Article View: alt.pl.usa
Article #54190Re: Szczęść Boże Radiu Maryja
From: daszkiew2000
Date: Sun, 21 Sep 2008 17:08
Date: Sun, 21 Sep 2008 17:08
247 lines
15822 bytes
15822 bytes
On 15 Sep, 01:58, "mkarwan" <mkar...@poczta.onet.pl> wrote:
> zhttp://www.prawica.net/node/12627
> Wiosną 1976 w Gdańsku doznałem wizji - literackiej, ale co to szkodzi -
> nadciągającej rewolucji solidarnościowej naszego powojennego narodu
> prlowskiego, włącznie z jej ciężkim spartoleniem.
> I co, nie było jak napisałem?
> Kto nie wierzy niech zmierzy, kawałek z przedsolidarnościowego "Zapisu"
> można przeczytać tuhttp://www.prawica.net/node/10928, a oryginalne "W
> Gdańsku" z 1976 jest w "Twórczości" nr 7, 1981.
>
> "Twórczość" to puściła, bo kraj ciągle był w ruchomych piaskach momentu
> solidarnościowego, większość nie wiedziała co będzie.
> Zadzwoniłem do Henryka Berezy, że mam towar.
> A on że pismo ma już pełno materiału.
> No jak pan może wiedzieć, że to nie jest lepsze od tego co pan ma, jak można
> mieć takie stanowisko w literaturze.
> Tak mu pod ambicję podjechałem.
> No i on że niech pan przyniesie.
> Chyba nawet "przyśle" powiedział, ale to były dwa kroki.
> I jak wicher poszło.
>
> Tylko mnie jeszcze przedtem do redakcji Henryk Bereza poprosił i zapytał
> dlaczego słowa tak się w "W Gdańsku" łączą; bo rzeczywiście w tekście one
> się łączyły, po dwa, trzy naraz, łączyły się i rozłączały, i znowu stykały
> się sylabami i zgłoskami.
> Słowa o, tak mi się kleiły, jak to pisałem, wie pan, tłumaczę mu stykając i
> odtykając kciuk i wskazujący, jak się kleiły.
> Teraz to już każdy wie, że tak właśnie z ludźmi w 1980 zaczęło się robić,
> ale wtedy w 1976?
>
> I jeszcze jedna sprawa z tamtym tekstem.
> Tam jest fura brzydkich słów, w tym "W Gdańsku" z 1976, i to przez cały czas
> na mnie zwalano; ludzie tak lubią, nie zastanowić się, nie zrozumieć, tylko
> żeby pokazać że się jest lepszym.
> Ale co, nie sprawdziło się potem w latach 1990., że to właśnie Polska
> językowo schamiała?
> Ja tu w Ameryce to jakim już wtedy porządnym językiem mówiłem, tylko
> dzieciom się przysłuchiwać, a tam w Polsce to takimi, to owakimi, i jeszcze
> gorzej, obrzucali się każdy z każdym po 1989, wstyd nawet powtarzać, i w
> mediach to szło, o to chodzi.
> Nie było moje turpizowanie profetyczne?
> Pytam.
> Nawet w "Tygodniku Powszechnym" znajdowałem nie wymienię już jakie świństwa.
>
> Nieważne.
> Chodzi o to, że niech ktoś mi dziś powie po lekturze "W Gdańsku", pisanego w
> marcu-kwietniu 1976, że nie mamy tam do czynienia z darem przepowiedni.
>
> Tak sobie myśli pasę tocząc się południowym brzegiem jeziora Erie...
>
> Tocząc się, bo siedziałem w Palmyrze i okolicy, to teraz trzeba horyzont
> trochę pościgać.
>
> W Palmyrze ciekawiłem się na temat mormonów.
> Tam wiadomo, Józef Smith miał te jego z kolei objawienia.
> Teofanię w wieku 14 lat zaliczył, zdolny skurczybyk.
> Ojciec i Syn mu z głębi bytu wystąpili, tj. nasi Bogowie; Bóg właściwie, ale
> w farmerskim uścisku Smitha zaczął mu się ten subtelny dogmat rozchodzić.
> Tak czy owak, potwierdzili mu, że żaden dotychczasowy kościół nie jest
> prawdziwy, o co rwał sobie Smith młode włosy z głowy.
> Trzy lata później anioł Moroni pokazał mu, gdzie w okolicy zakopano księgę
> na złotych tablicach sprzed czasów jeszcze Kolumba.
> Kiedy miał 22 lata, postać duchowa umożliwiła mu kontakt z tablicami, i stąd
> mamy "Księgę Mormona".
>
> Powyższe były tzw. założycielskie objawienia, potem miał Józef jeszcze cały
> czas odpryski.
> Np. kiedy Emma, pierwsza żona, o inne ciuśki zaczęła mu drzeć oczy, to Józek
> otrzymał revelation, że dotychczasowe prawo jest zawieszone i odtąd mąż może
> się wielożenić.
> I jeśli ona, Emma, nowemu prawu się nie podda, to On, the Lord, ją zniszczy
> ("she shall be destroyed" D&C 132:54).
> "Rzecze Pan" ("saith the Lord"), na koniec Pan objawienie w XVII-wiecznym
> angielskim Smithowi podstemplował.
> Trochę się Emma po tym uspokoiła, chociaż jak to kobieta, zawsze miała tę
> swoją naturalną opinię za skórą.
>
> Takie tam śmiesznostki.
> Mniej lub więcej, można ich powyciągać w początkach każdej religii.
>
> Pierwsza rzecz jaka mi się w mormonizmie momentalnie spodobała, to że
> odebrana w nim została wyłączność na najwyższą teofanię Nowemu Testamentowi
> i zwrócona z powrotem ludziom co tu i teraz muszą z grudą życia się
> chandryczyć.
> To, muszę powiedzieć, jest w porzo.
> Znowu jesteśmy traktowani poważnie.
> Znowu mamy religię żywą, otwartą na mano-a-mano ze Sprawcą.
> Bardzo amerykańskie, brawo.
> Nie po to się przez sztormowy Atlantyk w łupince halsowało, żeby po
> przybiciu do Plymouth Rock usłyszeć, że na bezpośrednią audiencję u B. jest
> o te 1700 czy 1800 lat za późno.
> Lubię tych amerykańskich gostków.
>
> Mormonizm nazywany jest dlatego religią amerykańską."Księga Mormona" to
> próba teologicznego uporządkowania Ameryki, włącznie z historią o ukazaniu
> się Chrystusa na tutejszym kontynencie wkrótce po Zmartwychwstaniu.
> Literacko, językowo, to farmerska przekuwka na użytek euro-nowokontynentalny
> Biblii Króla Jakuba, odpowiednika i współcześnika polskiego Wujka.
> Smith z rzekomych złotych tablic wskazanych mu przez rzekomego anioła
> przełożyl z rzekomo zreformowanego języka egipskiego rzekomą historię o
> Izraelitach, którzy 600 lat przed Chrystusem wyemigrowali z Bliskiego
> Wschodu do Ameryki, podzielili się na grupę złych i dobrych, dobrzy napisali
> "Księgę Mormona", zakopali i pobici przez złych przepadli, a złym Bóg
> zmienił kolor skóry i stąd wzięli się aborygeni.
> Czyli, jak kulturowi marksiści dziś brechają, Natywni Amerykanie.
>
> "Natywni Amerykanie", che, che.
> Kulturmarksiści ulepiają te smocze dziwoloągi - o wpełzanie w instytucje
> języka chodzi, przecież wiemy - w celu wywłaszczania nas Eurów z naszych
> krajów. Chyba nie próbujcie mi wtłoczyć, kulturbolszewicy, że gdyby
> Anglosasi i generalnie nordycy a potem reszta Europidów nie zaczęli tu
> napływać od XVI wieku i kraj od poziomu trawy organizować, to aborygeni na
> własną rękę rozwijaliby dziś np. szeregi Fouriera?
> Tego mi chyba nie próbujcie wrzucić, bo mi boki koszuli pękną od śmiechu.
> Jacy oni "Natywni Amerykanie", ci aborygeni kontynentu.
> Natywni?
> Tak, od tysięcy lat, kontynentu właśnie.
> Amerykanie?
> Też, odkąd jest tu Ameryka a oni stali się jej nieantagonistyczną częścią.
> Ale "Natywni" i "Amerykanie" w jednym sztosie?!
> A co takiego zasiewnego na poziomie Konwencji Filadelfijskiej i umysłu
> Tomasza Jeffersona w Amerykę włożyli, ci natywni-aborygeni, żeby być
> "natywnie amerykańscy"?
> WASP-owie, nordycy, Germanowie tu przybyli, a potem koncentrycznie reszta
> Eurów, to są natywni Amerykanie, z nich wywiódł się i rwał bez trzymanki
> ostry do niedawna wielki kraj.
>
> Co nie znaczy, oczywiście, że mam coś przeciwko gostkom zwanym "Indianami".
> W drodze, w przyszłości, będę przez pół roku pracował w ich rezerwacie,
> Flathead w zachodniej Montanie, gdzie poznam wielu z nich i jasne - poza
> handlem nieopodatkowanymi papierosami i paroma innymi podobnymi
> zrozumiałostkami - że aborygeni tutejszego kontynentu to znośne człenie;
> tragicznie cisi, niestety, po przekroczeniu pewnej granicy poznania aż
> przerażająco odczuwalnie, rzeczywiście żal.
> A gostek Smith z jego amerykańską religią starał się ich po prostu
> teologicznie obrzydzić, tłumacząc ich "ciemną skórę" odwróceniem się od
> Chrystusa i w ten sposób uśmierzając wewnętrzny konflikt Eurów zachapujących
> fajowe działki.
>
> Co do wielożeństwa mormonów - bo zniosło mnie na pobocze - to z nim miała
> miejsce podobna teologia co z "Indianami".
> Bo można oskarżać cywilizowaną hordę Smitha o lubieżność, łapczywość
> erotyczną, słabą pracę hamulca i to na pewno były współczynniki.
> Ale była w tym również naturalna reakcja biologiczna na bezmiar i bogactwo
> niezasiedlonej ziemi.
> Ta ziemia domagała się większych możliwości reprodukcyjnych dla tych spośród
> grupy, którzy mieli głowy na karku, dobrzy byli w gospodarowaniu, polityce
> plemiennej, transakcjach wymiennych i stąd tacy czuli tę specjalną
> "religijną" moc w braniu kolejnych żon, ja się w to potrafię wczuć.
> Sam potęgi biologicznego wezwania rodnego areału doświadczałem przecinając
> Amerykę, pokonując setki niezaludniononych mil i potem w miasteczku czy
> osadzie, kiedy zaszedłem do marketu czy antykwariatu i był na wystawie
> fotelik samochodowy dla niemowlecia czy pionierska kołyska zdobiona w
> dereniowy kwiat, to nóg od podłogi nie mogłem oderwać, tak mnie ciągnęło
> żeby je wypełnić.
> Inna sprawa, że był mój czas, ale mimo wszystko, w większych miastach już w
> taki siewnik nie byłem robiony.
>
> Generalnie mam dobrą opinię o mormonach, to religia w ogólnym sensie zgodna
> z naturą, sprzyjająca życiu.
> Jak psycholog pragmatyzmu William James, sam amerykański jak jabłecznik,
> zwykł mawiać: Gdyby ta czy inna religia była zła, nie przydawała się
> ludziomi, nie sprzyjała życiu, dawno by przepadła, użytkownicy wyrzuciliby
> ją jak pęknięty garnek.
> Prawda, prawda. Ludzie nie są aż tak głupi, oni popiją się, pobiją, zrobią
> koło pióra, ale z czymś kontra instynktowi życia długo nie będą się plątać.
> Tymczasem mormonizm, który w latach 1950. liczył nieco ponad milion
> wiernych, dziś ma ich ponad 10 milionów.
>
> Tu jedną rzecz może warto przebadać, przyszło mi na myśl.
> Sprawdzić czy ten gwałtowny przyrost liczby mormonów nie ma przypadkiem
> związku, przynajmniej w Ameryce, z zapaścią obyczajową naszej kultury
> zapoczątkowaną w latach 1960-ych.
> Bo na pewno można powiedzieć, że choć nasz Kościół narzeka na Europę i
> ogólnie kraje europejskie w świecie, że go zaniedbują, odchodzą od wiary,
> powołania w nich spadają, itd. - to czy to taka całkowicie Europy i
> Europejczyków wina?
> A może i Kościoła, że z jednej strony tak mało wymaga a z drugiej zależy mu
> tak lubieżnie na liczbie?
> Kościół tłusto sobie wzrasta wśród trzecioświatowców i zadowolony coraz
> głębiej się samozadrzemuje, a my Eurowie mamy go jeszcze wachlować i
> serwować mu lemoniadę, może też wino.
> A co w praktyce w odpowiedzi na zapaść obyczajową zapoczątkowaną
> manipulacjami kulturowymi lat 1960-ych Kościół zrobił?
> Zostawił naszą Europę i nas Europejczyków praktycznie na pastwę, i tyle.
> Kiepściunio, Kościele.
> Na pół gwizdka pokazywałeś drogę.
> Może kiedyś, kiedy ktoś spojrzy na to wszystko z perspektywy roku powiedzmy
> 3000-go, to co zobaczy, może nie to, że Europa zostawiła Ciebie, tylko że Ty
> zawaliłeś Europę, aha?
>
> W odróżnieniu od naszego Kościoła dzisiaj, Mormoni trzymają życie ostro w
> cuglach, jak nasi wczesnochrześcijanie.
> Nie wątpię, że i wielu nie-mormonom to się podoba.
> Mnie się podoba, w te czy wewte, lubię ostrą jazdę.
> Poznałem dziesiątki mormońskich rodzin w Palmyrze i poznam więcej jeszcze
> jadąc przez kraj, Nebraskę, Wyoming, Montanę, Idaho, i będą to mocne
> domowiska, wielodzietne, o dużej moralności osobistej i publicznej,
> niepalący, niepijący, nietelewizujący - toż to czyste zdrowie! - nawet
> herbatą i kawą nie podstrzykujący się zdolni biznesmeni, studenci, farmerzy,
> lekarze, cieśle, akademicy, fachowcy, a jakie kobiety!... słowem w porzo lud
> i generalnie świetny materiał na klasę średnią w każdej społeczności.
> Kiedyś mormonizm - jak to w życiu - zwinie się, zroluje, ale zostanie po nim
> solidny materiał ludzki z nami.
> To jest super.
>
> Jeśli chodzi o słynne amerykańskie revivals, czyli zbiorowe ciągnące się
> nieraz dziesiątkami lat na przestrzeni tysięcy mil kwadratowych przebudzenia
> religijne, to mormonizm na bazie takiego właśnie, Drugiego Wielkiego
> Przebudzenia 1790-1840, się urobił.
> Kiedy dziś rano o tym myślałem, przyszło mi do głowy, że w naszym
> tradycyjnym rzymskim Kościele też mamy przecież takie zbiorowe podskoki
> nastroju religijnego, czego innego zresztą się spodziewać, istniejemy w
> świecie żywym, tak?
> Ale ponieważ nasze ciało religijne jest centralnie sterowane i rozwinięte
> spójnie intelektualnie, to u nas te wzrosty energii religijnej meliorowane
> są w większości ku wewnątrz, przez wyłanianie się nowych zakonów, większy
> wysyp świętych, bogatszą twórczość teologiczną i filozoficzną, sobory,
> zarządzenia papieskie, ostatnio instytucje medialne, w ten sposób.
>
> Przy czym jedna rzecz, uważam, jest niedostatecznie podkreślana u nas
> katolików.
> Sporo katolików, i zwyczajnych, i jajogłowych, lubi podszczypywać
> protestantyzm i uważać go za coś teologicznie gorszego.
> Dziwi mnie w związku z tym, że jakoś przy całym swoim uświadomieniu - do
> katolickich intelektualistów tę szklankę piwa z pianką piję - obchodzą oni
> raczej na palcach fakt, że tak "dziwnie" się w historii naszej Europy
> złożyło, że protestantami zostawali z zasady chłodnawi nordycy, zaś bardziej
> emocjonalni wschodni i południowi Eurowie lgnęli do katolicyzmu lub
> wschodniej ortodoksji.
> Wygląda więc, że to nie aż taki przypadek, a coś linkującego z biologią, że
> narody geograficznie "schłodzone", anglosaskie, skandynawskie, germańskie
> poszły w literalność biblijną, a południowcy, śródziemnomorcy i moi
> hulaj-dusza Polanie i podobni Słowianie, czują się lepiej w symbolizujących
> nawach chrześcijaństwa rzymskiego i wschodniego.
>
> Nawet, no właśnie, kiedy Szwedzi jedyny poważny raz zagrozili Polsce, w XVII
> w., to w zasadzie dlatego, że nachapali się świeżo protestantyzmu i zaczęło
> ich biologicznie roznosić.
> Ich ściślejszej naturze lepiej linearny protestantyzm podpasował, niż
> parabolizujący katolicyzm.
> I dobrze im z początku z Polską szło, armat mieli odlanych dużo, puklerzy,
> aż szarpnęli się na naturę naszą religijną polską, Matkę z Dzieciątkiem na
> ręku, i musieli zwiewać za Bałtyk aż im biblie latały w kuferkach.
> Szczęść Boże Radiu Maryja.
no i widzicie na necie wszystko da sie opublikowac a do tego za darmo
Technical Details
Message-ID:
<a3796ec9-a6c4-4f38-8b1b-5abc28196300@x35g2000hsb.googlegroups.com>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!x35g2000hsb.googlegroups.com!not-for-mailReferences:
<gaktkc$np1$1@atlantis.news.neostrada.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!x35g2000hsb.googlegroups.com!not-for-mail From: daszkiew2000@yahoo.com Newsgroups: alt.pl.usa Subject: Re: Szczęść Boże Radiu Maryja Date: Sun, 21 Sep 2008 10:08:55 -0700 (PDT) Organization: http://groups.google.com Lines: 364 Message-ID: <a3796ec9-a6c4-4f38-8b1b-5abc28196300@x35g2000hsb.googlegroups.com> References: <gaktkc$np1$1@atlantis.news.neostrada.pl> NNTP-Posting-Host: 64.24.214.159 Mime-Version: 1.0 X-Trace: posting.google.com 1222016936 29107 127.0.0.1 (21 Sep 2008 17:08:56 GMT) X-Complaints-To: groups-abuse@google.com NNTP-Posting-Date: Sun, 21 Sep 2008 17:08:56 +0000 (UTC) Complaints-To: groups-abuse@google.com Injection-Info: x35g2000hsb.googlegroups.com; posting-host=64.24.214.159; posting-account=oh9wSQoAAADrk13Ds0TVYDwkxpurRQgv User-Agent: G2/1.0 X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 6.0; Windows NT 5.1; SV1; .NET CLR 1.0.3705; Media Center PC 4.0),gzip(gfe),gzip(gfe) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit