Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #18614Re: z serii: konfederackie boje w 1771 roku (cz.II a-Zamość)
From: irena
Date: Sat, 04 Oct 2008 19:11
Date: Sat, 04 Oct 2008 19:11
149 lines
11528 bytes
11528 bytes
c.d. Zamość
*
Po dwóch dniach jazdy konfederackie wojsko nareszcie dotarło do jednej z
bram zamojskiej twierdzy. Nie było łatwo! Rosyjskie hieny Suworowa niezwykle
czujnie śledziły polską jazdę, ich pojedyncze chorągwie pokazywały się w
różnych miejscach, kilka razy doszło do zbrojnych utarczek, ale już na
przedpolach miasta niespodziewanie wszystkie połączyły się, zaskakując
powstańców siłą uderzenia. Był to krwawy i niezwykle zażarty bój. Chociaż
straty w ludziach były ogromne, to jednak odwaga walczących dowódców i
żołnierskie morale zdecydowały o zwycięstwie Polaków. Szczytny też był cel -
powstańcy przybyli uwolnić miasto od zaborcy i roztoczyć opiekę nad
przyległymi okolicami.
- Wygraliśmy! Wygraliśmy!? - Konfederacka brać wznosząc w górę
zaciśnięte pięści, gromkim okrzykiem obwieszczała niebu swoją radość. Te
słowa tak miłe dla ucha dodawały sił, nawet u ciężko rannych wywoływały
radosną euforię.
- Zwyciężyliśmy! Zamość jest nasz! - Z dumą i wielkim wzruszeniem
wykrzyknął Pułaski. Innego zdania był Lubomirski.
- To pobojowisko ma być naszym zwycięstwem?! Rozwalili nam artylerię,
mamy setki zabitych, a połowa armii broczy we krwi! Zamościa też nie
zdobyliśmy, a po dzisiejszej bitwie raczej trudno będzie pokonać twierdzę. -
Jego chmurne spojrzenia przesuwały się po miejscach, gdzie jeszcze trwała
bitewna rzeź, tym razem szablami dobijano ranne konie, aby skrócić ich
cierpienia. Potem odzyskiwano uprząż i zbierano wojenne łupy.
- Hm,...atak twierdzy chwilowo nie wchodzi w rachubę, może to i lepiej
że ominie nas bratobójcza walka. Spróbujemy pertraktować aby garnizon
przyłączył się do konfederacji. Poza tym przyszedł rozkaz od Generalności,
abym natychmiast powrócił do Częstochowy. Dumouriez przegrał bitwę w
Lanckoronie, padły Oświęcim i Bobrek, trzeba odzyskać utracone twierdze. -
Odpowiedział Pułaski.
- W takim razie ruszajmy, może chociaż wynegocjujemy bandaże dla
rannych. - Cierpkie słowa Lubomirskiego przerwały dyskusję.
Pesymizm księcia wkrótce udzielił się Pułaskiemu, kiedy obrońcy
Zamościa już na wstępie oświadczyli, że bez względu na wynik rozmów, bramy
miasta nie zostaną otworzone dla konfederackiej armii.
- Ten garnizon troszczy się nie tylko o dobra Kanclerza Zamoyskiego,
ale również wspomaga wojsko koronne, a oficerowie złożyli uroczystą
przysięgę zobowiązując się do obrony miasta również przed konfederatami. -
Tłumaczył dyżurny oficer straży miejskiej. Młody rotmistrz stojący na
uboczu, skinieniem głowy potwierdził informację.
- Nie oznacza to, że jesteśmy wam niechętni, ale musicie zrozumieć że
Zamość rządzi się własnymi prawami i nie ma tu miejsca dla dwóch armii. A
wam Marszałku Pułaski, ktoś dostarczył fałszywych informacji, miasto nie
jest zapleczem rosyjskiej armii, nie ma tu magazynów broni, ani zapasów
żywności. Przeciwnie, nam również marzą się nowocześniejsze działa i lepsza
amunicja, a paszę dla koni kupujemy od chłopów z okolicznych wiosek, więc
nie znajduję powodów dla których mielibyśmy otwierać bramy miasta dla
waszego wojska. - Do rozmowy włączył się dowódca garnizonu.
- Mamy dużo rannych, ludzie są wyczerpani po ciężkiej walce, potrzebujemy
lekarzy, a przede wszystkim spokojnego miejsca na wypoczynek. - Marszałek
Pułaski jeszcze miał nadzieję na zmianę decyzji.
- W pobliżu nie brakuje lasów, tam zorganizujcie swoje obozowisko. W
mieście możecie tylko porozmawiać z lekarzem, ale czy was odwiedzi, czy
tylko odsprzeda lekarstwa, to już jego decyzja. - Po takiej wypowiedzi
trudno było negocjować o jakiekolwiek ustępstwa. Dalsze przekonywanie nie
miało sensu. Ci ludzie w innych okolicznościach chętnie by rozmawiali, nawet
o ostatniej bitwie, ale teraz konfederacka armia nie była tu mile widziana,
obrońcy Zamościa nie mieli ochoty zadzierać z Suworowem.
- Cóż, myślałem że wszyscy Polacy wyczuwają chwilę, kiedy należy połączyć
siły w obronie ojczyzny.-Westchnął Pułaski.
- Drogi marszałku, nie posądzajcie nas o bezduszność! Wojny nie wygrywa
się otwarciem bramy, a do walki trzeba się dobrze przygotować! Czy wiecie,
że Prusacy sprzedali Rosjanom bomby które burzą mury?! -
- A więc?! Czyż nie jest to czas, abyśmy zaczęli wspólnie działać! -
Odparował Pułaski.
- W przyszłości może będzie taka potrzeba, ale dzisiaj nie jest to
możliwe! - Dowódca nie podjął tematu.
Konfederaccy marszałkowie w nienajlepszych humorach opuścili niegościnny
posterunek. Pułaski był tak rozdrażniony, że nie mógł dosiąść konia, dopiero
przy drugiej próbie jego noga trafiła w strzemię. Widząc niezręczność,
książę uśmiechnął się, wbrew wszystkiemu nie zamierzał poddać się złym
nastrojom, próbował też rozbawić przyjaciela.
- Zdziwiłbym się, gdyby ten zamojski oficer zdecydował się otworzyć bramy
miasta, nasz wygląd musiał go przerazić. Brudne, poszarpane mundury, w
dodatku cuchnące stęchlizną i szuwarami Sanu, to niezbyt zachęcający widok.
Jeżeli tak się prezentują dowódcy, to Boże uchowaj nas przed ich armią?! -
Chichotał rozbawiony.
- Książę, daj spokój żartom, pół godziny temu obaj byliśmy w ogniu walki,
a ubrania zawsze cuchną kiedy rzeki pokonuje się wpław.- Zaprotestował
Pułaski.
- Oczywiście, że żartuję! Tak naprawdę, to stary kanclerz Zamojski jest
ostrożnym człowiekiem, a ludzi trzyma w karbach aby nie dopuścić do otwartej
wojny z królem, w zamian uzyskuje przywileje dla swoich miast. Ma też
poparcie u mieszczan i chłopów za wprowadzenie humanitarnych reform, a
szlachtę też intryguje jego nowy sposób zarządzania włościami, pańszczyzna
niedługo stanie się przeżytkiem. Teraz chłop sprzedaje owies, a im lepszą
cenę uzyska, tym więcej go wyprodukuje. - Zaśmiał się Lubomirski.
- Przypomniałeś mi książę o nowym problemie, wyczerpują się nasze zapasy
furażu, a gotówki niewiele pozostało. - Pułaski z uczuciem niepokoju
przeglądał zawartość skórzanego mieszka.
- Moje zasoby też się skurczyły, należałoby powrócić do miejsc, gdzie
ludzie życzliwiej nas traktują. Cały problem w tym, że za plecami mamy pułk
Suworowa, a ja nie mam chęci na drugą bitwę. -
- Hm, też bym sobie życzył by nas nie dopadli. Może znowu zmylimy
zwiadowców jakimś fałszywym tropem?
Tak się zastanawiam.jeżeli w Zamościu nie ma rosyjskich magazynów i twierdza
też nie była przez konfederatów atakowana, więc Rosjanie nadal nie znają
celu naszej wyprawy? Wobec tego, wybierzmy kierunek na Lublin, początkowo
ruszymy całą armią, potem pchniemy tylko ariergardę, a reszta. - Głośno
rozważał Pułaski.
- . ruchem flankowym obejdzie armię Suworowa, a kiedy już znajdziemy się
na jego tyłach, galopem do sprawdzonego miejsca w Ulanowie, potem tylko
kąpiel w Sanie i już jesteśmy w puszczy. - Dokończył Lubomirski.
- Czyżbym miał to wypisane na czole? Ale skoro już uzgodniliśmy, więc
ruszajmy w drogę. - Z żalem rozstawano się z Zamościem, a rozkaz
natychmiastowego wymarszu, zwycięscy konfederaci przyjęli nawet ze
zdziwieniem. Zadziałała wyobraźnia kiedy Pułaski podał do wiadomości, że do
miasta zbliżają się nowe posiłki Rosjan, aby wzmocnić wojsko koronne które
już stacjonuje w mieście.
Szybka jazda była potwornie męcząca, ale radość zapanowała kiedy
powrócili zwiadowcy, ariergardzie z całą pewnością udało się skierować
pościg w kierunku Lublina. Suworow dopiero po kilku godzinach zorientował
się i zawrócił, jednak zanim jego jednostki dotarły na właściwy szlak,
konfederaci bez większego stresu przeprawili się przez San. Natomiast
Puszcza Sandomierska była już miejscem częstych potyczek, w jednej z nich w
końcowej fazie bitwy upozorowano ucieczkę, celem była próba rozdzielenia
rosyjskiej armii. Książę Lubomirski udał się w rodzinne strony do
Kolbuszowej i Rzemienia, a Marszałek Pułaski klucząc różnymi drogami poprzez
Rzeszów, Tarnów doprowadził swoją armię do Lanckorony. Suworow odebrał ten
manewr jako sprytny fortel, w rzeczywistości było to wcześniej uzgodnione
rozstanie obu przyjaciół.
Obrońcy lanckorońskiej twierdzy niezwykle radośnie przyjęli marszałka i
jego armię.
- Nareszcie, ktoś się o nas zatroszczy! - Pułkownik Szyc pierwszy
podbiegł aby powitać Pułaskiego.
- Odkąd Dumouriez porzucił twierdzę, wszyscy o nas zapomnieli. Walewski
pilnuje Tyńca, a z Cieszyna od Generalności rzadko przychodzą wieści.
Łaskawie tylko poinformowali, że francuski pułkownik już tu nie wróci, ale o
wsparciu wojska ani jednego słowa. Mamy tu zdechnąć z głodu, albo czekać aż
Rosjanie nas wytłuką?! Brakuje nam koni, a amunicji wystarczy tylko na jedną
bitwę. - Tłumaczył dowódca Radzymiński.
- Czasy są trudne, u mnie też nie najlepiej z gotówką. Zdobyłem trochę
wojennych łupów, jeśli chcecie, możemy dokonać wymiany. Za paszę mogę wam
oddać trochę koni, sami zdecydujcie co z nimi zrobić. Oczywiście, doraźna
pomoc nie rozwiąże problemy, ale chwilowo muszą wystarczyć fundusze którymi
zasila was Lanckorońskie miasto. - Pułaski wskazał rosyjskie konie, które i
tak zamierzał sprzedać.
- Weźmiemy je chętnie, bo akurat furażu mamy pod dostatkiem. Każę też
przygotować wygodną izbę, bo widać mości Marszałku, żeście umęczeni długą
jazdą. - Pułkownik Szyc polecił również kucharzom zorganizowanie szybkiego
posiłku dla dowódcy i przybyłej armii.
- Pojutrze wyruszę dalej, bo Suworow podobno kieruje się na
Częstochowę. Ale dwa dni wypoczynku muszę ludziom przyznać, w tym czasie
rozstawimy kilka patroli i uruchomimy posterunki dla poczty, zapewnią nam
świeże informacje i szybki kontakt. - Jeszcze tego wieczoru rozprawiano o
lanckorońskiej bitwie. Pułaski też nie ukrywał wieści z Zamościa. Ze
smutkiem stwierdził że w narodzie wygasa miłość do ojczyzny.
pozdrawiam Irena
Technical Details
Message-ID:
<gc8f93$mjh$1@atlantis.news.neostrada.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!wsisiz.edu.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mailReferences:
<gb6bkk$ea4$1@atlantis.news.neostrada.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!wsisiz.edu.pl!newsfeed.neostrada.pl!atlantis.news.neostrada.pl!news.neostrada.pl!not-for-mail From: "irena" <irausun32@neostrada.pl> Newsgroups: pl.hum.pisarstwo Subject: Re: z serii: konfederackie boje w 1771 roku (cz.II a-Zamość) Date: Sat, 4 Oct 2008 21:11:58 +0200 Organization: TP - http://www.tp.pl/ Lines: 150 Message-ID: <gc8f93$mjh$1@atlantis.news.neostrada.pl> References: <gb6bkk$ea4$1@atlantis.news.neostrada.pl> NNTP-Posting-Host: aarx129.neoplus.adsl.tpnet.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: atlantis.news.neostrada.pl 1223147620 23153 83.5.209.129 (4 Oct 2008 19:13:40 GMT) X-Complaints-To: usenet@news.neostrada.pl NNTP-Posting-Date: Sat, 4 Oct 2008 19:13:40 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3350 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit