Thread View: alt.pl.ukraina
13 messages
13 total messages
Started by Luke89
Sun, 16 Jun 2002 16:04
samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Luke89
Date: Sun, 16 Jun 2002 16:04
Date: Sun, 16 Jun 2002 16:04
18 lines
1503 bytes
1503 bytes
Udało mi się namówić ojca na wakacyjny wyjazd do Lwowa, ale potrzebuję informacji, gdzie najlepiej kupować benzynę. Ktoś kiedyś napisał, że na firmowych stacjach, ale co pod tym pojęciem rozumiecie? Firmowych jakich firm? Drugie pytanie -- piszecie, że od razu widać, komu dać w łapę na granicy, ale ja jestem w tych sprawach mało doświadczony. Możecie mi przybliżyć jak to się odbywa? Czy ktoś może organizował sobie kiedyś nocleg w Kijowie przez Związek Polaków? Żeby uspokoić rodziców, muszę coś zorganizować uprzednio, a nie dopiero u babuszek na dworcu. Będę wdzięczny za odzew. -- Łukasz Starzak http://www.suputnyk.gory.pl
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Marcin Skocz
Date: Sun, 16 Jun 2002 17:15
Date: Sun, 16 Jun 2002 17:15
15 lines
1585 bytes
1585 bytes
> Czy ktoś może organizował sobie kiedyś nocleg w Kijowie przez Związek > Polaków? Żeby uspokoić rodziców, muszę coś zorganizować uprzednio, a nie > dopiero u babuszek na dworcu. Z tymi babuszkami to jest różnie - jak my tam byliśmy, to ich nie było... Nocleg na pewno załatwisz w Federacji Stowarzyszeń Polskich na Ukrainie. Niestety nie pamiętam telefonu, ale jest łatwy do znalezienia (jest w sieci). Samo stowarzyszenie jest 3 przecznice od dworca pasażerskiego (głównego). Szefowa przenocuje Was u siebie, jak nic nie załatwi ;-) pozdrawiam MArcin Skocz ps - poszukam tego adresu i postaram się pdoesłać jak znajdę...
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: ELFiatko
Date: Sun, 16 Jun 2002 20:09
Date: Sun, 16 Jun 2002 20:09
49 lines
3834 bytes
3834 bytes
Użytkownik "Luke89" <lstarzak@wp.pl> napisał w wiadomości news:aeicsq$uh3$1@news.bsi.net.pl... > Udało mi się namówić ojca na wakacyjny wyjazd do Lwowa, ale potrzebuję > informacji, gdzie najlepiej kupować benzynę. Ktoś kiedyś napisał, że na > firmowych stacjach, ale co pod tym pojęciem rozumiecie? Firmowych jakich > firm? > Jak przekroczysz granice to zrozumiesz. Pewne rzeczy trudno przekazac. Ogolnie stacja ( zaprawka ) musi miec budynki, oznakowanie, sklep; byc bezposrednio przy drodze glownej. Jest wiele miejsc ktore nie budza zaufania. Jednak na drodze do Lwowa nie ma sie co obawiac jesli chodzi o tankowanie samochodu. Moja rada to taka aby nie tankowac do pustego baku. Zostaw cos "polskiego" :-) Wbrew temu co sie mowi to nie jest "dziki wschod". Jest spokojniej niz w Polsce. Do Lwowa zasady ruchu podobne jak w Polsce, wiec nie ma sie co obawiac. Za pierwszym razem jednak jest dreszczyk emocji, zupelnie niepotrzebny. To naprawde wspanialy kraj i wspaniali , normalni ludzie. Jesli obawiasz sie tankowac po stronie ukrainskiej to mozesz zatankowac po polskiej stronie. Paliwa wystarczy Ci w zupelnosci na dojazd do Lwowa, samo miasto i powrot. Zawsze jednak pozostaje pokusa zatankowania tanszego ( znacznie ) paliwa u naszych sasiadow. > Drugie pytanie -- piszecie, że od razu widać, komu dać w łapę na granicy, > ale ja jestem w tych sprawach mało doświadczony. Możecie mi przybliżyć jak > to się odbywa? Zalezy od miejsca w ktorym przekraczasz granice. Zalezy od tego czy wogole sa jakies kolejki przy wyjezdzie z Ukrainy. Jesli stoisz w Szeginiach i jest kolejka to podejda do Ciebie, zastukaja w okienko i spytaja czy chcesz szybciej przejechcac granice. Zapamietaj twarz. To wszystko jest bardzo zorganizowane. Jesli sie zdecydujesz to wjedziesz na przejscie lewa strona ( ta ktora sie wjezdza na Ukraine od strony Polski). Tam zatrzymasz samochod ( nic juz nie placac ) przy budce, spisza numery samochodu i ilosc osob i wjedziesz juz na pas graniczny. Wszyscy w tym uczestnicza, cywile, nie-cywile i dzieci. Zanim jednak zdecydujesz sie na "przyspieszenie", oplac niezbedne oplaty w budkach po prawej stronie. Przypomni Ci o tym zreszta ukrainski milicjant. Polecam poobserwowac kolejke przez pol godziny zanim sie zdecydujesz na to czy stac czy jechac szybciej. Swego czasu pisalem, ze jesli masz dobry samochod to daj. Nie ma co sie denerwowac o lakier. Zreszta i tak najgorsi sa Polacy, handlarze. Po kilkudziesieciu minutach ten sam czlowiek co wczesniej powinien podejsc do Ciebie. Czasami kolejka jest sztuczna i po kilkudziesieciu minutach znika. Gdy tylko pojawisz sie na przejsciu pojawi sie wiele dzieci z wyciagnietymi dlonmi. Daj im cos ( ja daje nasze 2 zl ) - bedziesz mial pozniej spokoj ( jesli jestes malo odporny ), z reguly drugi raz nie podchodza do samochodu w ktorym cos dostaly.
Odp: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Katia
Date: Sun, 16 Jun 2002 21:30
Date: Sun, 16 Jun 2002 21:30
11 lines
1266 bytes
1266 bytes
Główny bohater (w tej roli Luke89 <lstarzak@wp.pl>) rzekł:aeicsq$uh3$1@news.bsi.net.pl... > Drugie pytanie -- piszecie, że od razu widać, komu dać w łapę na granicy, > ale ja jestem w tych sprawach mało doświadczony. Możecie mi przybliżyć jak > to się odbywa? a po co dawac w lape? lepiej rozeznac sie w przepisach, wyjdzie taniej. Katia
Odp: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Marskan
Date: Mon, 17 Jun 2002 19:08
Date: Mon, 17 Jun 2002 19:08
9 lines
1137 bytes
1137 bytes
> > a po co dawac w lape? lepiej rozeznac sie w przepisach, wyjdzie taniej. > Racja, taniej tylko troche dluzej... :)) Ja stalem 5 godzin bo na początku nie wiedziałem komu dać, a ci którzy wiedzieli stali 1 godz. Slawek
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Tomek
Date: Mon, 17 Jun 2002 19:57
Date: Mon, 17 Jun 2002 19:57
60 lines
3878 bytes
3878 bytes
Znalazłem taki tekst - sam już nie wiem co myśleć o wyjezdzie samochodem na Ukraine : ******************************************************************** "Rzeczpospolita" 19.06.2001 Wystrzegać się milicji Niełatwo jest pojechać samochodem na Ukrainę. Najgorsze są graniczna biurokracja i milicja. Jest kilka przejść granicznych. Największe kolejki ustawiają się w Dorohusku (główna trasa na Kijów, przez Kowel-Sarny) i w przejściach prowadzących na Lwów, zwłaszcza pod Przemyślem; najmniejsze - w Zosinie (trasa na Kijów przez Łuck-Równe-Żytomierz). Dobrze jest kupić benzynę po polskiej stronie, bo chociaż droższa, jest lepsza. Jeśli chcemy się zatrzymać na noc, również zróbmy to w Polsce. Na Ukrainie będzie może taniej, ale trzeba dojechać do większego miasta (Kowel, Łuck, Lwów), a hotel może nie być wygodny. Chociaż i to się zmienia. Pierwsza, najtrudniejsza bariera do pokonania to granica. Przepisy celne na Ukrainie są skomplikowane i zmienne. Samochodem można wjechać prywatnie tylko na 10 dni - na tyle otrzymuje się deklarację (podróż służbowa - 2 miesiące). Deklaracja jest konieczna. Czasami celnik sugeruje, by jej nie brać, ale milicjant stojący kilka kilometrów dalej tylko na to czeka. Na granicy trzeba też uiścić rozmaite opłaty, bez których dalej się nie pojedzie. Ich wysokość jest zmienna. Gdy już znajdziemy się po stronie ukraińskiej, zorientujemy się, że głównym przeciwnikiem polskiego kierowcy jest milicjant. W różnych miejscach stoją na drogach punkty DAI (Derżawna Awtoinspekcija, Państwowa Inspekcja Samochodowa). Przejeżdżając obok nich, trzeba zwolnić albo samemu się zatrzymać. Milicjant z DAI, widząc cudzoziemca, często domaga się zapłacenia mandatu - za przewinienia prawdziwe lub urojone. Na drogach, w zupełnie nieprzewidywalnych miejscach, też stoją milicjanci pilnujący, czy ktoś nie przekracza dozwolonej prędkości - ci na pewno zatrzymają samochód z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Mandat raczej nie będzie wielki - 10-30 hrywien (8-25 złotych). Ważniejsze drogi mają na Ukrainie zazwyczaj niezłą nawierzchnię, chociaż najczęściej jest ona pokryta gęstym gliniastym błotem. Gorzej z bocznymi, wiejskimi. Fatalna bywa nawierzchnia ulic miast, zarówno większych - jak Łuck, Równe czy Lwów - jak i mniejszych. Do niedawna fatalnie było z przydrożną infrastrukturą, teraz buduje się coraz więcej stacji benzynowych i barów. Trzeba być jednak przygotowanym na dziesiątki kilometrów benzynowo-gastronomicznej pustyni. Benzyna 95 (przeciętna cena - od 1,80 do 2 hrywien) jest na Ukrainie w zasadzie bezołowiowa. Lepiej jednak spytać, czy tak jest naprawdę; kupować w stacjach wyglądających na nowoczesne - a jeśli tylko będzie, to raczej benzynę 98 (bywa rzadko). Piotr Kościński ******************************************************************** Tomek
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Piotr Jan Piguła
Date: Mon, 17 Jun 2002 20:09
Date: Mon, 17 Jun 2002 20:09
24 lines
2029 bytes
2029 bytes
> > a po co dawac w lape? lepiej rozeznac sie w przepisach, wyjdzie taniej.
> >
> Racja, taniej tylko troche dluzej... :))
> Ja stalem 5 godzin bo na początku nie wiedziałem komu dać, a ci którzy
> wiedzieli stali 1 godz.
A w Kroczowej się wogóle nie stoi:-P Za to trzeba za wszystko zapłacić 70zł
za Malucha z 2 osobami. 2 ubezpieczenia zdrowotne, na auto, aby wjechać i
wyjechać z Ukrainy. Połazić po budkach i podziemiach. I dostać ochrzan od
milicjanta za to że jechało się pod prąd bo zawrócili z ostatniej bramki bo
coś tam znowu brakowało. Ech nieźle zdzierają, a byłem rok temu na 1 dzień,
gdybym wtedy wiedział to nigdy bym nie pojechał na 1 dzień. W samym Lwowie
stałem na jednej z bocznych ulic cały dzień do późnego wieczora i było
fajnie.
--
Piotr Jan Piguła "Belgrano" G-G 682958 Kraków
http://www.belgrano.republika.pl
"Miłych ludzi spotykają miłe niespodzianki"
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Odp: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Katia
Date: Mon, 17 Jun 2002 20:17
Date: Mon, 17 Jun 2002 20:17
35 lines
2599 bytes
2599 bytes
Główny bohater (w tej roli ELFiatko <piotr@intertele.pl>) rzekł:aeiqlc$kqa$1@news.tpi.pl... Polecam poobserwowac kolejke > przez pol godziny zanim sie zdecydujesz na to czy stac czy jechac szybciej. > Swego czasu pisalem, ze jesli masz dobry samochod to daj. Nie ma co sie > denerwowac o lakier. Zreszta i tak najgorsi sa Polacy, handlarze. Po > kilkudziesieciu minutach ten sam czlowiek co wczesniej powinien podejsc do > Ciebie. Czasami kolejka jest sztuczna i po kilkudziesieciu minutach znika. kiedy ostatnio jechalam [autokarem] , kolejka byla jak najbardziej prawdziwa. stalismy 3 godziny, i to tylko dlatego, ze jechalam z pelnym autokarem dzieci, i puscili nas szybciej. Jednak przez jakis czas moglismy obserwowac, co sie dzieje w kolejce "samochodowej": nie bylo absolutnie czegos takiego, jak pasy, czy kolejnosc, to zaczynalo sie dopiero jakies 10 m. przed szlabanem na przejscie - dalej wolna amerykanka - kazdy stoi, jak chce, i wsrod tych samochodow kreci sie paru kolesi zarzadzajacych kolejka [oczywiscie nie za darmo]. Za drobna oplata owi panowie regulowali ruch stojacej obok kolejki autokarow, tak, aby tworzyly sie miedzy nimi przerwy, w ktore moze wjechac samochod - jadac oczywiscie pod prad. Samochody wjezdzaly miedzy autobusami i stawaly w poprzek. potem w miare mozliwosci ustawialy sie, wycofywaly, a jesli nie mozna bylo inaczej - przychodzilo kilku panow, podnosili samochod i wstawiali go do kolejki przodem do kierunku jazdy... Po otwarciu bramy wszyscy na huuraaa!!! ruszali, aby dostac sie za szlaban. Widowisko naprawde bylo niezle. Katia ps. rzadko jezdze przez Medyke, ale nigdy nie widzialam tam takich kolejek? Jak jest zazwyczaj?
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Luke89
Date: Mon, 17 Jun 2002 20:39
Date: Mon, 17 Jun 2002 20:39
12 lines
1265 bytes
1265 bytes
Użytkownik "Katia" <katja@go2.pl> napisał w wiadomości news:aelbbk$ior$2@news.bsi.net.pl... > a po co dawac w lape? lepiej rozeznac sie w przepisach, wyjdzie taniej. Bardzo popieram, ale z wielu poprzednich postów wynikało, że inaczej się nie da... Przywróciłaś mi wiarę, że może nie będzie trzeba dawać. -- Łukasz Starzak http://www.suputnyk.gory.pl
Odp: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Marskan
Date: Tue, 18 Jun 2002 04:59
Date: Tue, 18 Jun 2002 04:59
12 lines
1311 bytes
1311 bytes
> > Bardzo popieram, ale z wielu poprzednich postów wynikało, że inaczej się nie > da... > Przywróciłaś mi wiarę, że może nie będzie trzeba dawać. > Jesli wybierzesz odpowiednią pore dnia przy przekraczaniu granicy to nie bedziesz placil, bo nie bedzie kolejki. Moim zdaniem najlepiej przekraczac granice rano, najgorsze rozwiazanie to po poludnie albo noc. Slawek
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Luke89
Date: Tue, 18 Jun 2002 08:09
Date: Tue, 18 Jun 2002 08:09
7 lines
1161 bytes
1161 bytes
Użytkownik "Marcin Skocz" <hrskocz@harcerstwo.net> napisał w wiadomości news:aeih2k$mbc$1@news.tpi.pl... > ps - poszukam tego adresu i postaram się pdoesłać jak znajdę... > Czy chodzi o to: Federacja Org. Polskich - Kijów, Saksagańskiego 99/4, tel. (44) 220-99-67 ?
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Marcin Skocz
Date: Tue, 18 Jun 2002 09:09
Date: Tue, 18 Jun 2002 09:09
12 lines
1263 bytes
1263 bytes
> Czy chodzi o to: Federacja Org. Polskich - Kijów, Saksagańskiego 99/4, tel. > (44) 220-99-67 ? Tak. Jest jeszcze jedno stowarzyszenie, wydaje nawet gazetę - ale nie udało nam się wejść. Zastanawiam się czy jeszcze działa. Za to ten adres jest pewny :-) pozdrawiam Marcin
Re: samochod na Ukrainie po raz kolejny...
Author: Luke89
Date: Wed, 19 Jun 2002 14:41
Date: Wed, 19 Jun 2002 14:41
17 lines
1486 bytes
1486 bytes
Użytkownik "Katia" <katja@go2.pl> napisał w wiadomości news:aeo1aj$k4q$1@news.bsi.net.pl... > ps. rzadko jezdze przez Medyke, ale nigdy nie widzialam tam takich kolejek? > Jak jest zazwyczaj? > Ja zwykle jeżdżę autobusem przez Medykę i kolejka była zawsze na 2-3 godziny oprócz dwóch przypadków -- jeden niedziela, a drugi święto 15 VIII -- wtedy przejazd zajął tylko (?) 30-45 minut. -- Łukasz Starzak http://www.suputnyk.gory.pl -- najlepszy przewodnik po Ukrainie nie tylko dla miłośników gór
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads