Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #1740Feministki
From: Marcin B. Brixen
Date: Sat, 25 Jan 2003 16:54
Date: Sat, 25 Jan 2003 16:54
113 lines
7776 bytes
7776 bytes
Rozległo się pukanie i po chwili otworzyły się drzwi. Do gabinetu zajrzała pani Basia. - Pani przewodnicząca... Przyszedł jakiś pan, z kancelarii prezydenta - podekscytowana oznajmiła scenicznym szeptem. - Proszę go poprosić tu do nas - rzekła siląc się na spokój. Wstała powoli i spojrzała na obecne w jej gabinecie trzy działaczki Stowarzyszenia. Zabiegała o to od prawie roku. To miał być jej triumf. Albo porażka. Do gabinetu wszedł powoli niepozorny, szczupły mężczyzna. Skłonił się lekko, stuknął aktówką o krzesło powodując głośny odgłos, który ze zwielokrotnioną siła odbił się od nagich ścian niewielkiego pomieszczenia. Otworzył usta, zapewne chciał o coś spytać, ale go ubiegła. - Jestem przewodniczącą Stowarzyszenia... - podeszła do niego i podała mu dłoń. Przełożył aktówkę do lewej ręki, odwzajemnił powitalny uścisk i zaczął podnosić jej dłoń ku górze, chcąc zapewne złożyć na niej symboliczny pocałunek. Delikatne, lecz mocne szarpnięcie uniemożliwiło mu to. Przypomniał sobie gdzie jest i lekkim uśmiechem próbował maskować swoje zmieszanie. Przewodnicząca przedstawiła mu swoje współpracowniczki i wskazała miejsce za stołem. Kiwnął lekko głową i usiadł naprzeciw niej. Postawił teczkę na stole, otworzył ją i grzebał w niej ponad minutę. Wreszcie wyciągnął papiery, których szukał i nałożył na nos okulary. - Szanowne panie... - zaczął patrząc na trzymane w ręku dokumenty. - Kancelaria prezydenta RP otrzymała wniosek waszego Stowarzyszenia o wciągnięcie go na listę organizacji pozarządowych i dofinansowanie z budżetu państwa... - Panie szanowny - przerwała mu Wanda. - Nie zwracałyśmy się do Kancelarii Prezydenta tylko do pani minister do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn... - Wniosek trafił do nas - urzędnik spojrzał na nią zza swoich okularów i wrócił do papierów. - Sprawa trochę długo trwała, bo w dzisiejszych czasach, kiedy to w naszym kraju obserwujemy zapaść ekonomiczną spowodowaną rządami poprzedniej ekipy politycznej... - Co z wnioskiem? - grzecznie spytała Helena. - Wnioskiem...? Ach... - urzędnik przez moment wyglądał na zaskoczonego. - Szef kancelarii wahał się czy dotować organizację walczącą o większe wpływy kobiet... - Przepraszam bardzo - tym razem przerwała mu sama przewodnicząca. - Przesłałyśmy również nasz statut. Nie ma w nim ani słowa o zwiększaniu wpływów kobiet. My walczymy o zrównanie szans przedstawicieli obu płci. Obecnie to kobiety są w nieporównanie gorszej sytuacji i może to prowadzić do nadmiernego uproszczenia... - Zatem w przypadku, gdyby to mężczyźni byli dyskryminowani Stowarzyszenie zajęłoby się...? - urzędnik patrzył na przewodniczącą i nadal lekko się uśmiechał, lecz ten uśmiech nagle wydał jej się kpiący. - Oczywiście, że tak. Przyznaję, że trudno jest mi wyobrazić sobie taką sytuację, lecz gdyby rzeczywiście miała ona miejsce... - Świetnie. Znakomicie. To chciałem usłyszeć - sięgnął energicznym ruchem do swojej aktówki i wyjął kartkę papieru. - Szef Kancelarii Prezydenta RP podjął decyzję, że Stowarzyszenie będzie dotowane z pieniędzy państwowych i otrzyma wszelką pomoc w swoich działaniach. Przewodnicząca dumnie uniosła głowę i uśmiechnięta spojrzała na swoje towarzyszki. Patrząc na radość malującą się na ich twarzach zorientowała się nagle, że urzędnik z kancelarii coś powiedział. - Może pan powtórzyć? - Powiedziałem, że tak się stanie, ale pod pewnymi warunkami. - Co pan sugeruje? - spytała oburzona Lidia. - Mam pytanie. Ilu członków liczy sobie Stowa... - chyba sam się zorientował jak niezręcznego użył sformułowania bo szybko się poprawił: - Ile osób jest w Stowarzyszeniu? - Tysiąc sto pięćdziesiąt osiem - odpowiedziała szybko Wanda. - Czy to są same kobiety? - Tak. Czy to źle? - To bardzo niedobrze - pokiwał głowę. - To czysty szowinizm. - Co proszę? - przewodnicząca miała wrażenie, że się przesłyszała. Urzędnik znów sięgnął do swojej teczki i wyjął ich jakąś książeczkę. Otworzył ją na zaznaczonej stronie. - Pozwolą panie, że zacytuję ich własny statut. Paragraf trzeci, punkt drugi. "Walczyć o to, aby w każdej firmie, organizacji czy stowarzyszeniu spośród wszystkich zrzeszonych osób co najmniej jedna trzecia reprezentowała drugą płeć, a we władzach - przynajmniej czterdzieści procent". Tak jest napisane w statucie organizacji, która sama składa się wyłącznie z osób reprezentujących jedną płeć. Panie darują, ale kiedy prezydent zapyta mnie o wiarygodność to co ja mam mu odpowiedzieć? Że Stowarzyszenie, które chce walczyć o równość płci w każdej organizacji nie potrafi zacząć od samego siebie? - Ależ... Co pan... Jak... - jąkała się Lidia. - Może mamy przyjąć mężczyzn? - spytała kpiąco Helena. - A widzi pani jakieś inne wyjście? Przynajmniej jedna trzecia osób zrzeszonych musi reprezentować drugą płeć. A we władzach przynajmniej czterdzieści procent. - To niemożliwe - zawyrokowała Wanda. - Takie sformułowanie stawia skuteczność Stowarzyszenia pod znakiem zapytania, a tym samym celowość przyznanie dotacji - odparł spokojnie urzędnik. - Ale niechże pan przez chwilę pomyśli! Mężczyźni w organizacji feministycznej? - Przecież sama pani przewodnicząca obiecała mi tu przed chwilą, że będzie również zwalczać dyskryminację mężczyzn. - Czy jak... - zaczęła przewodnicząca lekko zachrypniętym głosem, odkaszlnęła i dalej mówiła już swobodnie. - Czy jak przyjmiemy mężczyzn do Stowarzyszenia otrzymamy dotację? Urzędnik przytaknął ruchem głowy. - Ależ jak pan to sobie wyobraża? Mamy brać chętnych z ulicy? Zresztą - kto by się zgłosił do organizacji feministycznej? - oponowała Lidia. - O to niech się panie nie martwią - urzędnik uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Wiceprzewodniczącym zostanie senator B. z SLD. Do władz Stowarzyszenia wejdą dodatkowo poseł M. również z SLD i poseł J. z Unii Pracy. Oprócz tego, tak aby było te wymagane minimum, do Stowarzyszenia przystąpi wielu działaczy PSL, a opozycję będzie reprezentować Samoobrona. Po uzupełnieniach personalnych zostanie ustanowiona dotacja miesięczna. Skromna, jakieś cztery tysiące na osobę... Przewodnicząca słuchała urzędnika i spoglądała na swoje współpracowniczki szukając u nich ewentualnego wsparcia. Ale one już tylko słuchały. Decyzja już została podjęta. pozdrawiam -- Marcin B. http://brixen.w.interia.pl brixen@poczta.fm "And any fool knows, a dog needs a home. A shelter from pigs on the wing." Pink Floyd "Pigs On The Wing (Part 2)"
Technical Details
Message-ID:
<4ag53v4p6t5b101be202bgp5e4e541si1s@brixen.poznan.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.man.poznan.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.man.poznan.pl!not-for-mail
From: Marcin B. Brixen <brixen@poczta.fm>
Newsgroups: pl.hum.pisarstwo
Subject: Feministki
Date: Sat, 25 Jan 2003 17:54:34 +0100
Organization: Church Of Noise
Lines: 113
Message-ID: <4ag53v4p6t5b101be202bgp5e4e541si1s@brixen.poznan.pl>
NNTP-Posting-Host: c1-65.icpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: sunflower.man.poznan.pl 1043513757 8536 62.21.1.65 (25 Jan 2003 16:55:57 GMT)
X-Complaints-To: tomjab@man.poznan.pl
NNTP-Posting-Date: Sat, 25 Jan 2003 16:55:57 +0000 (UTC)
X-Face: ;M/c0w<Ze@X5@9?p#6SZ~f5iWo>#nT4tC2XUkI(=>`TX@y>My2XN>pR=>d$aR'w^NkVvKE`JNMaqY|/1>Q+<Y|zk/k*X*K4_`(thre$oWD-E22F{rHf\=v#H=ighO#zY{/!cic&X
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit