Thread View: pl.gry.mud
1 messages
1 total messages
Started by Pawel Spychalski
Mon, 10 Mar 1997 00:00
Opowiadanko o MUDzie!
Author: Pawel Spychalski
Date: Mon, 10 Mar 1997 00:00
Date: Mon, 10 Mar 1997 00:00
62 lines
3569 bytes
3569 bytes
"Dziku szaleje, czyli jak zginal Tiger"
Po nieudanej wyprawie do City of Ofcol, Dziku popadl w depresje. Przez
caly dzien nic nie robil, tylko siedzial w barze w Gildii Wojownikow i litrami
pil lokalna specjalnosc.
Tragiczna, zakonczona wedrowka do czyscca, walka z Diana odebrala mu reszte
checi do zycia. Nie dosc, ze nie zdobyl poziomu, to jeszcze zginal. I tak
minelo kilka dni, a stan psychiczny i fizyczny Dzika spadal. Jednak dnia w
ktorym Han po raz trzeci pobil Healera, wszystko sie zmienilo. Oto do baru
wkroczyl MacGyver z pieknym, czarnym krukiem na ramieniu.
-Witaj Dziku, moj bracie.
-Czolem Mac, co u ciebie? Skad ten ptak na twoim ramieniu?
-Wracam wlasnie z wyprawy do City of Solace. Oblowilem sie przednie. A to jest
moj kruk. Wabi sie Fafik. Kupilem go w Marilyn. Kosztowal mnie fortune, ale
oplacilo sie.
-A co Fafik potrafi?
-O, bardzo duzo. Wszedzie za mna chodzi, aportuje, spiewa i atakuje na rozkaz. Przednia
zabawa.
-A kogo atakuje?
-Wszystko co tylko chce.
-Wszystko mowisz....Czesc Mac, musze leciec.
Rzucil pieniadze na lade, wzial swoj miecz z wieszaka i wybiegl z baru, a w
jego glowie zaswitala szalona mysl. Znalazl sposob aby sie rozerwac i pozbyc
przygnebienia.
Nie bylo go w miescie wiele dni i wszyscy mysleli, ze postanowil dac
sobie spokoj z zyciem, albo zginal gdzies w otchlaniach czyscca. Zycie w
Midgaardzie toczylo sie swoim trybem. Powoli zapomniano o nim i jego
bohaterskich czynach. I tak mijaly dni.
Pewnego slonecznego dnia, do miasta przybyl zastep rekrutow. Przebywali oni
w Swiatyni i modlili sie do Odyna o powodzenie ich wypraw.
Nagle do Swiatyni wszedl Dziku z wielkim, czarnym krukiem na ramieniu.
Stanal po srodku sali i krzyknal z szalenczym blyskiem w oku:
-Ktory z was, o szlachetni rekruci, chce przezyc przygode swego zycia?
Jeden z nich wystapil.
-Jak sie nazywasz, o szlachetny?
-Zwa mnie Tiger, a kim ty jestes, o potezny?
-Jam jest Dziku z Dedal Brothers, a pochodze z Hrabstwa.
-Witam cie.
-Ja tez cie witam.. A wiec chcesz przezyc przygode swego zycia?
-Tak, jest to moje pragnienie.
-Moge spelnic twe pragnienie. Czy chcesz tego?
-Tak, chce.
-Slyszeliscie, o szlachetni. On chcial tego!
Dziku zdjal z ramienia kruka i szepnal mu do ucha kilka slow nieznanym jezyku,
po czym krzyknal : "Bierz go" i wskazal reka na Tigera. Kruk poderwal sie do
lotu i zanim Tiger zorientowal sie co sie dzieje, wielki ptak uderzyl. Walka
trwala krotko. Po paru chwilach Tiger lezal martwy na posadzce Swiatyni,
kruk latal wysoko pod sufitem, a Dziku smial sie goraco i szczerze, jak
nie robil tego od miesiecy.
KONIEC.
Mam tego wiecej na skladzie, wiec wkrotce opublikuje reszte.
Czekam na opinie i wnioski.
------------------------------------------------------------------
| Pawel Spychalski alias Dziku alias Paolo Gicusso vel Gissi |
| WWW : http://delta.ii.tuniv.szczecin.pl/~dziku |
| |
| e-mail : dz...@delta.ii.tuniv.szczecin.pl |
------------------------------------------------------------------
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads