystencjalnych uogólnień. Styl, niestety, kanciasty, aczkolwiek na
plus można zapisać używanie zdań krótkich, względnie równoważników zdań,
dobrze oddających charakterystyczną dla wczesnego stadium kaca gonitwę
myśli. Leksykalnie też jest ubogo.

pozdrawiam,

Paweł bez Daru (PawelKaz)
Re: debiucik na grupie :-)
#1537
Author: Paweł bez Daru
Date: Thu, 16 Jan 2003 10:41
51 lines
2966 bytes
Użytkownik "Tumor Mozgowicz" <Utumor@polbox.com> napisał w wiadomości
news:b045o6$29p$1@news.tpi.pl...
> Hi,
>
> Mimo, że wszystko odbywa się w ciasnym mieszkaniu, gdzie na blokowisku, a
> słów jest niewiele, to jest to zamknięte, małe opowiadanko. I jest w nim

Nic podobnego, jest to otwarte na wszystkie możliwe strony świata.

> trochę niesamowity klimat. Kac w samotności i w nocy nie należy do
> najprzyjemnijeszych rzeczy na ziemi. Nie mówię o sensacjach
fizjologicznych,

W istocie, ale o tym wie każdy, kto miał kaca. Po co o tym pisać? Nie ma w
tym nic nadzwyczajnego. To nie lepiej wypić i przekonać się na własnej
skórze?

> tylko o psychice. Myślę, że udało ci się sporo tego uchwycić i zatrzymać w
> tym tekście. Momentami jest tu nastrój ja w Lokatorze, albo Rosemarry's
Baby
> Polańskiego.

Wątpię.

>
> To jest szczególnie fajne:

Co najwyżej mieści się w dolnej strefie stanów średnich i to jedynie pod
względem treści, nie wykonania.

>
> > Mam szczerą nadzieję, że
> > słońce nie wstanie. Nie chodzi mi o jakiś kataklizm, tylko po prostu
> > dobrze mi tak, w tej chwili. Naprawdę, dziś wyjątkowo mogłoby zaświecić
> > dwa razy na tamtej połowie planety. Ludzie by mieli dłuższy dzień,
> > indeksy poszłyby w górę, a po powrocie do domów mieliby jeszcze czas dla
> > rodziny. A ci po mojej stronie by wreszcie się wyspali.
>
> To wydaje mi się być dość oryginalną i celną uwagą.

A mnie akurat się wydaje banałem do n-tej potęgi, który dobija do końca ten
i tak słaby tekst.

> >Cywilizacja nas wpieprza na śniadanie, a kto się nie da ten
> > ląduje w wariatkowie. Reszta da sobie radę.
>

pozdrawiam,

Paweł bez Daru (PawelKaz)
Re: debiucik na grupie :-)
#1555
Author: Henryk Kostjuk
Date: Thu, 16 Jan 2003 10:53
5 lines
967 bytes

szczurkot napisał
Napisales bardzo dobrze, nie pogubiles swoich trzech motywow, tekst ma
poczatek i koniec i jest dobrze spuentowane. Napisz cos jeszcze.
Re: debiucik na grupie :-)
#1551
Author: szczurkot
Date: Thu, 16 Jan 2003 12:29
23 lines
1694 bytes
Użytkownik Paweł bez Daru napisał:
> Po usunięciu króciutkiego
> fragmentu, w którym informujesz wprost: "...to tylko kac", konia z rzędem
> temu, kto wpadłby na to.

a myślisz że o co chodzi w tym tekscie? kac jest tu tylko przyczyną 
bezsenności, a reszta "objawów" nie musi być bezpośrednio związana z kacem.

> Krótko mówiąc, zapis kilku luźnych, nie
> powązanych ze sobą w żaden sposób i mało odkrywczych uwag, z których nic nie
> wynika.

nic nie wynika aż do ostatniego zdania... przynajmniej takie było założenie.

> Na dodatek pod koniec wszystko skręca w kierunku jakichś
> quasi-egzystencjalnych uogólnień.

 > Leksykalnie też jest ubogo.

no cóż na szczęście jestem prostym człowiekiem ze wsi. hehe

-- 
szczurkot
Re: debiucik na grupie :-)
#1538
Author: szczurkot
Date: Thu, 16 Jan 2003 12:44
23 lines
1716 bytes
Użytkownik Paweł bez Daru napisał:
>>Mimo, że wszystko odbywa się w ciasnym mieszkaniu, gdzie na blokowisku, a
>>słów jest niewiele, to jest to zamknięte, małe opowiadanko. I jest w nim
> 
> 
> Nic podobnego, jest to otwarte na wszystkie możliwe strony świata.

nie wiem skąd taki wniosek.

>>trochę niesamowity klimat. Kac w samotności i w nocy nie należy do
>>najprzyjemnijeszych rzeczy na ziemi. Nie mówię o sensacjach
> 
> fizjologicznych,
> 
> W istocie, ale o tym wie każdy, kto miał kaca. Po co o tym pisać? 

o piciu i kacu pisać można książki całe, niekiedy i Nike się za to 
dostaje. Problem jednak polega na tym, że ani tamte książki, ani to 
opowiadanie tak naprawde nie są o piciu i o kacu.


-- 
szczurkot
Re: debiucik na grupie :-)
#1540
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Thu, 16 Jan 2003 13:10
84 lines
4781 bytes
Hi,

>> Mimo, że wszystko odbywa się w ciasnym
>>mieszkaniu, gdzie na blokowisku, a słów jest niewiele,
>> to jest to zamknięte, małe opowiadanko.

> Nic podobnego, jest to otwarte na wszystkie możliwe strony świata.

Moim zdaniem, to jest zamknięta całość. Mini akcja kręci się w czterech
ścianach, wśród których autor próbuje jakoś przejść do normalności nad
dziwnym niepokojem. Coś tam mu się w duszy otwiera. Boi się tego, naprawdę
się boi, choć nie zna przyczyny. Przecież zapala światła. Wszystko jest
normalne, ale tej nocy wokół panuje dziwny nastrój. Może gdzieś za ścianą
uwił sobie gniazdo szatan? Nie taki kosmaty, pospolity Rokita, ale taki jak
właśnie u Polańskiego, z krwi i kości. Niby to nieprawda, ale jak się nad
tym dobrze zastanowić, to dlaczego nie. Bo nie. To żadne tłumaczenie. To
absurd powtarza sobie bohater, ale gdzieś tam na samym dnie duszy zapala się
coś, czego jeszcze nie zna. Poza tym utwór jest też całością, bo ma
konkretne zakończenie:.

>Rano, tak jak wszyscy inni, kupuję kajzerki.

Nocnych lęków nie ma. Normalność, ale może przyjdzie noc, że nieopisany opar
tajemniczości znów wśliźnie się do ciasnego mieszkanka zagubionego wśród
setki innych, gdzies na anonimowym osiedlu...


> > trochę niesamowity klimat. Kac w samotności i w nocy nie należy do
> > najprzyjemnijeszych rzeczy na ziemi. Nie mówię o sensacjach
> fizjologicznych,
>
> W istocie, ale o tym wie każdy, kto miał kaca. Po co o tym pisać? Nie ma w
> tym nic nadzwyczajnego. To nie lepiej wypić i przekonać się na własnej
> skórze?

To po co w ogóle pisać? Każdy pisze o tym co mu leży na wątrobie. Jak robi
to dobrze, a co najważniejsze szczerze, to potrafi dać coś innym.



>> tylko o psychice. Myślę, że udało ci się sporo tego uchwycić
>> i zatrzymać w  tym tekście. Momentami jest tu nastrój ja w
>> Lokatorze, albo Rosemarry's  Baby  Polańskiego.
>
> Wątpię.

Dość lakonicznie stwierdzenie. Nie przemawia do mnie. Może coś szerzej. O
Rosemarry's już pisałem, a lokator, to właśnie historia człowieka, który w
mieszczańskiej kamienicy w centrum Paryża przeżywa koszmar, którego nie
można uzasadnić inaczej, jak tylko jego lękiem i wyobraźnią. Mimo to, to
jeden z bardziej przerażających horrorów jakie widziałem, choć nie ma tam
pił łańcuchowych i eksplodujących fekaliów. Co kto lubi.


>> To jest szczególnie fajne:

>> Mam szczerą nadzieję, że
>> słońce nie wstanie. Nie chodzi mi o jakiś kataklizm, tylko po prostu
>> dobrze mi tak, w tej chwili. Naprawdę, dziś wyjątkowo mogłoby zaświecić
>> dwa razy na tamtej połowie planety. Ludzie by mieli dłuższy dzień,
>> indeksy poszłyby w górę, a po powrocie do domów mieliby jeszcze czas dla
>> rodziny. A ci po mojej stronie by wreszcie się wyspali.

> Co najwyżej mieści się w dolnej strefie stanów średnich i to jedynie pod
> względem treści, nie wykonania.

Dlaczego? Mnie ten fragment się podoba. Do stylu (wykonanie) też nie można
się przyczepić. Chyba, że coś cię razi. Może jakiś konkret.

>> To wydaje mi się być dość oryginalną i celną uwagą:
>> Cywilizacja nas wpieprza na śniadanie, a kto się nie da ten
>> ląduje w wariatkowie. Reszta da sobie radę.

> A mnie akurat się wydaje banałem do n-tej potęgi,
> który dobija do końca ten  i tak słaby tekst.> >

Podoba mi się to sformułowanie, a poza tym, to właśnie ono zamyka to
opowiadanko. Może to po prostu kwestia gustu, a może po prostu jeszcze raz
je przeczytaj z trochę bardziej życzliwym nastawieniem. Czego życzę i ....


Pozdrawiam
Tumor Mózgowicz
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: debiucik na grupie :-)
#1552
Author: Henryk Kostjuk
Date: Thu, 16 Jan 2003 19:45
25 lines
1947 bytes

"Paweł bez Daru" napisał(a):
> 
> Użytkownik "szczurkot" <szczurkot@spam.poczta.onet.pl> napisał w  konia z rzędem
 konia zatrzymaj, rząd dla mnie

>"to tylko
> bezsenność, chandra, nerwica - sztuką jest opisac te stany. Autor wie, co pisze, a niewielu ma taka swiadomość z teo, co czytałem. Licze na to, że opisze nerwicę i bezsenność.

.. Krótko mówiąc, zapis kilku luźnych, nie
> powązanych ze sobą Nie mas racji, wiąże je powtarzający się frazez o dorosłości.

 mało odkrywczych uwag - celem Autora nie było odkrywanie.

, z których nic nie
> wynika. - Wynika, kupuje kajzerki jak inni, nie widzisz tego?

 Na dodatek pod koniec wszystko skręca w kierunku jakichś
> quasi-egzystencjalnych uogólnień. - kac jest tylko punktem wyjścia do tych uogólnien. Napisał jak Hłasko. Jest  utalentowany, powinien pisac. Czekam na nowa scenkę. 

 Styl, niestety, - W przypadku Grupy raczej nie mozna w ogóle mówić o
stylu. Nikt nie kształtuje tego świadomie, nie operuje narzędziami. 
> 
> Paweł bez Daru (PawelKaz)
Re: debiucik na grupie :-)
#1541
Author: PawelKaz
Date: Thu, 16 Jan 2003 20:52
107 lines
6378 bytes
Użytkownik "Tumor Mozgowicz" <Utumor@polbox.com> napisał w wiadomości
news:b06b3h$9o4$1@news.tpi.pl...
> Hi,
>
> >> Mimo, że wszystko odbywa się w ciasnym
> >>mieszkaniu, gdzie na blokowisku, a słów jest niewiele,
> >> to jest to zamknięte, małe opowiadanko.
>
> > Nic podobnego, jest to otwarte na wszystkie możliwe strony świata.
>
> Moim zdaniem, to jest zamknięta całość. Mini akcja kręci się w czterech
> ścianach, wśród których autor próbuje jakoś przejść do normalności nad
> dziwnym niepokojem. Coś tam mu się w duszy otwiera. Boi się tego, naprawdę
> się boi, choć nie zna przyczyny. Przecież zapala światła. Wszystko jest
> normalne, ale tej nocy wokół panuje dziwny nastrój. Może gdzieś za ścianą
> uwił sobie gniazdo szatan? Nie taki kosmaty, pospolity Rokita, ale taki
jak
> właśnie u Polańskiego, z krwi i kości. Niby to nieprawda, ale jak się nad
> tym dobrze zastanowić, to dlaczego nie. Bo nie. To żadne tłumaczenie. To
> absurd powtarza sobie bohater, ale gdzieś tam na samym dnie duszy zapala
się
> coś, czego jeszcze nie zna. Poza tym utwór jest też całością, bo ma
> konkretne zakończenie:.
>
> >Rano, tak jak wszyscy inni, kupuję kajzerki.
>
> Nocnych lęków nie ma. Normalność, ale może przyjdzie noc, że nieopisany
opar
> tajemniczości znów wśliźnie się do ciasnego mieszkanka zagubionego wśród
> setki innych, gdzies na anonimowym osiedlu...

To, co opisałeś powyżej, to wytwór Twojej wyobraźni. Autor nie daje w
tekście żadnych podstaw do takiej interpretacji. Przyjrzyjmy sie zatem w
skrócie co robi bohater. Budzi się (może nie śpi), spogląda na zegarek,
stwierdza, że jest czwarta rano, oraz, że jest zimno (jak dotąd nie widzę
ani dziwnego niepokoju, ani szatana, ani otwarcia duszy). Zastanawia się nad
rzeczą dość absurdalną, po wyjściu z łóżka zazwyczaj robi się człowiekowi
zimniej, nie cieplej, no ale niech będzie, że się zastanawia, wolno mu.
Przez kolejnych kilka linijek zastanawia się czy leżeć czy wstać, po czym
nieoczekiwanie wstaje (nadal brak niepokoju, szatana i duszy). Podchodzi do
okna, stwierdza "śpią" (udany skrót, niestety natychmiast zepsuty przez
"ciemno, pusto i dobrze", zresztą powinno być chyba "Ciemno, pusto. I
dobrze!"). Idzie po ciemku do kuchni, nie chce mieć wyrzutów sumienia, że
jest burdel (nareszcie jakieś ślady duszy, ale kompletnie nielogiczne,
wyrzuty sumienia przecież ma, bo pisze, że ich nie chce i zapalenie światła,
bądź nie, niczego tu nie zmieni, szatana i niepokoju nadal nie ma).
Następuje kilka linijek rozważań na temat dorosłości (dlaczego akurat o
dorosłości a nie o czymkolwiek innym tego nie wiadomo, w każdym razie nie
wiąże się to ani z tekstem poprzedzającym ani z następującym, w końcu
wychodzą mu dwie osoby dorosłe, kto, nie wiadomo, i bez liku niedorosłych) w
międzyczasie bierze kubek, wypija kilka łyków wody z kranu i odstawia go do
zlewu. Jak dotąd nie dzieje się nic tajemniczego, ot zwykłe czynności na
kacu. Bohater podchodzi do okna (następuje wreszcie jakiś sensowny
zazębiający się z resztą fragment tekstu)

"Wszystkie światła zgaszone. Jeśli ktoś na tym osiedlu też nie śpi i teraz
patrzy przez okno, zaliczy mnie do śpiących."

Ale nadal nie dzieje się nic dziwnego, niepokojącego. Bohater włącza radio,
pije wodę (nadal dość naturalne zjawiska) nawet twierdzi, że jest mu dobrze,
do tego stopnia, że nie chce by nastał kolejny dzień.

I nagle zaczyna się bać, bez powodu, zapala światło (ładne nawiązanie do
poprzednio zacytowanego fragmentu). Kilka linijek nawet z pomysłem i nawet
trochę oddają nastrój, ale styl odrobinę kuleje. Cóż z tego, skoro potem
następują wspomniane przeze mnie egzystencjalne banałki, które możnaby
doczepić do czegokolwiek z równie kiepskim skutkiem. I gdzie tu
tajemniczość, nastrój, dusza, że o szatanie nie wspomnę?

>
>
> > > trochę niesamowity klimat. Kac w samotności i w nocy nie należy do
> > > najprzyjemnijeszych rzeczy na ziemi. Nie mówię o sensacjach
> > fizjologicznych,
> >
> > W istocie, ale o tym wie każdy, kto miał kaca. Po co o tym pisać? Nie ma
w
> > tym nic nadzwyczajnego. To nie lepiej wypić i przekonać się na własnej
> > skórze?
>
> To po co w ogóle pisać? Każdy pisze o tym co mu leży na wątrobie. Jak robi
> to dobrze, a co najważniejsze szczerze, to potrafi dać coś innym.
>

Nie każdy. Gdybym ja zaczął tu pisać, co mi leży na wątrobie, nie
nadążylibyście z czytaniem.

>
> >> To wydaje mi się być dość oryginalną i celną uwagą:
> >> Cywilizacja nas wpieprza na śniadanie, a kto się nie da ten
> >> ląduje w wariatkowie. Reszta da sobie radę.
>
> > A mnie akurat się wydaje banałem do n-tej potęgi,
> > który dobija do końca ten  i tak słaby tekst.> >
>
> Podoba mi się to sformułowanie, a poza tym, to właśnie ono zamyka to
> opowiadanko. Może to po prostu kwestia gustu, a może po prostu jeszcze raz
> je przeczytaj z trochę bardziej życzliwym nastawieniem. Czego życzę i ....

To, że zamyka opowiadanko, nie znaczy jeszcze, że musi się podobać. Prawda,
mogło się skończyć dużo gorzej, np. "życie jest do dupy", czy coś w tym
kształcie. A nastawiony jestem życzliwie.

pozdrawiam,

Paweł bez Daru (PawelKaz)
Re: debiucik na grupie :-)
#1553
Author: PawelKaz
Date: Thu, 16 Jan 2003 20:52
34 lines
1937 bytes
Użytkownik "Henryk Kostjuk" <henryk.kostjuk@wp.pl> napisał w wiadomości
news:3E270BDB.C6F55F65@wp.pl...
>
>
> "Paweł bez Daru" napisał(a):
> >
> > Użytkownik "szczurkot" <szczurkot@spam.poczta.onet.pl> napisał w  konia
z rzędem
>  konia zatrzymaj, rząd dla mnie
>
> >"to tylko
> > bezsenność, chandra, nerwica - sztuką jest opisac te stany. Autor wie,
co pisze, a niewielu ma taka swiadomość z teo, co czytałem. Licze na to, że
opisze nerwicę i bezsenność.
>
> .. Krótko mówiąc, zapis kilku luźnych, nie
> > powązanych ze sobą Nie mas racji, wiąże je powtarzający się frazez o
dorosłości.

Oświeć mnie, w jaki sposób.

>
>  mało odkrywczych uwag - celem Autora nie było odkrywanie.
>
> , z których nic nie
> > wynika. - Wynika, kupuje kajzerki jak inni, nie widzisz tego?
>

No i co z tego, że kupuje, jakby nie przeżył tego wszystkiego, to by
głodował, czy jak. Że niby wraca do codzienności, znów jest pojedynczym
trybem machiny? Co w tym nadzwyczajnego?

PbD
Re: debiucik na grupie :-)
#1539
Author: PawelKaz
Date: Thu, 16 Jan 2003 20:52
29 lines
1925 bytes
Użytkownik "szczurkot" <szczurkot@spam.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:b069in$59e$1@news.onet.pl...
> Użytkownik Paweł bez Daru napisał:
> >>Mimo, że wszystko odbywa się w ciasnym mieszkaniu, gdzie na blokowisku,
a
> >>słów jest niewiele, to jest to zamknięte, małe opowiadanko. I jest w nim
> >
> >
> > Nic podobnego, jest to otwarte na wszystkie możliwe strony świata.
>
> nie wiem skąd taki wniosek.
>
> >>trochę niesamowity klimat. Kac w samotności i w nocy nie należy do
> >>najprzyjemnijeszych rzeczy na ziemi. Nie mówię o sensacjach
> >
> > fizjologicznych,
> >
> > W istocie, ale o tym wie każdy, kto miał kaca. Po co o tym pisać?
>
> o piciu i kacu pisać można książki całe, niekiedy i Nike się za to
> dostaje. Problem jednak polega na tym, że ani tamte książki, ani to
> opowiadanie tak naprawde nie są o piciu i o kacu.
>

Nawet Nobla. Przepraszam, ale zacząłem odpowiadać innym, a czas nagli,
odezwę się.

PbD
Re: debiucik na grupie :-)
#1542
Author: szczurkot
Date: Thu, 16 Jan 2003 21:53
32 lines
2136 bytes
Użytkownik PawelKaz napisał:
> To, co opisałeś powyżej, to wytwór Twojej wyobraźni. Autor nie daje w
> tekście żadnych podstaw do takiej interpretacji. Przyjrzyjmy sie zatem w

[ciach]

> następują wspomniane przeze mnie egzystencjalne banałki, które możnaby
> doczepić do czegokolwiek z równie kiepskim skutkiem. I gdzie tu
> tajemniczość, nastrój, dusza, że o szatanie nie wspomnę?

ty tak serio?

> Nie każdy. Gdybym ja zaczął tu pisać, co mi leży na wątrobie, nie
> nadążylibyście z czytaniem.

a to ciekawe. rozumiem, że jedynie altruizm cię powstrzymuje?

> To, że zamyka opowiadanko, nie znaczy jeszcze, że musi się podobać. Prawda,
> mogło się skończyć dużo gorzej, np. "życie jest do dupy", czy coś w tym
> kształcie.

bez przesady, dla twojej wiadomości nie jestem kolejnym zdołowanym 
nastolatkiem przeżywającym na swój jedyny tragiczny sposób trudy i 
męczarnie dojrzewania.

przeglądając jednak grupę stwierdziłem że tobie nic się nie podoba, 
chyba że... może po prostu pokazałbyś coś co ci się podoba? daj nam 
szansę :-)


-- 
szczurkot
Re: debiucik na grupie :-)
#1554
Author: Henryk Kostjuk
Date: Thu, 16 Jan 2003 21:58
17 lines
1336 bytes

PawelKaz napisał(a):
> 
> Użytkownik "Henryk Kostjuk" <henryk.kostjuk@wp.pl> napisał w wiadomości
> news:3E270BDB.C6F55F65@wp.pl...
> >
> >


> 
> Oświeć mnie, w jaki sposób - Napisalem, powtarzajacy sie frazes o doroslosci.
> 
>  Że niby wraca do codzienności, znów jest pojedynczym
> trybem machiny? Co w tym nadzwyczajnego? - No  wlasnie o to chodzi. Nie dasaj sie, daj sobie cos wytlumaczyc.
> 
> PbD
Re: debiucik na grupie :-)
#1544
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Fri, 17 Jan 2003 07:03
86 lines
4711 bytes
Hi,

>> nieopisany opar  tajemniczości znów wśliźnie się do ciasnego
>> mieszkanka zagubionego wśród  setki innych, gdzies na anonimowym
>> osiedlu...

> To, co opisałeś powyżej, to wytwór Twojej wyobraźni.

Oczywiście, że tak. Dzięki wyobraźni możesz się bać i cieszyć przyszłością.
Bez niej nie byłoby literatury.

>Przyjrzyjmy sie zatem w
> skrócie co robi bohater. Budzi się (może nie śpi), spogląda na zegarek,
> stwierdza, że jest czwarta rano, oraz, że jest zimno (jak dotąd nie widzę
> ani dziwnego niepokoju, ani szatana, ani otwarcia duszy). Zastanawia się
nad
> rzeczą dość absurdalną, po wyjściu z łóżka zazwyczaj robi się człowiekowi
> zimniej, nie cieplej, no ale niech będzie, że się zastanawia, wolno
mu.(...)

Równie dobrze mógłbyś tak pisać to wielu utworach. Jako przykład proponuję
"Zbrodnię i karę" albo "Madame  Bovary". Tam jest podobnie. Bohaterowie
snują się od czasu do czasu wykonując pospolite czynności.


> Przez kolejnych kilka linijek zastanawia się czy leżeć czy wstać, po czym
> nieoczekiwanie wstaje (nadal brak niepokoju, szatana i duszy). '

To jest kwestia wyobraźni i interpretacji. Duszy i szatana nie zobaczysz w
inny sposób.

> Ale nadal nie dzieje się nic dziwnego, niepokojącego.
> Bohater włącza radio,  pije wodę (nadal dość naturalne
> zjawiska) nawet twierdzi, że jest mu dobrze,
> do tego stopnia, że nie chce by nastał kolejny dzień.

Ale w środku, w nim, jest niepokój. Właśnie o to chodzi. Gdyby za ścianą
szalał ucieknier z domu dla obłąkanych z piłą łańcuchową, to nie byłoby w
tym nic dziwnego.

> I nagle zaczyna się bać, bez powodu, zapala światło (ładne nawiązanie do
> poprzednio zacytowanego fragmentu).
Bez powodu. To jest klucz. Dlaczego?

>Kilka linijek nawet z pomysłem i nawet
> trochę oddają nastrój, ale styl odrobinę kuleje.
Może trochę, ale niewiele.


> Cóż z tego, skoro potem
> następują wspomniane przeze mnie egzystencjalne banałki,
> które możnaby doczepić do czegokolwiek z równie kiepskim
> skutkiem.
Mam takie wrażenie, że słowo egzystencjalizm, nie za bardzo ci się kojarzy.
Wiesz, czego obawiał się Sartre? Że gdy którejś nocy, gdy wyjrzy za okno,
przyłapie drzewa na tym, jak wychodzą z ziemi i poruszają się korzeni
zamiast nóg. Tego się bał, ale to takie śmieszne. Właściwie to jest już
czubek, prawda? No jak drzewa, które chodzą. I czego tu się bać.

> I gdzie tu tajemniczość, nastrój, dusza, że o szatanie nie wspomnę?
No właśnie. Gdzie?

>> To po co w ogóle pisać? Każdy pisze o tym co mu leży na wątrobie.
>> Jak robi to dobrze, a co najważniejsze szczerze, to potrafi dać coś
innym.

> Nie każdy. Gdybym ja zaczął tu pisać, co mi leży na wątrobie, nie
> nadążylibyście z czytaniem.

Zapraszam do pisanie. Jak mi się spodoba, to chętnie pobawię się w
recenzenta.

>> Podoba mi się to sformułowanie, a poza tym, to właśnie ono zamyka to
>> opowiadanko. Może to po prostu kwestia gustu, a może po prostu jeszcze
>> raz  je przeczytaj z trochę bardziej życzliwym nastawieniem.

> To, że zamyka opowiadanko, nie znaczy jeszcze, że musi się podobać.
>Prawda, mogło się skończyć dużo gorzej, np. "życie jest do dupy", czy
> coś w tym kształcie. A nastawiony jestem życzliwie.

Skoro to jest życzliwość, to zachodzę w głowę, co się dzieje, gdy jesteś
nastawiony nieżyczyliwie.

Pozdrawiam
Tumor Mózgowicz
UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: debiucik na grupie :-)
#1545
Author: Paweł bez Daru
Date: Fri, 17 Jan 2003 08:34
65 lines
3681 bytes
Użytkownik "Tumor Mozgowicz" <Utumor@polbox.com> napisał w wiadomości
news:b089r6$ika$1@news.tpi.pl...
> Hi,
>
> >> nieopisany opar  tajemniczości znów wśliźnie się do ciasnego
> >> mieszkanka zagubionego wśród  setki innych, gdzies na anonimowym
> >> osiedlu...
>
> > To, co opisałeś powyżej, to wytwór Twojej wyobraźni.
>
> Oczywiście, że tak. Dzięki wyobraźni możesz się bać i cieszyć
przyszłością.
> Bez niej nie byłoby literatury.

Jasne, ale to autor ma być przewodnikiem po krainie fantazji, nie czytelnik.

>
> >Przyjrzyjmy sie zatem w
> > skrócie co robi bohater. Budzi się (może nie śpi), spogląda na zegarek,
> > stwierdza, że jest czwarta rano, oraz, że jest zimno (jak dotąd nie
widzę
> > ani dziwnego niepokoju, ani szatana, ani otwarcia duszy). Zastanawia się
> nad
> > rzeczą dość absurdalną, po wyjściu z łóżka zazwyczaj robi się
człowiekowi
> > zimniej, nie cieplej, no ale niech będzie, że się zastanawia, wolno
> mu.(...)
>
> Równie dobrze mógłbyś tak pisać to wielu utworach. Jako przykład proponuję
> "Zbrodnię i karę" albo "Madame  Bovary". Tam jest podobnie. Bohaterowie
> snują się od czasu do czasu wykonując pospolite czynności.

Szczurkot napisał krótkie opowiadanie, bardzo krótkie, tam trzeba ważyć
prawie każde słowo, bo nie ma miejsca.

>
> >> To po co w ogóle pisać? Każdy pisze o tym co mu leży na wątrobie.
> >> Jak robi to dobrze, a co najważniejsze szczerze, to potrafi dać coś
> innym.
>
> > Nie każdy. Gdybym ja zaczął tu pisać, co mi leży na wątrobie, nie
> > nadążylibyście z czytaniem.
>
> Zapraszam do pisanie. Jak mi się spodoba, to chętnie pobawię się w
> recenzenta.

Kiedyś dam wam okazję do rewanżu.

>
> >> Podoba mi się to sformułowanie, a poza tym, to właśnie ono zamyka to
> >> opowiadanko. Może to po prostu kwestia gustu, a może po prostu jeszcze
> >> raz  je przeczytaj z trochę bardziej życzliwym nastawieniem.
>
> > To, że zamyka opowiadanko, nie znaczy jeszcze, że musi się podobać.
> >Prawda, mogło się skończyć dużo gorzej, np. "życie jest do dupy", czy
> > coś w tym kształcie. A nastawiony jestem życzliwie.
>
> Skoro to jest życzliwość, to zachodzę w głowę, co się dzieje, gdy jesteś
> nastawiony nieżyczyliwie.
>

No cóż, wtedy piszą o tym w gazetach w rubryce kryminalne :-)

PbD
Re: debiucik na grupie :-)
#1543
Author: Paweł bez Daru
Date: Fri, 17 Jan 2003 08:35
33 lines
2396 bytes
Użytkownik "szczurkot" <szczurkot@spam.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:b079og$qap$1@news.onet.pl...
> Użytkownik PawelKaz napisał:
>
> > Nie każdy. Gdybym ja zaczął tu pisać, co mi leży na wątrobie, nie
> > nadążylibyście z czytaniem.
>
> a to ciekawe. rozumiem, że jedynie altruizm cię powstrzymuje?

Do pewnego stopnia tak :-)

>
> > To, że zamyka opowiadanko, nie znaczy jeszcze, że musi się podobać.
Prawda,
> > mogło się skończyć dużo gorzej, np. "życie jest do dupy", czy coś w tym
> > kształcie.
>
> bez przesady, dla twojej wiadomości nie jestem kolejnym zdołowanym
> nastolatkiem przeżywającym na swój jedyny tragiczny sposób trudy i
> męczarnie dojrzewania.

Ale ja Ciebie wcale o to nie podejrzewam, aż tak złe to nie było.

>
> przeglądając jednak grupę stwierdziłem że tobie nic się nie podoba,
> chyba że... może po prostu pokazałbyś coś co ci się podoba? daj nam
> szansę :-)

Jakoś tak się głupio złożyło, jak coś mi się spodoba nie omieszkam o tym
poinformować :-)

PbD
Re: debiucik na grupie :-)
#1546
Author: Wojtek Kwinta
Date: Fri, 17 Jan 2003 10:55
19 lines
1469 bytes
"Tumor Mozgowicz" <Utumor@polbox.com> wrote in message
news:b06b3h$9o4$1@news.tpi.pl...
>
> To po co w ogóle pisać? Każdy pisze o tym co mu leży na wątrobie. Jak
robi
> to dobrze, a co najważniejsze szczerze, to potrafi dać coś innym.
>

IMHO pisanie o tym, co leży autorowi na wątrobie, to najlepszy wstęp do
grafomanii. Dystansu trzeba, dystansu.

Pozdrawiam
Wojtek

--
sigu, sigu, sig - sygnaturka!
By mailowac: Usun przyjacielu i wejdz.
Jestem tolerancyjny: dzielę poglądy na własne i błędne.
Re: debiucik na grupie :-)
#1547
Author: szczurkot
Date: Fri, 17 Jan 2003 11:11
10 lines
1401 bytes
Użytkownik Wojtek Kwinta napisał:
> IMHO pisanie o tym, co leży autorowi na wątrobie, to najlepszy wstęp do
> grafomanii. Dystansu trzeba, dystansu.

pisać trzeba mieć o czym. i nie ważne czy jest to moja wątroba, która 
wyraźnie robi tu karierę (i bardzo dobrze!), czy są to rozliczenia 
moralne narodu. jeśli to jest o czymś, to nie jest to grafomania i tyle.

-- 
szczurkot
Re: debiucik na grupie :-)
#1548
Author: Wojtek Kwinta
Date: Fri, 17 Jan 2003 11:25
21 lines
1756 bytes
"szczurkot" <szczurkot@spam.poczta.onet.pl> wrote in message
news:b08ogl$bcu$3@news.onet.pl...

> pisać trzeba mieć o czym. i nie ważne czy jest to moja wątroba, która
> wyraźnie robi tu karierę (i bardzo dobrze!), czy są to rozliczenia
> moralne narodu. jeśli to jest o czymś, to nie jest to grafomania i tyle.
>

A tu bym polemizował. Pisać trzeba mieć o czym, ale też trzeba wiedzieć
jak. A mieć o czym pisać nie znaczy, że nie "popełni się" grafomanii
(grafomani bardzo często uważają, że mają o czym pisać).
To są zresztą uwagi ogólne, a nie personalne.

Pozdrawiam
W.

--
sigu, sigu, sig - sygnaturka!
By mailowac: Usun przyjacielu i wejdz.
Jestem tolerancyjny: dzielę poglądy na własne i błędne.
Re: debiucik na grupie :-)
#1549
Author: szczurkot
Date: Fri, 17 Jan 2003 11:28
23 lines
1811 bytes
Użytkownik Wojtek Kwinta napisał:
>> pisać trzeba mieć o czym. i nie ważne czy jest to moja wątroba,
>> która wyraźnie robi tu karierę (i bardzo dobrze!), czy są to
>> rozliczenia moralne narodu. jeśli to jest o czymś, to nie jest to
>> grafomania i tyle.
>> 
> 
> 
> A tu bym polemizował. Pisać trzeba mieć o czym, ale też trzeba
> wiedzieć jak. A mieć o czym pisać nie znaczy, że nie "popełni się"
> grafomanii (grafomani bardzo często uważają, że mają o czym pisać).

zawsze wiązałem grafomianię z "o czym", a nie "jak" z tego powodu że
grafomani nie mają problemu z pisaniem, tylko raczej z niepisaniem.

> To są zresztą uwagi ogólne, a nie personalne.

no to jest zrozumiałe!

;-)

-- 
szczurkot
Re: debiucik na grupie :-)
#1556
Author: bogdan.p
Date: Fri, 17 Jan 2003 12:27
39 lines
2402 bytes

szczurkot schrieb:
> 
> poczekałem z tym trochę, poczytałem sobie co piszecie, no i w końcu
> wysyłam. czekam na zjadliwą krytykę (żeby nie było, że się obrażę jeśli
> komuś się nie spodoba ;-) )
> 
> "Bez nerwów"
> 
> Czwarta rano, zimno jak jasna cholera. Trzęsę się i zastanawiam, czy
> ...
> Gdybym był sprytny dałbym sobie spokój. Tak naprawdę już rozumiem do
> czego sprowadza się problem. Ale nagle zasypiam i rano już nie pamiętam
> o co chodziło, w ogóle myślę o czymś innym. Rano, tak jak wszyscy inni,
> kupuję kajzerki.
> 
> --
> szczurkot


Sam pomysł dobry. Na krótki tekst - bardzo dobry. Ale wykonanie, 
ojojoj. Przede wszystkim nie powinno być w czasie teraźniejszym, 
a przeszłym. Dalej: używasz dużo za dużo krótkich zdań - przez 
to mało płynne - bardzo sprawozdaniowe. Następne: za mało barwy, 
opisów - samo wyliczanie tego co robisz, to trochę za mało - od 
czasu do czasu powinieneś rozwinąć twoje myśli (byłoby dużo 
ciekawiej), rozwinąć oznacza trochę więcej jak wpomnieć o nich. 
Kilka przyczyn i skuktów by się przydało.
żal - bo pomysł jest naprawdę dobry.
Ja bym na Twoim miejscu nad tym tekstem trochę popracował. 
Moja rada jeśli chcesz tekst ulepszyć - spójrz na czytelnika, 
jako na najlepszego przyjaciela i po prostu otwórz Twoje myśli, 
nie zatrzymuj niczego - powstanie coś bardzo ciekawego, zobaczysz. 
Te intymniejsze miejsca możesz przed pokazaniem tekstu powycinać. 

Pozdrawiam

bogdan.p
Re: debiucik na grupie :-)
#1557
Author: szczurkot
Date: Fri, 17 Jan 2003 16:44
43 lines
2447 bytes
Użytkownik bogdan.p napisał:
> 
> Sam pomysł dobry. Na krótki tekst - bardzo dobry. Ale wykonanie, 
> ojojoj. 

no, no, no!

> Przede wszystkim nie powinno być w czasie teraźniejszym, 
> a przeszłym.

nie umiem pisać w przeszłym. próbowałem, ale po prostu nie wychodzi. nie 
będę pisał w przeszłym choćby za całe złoto Chin. chyba że może kiedyś 
się nauczę. ale i tak nie wiem czy by tu pasował.

> Dalej: używasz dużo za dużo krótkich zdań - przez 
> to mało płynne - bardzo sprawozdaniowe. 

to jest kolejna cecha której się raczej nie pozbędę. wiem że miewam z 
długością zdań kłopoty - ale jak już to od czasu do czasu trafiają się 
zbyt złożone. a krótkie zdania to po prostu lubię.

poza tym nie mam pojęcia o interpunkcji, więc czasem lepiej skończyć 
zdanie, niż... ;-)

> Następne: za mało barwy, 
> opisów - samo wyliczanie tego co robisz, to trochę za mało - od 
> czasu do czasu powinieneś rozwinąć twoje myśli (byłoby dużo 
> ciekawiej), rozwinąć oznacza trochę więcej jak wpomnieć o nich. 

opisy są dobre do powieści, a do opowiadań wolałbym ich unikać.

> Kilka przyczyn i skuktów by się przydało.

tutaj nic się nie dzieje. mam kaca więc nie śpię i tyle.

 > po prostu otwórz Twoje myśli,
> nie zatrzymuj niczego - powstanie coś bardzo ciekawego, zobaczysz. 

wiem wiem. to jeden z moich pierwszych tekstów. co jakiś czas powstają 
następne. drżyjcie, bo są coraz dłuższe ;-)

-- 
szczurkot
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads