Thread View: pl.hum.pisarstwo
12 messages
12 total messages
Started by Marcin B. Brixen
Thu, 09 Jan 2003 22:48
Taka sobie historyjka...
Author: Marcin B. Brixen
Date: Thu, 09 Jan 2003 22:48
Date: Thu, 09 Jan 2003 22:48
66 lines
4086 bytes
4086 bytes
Witam się oficjalnie, to... taka sobie historyjka... "Bóg na 100% nie używa Outłuka !" Przempo Stałem już dwie doby w tej kolejce, ale jakoś nie czułem zmęczenia, ani pragnienia, ani głodu. Ani nawet siku. W sumie to logiczne. Spjrzałem do tyłu. Długa kolejka ludzi wiła się po horyzont. Przede mną widniał mały budynek z napisem "St. Peter's bureau". No tak. W sumie każdy kosmita w filmie też zna angielski. Więc dlaczego by i nie tu. To logiczne. Dreptałem z pokorą czekając na swoją kolej i niecierpliwie napierałem na plecy stojącej przede mną jakiejś pomarszczonej, brązowej strowinki w białej chuście na głowie. Weszliśmy wreszcie do budynku. Wyjaśniło się dlaczego tak długo wszystko trwa. W "Saint Peter's bureau" następowała ewidencja nowoprzybyłych. Było tam kilka okienek, ale czynne tylko jedno. Na pozostałych widniały kartki z napisem w wielu językach: "nieczynne z powodu awarii". Wreszcie dobrnęliśmy do jedynego, czynnego okienka. Stał tam komputer, wyraźnie widziałem obudowę monitora - jakiegoś noname'a, siedemnastki. "Phi, nawet LCD nie mają" pomyślałem. - Który tam się nabija w myślach?! Wszystko słyszę! - w okienku pojawił się jakiś facet. U ramion miał dwa pokaźne skrzydła porośnięte białymi piórami. W pierwszej chwili przeżyłem szok, ale po chwili doszedłem do wniosku, że tutaj to przecież logiczne. Babcinka dotarła do okienka. - Imię i nazw... No nie, znowu się to bydlę zawiesiło! - anioł zawył cicho i z furią łupnął kilka razy w klawiaturę. Przytuliłem glowę do pleksi i zobaczył co widnieje na monitorze: "blue screen of death". Anioł zawezwał swojego kolegę. - Biegaj no a chyżo po świętego Ignacego! On powinien mieć jakąś instalkę office'a, przynieś mi ją. - Legalną? - Oczywiście. Za jakiś czas... - zerknął do jakiejś księgi - zawita do nas Gates William. Nie chcemy go denerwować... Aha, i zadzwońcie znów do BSA z donosem na piekło. Niech się wreszcie skubańcy oduczą używać piratów. Drugi anioł wyszedł w budynku i rozłożywszy skrzydła uniósł się z łopotem w powietrze. Pierwszy coś tam nacisnął na klawiaturze i zagwizdał zadowolony, bo odzyskał kontrolę nad komputerem. "Nie!" pomyślałem "to niemożliwe, żeby tutaj też używali produktów Microsoftu! To jest k***a m*ć nie-moż-li-we!" - Który tam przeklina w myślach?! Wszystko słyszę! - anioł znów wychylił się z okienka i powiódł srogim spojrzeniem po całej kolejce. Wszyscy zadrżeli i starali się wyglądać na niewinnych. Ja też. Usatysfakcjonowany tym anioł zasiadł z powrotem na obrotowym krześle z Ikei i zagadnął stojącą przede mną staruszkę: - Jak cię zwą? - Matka Teresa z Kalkuty... - wysapała starowinka. Zdrętwiałem. Anioł wyklepał coś prędko na klawiaturze i potarł brodę. - A tak... Matka Teresa... Cóż... - uśmiechnął się do niej lekko. - Mogłaś zrobić więcej, siostro. Zemdlałem. pozdrawiam Marcin B. -- Marcin B. http://brixen.w.interia.pl brixen@poczta.fm "If the man is 5, then the devil is 6. If the devil is 6, then God is 7!" The Pixies "Monkey Gone To Heaven"
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Joshua Robin
Date: Fri, 10 Jan 2003 05:57
Date: Fri, 10 Jan 2003 05:57
1 lines
974 bytes
974 bytes
Podoba mi sie :)
Re: Taka sobie historyjka...
Author: pixi
Date: Fri, 10 Jan 2003 09:16
Date: Fri, 10 Jan 2003 09:16
4 lines
932 bytes
932 bytes
fajowe ;-) -- przem
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Andrzej Swiech
Date: Fri, 10 Jan 2003 09:38
Date: Fri, 10 Jan 2003 09:38
39 lines
2419 bytes
2419 bytes
Użytkownik Marcin B. Brixen <brixen@poczta.fm> w wiadomości do grup dyskusyjnych > "Bóg na 100% nie używa Outłuka !" > > Stałem już dwie doby w tej kolejce, ale jakoś nie czułem > zmęczenia, ani pragnienia, ani głodu. Ani nawet siku. To siku się czuje? >W sumie to > logiczne. Takich zdań unikaj. Tchną... nie tym, o co chodzi. >Spjrzałem Za takie błędy to Ty jesteś odpowiedzialny. Nikt inny;) <ciach> Generalnie - uwag do stylu trochę mam, ale sam je zobaczysz po jakimś czasie. Pokazałem trzy najważniejsze typy błędów, które robisz - stylistyczne (szeroko pojęte), mnóstwo kolokwializmów i ortografia. > Anioł wyklepał coś prędko na klawiaturze i potarł brodę. > - A tak... Matka Teresa... Cóż... - uśmiechnął się do niej lekko. - > Mogłaś zrobić więcej, siostro. > Zemdlałem. Powiem tak: ogólnie - coś w tym jest. Coś tam szumi, coś trybi, coś się kręci. Jest nieźle - widać pomysł i poczucie humoru. Ale TA końcówka nie może zostać. Jest bez sensu. Pomyśl nad czymś... może właśnie śmiesznym? Cały tekst się trzyma, broni się, naprawdę. Tylko ten koniec...:( Naprawdę szkoda, więc jak to zmienisz... puść gdzieś:) Ludzie lubią takie teksty:) Pozdrawiam, życząc powodzenia Andre
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Michal Radomil Wisniewski
Date: Fri, 10 Jan 2003 10:50
Date: Fri, 10 Jan 2003 10:50
9 lines
1136 bytes
1136 bytes
Użytkownik "Andrzej Swiech" <andreashek@interia.pl> napisał w wiadomości news:avm4i2$qqg$1@news.tpi.pl... > To siku się czuje? Zapach uryny jest dość intensywny. m.
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Tumor Mozgowicz
Date: Fri, 10 Jan 2003 11:19
Date: Fri, 10 Jan 2003 11:19
14 lines
1478 bytes
1478 bytes
Hi, Kolejny głos udręczonego hegemonią Microsoftu i powszechną globalizacją. Wizja nieba zapełnionego produktami giganta z Redmont to ciekawy i śmieszny pomysł. Tak trzymać. Jeśli chodzi o rzemiosło, to trochę gorzej. Dla przykładu w pierwszym akapicie dwa razy używasz słowa "logiczne" i "kolejka", ale masz zadatki na styl z "Agenta Dołu" Wolskiego. Bylebyś tylko nie spoczął na laurach, czego życzę i.... Pozdrawiam serdecznie, Tumor Mózgowicz UWAGA: Aby odpisać mi bezpośrednio usuń pierwsze U z adresu e-mail
Re: Taka sobie historyjka...
Author: szczurkot
Date: Fri, 10 Jan 2003 11:22
Date: Fri, 10 Jan 2003 11:22
17 lines
1555 bytes
1555 bytes
Użytkownik Marcin B. Brixen napisał: > Wreszcie dobrnęliśmy do jedynego, czynnego okienka. Stał tam > komputer, wyraźnie widziałem obudowę monitora - jakiegoś noname'a, > siedemnastki. "Phi, nawet LCD nie mają" pomyślałem. o czym ma to świadczyć? o tandecie? chyba nie zrozumiałem. > - A tak... Matka Teresa... Cóż... - uśmiechnął się do niej lekko. - > Mogłaś zrobić więcej, siostro. Zemdlałem. jakieś to nijakie. odebrałem to jak tanie granie na emocjach: "teraz czytelnik powinien zemdleć razem z autorem, bo to jest ten punkt kulminacyjny". bardzo tego nie lubię. -- szczurkot
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Andrzej Swiech
Date: Fri, 10 Jan 2003 11:59
Date: Fri, 10 Jan 2003 11:59
10 lines
1445 bytes
1445 bytes
Użytkownik Michal Radomil Wisniewski <michio@poczta.fm> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:avmadq$9c4$1@news.onet.pl... > > To siku się czuje? > > Zapach uryny jest dość intensywny. No chyba że w tym sensie;) Pozdrawiam Andre
Re: Taka sobie historyjka...
Author: bogdan.p
Date: Sat, 11 Jan 2003 16:04
Date: Sat, 11 Jan 2003 16:04
130 lines
6152 bytes
6152 bytes
"Marcin B. Brixen" schrieb: > > Witam się oficjalnie, to... taka sobie historyjka... > > "Bóg na 100% nie używa Outłuka !" > Przempo > > Stałem już dwie doby w tej kolejce, ale jakoś nie czułem > zmęczenia, ani pragnienia, ani głodu. Ani nawet siku. Fajny skrót (fajny = podoba się) > W sumie to > logiczne. Spjrzałem do tyłu. Długa kolejka ludzi wiła się po horyzont. > Przede mną widniał mały budynek z napisem "St. Peter's bureau". "Biuro świętego Piotra" - po co obczyzna? i ten rozwód na temat języków chociaż, może to taka Twoja "mała ważna rzecz", a więc potrzebna. Jednak do historii nic nie wnosi. > No > tak. W sumie każdy kosmita w filmie też zna angielski. Więc dlaczego > by i nie tu. To logiczne. > Dreptałem z pokorą czekając na swoją kolej i niecierpliwie > napierałem na plecy stojącej przede mną jakiejś pomarszczonej, > brązowej strowinki w białej chuście na głowie. ażebym nie zapomniał nadmienić - baaaardzo podoba mi się, jak tą starowinkę ukrywasz, aż do samego końca, pokazując ją jednocześnie. Brawo! > Weszliśmy wreszcie do budynku. Wyjaśniło się dlaczego tak > długo wszystko trwa. W "Saint Peter's bureau" następowała ewidencja > nowoprzybyłych. Było tam kilka okienek, ale czynne tylko jedno. Na > pozostałych widniały kartki z napisem w wielu językach: "nieczynne z > powodu awarii". co do języków - znasz moje zdanie. Problem jest głębszy jak by się wydawało. To dziwienie się jezykami jest takie przyziemne - czuć amatorszczyzną. Narratorem jest dusza, a dusze nie powinny się dziwować zbytnio niektórymi rzeczami - języki należą do tych rzeczy. Wiadomo przecież, że jakoś musi to być uregulowane, skoro kolejka, aż po horyzont. Dlaczego tak długo na ten temat - szczegół nie ważny, ale chciałbym, ażebyś wyostrzył Twoje spojrzenie na ważne i nie ważne. Tutaj wg mnie byłeś nieuważny. > Wreszcie dobrnęliśmy do jedynego, czynnego okienka. Stał tam > komputer, wyraźnie widziałem obudowę monitora - jakiegoś noname'a, > siedemnastki. > "Phi, nawet LCD nie mają" pomyślałem. skróty są niebezpieczne, mogą być nie zrozumiane. > - Który tam się nabija w myślach?! Wszystko słyszę! - w okienku > pojawił się jakiś facet. U ramion miał dwa pokaźne skrzydła porośnięte > białymi piórami. W pierwszej chwili przeżyłem szok, ale po chwili > doszedłem do wniosku, że tutaj to przecież logiczne. Piękne! Naprawdę piękne. Bez zbędnych tralala, ciekawie napisane. Skrzydła - to kwestia smaku, ale mi nie przeszkadza. > Babcinka dotarła do okienka. > - Imię i nazw... No nie, znowu się to bydlę zawiesiło! - anioł zawył i znów pięknie! - odciągasz od pointy, żeby opowiedzieć (tym razem) o kilku ciekawych sprawach. Zresztą, jeżeli pointa przyszłaby teraz, byłoby to za wcześnie. > cicho i z furią łupnął kilka razy w klawiaturę. Przytuliłem glowę do > pleksi i zobaczył co widnieje na monitorze: "blue screen of death". > Anioł zawezwał swojego kolegę. > - Biegaj no a chyżo po świętego Ignacego! On powinien mieć jakąś > instalkę office'a, przynieś mi ją. > - Legalną? > - Oczywiście. Za jakiś czas... - zerknął do jakiejś księgi - zawita > do nas Gates William. Nie chcemy go denerwować... Aha, i zadzwońcie > znów do BSA z donosem na piekło. Niech się wreszcie skubańcy oduczą > używać piratów. Tutaj wdziera się niejasność, albo nazwę to przeszkodą w płynnym czytaniu. Proponowałbym, coś takiego: - Oczywiście. Za siedem i pół periody zawita do nas Bill Gates. > Drugi anioł wyszedł w budynku i rozłożywszy skrzydła uniósł > się z łopotem w powietrze. Pierwszy coś tam nacisnął na klawiaturze i > zagwizdał zadowolony, bo odzyskał kontrolę nad komputerem. > "Nie!" pomyślałem "to niemożliwe, żeby tutaj też używali produktów > Microsoftu! To jest k***a m*ć nie-moż-li-we!" > - Który tam przeklina w myślach?! Wszystko słyszę! - anioł znów > wychylił się z okienka i powiódł srogim spojrzeniem po całej kolejce. > Wszyscy zadrżeli i starali się wyglądać na niewinnych. Ja też. Bardzo! fajnie :) > Usatysfakcjonowany tym anioł zasiadł z powrotem na obrotowym > krześle z Ikei i zagadnął stojącą przede mną staruszkę: > - Jak cię zwą? > - Matka Teresa z Kalkuty... - wysapała starowinka. > Zdrętwiałem. > Anioł wyklepał coś prędko na klawiaturze i potarł brodę. > - A tak... Matka Teresa... Cóż... - uśmiechnął się do niej lekko. - > Mogłaś zrobić więcej, siostro. > Zemdlałem. Piękna pointa! Bardzo mi się historyjka podobała. Mam nadzieję na więcej takich. Uwielbiam krótkie historyjki z mocną pointą. Te moje przypiski możesz wziąść pod uwagę, albo i nie - to wpadło mi do głowy podczas wtórnego czytanie. Pozdrawiam serdecznie bogdan.p > > pozdrawiam > > Marcin B. > > -- > Marcin B. http://brixen.w.interia.pl brixen@poczta.fm > "If the man is 5, then the devil is 6. > If the devil is 6, then God is 7!" > The Pixies "Monkey Gone To Heaven"
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Marcin B. Brixen
Date: Mon, 13 Jan 2003 16:41
Date: Mon, 13 Jan 2003 16:41
21 lines
1773 bytes
1773 bytes
On Sat, 11 Jan 2003 17:04:48 +0100, "bogdan.p" <bezadresu@bez.pl> wrote: >Piękna pointa! Bardzo mi się historyjka podobała. Mam nadzieję na >więcej takich. Uwielbiam krótkie historyjki z mocną pointą. >Te moje przypiski możesz wziąść pod uwagę, albo i nie - to wpadło >mi do głowy podczas wtórnego czytanie. Ech... Pointa pochodzi z zagadki "kiedy można poczuć się naprawdę zaniepokojonym? Kiedy święty Piotr mówi do stojącej przed tobą Matki Teresy: mogłaś zrobić więcej, siostro". Historyjka powstała dosyć przypadkowo podczas testów czytników newsowych na grupie pl.test. Dziękuję za wszystkie rady. pozdrawiam -- Marcin B. http://brixen.w.interia.pl brixen@poczta.fm "And any fool knows, a dog needs a home. A shelter from pigs on the wing." Pink Floyd "Pigs On The Wing (Part 2)"
Re: Taka sobie historyjka...
Author: Paweł bez Daru
Date: Thu, 16 Jan 2003 12:37
Date: Thu, 16 Jan 2003 12:37
19 lines
1653 bytes
1653 bytes
Użytkownik "Marcin B. Brixen" <brixen@poczta.fm> napisał w wiadomości news:t1vr1vcd3rtrj4es7v2cqpq5av5deadhnh@brixen.poznan.pl... > Witam się oficjalnie, to... taka sobie historyjka... > Przyzwoicie, chociaż nie bez usterek. Z pewnym zaciekawieniem czytałem, aż tu nagle: > - A tak... Matka Teresa... Cóż... - uśmiechnął się do niej lekko. - > Mogłaś zrobić więcej, siostro. > Zemdlałem. > I klops. Ni przypiął ni przyłatał. Bez pomysłu, bez związku, bez sensu. pozdrawiam, Paweł bez Daru (PawelKaz)
Re: Taka sobie historyjka...
Author: l:e:h
Date: Wed, 22 Jan 2003 21:54
Date: Wed, 22 Jan 2003 21:54
15 lines
1175 bytes
1175 bytes
Marcin B. Brixen <brixen@poczta.fm> skribis: > - A tak... Matka Teresa... Cóż... - uśmiechnął się do niej lekko. - >Mogłaś zrobić więcej, siostro. jakbym to juz gdzies slyszal. Pozdrawiam, Leh. -- "Tworzenie pieniedzy - klucze do obfitosci". Zobacz: http://www.gazeta.sky.pl/books/tp.php?ref=ns
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads