Article View: pl.hum.pisarstwo
Article #1647Re: Szczecin-Poznań -Hamulec
From: awa
Date: Thu, 30 Jan 2003 18:27
Date: Thu, 30 Jan 2003 18:27
100 lines
7149 bytes
7149 bytes
Za zgodą autora załączam opowiadanie Marcina Kozłowskiego
Pozdrawiam
Urszula
ula_la@interia.pl
"HAMULEC
To miasto zawsze mnie intrygowało. Ma w sobie coś z metafizycznych
powieści i wizji surrealistów. Klasycystyczny dworzec kolejowy, wieże
świątyń różnych wyznań, barokowe kamieniczki tonące w zieleni i wąskie
zatłoczone uliczki, poprzecinane setkami kanałów... Ucieszyłem się, że
przesiadka podczas podróży służbowej do Gdyni wypadła mi akurat tutaj.
Było pogodne wrześniowe popołudnie. Słońce mocno grzało po plecach, a
jednak w powietrzu unosił się już charakterystyczny zapach jesieni.
Po powrocie z dłuższego spaceru, usiadłem na ławce przed budynkiem
dworca, zapaliłem papierosa i upajając się niezwykłą atmosferą? tego
miejsca, odruchowo spojrzałem na zegarek. Do odjazdu pociągu miałem jeszcze
ponad kwadrans.
Nawet nie zauważyłem, kiedy obok mnie usiadła kobieta.
- Pan wierzy w sny? - zapytała. - Bo ja, tak - dodała, nie czekając na moją
odpowiedź. - Odkąd umarł mój mąż i zostałam zupełnie sama, mam bardzo dużo
czasu... Mogę śnić, ile tylko zechcę.
Uśmiechnąłem się do niej. Jednocześnie, zaintrygowany tym dziwnym
wyznaniem, postanowiłem wysłuchać jej do końca.
- Pewnie pan myśli, że przyczepiła się do pana jakaś stara wariatka i to
akurat teraz, gdy pan chciałby posiedzieć tu przez chwilę sam...
Może w pierwszym momencie istotnie tak pomyślałem, ale czy wypadało mi
przyznać jej rację? Ponownie uśmiechnąłem się. Nie był to jednak uśmiech,
jaki posyła się komuś, kogo darzy się sympatią. Był to uśmiech wynikający z
mojego zakłopotania.
- W takim razie, jak pan myśli, skąd wiedziałam, że pan tutaj będzie? -
kontynuowała, niezrażona moim milczeniem. - Jedzie pan do Trójmiasta. - Nie
wiem dokładnie gdzie i po co, ale sny to nie rzeczywistość. Tam, szczegóły
nie są tak istotne. Jednego jestem pewna. Po drodze wydarzy się katastrofa
i pana pociąg nigdy nie dojedzie do stacji przeznaczenia. To będzie o
świcie, tuż przed wschodem słońca...
Na chwilę kobieta zamyśliła się.
- Widziałam łąki osnute poranną mgłą, jakąś sadzawkę tuż przy torach....
Nieco dalej w ciemnościach majaczył las. I nagle ujrzałam ten pociąg, a
później pana w jednym z wagonów... Zastanawiam się tylko, dlaczego mam
ostrzec akurat pana... Przecież w tym pociągu zginie wielu niewinnych ludzi.
Może tylko pan jest w stanie temu zapobiec albo tak naprawdę tylko pana
życie się liczy?... Do czasu - dodała. - Nikt z nas nie jest
nieśmiertelny...
Nie spodobały mi się te proroctwa. Każdy jest ciekaw swojej przyszłości,
ale przecież tylko pod warunkiem, że są to dobre przepowiednie.?????
Nerwowo zgasiłem papierosa i podniosłem się z ławki.
- Przepraszam, ale muszę już iść - szepnąłem, z trudem opanowując głos.
- Pan jednak nie wierzy w sny - odpowiedziała zawiedzionym głosem. - Niech
pan chociaż usiądzie w ostatnim wagonie. To bardzo ważne! - krzyknęła za
mną.
Pociąg stał już na peronie. W kiosku kupiłem kilka gazet i wsiadłem do
najbliższego wagonu. Pomimo, że bagatelizowałem niedawne spotkanie, na pewno
nadal byłem pod jego silnym wrażeniem. Nie sposób zlekceważyć czyjąś
przestrogę, nawet, gdy jest tak irracjonalna. Już po chwili wziąłem swój
bagaż i przeniosłem się do ostatniego wagonu. Był zupełnie pusty. Wszedłem
do przedziału, ulokowałem bagaż na półcei zapaliłem kolejnego papierosa.
Pociąg właśnie ruszał...
Za wszelką cenę starałem się zapomnieć o tej kobiecie. Nie pamiętam, o
czym dokładnie myślałem. Na pewno były to bezwiedne myśli o wszystkim i o
niczym. Podziwiając wspaniały zachód słońca, na pewno musiałem pomyśleć o
żonie, dzieciach oraz o czekającej mnie jutro konferencji, od której
zależała moja dalsza kariera. Potem zjadłem kanapki, przejrzałem gazety, a
po jakimś czasie zgasiłem światło w przedziale i kołysany błogim stukotem
kół, zasnąłem.
Każdy ze snów jest inny, dlatego tak trudno zrozumieć ich symbolikę. Co
prawda, często powtarzają się w nich te same miejsca, osoby; ale tam,
podobnie jak na jawie, nigdy nie jest tak samo. Znowu ujrzałem kobietę
sprzed dworca. Mówiła coś do mnie, ale ja nie rozumiałem ani jednego jej
słowa. Gdy w pewnej chwili próbowała mnie pogłaskać, zauważyłem, że jej ręce
ociekają krwią. Widok ten wywołał we mnie śmiertelną trwogę. Zacząłem
uciekać i wówczas zorientowałem się, że w żaden sposób nie potrafię się
zatrzymać...
Zbudziłem się zlany zimnym potem. Poczułem ulgę, że to tylko zły sen i
wtedy przypomniałem sobie wczorajsze spotkanie... Wybiegłem na korytarz.
Gdy uchyliłem okno, w jaśniejącym mroku ujrzałem łąki spowite mgłą...
Ponownie wracał koszmar. Słyszałem bicie własnego serca, które potęgował
monotonny stukot kół. Czułem, że zaraz oszaleję, więc gdy spostrzegłem nad
sobą czerwoną rączkę hamulca bezpieczeństwa, nie zastanawiałem się długo.
Szarpnąłem energicznie, po chwili usłyszałem głośny skowyt hamulców i
poczułem silne szarpnięcie. Dopiero teraz oprzytomniałem, ale było już za
późno, by odwrócić bieg wydarzeń. Dobiegały mnie głosy zaniepokojonych
podróżnych z sąsiednich wagonów i nawoływania konduktorów.
- W ostatnim wagonie! - usłyszałem czyjś głos.
W pierwszej chwili pomyślałem o ucieczce z pociągu. Ale niemal w tym
samym momencie w korytarzu pojawił się konduktor. Postanowiłem zachować
zimną krew.
- No, nareszcie! - krzyknąłem. - Dobrze, że pan się zjawił! - To zrobił
jakiś gówniarz. Przed chwilą wyskoczył z wagonu i pobiegł w kierunku tego
lasku, za stawem - skłamałem, wskazując ręką. - Jeszcze zdążycie
go złapać!
- Niczego już nie zdążymy - rzekł nienaturalnie opanowanym głosem konduktor,
wpatrzony w tylną szybę wagonu.
Gdy odwróciłem się, oślepiły mnie światła pędzącego wprost na nas pociągu."
20 III 2000
Marcin Kozłowski
Technical Details
Message-ID:
<b1bqre$e81$1@news.tpi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mailReferences:
<3E2C836C.AEACE0B5@bez.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.onet.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail From: "awa" <grubson@poczta.fm> Newsgroups: pl.hum.pisarstwo Subject: Re: Szczecin-Poznań -Hamulec Date: Thu, 30 Jan 2003 19:27:44 +0100 Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/ Lines: 104 Message-ID: <b1bqre$e81$1@news.tpi.pl> References: <3E2C836C.AEACE0B5@bez.pl> NNTP-Posting-Host: pi24.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl X-Trace: news.tpi.pl 1043951279 14593 213.76.104.24 (30 Jan 2003 18:27:59 GMT) X-Complaints-To: usenet@tpi.pl NNTP-Posting-Date: Thu, 30 Jan 2003 18:27:59 +0000 (UTC) X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2800.1106 X-MSMail-Priority: Normal X-Priority: 3 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2800.1106 MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit