🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #18738

Re: Kwiaty Pani Domu.

#18738
From: ostryga
Date: Sun, 23 Aug 2009 10:10
166 lines
9758 bytes
Użytkownik "LeP" <lesp@onet.pl> napisał w wiadomości 
news:h6n0au$1id$1@mx1.internetia.pl...
> Jeśli piszesz w wordzie, to wycinasz (albo kopiujesz) tekst, klikasz 
> prawym przyciskiem myszy na pulpicie, z okna kontekstowego wybierasz 
> 'nowy', potem 'dokument tekstowy' , wklejasz tekst, wycinasz tekst, 
> wklejasz do outlooka, czy innego patałajstwa i jest dobrze (o ile masz 
> jeszcze poprawnie skonfigurowany czytnik;)

Ach, o to chodzi.Oczywiście znam to. Tylko, że ja wklejam do notatnika, żeby 
pozbyć się formatowania.

Trudno jest mi wybrać fragment dialogowy, bo dłuższe rzeczy pisuję i 
wszystko zawsze wyjęte jest z kontekstu i niepełne, kiedy fragmentami 
cytuję.
Ale może ten fragment:


(Spotkanie dwóch sióstr po latach:
Anka lat 35, Ewa (narrator) lat 30.)


(...)
- Naprawdę aż tak bardzo mi zazdrościłaś? - pyta ona, nagle poruszona.
 - Tak. Zazdrościłam bardzo. BAR - DZO.
 - Chodziło o olimpiady, o naukę, o stopnie?
 Kiwam głową na tak, więc Anka kontynuuje.
 - Olimpiady z fizyki molekularnej też mi zazdrościłaś?
 - Yhy.
 - Dyplomu za zajęcia z rachunkowości dla uczniów szkół podstawowych też?
 - Ano.
 - Czerwonego paska i pierwszego miejsca w klasie?
 - Ehe...
 - Konkursu ze znajomości rocznika statystycznego?
 - Tak.
 Wciąż miarowo kiwam głową na tak.
 - No nie, Ewa, nie gadaj, że drugiego miejsca na konkursie dla młodych 
matematyków też mi zazdrościłaś? Tego, w którym przegrałam z chłopakiem z 
ósmej C? No daruj. Tego też zazdrościłaś?
 Kiwam głową na tak.
 Anka patrzy w niedowierzaniu. Popija Sake. Pierwszy raz widzę, że 
interesuje się rozmową.
 - Oj, Ewa. Wiedziałam, że mam dziwną siostrę, ale że głupią, to nie 
wiedziałam - mówi.
 Teraz to ja dla odmiany nie wiem, co powiedzieć.
 - Dziwisz się naszej rywalizacji? - pytam.
 Anka patrzy swymi wielkimi, brązowymi oczami wprost na mnie i odpowiada w 
sposób, którego nie przewidywałam.
 - Nie, nie dziwię się.
 Tym samym przyznaje mi prawo do zazdrości.
 Zastanawia się, jak dalej rozegrać rozmowę.
 - Nie, nie dziwię się tej rywalizacji - powtarza - Ja też zazdrościłam - 
zauważa mimochodem.
  - Że co? Zazdrościłaś? Mi zazdrościłaś? - pytam zdziwiona.
 Doprawdy nie wiem, czego można mi zazdrościć. Ani teraz, ani kiedyś. Toż to 
wszyscy wokół mają lepiej niż ja. Jako dziecko też tak sądziłam.
 - Pewnie, że ci zazdrościłam - potwierdza Anka.
 Jestem zbita z tropu.
 - Czego, na Boga? Czego można mi zazdrościć? Anka, pogięło cię? -  pytam w 
konsternacji - Gorszych stopni? Trójek z matematyki? Niezrozumienia ze 
strony nauczycieli? Bo tu piszę za długie zdania, a tam za krótkie? To 
wypracowanie za mało chronologiczne, ta wypowiedź chaotyczna, a tu brak 
skomplikowanych zdań podrzędnie złożonych? Przecież ja nawet z polskiego nie 
mogłam mieć piątek! A ty same piątki i to z jakich przedmiotów. Matematyka, 
fizyka, chemia. Z polskiego zresztą też. Pisałaś dokładnie takie 
wypracowania, o jakie chodziło... Szacuneczek, droga siostruniu... Siostra 
na schwał. Przynajmniej jedna, bo druga się nie spisała. - niemal 
wykrzykuję - No i te chybione studia u mnie, bzdety filologiczne, zamiast 
konkretnego zawodu. Niemożność znalezienia dobrej, stałej pracy. To 
nieprzydatne nikomu wykształcenie, te nieudane rozmowy o pracę, a bo tu zbyt 
wygadana jestem, a tu znów za mało, a to znów zbytnio indywidualna, a 
wszędzie potrzeba pracowników dobrze zorganizowanych i posłusznych. No rany, 
Anka, ja naprawdę nie wiem, czego można mi zazdrościć. Coś mnie tu 
ściemniasz siostruniu. Dawaj to Sake.
 Sięgam po butelkę.
 Siostra przestawia dalej butelkę. Tak, bym nie mogła jej sięgnąć.
 - Ewa, nie wygłupiaj się - strofuje mnie jak małą dziewczynkę.
 Patrzę na nią skonsternowana.
 - No daj mi się napić - mówię podniesionym tonem -  Najpierw mnie 
częstujesz, a potem nie chcesz się podzielić. A ciuś, ciuś, siostra.
 Robię odpowiedni gest palcami. A ciuś, ciuś.
 Anka dalej pilnuje butelki.
 - Daj luzu, Ewa. To, że ja piję, nie znaczy, że i ty musisz - mówi.
 Dwuznacznie to zabrzmiało.
 - Co ty powiesz? To ty pijesz? - chwytam ją za słówka, jak sądzę 
przypadkowe - Nie bądź taka. Czemu nie dasz mi się napić?
 Anka stawia butelkę na podłodze przy swoim krześle, z dala ode mnie. Mówi 
dobitnie:
 - Ok. Ujmę to inaczej. To moja butelka i tylko ja z niej piję. O!
 Po czym uśmiecha się do mnie szeroko i deczko złośliwie.
 Widzę ten jej szelmowski uśmiech i opada ze mnie para. Przechodzi mi nagła 
chęć na Sake.
 - A w dupę se wsadź te Sake. Sknera! - mamroczę.
 Co za franca z tej siostry, złośliwe to i zazdrosne - myślę z sarkazmem.
  Sięgam po mój brzoskwiniowy sok.
 - O, tak. Zostań przy tym napoju - podsumowuje siostra.

 Siedzimy przez chwilę naprzeciwko siebie w milczeniu. Choć miny nasze 
kwaśne. Zarówno ja, jak i ona zgrabnie udajemy, że nie pamiętamy, co która 
ostatnio powiedziała. I niech tak lepiej zostanie. Ku naszemu wspólnemu 
dobru.
 Kiedy emocje opadają, a ja ugasiłam już wewnętrzny pożar sokiem z 
brzoskwini, Anka podejmuje porzucony niedawno temat.
 - Pytasz Ewa, czego ci zazdrościłam.
 Waha się i odwraca wzrok. Słucham z rosnącym zainteresowaniem:
  - Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy, czegóż to ja nie wyczyniałam z 
zazdrości.
 Owszem, nie zdaję sobie sprawy.
 - Więc mnie oświeć - zachęcam.
 Wtedy Anka zaczyna wyliczankę:
 - Pamiętasz swój zniszczony rysunek? Nie, nie ten ze ściany kuchni. 
Normalny, na papierze. Wyjątkowo udany rysunek. Domek, drzewko, perspektywa, 
fajne kolory. Radosna dziewczynka w centrum rysunku. W samym centrum.
 - Ten co niby przypadkiem zalał się wodą? - dopytuję.
 - Tak. Ten. Tylko, że on nie zalał się wodą przypadkiem.
 A to małpa. Celowo zniszczyła mój rysunek.
 - Ok... Nie kończ. Już wiem. Co jeszcze?
 Cholerna małpa!
 - Pamiętasz te super różowe getry z lajkry, które dała ci Lucyna?  - pyta 
Anka.
 - Te, co je tak ukrywałam przed mamą, bo według mamy to było bezguście?
 - Tak, właśnie te.
 - Nagle znalazły się pod drzwiami gabinetu mamy a mama je podniosła i 
spytała, kto ten szajs kupił i kto nosi takie szmaty... - wspominam - Dotąd 
nie wiem, kto je tam położył.
 - Teraz już wiesz.
 Moja grzeczna, moja idealna siostra? Patrzę na nią oniemiała.
 Jak ona mogła podkładać mi takie świnie!
 - O, ty szujo! - wykrzykuję.
 Mam ochotę rzucić w siostrę pierwszą lepszą rzeczą, która nawinie mi się 
pod ręce.
 Nie będę jednak rzucać deskami, na których podano sushi, ani pałeczkami. 
Nie rzucę też mosiężną popielniczką ani marmurowym wazonikiem z pełnymi 
kolców różami. Spokojna głowa. Przynajmniej na razie.
 Ani trochę nie znałam swojej siostry. Ta rozmowa jest dla nas obu 
odkrywcza. Aż chciałoby się krzyczeć:
 Eureka, Eureka i jeszcze raz Eureka.
 A zaraz potem: Litości, dość już tych przykładów.
 - O, albo jeszcze to - kontynuuje Anka - Pamiętasz, jak zaspałaś na 
akademię w szkole w pierwszej klasie? Miałaś mieć swoją pierwszą aktorską 
rolę. Miałaś grać chmurkę, albo kwiatek, albo ławkę.
 - Dzwonek miałam grać. Dzwonek. - precyzuję -  Ty oślico. To była ważna 
rola. Dzwonek na koniec lekcji jest najważniejszy. Nie wiesz tego?
 - No dobrze. Dzwonek. Wszystko jedno. W każdym razie, zaspałaś. Twój 
budzik, hm, czy raczej dzwonek w budziku nie zadzwonił.
 Tego już za wiele. To przedstawienie miało być pierwszym krokiem ku mojej 
genialnej teatralnej karierze!
 Robię się czerwona na twarzy.
 - Tylko mi nie mów, że to nie był przypadek - mamroczę -  Myślałam, że to 
złośliwość przedmiotów martwych.
 Siostra uśmiecha się i rzecze:
 -  Złośliwość z pewnością.
 - Anka, ty cholero. Jak mogłaś??? Zależało mi na tym występie!!!
 - Wiem. Dlatego to zrobiłam.
 Odstawię na bok marmurowe podstawki i mosiężne popielnice, deski i kije. 
Póki jeszcze panuję nad sobą.
 - O małpo. Co tobą kierowało?? - wykrzykuję.
 - Już mówiłam. Zazdrość. Nie chciałaś wierzyć.
 No to teraz wierzę.
 Co za cholerę miałam za siostrę! Taka niby perfekcyjna i dobrze ułożona. A 
tu kurcze rogi spod warkoczyków wystają! Mam ochotę odpłacić jej pięknym za 
nadobne. Też mam trochę na sumieniu. Zaraz wyrównamy rachunki, droga 
siostro, jeśli bardzo tego pragniesz.
 - Nie byłam ci dłużna - stwierdzam.

(...)
Technical Details
Message-ID: <h6r4i1$8rm$1@news.onet.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!nf1.ipartners.pl!ipartners.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!news.onet.pl!not-for-mail
References: <h6jnn1$jli$1@news.onet.pl> <h6js2a$2kl$1@mx1.internetia.pl> <h6k02a$7nj$1@news.onet.pl> <h6k9kr$r38$1@mx1.internetia.pl> <h6m97p$kqc$1@news.onet.pl> <h6n0au$1id$1@mx1.internetia.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!nf1.ipartners.pl!ipartners.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!news.onet.pl!not-for-mail
From: "ostryga" <zlosliwa_ostryga@vp.pl>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: Re: Kwiaty Pani Domu.
Date: Sun, 23 Aug 2009 12:10:20 +0200
Organization: http://onet.pl
Lines: 169
Message-ID: <h6r4i1$8rm$1@news.onet.pl>
References: <h6jnn1$jli$1@news.onet.pl> <h6js2a$2kl$1@mx1.internetia.pl> <h6k02a$7nj$1@news.onet.pl> <h6k9kr$r38$1@mx1.internetia.pl> <h6m97p$kqc$1@news.onet.pl> <h6n0au$1id$1@mx1.internetia.pl>
NNTP-Posting-Host: chello089077157140.chello.pl
X-Trace: news.onet.pl 1251022209 9078 89.77.157.140 (23 Aug 2009 10:10:09 GMT)
X-Complaints-To: niusy@onet.pl
NNTP-Posting-Date: Sun, 23 Aug 2009 10:10:09 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3598
X-MIMEOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3350
X-RFC2646: Format=Flowed; Response
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit