🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.comp.os.advocacy
Article #4838

Re: Czego brakuje Linuxowi

#4838
From: Rafał Sobiczewski
Date: Tue, 31 Mar 1998 00:02
218 lines
11272 bytes
Zbyszek napisał(a) w wiadomo?ci:
<01bd5c16$c7aecec0$LocalHost@Jamnik.tpnet.pl>...
>Rafał Sobiczewski <rsobicze@tele.pw.edu.pl> napisał
>
>Hmmm.... pisałem nieco neskładnie - byłem lekko zamroczony ;)
postaram się

Zamroczony? Zamroczony to to, co tygrysy lubią najbardziej %)

>dzis poprawić. Chodzi mi o to, że Word MA AMBICJE być czymś w rodzaju
>systemu składu. Jeżeli zwrócisz uwagę, jak ewoluował (znam dobrze
wersje 2,
>6, 7, a pobieżnie 8), to zauważysz, że przyrost funkcji edycyjnych
był
>znikomy w porównaniu do przyrostu funkcji składu. W praktyce niewiele
się
>zmieniło od wersji 2, a już na pewno bardzo mało od 6.

Ma ambicję? To chyba raczej użytkownicy żywi? takie złudzenie.
A co do funkcji składu, to zauważam w nim bardzo niewiele.

>Wśród takich zaniedbań można wymienić całkowicie chyba porzucony
rozwój pól
>(które sa niezwykle pożyteczne, ale koszmarnie niewygodne w
korzystaniu),

Oj koszmarnie.....

>cały czas niewygodne tworzenie styli (nie tylko w celu ujednolicenia
>wygladu dokumentu, ale i wyposażenia go w pewną automatykę), dwa
podobne w

Nie zgadzam się - sam proces tworzenia styli jest bardzo wygodny.
Za to wprost kretyńskie jest wykorzystanie idei styli w programie.
Np. (word 7) wpisujemy dużo tekstu jednym stylem. Zaznaczamy wszystko
i co widzimy w pasku narzędziowym? Pusto! I za żadne skarby nie wiemy,
czy w zaznaczonym bloku występuje więcej styli, czy nie - i sprawdzaj
se to sam kochany użytkowniku. Linijka po linijce. Do tego stale
brakuje mi stylu "bez stylu", którego nie można przeedytować oraz
informacji że styl akapitu różni się od definicji stylu.

>funkcjach, a zupełnie niepotrzebnie rozrzucone funkcje jak autotekst
i
>autokorekta, ciągle niewygodne zarządzanie zakładkami, niewygodne
(nawet w

Autotekst, autokorekta i autoformatowanie... Trzej jeźdźcy
microkalipsy. Pierwszy z grubsza działa, drugi przeważnie wkurza
i trzeba go wyłączać a trzeci zawsze nie działa. I również zupełnie
nie rozumiem dlaczego dwa pierwsze są rozrzucone, bo robią
dokładnie to samo (z dokładnością do naciśnięcia klawisza F3.

>wesji 8) zarządzanie długimi dokumentami (zwłaszcza w porównaniu np.
z
>WordPro), no i oczywiście nieśmiertelne koszmarki funkcjonalne w

A gdyby chociaż informował, że coś po 40 stronie się poprzesuwało -
co to byłaby za oszczędność papieru i uszu znajdujących się
w pobliżu drukarki. Gdyby programy do składu tak działały to...

>korzystaniu z Szukaj/Zamień w bardziej zaawansowanych sytuacjach.

Ach, te wyrażenia regularne! Chlip... wystarczyłoby tylko zerżnąć
z U***xa! AAAAAAAA... nie bijcie!

>Wszystko to mieści się, przynajmniej IMHO, w ramach funkcji
edycyjnych lub
>też wspomagających edycję oraz automatyki dokumentu.
>Porównaj z tymi skromnymi rezultatami przyrost funkcji
formatujących - jest
>ogromny. Przy tym nie idą one w parze z poprawą jakości rezultatu

O jakie funkcje formatuj?ce Ci chodzi? Dodaje się mnóstwo wodotrysków,
jakieś automatyczne formatowania tabeli, wbudowane arkusze
kalkulacyjne, tworzenie korespondencji seryjnej i inne tego typu
rzeczy obecne w każdym współczesnym edytorze tekstów. Za to nadal
nie poprawia się jakości dokumentów nie pozwala się na ich swobodne
projektowanie (żadnych stron wzorcowych itp) nadal nie można swobodnie
ł?czyć tekstu z grafiką, nie można uzyskać dużej precyzji montażu, nic
się nie robi, aby móc przygotować gotowy dokument do druku, nie ma
przenosności dokumentu nawet pomiędzy dwoma konfiguracjami komputerów,
nie daje się tworzyć długich publikacji itp. A takie właśnie
możliwości
powinien mieć system składu publikacji. I moim zdaniem Word ich nie
ma,
dlatego jest edytorem.

A być może chodzi Ci o jakiś przyrost nieużytecznych i niedziałających
funkcji formatuj?cych?

>końcowego. Wprowadzenie np. wspomnianych ligatur, korekty kursywy,
czy
>zróżnicowania poziomych kresek w ramach autokorekty (tak jak
wprowadzono
>"cudzysłowy drukarskie") wydaje się zadaniem zupełnie realnym -
jednak
>nadal tego nie zrobiono.

No bo po co to w edytorze tekstów? Pani Jola sekretarka nie wie co to
za "ligatura", ale wkurzyłaby się jesli jej jakieś "myślniki" się
wydłużały. A pan kierownik z drewnianym okiem (analogia do drewnianego
ucha) ma wygl?d gdzieś - cieszy się, że rozczytał, bo długopisem to
pani Jola jak kura pazurem... Zreszt? Word nie nazywa się Book i
dostarczany jest w pakiecie MS Office, a nie MS Publishing House. ;-)

>Ostatnia sprawa - jęsyk makr. IMHO chybionym rozwi?zaniem jest
zast?pienie
>WordBasic-a VisualBasic-em. Oczywiście oddzielenie makr od szablonu
jest
>rozwiązaniem korzystnym i już dawno dostępnym np. w WordPerfekcie czy
>WordPro (zresztą tak jak zaawansowane formatowanie tabel), niemniej
M$
>swoim zwyczajem przedobrzył i zrobił z woda coś na kształt IDE -
oczywiście
>kosztem wspomagania funkcji edycyjnych.

Zresztą - przy całym szacunku do Basica ten VB tak "genialnie" nadaje
się do przetwarzania tekstów, że nic by się nie stało, gdyby go nie
było. A przecież jest np. świetnie się do tego nadający Perl - i wcale
nie jest trudniejszy. A rozdzielenie makr od szablonu może
przynajmniej zaowocować oddzieleniem wirusów od dokumentów.
Zresztą - głupi to system, skoro tak łatwo można pisać wirusy.

>> Poza tym nie mów, że tego się nie uzyska - IMHO teoretycznie
zgrubsza
>> da się uzyskać. Teoretycznie.
>
>Praktycznie nawet też. Tyle, że uzyskanie tego jest co najmniej tak
>skomplikowane jak w TeXu, jeżeli nie bardziej (np. wymaga chociaż
>podstawowych umiejętności programowania). To by było tyle, jeżeli
chodzi o
>przyjazność Worda. Przypominam zresztą, że złożenie prostego tekstu
za
>pomoc? TeXa też wcale takie skomplikowane nie jest, zwłaszcza, że do
pomocy
>jest chociażby LaTeX czy nawet LyX.

Praktycznie? Word jest zbyt niepraktycznym narzędziem do składu, by
praktycznie uzyskiwać bardzo dobre efekty. Do tego jest TEX.
I nie przesadzałbym w drug? stronę - do much nie strzela się z armat.
Zresztą, czy wspomniana wyżej pani Jola sekretarka dała by sobie radę
z TEXem? Prędzej wydłubie z szafy starą maszynę do pisania.

>> Praktycznie to wracając do moich
>> samochodowych porównań wymagałoby to włożenia do ww. syreny silnika
>> odrzutowego, jazdy próbnej skończonej twardym l?dowaniem na
>> najbliższym tudzież nieco dalej odległym drzewie, wymiany karoserii
>> na tak? bez zmiennej geometrii, ugaszenia efektów następnej jazdy
>> próbnej, wypłaty odszkodowań za wypalony kawał lasu/miasta/wszystko
>> jedno czego...... W każdym razie Porsche wyszłoby taniej.
>
>Wiesz co. Ja bym użył inej analogii - TeX to stary, wysłużony Rols, a
Word
>to powiedzmy Renault Megan Coupe (takie żółe) - udaje samochód
luksusowy, a
>z cał? pewności? nim nie jest.

Hehe. R M C udaje również że jest szybki i sportowy :))))

>Zresztą w tej chwili, po uważnym zastanowieniu, wydaje mi się, że
>podstawow? przyczyn? szkaradności wydruków z Worda (oprócz oczywiście
>niefachowo?ci użytkowników i problemów z jakości? TT) jest brak
możliwości
>dokładnego pozycjonowania wierszy (o tym chyba nie trzeba dyskutować)
i
>ustawiania odstępów między wyrazami (teoretycznie możliwe, jednak
>koszmarnie niepraktyczne).

Oczywiście, że TT s? jedn? z przyczyn szkaradności wydruków z Worda.
Ale uważam, że głównym winowajc? jest użytkownik.

>Tak czy siak Word + zestaw clipartów Corela jest podstawowym chyba
źródłem
>szerzenia się koszmarnej wydawniczej tandety, której zalew można
>zaobserwować wszędzie wokół. Zreszt? cliparty Office-a są chyba
jeszcze
>gorsze od corelowskich.

Przeceniasz rolę Worda procesie wydawniczym.
I zapomniałeś o fontach Corelowskich. Jak widzę taki font "Renfrew",
to mnie skręca.

>> Jeśli chodzi o kretynizmy obecne w Wordzie nie trzeba ich wymyślać,
>> wystarczy poszukać, tym bardziej, że nie trzeba daleko :)
>
>Racja - poszukałem i znalazłem. Ale, wczytaj się uważnie w moje
poprzednie
>posty. Chodziło mi o to, że w typowych rękach, bez stosowania 1 000
>Tips&Tricks dla Worda, nie da się w nim, wbrew obietnicom producenta
>(czytałeś plansze pojawiające sie w czasie instalacji?), pewnych
rzeczy
>osiągnęć. Czyli - np. upgrade z wersji 7 do 8 jest bez sensu, bo to
samo
>można osiągnęc za pomoc? innych narzędzi, bez specjalnego zachodu
zresztą,
>a nie nasą?piła wystarczj?ca poprawa jakości zarówno rezultatu
końcowego -
>wydruku, jak i narzędzi edycyjnych. Wszystko to IMHO oczywiście.

Ale wczytaj się uważnie w swój post, na który odpowiadałem, a w którym
porównałeś worda i TEXa. Chciałem powiedzieć, że są to programy
zupełnie różne, do innych celów przeznaczone i porównywanie ich może
w dalszej perspektywie prowadzić do dowodzenia wyższości arkusza
kalkulacyjnego nad baz? danych. I przyszło mi na myśl jedno
porównanie, ale już chyba wyczerpałem limit metafor na ten tydzień.

A wracając do worda: gdyby czas zmarnowany na te wszystkie wodotryski
(zwłaszcza kretyńskie spinacze i inne superpsy) przenaczyć na naprawę
istniejących błędów i przemyślenie niektórych rozwiązań, a połowę
programistów odesłać, żeby poprawiali systemy operacyjne M$, to
być może wyszedłby z tego całkiem przyzwoity edytorek tekstu dla
niezbyt wymagających kierowników i ich pań sekretarek. W każdym
razie nigdy z tego nie wyjdzie system na miarę TEXa.

    Pozdrawiam
    Rafał

BTW wychodzi, że jest to również lista pl.comp.editor.advocacy
Technical Details
Message-ID: <6fpcmq$r2l$1@sunsite.icm.edu.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!not-for-mail
References: <350dd0d1.12840113@news.rubikon.net.pl> <6f63ss$4g9$2@info.cyf-kr.edu.pl> <02wwdlba47.fsf@sun1000.pwr.wroc.pl> <6f7rre$1vl$1@info.cyf-kr.edu.pl> <01bd5710$2d417640$aef974c3@Jamnik.tpnet.pl> <6facqs$6n1$1@info.cyf-kr.edu.pl> <01bd57f2$1e116300$71fbcdc3@Jamnik.tpnet.pl> <6fba21$k3q$2@info.cyf-kr.edu.pl> <01bd581c$9f5f6680$7ef974c3@Jamnik.tpnet.pl> <6fdcdq$qkr$1@roadrunner.micro-net.net> <Pine.LNX.3.96.980326130925.13838A-100000@manjak.knm.org.pl> <01bd58fc$50168d20$LocalHost@Jamnik.tpnet.pl> <6fgda6$81l$2@roadrunner.micro-net.net> <351ffb07.14265622@news.lodz.pdi.net> <01bd5a93$27427100$f3f974c3@Jamnik.tpnet.pl> <slrn6hs38f.5t.pawelp@gniewko.rodan.pl> <01bd5b23$2adab080$b5f974c3@Jamnik.tpnet.pl> <6fn6r4$ku8$1@sunsite.icm.edu.pl> <01bd5c16$c7aecec0$LocalHost@Jamnik.tpnet.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!not-for-mail
From: Rafał Sobiczewski <rsobicze@tele.pw.edu.pl>
Newsgroups: pl.comp.os.advocacy
Subject: Re: Czego brakuje Linuxowi
Date: Tue, 31 Mar 1998 02:02:03 +0200
Organization: http://news.icm.edu.pl/
Lines: 220
Message-ID: <6fpcmq$r2l$1@sunsite.icm.edu.pl>
References: <350dd0d1.12840113@news.rubikon.net.pl>   <6f63ss$4g9$2@info.cyf-kr.edu.pl> <02wwdlba47.fsf@sun1000.pwr.wroc.pl> <6f7rre$1vl$1@info.cyf-kr.edu.pl> <01bd5710$2d417640$aef974c3@Jamnik.tpnet.pl> <6facqs$6n1$1@info.cyf-kr.edu.pl> <01bd57f2$1e116300$71fbcdc3@Jamnik.tpnet.pl> <6fba21$k3q$2@info.cyf-kr.edu.pl> <01bd581c$9f5f6680$7ef974c3@Jamnik.tpnet.pl> <6fdcdq$qkr$1@roadrunner.micro-net.net> <Pine.LNX.3.96.980326130925.13838A-100000@manjak.knm.org.pl> <01bd58fc$50168d20$LocalHost@Jamnik.tpnet.pl> <6fgda6$81l$2@roadrunner.micro-net.net> <351ffb07.14265622@news.lodz.pdi.net> <01bd5a93$27427100$f3f974c3@Jamnik.tpnet.pl> <slrn6hs38f.5t.pawelp@gniewko.rodan.pl> <01bd5b23$2adab080$b5f974c3@Jamnik.tpnet.pl> <6fn6r4$ku8$1@sunsite.icm.edu.pl> <01bd5c16$c7aecec0$LocalHost@Jamnik.tpnet.pl>
NNTP-Posting-Host: mistral.tele.pw.edu.pl
Mime-Version: 1.0
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 4.71.1712.3
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V4.71.1712.3
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit