Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
42 messages
42 total messages
Started by Jola
Sat, 15 Dec 2001 19:18
Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sat, 15 Dec 2001 19:18
Date: Sat, 15 Dec 2001 19:18
29 lines
1854 bytes
1854 bytes
Witam: Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo ciezko... Samotnosc to stan totalnego dola psychicznego Samotnosc to choroba , ktora powoli "wyjada" mnie od srodka.. Ale czy tak musi byc ??? Czy jest jakies lekarstwo na samotnosc ???? Tylko prosze nie piszcie , ze mam wyjsc z domu, nie zamykac sie w czterech scianach, mam poszukac sobie przyjaciol...itd Moje kolezanki odwrocily sie ode mnie w chwili kiedy znalazly swoich partnerow zyciowych .... A ja zostalam pozostawiona sama sobie... Nikt juz nawet nie zadzwoni, nie zapyja jak sie czuje, nie zaprosi mnie nigdzie... Mam dosyc takiego zycia... Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona... Dlaczego osoby samotne tak cierpia a nikt ich nie zauwaza i nie chce im pomoc ? Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ? Wciaz tylko pytania nasuwaja mi sie na jezyk...nie potrafie racjonalnie myslec Pomyslicie , ze to wcale nie jest problem, ale ja na prawde potrzebuje czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ???? Zycie jest okrutne Czy da sie cos jeszcze zrobic ? -- Pozdrawiam lora
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Neo2 vel N(i)e o 2
Date: Sat, 15 Dec 2001 19:32
Date: Sat, 15 Dec 2001 19:32
54 lines
2876 bytes
2876 bytes
> Witam:
> Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo
ciezko...
> Samotnosc to stan totalnego dola psychicznego
> Samotnosc to choroba , ktora powoli "wyjada" mnie od srodka..
> Ale czy tak musi byc ???
niezawsze ale tak jest, mnie też jest cięzko
> Czy jest jakies lekarstwo na samotnosc ????
> Tylko prosze nie piszcie , ze mam wyjsc z domu, nie zamykac sie w
czterech
> scianach, mam poszukac sobie przyjaciol...itd
> Moje kolezanki odwrocily sie ode mnie w chwili kiedy znalazly swoich
> partnerow zyciowych ....
> A ja zostalam pozostawiona sama sobie...
> Nikt juz nawet nie zadzwoni, nie zapyja jak sie czuje, nie zaprosi
mnie
> nigdzie...
mnie tesh nikt tak nie robi, ale staram się jakoś z tym żyć ...
> Mam dosyc takiego zycia...
trzeba się przestawić na pozytywne myślenie (skąd jesteś tzn jaka cześc
PL ???)
> Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona...
ja też !!!
> Dlaczego osoby samotne tak cierpia a nikt ich nie zauwaza i nie chce
im
> pomoc ? Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ?
być może że towarzystwo z którym obracałaś się w przeszłości się
rozpado i nikogo bliskiego nie masz nawet przyjaciółki koleżanki ...
> Wciaz tylko pytania nasuwaja mi sie na jezyk...nie potrafie
racjonalnie
> myslec
> Pomyslicie , ze to wcale nie jest problem, ale ja na prawde
potrzebuje
> czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ????
u osób które są w podobnej sytuacji jak ty ... tylko otworzyć szerzej
oczy
> Zycie jest okrutne
> Czy da sie cos jeszcze zrobic ?
tak i to wszystko co powiem
CARPE DIEM (chwytaj dzień jeśli mi się coś nie pochrzaniło :))))))
--
-==.Neo2.==- -== neo2neo@poczta.onet.pl ==- -== GG#: 881288 ==-
.....----=========================================----.....
Każdy plan,impreza jest dobry,
tylko nie zawsze wychodzi.
-==.Neo2.==-
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: IKaR
Date: Sat, 15 Dec 2001 20:28
Date: Sat, 15 Dec 2001 20:28
35 lines
2224 bytes
2224 bytes
Witaj ponownie.
Na samotnosc sa lekarstwa proste takie jak alkochol, prochy i inne takie
substancje oglupiajace ktore ukrywaja przed toba problem (lub popychaja do
radykalnych zachowan). Jest tez sposob trudniejszy, znalezienie sobie jakich
znajomych. Mowisz ze masz (ew mialas jakies znajome) czy przypominasz im o
swoim istnieniu? Faktycznie one maja glowy zaprzatniete czyms innym, ale ty
tez powinnas czasem przejc inicjatywe ("Hej, co u ciebie? Moze urzadzimy
maly zlocik, co???").
No coz wyjscie z domu jest najprostszym wyjsciem :D
A myslalas zeby sprawic sobie jakiegos zwierzaczka? Ja osobiscie proponuje
kotki. Nie trzeba wyprowadzac, nie smierdza jak psy, same dbaja o higiene,
malo jedza. Grzeja w nogi itd itp...
> Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona...
No coz, tzeba umiec sie pokazac,zeby zostac zauwarzona... Niestet :-\
> Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ?
Bo nie krzycza tak jak trzeba i gdzie trzeba. To tez trzeba umiec: wzbudzac
litosc. Takie osoby jak Ty i zreszta ja tez. siedza cicho i tlumia w sobie
problemy, nosza maski ktore pokazuja ludziom... etc
> potrzebuje
> czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ????
Jesli sie nie myle to zaczelas szukac w odpowiednim miejscu czyli TU.
Wiekszosc z nas ma takie same lub podobne problemy...
Uswiadom to sobie ze nie tylko ty sie tak czujesz.
Jest nas wiele...
Pozdrawiam,
IKaR Trux.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sat, 15 Dec 2001 20:46
Date: Sat, 15 Dec 2001 20:46
66 lines
3074 bytes
3074 bytes
Użytkownik IKaR <ikar@terramail.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:3c1bb23b@news.vogel.pl... > > Witaj ponownie. > > Na samotnosc sa lekarstwa proste takie jak alkochol, prochy i inne takie > substancje oglupiajace ktore ukrywaja przed toba problem (lub popychaja do > radykalnych zachowan). Nigdy nie posunelabym sie do czegos podobnego. Tym bardziej trudniej byloby mi gdyz jestem abstynentka i nie zamierzam tego zmieniac . Prochy to cos odrazajacego , z tego nic dobrego nie wynika. >czy przypominasz im o > swoim istnieniu? Mysle , ze ostatnio nie mam na to czasu, mam na glowie mase problemow i nauki.Ale pomysle nad tym, moze masz racje ??? hmmmm... > A myslalas zeby sprawic sobie jakiegos zwierzaczka? Nie musze tego robic , poniewaz mam w domu zwierzatka . >Ja osobiscie proponuje > kotki. Nie trzeba wyprowadzac, nie smierdza jak psy No tu sie z Toba nie zgodze... Niektorych psow tez nie trzeba wyprowadzac i jeszcze jedna uwaga...psy nie smierdza !!!!!! Mam psa i jest on moim najwiekszym przyjacielem , wiec nie mow, ze one sa lepsze od kotkow. Ja kocham wszystkie zwierzeta za wyjatkiem szczurow, myszy i innych podobnych gryzoni...heh > > Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona... > No coz, tzeba umiec sie pokazac,zeby zostac zauwarzona... Niestet :-\ Jak mam to zrobic ???? >. To tez trzeba umiec: wzbudzac > litosc. Nigdy nie wzbudzam w nikim litosci. Myslisz, ze napisalam do grupy dyskusyjnej aby wszyscy mi wspolczuli ??? otoz nie , to nie tak !!!! Chce tylko zobaczysz jak inne z podobnymi problemami do mnie sobie radza w zyciu...oczekuje cieplych slow, zwyczajnych , bez pisania: wspolczujemy Ci itd... Takie osoby jak Ty i zreszta ja tez. siedza cicho i tlumia w sobie > problemy, nosza maski ktore pokazuja ludziom... etc Widze, ze masz podobny problem do mnie. Nie wiem jeszcze jak ale moge Ci pomoc, chociazby "porozmawiac" z Toba na nurtujace Cie pytania. Sluze pomoca ... > Uswiadom to sobie ze nie tylko ty sie tak czujesz. > Jest nas wiele... Wlasnie widze ...masz racje To jest moj pierwszy dzien w takiej grupie dyskuyjnej , moze to jest wielki dzien dla mnie.... Czegos sie dowiem o sobie -- Pozdrawiam lora
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Discovery
Date: Sat, 15 Dec 2001 21:57
Date: Sat, 15 Dec 2001 21:57
11 lines
1631 bytes
1631 bytes
Dobrą drogę wybrałaś, bo powiedzieć o swoich problemach innym zawsze pomaga, choćby psychologicznie. To że chcesz z tym walczyć a nie popadasz w przygnębienie dobrze o tobie świadczy. Powiem Ci że i ja kiedyś miałem taki problem. Po skończeniu podstawówki i pójściu do średniej straciłem kontakt z moją paczką. Ale po roku miałem już nowych kumpli. Oczywiście mieć prawdziwego przyjaciela w tych czasach to prawdziwe szczęście i uwież mało kto go ma. Jak wymyśle ci jakąś radę to jeszcze napiszę, bądź cierpliwa i wiedz że tu znajdziesz ludzi którzy naprawdę chcą pomóc a nie tylko współczuć i krytykować. Pa
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sat, 15 Dec 2001 22:33
Date: Sat, 15 Dec 2001 22:33
44 lines
2354 bytes
2354 bytes
Dnia 15.12.2001 napisales: > chcesz z tym walczyć a nie popadasz w > przygnębienie dobrze o tobie świadczy. No nie zupelnie tak jest ja co weekend mam wielkiego dola, popadam w depresje, placze i czuje sie gorzej niz zle. Nie potrafie juz tak dluzej zyc dlatego szukam pomocy tutaj Nie pojde nigdy do zadnego psychologa Dla innych moge byc psychologiem ale dla samej siebie to trudne Ktos mi kiedys powiedzial, ze potrafie sluchac, analizowac, doradzac, ze bylabym swietnym psychologiem ( minelam sie z powoloniem) Dlaczego wiec sama sobie nie potrafie pomoc ? , lepiej wychodzi mi doradzanie komus niz pomaganie sobie > mieć prawdziwego przyjaciela w tych czasach to > prawdziwe szczęście i uwież mało kto go ma. Mozna powiedziec, ze mam dwoch przyjaciol. Jeden z nich jest "realny" a drugi "wirtualny" ( ale to jest inny temat do dyskusji, kiedys go porusze) . Czuje sie wspaniale jak zostanie od Niego sygnal, list czy jak go poprostu slysze jego glos ....dobrze wiem co to znaczy miec prawdziwego przyjaciela i byc z tego dumnym !!! > Jak wymyśle ci jakąś radę to jeszcze napiszę, bądź cierpliwa Jestem cierpliwa i czekam na kolejna rade ... > wiedz że tu > znajdziesz ludzi którzy naprawdę chcą pomóc a nie tylko współczuć i > krytykować. Wiem, ze sa jeszcze dobrze lubie na tym swiecie. Ostrzegano mnie przed pisaniem do grup dyskusyjnych, ale postanowilam zaryzykowac Czas pokarze czy zrobilam blad czy wrecz przeciwnie >Pa -- Pozdrawiam lora
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Discovery
Date: Sat, 15 Dec 2001 22:50
Date: Sat, 15 Dec 2001 22:50
1 lines
1078 bytes
1078 bytes
Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne?
OT: Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne?
Author: Konrad Kwiatkowski
Date: Sat, 15 Dec 2001 23:18
Date: Sat, 15 Dec 2001 23:18
8 lines
1153 bytes
1153 bytes
"Discovery" <makeit@interia.pl> wrote in message > Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne? Mozna sie uzaleznic... Konrad
Re: Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne?
Author: Jola
Date: Sat, 15 Dec 2001 23:56
Date: Sat, 15 Dec 2001 23:56
22 lines
1564 bytes
1564 bytes
Użytkownik Konrad Kwiatkowski <keyvis@interia.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:9vglm6$lhl$1@news.tpi.pl... > > "Discovery" <makeit@interia.pl> wrote in message > > > Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne? > > Mozna sie uzaleznic... Nie tylko mozna sie uzalezniac Tutaj wiele osob sobie kpi z uczuc drugiej osoby Trzeba panowac nad emocjami, nie mozna za bardzo sie "odkrywac", bo inni moga to wykorzystac przeciw Tobie ! Jak na pierwszy dzien ...to ta grupa bardzo mi sie podoba..szkoda , ze nie wiedzialam o tym wczesniej Wszystko widze przede mna... -- Pozdrawiam lora
Re: Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne?
Author: Top Gun
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:14
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:14
6 lines
1310 bytes
1310 bytes
> > Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne? > Mozna sie uzaleznic... Nie zgodze sie z tym! Jakies 1,5 roku zajmuje sie przegladaniem grup dyskusyjnych, ale nigdy nie mialem cos takiego, zebym sie uzaleznil. Juz predzej wysylam ogromne ilosci sms-ow do osoby, ktora bardzo lubie:)
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Maras
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:18
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:18
25 lines
1433 bytes
1433 bytes
Użytkownik "Jola" <jola@cidernet.pl> napisał w wiadomości news:3c1ba2c4$1@news.vogel.pl... > Witam: > Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo ciezko... <ciach> Witaj Jolu Kiedy tak sobie czytam twoja wypowiedz to zupelnie jak bys opisywala moje zycie :( Wiem co czujesz i zdaje sobie sprawe jak trudno sobie poradzic z samotnascia. Ale pamietaj najwazniejsze to nie poddawac sie smutkowi i patrzec z optymizmem w przyszlosc. Glowa do gory :)))) > > -- > Pozdrawiam > lora Pozdrawiam Xawery
Odp: Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne?
Author: Dran
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:50
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:50
24 lines
2014 bytes
2014 bytes
> Nie tylko mozna sie uzalezniac > Tutaj wiele osob sobie kpi z uczuc drugiej osoby Serio? No nie zartuj, moze poza pojedynczymi przypadkami ;) Moge przyslodzic jak inni albo napisac ze mam podobny problem (ale nie mam). Tylko co to zmieni dla Ciebie? Czy jak sie dowiesz ze ktos ma podobnie, to automatycznie Cie to uszczesliwi? A nie lepiej pozbyc sie wlasnego problemu, zamiast szukac towarzysza w nieszczesciu? > Trzeba panowac nad emocjami, nie mozna za bardzo sie "odkrywac", bo inni > moga to wykorzystac przeciw Tobie ! Kobieto, zastanow sie jak chcesz znajdowac nowych przyjaciol z takim podejsciem? Zamykasz sie w sobie i niech sie przebija przez zbroje i Cie uszczesliwia... > Jak na pierwszy dzien ...to ta grupa bardzo mi sie podoba..szkoda , ze nie > wiedzialam o tym wczesniej > Wszystko widze przede mna... Mozesz uznac mnie za kpiarza, albo czytac co pisze i pomyslec. Pozdrawiam Dran
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:57
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:57
49 lines
2806 bytes
2806 bytes
Hejo! > Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo ciezko... > Samotnosc to stan totalnego dola psychicznego > Samotnosc to choroba , ktora powoli "wyjada" mnie od srodka.. Nie samotnosc, a myslenie o samotnosci to wszystko powoduje. I w ogole czymze jest ta samotnosc dla Ciebie? Brak chlopaka, przyjaciela(-olki)? > Ale czy tak musi byc ??? > Czy jest jakies lekarstwo na samotnosc ???? > Tylko prosze nie piszcie , ze mam wyjsc z domu, nie zamykac sie w czterech > scianach, mam poszukac sobie przyjaciol...itd Bo to nie jest takie proste - wiem. Przyjaciele nie czekaja z kazdym rogiem. Przyjazn to uczucie, ktore wymaga duuuuzo czasu. Kilka chwil temu wyslalem post o przyjazni na grupe alt.pl.milosc, wydaje mi sie jednak, ze zawarte w nim teksty bardziej pasuja do tej grupy. > Moje kolezanki odwrocily sie ode mnie w chwili kiedy znalazly swoich > partnerow zyciowych .... > A ja zostalam pozostawiona sama sobie... Fakt... to byly tylko kolezanki... > Nikt juz nawet nie zadzwoni, nie zapyja jak sie czuje, nie zaprosi mnie > nigdzie... > Mam dosyc takiego zycia... > Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona... hmmm... to wyglada jak uzalanie sie nad soba. Chyba nie oczekujesz, ze ktokolwiek zaprosi Cie do siebie, jesli sama nie wykazesz inicjatywy. > Dlaczego osoby samotne tak cierpia a nikt ich nie zauwaza i nie chce im > pomoc ? Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ? A wolasz? na razie czytam tylko o tym jak Ci zle... Wolanie o pomoc to dzialanie. > Wciaz tylko pytania nasuwaja mi sie na jezyk...nie potrafie racjonalnie > myslec > Pomyslicie , ze to wcale nie jest problem, ale ja na prawde potrzebuje > czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ???? Chociazby tu... to pierwszy krok ku temu, bys odkryla sie swiatu > Zycie jest okrutne > Czy da sie cos jeszcze zrobic ? jasne! zyc i cieszyc sie zyciem M.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:59
Date: Sun, 16 Dec 2001 00:59
7 lines
1148 bytes
1148 bytes
> Na samotnosc sa lekarstwa proste takie jak alkochol, prochy i inne takie > substancje oglupiajace ktore ukrywaja przed toba problem (lub popychaja do > radykalnych zachowan). Nie zauwazylem wyraznego potepienia tego typu "lekarstw". M.
Re: Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne?
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 01:02
Date: Sun, 16 Dec 2001 01:02
12 lines
1651 bytes
1651 bytes
> > > Czemu pisanie na grupy dyskusyjne jest niebezpieczne? > > Mozna sie uzaleznic... > Nie zgodze sie z tym! Jakies 1,5 roku zajmuje sie przegladaniem grup > dyskusyjnych, ale nigdy nie mialem cos takiego, zebym sie uzaleznil. Juz > predzej wysylam ogromne ilosci sms-ow do osoby, ktora bardzo lubie:) To niestety prawda... od pisania na grupy mozna sie uzaleznic, jak zreszta od wiekszosci rzeczy na tym swiecie. Proponuje obejrzenie sobie grupy pl.soc.uzaleznienia (a wlasciwie archiwum, bo ostatnio grupa pada). Tam kilku sie przyznalo do silnego uzaleznienia od usenet'u. Pozdro-M.
Odp: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Dran
Date: Sun, 16 Dec 2001 01:10
Date: Sun, 16 Dec 2001 01:10
106 lines
5127 bytes
5127 bytes
Użytkownik Jola <jola@cidernet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:3c1ba2c4$1@news.vogel.pl... > Witam: Bry > Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo ciezko... > Samotnosc to stan totalnego dola psychicznego > Samotnosc to choroba , ktora powoli "wyjada" mnie od srodka.. > Ale czy tak musi byc ??? Nie musi. Jak sama napisalas to choroba. A choroba jest w Tobie a nie na zewnatrz. Samotnosc to stan przygnebienia, Twoje odczucie. Ale ma ono wbrew pozorom niewiele wspolnego z brakiem innych ludzi. Mozna byc samemu, a nie czuc sie samotnym. > Czy jest jakies lekarstwo na samotnosc ???? Tak mysle. > Tylko prosze nie piszcie , ze mam wyjsc z domu, nie zamykac sie w czterech > scianach, mam poszukac sobie przyjaciol...itd A dlaczego nie? Wiesz w czym jest Twoj problem? Napisalas w dalszych postach ze podobno moglabys byc dobrym psychologiem, tylko czemu nie umiesz pomoc sobie. A temu ze wyszukujesz tysiac powodow i wymowek dla siebie. Nie wiem czemu z gory odrzucasz proponowane rozwiazania... A co jest zlego w poszukaniu sobie zajec i przy okazji poznaniu nowych ludzi? Mowisz: "Potrzebne mi lekarstwo" Prosze bardzo. "Ale te to mi nie smakuje..." Zastanow sie. Z tego co wyczytalem w Twoich postach wyglada mi na to, ze chcialabys siedziec spokojnie w domku i zeby wszystko samo do Ciebie przyszlo. Sorry ze Cie rozczaruje, ale tak lekko to w zyciu nie ma. O wszystko trzeba dbac. > Moje kolezanki odwrocily sie ode mnie w chwili kiedy znalazly swoich > partnerow zyciowych .... Taka jest chyba naturalna kolej rzeczy... A czemu Ty nie znajdziesz partnera? Jest jakis powod dla ktorego jest to niewykonalne? Swoja droga to moi kumple tez poznajdowali panny i nie ma czasu na spotkania w weekendy. Ale mozna sie spotkac w tygodniu, albo zorganizowac cos razem, czy zaprosic do siebie. Troche inwencji... > A ja zostalam pozostawiona sama sobie... Bo kazdy zajmuje sie wlasnym zyciem. Jak zrobisz tak samo to pewnie szybko staniesz sie zadowolona osoba. Nie licz na to ze ktos bedzie skakal wokol Ciebie. Kazdy robi to co jest dla niego dobre, nie oglada sie na innych, wierz mi. Zawsze zostaniesz pozostawiona sama sobie, jesli inni nie beda mieli potrzeby sie Toba interesowac. Wiec zajmij sie tez soba. Jesli potrzeba Ci kontaktu z ludzmi to zadbaj o to. > Nikt juz nawet nie zadzwoni, nie zapyja jak sie czuje, nie zaprosi mnie > nigdzie... To zrob cos. Wyjdz z inicjatywa, sama zadzwon, zapros... Przypomnij ludziom o sobie. Zrob tak: zrob liste znajomych i zadzwon do kazdego na chwile, spytaj co slychac, itp. Zaproponuj ze moze by sie tak w koncu spotkac. I poczekaj. Tych ktorzy nie oddzwonia w ciagu powiedzmy tygodnia mozesz spisac na straty. > Mam dosyc takiego zycia... To je zmien. > Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona... Znajdz sobie zajecia, nie siedz i nie rozmyslaj o tym. A tak wlasciwie to czemu nie chesz sie rozejrzec za nowymi znajomymi? Cos w tym zlego? Ludzie sie zmieniaja, zmieniaja sie ich cele i zajecia. Nic nie trwa wiecznie. Jak bedziesz sie jedynie kurczowo trzymac tego co bylo, to po woli wszystko sie rozplynie. Zyj zamiast trwac w przeszlosci. > Dlaczego osoby samotne tak cierpia a nikt ich nie zauwaza i nie chce im > pomoc ? Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ? Bo nikt tego nie slucha, nie nasluchuje. Osoby samotne cierpia, bo z powodu poczucia odrzucenia przez ludzi odsuwaja sie od nich jeszcze bardziej i nie probuja nawiazywac kontaktu. Naiwnie wierza ze ktos powinien ich zauwazyc. > Wciaz tylko pytania nasuwaja mi sie na jezyk...nie potrafie racjonalnie > myslec Zauwazylem, ale na pewno potrafisz. Skup sie troche i wez za siebie. > Pomyslicie , ze to wcale nie jest problem, ale ja na prawde potrzebuje > czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ???? Chociazby tu jesli nie ma gdzie indziej, ale proponuje zaczac sie kontaktowac z ludzmi. > Zycie jest okrutne Nie jest, jak sie nim kieruje i rozumie zasady, a nie daje sie niesc bezwladnie. > Czy da sie cos jeszcze zrobic ? Jasne, zawsze sie da. Trzeba tylko chciec. > Pozdrawiam > lora Pozdrawiam Dran
Odp: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Dran
Date: Sun, 16 Dec 2001 01:29
Date: Sun, 16 Dec 2001 01:29
64 lines
3754 bytes
3754 bytes
> No nie zupelnie tak jest > ja co weekend mam wielkiego dola, popadam w depresje, placze i czuje sie > gorzej niz zle. Zajmij sie czyms!!! Po co siedzisz nic nie robiac i sie dolujesz? Pytania pomocnicze: 1. Masz w domu jakies zajecia? Cos co lubisz robic w czasie wolnym? 2. Wychodzisz na miasto? Gdziekolwiek, polazic po sklepach itp? 3. Zachodzisz na moment do znajomych? Albo chociaz dzwonic spytac co slychac? 4. Zdarzylo Ci sie pojsc samej do pubu czy dyskoteki? Kiedys kolezanka zalila sie na dziewczyne z ktora wynajmowala mieszkanie. Niby sympatyczna ale w kolko przylazila i zawracala glowe, doslownie nadskakiwala. Narzekala na brak znajomych. A jedyne jej wyjscia z domu to 5 metrow do kiosku po gazete. Zrozum ze ludzie tego dobrze nie odbieraja. I nikt nie ma ochoty przebywac z osobami ktore pogarszaja im humor. Dlatego lepiej zajac sie czyms niz skupiac na narzekaniu. > Nie potrafie juz tak dluzej zyc dlatego szukam pomocy tutaj To dobrze ze szukasz. > Nie pojde nigdy do zadnego psychologa A czasem moze pomoc. Osobiscie dla mnie to strata pieniedzy, ale mysle ze gdybym mial problem z ktorym nie potrafilbym sie uporac, to pewnie bym sie przeszedl. > Dla innych moge byc psychologiem ale dla samej siebie to trudne > Ktos mi kiedys powiedzial, ze potrafie sluchac, analizowac, doradzac, ze > bylabym swietnym psychologiem ( minelam sie z powoloniem) Tak, podobno psycholodzy to ludzie ktorzy sami maja problemy i daletego wybrali ten kierunek. Jesli potrafisz analizowac i doradzac innym to zastanow sie nad soba. > Dlaczego wiec sama sobie nie potrafie pomoc ? , lepiej wychodzi mi > doradzanie komus niz pomaganie sobie No wlasnie. Nie widzisz ze dolek nie pozwala Ci myslec rozsadnie? Z gory odrzucasz dobre rozwiazania, tlumaczac sobie ze to nie zadziala. I nic nie robisz. > Mozna powiedziec, ze mam dwoch przyjaciol. Jeden z nich jest "realny" a > drugi "wirtualny" ( ale to jest inny temat do dyskusji, kiedys go porusze) . > Czuje sie wspaniale jak zostanie od Niego sygnal, list czy jak go poprostu > slysze jego glos ....dobrze wiem co to znaczy miec prawdziwego przyjaciela i > byc z tego dumnym !!! No widzisz, czyli masz przyjaciol. Za malo? Przyjaciol ma sie niewielu, ja mam 2 i to mi zupelnie wystarcza. A znajomi to co innego, ale to sa ludzie raczej przypadkowi, z ktorymi mozna sie bawic, ewentualnie zalatwiac interesy. Przyjaciele to co innego. Podobno ludzie ktorzy maja mnostwo znajomych, czesto nie maja przyjaciela, bo to wymaga wiecej czasu i uwagi. Tylko trzeba tez rozumiec ze przyjaciel ma wlasne zycie i wpasowywac sie w wolne miejsce, zamiast zmuszac go do nieustannej uwagi. Wiec skoro masz przyjaciol to nie jest zle. Pozdrawiam Dran
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: 1111
Date: Sun, 16 Dec 2001 08:20
Date: Sun, 16 Dec 2001 08:20
38 lines
2485 bytes
2485 bytes
Basen, tenis,kino,internet, może jakiś kurs i dużo uśmiechów. Może psycholog ? Pozdrowienia! Będzie znacznie lepiej i przyjemniej, trzymaj się! Użytkownik Jola <jola@cidernet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:3c1ba2c4$1@news.vogel.pl... > Witam: > Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo ciezko... > Samotnosc to stan totalnego dola psychicznego > Samotnosc to choroba , ktora powoli "wyjada" mnie od srodka.. > Ale czy tak musi byc ??? > Czy jest jakies lekarstwo na samotnosc ???? > Tylko prosze nie piszcie , ze mam wyjsc z domu, nie zamykac sie w czterech > scianach, mam poszukac sobie przyjaciol...itd > Moje kolezanki odwrocily sie ode mnie w chwili kiedy znalazly swoich > partnerow zyciowych .... > A ja zostalam pozostawiona sama sobie... > Nikt juz nawet nie zadzwoni, nie zapyja jak sie czuje, nie zaprosi mnie > nigdzie... > Mam dosyc takiego zycia... > Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona... > Dlaczego osoby samotne tak cierpia a nikt ich nie zauwaza i nie chce im > pomoc ? Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ? > Wciaz tylko pytania nasuwaja mi sie na jezyk...nie potrafie racjonalnie > myslec > Pomyslicie , ze to wcale nie jest problem, ale ja na prawde potrzebuje > czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ???? > Zycie jest okrutne > Czy da sie cos jeszcze zrobic ? > > > > -- > Pozdrawiam > lora > > > > >
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sun, 16 Dec 2001 08:46
Date: Sun, 16 Dec 2001 08:46
25 lines
1752 bytes
1752 bytes
Użytkownik Mickey <kabaczek@pzjudo.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:9vgrkp$8r4$1@news.tpi.pl... > > > Na samotnosc sa lekarstwa proste takie jak alkochol, prochy i inne takie > > substancje oglupiajace ktore ukrywaja przed toba problem (lub popychaja do > > radykalnych zachowan). > Nie zauwazylem wyraznego potepienia tego typu "lekarstw". Moim zdaniem alkohol nie prowadzi do niczego dobrego . Nie mozna topic smutkow w kieliszku....to nie o to chodzi !!!!!! Wyjdzie sie z dolka- owszem, ale popada sie w uzaleznienie a to jest jeszcze gorsze ! Alkohol nie jest lekarstwem na samotnosc to jest glupota ludzi nie potrafiacych swojrzec rzeczywistosci w oczy . Prochy rowniez nie powinny byc droga ucieczki od samotnosci. Moze lepiej juz byloby zasiegnac rady u psychologa lub porozmawiac z przyjacielem a nie popadac z skrajnosci w skrajnosc . -- Pozdrawiam lora
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sun, 16 Dec 2001 09:04
Date: Sun, 16 Dec 2001 09:04
22 lines
1485 bytes
1485 bytes
Użytkownik 1111 <ceiuk@friko3.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:9vhlbs$kr6$1@sunsite.icm.edu.pl... > Basen, tenis,kino,internet, może jakiś kurs i dużo uśmiechów. Może > psycholog ? Pozdrowienia! Będzie znacznie lepiej i przyjemniej, trzymaj się! Dziekuje:) Basen- odpada, nie potrafie plywac :) tenis- to jedna z moich ulubionych dyscyplin sportowych..moze zaczne grac a nie tylko ogladac ...hmmm Kino- chodze od czasu do czasu ... Internet:tym sie zajmuje na codzien w domu:))) jestem uzalezniona od NET-u..ale to inna historia Duzo usmiechow: nad tym popracuje..nie ma jak optymizm:) -- Pozdrawiam lora
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Ender
Date: Sun, 16 Dec 2001 09:08
Date: Sun, 16 Dec 2001 09:08
10 lines
1124 bytes
1124 bytes
Masz nas!! Zawsze możesz podać numer twlwfonu! Zadzwonię... A co do stanu samotności... wiem coś o tym. Musisz się trzymać! Czasami jest ona dobra... ale nie w nadmiarze oczywiście. Może poprostu zajmij się sobą i nie myśl... Pozdrawiam Ender
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sun, 16 Dec 2001 09:11
Date: Sun, 16 Dec 2001 09:11
23 lines
1376 bytes
1376 bytes
Użytkownik Dran <dran@hoga.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:9vgsb8$sdr$1@korweta.task.gda.pl... >A co jest zlego w > poszukaniu sobie zajec i przy okazji poznaniu nowych ludzi? W poszukiwaniu sobie zajec nie ma nic zlego ale w poznawaniu nowych ludzi przeszkadza mi niesmialosc !!! > A czemu Ty nie znajdziesz > partnera? Szukalam i nic z tego nie wyszlo...teraz cierpliwie czekam co los przyniesie > Znajdz sobie zajecia Nauka pochlania mi obecnie wiele czasu i w sumie bardzo dobrze -- Pozdrawiam lora
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Puck
Date: Sun, 16 Dec 2001 10:18
Date: Sun, 16 Dec 2001 10:18
63 lines
3777 bytes
3777 bytes
"Jola" <jola@cidernet.pl> napisała: > Witam: Ehlo blade.net > Tylko prosze nie piszcie , ze mam wyjsc z domu, nie zamykac sie w czterech > scianach, mam poszukac sobie przyjaciol...itd Ale... przecież to jest właśnie sposób. To nie przyjaciele mają szukać Ciebie, tylko Ty ich. > Moje kolezanki odwrocily sie ode mnie w chwili kiedy znalazly swoich > partnerow zyciowych .... Odwróciły, ale nie zapomniały. To, ze nie gadacie ze sobą już tyle, że nie przebywacie ze soba nie znaczy, że nie pamiętacie o sobie. > Nikt juz nawet nie zadzwoni, nie zapyja jak sie czuje, nie zaprosi mnie nigdzie... A Ty dzwonisz? (nie osądzam Cię, że nie, ale chce nic mówić, dopóki nie poznam sprawy). > Mam dosyc takiego zycia... Hey, nie smuć się tak, nie Ty jedna... wiem, że to marne pocieszenie, ale zawsze to cos, jakaś deska ratunku, która chociaż przez chwilę utrzymuje się na powieżchni. > Czuje sie fatalnie, czuje sie niedoceniona , niezauwazona... Tak, niestety, nie ma się 'tego czegoś' (zwanego w pewnych kręgach charyzmą) i już wszyscy o Tobie zapominaja... nie mówię, że jesteś gorsza niż inni, ale po prostu Twoje otoczenie nie dostrzegają Twoich dobrych cech, nie doceniają Twojej osoby... > Dlaczego osoby samotne tak cierpia a nikt ich nie zauwaza i nie chce im > pomoc ? Nie slyszy ich rozpaczliwego wolania o pomoc ? Może nie należy zniechecać innych do siebie takim wołaniem, tylko spróbowac samemu pomóc. Pomóc komuś, kto tej pomocy na prawde potrzebuje (nie twierdzę, że Ty nie potrzebujesz). Zobaczysz, jakie to świetne uczucie, a pomoc wróci do Ciebie jak bumerang. > Pomyslicie , ze to wcale nie jest problem, ale ja na prawde potrzebuje > czyjegos wsparcia...tylko gdzie go szukac ???? W sobie. W swojej wewnętrzej sile. Daj siebie innym, a oni to wynagrodzą. Żyj pełnią życia, poznawaj nowe osoby, nawet przechodząc ulicą, nie odwracaj się od przechodniów, staraj sie zainteresować nimi, być przyjazną... > Zycie jest okrutne Ale da się je przeżyć :) > Czy da sie cos jeszcze zrobic ? Patrz wyżej. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Łukasz
Date: Sun, 16 Dec 2001 10:52
Date: Sun, 16 Dec 2001 10:52
14 lines
1113 bytes
1113 bytes
Jola napisał(a) w dniu 15 gru 2001 tak: > Witam: > Moj problem jest nastepujacy : otoz jest mi momentami bardzo > ciezko... Samotnosc to stan totalnego dola psychicznego 1. Znajdz sobie hobby, 2. Kup sobie malego psa i sie opiekuj, 3. Znajdz sobie faceta -- Pozdrawiam Łukasz
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 11:32
Date: Sun, 16 Dec 2001 11:32
21 lines
1736 bytes
1736 bytes
> Moim zdaniem alkohol nie prowadzi do niczego dobrego . Nie mozna topic > smutkow w kieliszku....to nie o to chodzi !!!!!! Oczywiscie... Moje pytanie (a raczej stwierdzenie) odnosilo sie do tego, ze nie zostalo jednoznacznie potepione branie prochow, picie alkoholu jako ucieczka od problemow Sam jestem abstynentem, wiec nie musisz tego tlumaczyc. Sam nigdy alkoholem ani tym bardziej narkotykami, nie staralem sie rozwiazywac swoich problemow. > Wyjdzie sie z dolka- owszem, ale popada sie w uzaleznienie a to jest jeszcze > gorsze ! > Alkohol nie jest lekarstwem na samotnosc to jest glupota ludzi nie > potrafiacych swojrzec rzeczywistosci w oczy . > Prochy rowniez nie powinny byc droga ucieczki od samotnosci. Super, ze tak myslisz. Pozdrawiam M.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Puck
Date: Sun, 16 Dec 2001 13:26
Date: Sun, 16 Dec 2001 13:26
15 lines
2136 bytes
2136 bytes
"Dran" <dran@hoga.pl> napisał: > Zajmij sie czyms!!! Po co siedzisz nic nie robiac i sie dolujesz? Wiesz, że to nie o to chodzi... > No widzisz, czyli masz przyjaciol. Za malo? Przyjaciol ma sie niewielu, ,,Przyjaciela ma się tylko jednego'' -- i to ma w sobie sens. Nieby jest głupie, ale jak masz problem i 'wielu' przyjaciół, to do kogo się zwracasz? Dlatego własnieten prawdziwy, jest tylko jeden. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Discovery
Date: Sun, 16 Dec 2001 13:32
Date: Sun, 16 Dec 2001 13:32
5 lines
1294 bytes
1294 bytes
Co do Twojego przyjaciela to jest przyjaciel czy chłopak z którym chcesz być? Jeżeli jest przyjacielem to możesz z nim spędzać chyba wolny czas? A jeżeli nie możesz to przełam swoją nieśmiałość. Znaleźć znajomych nie jest tak trudno jak przyjaciół.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Jola
Date: Sun, 16 Dec 2001 13:38
Date: Sun, 16 Dec 2001 13:38
27 lines
2190 bytes
2190 bytes
Użytkownik Discovery <makeit@interia.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:6481-1008509515@213.17.139.151... > Co do Twojego przyjaciela to jest przyjaciel czy chłopak z którym chcesz > być? Mam przyjaciela, a nawet dwoch . Jeden z nich hmmm....biedaczek zakochal sie we mnie, ale co zrobic. Ja wychodze z zalozenia ze nie zalezy mieszac tych dwoch pojec : przyjaciel a chlopak czy dziewczyna. Mozna byc czyims partnerem zyciowym i stac sie jego najlepszym przyjacielem. Nie mozna tego zrobic na odwrot....to znaczy byc przyjacielem i chciec czegos wiecej ....bo zniszczy sie cos bardzo pieknego . > Jeżeli jest przyjacielem to możesz z nim spędzać chyba wolny czas? Tak, spotykamy sie czasami ale niestety te spotkania mnie mecza bo on wciaz daje mi do zrozumienia ze jestem dla niego czyms wiecej a ja tego nie podzielam. Dochodzi do sopecia, niepotrzebnie sie denerwujemy, wiec staram sie nasze kontakty ograniczac . Drugi przyjaciel jest "wirtualny"---ale moim zdaniem bardzo dobrze wywiazuje sie ze swojej roli. Mimo, iz dziela nas kilometry potrafimy w chwilach bolu sie psychicznie zlaczyc .Swiadomosc, ze On jest gdzies tam daleko nie jest mila, wolalabym Go miec tu , na miejscu...ale los nie wybiera... Takiego przyjaciela ze swieczka szukac !!!!!
Odp: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Dran
Date: Sun, 16 Dec 2001 14:27
Date: Sun, 16 Dec 2001 14:27
20 lines
1888 bytes
1888 bytes
> > Zajmij sie czyms!!! Po co siedzisz nic nie robiac i sie dolujesz? > > Wiesz, że to nie o to chodzi... Dlaczego? A ja mysle ze wlasnie o to. Wiesz jaki zmeczony psychicznie i bez checi do robienia czegokolwiek potrafie byc po 3 dniach przesiedzianych w domu i przemarnowanych bez wiekszego pozytku, bez kontaktu z ludzmi? Jak czlowiek nie ma zajecia to mysli o glupotach. > > No widzisz, czyli masz przyjaciol. Za malo? Przyjaciol ma sie niewielu, > > ,,Przyjaciela ma się tylko jednego'' -- i to ma w sobie sens. Nieby > jest głupie, ale jak masz problem i 'wielu' przyjaciół, to do kogo > się zwracasz? Dlatego własnieten prawdziwy, jest tylko jeden. No ja sie nie zgodze ze jednego. To nie milosc. Z jednym lepiej sie gada o tym, z innym o tamtym. Ale przyjaciol rzeczywiscie nie mozna miec wielu. Pozdrawiam Dran
Odp: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Dran
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:12
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:12
20 lines
2044 bytes
2044 bytes
> Mam przyjaciela, a nawet dwoch . > Jeden z nich hmmm....biedaczek zakochal sie we mnie, ale co zrobic. > Ja wychodze z zalozenia ze nie zalezy mieszac tych dwoch pojec : przyjaciel > a chlopak czy dziewczyna. Mozna byc czyims partnerem zyciowym i stac sie > jego najlepszym przyjacielem. Nie mozna tego zrobic na odwrot....to znaczy > byc przyjacielem i chciec czegos wiecej ....bo zniszczy sie cos bardzo > pieknego . Wiesz co, coraz mniej Cie zaczynam zalowac. Po pierwsze dlatego ze uzalasz sie nad soba i tlumaczysz tylko czego nie mozesz zrobic i dlaczego. A po drugie Twoj przesmiewczy stosunek do ludzi. Posluchaj tego, mowisz ze nie potrafisz znalezc partnera, ze brak ci przyjaciol a mowisz "biedaczek sie we mnie zakochal... ale co zrobic". Troche to nieladnie brzmi. A co do wychwalania wirtualnych przyjaciol, to tak to bywa ze wydaja sie zawsze bardziej idealni, bo po czesci sami sobie ich wyobrazamy. Dlatego proponuje zwrocic wiecej uwagi na osoby w otoczeniu. Pozdrawiam Dran
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Grzeh
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:17
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:17
9 lines
966 bytes
966 bytes
czy masz jakies pasje????? jesli lubisz czyms sie zajmpwac napisz mi o tym:))))) ja chetnie podziele sie z toba swoja pasja:))))) Pozdrawiam serdecznie:) Grzeh > >
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: IKaR
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:21
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:21
14 lines
1156 bytes
1156 bytes
Użytkownik "Jola" <jola@cidernet.pl> napisał w wiadomości news:3c1bd04c@news.vogel.pl... //Ciach > Dlaczego wiec sama sobie nie potrafie pomoc ? , lepiej wychodzi mi > doradzanie komus niz pomaganie sobie A widzialas kiedys zeby drogowskaz szedl do miasta? Pozdrawiam, IKaR Trux.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: IKaR
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:39
Date: Sun, 16 Dec 2001 16:39
17 lines
1393 bytes
1393 bytes
ehlo helo, Użytkownik "Mickey" <kabaczek@pzjudo.pl> napisał w wiadomości news:9vgrkp$8r4$1@news.tpi.pl... > > > Na samotnosc sa lekarstwa proste takie jak alkochol, prochy i inne takie > > substancje oglupiajace ktore ukrywaja przed toba problem (lub popychaja do > > radykalnych zachowan). > Nie zauwazylem wyraznego potepienia tego typu "lekarstw" Bo staralem sie byc obiektywny >:-( Niec chialem nikomu narzucac rozwiacan, przedstwailem mozliwosci. Jola rozpatrzyla je prawidlowo i bez Twojej pomocy. POzdrawiam, IKaR Trux.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 17:16
Date: Sun, 16 Dec 2001 17:16
9 lines
1239 bytes
1239 bytes
> Bo staralem sie byc obiektywny >:-( Jak dla mnie - nieco dziwne wytlumaczenie. > Niec chialem nikomu narzucac rozwiacan, przedstwailem mozliwosci. > Jola rozpatrzyla je prawidlowo i bez Twojej pomocy. Super... ale pamietaj ze odpisujesz nie tylko jej, ale cale grupie M.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 17:32
Date: Sun, 16 Dec 2001 17:32
14 lines
1389 bytes
1389 bytes
> >A co jest zlego w > > poszukaniu sobie zajec i przy okazji poznaniu nowych ludzi? > W poszukiwaniu sobie zajec nie ma nic zlego ale w poznawaniu nowych ludzi > przeszkadza mi niesmialosc !!! Podczas poszukiwania zajec czasem zupelnie przypadkowo znajdujemy ludzi :o) > > A czemu Ty nie znajdziesz > > partnera? > Szukalam i nic z tego nie wyszlo...teraz cierpliwie czekam co los przyniesie To chyba najgorsze co mozesz robic... M.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 18:26
Date: Sun, 16 Dec 2001 18:26
47 lines
3132 bytes
3132 bytes
> Mam przyjaciela, a nawet dwoch . > Jeden z nich hmmm....biedaczek zakochal sie we mnie, ale co zrobic. Jestes okrutna ;o) > Ja wychodze z zalozenia ze nie zalezy mieszac tych dwoch pojec : przyjaciel > a chlopak czy dziewczyna. Mozna byc czyims partnerem zyciowym i stac sie > jego najlepszym przyjacielem. Nie mozna tego zrobic na odwrot....to znaczy > byc przyjacielem i chciec czegos wiecej ....bo zniszczy sie cos bardzo > pieknego . klask, klask! Z jednym ale... nie zawsze partner zyciowy jest najlepszym przyjacielem. Smiem nawet twierdzic, ze rzadko tak sie zdarza. > > Jeżeli jest przyjacielem to możesz z nim spędzać chyba wolny czas? > Tak, spotykamy sie czasami ale niestety te spotkania mnie mecza bo on wciaz > daje mi do zrozumienia ze jestem dla niego czyms wiecej a ja tego nie > podzielam. Dochodzi do sopecia, niepotrzebnie sie denerwujemy, wiec staram > sie nasze kontakty ograniczac . To nie jest przyjaciel...Przyjazn z definicji (jakiejkolwiek) zaklada bezinteresownosc, a tu nie widac tej podstawowej sprawy. Ten chlopak czegos chce i do czegos potrzebna mu ta "przyjazn". Potrzebna mu by zdobyc Ciebie. > Drugi przyjaciel jest "wirtualny"---ale moim zdaniem bardzo dobrze wywiazuje > sie ze swojej roli. > Mimo, iz dziela nas kilometry potrafimy w chwilach bolu sie psychicznie > zlaczyc .Swiadomosc, ze On jest gdzies tam daleko nie jest mila, wolalabym > Go miec tu , na miejscu...ale los nie wybiera... > Takiego przyjaciela ze swieczka szukac !!!!! Przyjaciel, czy terapeuta (moze inne slowo byloby w tym miejscu lepsze)? IMO przyjacielem mozna byc wtedy, gdy sie kogos zna doskonale i akceptuje sie go, jego wyglad, zachowanie, slabosci. Jest sie z nim zawsze. W sieci nie jest sie narazonym na negatywne emocje. Oczywiscie zakladam, ze nie widujecie sie czesto i nie widzial Cie w chwilach rozpaczy, gniewu. Wtedy mozna poznac dopiero prawdziwego przyjaciela. Nie chce tu umniejszac Waszej przyjazni, bo nie wiem jakie sa miedzy Wami relacje. Przestrzegam tylko przed zbyt pochopnym nazywaniem internetowej znajomosci przyjaznia. Pozdrawiam M.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Mickey
Date: Sun, 16 Dec 2001 18:27
Date: Sun, 16 Dec 2001 18:27
13 lines
1687 bytes
1687 bytes
> Wiesz co, coraz mniej Cie zaczynam zalowac. Po pierwsze dlatego ze uzalasz > sie nad soba i tlumaczysz tylko czego nie mozesz zrobic i dlaczego. > A po drugie Twoj przesmiewczy stosunek do ludzi. Posluchaj tego, mowisz ze > nie potrafisz znalezc partnera, ze brak ci przyjaciol a mowisz "biedaczek > sie we mnie zakochal... ale co zrobic". Troche to nieladnie brzmi. > A co do wychwalania wirtualnych przyjaciol, to tak to bywa ze wydaja sie > zawsze bardziej idealni, bo po czesci sami sobie ich wyobrazamy. Dlatego > proponuje zwrocic wiecej uwagi na osoby w otoczeniu. A z tym panem zgadzam sie calkowicie :o) Pozdrawiam serdecznie M.
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Puck
Date: Sun, 16 Dec 2001 18:39
Date: Sun, 16 Dec 2001 18:39
25 lines
2934 bytes
2934 bytes
"Dran" <dran@hoga.pl> napisał: > > > Zajmij sie czyms!!! Po co siedzisz nic nie robiac i sie dolujesz? > > Wiesz, że to nie o to chodzi... > Dlaczego? A ja mysle ze wlasnie o to. Wiesz jaki zmeczony psychicznie i bez > checi do robienia czegokolwiek potrafie byc po 3 dniach przesiedzianych w > domu i przemarnowanych bez wiekszego pozytku, bez kontaktu z ludzmi? Jak > czlowiek nie ma zajecia to mysli o glupotach. Ale odbiegasz od problemu. Chcesz zastąpić przyjaciół zajęciami. > > ,,Przyjaciela ma się tylko jednego'' -- i to ma w sobie sens. Nieby > > jest głupie, ale jak masz problem i 'wielu' przyjaciół, to do kogo > > się zwracasz? Dlatego własnieten prawdziwy, jest tylko jeden. > No ja sie nie zgodze ze jednego. To nie milosc. Z jednym lepiej sie gada o > tym, z innym o tamtym. Ale przyjaciol rzeczywiscie nie mozna miec wielu. No to powiedz, jak wyżej, kogo byś wybrał, jeśli miałbyś problem, potrzebowałbyś pomocy. Możesz zwrócić się tylko do jednej osoby. Ja też się z tym nie zgadzałem, ale to chyba funkcjonuje. Ja nie miałem po prostu okazji się przekonać. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Odp: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Dran
Date: Sun, 16 Dec 2001 23:27
Date: Sun, 16 Dec 2001 23:27
17 lines
1897 bytes
1897 bytes
> Ale odbiegasz od problemu. Chcesz zastąpić przyjaciół zajęciami. Mylisz sie, wcale nie odbiegam. To jest jedna z czesci rozwiazania. Poczucie samotnosci nie jest scisle zwiazane z brakiem przyjaciol. Jesli masz zajecia ktore Cie pochlaniaja, to nie odczuwasz samotnosci. > No to powiedz, jak wyżej, kogo byś wybrał, jeśli miałbyś problem, > potrzebowałbyś pomocy. Możesz zwrócić się tylko do jednej osoby. > Ja też się z tym nie zgadzałem, ale to chyba funkcjonuje. Ja nie > miałem po prostu okazji się przekonać. Alez mowie ze zwrocilbym sie do danej osoby, zaleznie od istoty problemu. Ale dlaczego zakladasz ze mozna sie zwrocic tylko do jednej? Nie rozumiem tego ograniczenia. Ja mam zwykle dwoch lub trzech przyjaciol. Pozdrawiam Dran
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Puck
Date: Mon, 17 Dec 2001 16:41
Date: Mon, 17 Dec 2001 16:41
27 lines
2954 bytes
2954 bytes
"Dran" <dran@hoga.pl> napisał: > > Ale odbiegasz od problemu. Chcesz zastąpić przyjaciół zajęciami. > Mylisz sie, wcale nie odbiegam. To jest jedna z czesci rozwiazania. Poczucie > samotnosci nie jest scisle zwiazane z brakiem przyjaciol. Jesli masz zajecia > ktore Cie pochlaniaja, to nie odczuwasz samotnosci. Nie odczuwasz, czyli próbujesz sztucznie się jej pozbyć, a nie w ten najbardziej oczywisty sposób. > > No to powiedz, jak wyżej, kogo byś wybrał, jeśli miałbyś problem, > > potrzebowałbyś pomocy. Możesz zwrócić się tylko do jednej osoby. > > Ja też się z tym nie zgadzałem, ale to chyba funkcjonuje. Ja nie > > miałem po prostu okazji się przekonać. > Alez mowie ze zwrocilbym sie do danej osoby, zaleznie od istoty problemu. Czyli będziesz kalkulował: ten zna się na tym, ale ten dużo przeżył, a tamten z kolei... > Ale dlaczego zakladasz ze mozna sie zwrocic tylko do jednej? Nie rozumiem > tego ograniczenia. Ja mam zwykle dwoch lub trzech przyjaciol. A jak to sobie wyobrażasz? Rozdzwaniasz się po wszystkich znajomych? -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Odp: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Dran
Date: Mon, 17 Dec 2001 20:23
Date: Mon, 17 Dec 2001 20:23
43 lines
3215 bytes
3215 bytes
> Nie odczuwasz, czyli próbujesz sztucznie się jej pozbyć, a nie w ten > najbardziej oczywisty sposób. To wcale nie jest sztuczny sposob. Zacznijmy od tego ze mozna byc samemu i nie czuc sie samotnym. Jest to wiec raczej stan umyslu niz konsekwencja braku przyjaciol. Jak zajmujesz sie soba, lubisz cos robic, to nie czujesz sie samotny. A jak masz akurat wolna chwile to dzwonisz pogadac sobie ze znajomym czy cos. Wiec jesli siedzisz ciagle na dupie i nie masz nic do roboty, to rzeczywiscie mozesz zaczac sie czuc samotny. Ale wyobraz sobie ze nikt nie bedzie do Twojej dyspozycji 24h/dobe lub w dowolnie wybranym przez Ciebie momencie. > > Alez mowie ze zwrocilbym sie do danej osoby, zaleznie od istoty problemu. > > Czyli będziesz kalkulował: ten zna się na tym, ale ten dużo przeżył, > a tamten z kolei... Dokladnie tak. A co w tym zlego? Zreszta kalkulowal to nie jest dobre okreslenie. Raczej krotka mysl, ze z tym zwroce sie akurat do tej osoby. Bo wlasnie ona z racji swojego doswiadczenia, czy tez charakteru potrafi mi pomoc w tej sprawie. Jeden potrafi pocieszac, a drugi rozwiazywac konkretne problemy. Co widzisz zlego w takim podejsciu? > > Ale dlaczego zakladasz ze mozna sie zwrocic tylko do jednej? Nie rozumiem > > tego ograniczenia. Ja mam zwykle dwoch lub trzech przyjaciol. > > A jak to sobie wyobrażasz? Rozdzwaniasz się po wszystkich znajomych? No a czemu nie? Znow nie rozumiem. Moze nie po wszystkich, jak powiedzielismy przyjaciol ma sie kilku a nie 20 np. A jak Ty to zalatwiasz? Dzwonisz do jednej osoby a jak nie potrafi Ci pomoc to mowisz trudno? Nie kapuje. A tak wogole to IMHO troche dziwnie pojmujesz przyjazn. To w milosci jest miejsce na zazdrosc czy wylacznosc. A nie w przyjazni. Nie mozesz wymagac zeby ktos przyjaznil sie tylko z Toba. Tym sie miedzy innymi rozni od milosci. To wlasnie zakladanie ze nie mozna miec wiecej niz jednego przyjaciela jest dla mnie dziwne. Nie rozumiem Cie w tym momencie zupelnie. Pozdrawiam Dran
Re: Lekarstwo na samotnosc !!!!
Author: Puck
Date: Tue, 18 Dec 2001 11:55
Date: Tue, 18 Dec 2001 11:55
54 lines
4142 bytes
4142 bytes
"Dran" <dran@hoga.pl> napisał: > > Nie odczuwasz, czyli próbujesz sztucznie się jej pozbyć, a nie w ten > > najbardziej oczywisty sposób. > To wcale nie jest sztuczny sposob. Zacznijmy od tego ze mozna byc samemu i > nie czuc sie samotnym. Jest to wiec raczej stan umyslu niz konsekwencja > braku przyjaciol. No właśnie to jest stan umusłu, to jest związane z psychiką. TAk więc, jesli ktoś potrzebuje własnei przyjaciół? Nie potrafi być sam? > Wiec jesli siedzisz ciagle na dupie i nie masz nic do > roboty, to rzeczywiscie mozesz zaczac sie czuc samotny. To, nie zaprzeczam, pomaga w powstawaniu tego stanu. > > Czyli będziesz kalkulował: ten zna się na tym, ale ten dużo przeżył, > > a tamten z kolei... > Dokladnie tak. A co w tym zlego? Zreszta kalkulowal to nie jest dobre > okreslenie. Raczej krotka mysl, ze z tym zwroce sie akurat do tej osoby. Bo > wlasnie ona z racji swojego doswiadczenia, czy tez charakteru potrafi mi > pomoc w tej sprawie. Well, ale czy to jest przyjaźń? To jest uprzejmość ze strony tej osoby. [...] > A jak Ty to zalatwiasz? Dzwonisz do jednej osoby a jak nie potrafi Ci pomoc > to mowisz trudno? Nie kapuje. Dzwonię do jednej osoby, ale nie dlatego, że chce przesunąś szafę, tylko mam supełnie inny problem. Albo chcę, żeby ktoś dla mnie załatwił u kogoś sprawę, albo potrzebuję radu itepe. A nawet w tym codziennym życiu, jeśli poznałem jakas nowinke, to na pierwszym miejscu zwracam się do niego/do niej. > A tak wogole to IMHO troche dziwnie pojmujesz przyjazn. To w milosci jest > miejsce na zazdrosc czy wylacznosc. A nie w przyjazni. Dla mnie przyjaźń to też szczególny 'związek'.To jest zaufanie, nie to, że zawsze może się pomóc, tylko to, ze zawsze jest się gotowym na tą pomoc. Nie można mieć/oczekiwać takiego stosunku od wszystkich. > Nie mozesz wymagac zeby ktos przyjaznil sie tylko z Toba. Tosh nie wymagam. To ja przyjaźnię się tylko z tą osobą, ona nie musi widzieć we mnie najlepszego przyjaciela. Rets, po raz pierwszy od dłuższego czasu zaczynam się dołować. Może to przez te święta... no ale zobaczymy, napiszę coś w blogu. -- << Puck gg#937829 phn#+48600986485 mailto:puck@go2.pl >>
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads