🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.biznes.wgpw
51 messages
51 total messages Started by root Wed, 01 Aug 2012 15:47
Co dalej ?
#504506
Author: root
Date: Wed, 01 Aug 2012 15:47
11 lines
3422 bytes
Sol tej grupy tzn. panowie totus, XXL, skippy, Endriu, GW itd. z pewnoscia wypoczywaja na juz plazach swiata po tym jak rozbili bank z FUTRAMI. No bo z tak duza wiedza i wielkim poczuciem wlasnej wartosci nie sposob nie zostac ZWYCIEZCA nieprawdaz?

Grupa stala sie miejscem zabawnego i niewystepujacego chyba nigdzie na Swiecie handlu futrami. Poza nim zainteresowanie GPW jest praktycznie zerowe. W koncu juz chyba tylko w szkolach na lekcjach przedsiebiorczosci mozna jeszcze wmawiac ze Panstwowy monopolista GPW ze swoim bekartem NewConnect roznia sie czyms od normalnej firmy bookmakerskiej. Wiekszosc unika hazardu i nie lubi byc robionymi w ciula wiec zainteresowanie jest jakie jest. Pewnie grupa by sie odrodzila gdyby nadeszla hossa, ale ona nie nadejdzie. 

Ludzikom pozostaje wiec forex,  opcje barierowe, i inne wynalazki ukochanej przez wszystkie rzady swiata finansjery. Te wynalazki maja przynajmniej  te przewage nad akcjami, ze sa proste i nikt nie wmawia nikomu, ze proces "grania" ma cos wspolnego z inwestowaniem. Jest to naprawde duzy plus. 
Dlatego akcje stana sie wkrotce domena duzych graczy, zainteresowanych posiadaniem aktywow a drobnica opanuje gry takie jak forex, opcje, cfd a kto wie moze i futra w wersji mini i mikro ;)
Swiadczy o tym wysyp firm pseudobrokerskich nastawionych zwlaszcza na klienta malego (konta mikro ma juz prawie kazdy szanujacy sie "broker") i pochodzacego z krajow Europy wschodniej i pld-wsch. Azji. 
Swiat finansow chwyta sie brzytwy i walczy z cala determinacja o klienta co prawda niezamoznego  ale jeszcze niewykorzystanego a wiec latwowiernego. Wystarczy spojrzec programy dla starych ludzi typu "dom za emeryture" albo ubezpieczenie od kosztow pogrzebu. Bankierzy pozbawiajac domow albo mieszkan emerytow a tym samym - ich dzieci. Przerywaja naturalny proces  bogacenia sie kolejnych pokolen, tworzenia i gromadzenia majatku przez rodzine, i przedstawiaja te dzialalnosc jak walke z zacofaniem. 

Chyba to sie im nie uda. Caly ten skok na kase najbiedniejszych to raczej tylko takie proby kupowania czasu przez te czesc finansjery, ktora w swej innowacyjnosci oderwala sie zbytnio od rzeczywistosci i nie ma juz szans utrzymania swojej "przewodniej roli".
Szkoda tylko rzadow, ktore w bezmiarze swej glupoty i krotkowzrocznosci wspieraly ten "oszukanczy marketing" i beda go dalej wspierac az do upadlego. 
Re: Co dalej ?
#504507
Author: andrewgolotnik
Date: Wed, 01 Aug 2012 18:55
23 lines
2092 bytes
> Sol tej grupy tzn. panowie totus, XXL, skippy, Endriu, GW itd. z pewnoscia
> wypoczywaja na juz plazach swiata po tym jak rozbili bank z
> FUTRAMI. No bo z tak duza wiedza i wielkim poczuciem wlasnej wartosci nie
> sposob nie zostac ZWYCIEZCA nieprawdaz?

Klego Root ty tu sobie jaja robisz, a UE na naszych oczach bankrutuje....

Wloskie i Hiszpanskie bondy wymykaja sie spod kontroli:

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/0e6daa8d02f9e825.html
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/f62fba6d3a2b40ef.html

... na USDPLN idealne try razy testowane wsparcie na atak co najmniej na
3,6:
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/865a7bc99752f00d.html

 ...czyli kolejny pogrom zlotówki. Nie wiem co z tego bedzie ale dobrze to
nie wyglada. Jak Donek nie dopnie budzetu (a podobno wplywy sa mniejsze niz
zalozenia) i braknie mu na emerytyry to zapowiada sie niezla jazda ....

--
Pozdrawiam
Endriu
Re: Co dalej ?
#504508
Author: totus
Date: Wed, 01 Aug 2012 21:53
23 lines
1995 bytes
andrewgolotnik@gmail.com wrote:

> ...czyli kolejny pogrom zlotówki. Nie wiem co z tego bedzie ale dobrze to
> nie wyglada. Jak Donek nie dopnie budzetu (a podobno wplywy sa mniejsze
> niz zalozenia) i braknie mu na emerytyry to zapowiada sie niezla jazda
> ....
> 
> --

Podobno to Kopernik był kobietą. Na pewno to będzie tak jak zawsze, o czym 
pisałem onegdaj. Państwa będą drukowały pieniądze czyli jak to się teraz 
nazywa banki centralne będą dostarczały płynność tak by wszystkie 
zobowiązania państwa spadały realnie. Stracą na tym ci co zawsze. Czyli ci, 
którzy nie rozumieją skąd się bierze inflacja. W telewizji za wzrost cen i 
realny spadek dochodów obciąży się bankierów i spekulantów.
Rozwiązanie wprost jest nie do przyjęcia. Żadne państwo nie chce wydawać 
mniej niż ściąga z podatków więc musi zastosować podatek dla głupców czyli 
inflację.
Rozwiązanie heblowane jest na terenie Europy od starożytnego Rzymu. Zawsze z 
tym samym skutkiem.
Ludzie się bardzo wolno uczą i szybko zapominają.
Nie pamiętają ostatnich takich zdarzeń jak Republika Weimarska czy Polska 
Republika Ludowa.
Re: Co dalej ?
#504510
Author: ichi
Date: Thu, 02 Aug 2012 08:56
35 lines
2560 bytes
Gdzie bym nie zajrzał to wieszczy się katastrofę. Polska upada, UE upada, 
USA upada, kończy się świat finansjery, armageddon społeczny itd. A może by 
tak choć jedna pozytywna prognoza? Może taka:

Aktualne spowolnienie na świecie jest ostatnią konwulsją tzw. kryzysu. 
Kolejnym etapem jest kilkuletnia hossa. Wskaźniki makro testują aktualnie 
dołki (nie wszędzie), ale najprawdopodobniej nie osiągną minimów z 2008/2009 
roku. Działania banków centralnych - czyli dodruk kasy i niskie stopy 
procentowe - oraz rządów - czyli inwestycje publiczne za drukowaną kasę - 
nakręcą ostatecznie koniunkturę. Nadmiar forsy w obiegu koniecznie spowoduje 
wzrost cen aktywów takich jak towary i akcje.

Nie można też wykluczyć w dłuższym terminie zaistnienia jakiejś globalnej 
innowacji, która np. obniży radykalnie ceny energii (ciekawe jest np. 
testowane w Stanach glonowe pozyskiwanie etanolu) lub otworzy nowe 
możliwości współpracy (vide facebook, może wreszcie coś ze sztucznej 
inteligencji).

Grecja, Hiszpania, itd. skorzystają oczywiście na tym światowym trendzie i 
zredukują swoje zadłużenie do sensownych rozmiarów (i/albo zostanie im ono 
częściowo darowane). Problemy tych krajów zostały medialnie rozdmuchane do 
granic przyzwoitości - nawet ich bankructwo nie zmieni przecież w sposób 
istotny układu sił na światowej mapie.

Generalnie Wig20 już w przyszłym roku, a najdalej na początku 2014, będzie 
bliżej 3000 niż 2000 pkt., a SP500 będzie walczyć o historyczne maksima. 
Dalej będzie jeszcze lepiej. A świat długo jeszcze będzie sie kręcił tak jak 
zwykł się kręcić od dekad i setek lat: permanenty długoterminowy wzrost, 
nawet z uwzględnieniem inflacji.


Brzmi to w chwili obecnej jak farsa, ale...

-- 
ichi
Re: Co dalej ?
#504509
Author: Marcin N
Date: Thu, 02 Aug 2012 08:59
37 lines
2677 bytes
W dniu 2012-08-01 23:53, totus pisze:
> andrewgolotnik@gmail.com wrote:
>
>> ...czyli kolejny pogrom zlotówki. Nie wiem co z tego bedzie ale dobrze to
>> nie wyglada. Jak Donek nie dopnie budzetu (a podobno wplywy sa mniejsze
>> niz zalozenia) i braknie mu na emerytyry to zapowiada sie niezla jazda
>> ....
>>
>> --
>
> Podobno to Kopernik był kobietą. Na pewno to będzie tak jak zawsze, o czym
> pisałem onegdaj. Państwa będą drukowały pieniądze czyli jak to się teraz
> nazywa banki centralne będą dostarczały płynność tak by wszystkie
> zobowiązania państwa spadały realnie. Stracą na tym ci co zawsze. Czyli ci,
> którzy nie rozumieją skąd się bierze inflacja. W telewizji za wzrost cen i
> realny spadek dochodów obciąży się bankierów i spekulantów.
> Rozwiązanie wprost jest nie do przyjęcia. Żadne państwo nie chce wydawać
> mniej niż ściąga z podatków więc musi zastosować podatek dla głupców czyli
> inflację.
> Rozwiązanie heblowane jest na terenie Europy od starożytnego Rzymu. Zawsze z
> tym samym skutkiem.
> Ludzie się bardzo wolno uczą i szybko zapominają.
> Nie pamiętają ostatnich takich zdarzeń jak Republika Weimarska czy Polska
> Republika Ludowa.

Miło na tej grupie po latach dominacji "charlie.delta" i jego 
wysublimowanego języka - przeczytać coś mądrego.

Nie przestawajcie.

Wiedzcie, że jest spora grupa ludzi z wieloletnim doświadczeniem 
giełdowym, którzy zaglądają jeszcze tutaj, ale od lat nie piszą, bo są 
zażenowani poziomem niektórych "bywalców".


-- 
MN
Re: Co dalej ?
#504511
Author: totus
Date: Thu, 02 Aug 2012 11:11
75 lines
5311 bytes
ichi wrote:

> Gdzie bym nie zajrzał to wieszczy się katastrofę. Polska upada, UE upada,
> USA upada, kończy się świat finansjery, armageddon społeczny itd. A może
> by tak choć jedna pozytywna prognoza? Może taka:
> 
> Aktualne spowolnienie na świecie jest ostatnią konwulsją tzw. kryzysu.
> Kolejnym etapem jest kilkuletnia hossa. 

Wszystko zależy od definicji hossy. Jeżeli masz na myśli wzrost wyceny 
spółek w lokalnym papierowym pieniądzu to oczywiście masz racje. Odkąd 
drukuje się pieniądze czyli dostarcza płynność ceny wyrażone w takim 
pieniądzu będą rosły jak rosły do tej pory. Ostatnio widziałem wykres SP500 
w cenach stałych. Wykres jest płaski od dziesięcioleci z małymi ząbkami w 
jedna lub w druga stronę.

> Wskaźniki makro testują aktualnie
> dołki (nie wszędzie), ale najprawdopodobniej nie osiągną minimów z
> 2008/2009 roku. Działania banków centralnych - czyli dodruk kasy i niskie
> stopy procentowe - oraz rządów - czyli inwestycje publiczne za drukowaną
> kasę - nakręcą ostatecznie koniunkturę. Nadmiar forsy w obiegu koniecznie
> spowoduje wzrost cen aktywów takich jak towary i akcje.
> 
> Nie można też wykluczyć w dłuższym terminie zaistnienia jakiejś globalnej
> innowacji, która np. obniży radykalnie ceny energii (ciekawe jest np.
> testowane w Stanach glonowe pozyskiwanie etanolu) lub otworzy nowe
> możliwości współpracy (vide facebook, może wreszcie coś ze sztucznej
> inteligencji).
> 
> Grecja, Hiszpania, itd. skorzystają oczywiście na tym światowym trendzie i
> zredukują swoje zadłużenie do sensownych rozmiarów (i/albo zostanie im ono
> częściowo darowane). Problemy tych krajów zostały medialnie rozdmuchane do
> granic przyzwoitości - nawet ich bankructwo nie zmieni przecież w sposób
> istotny układu sił na światowej mapie.

Teraz w Europie panuje przekonanie, ze jeżeli dług publiczny spada w 
stosunku do PKB to znaczy, że dany rząd zmniejsza zadłużenie. To śmieszny 
pogląd. Ale wiadomo, że ludzie zaczynają postępować rozsądnie jak już 
wszystkie inne metody zawiodą. Dlaczego? Bo najczęściej postępowanie 
rozsądne wymaga dużo wysiłku i zabiera dużo czasu, a zmian nie widać między 
wiadomościami o 16:00 i o 19:00.
Ciężka praca jest nudna i się nie sprzedaje pod reklamy.
> 
> Generalnie Wig20 już w przyszłym roku, a najdalej na początku 2014, będzie
> bliżej 3000 niż 2000 pkt., a SP500 będzie walczyć o historyczne maksima.
> Dalej będzie jeszcze lepiej. A świat długo jeszcze będzie sie kręcił tak
> jak zwykł się kręcić od dekad i setek lat: permanenty długoterminowy
> wzrost, nawet z uwzględnieniem inflacji.
> 
Na przepowiadaniu przyszłości się nie znam. Mocno bawi mnie prasowe, a można 
powiedzieć ogólne przekonanie, że indeksy pokazują przyszłość gospodarki z 
wyprzedzeniem około 6 miesięcznym. Traktowanie handlujących na giełdach jako 
zbiorowego maga ze szklaną kulą powoduje u mnie kolki w boku.
Nie ma mądrego, który by przewidział ruchy indeksu dłużej niż rok, a tu taka 
zbiorowa mądrość działająca przez całą historie giełdy. Zadziwiające.
Ja sprawy widzę bardzo prosto. Ceny rosną jeżeli jest więcej pieniędzy 
gotowych kupić daną akcje niż wartość tej akcji wystawionej do sprzedaży. 
Sięganie przez dziennikarzy, którzy w życiu nie obrócili 1 PLN na giełdzie, 
do głów handlującym i odgadywanie ich emocji jest przezabawne.
Znam swoją motywację. Kupuję gdy rośnie, a sprzedaje gdy spada. Mam własne 
definicje co to znaczy "gdy rośnie" i co to znaczy "gdy spada". Jakoś się 
żyje z tego.
Ktoś tam coś powiedział w telewizji i indeksy wystrzeliły. Wypowiedzi 
przypisywana jest moc sprawcza. Zabawne. Najpierw muszą być pieniądze, które 
leżą w gotowości do kupienia i czekają na pretekst. Muszą być pieniądze.
Gdyby najmądrzejszy z jakiegoś banku Ci powiedział, że jak kupisz Manhattan 
to zarobisz krocie, to byś kupił?

> 
> Brzmi to w chwili obecnej jak farsa, ale...
> 
To nie farsa tylko taka jest logika zdarzeń. Jako indywidualne gospodarstwa 
domowe mocno pilnujemy naszych finansów. Działając w zbiorowości myślimy, że 
uda nam się zabrać komuś pieniądze. Ciągniemy z państwa ile się da i unikamy 
podatków. Musi się to kończyć tak samo. Długami. Tacy jesteśmy.
Re: Co dalej ?
#504513
Author: totus
Date: Thu, 02 Aug 2012 12:29
14 lines
1511 bytes
totus wrote:

Prawdziwi zainteresowani aktualnym stanem rzeczy to ci z tego cytatu.

"Urzędnik w Polsce zarabia przeciętnie 4632 zł brutto. Dla porównania - 
średnie wynagrodzenie w II kwartale 2011 roku w Polsce wynosiło 3366 zł 
brutto"
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Urzednik-zarabia-o-jedna-trzecia-wiecej-niz-
ty-2607345.html

Dokąd ludzie utrzymujący się z podatków będę mieli prawo głosu w wyborach to 
nic się nie zmieni. Ciągle będziemy odpowiadać na pytanie czy długi mają 
rosnąć wolniej czy szybciej. Czyli czy zbankrutować mamy w ten piątek czy 
może w piątek w przyszłym tygodniu.
Re: Co dalej ?
#504527
Author: Lisciasty
Date: Fri, 03 Aug 2012 11:47
9 lines
1479 bytes
On 1 Sie, 17:47, root <mes...@yahoo.com> wrote:
> Wiekszosc unika hazardu i nie lubi byc robionymi w ciula wiec zainteresowanie jest jakie jest.
> Pewnie grupa by sie odrodzila gdyby nadeszla hossa, ale ona nie nadejdzie.

W imieniu rzeszy anonimowych łosi którzy czytają ale się nie
udzielają, chciałbym apelować o kontynuowanie dyskusji :]

Pzdr.
L.
Re: Co dalej ?
#504528
Author: Tomek P.
Date: Fri, 03 Aug 2012 14:30
17 lines
1673 bytes
Lisciasty wrote:

> W imieniu rzeszy anonimowych łosi którzy czytają ale się nie
> udzielają, chciałbym apelować o kontynuowanie dyskusji :]

Wejść na swój blog po podaniu tutaj linka miałem ok. 40. Zakładam, że każdy 
tutaj zaglądający kliknął z ciekawości. 40 osób to są niedobitki. O wiele 
więcej osób jest na forach dużych portali finansowych typu parkiet, bankier, 
money itp.

Co dalej?
Usenet wymiera. 40 starych łosi, które pamiętają jeszcze o takiej łące jak 
usenet, to jest tylko wataha do dorżnięcia. Młodzi, którzy zaczynają 
inwestować, wchodzą na duże portale i tam zostają.

Pozdrawiam
Tomek P.
Re: Co dalej ?
#504530
Author: totus
Date: Fri, 03 Aug 2012 15:03
5 lines
976 bytes
Tomek P. wrote:

> Usenet wymiera.

Co ty opowiadasz. Czytam grupę gdzie jest ~ 1000 listów/m-c
Re: Co dalej ?
#504531
Author: Tomek P.
Date: Fri, 03 Aug 2012 15:40
15 lines
1518 bytes
totus wrote:

> Tomek P. wrote:
> 
>> Usenet wymiera.
> 
> Co ty opowiadasz. Czytam grupę gdzie jest ~ 1000 listów/m-c

Pisałem to w kontekście pl.biznes.wgpw. Wśród spekulantów jest bardzo duża 
rotacja, w porównaniu z innymi 'zawodami'. Starsi odchodzą, a młodzi zostają 
na dużych portalach finansowych i pl.biznes.wgpw nie jest zasilana świeżą 
krwią.

Pozdrawiam
Tomek P.
Re: Co dalej ?
#504532
Author: totus
Date: Fri, 03 Aug 2012 16:20
46 lines
3628 bytes
Tomek P. wrote:

> totus wrote:
> 
>> Tomek P. wrote:
>> 
>>> Usenet wymiera.
>> 
>> Co ty opowiadasz. Czytam grupę gdzie jest ~ 1000 listów/m-c
> 
> Pisałem to w kontekście pl.biznes.wgpw. Wśród spekulantów jest bardzo duża
> rotacja, w porównaniu z innymi 'zawodami'. Starsi odchodzą, a młodzi
> zostają na dużych portalach finansowych i pl.biznes.wgpw nie jest zasilana
> świeżą krwią.
> 
Może. Ja wszystkiego co wiem nauczyłem się tu. Dowiedziałem się co czytać. 
Czego próbować, a czego unikać. Tu właśnie się dowiedziałem, że na 
przepowiadaniu to zarabiają tylko wróżki gadający o brunecie wieczorową 
porą. Żeby cokolwiek zarobić na handlu giełdowym nie można otwierać pozycji 
na podstawie cudzych opinii. Stąd wiem, że trzeba wypracować własne 
procedury i ich się trzymać. Potwierdziło się również stwierdzenie, że 
największym przeciwnikiem handlującego jest on sam.
Z doświadczenia wiem, że handel na giełdzie tak postawiony jest wprawdzie 
dochodowy ale i bardzo nudny i tak naprawdę nie ma o czym mówić.
Na tych forach o giełdzie jest ciągle ta sama rozmowa. Udowadnianie sobie 
nawzajem, który ma dłuższego. Jeden zgadł i został guru, a drugi nie zgadł i 
jest naganiaczem. I tak do najbliższego nawrotu.
Trudno jest przyjąć do świadomości, że niczego nie da się przewidzieć, że 
można tylko reagować.
"Dziś uciekają krótkie", a "dziś jest realizacja zysków". Nikt się przy tym 
nie zająknie, że na rynku jest ciągle tyle samo L co i S oraz nie wytłumaczy 
co robią ci co kupują od tych co właśnie realizują zyski. Wkoło przelewana 
jest piana z jednej pustej głowy do drugiej. Przy tych komentarzach nie chce 
się bęcwałom pamiętać, że jak ktoś sprzedaje za 1000,- to ktoś inny kupuje 
za 1000,- oraz, że jedna otwarta pozycja to jeden kupiony i jeden sprzedany, 
to para. "spada LOP, to uciekają z L/S" przecież to bzdura. Jak spada/rośnie 
LOP to ubywa/przybywa tyle samo pieniędzy po obu stronach. Nie mówiąc już o 
tym, że prasowa "realizacja zysków" to tak naprawdę realizacja straty co tu 
kiedyś pokazałem w rozmowie z root'em.

Jak chcesz się czegoś dowiedzieć to chętnie odpowiem jak będę wiedział.
Na pewno nie wiem czy na następnej sesji wzrośnie/spadnie. Mogę za to 
powiedzieć co w/g mnie jest bardziej prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne 
są wzrosty. Dziś dopóki nie przebiło od dołu 2193 sadziłem, że bardziej 
prawdopodobne są spadki i taka opinię miałem od wczoraj gdy przy 2149 
przekręciłem się na S. Do swoich opinii dołożyłem 44 pkt i prowizję.
Re: Co dalej ?
#504529
Author: Lisciasty
Date: Fri, 03 Aug 2012 21:00
8 lines
1652 bytes
On 3 Sie, 16:30, "Tomek P." <f...@me.pl> wrote:
> Wejść na swój blog po podaniu tutaj linka miałem ok. 40. Zakładam, że każdy

Nie każdy :> Nie wchodzę na blogi, szajsbuki i inne wynalazki, nie mam
na to czasu i jakoś mię to odstręcza. Konto na naszej szkapie mi
wystarczy ;)

L.
Re: Co dalej ?
#504533
Author: Tomek P.
Date: Fri, 03 Aug 2012 22:19
94 lines
5954 bytes
totus wrote:

> Może. Ja wszystkiego co wiem nauczyłem się tu. Dowiedziałem się co czytać.
> Czego próbować, a czego unikać. Tu właśnie się dowiedziałem, że na
> przepowiadaniu to zarabiają tylko wróżki gadający o brunecie wieczorową
> porą. Żeby cokolwiek zarobić na handlu giełdowym nie można otwierać
> pozycji na podstawie cudzych opinii. Stąd wiem, że trzeba wypracować
> własne procedury i ich się trzymać. Potwierdziło się również stwierdzenie,
> że największym przeciwnikiem handlującego jest on sam.

No tak, ale ktoś nowy, jak tu zajrzy, np. teraz, to też się tego nauczy?

> Jak chcesz się czegoś dowiedzieć to chętnie odpowiem jak będę wiedział.
> Na pewno nie wiem czy na następnej sesji wzrośnie/spadnie. Mogę za to
> powiedzieć co w/g mnie jest bardziej prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne
> są wzrosty. Dziś dopóki nie przebiło od dołu 2193 sadziłem, że bardziej
> prawdopodobne są spadki i taka opinię miałem od wczoraj gdy przy 2149
> przekręciłem się na S. Do swoich opinii dołożyłem 44 pkt i prowizję.

Taki zielony z giełdy to nie jestem. Pokrótce opisana moja historia: 
http://tomaszpretki.pl

> Trudno jest przyjąć do świadomości, że niczego nie da się przewidzieć, że
> można tylko reagować.

Rozmawiając z różnymi ludźmi, odniosłem wręcz odwrotne wrażenie, że trudno 
jest przyjąć do świadomości, że wszystko da się przewidzieć.

Bo ja właśnie reprezentuję myśl "wszystko da się przewidzieć". Kierując się 
tą drogą, nie odniosłem sukcesu, bo już od 4 lat nie gram. Raz na rok lub 
dwa lata, dla sportu kilka stówek obrócę na opcjach, ale i tak już sama gra 
mnie znudziła. Szlag mnie już trafiał, jak marnowałem cały dzień na 
śledzenie notowań, zamiast robić coś ciekawszego. Teraz większą frajdę 
odnajduję w rozwijaniu softu do AT.

Jeśli chodzi o skuteczną spekulację, to wnioskuję, iż IYO sukces zależy 
tylko od samego siebie. IMO, sukces każdego spekulanta jest tak samo 
zdeterminowany jak notowania giełdowe. W uproszczeniu - wycena rachunku 
musi podlegać podobnym wahaniom co notowania giełdowe. Można mieć super 
wiedzę o AT, AF, insajdy itd., ale cyklu się nie zmieni i prędzej czy 
później musi przyjść okres strat. Na akcjach takiego hardkoru nie ma, ale 
tam gdzie jest lewar i ktoś nie jest świadomy, że okres strat prędzej czy 
później przyjdzie i nie wycofuje się w porę z rynku, to z niego wypada. To 
jest chyba przypadek tych wszystkich, którym w pewnym momencie "szło" i się 
udzielali, a w pewnym momencie już przestało "iść" i zamilkli.

Rok temu zrobiłem nawet eksperyment. Zacząłem obracać kilkaset zł na 
opcjach. W ciągu 2 miesięcy szło mi raz lepiej, raz gorzej. W każdym razie 
jak już straciłem całą kwotę, wziąłem wycenę rachunku i wybrałem z niej 
najważniejsze punkty zwrotne (PZ) (było ich 4), po czym porównywałem czasy 
pomiędzy tymi PZ z różnymi PZ na WIG20. Liczyłem najpierw mnożnik na 
podstawie dwóch pierwszych PZ:

mnożnik = (PZrach_[2] - PZrach_[1]) / (PZw20_[2] - PZw20_[1])

a później sprawdzałem czy kolejne PZ pokrywają się:

(PZw20_[3] - PZw20_[2]) * mnożnik = (PZrach_[3] - PZrach_[2])
(PZw20_[4] - PZw20_[3]) * mnożnik = (PZrach_[4] - PZrach_[3])

I wiesz co? Znalazłem taki fragment na wykresie dziennym WIG20, że mi się 
ładnie pokryły! Uwierzysz? Może uwierzysz, ale uznasz to za przypadek. 
Mógłbym podać więcej takich przykładów, na podstawie tego samego fragmentu 
WIG20, co mi akurat nie pozwala uwierzyć w przypadkowość...


IMO skuteczna spekulacja może zostać osiągnięta tylko i wyłącznie na dwa 
sposoby:

1) znalezienie wzoru na funkcję notowań, co IMO nie jest niemożliwe (a nawet 
wystarczy tylko odpowiednio dokładnie scharakteryzować tę funkcję poprzez 
np. odpowiednią metodę liczenia fal),

2) o wiele prostszy - timing wejścia na rynek i wyjścia z niego, tj. w 
jakiś sposób wyczuwanie/obliczanie czy akurat mamy w wycenie naszego 
rachunku okres zyskowny, czy stratny. Co ciekawsze, w tym sposobie nie mają 
znaczenia (z teoretycznego punktu widzenia): sytuacja rynkowa, metoda 
podejmowania decyzji i przedmiot spekulacji.

Do drugiego sposobu nie potrzeba żadnych wyrafinowanych narzędzi i 
umiejętności. Każdy może go stosować. Do pierwszego sposobu potrzebne jest 
jednak odpowiednie narzędzie. Program Another Charts rozwijam właśnie w tym 
kierunku.

Giełdą interesuję się już tylko pod kątem testowania swojego programu i 
weryfikowania przydatności różnych narzędzi. Dlatego nie wypowiadam się o 
sytuacji na rynku, bo nie potrafię nic napisać. Myślałem, że będą duże 
spadki, ale coś spadać nie chce i zupełnie nie czuję rynku.

Pozdrawiam
Tomek P.
-- 
http://tomaszpretki.pl
http://anothercharts.net
Re: Co dalej ?
#504515
Author: Tomek P.
Date: Sat, 04 Aug 2012 00:10
84 lines
2498 bytes
totus wrote:

> Na przepowiadaniu przyszłości się nie znam. Mocno bawi mnie prasowe, a
> można powiedzieć ogólne przekonanie, że indeksy pokazują przyszłość
> gospodarki z wyprzedzeniem około 6 miesięcznym.

Pisałem o tym pracę dyplomową :P

To nie jest "ogólne przekonanie", tylko to wynika z monetarystycznego modelu 
cyklu koniunkturalnego.

Dla USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i Polski obliczałem dynamikę r/r indeksu 
giełdowego oraz PKB i sprawdzałem ich korelację dla różnych przesunięć 
okresów jednego względem drugiego.

Wyszło mi, że:
przesunięcie kwartału PKB względem kwartału indeksu giełdowego, korelacja
(ujemne przesunięcie oznacza wyprzedzanie indeksu)

USA:
-8, -0,1642
-7, -0,1532
-6, -0,0924
-5, 0,0140
-4, 0,1820
-3, 0,3207
-2, 0,3759
-1, 0,3039
0, 0,1377
1, -0,0382
2, -0,1818
3, -0,2358
4, -0,2121

Wielka Brytania:
-8, -0,2436
-7, -0,2351
-6, -0,2418
-5, -0,2304
-4, -0,1479
-3, -0,0860
-2, -0,0145
-1, 0,0871
0, 0,1615
1, 0,1599
2, 0,1824
3, 0,1647
4, 0,0248

Japonia:
-8, 0,1934
-7, 0,2602
-6, 0,3502
-5, 0,3861
-4, 0,4087
-3, 0,4050
-2, 0,3284
-1, 0,2181
0, 0,0752
1, -0,1046
2, -0,2121
3, -0,3282
4, -0,3844

Polska:
-8, 0,2968
-7, 0,3046
-6, 0,3189
-5, 0,4026
-4, 0,4785
-3, 0,5838
-2, 0,5810
-1, 0,5129
0, 0,4199
1, 0,1925
2, -0,0244
3, -0,1751
4, -0,3285

Pozdrawiam
Tomek P.
-- 
http://tomaszpretki.pl
http://anothercharts.net
Re: Co dalej ?
#504516
Author: Tomek P.
Date: Sat, 04 Aug 2012 00:19
11 lines
1242 bytes
P.S.

Nie podałem wykorzystanych indeksów.
USA- S&P500
Wielka Brytania- FTSE100
Japonia- NIKKEI225
Polska- WIG20

-- 
http://tomaszpretki.pl
http://anothercharts.net
Re: Co dalej ?
#504517
Author: totus
Date: Sat, 04 Aug 2012 01:07
97 lines
3268 bytes
Tomek P.  wrote:

> totus wrote:
> 
>> Na przepowiadaniu przyszłości się nie znam. Mocno bawi mnie prasowe, a
>> można powiedzieć ogólne przekonanie, że indeksy pokazują przyszłość
>> gospodarki z wyprzedzeniem około 6 miesięcznym.
> 
> Pisałem o tym pracę dyplomową :P
> 
> To nie jest "ogólne przekonanie", tylko to wynika z monetarystycznego
> modelu cyklu koniunkturalnego.
> 
> Dla USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i Polski obliczałem dynamikę r/r
> indeksu giełdowego oraz PKB i sprawdzałem ich korelację dla różnych
> przesunięć okresów jednego względem drugiego.
> 
> Wyszło mi, że:
> przesunięcie kwartału PKB względem kwartału indeksu giełdowego, korelacja
> (ujemne przesunięcie oznacza wyprzedzanie indeksu)
> 
> USA:
> -8, -0,1642
> -7, -0,1532
> -6, -0,0924
> -5, 0,0140
> -4, 0,1820
> -3, 0,3207
> -2, 0,3759
> -1, 0,3039
> 0, 0,1377
> 1, -0,0382
> 2, -0,1818
> 3, -0,2358
> 4, -0,2121
> 
> Wielka Brytania:
> -8, -0,2436
> -7, -0,2351
> -6, -0,2418
> -5, -0,2304
> -4, -0,1479
> -3, -0,0860
> -2, -0,0145
> -1, 0,0871
> 0, 0,1615
> 1, 0,1599
> 2, 0,1824
> 3, 0,1647
> 4, 0,0248
> 
> Japonia:
> -8, 0,1934
> -7, 0,2602
> -6, 0,3502
> -5, 0,3861
> -4, 0,4087
> -3, 0,4050
> -2, 0,3284
> -1, 0,2181
> 0, 0,0752
> 1, -0,1046
> 2, -0,2121
> 3, -0,3282
> 4, -0,3844
> 
> Polska:
> -8, 0,2968
> -7, 0,3046
> -6, 0,3189
> -5, 0,4026
> -4, 0,4785
> -3, 0,5838
> -2, 0,5810
> -1, 0,5129
> 0, 0,4199
> 1, 0,1925
> 2, -0,0244
> 3, -0,1751
> 4, -0,3285
> 
> Pozdrawiam
> Tomek P.

Czy z tej korelacji wynika, że handlujący na giełdzie przepowiadają 
przyszłość? Taki można z tego wyciągnąć wniosek? Ty też myślisz, że 
handlujący na giełdach to jakaś zbiorowa wróżka? Znają przyszłość z takim 
wyprzedzeniem? Tylko gospodarczą? Czy może podali by płeć mojego jeszcze nie 
poczętego wnuka/wnuczki? Jak tylko widzą przyszłość gospodarczą to może 
niech podadzą wyniki Apple za pół roku i trzy największe fuzje za kwartał. 
Może być w USA.
Jesteśmy bogaci! Opublikuj na tej grupie i nikomu więcej nie mów.

PS
Z Apple'm to proste. Ich wyniki widać dziś na wykresach. Ale mimo wszystko 
jak znasz korelacje to podaj. Z tymi fuzjami będzie o 15 minut więcej 
roboty.
Re: Co dalej ?
#504534
Author: totus
Date: Sat, 04 Aug 2012 01:54
160 lines
9518 bytes
Tomek P.  wrote:

> totus wrote:
> 
>> Może. Ja wszystkiego co wiem nauczyłem się tu. Dowiedziałem się co
>> czytać. Czego próbować, a czego unikać. Tu właśnie się dowiedziałem, że
>> na przepowiadaniu to zarabiają tylko wróżki gadający o brunecie
>> wieczorową porą. Żeby cokolwiek zarobić na handlu giełdowym nie można
>> otwierać pozycji na podstawie cudzych opinii. Stąd wiem, że trzeba
>> wypracować własne procedury i ich się trzymać. Potwierdziło się również
>> stwierdzenie, że największym przeciwnikiem handlującego jest on sam.
> 
> No tak, ale ktoś nowy, jak tu zajrzy, np. teraz, to też się tego nauczy?
> 
>> Jak chcesz się czegoś dowiedzieć to chętnie odpowiem jak będę wiedział.
>> Na pewno nie wiem czy na następnej sesji wzrośnie/spadnie. Mogę za to
>> powiedzieć co w/g mnie jest bardziej prawdopodobne. Bardziej
>> prawdopodobne są wzrosty. Dziś dopóki nie przebiło od dołu 2193 sadziłem,
>> że bardziej prawdopodobne są spadki i taka opinię miałem od wczoraj gdy
>> przy 2149 przekręciłem się na S. Do swoich opinii dołożyłem 44 pkt i
>> prowizję.
> 
> Taki zielony z giełdy to nie jestem. Pokrótce opisana moja historia:
> http://tomaszpretki.pl
> 
>> Trudno jest przyjąć do świadomości, że niczego nie da się przewidzieć, że
>> można tylko reagować.
> 
> Rozmawiając z różnymi ludźmi, odniosłem wręcz odwrotne wrażenie, że trudno
> jest przyjąć do świadomości, że wszystko da się przewidzieć.

To czemu ciągle rozmawiają o ty co będzie jutro i prześcigają się w 
przepowiedniach. Chcą ciągle dwóch rzeczy. Wiedzieć jak kurs zachowa się 
jutro i mieć metodę na to by nie było strat. Jak już to osiągną to zyski 
przyjdą same. O tym ciągle rozmawiają.

> 
> Bo ja właśnie reprezentuję myśl "wszystko da się przewidzieć". Kierując
> się tą drogą, nie odniosłem sukcesu, bo już od 4 lat nie gram. Raz na rok
> lub dwa lata, dla sportu kilka stówek obrócę na opcjach, ale i tak już
> sama gra mnie znudziła. Szlag mnie już trafiał, jak marnowałem cały dzień
> na śledzenie notowań, zamiast robić coś ciekawszego. Teraz większą frajdę
> odnajduję w rozwijaniu softu do AT.
> 
> Jeśli chodzi o skuteczną spekulację, to wnioskuję, iż IYO sukces zależy
> tylko od samego siebie. IMO, sukces każdego spekulanta jest tak samo
> zdeterminowany jak notowania giełdowe. 

Nie wiem czy tak samo, bo nie znam stopnia zdeterminowania notowań. Sukces 
zależy od handlującego w tym sensie, że każdy jest inny. Ma inny poziom 
bólu. Czego innego się boi. Dlatego każdy musi znaleźć własny sposób 
handlowania. Obserwowałem to wiele razy. Metoda z sukcesem stosowana przez 
jednego u drugiego przynosi straty bo nie jest w stanie jej stosować. Albo 
zyski zamyka przed sygnałem, bądź przetrzymuje stratę czy nie jest w stanie 
znieść obsunięcia kapitału.


> W uproszczeniu - wycena rachunku
> musi podlegać podobnym wahaniom co notowania giełdowe. 

Może musi ale u mnie to wygląda inaczej. Kapitał spada gdy na indeksie jest 
horyzont, a dynamicznie rośnie gdy indeks rośnie, a jeszcze dynamiczniej 
rośnie gdy indeks spada. 

> Można mieć super
> wiedzę o AT, AF, insajdy itd., 

Ja nie stosuje ani AT ani AF

> ale cyklu się nie zmieni i prędzej czy
> później musi przyjść okres strat. Na akcjach takiego hardkoru nie ma, ale
> tam gdzie jest lewar i ktoś nie jest świadomy, że okres strat prędzej czy
> później przyjdzie i nie wycofuje się w porę z rynku, to z niego wypada. To
> jest chyba przypadek tych wszystkich, którym w pewnym momencie "szło" i
> się udzielali, a w pewnym momencie już przestało "iść" i zamilkli.

Handluje od wielu lat kontraktami. Piszę "handluję" bo takie przyjęto 
określenie. Jest ono mocno nieprecyzyjne. Zaczynałem od fundusz, poprzez 
akcje i skończyłem na kontraktach.
Dla mnie najważniejsze jest by otworzyć/zmienić pozycję po założonej cenie. 
Oczywiście prowizja też ma znaczenie. W przypadku funduszy, wtedy gdy się 
tym zajmowałem, zakup/umarzanie jednostek odbywał się z 3-5 dniowym 
poślizgiem. Robienie takich rzeczy za własne pieniądze było dla mnie nie do 
przyjęcia. Handlowałem akcjami tylko z wig20 ale i tak nie mogłem zająć 
odpowiednio pozycji bo nie było drugiej strony w odpowiedniej ilości. Handel 
PKC powodował poślizgi nie do zaakceptowania dla mnie. I do tego prowizja 
jest wysoka. Kontrakty dają najwyższą płynność i najniższą prowizję (choć i 
tak wysoką) Ale i tak zdarzyło mi się nie znaleźć drugiej strony w 5 
przypadkach. Uznałem handel kontraktami za najbardziej bezpieczny bo 
najprecyzyjniej kontrolowałem co sie dzieje z kapitałem. Na kontraktach 
można handlować bez lewara. Wielkość lewara to część procedury.


> 
> Rok temu zrobiłem nawet eksperyment. Zacząłem obracać kilkaset zł na
> opcjach. W ciągu 2 miesięcy szło mi raz lepiej, raz gorzej. W każdym razie
> jak już straciłem całą kwotę, wziąłem wycenę rachunku i wybrałem z niej
> najważniejsze punkty zwrotne (PZ) (było ich 4), po czym porównywałem czasy
> pomiędzy tymi PZ z różnymi PZ na WIG20. Liczyłem najpierw mnożnik na
> podstawie dwóch pierwszych PZ:
> 
> mnożnik = (PZrach_[2] - PZrach_[1]) / (PZw20_[2] - PZw20_[1])
> 
> a później sprawdzałem czy kolejne PZ pokrywają się:
> 
> (PZw20_[3] - PZw20_[2]) * mnożnik = (PZrach_[3] - PZrach_[2])
> (PZw20_[4] - PZw20_[3]) * mnożnik = (PZrach_[4] - PZrach_[3])
> 
> I wiesz co? Znalazłem taki fragment na wykresie dziennym WIG20, że mi się
> ładnie pokryły! Uwierzysz? Może uwierzysz, ale uznasz to za przypadek.
> Mógłbym podać więcej takich przykładów, na podstawie tego samego fragmentu
> WIG20, co mi akurat nie pozwala uwierzyć w przypadkowość...
> 

Nie mam zdania. Śledzę pięć rozwiązań ale używam tylko jeden. Zauważyłem, że 
każdy z tych sposobów przynosi różne wyniki w zależności od stanu rynku. Nie 
nauczyłem się jednak zmieniać tych sposobów efektywnie.

> 
> IMO skuteczna spekulacja może zostać osiągnięta tylko i wyłącznie na dwa
> sposoby:
> 
> 1) znalezienie wzoru na funkcję notowań, co IMO nie jest niemożliwe (a
> nawet wystarczy tylko odpowiednio dokładnie scharakteryzować tę funkcję
> poprzez np. odpowiednią metodę liczenia fal),

Znany sposób. Trzeba napisać funkcję, która uwzględni emocje wszystkich 
uczestników rynku. To proste. Wiele firm inwestycyjnych próbuje tego 
dokonać. Napisać wzór na zbiorową emocję handlujących.


> 
> 2) o wiele prostszy - timing wejścia na rynek i wyjścia z niego, tj. w
> jakiś sposób wyczuwanie/obliczanie czy akurat mamy w wycenie naszego
> rachunku okres zyskowny, czy stratny. Co ciekawsze, w tym sposobie nie
> mają znaczenia (z teoretycznego punktu widzenia): sytuacja rynkowa, metoda
> podejmowania decyzji i przedmiot spekulacji.

W moim przypadku musiałbym właśnie wyczuć/obliczyć, czy właśnie zaczął się 
horyzont, czy też może jakiś trend. Kierunek nie ma znaczenia. Choć wole 
spadki bo szybciej zarabiam ale w sumie wybredny nie jestem. Mogą być 
wzrosty. Wzrosty też mają swoje plusy - mogą być nieograniczone, a spadać 
może tylko do zera.
> 
> Do drugiego sposobu nie potrzeba żadnych wyrafinowanych narzędzi i
> umiejętności. Każdy może go stosować. Do pierwszego sposobu potrzebne jest
> jednak odpowiednie narzędzie. Program Another Charts rozwijam właśnie w
> tym kierunku.
> 
> Giełdą interesuję się już tylko pod kątem testowania swojego programu i
> weryfikowania przydatności różnych narzędzi. Dlatego nie wypowiadam się o
> sytuacji na rynku, bo nie potrafię nic napisać. Myślałem, że będą duże
> spadki, ale coś spadać nie chce i zupełnie nie czuję rynku.

To jest kluczowe. "Nie czuję rynku" Działanie intuicyjne zawsze prowadzi do 
strat. Trzeba opracować systematyczny plan. Automat. To jest proste. Potem 
tak się wytrenować by ten automat stosować konsekwentnie. To jest bardzo 
trudne. I to już. Ja tak działam. Z obserwacji innych handlujących (w mocno 
ograniczonej liczbie rzecz jasna), którzy mieli pogląd, w którą stronę 
pójdzie indeks bądź nieodpartą intuicję, zawsze kończyło się bankructwem.
Re: Co dalej ?
#504518
Author: Tomek P.
Date: Sat, 04 Aug 2012 02:14
45 lines
3212 bytes
Nie chodzi o to, że inwestorzy są zbiorową wróżką, tylko o prawa 
przedstawione w monetarystycznej teorii ekonomii. Bardzo dobrze opisał to 
Tim Lee w "Ekonomia dla inwestorów giełdowych". Rozumiem, że nie będziesz 
specjalnie kupował książki, więc postaram się wyjaśnić tak jak umiem.

Otóż cykle: monetarny (podaż pieniądza), rynku akcji i koniunkturalny (PKB) 
można podzielić na 4 etapy. Pierwszy jest cykl monetarny, lekko od niego 
opóźniony jest cykl na rynku akcji, a od niego z kolei już nieco bardziej 
opóźniony jest cykl koniunkturalny.

W Etapie 1 zwiększa się podaż pieniądza (jest go więcej). Jeśli popyt na 
pieniądz nie uległ zmianie, to gospodarstwa domowe stwierdzają jego nadmiar 
i inwestują m.in. w akcje. Ceny akcji idą w górę.

W Etapie 2 na skutek znacznego już wzrostu cen akcji, gospodarstwa domowe 
realizują zyski, a za zarobione pieniądze zwiększają wydatki na dobra i 
usługi. W ten sposób dopiero w Etapie 2, czyli później od akcji zaczyna 
rosnąć PKB.

W Etapie 3 zwiększony popyt na dobra i usługi powoduje zwiększenie inflacji, 
a przez to spadek atrakcyjności akcji. Ceny akcji zaczynają spadać. (Na 
marginesie, korelacja inflacji z cenami akcji także jest znana i opisana)

W Etapie 4 z powodu najwyższych już poziomów inflacji, spada popyt na dobra 
i usługi, tj. PKB zaczyna spadać i spada aż do Etapu 2. Wyższe ceny dóbr i 
usług wymagają większej ilości pieniędzy, które ściągane są z rynku akcji. 
Rynek akcji osiąga dno.

I znów etap 1...


Tak to mniej więcej jest tłumaczone, a przedstawione korelacje w jakimś 
stopniu to potwierdzają, oprócz przypadku Wielkiej Brytanii. Tylko, że te 
współczynniki korelacji były liczone na danych kwartalnych od 1970 do 2010 
r. (dla Polski dane z lat 1995-2010), co daje 120 kwartałów. Także są to 
wartości uśrednione, tzn. w jednym roku korelacja była wyższa, w innym 
niższa i jakby sugerować się tym wyprzedzaniem rynku akcji z każdym cyklem 
koniunkturalnym to by się daleko nie zajechało...
Ale statystycznie, jakby nie było, coś w tym jest...

Pozdrawiam
Tomek P.
-- 
http://tomaszpretki.pl
http://anothercharts.net
Re: Co dalej ?
#504512
Author: Tomek P.
Date: Sat, 04 Aug 2012 05:39
143 lines
8808 bytes
totus wrote:

>> Rozmawiając z różnymi ludźmi, odniosłem wręcz odwrotne wrażenie, że
>> trudno jest przyjąć do świadomości, że wszystko da się przewidzieć.
> 
> To czemu ciągle rozmawiają o ty co będzie jutro i prześcigają się w
> przepowiedniach. Chcą ciągle dwóch rzeczy. Wiedzieć jak kurs zachowa się
> jutro i mieć metodę na to by nie było strat. Jak już to osiągną to zyski
> przyjdą same. O tym ciągle rozmawiają.
> 

Może ja trafiałem właśnie na handlowców, a Ty na prognostów?

>> Jeśli chodzi o skuteczną spekulację, to wnioskuję, iż IYO sukces zależy
>> tylko od samego siebie. IMO, sukces każdego spekulanta jest tak samo
>> zdeterminowany jak notowania giełdowe.
> 
> Nie wiem czy tak samo, bo nie znam stopnia zdeterminowania notowań. Sukces
> zależy od handlującego w tym sensie, że każdy jest inny. Ma inny poziom
> bólu. Czego innego się boi. Dlatego każdy musi znaleźć własny sposób
> handlowania. Obserwowałem to wiele razy. Metoda z sukcesem stosowana przez
> jednego u drugiego przynosi straty bo nie jest w stanie jej stosować. Albo
> zyski zamyka przed sygnałem, bądź przetrzymuje stratę czy nie jest w
> stanie znieść obsunięcia kapitału.
> 

Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania giełdowe 
są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wręcz jego esencją. 
Dlatego też uważam, że praktycznie wszystko jest zdeterminowane tak jak 
notowania giełdowe.

>> W uproszczeniu - wycena rachunku
>> musi podlegać podobnym wahaniom co notowania giełdowe.
> 
> Może musi ale u mnie to wygląda inaczej. Kapitał spada gdy na indeksie
> jest horyzont, a dynamicznie rośnie gdy indeks rośnie, a jeszcze
> dynamiczniej rośnie gdy indeks spada.

Ale w każdym razie raz kapitał spada a raz rośnie, czyli wahania są i trendy 
na nim da się wydzielić.

> Handluje od wielu lat kontraktami. Piszę "handluję" bo takie przyjęto
> określenie. Jest ono mocno nieprecyzyjne. Zaczynałem od fundusz, poprzez
> akcje i skończyłem na kontraktach.
> Dla mnie najważniejsze jest by otworzyć/zmienić pozycję po założonej
> cenie. Oczywiście prowizja też ma znaczenie. W przypadku funduszy, wtedy
> gdy się tym zajmowałem, zakup/umarzanie jednostek odbywał się z 3-5
> dniowym poślizgiem. Robienie takich rzeczy za własne pieniądze było dla
> mnie nie do przyjęcia. Handlowałem akcjami tylko z wig20 ale i tak nie
> mogłem zająć odpowiednio pozycji bo nie było drugiej strony w odpowiedniej
> ilości. Handel PKC powodował poślizgi nie do zaakceptowania dla mnie. I do
> tego prowizja jest wysoka. Kontrakty dają najwyższą płynność i najniższą
> prowizję (choć i tak wysoką) Ale i tak zdarzyło mi się nie znaleźć drugiej
> strony w 5 przypadkach. Uznałem handel kontraktami za najbardziej
> bezpieczny bo najprecyzyjniej kontrolowałem co sie dzieje z kapitałem. Na
> kontraktach można handlować bez lewara. Wielkość lewara to część
> procedury.

A widzisz, czyli dysponujesz kapitałem w skali milionów zł i w zależności od 
rozwoju sytuacji zarządzasz nim odpowiednio, tj. zarządzasz wielkością 
pozycji. Grasz na kontraktach, ale niekoniecznie z lewarem. Czyli Ty, możesz 
wytrzymać "okres stratny". Możesz sobie nawet pozwolić na trzymanie 
stratnych pozycji i w tym samym czasie zabezpieczać się otwieraniem 
przeciwnych. W ogóle masz luksus, bo możesz w każdej chwili rzucić to w 
pizdu i żyć sobie. Jesteś wolny od presji zarobku.
A co ma zrobić ~95% spekulantów, którzy grają na kontraktach z pełnym 
lewarem, bo chcą się dorobić lub z tego wyżyć? Bo chyba właśnie po to grają 
na kontraktach, a nie na czymś bezpieczniejszym?
Oni takiego luksusu nie mają. Grają z lewarem, a pozycje stratne muszą 
realizować. Prędzej czy później 'okres stratny' ich dobije i tu jedynym 
ratunkiem pozostaje metoda timingu IMHO.

>> IMO skuteczna spekulacja może zostać osiągnięta tylko i wyłącznie na dwa
>> sposoby:
>> 
>> 1) znalezienie wzoru na funkcję notowań, co IMO nie jest niemożliwe (a
>> nawet wystarczy tylko odpowiednio dokładnie scharakteryzować tę funkcję
>> poprzez np. odpowiednią metodę liczenia fal),
> 
> Znany sposób. Trzeba napisać funkcję, która uwzględni emocje wszystkich
> uczestników rynku. To proste. Wiele firm inwestycyjnych próbuje tego
> dokonać. Napisać wzór na zbiorową emocję handlujących.
> 

Widzę to inaczej, z poziomu samej geometrii, bez uwzględniania czynnika 
ludzkiego.

>> 2) o wiele prostszy - timing wejścia na rynek i wyjścia z niego, tj. w
>> jakiś sposób wyczuwanie/obliczanie czy akurat mamy w wycenie naszego
>> rachunku okres zyskowny, czy stratny. Co ciekawsze, w tym sposobie nie
>> mają znaczenia (z teoretycznego punktu widzenia): sytuacja rynkowa,
>> metoda podejmowania decyzji i przedmiot spekulacji.
> 
> W moim przypadku musiałbym właśnie wyczuć/obliczyć, czy właśnie zaczął się
> horyzont, czy też może jakiś trend. 

No właśnie nie, bo to jest metoda podejmowania decyzji. Bez względu na 
przypadek, każdy musiałby tylko i wyłącznie patrzeć w wycenę swojego 
rachunku i tylko ją analizować pod kątem czasu trwania poszczególnych 
trendów. Nic innego. Dlatego ta metoda jest dobra nawet na ruletkę. W 
uproszczeniu, to jest po prostu metoda hazardzistów "wiedzieć, kiedy odejść 
od stołu".

> Kierunek nie ma znaczenia. Choć wole
> spadki bo szybciej zarabiam ale w sumie wybredny nie jestem. Mogą być
> wzrosty. Wzrosty też mają swoje plusy - mogą być nieograniczone, a spadać
> może tylko do zera.

Znaczy, gdy Twoim zdaniem zaczyna się ruch, wchodzisz ostrożnie i w miarę, 
jak ruch się rozkręca, powiększasz pozycję?

>> Giełdą interesuję się już tylko pod kątem testowania swojego programu i
>> weryfikowania przydatności różnych narzędzi. Dlatego nie wypowiadam się o
>> sytuacji na rynku, bo nie potrafię nic napisać. Myślałem, że będą duże
>> spadki, ale coś spadać nie chce i zupełnie nie czuję rynku.
> 
> To jest kluczowe. "Nie czuję rynku" Działanie intuicyjne zawsze prowadzi
> do strat. Trzeba opracować systematyczny plan. Automat. To jest proste.
> Potem tak się wytrenować by ten automat stosować konsekwentnie. To jest
> bardzo trudne. I to już. Ja tak działam. Z obserwacji innych handlujących
> (w mocno ograniczonej liczbie rzecz jasna), którzy mieli pogląd, w którą
> stronę pójdzie indeks bądź nieodpartą intuicję, zawsze kończyło się
> bankructwem.

Łatwo Ci mówić automat, systematyczny plan. Z tego, co zrozumiałem, jak 
przyszedłeś na giełdę, to już miałeś swój kapitał. A to Ci daje przewagę, 
którą opisałem wyżej. Większość chyba, przychodzi na giełdę, żeby dopiero 
taki kapitał zdobyć. I nie ma siły, jak grają z lewarem to prędzej, czy 
później muszą wypaść. Chyba że w odpowiednim momencie odejdą od stołu, ale 
jak ktoś zrobi np. 200% to myśli sobie, "dlaczego nie 400%?" i kończy się na 
-70%.
To już lepiej przekonywać takich, żeby kupili jakieś akcje i nie liczyli 
nigdy w życiu na kokosy z kontraktów. Pokaż mi człowieka, który gra z 
lewarem, ma systematyczny plan i zarabia, a ja zaprawdę powiadam Ci, że w 
ciągu 5 lat na pewno przestanie zarabiać i jeszcze długów narobi.
Twoje rady są IMO dla ludzi z kapitałem, którzy mogą sobie pozwolić na 
handel bez lewarowania. Inaczej, żadne systemy, plany i automaty nie pomogą.

Pozdrawiam
Tomek P.
-- 
http://tomaszpretki.pl
http://anothercharts.net
Re: Co dalej ?
#504514
Author: root
Date: Sat, 04 Aug 2012 06:54
34 lines
2758 bytes
Dnia Thu, 02 Aug 2012 14:29:35 +0200, totus napisał(a):

> totus wrote:
> 
> Prawdziwi zainteresowani aktualnym stanem rzeczy to ci z tego cytatu.
> 
> "Urzędnik w Polsce zarabia przeciętnie 4632 zł brutto. Dla porównania - 
> średnie wynagrodzenie w II kwartale 2011 roku w Polsce wynosiło 3366 zł 
> brutto"
> http://www.bankier.pl/wiadomosc/Urzednik-zarabia-o-jedna-trzecia-wiecej-niz-
> ty-2607345.html

Gdyby jeszcze bankier.pl napisał, że urzędnik MUSI mieć wyższe
wykształcenie (oprócz tych najwyższych urzędników, którzy mogą mieć 5 klas)
i porównał to "przeciętne" wynagrodzenie z innymi osobami mającymi wyższe
wykształcenie w tym kraju, to możnaby te dane brać poważnie. A tak to znowu
porównywanie wielbłądów i krów. 

> Dokąd ludzie utrzymujący się z podatków będę mieli prawo głosu w wyborach to 
> nic się nie zmieni. Ciągle będziemy odpowiadać na pytanie czy długi mają 
> rosnąć wolniej czy szybciej. Czyli czy zbankrutować mamy w ten piątek czy 
> może w piątek w przyszłym tygodniu.

To prawda, ludzie uważają państwo za biznesmenena dysponującego
nieskończoną górą pieniędzy. Biznesmena, ktory ma zapewnic edukację,
lekarza, dobre drogi, bezpieczeństwo na stadionach i tym podobne.
Prawdziwy biznesmen to w najlepszym razie "złodziej", którego jedynym celem
jest okraść państwo. Dlatego państwo musi wydawać prawo, pilnować,
kontrolować i karać nieprawomyślnych biznesmenów. 
Wiemy to wiemy totusie, ludzie tak po prostu myślą i nic na to nie
poradzisz. Byłoby miło żeby przestali tak myśleć ale to nigdy się nie
zdarzy. Jest to taka sama mrzonka, jak pragnienie takich "socjalistów" jak
ja by państwo było efektywne i uczciwe. Od tysiąceleci właściwie ludzie
żyją w takim lub innym zgniłym kompromisie: "cesarzowi co cesarskie...".
Re: Co dalej ?
#504519
Author: totus
Date: Sat, 04 Aug 2012 08:39
85 lines
5611 bytes
Tomek P.  wrote:

> Nie chodzi o to, że inwestorzy są zbiorową wróżką, tylko o prawa
> przedstawione w monetarystycznej teorii ekonomii. Bardzo dobrze opisał to
> Tim Lee w "Ekonomia dla inwestorów giełdowych". Rozumiem, że nie będziesz
> specjalnie kupował książki, więc postaram się wyjaśnić tak jak umiem.
> 
> Otóż cykle: monetarny (podaż pieniądza), rynku akcji i koniunkturalny
> (PKB) można podzielić na 4 etapy. Pierwszy jest cykl monetarny, lekko od
> niego opóźniony jest cykl na rynku akcji, a od niego z kolei już nieco
> bardziej opóźniony jest cykl koniunkturalny.

Czyli nie wzrosty cen na giełdach przepowiadają wzrost PKB tylko drukowanie 
pieniędzy powoduje inflacje co widać na rynku akcji a potem widać na PKB w 
cenach bieżących pewnie dlatego, że PKB to wskaźnik cięższy. Ten który w 
środę o 11:30 nacisnął guzik maszyny drukarskiej to wie że za jakiś czas 
zobaczy reakcję na wszystkich rynkach. Czyli stan indeksów to nie 
dyskontowanie przyszłości tylko reakcja na przeszłe działanie. Jestem też 
tego zadania.


> 
> W Etapie 1 zwiększa się podaż pieniądza (jest go więcej). Jeśli popyt na
> pieniądz nie uległ zmianie, to gospodarstwa domowe stwierdzają jego
> nadmiar i inwestują m.in. w akcje. Ceny akcji idą w górę.

Być może drukowane pieniądze najpierw trafiają na giełdy. To jest najmocniej 
prawdopodobne. Widać to teraz jak dodruk dolarów spowodował wzrosty najpierw 
na giełdach surowcowych. Spowodowało to zmiany polityczne w Afryce 
północnej. Później na rynkach akcji. Czy to się działo za pośrednictwem 
gospodarstw domowych? Zdecydowanie nie. Gospodarstwa domowe nie zachowały by 
się tak jednolicie. Część z nowo drukowanych pieniędzy musiałaby trafić na 
rynek dóbr konsumpcyjnych. Widać to by było we wskaźnikach inflacji. 
Wszystkie drukowane pieniądze trafiły do banków. Nie do wszystkich. Tu też 
jest kolejność dziobania.
> 
> W Etapie 2 na skutek znacznego już wzrostu cen akcji, gospodarstwa domowe
> realizują zyski, a za zarobione pieniądze zwiększają wydatki na dobra i
> usługi. W ten sposób dopiero w Etapie 2, czyli później od akcji zaczyna
> rosnąć PKB.

Naprawdę? Takie rzeczy w książkach piszą? Zastanówmy się. Czy znasz wolumeny 
pieniędzy jakie są konieczne by wywołać inflację w USA 1%/rok. Prosto to 
obliczyć Trzeba policzyć 1% od całorocznej wartości towarów i usług 
trafiających na rynek USA. Żeby to było prawdą co napisałeś to ta kwota 
pieniędzy jako zysk ze sprzedaży akcji (zysk, czyli różnica między ceną 
sprzedaży, a ceną nabycia) powinna być przeniesiona na rynek konsumpcyjny. 
Czyli za w/g Ciebie gospodarstwa domowe sprzedają na górce za taką furę 
pieniędzy. Komu? Skąd się biorą pieniądze na zakupy? Ja widzę, że powyższe 
twierdzenie jest jeszcze raz do przemyślenia.


> 
> W Etapie 3 zwiększony popyt na dobra i usługi powoduje zwiększenie
> inflacji, a przez to spadek atrakcyjności akcji. Ceny akcji zaczynają
> spadać. (Na marginesie, korelacja inflacji z cenami akcji także jest znana
> i opisana)

Wyższy popyt na danym rynku powoduje chwilowy wzrost cen i zaraz za tym 
wzrost produkcji, a potem stabilizacje na niższych poziomach. Stały 
systematyczny wzrost cen spowodowany jest drukiem pieniędzy.


> 
> W Etapie 4 z powodu najwyższych już poziomów inflacji, spada popyt na
> dobra i usługi, tj. PKB zaczyna spadać i spada aż do Etapu 2. Wyższe ceny
> dóbr i usług wymagają większej ilości pieniędzy, które ściągane są z rynku
> akcji. Rynek akcji osiąga dno.
> 
Teraz to zupełny odjazd. Postawiłeś wóz przed koniem.


Oczywiście wszystko to kwestia definicji. W/g mnie inflacja to znaczy wzrost 
cen bez podawania jego powodu. Wzrost cen czyli inflacja na rynku bułek w 
Żabiczkach k/Wólki może być wywołany: 
1) pożarem u jednego z piekarzy (obniżenie podaży)
2) gwałtownym napływem turystów (podniesienie popytu)
Mechanizm jak powstaje wzrost cen przy przewadze popytu nad podażą już tu 
opisywałem.
Jeżeli na terenie Polski za badany okres populacja zmalała i jednocześnie 
wartość towarów i usług w cenach stałych jaka trafiła na rynek wzrosła to 
jedynym wytłumaczeniem jest druk pieniędzy.
Ja się tego trzymam i żeby zrozumieć otaczający świat nie potrzebuje 
stosować joker'ów czyli boga lub teorii spiskowych. Znikają GS'y, Żydy z 
Londka i inne takie wynalazki. Zostaje rząd i jego drukarnie.
Re: Co dalej ?
#504537
Author: Jan Werbinski
Date: Sat, 04 Aug 2012 09:11
19 lines
1862 bytes
Tomek P.  <find@me.pl> napisał(a): 
> Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania giełdowe 
> są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wręcz jego 
esencją.

Muszę Cię zmartwić. Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach 
czasu życia np człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie nie 
istnieje, bo nie daje się kontrolować. W przyrodzie i kosmosie ogólnie nie 
ma go wcale. Ewolucja nie ma żadnego celu, tylko jest rezultatem. Podobnie 
cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem.

Wierzysz w determinizm, a wiara jako przeciwieństwo nauki jest zgubna.

--
Jan Werbiński


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504540
Author: totus
Date: Sat, 04 Aug 2012 09:16
199 lines
11870 bytes
Tomek P.  wrote:

> totus wrote:
> 
>>> Rozmawiając z różnymi ludźmi, odniosłem wręcz odwrotne wrażenie, że
>>> trudno jest przyjąć do świadomości, że wszystko da się przewidzieć.
>> 
>> To czemu ciągle rozmawiają o ty co będzie jutro i prześcigają się w
>> przepowiedniach. Chcą ciągle dwóch rzeczy. Wiedzieć jak kurs zachowa się
>> jutro i mieć metodę na to by nie było strat. Jak już to osiągną to zyski
>> przyjdą same. O tym ciągle rozmawiają.
>> 
> 
> Może ja trafiałem właśnie na handlowców, a Ty na prognostów?
> 
>>> Jeśli chodzi o skuteczną spekulację, to wnioskuję, iż IYO sukces zależy
>>> tylko od samego siebie. IMO, sukces każdego spekulanta jest tak samo
>>> zdeterminowany jak notowania giełdowe.
>> 
>> Nie wiem czy tak samo, bo nie znam stopnia zdeterminowania notowań.
>> Sukces zależy od handlującego w tym sensie, że każdy jest inny. Ma inny
>> poziom bólu. Czego innego się boi. Dlatego każdy musi znaleźć własny
>> sposób handlowania. Obserwowałem to wiele razy. Metoda z sukcesem
>> stosowana przez jednego u drugiego przynosi straty bo nie jest w stanie
>> jej stosować. Albo zyski zamyka przed sygnałem, bądź przetrzymuje stratę
>> czy nie jest w stanie znieść obsunięcia kapitału.
>> 
> 
> Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania giełdowe
> są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wręcz jego
> esencją. Dlatego też uważam, że praktycznie wszystko jest zdeterminowane
> tak jak notowania giełdowe.

Oczywiście to kwestia podejścia. Czyli jesteś zdania, że ceny akcji 16 lipca 
2383 roku już są ustalone, zdeterminowane ale Ty na razie tych ustaleń nie 
znasz. Masz jednak dużo czasu by je poznać przed czasem zanim ukażą się w 
gazetach.


> 
>>> W uproszczeniu - wycena rachunku
>>> musi podlegać podobnym wahaniom co notowania giełdowe.
>> 
>> Może musi ale u mnie to wygląda inaczej. Kapitał spada gdy na indeksie
>> jest horyzont, a dynamicznie rośnie gdy indeks rośnie, a jeszcze
>> dynamiczniej rośnie gdy indeks spada.
> 
> Ale w każdym razie raz kapitał spada a raz rośnie, czyli wahania są i
> trendy na nim da się wydzielić.

Tak, oczywiście. Ale powód tych trendów nie wynika z tego co się dzieje na 
indeksie tylko z mojej umiejętność reakcji na to. W horyzoncie nie umiem się 
zachować i tracę, kapitał spada. Przy zwyżkach/zniżkach umiem i kapitał 
rośnie. Trend na kapitale powoduję ja, moje ograniczenia.


> 
>> Handluje od wielu lat kontraktami. Piszę "handluję" bo takie przyjęto
>> określenie. Jest ono mocno nieprecyzyjne. Zaczynałem od fundusz, poprzez
>> akcje i skończyłem na kontraktach.
>> Dla mnie najważniejsze jest by otworzyć/zmienić pozycję po założonej
>> cenie. Oczywiście prowizja też ma znaczenie. W przypadku funduszy, wtedy
>> gdy się tym zajmowałem, zakup/umarzanie jednostek odbywał się z 3-5
>> dniowym poślizgiem. Robienie takich rzeczy za własne pieniądze było dla
>> mnie nie do przyjęcia. Handlowałem akcjami tylko z wig20 ale i tak nie
>> mogłem zająć odpowiednio pozycji bo nie było drugiej strony w
>> odpowiedniej ilości. Handel PKC powodował poślizgi nie do zaakceptowania
>> dla mnie. I do tego prowizja jest wysoka. Kontrakty dają najwyższą
>> płynność i najniższą prowizję (choć i tak wysoką) Ale i tak zdarzyło mi
>> się nie znaleźć drugiej strony w 5 przypadkach. Uznałem handel
>> kontraktami za najbardziej bezpieczny bo najprecyzyjniej kontrolowałem co
>> sie dzieje z kapitałem. Na kontraktach można handlować bez lewara.
>> Wielkość lewara to część procedury.
> 
> A widzisz, czyli dysponujesz kapitałem w skali milionów zł i w zależności
> od rozwoju sytuacji zarządzasz nim odpowiednio, tj. zarządzasz wielkością
> pozycji. Grasz na kontraktach, ale niekoniecznie z lewarem. Czyli Ty,
> możesz wytrzymać "okres stratny". Możesz sobie nawet pozwolić na trzymanie
> stratnych pozycji i w tym samym czasie zabezpieczać się otwieraniem
> przeciwnych. W ogóle masz luksus, bo możesz w każdej chwili rzucić to w
> pizdu i żyć sobie. Jesteś wolny od presji zarobku.
> A co ma zrobić ~95% spekulantów, którzy grają na kontraktach z pełnym
> lewarem, bo chcą się dorobić lub z tego wyżyć? Bo chyba właśnie po to
> grają na kontraktach, a nie na czymś bezpieczniejszym?
> Oni takiego luksusu nie mają. Grają z lewarem, a pozycje stratne muszą
> realizować. Prędzej czy później 'okres stratny' ich dobije i tu jedynym
> ratunkiem pozostaje metoda timingu IMHO.

Jak żyć panie premierze, jak żyć? Jeżeli jest tak jak mówisz, jeżeli 
rzeczywiście tak jest, że 95% (nie wiem skąd te dane, pewne z tego samego 
miejsca co zwykle. Ssane są z palca) handlujących na kontraktach ma tylko na 
depozyt i nic więcej nie wiedzą to strata im się należy. To jest tak jakby 
zapomnieli portfela z depozytem na przystanku autobusowym. Żeby na czymś 
zarabiać to trzeba się na tym znać. Szewc musi się znać na robieniu i 
naprawie butów by ktoś chciał za to zapłacić i podobnie chirurg musi się 
znać na tym co robi. W każdym zawodzie obowiązują pewne zasady by go dobrze 
wykonywać i na tym zarabiać. Szewc nie zarobi nic jeżeli przyjdzie do pracy 
z trzepaczką do jajek i 15,- złotymi w kieszeni. To jasne. Jeżeli gostek nie 
ma wiedzy potrzebnej do skutecznego wykonywania zajęcia oraz nie posiada 
koniecznych narzędzi oraz kapitału to jest idiota i traci. jak Ci go szkoda 
to mu uzupełnij depozyt.

> 
>>> IMO skuteczna spekulacja może zostać osiągnięta tylko i wyłącznie na dwa
>>> sposoby:
>>> 
>>> 1) znalezienie wzoru na funkcję notowań, co IMO nie jest niemożliwe (a
>>> nawet wystarczy tylko odpowiednio dokładnie scharakteryzować tę funkcję
>>> poprzez np. odpowiednią metodę liczenia fal),
>> 
>> Znany sposób. Trzeba napisać funkcję, która uwzględni emocje wszystkich
>> uczestników rynku. To proste. Wiele firm inwestycyjnych próbuje tego
>> dokonać. Napisać wzór na zbiorową emocję handlujących.
>> 
> 
> Widzę to inaczej, z poziomu samej geometrii, bez uwzględniania czynnika
> ludzkiego.
> 

Nieźle. Z handlu wyłączyć ludzi. Jak dla mnie nowatorskie podejście.

>>> 2) o wiele prostszy - timing wejścia na rynek i wyjścia z niego, tj. w
>>> jakiś sposób wyczuwanie/obliczanie czy akurat mamy w wycenie naszego
>>> rachunku okres zyskowny, czy stratny. Co ciekawsze, w tym sposobie nie
>>> mają znaczenia (z teoretycznego punktu widzenia): sytuacja rynkowa,
>>> metoda podejmowania decyzji i przedmiot spekulacji.
>> 
>> W moim przypadku musiałbym właśnie wyczuć/obliczyć, czy właśnie zaczął
>> się horyzont, czy też może jakiś trend.
> 
> No właśnie nie, bo to jest metoda podejmowania decyzji. Bez względu na
> przypadek, każdy musiałby tylko i wyłącznie patrzeć w wycenę swojego
> rachunku i tylko ją analizować pod kątem czasu trwania poszczególnych
> trendów. Nic innego. Dlatego ta metoda jest dobra nawet na ruletkę. W
> uproszczeniu, to jest po prostu metoda hazardzistów "wiedzieć, kiedy
> odejść od stołu".
> 
Ale handel to, wbrew ogólnemu przekonaniu, to nie hazard. Cena transakcji 
nie jest ustalana w sposób losowy tylko podczas rozmowy sprzedającego z 
kupującym. Cena to wynik takiej rozmowy. Cena to nie wartość losowa 
wygenerowana przez komputer.



>> Kierunek nie ma znaczenia. Choć wole
>> spadki bo szybciej zarabiam ale w sumie wybredny nie jestem. Mogą być
>> wzrosty. Wzrosty też mają swoje plusy - mogą być nieograniczone, a spadać
>> może tylko do zera.
> 
> Znaczy, gdy Twoim zdaniem zaczyna się ruch, wchodzisz ostrożnie i w miarę,
> jak ruch się rozkręca, powiększasz pozycję?
> 
Nic takiego. Zawszę idę pełna parą na jaką mnie stać. Jak przychodzi 
horyzont to tracę i chlipię w kątku, a jak zaczyna się trend to od samego 
początku biorę to co umiem wziąć

>>> Giełdą interesuję się już tylko pod kątem testowania swojego programu i
>>> weryfikowania przydatności różnych narzędzi. Dlatego nie wypowiadam się
>>> o sytuacji na rynku, bo nie potrafię nic napisać. Myślałem, że będą duże
>>> spadki, ale coś spadać nie chce i zupełnie nie czuję rynku.
>> 
>> To jest kluczowe. "Nie czuję rynku" Działanie intuicyjne zawsze prowadzi
>> do strat. Trzeba opracować systematyczny plan. Automat. To jest proste.
>> Potem tak się wytrenować by ten automat stosować konsekwentnie. To jest
>> bardzo trudne. I to już. Ja tak działam. Z obserwacji innych handlujących
>> (w mocno ograniczonej liczbie rzecz jasna), którzy mieli pogląd, w którą
>> stronę pójdzie indeks bądź nieodpartą intuicję, zawsze kończyło się
>> bankructwem.
> 
> Łatwo Ci mówić automat, systematyczny plan. Z tego, co zrozumiałem, jak
> przyszedłeś na giełdę, to już miałeś swój kapitał. A to Ci daje przewagę,
> którą opisałem wyżej. Większość chyba, przychodzi na giełdę, żeby dopiero
> taki kapitał zdobyć. I nie ma siły, jak grają z lewarem to prędzej, czy
> później muszą wypaść. Chyba że w odpowiednim momencie odejdą od stołu, ale
> jak ktoś zrobi np. 200% to myśli sobie, "dlaczego nie 400%?" i kończy się
> na -70%.
> To już lepiej przekonywać takich, żeby kupili jakieś akcje i nie liczyli
> nigdy w życiu na kokosy z kontraktów. Pokaż mi człowieka, który gra z
> lewarem, ma systematyczny plan i zarabia, a ja zaprawdę powiadam Ci, że w
> ciągu 5 lat na pewno przestanie zarabiać i jeszcze długów narobi.

Ja handluje z lewarem od wielu lat. I nie ma możliwości bankructwa. Stosuje 
lewar od 1/2 do 1/3 a jak kurs był wysoko to 1/4. Na 1 kontrakt mam 8000,-
To jest zupełnie dla mnie kwota wystarczająca. Zarządzanie pozycją w 
zależności od ilości kapitału to element scenariusza. Pisałem o tym

> Twoje rady są IMO dla ludzi z kapitałem, którzy mogą sobie pozwolić na
> handel bez lewarowania. Inaczej, żadne systemy, plany i automaty nie
> pomogą.
> 

Kapitał to sprawa techniczna, warunek konieczny, musi być. Tak jak w 
wyścigach kolarskich musi być rower. Bez roweru nikt nie spodziewa się 
zarabiać na wyścigach kolarskich. Skąd to oczekiwanie na sukces w handlu bez 
kapitału? Chcesz mi powiedzieć, że handel giełdowy ma jakąś magiczną moc do 
gromadzenia idiotów? Być może.

Z naszej rozmowy wynika, że pownienem podać jeszcze jeden czynnik konieczny 
do sukcesu w handlu giełdowym. Trzeba być zdrowym na umyśle.
Re: Co dalej ?
#504539
Author: nazgul
Date: Sat, 04 Aug 2012 13:19
22 lines
2286 bytes
W dniu 2012-08-04 11:11, Jan Werbinski pisze:
> Tomek P.  <find@me.pl> napisał(a):
>> Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania giełdowe
>> są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wręcz jego
> esencją.
>
> Muszę Cię zmartwić. Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach
> czasu życia np człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie nie
> istnieje, bo nie daje się kontrolować. W przyrodzie i kosmosie ogólnie nie
> ma go wcale. Ewolucja nie ma żadnego celu, tylko jest rezultatem. Podobnie
> cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem.
>
Determinizm w skrócie to właśnie: "Ewolucja nie ma żadnego celu, tylko 
jest rezultatem. Podobnie cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem."

co jest sprzeczne z:

"Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach czasu życia np 
człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie nie istnieje, bo 
nie daje się kontrolować"

Ponadto, co ma kontrola do determinizmu????
Re: Co dalej ?
#504536
Author: Jan Werbinski
Date: Sat, 04 Aug 2012 14:03
47 lines
3062 bytes
nazgul <xpm@wp.pl> napisał(a): 

> W dniu 2012-08-04 11:11, Jan Werbinski pisze:
> > Tomek P.  <find@me.pl> napisał(a):
> >> Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania 
gieł
> dowe
> >> są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wręcz jego
> > esencją.
> >
> > Muszę Cię zmartwić. Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach
> > czasu życia np człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie 
nie
> > istnieje, bo nie daje się kontrolować. W przyrodzie i kosmosie ogólnie 
nie
> > ma go wcale. Ewolucja nie ma Ĺźadnego celu, tylko jest rezultatem. 
Podobnie
> > cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem.
> >
> Determinizm w skrócie to właśnie: "Ewolucja nie ma żadnego celu, tylko 
> jest rezultatem. Podobnie cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem."
> 
> co jest sprzeczne z:
> 
> "Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach czasu Ĺźycia np 
> człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie nie istnieje, bo 
> nie daje się kontrolować"
> 
> Ponadto, co ma kontrola do determinizmu????

Nie jest sprzeczne. Sprzeczności nie istnieją.
Przykład determinizmu: wsiadam do samochodu, żeby dojechać nad jezioro. 
Celem jest dojazd nad jezioro. Mam kontrolę nad swoim działaniem i 
samochodem. Pozwala ona realizować cel, co stanowi istotę determinizmu. 
Istnieje związek przyczynowo skutkowy między wsiadaniem do samochodu, jazdą, 
kierowaniem i dotarciem do celu, a końcowy efekt i prowadzące działania 
prowadzą do założonego z góry celu.

Przykład braku determinizmu: ewolucja nie ma celu, życie ogólnie nie ma 
celu, Układ Słoneczny nie ma celu. 

--
Jan Werbiński


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504538
Author: totus
Date: Sat, 04 Aug 2012 14:33
16 lines
2022 bytes
Jan Werbinski wrote:

> Nie jest sprzeczne. Sprzeczności nie istnieją.
> Przykład determinizmu: wsiadam do samochodu, żeby dojechać nad jezioro.
> Celem jest dojazd nad jezioro. Mam kontrolę nad swoim działaniem i
> samochodem. Pozwala ona realizować cel, co stanowi istotę determinizmu.
> Istnieje związek przyczynowo skutkowy między wsiadaniem do samochodu,
> jazdą, kierowaniem i dotarciem do celu, a końcowy efekt i prowadzące
> działania prowadzą do założonego z góry celu.
> 
> Przykład braku determinizmu: ewolucja nie ma celu, życie ogólnie nie ma
> celu, Układ Słoneczny nie ma celu.

Z tego wynika, ze warunkiem koniecznym determinizmu jest istnienie 
kierownika - sprawcy. Bez tego bytu nie ma determinizmu. Jeżeli tak jest to 
wszyscy wierzący w stwórcę to determiniści
Re: Co dalej ?
#504545
Author: nazgul
Date: Sat, 04 Aug 2012 14:35
53 lines
3576 bytes
W dniu 2012-08-04 16:03, Jan Werbinski pisze:
> nazgul <xpm@wp.pl> napisał(a):
>
>> W dniu 2012-08-04 11:11, Jan Werbinski pisze:
>>> Tomek P.  <find@me.pl> napisał(a):
>>>> Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania
> gieł
>> dowe
>>>> są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wręcz jego
>>> esencją.
>>>
>>> Muszę Cię zmartwić. Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach
>>> czasu życia np człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie
> nie
>>> istnieje, bo nie daje się kontrolować. W przyrodzie i kosmosie ogólnie
> nie
>>> ma go wcale. Ewolucja nie ma Ĺźadnego celu, tylko jest rezultatem.
> Podobnie
>>> cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem.
>>>
>> Determinizm w skrócie to właśnie: "Ewolucja nie ma żadnego celu, tylko
>> jest rezultatem. Podobnie cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem."
>>
>> co jest sprzeczne z:
>>
>> "Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach czasu Ĺźycia np
>> człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie nie istnieje, bo
>> nie daje się kontrolować"
>>
>> Ponadto, co ma kontrola do determinizmu????
>
> Nie jest sprzeczne. Sprzeczności nie istnieją.

to ja dziękuję, za rozmowę.

> Przykład determinizmu: wsiadam do samochodu, żeby dojechać nad jezioro.
> Celem jest dojazd nad jezioro. Mam kontrolę nad swoim działaniem i
> samochodem. Pozwala ona realizować cel, co stanowi istotę determinizmu.
> Istnieje związek przyczynowo skutkowy między wsiadaniem do samochodu, jazdą,
> kierowaniem i dotarciem do celu, a końcowy efekt i prowadzące działania
> prowadzą do założonego z góry celu.
>
> Przykład braku determinizmu: ewolucja nie ma celu, życie ogólnie nie ma
> celu, Układ Słoneczny nie ma celu.
>
przepraszam
ale ustalmy może, że determinizm to:
koncepcja filozoficzna, według której wszystkie zdarzenia w ramach 
przyjętego paradygmatu są połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, a 
zatem każde zdarzenie jest zdeterminowane przez swoje przyczyny

w tym kontekście jakieś wywody z determinizm nie istnieje bo nie ma 
CELU, to są brednie.
Re: Co dalej ?
#504546
Author: Tomek P.
Date: Sat, 04 Aug 2012 15:24
86 lines
5225 bytes
totus wrote:


>>>> W uproszczeniu - wycena rachunku
>>>> musi podlegać podobnym wahaniom co notowania giełdowe.
>>> 
>>> Może musi ale u mnie to wygląda inaczej. Kapitał spada gdy na indeksie
>>> jest horyzont, a dynamicznie rośnie gdy indeks rośnie, a jeszcze
>>> dynamiczniej rośnie gdy indeks spada.
>> 
>> Ale w każdym razie raz kapitał spada a raz rośnie, czyli wahania są i
>> trendy na nim da się wydzielić.
> 
> Tak, oczywiście. Ale powód tych trendów nie wynika z tego co się dzieje na
> indeksie tylko z mojej umiejętność reakcji na to. W horyzoncie nie umiem
> się zachować i tracę, kapitał spada. Przy zwyżkach/zniżkach umiem i
> kapitał rośnie. Trend na kapitale powoduję ja, moje ograniczenia.

Nie szkodzi. Patrz przykład z punktami zwrotnymi, jakie miałem na opcjach. 
Też powodowałem trend na kapitale, a mimo to okazało się, że czas trwania 
tych trendów można było obliczyć...

>> A widzisz, czyli dysponujesz kapitałem w skali milionów zł i w zależności
>> od rozwoju sytuacji zarządzasz nim odpowiednio, tj. zarządzasz wielkością
>> pozycji. Grasz na kontraktach, ale niekoniecznie z lewarem. Czyli Ty,
>> możesz wytrzymać "okres stratny". Możesz sobie nawet pozwolić na
>> trzymanie stratnych pozycji i w tym samym czasie zabezpieczać się
>> otwieraniem przeciwnych. W ogóle masz luksus, bo możesz w każdej chwili
>> rzucić to w pizdu i żyć sobie. Jesteś wolny od presji zarobku.
>> A co ma zrobić ~95% spekulantów, którzy grają na kontraktach z pełnym
>> lewarem, bo chcą się dorobić lub z tego wyżyć? Bo chyba właśnie po to
>> grają na kontraktach, a nie na czymś bezpieczniejszym?
>> Oni takiego luksusu nie mają. Grają z lewarem, a pozycje stratne muszą
>> realizować. Prędzej czy później 'okres stratny' ich dobije i tu jedynym
>> ratunkiem pozostaje metoda timingu IMHO.
> 
> Jak żyć panie premierze, jak żyć? Jeżeli jest tak jak mówisz, jeżeli
> rzeczywiście tak jest, że 95% (nie wiem skąd te dane, pewne z tego samego
> miejsca co zwykle. Ssane są z palca) handlujących na kontraktach ma tylko
> na depozyt i nic więcej nie wiedzą to strata im się należy. 

A są gdzieś dostępne realne dane na ten temat? Pisałem to z pamięci, bo 
gdzieś kiedyś podano, że właśnie ok. 95% zaczynających grę na kontraktach, 
kończy ją w ciągu roku.

> To jest tak
> jakby zapomnieli portfela z depozytem na przystanku autobusowym. Żeby na
> czymś zarabiać to trzeba się na tym znać. Szewc musi się znać na robieniu
> i naprawie butów by ktoś chciał za to zapłacić i podobnie chirurg musi się
> znać na tym co robi. W każdym zawodzie obowiązują pewne zasady by go
> dobrze wykonywać i na tym zarabiać. Szewc nie zarobi nic jeżeli przyjdzie
> do pracy z trzepaczką do jajek i 15,- złotymi w kieszeni. To jasne. Jeżeli
> gostek nie ma wiedzy potrzebnej do skutecznego wykonywania zajęcia oraz
> nie posiada koniecznych narzędzi oraz kapitału to jest idiota i traci.

No tak.

> jak Ci go szkoda to mu uzupełnij depozyt.

:)

>> Twoje rady są IMO dla ludzi z kapitałem, którzy mogą sobie pozwolić na
>> handel bez lewarowania. Inaczej, żadne systemy, plany i automaty nie
>> pomogą.
>> 
> 
> Kapitał to sprawa techniczna, warunek konieczny, musi być. Tak jak w
> wyścigach kolarskich musi być rower. Bez roweru nikt nie spodziewa się
> zarabiać na wyścigach kolarskich. Skąd to oczekiwanie na sukces w handlu
> bez kapitału? Chcesz mi powiedzieć, że handel giełdowy ma jakąś magiczną
> moc do gromadzenia idiotów? Być może.

Jaki Twoim zdaniem potrzebny jest minimalny kapitał, żeby skutecznie 
handlować na giełdzie i zarabiać?

> 
> Z naszej rozmowy wynika, że pownienem podać jeszcze jeden czynnik
> konieczny do sukcesu w handlu giełdowym. Trzeba być zdrowym na umyśle.

Hehe, no tak! Niby oczywiste, a jednak nie zwraca się na to uwagi.

Pozdrawiam
Tomek P.
-- 
http://tomaszpretki.pl
http://anothercharts.net
Re: Co dalej ?
#504544
Author: totus
Date: Sat, 04 Aug 2012 18:31
38 lines
3732 bytes
Tomek P.  wrote:

> Jaki Twoim zdaniem potrzebny jest minimalny kapitał, żeby skutecznie
> handlować na giełdzie i zarabiać?

Jeżeli chodzi o kontrakty na wig20 to 8000,- Jeżeli chodzi o handel akcjami 
to tu decydują warunki prowizyjne.
Zdecydowanie odradzam handel dla zabawy. Wyznaczenie kwoty którą można 
stracić i w związku z tym nie przykładać wagi do tego co się dzieje. Handel 
to nie gra w lotto gdzie kupuje się los na chybił trafił, a później się o 
tym zapomina, bo kwota zakładu nie ma znaczenia. 
Ja poszedłem taka drogą. Wymyśliłem procedurę wyznaczania sygnałów, potem 
procedurę zarządzania kapitałem, następnie sprawdziłem te pomysły na danych 
historycznych przy pomocy arkusza kalkulacyjnego. I tak kilka razy aż 
uzyskałem zadowalające wyniki. Potem obliczyłem jaki jest konieczny kapitał 
by z tego uzyskać zadowalając dochody. Następnie wystarałem się o konieczny 
kapitał. I ruszyłem.
Czyli biznes plan potem pozyskanie kapitału potem start. Jak w przypadku 
cegielni czy naprawy komputerów czy zakładzie fryzjerskim.
Co się okazało w praniu? Jak w życiu. Plan się sprawdził w 75%. Spotkały 
mnie zdarzenia, których nie przewidziałem. W innych przedsięwzięciach też 
się takie zdarzają. Np pożar czy duża kradzież. Ludzie się od tego 
ubezpieczają i na giełdzie jest to możliwe ale w moim przypadku składka 
przewyższała kwotę ubezpieczenia. Co mam na myśli. Chodzi o to, że przy 
założonym poziomie odwrócenia nie ma drugiej strony. Następuje przeskoczenie 
sygnału straty rosną lawinowo. Składam zlecenia limit z aktywacją. Można to 
obejść przez składanie zleceń PKC z aktywacją ale poślizgi występują przy 
każdym nawrocie. Zamiast jednego dużego poślizgu raz na rok mam 60 małych 
poślizgów przy każdym nawrocie. Porównanie obu strat powoduje decyzję, że 
lepiej mieć jedną dużą raz na rok.
Ponieważ kapitał kosztuje to z chytrości pozyskałem zbyt mały. Konieczny 
jest jakiś kapitał obrotowy na okresy gdy handel nie przynosi zysków, a jeść 
trzeba. Togo zdecydowanie niedoszacowałem. Spowodowało to konieczność 
gwałtownego uzupełniania kapitału obrotowego na dużo gorszych warunkach.
Przedsięwzięcie jak każde. Niczym się nie różni od handlu jabłkami, cementem 
czy krawiectwa ciężkiego.
Po tych wszystkich zabiegach rutyna jest taka, że praca zajmuje mi 15 minut 
dziennie i mogę ją wykonać w każdym miejscu gdzie jest dostęp do internetu.
Re: Co dalej ?
#504535
Author: Jan Werbinski
Date: Sun, 05 Aug 2012 10:20
86 lines
4818 bytes
nazgul <xpm@wp.pl> napisał(a): 

> W dniu 2012-08-04 16:03, Jan Werbinski pisze:
> > nazgul <xpm@wp.pl> napisał(a):
> >
> >> W dniu 2012-08-04 11:11, Jan Werbinski pisze:
> >>> Tomek P.  <find@me.pl> napisał(a):
> >>>> Jestem zwolennikiem całkowitego determinizmu i dla mnie notowania
> > gieł
> >> dowe
> >>>> są rodzajem zapisu charakterystyki tego determinizmu lub wrę
> cz jego
> >>> esencją.
> >>>
> >>> Muszę Cię zmartwić. Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragm
> entach
> >>> czasu życia np człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zak
> resie
> > nie
> >>> istnieje, bo nie daje się kontrolować. W przyrodzie i kosmosie ogó
> lnie
> > nie
> >>> ma go wcale. Ewolucja nie ma Ěźadnego celu, tylko jest rezultatem.
> > Podobnie
> >>> cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem.
> >>>
> >> Determinizm w skrócie to właśnie: "Ewolucja nie ma żadnego celu,
>  tylko
> >> jest rezultatem. Podobnie cały kosmos nie ma celu, a jest rezultatem."
> >>
> >> co jest sprzeczne z:
> >>
> >> "Determinizm istnieje tylko w niewielkich fragmentach czasu Ěźycia np
> >> człowieka, które są kontrolowane. W szerszym zakresie nie istnieje,
>  bo
> >> nie daje się kontrolować"
> >>
> >> Ponadto, co ma kontrola do determinizmu????
> >
> > Nie jest sprzeczne. Sprzeczności nie istnieją.
> 
> to ja dziękuję, za rozmowę.

Jeżeli znasz jakieś sprzeczności, to napisz jakie to są. Nie znam żadnych.

> > Przykład determinizmu: wsiadam do samochodu, żeby dojechać nad jezioro.
> > Celem jest dojazd nad jezioro. Mam kontrolę nad swoim działaniem i
> > samochodem. Pozwala ona realizować cel, co stanowi istotę determinizmu.
> > Istnieje związek przyczynowo skutkowy między wsiadaniem do samochodu, 
jazdÄ
> …,
> > kierowaniem i dotarciem do celu, a końcowy efekt i prowadzące działania
> > prowadzą do założonego z góry celu.
> >
> > Przykład braku determinizmu: ewolucja nie ma celu, życie ogólnie nie ma
> > celu, Układ Słoneczny nie ma celu.
> >
> przepraszam
> ale ustalmy moĹźe, Ĺźe determinizm to:
> koncepcja filozoficzna, według której wszystkie zdarzenia w ramach 
> przyjętego paradygmatu są połączone związkiem przyczynowo-skutkowym, a 
> zatem kaĹźde zdarzenie jest zdeterminowane przez swoje przyczyny

W przykładzie z samochodem taki związek istnieje. Jednak rozciąganie tego na 
cały wszechświat jest błędem.

> w tym kontekście jakieś wywody z determinizm nie istnieje bo nie ma 
> CELU, to są brednie.

Nie przeczytałeś ze zrozumieniem. Determinizm jest podejściem właściwym w 
pewnych warunkach, a w innych nie jest.

W uproszczeniu mówi się że determinizm jest (koncepcja ma zastosowanie), 
albo go nie ma (koncepcji się nie stosuje). Możemy też mówić że determinizm 
jest (istnieje cel) lub go nie ma (nie ma celu tylko rezultaty). Taki 
determinizm nazywamy ontologicznym. 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Determinizm_metafizyczny_(ontologiczny)
Pisząc że determinizm nie istnieje mam na myśli, że ta filozofia się nie 
sprawdza w wielu przypadkach np z powodu nadmiaru danych albo czynników 
losowych.

--
Jan Werbiński

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504542
Author: Jan Werbinski
Date: Sun, 05 Aug 2012 10:30
15 lines
1919 bytes
Dodam jeszcze że determinizm (rozumiany jako zależność przyczynowo skutkowa) 
sprawdza się w typowych sytuacjach, ale jeżeli stosować go absolutnie 
szczegółowo wymaga to uwzględnienia wszystkich stanów kwantowych cząsteczek 
itp co jest niemożliwe, bo sam fakt obserwacji wpływa na obserwowaną rzecz. 
Do tego dochodzą fluktuacje kwantowe.

Dlatego nie da się z całkowitą pewnością przewidzieć giełdy. Można jednak 
używając determinizmu "przewidywać" z pewnym prawdopodobieństwem i nawet 
niektórzy na tym zarabiają.

--
Jan Werbiński

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504541
Author: Jan Werbinski
Date: Sun, 05 Aug 2012 10:33
30 lines
2462 bytes
totus <totus@poczta.onet.pl> napisał(a): 

> Jan Werbinski wrote:
> 
> > Nie jest sprzeczne. Sprzeczności nie istnieją.
> > Przykład determinizmu: wsiadam do samochodu, żeby dojechać nad jezioro.
> > Celem jest dojazd nad jezioro. Mam kontrolę nad swoim działaniem i
> > samochodem. Pozwala ona realizować cel, co stanowi istotę determinizmu.
> > Istnieje związek przyczynowo skutkowy między wsiadaniem do samochodu,
> > jazdą, kierowaniem i dotarciem do celu, a końcowy efekt i prowadzące
> > działania prowadzą do założonego z góry celu.
> > 
> > Przykład braku determinizmu: ewolucja nie ma celu, życie ogólnie nie ma
> > celu, Układ Słoneczny nie ma celu.
> 
> Z tego wynika, ze warunkiem koniecznym determinizmu jest istnienie 
> kierownika - sprawcy. Bez tego bytu nie ma determinizmu. Jeżeli tak jest 
to 
> wszyscy wierzący w stwórcę to determiniści

To właśnie jest determinizm metafizyczny, który zakłada że wszystko ma 
określony cel i zostało stworzone aby ten cel osiągnąć. Taki determinizm 
istnieje w życiu człowieka, w przykładach które podałem.

--
Jan Werbiński


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504543
Author: marq111
Date: Sun, 05 Aug 2012 16:42
18 lines
1960 bytes
 
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Determinizm_metafizyczny_(ontologiczny)
> Pisząc że determinizm nie istnieje mam na myśli, że ta filozofia się nie 
> sprawdza w wielu przypadkach np z powodu nadmiaru danych albo czynników 
> losowych.
> 
> --
> Jan Werbiński
> 
Drogi Janie ,za  takie uproszczenie pojęcia determinizmu Leibniz za pomocą 
całki "e do potęgi x  " zamknąłby Cię w przestrzeni zwartej , a może jeszcze 
gorzej..:))
Wikipedia ,w tym przypadku nie jest dobrym źródłem. 
Na marginesie ,prof.Tadeusiewicz próbował coś takiego zrobić z sieciami 
neuronowymi..ale to było dawno

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ? Z wykopalisk grupy :-)
#504549
Author: Loser
Date: Sun, 05 Aug 2012 18:14
34 lines
1798 bytes
Ciao

Sól tej grupy, ale taka bardziej "kopalna" to m.in.

- Krótki (pozniej analityk Parkietu Marek Pryzmont)
- Lppku (znany rowniez jako Piotr Kuczynski, pozycji nie zlicze)
- Raider- Pawel Rejczak (znany eozniez z Bankiera pozniej)
- Limak czyli Kamil Jaros- ciagle pisujacy na Parkiecie
- Lucek itp.itd

pare innych osob tez wystepowalo dluzej lub krocej na roznych forach, pismach 
itp jako analitycy i komentatorzy

Bylo tez sporo osob, ktore jeszcze w ubieglym wieku, a co wiecej tysiacleciu 
tu brylowalo, a czasem chocby "nabieralo mocy"

Bardzo duzo ozywienia wniosil np. Jara , ktory bil zarowno anali technicznych 
jak i fundamentalnych

Czesc zdecydowala zmienic profil, wielu zmienilo grupe lub ograniczylo 
aktywnosc tu i udziele sie gdzie indziej

Chyba kluczowe bylo rozwiniecie sie rynku forex , ktory wciagnal pare osob, a 
i ktoras tam z kolei bessa

Pozdrowko
z wykopalisk

Loser



-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504548
Author: charlie.delta.trader
Date: Sun, 05 Aug 2012 21:19
24 lines
3875 bytes
W dniu środa, 1 sierpnia 2012 17:47:19 UTC+2 użytkownik root napisał:
> Sol tej grupy tzn. panowie totus, XXL, skippy, Endriu, GW itd. z pewnoscia wypoczywaja na juz plazach swiata po tym jak rozbili bank z FUTRAMI. No bo z tak duza wiedza i wielkim poczuciem wlasnej wartosci nie sposob nie zostac ZWYCIEZCA nieprawdaz?
> 
> 
> 
> Grupa stala sie miejscem zabawnego i niewystepujacego chyba nigdzie na Swiecie handlu futrami. Poza nim zainteresowanie GPW jest praktycznie zerowe. W koncu juz chyba tylko w szkolach na lekcjach przedsiebiorczosci mozna jeszcze wmawiac ze Panstwowy monopolista GPW ze swoim bekartem NewConnect roznia sie czyms od normalnej firmy bookmakerskiej. Wiekszosc unika hazardu i nie lubi byc robionymi w ciula wiec zainteresowanie jest jakie jest. Pewnie grupa by sie odrodzila gdyby nadeszla hossa, ale ona nie nadejdzie. 
> 
> 
> 
> Ludzikom pozostaje wiec forex,  opcje barierowe, i inne wynalazki ukochanej przez wszystkie rzady swiata finansjery. Te wynalazki maja przynajmniej  te przewage nad akcjami, ze sa proste i nikt nie wmawia nikomu, ze proces "grania" ma cos wspolnego z inwestowaniem. Jest to naprawde duzy plus. 
> 
> Dlatego akcje stana sie wkrotce domena duzych graczy, zainteresowanych posiadaniem aktywow a drobnica opanuje gry takie jak forex, opcje, cfd a kto wie moze i futra w wersji mini i mikro ;)
> 
> Swiadczy o tym wysyp firm pseudobrokerskich nastawionych zwlaszcza na klienta malego (konta mikro ma juz prawie kazdy szanujacy sie "broker") i pochodzacego z krajow Europy wschodniej i pld-wsch. Azji. 
> 
> Swiat finansow chwyta sie brzytwy i walczy z cala determinacja o klienta co prawda niezamoznego  ale jeszcze niewykorzystanego a wiec latwowiernego. Wystarczy spojrzec programy dla starych ludzi typu "dom za emeryture" albo ubezpieczenie od kosztow pogrzebu. Bankierzy pozbawiajac domow albo mieszkan emerytow a tym samym - ich dzieci. Przerywaja naturalny proces  bogacenia sie kolejnych pokolen, tworzenia i gromadzenia majatku przez rodzine, i przedstawiaja te dzialalnosc jak walke z zacofaniem. 
> 
> 
> 
> Chyba to sie im nie uda. Caly ten skok na kase najbiedniejszych to raczej tylko takie proby kupowania czasu przez te czesc finansjery, ktora w swej innowacyjnosci oderwala sie zbytnio od rzeczywistosci i nie ma juz szans utrzymania swojej "przewodniej roli".
> 
> Szkoda tylko rzadow, ktore w bezmiarze swej glupoty i krotkowzrocznosci wspieraly ten "oszukanczy marketing" i beda go dalej wspierac az do upadlego.

panienki, nie ma czasu na pindolenie , forsa leci na rachunek worami, trzeba zarabiać forsę i bogacić się, wtedy bedzie mozna ryżemu chujowi i członkowi spod żyrandola pokazać kosę !!!!!!!!!!!!1
Re: Co dalej ?
#504547
Author: kc
Date: Mon, 06 Aug 2012 05:10
14 lines
1370 bytes
charlie.delta.trader <charlie.delta.trader@gmail.com> napisał(a): 
 
> panienki, nie ma czasu na pindolenie , forsa leci na rachunek worami, trzeb=
> a zarabia=E6 fors=EA i bogaci=E6 si=EA, wtedy bedzie mozna ry=BFemu chujowi=
>  i cz=B3onkowi spod =BFyrandola pokaza=E6 kos=EA !!!!!!!!!!!!1

Wzięła się za a.lojewską, weźmie się i za ciebie ślepo prokuraturka. Wyzywać 
od chamów i chujów można tylko demokratycznie wybranego prezydenta i lidera 
opozycji.

kc

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Co dalej ?
#504520
Author: Endriu
Date: Sat, 11 Aug 2012 07:40
12 lines
1273 bytes
>... na USDPLN idealne try razy testowane wsparcie na atak co najmniej na
>3,6:
>http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/865a7bc99752f00d.html
>
 >...czyli kolejny pogrom zlotówki.

No ladnie ladnie, Vincent wybronil...


-- 
Pozdrawiam
Endriu 
Re: Co dalej ?
#504552
Author: Barbara
Date: Thu, 16 Aug 2012 03:34
33 lines
2724 bytes
Użytkownik "root"  napisał w wiadomości grup 
dyskusyjnych:f1125fec-19a5-441d-8d1d-480b04d98205@googlegroups.com...

Sol tej grupy tzn. panowie totus, XXL, skippy, Endriu, GW itd. z pewnoscia 
wypoczywaja na juz plazach swiata po tym jak rozbili bank z FUTRAMI. No bo z tak 
duza wiedza i wielkim poczuciem wlasnej wartosci nie sposob nie zostac ZWYCIEZCA 
nieprawdaz?

Grupa stala sie miejscem zabawnego i niewystepujacego chyba nigdzie na Swiecie 
handlu futrami. Poza nim zainteresowanie GPW jest praktycznie zerowe. W koncu 
juz chyba tylko w szkolach na lekcjach przedsiebiorczosci mozna jeszcze wmawiac 
ze Panstwowy monopolista GPW ze swoim bekartem NewConnect roznia sie czyms od 
normalnej firmy bookmakerskiej. Wiekszosc unika hazardu i nie lubi byc robionymi 
w ciula wiec zainteresowanie jest jakie jest. Pewnie grupa by sie odrodzila 
gdyby nadeszla hossa, ale ona nie nadejdzie.

[ciach]
Swiat finansow chwyta sie brzytwy i walczy z cala determinacja o klienta co 
prawda niezamoznego  ale jeszcze niewykorzystanego a wiec latwowiernego. 
Wystarczy spojrzec programy dla starych ludzi typu "dom za emeryture" albo 
ubezpieczenie od kosztow pogrzebu. Bankierzy pozbawiajac domow albo mieszkan 
emerytow a tym samym - ich dzieci. Przerywaja naturalny proces  bogacenia sie 
kolejnych pokolen, tworzenia i gromadzenia majatku przez rodzine, i 
przedstawiaja te dzialalnosc jak walke z zacofaniem.

[ciach]
Szkoda tylko rzadow, ktore w bezmiarze swej glupoty i krotkowzrocznosci 
wspieraly ten "oszukanczy marketing" i beda go dalej wspierac az do upadlego.

=================

rządów ? LUDZI ! szkoda i uciekającego CZASU !
:) Barbara
Re: Co dalej ?
#504521
Author: andrewgolotnik
Date: Sat, 01 Sep 2012 10:50
19 lines
2031 bytes
>>... na USDPLN idealne try razy testowane wsparcie na atak co najmniej na
>>3,6:
>> 
>>http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/865a7bc99752f00d.html
>>
>> ...czyli kolejny pogrom zlot�wki.

> No ladnie ladnie, Vincent wybronil...

Tym razem wybronił ale na jesień złotówka musi dostać po dupie.....

Kryzys puka do drzwi
http://zbigniewkuzmiuk.nowyekran.pl/post/72720,kryzys-puka-do-drzwi

"[...] Jeżeli te tendencje w dochodach podatkowych się utrzymają (szczególnie w podatku VAT), a wszystko wskazuje na to, że tak niestety będzie, to minister Rostowski na jesieni znajdzie się w nie lada kłopocie. Brak około 12 mld zł dochodów z VAT, nie da się niczym załatać. [...]".

--
Pozdrawiam
Endriu
Re: Co dalej ?
#504522
Author: totus
Date: Sat, 01 Sep 2012 11:40
41 lines
3753 bytes
andrewgolotnik@gmail.com wrote:

> Tym razem wybronił ale na jesień złotówka musi dostać po dupie.....
> 

Pieniądz traci na wartości tylko z jednego powodu, zawsze tego samego. Na 
skutek drukowania. Stan gospodarki ma na to pośredni wpływ. Rząd chce 
utrzymać wydatki przy spadających wpływach i drukuje pieniądze. Załatwia tym 
kilka swoich spraw. Gospodarki to nie wzmacnia. Jest to kolejny podatek bez 
zgody parlamentu. Nie ma innej przyczyny utraty wartości pieniądza niż jego 
nadmiar w stosunku do towarów i usług wystawionych na rynek. Są inne powody 
utraty wartości pieniędzy niż drukowanie, ale one są lokalne i krótkotrwałe. 
Powszechne, długotrwałe obniżanie się wartości pieniędzy spowodowane jest 
jego drukiem. Cel inflacyjny NBP mówi jednoznacznie, ze co roku będą 
drukować więcej niż wynosi wydajność pracy na głowę jednego konsumenta.
Rządy mają różne metody na ukrywanie tego faktu przed wskaźnikami inflacji 
konsumenckiej. Podnoszę oprocentowanie w bankach. Tym samym rząd drukowane 
pieniądze wydaje i nakłania publiczność by swoje zarobione trzymała w banku. 
Wypływ netto pieniędzy na rynek jest mało odczuwalny. Rządowi się zdaje, że 
coś kontroluje, na pewno zastępuje swoje, nic nie warte pieniądze, na towary 
i tym samym ci co uwierzyli w odsetki mają pieniądze bez pokrycia w banku. 
Taka niespodziewana zamiana miejsc. Aż do czasu gdy duża część publiczności 
się zorientuje, że pieniędzy nie warto trzymać i lecą z gotówką na rynek. 
Długotrwałe drukowanie kumuluje się w krótkim okresie. Inflacja rośnie 
dynamicznie. Nagle okazuje się, że dupa jest goła. Rząd USA skierował swój 
druk, nie do konsumenta, tylko do banków. Druk był potężny, a wskaźnik 
inflacji stał w miejscu. Drukowane pieniądze objawiły się za to na giełdach, 
głównie surowcowych np na złocie. Giełda może być jakimś buforem czasowym 
ale puste pieniądze wracają do cen w sklepach na przykład przez ceny energii 
lub zbóż. Wtedy profesorowie ekonomi i analitycy ekonomiczni tłumaczą, że 
wzrost cen ropy powoduje wzrost cen bułek. Na natarczywe pytanie skąd się 
wziął wzrost cen ropy słyszymy, ze przez derywaty i spekulantów. I wszyscy 
są zadowoleni. Rząd jest niewinny i można powiesić spekulantów i zakazać 
derywatów. Po powieszeniu spekulantów i zakazie handlu ceny jednak dalej 
rosną bo rząd zapomniał zatrzymać drukarki.
Zjawisko istnieje odkąd jest rząd, który zawsze notorycznie wydaje ponad 
wpływy. Ten proceder trwa od momentu wynalezienia pieniędzy. Zjawisko 
dokładnie zrozumiane i opisane zostało na przełomie XIX i XX w.
Rząd kontrolując szkoły bez entuzjazmu wprowadza te wiedzę do swoich 
darmowych programów nauczania.
Mnie nie dziwi dlaczego. Lepiej powiesić spekulantów niż samemu wisieć.
Re: Co dalej ?
#504523
Author: andrewgolotnik
Date: Sat, 01 Sep 2012 13:41
9 lines
1852 bytes
> Mnie nie dziwi dlaczego. Lepiej powiesić spekulantów niż samemu wisieć.

Totus z małej litery, pierdolisz tu akademickie farmazony podczas gdy twoi idole najpierw to z Platformy później od Palikota nieźle rzeźbią naród. Podwyższenie wieku emerytalnego, podwyższenie opłat za leki, zarżnięcie budowlanki, teraz plajta związanego z rządem AmberGold i OLT, zaraz plajta systemu z powodu braku szmalu w kasie budżetu. 

Nie jest ci głupio czołowy grupowy pro-balcerowiczowski euroentuzjasto za naganianie tutaj na tych złodziei?. Sławku XXL-u nie boicie się, że po plajcie systemu w waszych idoli zaczną rzucać koktailami mołotowa ?

--
Pozdrawiam
Endriu
Re: Co dalej ?
#504524
Author: totus
Date: Sat, 01 Sep 2012 13:58
29 lines
2635 bytes
andrewgolotnik@gmail.com wrote:

>> Mnie nie dziwi dlaczego. Lepiej powiesić spekulantów niż samemu wisieć.
> 
> Totus z małej litery, pierdolisz tu akademickie farmazony podczas gdy twoi
> idole najpierw to z Platformy później od Palikota nieźle rzeźbią naród.
> Podwyższenie wieku emerytalnego, podwyższenie opłat za leki, zarżnięcie
> budowlanki, teraz plajta związanego z rządem AmberGold i OLT, zaraz plajta
> systemu z powodu braku szmalu w kasie budżetu.
> 
> Nie jest ci głupio czołowy grupowy pro-balcerowiczowski euroentuzjasto za
> naganianie tutaj na tych złodziei?. Sławku XXL-u nie boicie się, że po
> plajcie systemu w waszych idoli zaczną rzucać koktailami mołotowa ?
> 

Mnie wystarczy jak Ty się o wszystko boisz. Śpisz choć trochę?

Jak dla Ciebie są to akademickie farmazony to należy Ci się ten strach. 
Strach płynie z głupoty, czyli niezrozumienia otaczającego świata. Ta 
plajta, która jest za rogiem też Ci się należy. Potem będziecie się tu ciąć 
o spleśniały kawałek chleba, gdy przeprowadzone zostanie państwo 
wszechmogące i regulacja wszechobecna. Ideologicznie słuszna. Nie będą 
rządzili agenci z WSI tylko jezuici i franciszkanie oraz benedyktyni.
Jak ktoś nie wie o czym mówię to dobrze jest zajrzeć do Korei Północnej lub 
na Kubę czy prześledzić lata świetności gospodarczej i społecznej rządów 
Stalina czy Hitlera całkowicie abstrahując wojnę. Do tego prowadzi wiedzenie 
lepiej za innych.
Wbijanie swojej moralności kolanem komuś w gardło to Twoja recepta na ogólną 
szczęśliwość i dostatek.
Re: Co dalej ?
#504525
Author: andrewgolotnik
Date: Sat, 01 Sep 2012 18:30
10 lines
1907 bytes
> Nie będą rządzili agenci z WSI tylko jezuici 
> i franciszkanie oraz benedyktyni.

Po twojej postawie widzę, że nic się nie zmieniło  Wszystkiemu w dalszym ciągu jak mówi Kuba Wojewódki prosto z TVN-owskiego ekranu jest winny ojciec redemptorysta i znienawidzony reżim braci Kaczyńskich .....

Rządzący zatem mogą dalej spać spokojnie i ruchać cię prosto w dupę.

--
Pozdrawiam
Endriu
Re: Co dalej ?
#504553
Author: andrewgolotnik
Date: Sat, 01 Sep 2012 18:38
14 lines
1587 bytes
> Poza nim zainteresowanie GPW jest praktycznie zerowe.

A no widzisz kolego Root, bo takie akurat czasy nastały, że jak to mówi Dieter na blogu Białka:

Spadek globalnej inflacji warunkiem hossy na rynkach akcji
http://wojciechbialek.blox.pl/2012/08/Spadek-globalnej-inflacji-warunkiem-hossy-na.html

"[...] Kto nie kupil dolarow tydzien temu i nie sprzedal akcji, ten zostal inwestorem dlugoterminowym. [...]".

Dieter mylił się parę razy na tej grupie, ale teraz mam wrażenie, że na aktualnej prognozie jednak trochę zarobi ...

--
Pozdrawiam
Endriu
Re: Co dalej ?
#504554
Author: kc
Date: Sun, 09 Sep 2012 21:19
26 lines
1797 bytes
Użytkownik <andrewgolotnik@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:265170de-88eb-4253-ab01-1d4cfd1836ff@googlegroups.com...
> Poza nim zainteresowanie GPW jest praktycznie zerowe.

A no widzisz kolego Root, bo takie akurat czasy nastały, że jak to mówi 
Dieter na blogu Białka:

Spadek globalnej inflacji warunkiem hossy na rynkach akcji
http://wojciechbialek.blox.pl/2012/08/Spadek-globalnej-inflacji-warunkiem-hossy-na.html

"[...] Kto nie kupil dolarow tydzien temu i nie sprzedal akcji, ten zostal 
inwestorem dlugoterminowym. [...]".

Dieter mylił się parę razy na tej grupie, ale teraz mam wrażenie, że na 
aktualnej prognozie jednak trochę zarobi ...

--
Pozdrawiam
Endriu

A wezmę i jeszcze zaistnieję przez chwilę, w ciemnościach.  Inwestorem 
długoterminowym zostanie Dieter, nie rozumiem dlaczego, ale tak będzie.


kc 
Re: Co dalej ?
#504526
Author: kc
Date: Sun, 09 Sep 2012 21:41
20 lines
1831 bytes
Użytkownik <andrewgolotnik@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:cd977e15-60f9-4439-862e-dabad47e3809@googlegroups.com...
> Nie będą rządzili agenci z WSI tylko jezuici
> i franciszkanie oraz benedyktyni.

Rządzący zatem mogą dalej spać spokojnie i ruchać cię prosto w dupę.

--
Pozdrawiam
Endriu

No i tu muszę się wtrącić. Jemu to pasuje, ale przy okazji dmuchają ciebie i 
poniekąd mnie.  A wszystko przez takiego (głosującego) swołocza lub ruskie 
serwery.

kc

Ps. Nodobra, nie zakłócałbym ciszy nocnej gdyby nie grouse whisky. 
Pozdrowienia dla Charliego, też wielbiciela. Wiem, bo się chwalił.
Re: Co dalej ? Z wykopalisk grupy :-)
#504550
Author: brutex
Date: Wed, 10 Oct 2012 09:34
57 lines
2879 bytes
Cześć Loser :)
To Ty ten stary z lat  2000-05?
Wtedy czytywałem i pamiętam Ciebie, dość sporo się udzielałeś.
Tak Jara był fajny gość, wesoło pisał i często miał racje względem rynków.
Pamiętam jak stwierdził że kończy z inwestowaniem po czym nigdy się już nie
odezwał.
Wyskoczył chyba jak Wig20 poszybował gdzies na 1600-1900pkt, pisze tu jak z
1000 szedł :)
No i przewidział MEGA HOSSE (tak to dosłownie pisał), ktorą często
wieszczył. Indeks poszedl na max okolo 4000.
Ciekawe co chłopina robi.
Ja, rzadko pisałem lecz na bieżąco czytałem (bardzo długo), więc raczej mnie
nie kojarzysz ;-)
Pozdrawiam
brutex

Użytkownik "Loser" <loser212.WYTNIJ@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:jvmd6f$ksh$1@inews.gazeta.pl...
> Ciao
>
> Sól tej grupy, ale taka bardziej "kopalna" to m.in.
>
> - Krótki (pozniej analityk Parkietu Marek Pryzmont)
> - Lppku (znany rowniez jako Piotr Kuczynski, pozycji nie zlicze)
> - Raider- Pawel Rejczak (znany eozniez z Bankiera pozniej)
> - Limak czyli Kamil Jaros- ciagle pisujacy na Parkiecie
> - Lucek itp.itd
>
> pare innych osob tez wystepowalo dluzej lub krocej na roznych forach, 
> pismach
> itp jako analitycy i komentatorzy
>
> Bylo tez sporo osob, ktore jeszcze w ubieglym wieku, a co wiecej 
> tysiacleciu
> tu brylowalo, a czasem chocby "nabieralo mocy"
>
> Bardzo duzo ozywienia wniosil np. Jara , ktory bil zarowno anali 
> technicznych
> jak i fundamentalnych
>
> Czesc zdecydowala zmienic profil, wielu zmienilo grupe lub ograniczylo
> aktywnosc tu i udziele sie gdzie indziej
>
> Chyba kluczowe bylo rozwiniecie sie rynku forex , ktory wciagnal pare 
> osob, a
> i ktoras tam z kolei bessa
>
> Pozdrowko
> z wykopalisk
>
> Loser
>
>
>
> -- 
> Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> 
> http://www.gazeta.pl/usenet/ 
HISTORIA
#504551
Author: brutex
Date: Wed, 10 Oct 2012 09:35
85 lines
4464 bytes
Napisałem 15-07-2012r taki wspominający tekst tu na grupe, ale gdzieś utknął
w czeluściach i nie widze go w tym wątku więć go powtórze :)

"> Wpadłem na wgt.forex - zdechła, ifutures.pl - renesans, 7 komentarzy do
wpisu
> Morfeusza, pl.biznes zdycha. Da się uratować? Proponuję na początek apel
> poległych.
>
He, he dobre: właśnie wpadłem sobie chyba po 7 latach tak z czystej
ciekawości a tu właśnie pogrzeb, apel poległych :)
Z 8 lat temu (jak sobie czytałem) to pamiętam to już grupa padała.
Z 10 lat temu to przewijało się troche tych osobowości. Wtedy to jeszcze
Kuczyn (PK - Piotr Kuczynśki) pisał ten od TV, właściwie to pierwsze szlify
dydaktyczne robił zanim poszedł na głębsze wody do Parkietu i dalej. Lepiej
pisać i innych pouczać, niż samemu spekulować za własne pieniądze:)
Worek - Łukasz Wardyn na finspreadzie wylądował (ciekaw jestem czy tam
jeszcze siedzi). Dopiero firma wchodziła do PL, praktyczne u Nas podobnych
platform nie było. Forex to dopiero raczkował.
Jakie dyskusje były: co to FX, jak działa no i ewentualnie ktora platforma
zagraniczna lepsza. Oanda na pierwszym miejscu ze względu na najniższy
spread.
Malin - Jacek Maliszewski od walut :)
Jacek vel Expert - nawiedzony internauta jakby to obecnie rzec. Wszędzie na
wielu forach działał. Muszę mu przyznać że ta Jego teoria Groszowych Spólek
Gieldowych sprawdziłaby się podczas hossy ktora nadeszła dopiero za kilka
lat.
Kto tam jeszcze był hmmm MM Marek Meissner  zawsze od shortów powiem
szczerze
że bardzo przekonujący w argumentacji. No tylko że jak WIG 20 wspinał się na
ze 1100 na 1200 mam nadzieje że wyskoczył ze względu na to co działo się
później dla niedzwiedzi. Potem jakoś zamilkł :)
Archangell i kilku jeszcze. Raczej nikt się już nie odezwie, głównie
wszystko
teraz na blogach, jeśli jeszcze siedzi się w temacie.
No i Ja rzadko piszący, głównie czytający ;)
Pisze głównie z pamięci co było z 10 lat temu, ale raczej mało co
pokręciłem.
Chyba już pisze do ściany, ale skrobnołem ku pamięci.
Myślałem że chociaż fatso się ostał. Chyba posprzedawał srebereka wszystkie
po 20$, nie kupił niżej więc uciekł ;)

Pozdrawiam
brutex"

Użytkownik "Loser" <loser212.WYTNIJ@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:jvmd6f$ksh$1@inews.gazeta.pl...
> Ciao
>
> Sól tej grupy, ale taka bardziej "kopalna" to m.in.
>
> - Krótki (pozniej analityk Parkietu Marek Pryzmont)
> - Lppku (znany rowniez jako Piotr Kuczynski, pozycji nie zlicze)
> - Raider- Pawel Rejczak (znany eozniez z Bankiera pozniej)
> - Limak czyli Kamil Jaros- ciagle pisujacy na Parkiecie
> - Lucek itp.itd
>
> pare innych osob tez wystepowalo dluzej lub krocej na roznych forach, 
> pismach
> itp jako analitycy i komentatorzy
>
> Bylo tez sporo osob, ktore jeszcze w ubieglym wieku, a co wiecej 
> tysiacleciu
> tu brylowalo, a czasem chocby "nabieralo mocy"
>
> Bardzo duzo ozywienia wniosil np. Jara , ktory bil zarowno anali 
> technicznych
> jak i fundamentalnych
>
> Czesc zdecydowala zmienic profil, wielu zmienilo grupe lub ograniczylo
> aktywnosc tu i udziele sie gdzie indziej
>
> Chyba kluczowe bylo rozwiniecie sie rynku forex , ktory wciagnal pare 
> osob, a
> i ktoras tam z kolei bessa
>
> Pozdrowko
> z wykopalisk
>
> Loser
>
>
>
> -- 
> Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> 
> http://www.gazeta.pl/usenet/ 
Re: Co dalej ?
#504555
Author: andrewgolotnik
Date: Thu, 15 Nov 2012 13:06
17 lines
2377 bytes
> A wezmę i jeszcze zaistnieję przez chwilę, w ciemnościach.  Inwestorem 
> długoterminowym zostanie Dieter, nie rozumiem dlaczego, ale tak będzie.

No kolego kc jak tam twoja pozycja i czy dalej twierdzisz, że Dieter zostanie długoterminowym inwestorem ?.

Nie dziwi cię, że pomimo kolejnego QE (czyli amerykańsko-europejskiego masowego drukowania):

Techniczne znaczenie QE3 dla kierunku giełdowych indeksów
http://wiadomosci.stockwatch.pl/techniczne-znaczenie-qe3-dla-kierunku-gieldowych-indeksow,analizy-pawla-szczepanika,38622

...indeks amerykański znalazł się 10% poniżej szczytu, a hiszpańskie i portugalskie 10-letnie bondy znowu wyskoczyły z bezpieczej granicy 5% ?.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/25ccff431d8761dc.html

--
Pozdrawiam
Endriu
Re: Co dalej ?
#504556
Author: kc
Date: Thu, 15 Nov 2012 18:18
17 lines
1541 bytes
Użytkownik <andrewgolotnik@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:8fc9dea2-26dc-4ccc-8467-e0aa90643699@googlegroups.com...

No kolego kc jak tam twoja pozycja i czy dalej twierdzisz, że Dieter 
zostanie długoterminowym inwestorem ?.

Miałem chwile zwątpienia, za każdym razem gdy indeks spadał poniżej 
spadkowej lini trendu, ale jak widzisz, znowu zdecydowanie nad kreską:

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pelny/57fedeb046eecf8d.html


Myślę, że następny poziom decyzyjny to 2940. Ale czujność zawsze wskazana.

pozdrawiam
kc 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads