Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
31 messages
31 total messages
Started by Inez
Sat, 24 Nov 2001 10:48
Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sat, 24 Nov 2001 10:48
Date: Sat, 24 Nov 2001 10:48
6 lines
1047 bytes
1047 bytes
Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy zwiazek? Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Neo2 vel N(i)e o 2
Date: Sat, 24 Nov 2001 10:49
Date: Sat, 24 Nov 2001 10:49
12 lines
1259 bytes
1259 bytes
> Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie > znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? > I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy > zwiazek? > to zależy od obu stron znam ludzi któryz się rozeszli i są przyjaciółmi są też tacy ktrózy jush wogóle nie gadają ze soba pozdry psycholog neo2
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Deni
Date: Sat, 24 Nov 2001 11:30
Date: Sat, 24 Nov 2001 11:30
30 lines
2237 bytes
2237 bytes
Użytkownik "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:9tntma$1ss7$1@riot.atman.pl... > Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie > znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? > I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy > zwiazek? Udaje sie pod warunkiem, ze taka "para" przezyla juz ze soba "wszystko, co mogla przezyc", tzn. zadne z nich nie ma juz nadziei na kontynuacje zwiazku. I jesli szczerze sobie powiedza, ze to ma byc tylko przyjazn to zadne z nich nie powinno sie czuc oszukane gdy przyjaciel/przyjaciolka zaczna spotykac sie z kims nowym. Problem jest tylko w tym jak ten nowy partner "zniesie" taka przyjazn. Pewnie ciezko bedzie mu zrozumiec, ze to tylko przyjazn. Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. Nie mialabym nic przeciwko gdyby moj partner spotkal sie z kobieta, ktora byla przede mna, ale to tez tylko pod pewnymi warunkami. Jednym z takich warunkow jest to, ze takie spotkania nie moglyby wejsc mu "w krew". Ja raz na rok spotykam sie z moim bylym (ale to fatalnie brzmi... "moim bylym" :( Idziemy na kawe, porozmawiamy, posmiejemy sie i to wszystko. Ale jednak nie mowie o tym mojemu obecnemu partnerowi, nie chcialabym, zeby poczul sie niepewnie... bo faceci tacy sa, ze wyobrazaja sobie za duzo :) Pozdrawiam Deni
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 13:00
Date: Sat, 24 Nov 2001 13:00
42 lines
3581 bytes
3581 bytes
"Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisała: > Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie > znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? Jejku, przecież nie można takich spraw generalizować. Mój kumpel (Czarek, pisałem o nim wczesniej) nadal się przyjaźni ze swoja była dziewczyną. Jeśli o mnie chodzi, to nie lubie sobie robić wrogów. > I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy > zwiazek? Wątpie. Z naszej strony nie powinien miec. A jesli ma, to znaczy, że jednak źle postąpiliśmy rozstająć się. To jest tak: Przypadek 1 (będę pisał jak to jest z mojej strony, zmieńcie sobie wg potrzeb): Jeśli dziewczyna zerwie ze mną, a ja się zwiażę z następną. Jeśli nadal coś czuję do 'byłej' to nie powinienem startować do następnej... skutki mogą byc opłakane -- nadal będę się ogladał za 'byłą' i dostanę kosza równiez od ten 'nowej'. Przypadek 2: To ja zrywam, bo już nie mogę z nią zyć. Jesli jest tak na prawdę, to znaczy, że już nic mnie do niej nie ciągnie i jej osoba nie powinna mieć wpływu na mój obecny związek. jeszcze sytuacje posrednie: rozstaję się z dziewczyną z jakichś powodów, ale zostajemy przyjaciółmi. Ja się wiążę z inna, ona z innym. Ale nadal o sobie myslimy. Wtedy należy po prostu przyznać się do błedu, po co trwać w związku z kims, kogo tak na prawde się nie kocha? Inna sytuacja jest taka, że po zerwaniu z dziewczyną znajduje sobie nową, nie zrywając przyjacielskih stosunkówz eks. W takim wypadku 'nowa' dziewczyna zaczyna byc zazdrosna (zaznzczam, ze nie jest to przypadek 1 i już nie kochm mojej eks). Nie ma oczywiście o co być zazdrosna, ale wiecie jak to z ta zazdrtością o przyjaciół bywa... W ten sposób nie układa sie nam z winy tej 'nowej' dziewczyny. Ale takie zachowania , spowodowane błędnym rozpoznaniem uczuc partnera (rety, jaki stylem ja piszę...) to zupełnie inna para gumaków. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Ender
Date: Sat, 24 Nov 2001 13:02
Date: Sat, 24 Nov 2001 13:02
13 lines
1375 bytes
1375 bytes
Użytkownik "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:9tntma$1ss7$1@riot.atman.pl... > Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie > znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? > I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy > zwiazek? > Przyjaźń z ex/exem... oczywiści jest możliwa, warunek? Dojrzałość obojga i pewien poziom... Oczywiście również wyjaśnienie sobie wszystkiego! Ender
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 13:07
Date: Sat, 24 Nov 2001 13:07
47 lines
3194 bytes
3194 bytes
"Deni" <dominika@ibit.pl> napisała na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Udaje sie pod warunkiem, ze taka "para" przezyla juz ze soba > "wszystko, co mogla przezyc", tzn. zadne z nich nie ma juz nadziei > na kontynuacje zwiazku. Czyli przyjaźń nie jest mozliwa, jeśli jedna ze stron pragnie czegos więcej, tak? Wydaje się być logiczne... plus dla Ciebie. ;) > Problem jest tylko w tym jak ten nowy > partner "zniesie" taka przyjazn. A co ten nowy partner ma do gadania? Jest jeszcze cos takiego jak tolerancja... > Pewnie ciezko bedzie mu > zrozumiec, ze to tylko przyjazn. Rozmawiamy o miłości, tak? Jeśli kocha, to zrozumie. > Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. Nie przesadzaj... jest coś takiego, jak przyjaźń i nie powinno to nikogo dziwić. Po prostu jedni przyjaźnią się bardziej inni mniej. Jeśli chodzi o mnie, to uważam za bzdure stwierdzenei, że nie ma czegoś takiego jako przyjaźń chłopaka z dziewczyną (względnie: dziewczyny z chłopakiem). > Ja raz na rok spotykam sie z moim bylym (ale to fatalnie brzmi... "moim > bylym" :( > Idziemy na kawe, porozmawiamy, posmiejemy sie i to wszystko. Nic w tym złego, i nie wiem, czego ludzie się tam doszukuja... źle to o nich swiadczy, zaufanie na pierwszym miejscu (wiem, wiem, kiedyś mówiłem, że szczerość na pierwszym miejscu). > Ale jednak nie mowie o tym mojemu obecnemu partnerowi, > nie chcialabym, zeby poczul sie niepewnie... bo faceci tacy > sa, ze wyobrazaja sobie za duzo :) No, no, nie wszyscy. :) Chociaż... teraz tak mowie, ale nie wiem jak bym się zachował, gdybym znalazł się w takiej sytuacji. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:27
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:27
18 lines
1605 bytes
1605 bytes
Deni [ciech] > Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. > Nie mialabym nic przeciwko gdyby moj partner spotkal sie > z kobieta, ktora byla przede mna, ale to tez tylko > pod pewnymi warunkami. Jednym z takich warunkow jest > to, ze takie spotkania nie moglyby wejsc mu "w krew". A jakie sa inne, jesli mozna wiedziec? > Ja raz na rok spotykam sie z moim bylym (ale to fatalnie brzmi... "moim > bylym" :( > Idziemy na kawe, porozmawiamy, posmiejemy sie i to wszystko. > Ale jednak nie mowie o tym mojemu obecnemu partnerowi, > nie chcialabym, zeby poczul sie niepewnie... bo faceci tacy > sa, ze wyobrazaja sobie za duzo :) Czy ja wiem? To kwestia zaufania i... robaczywej wyobrazni. :) Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:29
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:29
13 lines
1821 bytes
1821 bytes
"Ender" <michalne@interia.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Dojrzałość obojga i pewien poziom... > Oczywiście również wyjaśnienie sobie wszystkiego! Prosto i zwięźle... heh... na nadal obstawiam, ze miłości nie da sie skracać do kilku linijek tekstu... Ale powiedziałeś/napisałeś prawde, samo życie. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:34
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:34
43 lines
2995 bytes
2995 bytes
Puck > A co ten nowy partner ma do gadania? Jest jeszcze cos takiego jak > tolerancja... Nie zgadzam sie, ze nie ma. Jesli moj facet powiedzialby mi: "Sluchaj, rania mnie Twoje spotkania z bylym" to na pewno wzielabym to powaznie pod rozwage. W koncu jest moim obecnym partnerem i osoba najwazniejsza. Oczywiscie w pierwszej kolejnosci probowalabym poznac jego obawy, wyjasnic, a moze nawet poznac z bylym, by nie bal sie tego, kogo nie zna. Jesli to by nie poskutkowalo i przyszedl by wybor typu przyjazn czy milosc, nie mam watpliwoscie co bym wybrala. > > Pewnie ciezko bedzie mu > > zrozumiec, ze to tylko przyjazn. > Rozmawiamy o miłości, tak? Jeśli kocha, to zrozumie. Ale moze mu byc ciezko i moze czuc sie zraniony, a przeciez jesli sie kocha nie chce sie ranic ukochanej osoby. > > Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. > Nie przesadzaj... jest coś takiego, jak przyjaźń i nie powinno to > nikogo dziwić. Owszem, ale nie mowimy tu o zwyczajnej przyjazni, ale przyjazni z kims, kto kiedys dla nas duzo znaczyl. Znasz powiedzenie "Stara milosc nie rdzewiej". Wlasnie tego miedzy innymi obawiaja sie partnerzy. > Po prostu jedni przyjaźnią się bardziej inni mniej. > Jeśli chodzi o mnie, to uważam za bzdure stwierdzenei, że nie ma > czegoś takiego jako przyjaźń chłopaka z dziewczyną (względnie: > dziewczyny z chłopakiem). Tutaj sie zgadzam. Moj najlepszy przyjaciel jest facetem, na dodatek zadnym bylym. :) > Nic w tym złego, i nie wiem, czego ludzie się tam doszukuja... źle > to o nich swiadczy, zaufanie na pierwszym miejscu (wiem, wiem, > kiedyś mówiłem, że szczerość na pierwszym miejscu). Ufac mozna sobie i partnerowi, nie masz jednak obowiazku ufania przyjacielowi/przyjaciolce partnera. :) > No, no, nie wszyscy. :) Chociaż... teraz tak mowie, ale nie wiem jak > bym się zachował, gdybym znalazł się w takiej sytuacji. I wlasnie w ostatnim zdaniu jest pies pogrzebany - co innego tutaj sobie teoretyzowac, co innego przezyc. :) Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:39
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:39
26 lines
2243 bytes
2243 bytes
Puck > Jejku, przecież nie można takich spraw generalizować. Mój kumpel > (Czarek, pisałem o nim wczesniej) nadal się przyjaźni ze swoja była > dziewczyną. Jeśli o mnie chodzi, to nie lubie sobie robić wrogów. Nie ma tylko czrnego i bialego, to, ze ktos nie jest Twoim przyjacielem nie znaczy, ze jest wrogiem. :) [ciach] > Inna sytuacja jest taka, że po zerwaniu z dziewczyną znajduje sobie > nową, nie zrywając przyjacielskih stosunkówz eks. W takim wypadku > 'nowa' dziewczyna zaczyna byc zazdrosna (zaznzczam, ze nie jest to > przypadek 1 i już nie kochm mojej eks). Nie ma oczywiście o co być > zazdrosna, ale wiecie jak to z ta zazdrtością o przyjaciół bywa... W > ten sposób nie układa sie nam z winy tej 'nowej' dziewczyny. Z winy 'nowej'? Cholercia, to z kim Ty w koncu w takim przypadku jestes z 'nowa' czy z eks? I komu nalezy sie wiekszy szacunek? Chyba mamy inne zdania, jak juz pisalam gdzies wczesniej: gdyby mi przyszlo do wyboru: milosc czy przyjazn z eks, nie mam cienia watpliwosci co bym wybrala. > Ale takie zachowania , spowodowane błędnym rozpoznaniem uczuc > partnera (rety, jaki stylem ja piszę...) to zupełnie inna para > gumaków. Tzn? Rozwin, bo nie bardzo rozumiem, a poza tym ta 'inna para gumiakow' tez miesci sie w tematyce. :) Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Markuz
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:55
Date: Sat, 24 Nov 2001 14:55
20 lines
1479 bytes
1479 bytes
Użytkownik Neo2 vel N(i)e o 2 <neo2neo@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:3bff7b7a@news.vogel.pl... > > Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie > > znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? > > I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na > terazniejszy > > zwiazek? > > > to zależy od obu stron > znam ludzi któryz się rozeszli i są przyjaciółmi > są też tacy ktrózy jush wogóle nie gadają ze soba > > O tak...znam to...i doswiadczam zarowno tego pierwszego(przyjazni) jak i drugiego... pozdrawiam marek
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 16:00
Date: Sat, 24 Nov 2001 16:00
73 lines
4458 bytes
4458 bytes
"Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisała: [ rety, ile tekstu :) ] > Puck > > A co ten nowy partner ma do gadania? Jest jeszcze cos takiego jak > > tolerancja... > Nie zgadzam sie, ze nie ma. Jesli moj facet powiedzialby mi: "Sluchaj, rania > mnie Twoje spotkania z bylym" to na pewno wzielabym to powaznie pod rozwage. Dobrze, trochę za ostro to powiedziałem... ale z drugiej strony, partner nie powinien miec nic przeciwko temu... tylko dlatego, że to nasz/nasza eks. Jeśli ktos zdecudował się z Tbą związać, to zapewne poznał Cię dobrze. A Ty, to nie tylko Twoja osoba, ale i Twoje uopdobania, Twoi znajomi. Nie moze kazac Ci zrywac dla niego/niej znajomości. > W koncu jest moim obecnym partnerem i osoba najwazniejsza. Więc jak poprosi, to prawdopodobnie przestaniesz się spotykac. Trochę nieciekawie to wyglądan na trzeźwy rozum... > Jesli to by nie > poskutkowalo i przyszedl by wybor typu przyjazn czy milosc, nie mam > watpliwoscie co bym wybrala. Jak to było: Przyjaźń czy miłośc wsystko Ci wybaczy? > > Rozmawiamy o miłości, tak? Jeśli kocha, to zrozumie. > Ale moze mu byc ciezko i moze czuc sie zraniony, a przeciez jesli sie kocha > nie chce sie ranic ukochanej osoby. Wiem, ale nadal twierdzę, że to nie przeszkadza. No ale gdyby jednak... Zawsze pozostaje szczera rozmowa i zaufanie. Przecież jeśli powiesz temu chłopakowi, który jest z Tobą i (podobno) cierpi i jest mu cięzko, że nie ma się czego obawiać, to powinien uwierzyć. Daj mu w to uwierzyć, nie rób (podświadomie) wrógów z Twojego obecnego i byłego chłopaka. 'nie warto' > > > Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. > > Nie przesadzaj... jest coś takiego, jak przyjaźń i nie powinno to > > nikogo dziwić. > Owszem, ale nie mowimy tu o zwyczajnej przyjazni, ale przyjazni z kims, kto > kiedys dla nas duzo znaczyl. No ale rozgraniczmy to na taką przyjaxń, w której na prawde jest coś więcej, czego można się obawiac i na tą zwykłą. > Znasz powiedzenie "Stara milosc nie rdzewiej". Nie wierzę we wszystkie powiedzenia po kolei... Chociaż, to ma w sobie mniej czy więcej prawdy. Myśle, że stara dobra miłosc może się przerodzic w świetna przyjaźń. > Tutaj sie zgadzam. Moj najlepszy przyjaciel jest facetem, na dodatek zadnym > bylym. :) A mój najlepszy przyjaciel na pewno nie jest dziewczyną :P > Ufac mozna sobie i partnerowi, nie masz jednak obowiazku ufania > przyjacielowi/przyjaciolce partnera. :) Ale to już zupełnie inny temat. Mi sie wydaje, ze rozpatrujemy przypadek, w którym tenże eks nie chce Cie odzyskac. > I wlasnie w ostatnim zdaniu jest pies pogrzebany - co innego tutaj sobie > teoretyzowac, co innego przezyc. :) No to jak, czekamy na taką sytuacje w realu? -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 16:10
Date: Sat, 24 Nov 2001 16:10
35 lines
3071 bytes
3071 bytes
"Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisała: > Nie ma tylko czrnego i bialego, to, ze ktos nie jest Twoim przyjacielem nie > znaczy, ze jest wrogiem. :) Faktycznie, ale jednak coś w tym (moim) jest. [zrozum mnie, nie oddam tak łatwo paleczki ;)] > Z winy 'nowej'? Cholercia, to z kim Ty w koncu w takim przypadku jestes z > 'nowa' czy z eks? I komu nalezy sie wiekszy szacunek? Chyba mamy inne > zdania, jak juz pisalam gdzies wczesniej: gdyby mi przyszlo do wyboru: > milosc czy przyjazn z eks, nie mam cienia watpliwosci co bym wybrala. Nie wyrywaj zdań z kontekstu. Po co ma być zazdrosna? nie ma potrzeby, a jeśli jest to chyba jej wina... nie, źle to powiedziałem... Nie jest to wina chłopaka (nie, nie mówie tak tylko dlatego, ze jestem chłopakiem), on tu IMO nie zawinił. Po za tym nie patrzę na sprawe jak zakochany, tylko jak realista. > > Ale takie zachowania , spowodowane błędnym rozpoznaniem uczuc > > partnera (rety, jaki stylem ja piszę...) to zupełnie inna para > > gumaków. > Tzn? Rozwin, bo nie bardzo rozumiem, a poza tym ta 'inna para gumiakow' tez > miesci sie w tematyce. :) Chodzi mi o to, że partner doszukuje się u Ciebie jakis uczuć do eks, o których mu nie mówisz. wyraźnie powiedziałaś, że między Tobą i Twoim eks jest tylko przyjaźń, nie robicie ni, co mogłoby świadczyć inaczej, a pomimo to Twój 'obecny' doszukuje się spisku. Brak ufnosci, brak fundamentów - domek, w tym przypadku związek, się sypie. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Agnieszka
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:35
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:35
13 lines
1274 bytes
1274 bytes
Dnia Sat, 24 Nov 2001 11:48:06 +0100, "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisal/a: >Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie >znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? >I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy >zwiazek? Znam kilka par, ktore zarzekaly sie, ze zostana przyjaciolmi. Niestety zadnej z nich sie to nie udalo. A czy przyjazn z eks ma wplyw na zwiazki? Oczywiscie! O ile takowa przyjazn istnieje.... -- Agnieszka
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Frodo
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:53
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:53
34 lines
2482 bytes
2482 bytes
Użytkownik "Deni" <dominika@ibit.pl> napisał w wiadomości news:9to062$s5q$1@sunsite.icm.edu.pl... > > Użytkownik "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości > news:9tntma$1ss7$1@riot.atman.pl... > > Udaje sie? Ma sens? Czy tez trwa dopoki jedno z bylych partnerow nie > > znajdzie sobie kogos nowego, a drugie nie i poczuje sie odrzucone? > > I z drugiej strony: czy przyjazn z eks moze miec wplyw na terazniejszy > > zwiazek? > > Udaje sie pod warunkiem, ze taka "para" przezyla juz ze soba > "wszystko, co mogla przezyc", tzn. zadne z nich nie ma juz nadziei > na kontynuacje zwiazku. I jesli szczerze sobie powiedza, > ze to ma byc tylko przyjazn to zadne z nich nie powinno sie > czuc oszukane gdy przyjaciel/przyjaciolka zaczna spotykac sie > z kims nowym. Problem jest tylko w tym jak ten nowy > partner "zniesie" taka przyjazn. Pewnie ciezko bedzie mu > zrozumiec, ze to tylko przyjazn. > Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. > Nie mialabym nic przeciwko gdyby moj partner spotkal sie > z kobieta, ktora byla przede mna, ale to tez tylko > pod pewnymi warunkami. Jednym z takich warunkow jest > to, ze takie spotkania nie moglyby wejsc mu "w krew". > Ja raz na rok spotykam sie z moim bylym (ale to fatalnie brzmi... "moim > bylym" :( > Idziemy na kawe, porozmawiamy, posmiejemy sie i to wszystko. > Ale jednak nie mowie o tym mojemu obecnemu partnerowi, > nie chcialabym, zeby poczul sie niepewnie... bo faceci tacy > sa, ze wyobrazaja sobie za duzo :) Madre i prawdziwe stwierdzenie Pozdrawiam Gaza
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Deni
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:59
Date: Sat, 24 Nov 2001 17:59
48 lines
2850 bytes
2850 bytes
Użytkownik "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:9toauh$25bt$1@riot.atman.pl... > Puck > > A co ten nowy partner ma do gadania? Jest jeszcze cos takiego jak > > tolerancja... > Nie zgadzam sie, ze nie ma. Jesli moj facet powiedzialby mi: "Sluchaj, rania > mnie Twoje spotkania z bylym" to na pewno wzielabym to powaznie pod rozwage. > W koncu jest moim obecnym partnerem i osoba najwazniejsza. Jeszcze istnieje takie pojecie jak lojalnosc wobec partnera. Jesli bardziej zalezy Ci na spotkaniu z bylym/byla niz na "komforcie psychicznym" obecnego partnera to chyba cos jest nie tak jak byc powinno . > > > Ja sama nie wiem jakbym sie zachowala w takiej sytuacji. > > Nie przesadzaj... jest coś takiego, jak przyjaźń i nie powinno to > > nikogo dziwić. > Owszem, ale nie mowimy tu o zwyczajnej przyjazni, ale przyjazni z kims, kto > kiedys dla nas duzo znaczyl. Znasz powiedzenie "Stara milosc nie rdzewiej". Dokladnie. "Byly" to nie jest taki zwykly przyjaciel to ktos wiecej. Chyba, ze nie zywimy juz do niego zadnych ucuc, to wtedy cale spotkania nie maja sensu. > > Nic w tym złego, i nie wiem, czego ludzie się tam doszukuja... źle > > to o nich swiadczy, zaufanie na pierwszym miejscu (wiem, wiem, > > kiedyś mówiłem, że szczerość na pierwszym miejscu). > Ufac mozna sobie i partnerowi, nie masz jednak obowiazku ufania > przyjacielowi/przyjaciolce partnera. :) No ale tez nie mozna zakladac, ze ten przyjaciel/przyjaciolka rzuci nie na naszego partnera jak tylko sie spotkaja :) > > > No, no, nie wszyscy. :) Chociaż... teraz tak mowie, ale nie wiem jak > > bym się zachował, gdybym znalazł się w takiej sytuacji. > I wlasnie w ostatnim zdaniu jest pies pogrzebany - co innego tutaj sobie > teoretyzowac, co innego przezyc. :) Ach, swiete slowa Inez, swiete slowa :) Pozdrawiam Deni
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Deni
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:04
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:04
15 lines
1494 bytes
1494 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:24112001.787008F5@news.pucked.blade... > Nie moze kazac Ci zrywac dla niego/niej > znajomości. Pewnie, ze nie moze... ale to TY powinienes wiedziec, ze tak nalezy zrobic. Bo jesli pragniesz sie spotykac z byla/bylym to chyba jeszcze nie wyszstko miedzy wami skonczone. "Spotykac sie" czesciej niz raz na jakis czas... np. pol roku. Bo jak robisz to srednio 7 razy w tygodni to to jest troszke nie w porzadku. Pozdrawiam Deni
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Deni
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:09
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:09
16 lines
1485 bytes
1485 bytes
Użytkownik "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:9toahb$2571$1@riot.atman.pl... >>Jednym z takich warunkow jest > > to, ze takie spotkania nie moglyby wejsc mu "w krew". > A jakie sa inne, jesli mozna wiedziec? Jesli po spotkaniu przychodzi i za bardzo to przezywa (opowiada jak to ona wyladniala, jak schudla :) Albo sytuacja typu: wiem, ze ona ciagle ma na niego ochote... tak tu dochodzi kwestia zaufania, ale to tak jak ktos powiedzial (chyba nawet Ty), ze partnerowi mozemy ufac, a jego "bylej" niekoniecznie. Pozdrawiam Deni
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:29
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:29
22 lines
2387 bytes
2387 bytes
"Deni" <dominika@ibit.pl> napisała na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Pewnie, ze nie moze... ale to TY powinienes wiedziec, > ze tak nalezy zrobic. Bo jesli pragniesz sie spotykac > z byla/bylym to chyba jeszcze nie wyszstko miedzy wami skonczone. No to ja znowu rozgraniczę... Po pierwsze nie chodzmi mi o spotykanie się jako takie, tylko o utrzymywanie kontaktu. W moim przypadku to wyglada trochę inaczej, bo wszyscy spotykamy się codziennie w szkole. Po drugie nie bedzie. > "Spotykac sie" czesciej niz raz na jakis czas... np. pol roku. > Bo jak robisz to srednio 7 razy w tygodni to to jest troszke nie w porzadku. Spotykac się tak często jak z innymi przyjaciólmi, np codziennie w szkole czy na wykladach. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:31
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:31
13 lines
1958 bytes
1958 bytes
"Deni" <dominika@ibit.pl> napisała na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > Dokladnie. "Byly" to nie jest taki zwykly przyjaciel to ktos wiecej. > Chyba, ze nie zywimy juz do niego zadnych ucuc, to wtedy cale > spotkania nie maja sensu. No bez przesady... nie mów, że do wszystkich swoich przyciaciół czujesz 'cos wiecej'. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Dolar
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:59
Date: Sat, 24 Nov 2001 18:59
12 lines
1409 bytes
1409 bytes
> Znam kilka par, ktore zarzekaly sie, ze zostana przyjaciolmi. Niestety > zadnej z nich sie to nie udalo. A czy przyjazn z eks ma wplyw na > zwiazki? Oczywiscie! O ile takowa przyjazn istnieje.... > -- > Agnieszka Popieram cie Ago Ludzie rozchodza sie w swoja strone kazdy, rozpoczynaja swoje zycie - juz nie wspolne. Patrzenie z boku na zycie bylej (bylego) troche zawsze boli. Anikt nie lubi cierpiec. :)
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:17
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:17
41 lines
2825 bytes
2825 bytes
Deni > > Nie zgadzam sie, ze nie ma. Jesli moj facet powiedzialby mi: "Sluchaj, > rania > > mnie Twoje spotkania z bylym" to na pewno wzielabym to powaznie pod > rozwage. > > W koncu jest moim obecnym partnerem i osoba najwazniejsza. > Jeszcze istnieje takie pojecie jak lojalnosc wobec partnera. > Jesli bardziej zalezy Ci na spotkaniu z bylym/byla niz na "komforcie > psychicznym" obecnego partnera to chyba cos jest nie > tak jak byc powinno . A ja napisalam cos innego????????? > > Owszem, ale nie mowimy tu o zwyczajnej przyjazni, ale przyjazni z kims, > kto > > kiedys dla nas duzo znaczyl. Znasz powiedzenie "Stara milosc nie > rdzewiej". > Dokladnie. "Byly" to nie jest taki zwykly przyjaciel to ktos wiecej. Chyba sie nie zgodze, bo dla mnie moj byly jest moim przyjacielem tylko i wylacznie, wszelkie inne uczucia dawno wygasly. Jesli by nie wygasly to znaczy, ze moga byc z tego jeszcze problemy (dla obecnego partnera). > Chyba, ze nie zywimy juz do niego zadnych ucuc, to wtedy cale > spotkania nie maja sensu. :))) Maja. Lubie z nim pogadac, powyglupiac sie, a nawet poradzic. Nie wystarczy? > > Ufac mozna sobie i partnerowi, nie masz jednak obowiazku ufania > > przyjacielowi/przyjaciolce partnera. :) > No ale tez nie mozna zakladac, ze ten przyjaciel/przyjaciolka rzuci nie na > naszego partnera jak tylko sie spotkaja :) Nie musi sie rzucac, wystarcza wspomnienia i proby obudzenia pewnych uczuc. Jesli nie wygasly, to klops. > > > No, no, nie wszyscy. :) Chociaż... teraz tak mowie, ale nie wiem jak > > > bym się zachował, gdybym znalazł się w takiej sytuacji. > > I wlasnie w ostatnim zdaniu jest pies pogrzebany - co innego tutaj sobie > > teoretyzowac, co innego przezyc. :) > Ach, swiete slowa Inez, swiete slowa :) Do swietej ze swietymi slowami mi daleko. :)))) Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:18
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:18
9 lines
1362 bytes
1362 bytes
Puck > > Dokladnie. "Byly" to nie jest taki zwykly przyjaciel to ktos wiecej. > > Chyba, ze nie zywimy juz do niego zadnych ucuc, to wtedy cale > > spotkania nie maja sensu. > No bez przesady... nie mów, że do wszystkich swoich przyciaciół > czujesz 'cos wiecej'. cos wiecej niz "kocham jak brata/siostre"? Nie. :)))))) Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:34
Date: Sun, 25 Nov 2001 11:34
47 lines
2885 bytes
2885 bytes
Puck > > Nie ma tylko czrnego i bialego, to, ze ktos nie jest Twoim przyjacielem nie > > znaczy, ze jest wrogiem. :) > Faktycznie, ale jednak coś w tym (moim) jest. [zrozum mnie, nie > oddam tak łatwo paleczki ;)] Okay, jest, ale zbyt zawezone. :)))) > Nie wyrywaj zdań z kontekstu. To pisz tak, aby zdanie, chocby wyrwane z kontekstu nie bulwersowalo. Bo jak przeczytalam "W ten sposób nie układa sie nam z winy tej 'nowej' dziewczyny." to we mnie zawrzalo. > Po co ma być zazdrosna? nie ma > potrzeby, a jeśli jest to chyba jej wina... Jej? Nie, Twoja, powinienes zrobic wszystko by nie miala zadnych podstaw, to Twoja dziewczyna. > nie, źle to > powiedziałem... Wlasnie. :) > Nie jest to wina chłopaka (nie, nie mówie tak tylko > dlatego, ze jestem chłopakiem), on tu IMO nie zawinił. Po za tym nie > patrzę na sprawe jak zakochany, tylko jak realista. Niiii, on sie tylko biedaczek chce poprzyjaznic, a wstretna baba jest zazdrosna o byla... :)))) sorki, mam zbyt ostre poglady na takie sytuacje i przekonac mnie bedzie baaaardzo ciezko (zeby nie pwoeidziec, ze jest to niemozliwe). > > > Ale takie zachowania , spowodowane błędnym rozpoznaniem uczuc > > > partnera (rety, jaki stylem ja piszę...) to zupełnie inna para > > > gumaków. > > Tzn? Rozwin, bo nie bardzo rozumiem, a poza tym ta 'inna para gumiakow' tez > > miesci sie w tematyce. :) > Chodzi mi o to, że partner doszukuje się u Ciebie jakis uczuć do > eks, o których mu nie mówisz. wyraźnie powiedziałaś, że między Tobą > i Twoim eks jest tylko przyjaźń, nie robicie ni, co mogłoby > świadczyć inaczej, a pomimo to Twój 'obecny' doszukuje się spisku. > Brak ufnosci, brak fundamentów - domek, w tym przypadku związek, się > sypie. Mala prosba: nie pisz o mnie, bo to nie mnie problem dotyczy i nie chce tu nieporozumien. Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 12:42
Date: Sun, 25 Nov 2001 12:42
40 lines
3005 bytes
3005 bytes
"Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisała: > > Nie wyrywaj zdań z kontekstu. > To pisz tak, aby zdanie, chocby wyrwane z kontekstu nie bulwersowalo. Bo jak > przeczytalam "W ten sposób nie układa sie nam z winy tej 'nowej' dziewczyny." to we > mnie zawrzalo. Ok, ok, będę się starał. Tyle, że nie chodzi mi o to, że nie układa się między mną, a 'byłą', tylko między mną a 'nową'. > > Po co ma być zazdrosna? nie ma > > potrzeby, a jeśli jest to chyba jej wina... > Jej? Nie, Twoja, powinienes zrobic wszystko by nie miala zadnych podstaw, to > Twoja dziewczyna. Wiem, ale czy nie mogę się spotyka^W^W... utrzymywać kontaktu z innymi dziewczynami? Może my myślimy o zupełnie innych rzeczach. nie chodzi mi o spotkania a'la randka, tylko o zwykłe utrzymywanie kontaktu, spotykanie się z przyjaciółmi, wsród których jest ta 'była'. > Niiii, on sie tylko biedaczek chce poprzyjaznic, a wstretna baba jest > zazdrosna o byla... :)))) Hehe... ;) > sorki, mam zbyt ostre poglady na takie sytuacje i > przekonac mnie bedzie baaaardzo ciezko (zeby nie pwoeidziec, ze jest to > niemozliwe). Jedynym wyjściem bedzie kompromis... > Mala prosba: nie pisz o mnie, bo to nie mnie problem dotyczy i nie chce tu > nieporozumien. Dobra, po prostu czasem łatwiej jest mi pisac w drugiej osobie. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Inez
Date: Sun, 25 Nov 2001 14:30
Date: Sun, 25 Nov 2001 14:30
19 lines
1850 bytes
1850 bytes
Puck [ciach] > Wiem, ale czy nie mogę się spotyka^W^W... utrzymywać kontaktu z > innymi dziewczynami? Może my myślimy o zupełnie innych rzeczach. nie > chodzi mi o spotkania a'la randka, tylko o zwykłe utrzymywanie > kontaktu, spotykanie się z przyjaciółmi, wsród których jest ta > 'była'. Oj, zmieniasz sytuacje, teraz to spotkania "z przyjaciółmi, wsród których jest ta 'była'". Nie ma w nich nic zlego dopoki obecny partner je akceptuje. Skuteczna metoda jest np. zabranie partnera na takie spotkanko i pokazanie, ze nic zlego sie nie dzieje. > > Mala prosba: nie pisz o mnie, bo to nie mnie problem dotyczy i nie chce tu > > nieporozumien. > Dobra, po prostu czasem łatwiej jest mi pisac w drugiej osobie. Ale ja bardzo prosze nie. :) Inez
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 15:43
Date: Sun, 25 Nov 2001 15:43
18 lines
2224 bytes
2224 bytes
"Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisała: > Oj, zmieniasz sytuacje, teraz to spotkania "z przyjaciółmi, wsród których > jest ta 'była'". Nie ma w nich nic zlego dopoki obecny partner je akceptuje. > Skuteczna metoda jest np. zabranie partnera na takie spotkanko i pokazanie, > ze nic zlego sie nie dzieje. No i od początku mi chodziło o coś takiego. Nie miałem na myśli spotkań sam na sam. > > Dobra, po prostu czasem łatwiej jest mi pisac w drugiej osobie. > Ale ja bardzo prosze nie. :) Dobrze, nie będę. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Deni
Date: Sun, 25 Nov 2001 19:48
Date: Sun, 25 Nov 2001 19:48
10 lines
1258 bytes
1258 bytes
Użytkownik "Inez" <inez69@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:9tqjps$2pts$1@riot.atman.pl... > A ja napisalam cos innego????????? Mea culpa, zle pocielam cytat :) Zgadzalam sie z Toba, a nie z Puckiem :)) Pozdrawiam Deni
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Ender
Date: Mon, 26 Nov 2001 22:01
Date: Mon, 26 Nov 2001 22:01
23 lines
1717 bytes
1717 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:24112001.6B5DFCB6@news.pucked.blade... > "Ender" <michalne@interia.pl> napisał na grupę > news:alt.pl.psychologia.milosc: > > > > Dojrzałość obojga i pewien poziom... > > Oczywiście również wyjaśnienie sobie wszystkiego! > > Prosto i zwięźle... heh... na nadal obstawiam, ze miłości nie da sie > skracać do kilku linijek tekstu... Ale powiedziałeś/napisałeś > prawde, samo życie. Oczywiście, że "monosylabami" się niczego nie opisze, a już zupełnie czegoś tak skomplikowanego jak miłość i całą otoczkę dotyczącą tego uczucia i korelacji pomiędzy dwoma osobami, których dotyczy. A jeżeli chodzi o "...samo życie..." Wiem coś o tym... Ender
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Puck
Date: Tue, 27 Nov 2001 11:54
Date: Tue, 27 Nov 2001 11:54
10 lines
1790 bytes
1790 bytes
"Ender" <michalne@interia.pl> napisał na grupę news:alt.pl.psychologia.milosc: > A jeżeli chodzi o "...samo życie..." Mów dalej... -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Przyjazn z bylym/byla
Author: Ender
Date: Thu, 29 Nov 2001 13:35
Date: Thu, 29 Nov 2001 13:35
14 lines
1314 bytes
1314 bytes
Użytkownik "Puck" <puck@go2.pl> napisał w wiadomości news:27112001.329D3A1D@news.pucked.blade... > "Ender" <michalne@interia.pl> napisał na grupę > news:alt.pl.psychologia.milosc: > > > > A jeżeli chodzi o "...samo życie..." > > Mów dalej... Nie pamiętam... pytanie TY odpowiedz ja! Ender
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads