🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
20 messages
20 total messages Started by kropelka Wed, 05 Dec 2001 21:32
kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2649
Author: kropelka
Date: Wed, 05 Dec 2001 21:32
47 lines
4076 bytes
Jestem obecnie w dosc dziwnej sytuacji. Przez trzy lata chodzilam z jednym
chlopakiem. Poznalismy sie przez interent ale nie byla to typowa internetowa
milosc.Cos zaiskrzylo .Zaczelismy sie spotykac,dzwonic. Mieszkalismy
niestety 300km od siebie. Ale to nam nie przeszkadzalo. Spedzalismy ze soba
kazda mozliwa chwile chociaz bylo to trudne bo ja chodzilam jeszcze do
liceum a on studiowal dziennie wiec tez nie mial za duzo czasu. Cale wakacje
spedzalismy razem. W sumie to malo istotne. Kochalismy sie. Naprawde. w
koncu zdalam mature i ja wybralam sie na studia-oczywiscie do miasta gdzie
on juz byl czyli Krakowa. Nie za bardzo podobalo sie to moim rodzicom ze tak
daleko wybywam ale musieli sie zgodzic. Wiedzieli ze ja bez niego juz nie
potrafie zyc. Wiec wyjechalam. na poczatku zamieszkalam w akademiku ale to
bylo tyklo dla pozorow. Po kilku miesiacach jego rodzice przekonali moich ze
nie ma sensu placic za akademik i ze moge mieszkac u nich (oni z tad
pochodza )
Wiec zamieszkalismy razem.Coprawda z jego rodzina ale razem.
Po 9 miesiacach wspolnego mieszkania skonczylo sie. On powiedzial ze to
koniec... po kilku dniach udalo mi sie wyciagnac z niego ze jest inna.
Niestety jeszcze przez troche musialam tam razem mieszkac ( co bylo
najgorszym okresem w moim zyciu) zanim nie znalazlam mieszkania.
Bylam totalnie zalamana a on wcale mi w tym nie pomagal .Wrecz przeciwnie.
Caly czas zostawial nadzieje ze to tylko chwilowe,,, ze z nia to nie na
powaznie. Co chwile opowiadal mi o niej tzn o jej wadach jak zle go traktuje
itp. Nie moglam zrozumiec dlaczego woli cierpiec przy innej kobiecie zamiast
byc ze mna.
I tak sie ciagnelo,,, widywalam sie z nim przynajmniej raz w tygodniu do
tego rozmowy telefoniczne. A glownym tematem byla ONA. nigdy mu nie
powiedzialam ze ma z nia zerwac czy cos w tym stylu. Moja jedyna rada bylo
to zeby powiedzial jej to samo co mowi mi i zeby rozwiazali swoje problemy.
Kilka razy prosilam go zeby mi o niej juz nic nie mowil ale... nie bylam
dosc silna zeby stanowczo powiedziec nie. nadal chyba nie jestem
I tak sluchalam jego placzu przez telefon kiedy kilka godzin wczesniej sie
zareczyl ( nie myslcie ze plakal ze szczescia- wrecz odwrotnie) a ja
odchodzilam od zmyslow nie rozumiejac co jest grane.
Teraz juz jest lepiej. Minal rok od naszego rozstania... nawet troche
wiecej. Nadal slysze o niej. Nadal same zle rzeczy. I nadal nie rozumiem
dlaczego on z nia jest mimo tego wszystkiego. Tylko teraz moja sytuacja sie
zmienila. Zakochalam sie, ustabilizowalam. Mam w miare normalne zycie. Ale
nie potrafie sie od niego uwolnic.
Tzn chce miec z nim kontakt chce rozmawiac. Chce byc jego przyjacielem bo on
nie ma zadnego innego przyjaciela. Tylko nie chce slyszec o NIEJ!!!
jeszcze nigdy jej nie widzialam a pojutrze niestety bede musiala. Bedzie
slub naszych wspolnych przyjaciol I on przyjdzie oczywiscie z nia. Na sama
mysl o tym mam zly w oczach. Dlaczego tak jest?
Dlaczego to nie moze sie skonczyc?
Jak mam sie od tego wszystkiego uwolnic. Ja przeciez mam swoje wlasne zycie.
To przeciez jego sprawa ze chce cierpiec i ze sie na to wszystko decyduje.
Pomocy prosze....
Odp: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2650
Author: Dran
Date: Thu, 06 Dec 2001 00:21
16 lines
1710 bytes
No to ciekawe ile czasu on Cie z nia zdradzal... Moze jeszcze zanim
zamieszkaliscie razem?
A tak wogole to koles jest jakis dziwny, zostawil Cie dla niej i ciagle
beczy jak mu zle, zarecza sie i beczy jak mu zle... i bierze slub i...
I czemu zawraca na dodatek glowe wlasnie Tobie??? Nie wyglada mi to na
przyjaciela, zwlaszcza ze prosilas zeby tego nie robil. No coz...
Czy Ty go przypadkiem nadal nie kochasz? Powinnas mu stanowczo powiedziec,
ze nie zyczysz sobie wiecej sluchac o jego klopotach z ta kobieta (juz
zona). Jesli nie przestanie, to mysle ze znaczy to ze nie liczy sie z Toba i
Twoimi uczuciami, czyli nie zasluguje na miano przyjaciela nawet i powinnas
dac sobie z nim spokuj. Nie dawaj sie tak ranic! Bo ludzie beda to
wykorzystywac tak jak on.

Pozdrawiam

Dran
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2651
Author: kropelka
Date: Thu, 06 Dec 2001 09:28
39 lines
3041 bytes
ona nie jest jego zona
narazie sa tylko zareczeni
z tego co zauwazylam dla niego to niewiele znaczy (no moze ja mam takie
staroswieckie poglady dotyczace zareczyn ale dla mnie to cos wyjatkowego)
Ja go rozumiem bo ona jest naprawde dziwna , przedziwna kobieta i nigdy nie
spotkalam tak egoistycznej i materialistycznej osoby. On sobie z tym nie
radzi. Jest naprawde czuly i wrazliwy a ona nawet nie pozwala mu o takich
rzeczach wspominac bo to "dziecinne"
Ja wiem ze to jego zycie i jak sobie poscieli tak sie wyspi i ze to jego
decyzje. Ale czy moge go tak zostawic kiedy on jest "slepy"? Kiedy nie widzi
do konca ze jest wykorzystywany.
Pytasz czy go kocham... to moja pierwsza milosc, pierwszy chlopak. Mysle ze
do konca zycia cos we mnie po nim zostanie. Ale nie nie chcialabym juz z nim
byc. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Tym bardziej ze naprawde kocham mojego
chlopaka i jest mi z nim dobrze. Zreszta on tez sie zlosci na to wszystko,
na te telefony czasami pozno w nocy, o spotkania itp. Chociaz mam nadzieje
ze wie ze kocham tylko jego i tamto jest naprawde skonczone.
Użytkownik "Dran" <dran@hoga.pl> napisał w wiadomości
news:9umdlu$7jc$1@korweta.task.gda.pl...
> No to ciekawe ile czasu on Cie z nia zdradzal... Moze jeszcze zanim
> zamieszkaliscie razem?
> A tak wogole to koles jest jakis dziwny, zostawil Cie dla niej i ciagle
> beczy jak mu zle, zarecza sie i beczy jak mu zle... i bierze slub i...
> I czemu zawraca na dodatek glowe wlasnie Tobie??? Nie wyglada mi to na
> przyjaciela, zwlaszcza ze prosilas zeby tego nie robil. No coz...
> Czy Ty go przypadkiem nadal nie kochasz? Powinnas mu stanowczo powiedziec,
> ze nie zyczysz sobie wiecej sluchac o jego klopotach z ta kobieta (juz
> zona). Jesli nie przestanie, to mysle ze znaczy to ze nie liczy sie z Toba
i
> Twoimi uczuciami, czyli nie zasluguje na miano przyjaciela nawet i
powinnas
> dac sobie z nim spokuj. Nie dawaj sie tak ranic! Bo ludzie beda to
> wykorzystywac tak jak on.
>
> Pozdrawiam
>
> Dran
>
>
Odp: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2652
Author: Dran
Date: Thu, 06 Dec 2001 12:34
30 lines
2471 bytes
> ona nie jest jego zona
no ale pewnie bedzie
> narazie sa tylko zareczeni
> z tego co zauwazylam dla niego to niewiele znaczy (no moze ja mam takie
> staroswieckie poglady dotyczace zareczyn ale dla mnie to cos wyjatkowego)
> Ja go rozumiem bo ona jest naprawde dziwna , przedziwna kobieta i nigdy
nie
> spotkalam tak egoistycznej i materialistycznej osoby. On sobie z tym nie
> radzi. Jest naprawde czuly i wrazliwy a ona nawet nie pozwala mu o takich
> rzeczach wspominac bo to "dziecinne"
Jest dziecinny skoro jest z kims kto go tak traktuje i na dodatek chce sie
zenic
> Ja wiem ze to jego zycie i jak sobie poscieli tak sie wyspi i ze to jego
> decyzje. Ale czy moge go tak zostawic kiedy on jest "slepy"? Kiedy nie
widzi
> do konca ze jest wykorzystywany.
Mozesz. Pomysl czasem o sobie. A on Ciebie nie wykorzystuje niby?
> Pytasz czy go kocham... to moja pierwsza milosc, pierwszy chlopak. Mysle
ze
> do konca zycia cos we mnie po nim zostanie. Ale nie nie chcialabym juz z
nim
> byc. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Tym bardziej ze naprawde kocham
mojego
> chlopaka i jest mi z nim dobrze. Zreszta on tez sie zlosci na to wszystko,
> na te telefony czasami pozno w nocy, o spotkania itp. Chociaz mam nadzieje
> ze wie ze kocham tylko jego i tamto jest naprawde skonczone.
No to masz dobry powod, zeby to przemyslec. Bo Twoj chlopak moze miec tego w
koncu dosc i zezloscic sie tak porzadnie. Po co masz sobie macic w zwiazku z
powodu tamtego typa?
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2664
Author: Artur Paweł
Date: Thu, 06 Dec 2001 16:58
10 lines
1400 bytes
Rozmawiałaś z nim o tym szczerze. Znaczy się nie on jako monolog o niej,
tylko rozmowa o was. Przypomnij sobie te rozmowy, bo teraz zapewne nie
chciałabyś rozdrapywać tych ran. Porozmawiaj nie tylko z nim, ale też z
przyjaciółmi, najlepiej takimi, którzy ją znają.

Pozdrawiam
Artur Paweł

PS.   A, i dowiedz się, czy ona nie ma czasem żółtych papierów.
PS2. j/w, tylko chodzi o tego chłopaka. Wiesz, tak dla pewności ;)))
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2657
Author: Lily of the Valley
Date: Thu, 06 Dec 2001 17:48
20 lines
2067 bytes
Thu, 6 Dec 2001 10:28:42 +0100 "kropelka"
<kropelka@niewinne.serwery.pl> w przyplywie calkowitej desperacji
napisal(a):
>Ja wiem ze to jego zycie i jak sobie poscieli tak sie wyspi i ze to jego
>decyzje. Ale czy moge go tak zostawic kiedy on jest "slepy"? Kiedy nie widzi
>do konca ze jest wykorzystywany.
Przede wszystkim Ty nie widzisz ze to Ty jestes wykorzystywana. Nie
mam najmniejszego pojecia o co mu moze chodzic i co mu sie w glowie
poprzewracalo, ale to on wykorzystuje to, ze Ty nie potrafisz
przekreslic przeszlosci, ze caly czas nia zyjesz. Zycie toczy sie
dalej. Wierze ze masz z nim zwiazane wspaniale wspomnienie - ale to sa
WSPOMNIENIA. Twoj uklad z nim jest destruktywny, meczy Cie - kochac
bedziesz go zawsze (wiem cos o tym). Ale nie pozwol mu krzywdzic
siebie - i co wazne - swojego obecnego chlopaka. Albo diametralnie
musi zmienic sposob postepowania, albo sie od niego zupelnie odetnij.

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2653
Author: Kropelka
Date: Thu, 06 Dec 2001 18:40
53 lines
3460 bytes
Dran wrote:

> 
>> ona nie jest jego zona
> no ale pewnie bedzie
>> narazie sa tylko zareczeni
>> z tego co zauwazylam dla niego to niewiele znaczy (no moze ja mam takie
>> staroswieckie poglady dotyczace zareczyn ale dla mnie to cos wyjatkowego)
>> Ja go rozumiem bo ona jest naprawde dziwna , przedziwna kobieta i nigdy
> nie
>> spotkalam tak egoistycznej i materialistycznej osoby. On sobie z tym nie
>> radzi. Jest naprawde czuly i wrazliwy a ona nawet nie pozwala mu o takich
>> rzeczach wspominac bo to "dziecinne"
> Jest dziecinny skoro jest z kims kto go tak traktuje i na dodatek chce sie
> zenic
>> Ja wiem ze to jego zycie i jak sobie poscieli tak sie wyspi i ze to jego
>> decyzje. Ale czy moge go tak zostawic kiedy on jest "slepy"? Kiedy nie
> widzi
>> do konca ze jest wykorzystywany.
> Mozesz. Pomysl czasem o sobie. A on Ciebie nie wykorzystuje niby?
>> Pytasz czy go kocham... to moja pierwsza milosc, pierwszy chlopak. Mysle
> ze
>> do konca zycia cos we mnie po nim zostanie. Ale nie nie chcialabym juz z
> nim
>> byc. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Tym bardziej ze naprawde kocham
> mojego
>> chlopaka i jest mi z nim dobrze. Zreszta on tez sie zlosci na to
>> wszystko, na te telefony czasami pozno w nocy, o spotkania itp. Chociaz
>> mam nadzieje ze wie ze kocham tylko jego i tamto jest naprawde skonczone.
> No to masz dobry powod, zeby to przemyslec. Bo Twoj chlopak moze miec tego
> w koncu dosc i zezloscic sie tak porzadnie. Po co masz sobie macic w
> zwiazku z powodu tamtego typa?
> 
> 
> 
> 
> 
macie racje... porozmawiam z nim przy najblizszej okazji pozadnie. I 
postaram sie postawic sprawe jasno. Albo sie zmienia albo koniec z nasza 
przyjaznia. 
Najgorzej ze w to wszystko sa jeszcze zamieszani rodzice. moi i jego... 
ktorzy sie znaja i teraz utrzymuja ze soba kontakt. 
O siostrze juz nie wspomne... bo oczywiscie jak ja moglabym sie nie 
wpakowac w wieksze tarapaty... tak sie stalo ze "odbilam" jej chlopaka. Tzn 
tego z ktorym teraz jestem , mieszkam i przedewszystkim jestem szczesliwa. 
O co ona ma nieuzasadnione wg mnie do mnie pretensje... a traktowalam ja 
naprawde jak mlodsza siostre (ktora zawsze chcialam miec)
Ale to dalsza historia.. chyba ze chcecie o tym tez posluchac
wogole to ostatni rok mojego zycia nadawalby sie na scenariusz niezlego 
filmu...
-- 
Pozdrawiam
Kropelka
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2665
Author: Valkiria
Date: Thu, 06 Dec 2001 20:48
68 lines
3488 bytes

> Wiec zamieszkalismy razem.Coprawda z jego rodzina ale razem.
> Po 9 miesiacach wspolnego mieszkania skonczylo sie. On powiedzial ze to
> koniec... po kilku dniach udalo mi sie wyciagnac z niego ze jest inna.
> Niestety jeszcze przez troche musialam tam razem mieszkac ( co bylo
> najgorszym okresem w moim zyciu) zanim nie znalazlam mieszkania.
> Bylam totalnie zalamana a on wcale mi w tym nie pomagal .Wrecz przeciwnie.
> Caly czas zostawial nadzieje ze to tylko chwilowe,,, ze z nia to nie na
> powaznie. Co chwile opowiadal mi o niej tzn o jej wadach jak zle go
traktuje
> itp. Nie moglam zrozumiec dlaczego woli cierpiec przy innej kobiecie
zamiast
> byc ze mna.

jednym slowem go podsumuje : istny pojeb

> I tak sie ciagnelo,,, widywalam sie z nim przynajmniej raz w tygodniu do
> tego rozmowy telefoniczne. A glownym tematem byla ONA. nigdy mu nie
> powiedzialam ze ma z nia zerwac czy cos w tym stylu. Moja jedyna rada bylo
> to zeby powiedzial jej to samo co mowi mi i zeby rozwiazali swoje
problemy.
> Kilka razy prosilam go zeby mi o niej juz nic nie mowil ale... nie bylam
> dosc silna zeby stanowczo powiedziec nie. nadal chyba nie jestem
> I tak sluchalam jego placzu przez telefon kiedy kilka godzin wczesniej sie
> zareczyl ( nie myslcie ze plakal ze szczescia- wrecz odwrotnie) a ja
> odchodzilam od zmyslow nie rozumiejac co jest grane.

nie kumam go kompletnie ,ale to chyba jakis psychol ,tak mi sie wydaje

> Teraz juz jest lepiej. Minal rok od naszego rozstania... nawet troche
> wiecej. Nadal slysze o niej. Nadal same zle rzeczy. I nadal nie rozumiem
> dlaczego on z nia jest mimo tego wszystkiego. Tylko teraz moja sytuacja
sie
> zmienila. Zakochalam sie, ustabilizowalam. Mam w miare normalne zycie.

i gratulacje

 Ale
> nie potrafie sie od niego uwolnic.

zapomnij o nim ! nie warto pamiętać o kims takim

> Tzn chce miec z nim kontakt chce rozmawiac.

a po co?

 Chce byc jego przyjacielem bo on
> nie ma zadnego innego przyjaciela.

i nie powiinno cie to juz obchodzic
jego problem

Tylko nie chce slyszec o NIEJ!!!
> jeszcze nigdy jej nie widzialam a pojutrze niestety bede musiala. Bedzie
> slub naszych wspolnych przyjaciol I on przyjdzie oczywiscie z nia. Na sama
> mysl o tym mam zly w oczach. Dlaczego tak jest?
> Dlaczego to nie moze sie skonczyc?
> Jak mam sie od tego wszystkiego uwolnic. Ja przeciez mam swoje wlasne
zycie.
> To przeciez jego sprawa ze chce cierpiec i ze sie na to wszystko decyduje.
> Pomocy prosze....

najlepiej bedzie jak sobie go zupelnie z glowy wybijesz ,sprubuj zapomniec
napsialas ze ejstes zakochana w kims ,wiec zapomnij o bylym
>
>
>
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2660
Author: Valkiria
Date: Thu, 06 Dec 2001 20:57
37 lines
1896 bytes
> Ja go rozumiem bo ona jest naprawde dziwna

to moze wlasnie pasują do siebie

 , przedziwna kobieta i nigdy nie
> spotkalam tak egoistycznej i materialistycznej osoby. On sobie z tym nie
> radzi. Jest naprawde czuly i wrazliwy a ona nawet nie pozwala mu o takich
> rzeczach wspominac bo to "dziecinne"

wiesz co - zlej to
co cie to obchodzi? i jego problemy?
wybral ja to niech sie męczy skoro mu sie to podoba

> Ja wiem ze to jego zycie i jak sobie poscieli tak sie wyspi i ze to jego
> decyzje.

no wlasnie ,wiec o co chodzi?

 Ale czy moge go tak zostawic kiedy on jest "slepy"?

pewnie

 Kiedy nie widzi
> do konca ze jest wykorzystywany.

jego sprawa

> Pytasz czy go kocham... to moja pierwsza milosc, pierwszy chlopak. Mysle
ze
> do konca zycia cos we mnie po nim zostanie. Ale nie nie chcialabym juz z
nim
> byc. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Tym bardziej ze naprawde kocham
mojego
> chlopaka i jest mi z nim dobrze.

weic jak juz napisalam zlej tego bęcfała
Odp: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2654
Author: Dran
Date: Thu, 06 Dec 2001 22:13
24 lines
2123 bytes
> macie racje... porozmawiam z nim przy najblizszej okazji pozadnie. I
> postaram sie postawic sprawe jasno. Albo sie zmienia albo koniec z nasza
> przyjaznia.
> Najgorzej ze w to wszystko sa jeszcze zamieszani rodzice. moi i jego...
> ktorzy sie znaja i teraz utrzymuja ze soba kontakt.
> O siostrze juz nie wspomne... bo oczywiscie jak ja moglabym sie nie
> wpakowac w wieksze tarapaty... tak sie stalo ze "odbilam" jej chlopaka.
Tzn
> tego z ktorym teraz jestem , mieszkam i przedewszystkim jestem szczesliwa.
> O co ona ma nieuzasadnione wg mnie do mnie pretensje... a traktowalam ja
> naprawde jak mlodsza siostre (ktora zawsze chcialam miec)

No czy nieuzasadnione to nie wiem, ale nie powinnas sie nimi przejmowac. Na
sile go nie wzielas. A co do rodzin, to ja bym olal to co mysla. To nie jest
bezposrednio ich problem.

> Ale to dalsza historia.. chyba ze chcecie o tym tez posluchac
> wogole to ostatni rok mojego zycia nadawalby sie na scenariusz niezlego
> filmu...
Heh, tak jak i mojego ;) Moze kiedy nawet taki napisze ;))

Powodzenia
Dran
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2655
Author: Kropelka
Date: Fri, 07 Dec 2001 08:43
34 lines
2393 bytes
Dran wrote:

> 
>> macie racje... porozmawiam z nim przy najblizszej okazji pozadnie. I
>> postaram sie postawic sprawe jasno. Albo sie zmienia albo koniec z nasza
>> przyjaznia.
>> Najgorzej ze w to wszystko sa jeszcze zamieszani rodzice. moi i jego...
>> ktorzy sie znaja i teraz utrzymuja ze soba kontakt.
>> O siostrze juz nie wspomne... bo oczywiscie jak ja moglabym sie nie
>> wpakowac w wieksze tarapaty... tak sie stalo ze "odbilam" jej chlopaka.
> Tzn
>> tego z ktorym teraz jestem , mieszkam i przedewszystkim jestem
>> szczesliwa. O co ona ma nieuzasadnione wg mnie do mnie pretensje... a
>> traktowalam ja naprawde jak mlodsza siostre (ktora zawsze chcialam miec)
> 
> No czy nieuzasadnione to nie wiem, ale nie powinnas sie nimi przejmowac.
> Na sile go nie wzielas. A co do rodzin, to ja bym olal to co mysla. To nie
> jest bezposrednio ich problem.
> 
>> Ale to dalsza historia.. chyba ze chcecie o tym tez posluchac
>> wogole to ostatni rok mojego zycia nadawalby sie na scenariusz niezlego
>> filmu...
> Heh, tak jak i mojego ;) Moze kiedy nawet taki napisze ;))
> 
> Powodzenia
> Dran
> 
> 
> 
:-) ja na pewno chetnie poslucham. Jesli nie na grupie to na priv
moze sie czegos naucze i nie wkopie w kolejne tarapaty:)
-- 
Pozdrawiam
Kropelka
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2666
Author: Molik
Date: Sat, 08 Dec 2001 12:30
90 lines
5477 bytes
> Jestem obecnie w dosc dziwnej sytuacji. Przez trzy lata chodzilam z jednym
> chlopakiem. Poznalismy sie przez interent ale nie byla to typowa
internetowa
> milosc.Cos zaiskrzylo .Zaczelismy sie spotykac,dzwonic. Mieszkalismy
> niestety 300km od siebie. Ale to nam nie przeszkadzalo. Spedzalismy ze
soba
> kazda mozliwa chwile chociaz bylo to trudne bo ja chodzilam jeszcze do
> liceum a on studiowal dziennie wiec tez nie mial za duzo czasu. Cale
wakacje
> spedzalismy razem. W sumie to malo istotne. Kochalismy sie. Naprawde. w
> koncu zdalam mature i ja wybralam sie na studia-oczywiscie do miasta gdzie
> on juz byl czyli Krakowa. Nie za bardzo podobalo sie to moim rodzicom ze
tak
> daleko wybywam ale musieli sie zgodzic. Wiedzieli ze ja bez niego juz nie
> potrafie zyc. Wiec wyjechalam. na poczatku zamieszkalam w akademiku ale to
> bylo tyklo dla pozorow. Po kilku miesiacach jego rodzice przekonali moich
ze
> nie ma sensu placic za akademik i ze moge mieszkac u nich (oni z tad
> pochodza )
> Wiec zamieszkalismy razem.Coprawda z jego rodzina ale razem.
> Po 9 miesiacach wspolnego mieszkania skonczylo sie. On powiedzial ze to
> koniec... po kilku dniach udalo mi sie wyciagnac z niego ze jest inna.
> Niestety jeszcze przez troche musialam tam razem mieszkac ( co bylo
> najgorszym okresem w moim zyciu) zanim nie znalazlam mieszkania.
> Bylam totalnie zalamana a on wcale mi w tym nie pomagal .Wrecz przeciwnie.
> Caly czas zostawial nadzieje ze to tylko chwilowe,,, ze z nia to nie na
> powaznie. Co chwile opowiadal mi o niej tzn o jej wadach jak zle go
traktuje
> itp. Nie moglam zrozumiec dlaczego woli cierpiec przy innej kobiecie
zamiast
> byc ze mna.
> I tak sie ciagnelo,,, widywalam sie z nim przynajmniej raz w tygodniu do
> tego rozmowy telefoniczne. A glownym tematem byla ONA. nigdy mu nie
> powiedzialam ze ma z nia zerwac czy cos w tym stylu. Moja jedyna rada bylo
> to zeby powiedzial jej to samo co mowi mi i zeby rozwiazali swoje
problemy.
> Kilka razy prosilam go zeby mi o niej juz nic nie mowil ale... nie bylam
> dosc silna zeby stanowczo powiedziec nie. nadal chyba nie jestem
> I tak sluchalam jego placzu przez telefon kiedy kilka godzin wczesniej sie
> zareczyl ( nie myslcie ze plakal ze szczescia- wrecz odwrotnie) a ja
> odchodzilam od zmyslow nie rozumiejac co jest grane.
> Teraz juz jest lepiej. Minal rok od naszego rozstania... nawet troche
> wiecej. Nadal slysze o niej. Nadal same zle rzeczy. I nadal nie rozumiem
> dlaczego on z nia jest mimo tego wszystkiego. Tylko teraz moja sytuacja
sie
> zmienila. Zakochalam sie, ustabilizowalam. Mam w miare normalne zycie. Ale
> nie potrafie sie od niego uwolnic.
> Tzn chce miec z nim kontakt chce rozmawiac. Chce byc jego przyjacielem bo
on
> nie ma zadnego innego przyjaciela. Tylko nie chce slyszec o NIEJ!!!
> jeszcze nigdy jej nie widzialam a pojutrze niestety bede musiala. Bedzie
> slub naszych wspolnych przyjaciol I on przyjdzie oczywiscie z nia. Na sama
> mysl o tym mam zly w oczach. Dlaczego tak jest?
> Dlaczego to nie moze sie skonczyc?
> Jak mam sie od tego wszystkiego uwolnic. Ja przeciez mam swoje wlasne
zycie.
> To przeciez jego sprawa ze chce cierpiec i ze sie na to wszystko decyduje.
> Pomocy prosze....







Troche to dziwne... Pomine okres waszej znajomosci i przejde do tego co bylo
pozniej.
Piszesz, ze chcesz byc jego przyjacielem. To wiaze sie z tym, ze powinnas
pomagac mu, dawac rady no i pomocna dlon.
On licze na ciebie, wie ze w tobie ma kogos, z kim moze ZAWSZE porozmawiac,
zwierzyc sie. Pewnei zdaje sobie sprawe, ze takeij przyjaciolki jak ty moze
nigdy nie znalezc. W koncu przyjaciele na drzewach nie rosna.
Uwazam, ze powinniscie usiasc i porozmawiac o sobie nawzajem o jego
narzeczonej, jesli cierpi -- to z dnia na dzien nie przestanie cierpiec.
A pozatym jesli chcesz byc jego przyjaciolka, to musisz go wspierac, nie
tylko swoja osoba, ale takze swoim zrozumieniem no i opinia.
Tylko radze uwazac, bo moze on to odebrac jako fakt, ze chcesz go ze swoja
nazeczona poroznic i do niego wrocic. A wtedy moze sie zrobic nieciekawa
sytuacja!!!

Pozdrawiam i zycze szczesliwego rozwiazania sprawy!!!

Molik
P.S.  1.  kiedy bedzie koniec? -to zalezy tylko od was!!!
2. Czy mozna przysylac na ta grupe dyskusyjna wiadomosci w formacie html???

...::: MOLIK :::... ...::: molik@gmx.net :::... ...::: GG# 1734682 :::...
---=== Zawsze mamy wrażenie ze ktos stara sie nas zrozumiec, ===---
---=== tylko nie kazdy potrafii!!! ===---
---=== Neo2 ===--
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2667
Author: Szakal
Date: Sat, 08 Dec 2001 15:47
107 lines
5039 bytes
>> koniec... po kilku dniach udalo mi sie wyciagnac z niego ze jest inna.
>> Niestety jeszcze przez troche musialam tam razem mieszkac ( co bylo
>> najgorszym okresem w moim zyciu) zanim nie znalazlam mieszkania.
>> Caly czas zostawial nadzieje ze to tylko chwilowe,,, ze z nia to nie na
>> powaznie. Co chwile opowiadal mi o niej tzn o jej wadach jak zle go
>traktuje

Jezu czy Ty naprwade nie rozumiesz ze gosc Cie robi w trabe ???

>> itp. Nie moglam zrozumiec dlaczego woli cierpiec przy innej kobiecie
>zamiast
>> byc ze mna.
>> I tak sie ciagnelo,,, widywalam sie z nim przynajmniej raz w tygodniu do
>> tego rozmowy telefoniczne. A glownym tematem byla ONA. nigdy mu nie
>> powiedzialam ze ma z nia zerwac czy cos w tym stylu. Moja jedyna rada bylo
>> to zeby powiedzial jej to samo co mowi mi i zeby rozwiazali swoje
>problemy.

Zamiast tego trzeba go bylo poslac do wszystkich diablow !!!

>> Kilka razy prosilam go zeby mi o niej juz nic nie mowil ale... nie bylam
>> dosc silna zeby stanowczo powiedziec nie. nadal chyba nie jestem

Czy Ty naprawde nie masz dla siebie odrobiny litosci ?
To juz jest masochizm !

>> I tak sluchalam jego placzu przez telefon kiedy kilka godzin wczesniej sie
>> zareczyl ( nie myslcie ze plakal ze szczescia- wrecz odwrotnie) a ja
>> odchodzilam od zmyslow nie rozumiejac co jest grane.

bez komentarza

>> Teraz juz jest lepiej. Minal rok od naszego rozstania... nawet troche
>> wiecej. Nadal slysze o niej. Nadal same zle rzeczy. I nadal nie rozumiem
>> dlaczego on z nia jest mimo tego wszystkiego. Tylko teraz moja sytuacja
>sie
>> zmienila. Zakochalam sie, ustabilizowalam. Mam w miare normalne zycie. Ale
>> nie potrafie sie od niego uwolnic.

Albo kochasz swojego chlopaka albo sorry ... bredzisz.

>> Tzn chce miec z nim kontakt chce rozmawiac. Chce byc jego przyjacielem bo
>on
>> nie ma zadnego innego przyjaciela.

Po jaka cholere ??? Facet jest zwyczajna dupa. Nie potrafi uczciwie
podejsc do sprawy. Jak wyjdziesz za maz a on zadzwini i powie ze
jest mu smutno i chce zebys go pocieszyla to pojdziesz z nim do lozka
z litosci ??? Zeby osiolek przypadkowo nie cierpial ? Zastanow sie.

Tylko nie chce slyszec o NIEJ!!!
>> jeszcze nigdy jej nie widzialam a pojutrze niestety bede musiala. Bedzie
>> slub naszych wspolnych przyjaciol I on przyjdzie oczywiscie z nia. Na sama
>> mysl o tym mam zly w oczach. Dlaczego tak jest?
>> Dlaczego to nie moze sie skonczyc?

A kto do jasnej anielki ma to zrobic za Ciebie ? Ja ???

>> Jak mam sie od tego wszystkiego uwolnic. Ja przeciez mam swoje wlasne
>zycie. To przeciez jego sprawa ze chce cierpiec i ze sie na to wszystko decyduje.

Wic jeszcze raz pytam po cholere wtracasz sie w jego zycie.
Dzwoni wiec kulturalnie wysylasz go na drzewo i ok !!!!

Mysl troche kobieto !!!
Boze wiesz czytalem tutaj juz wiele postow ale takiego popapranstwa
jeszcze w zyciu nie slyszalem.

>Troche to dziwne... 

Jezu ! Dziwne ??? Jestes chyba aniolem milosierdzia Czlowieku.
Facet pogrywa sobie na niej jak na fujarce a Ty mowisz ze dziwne ???

>On licze na ciebie, wie ze w tobie ma kogos, z kim moze ZAWSZE porozmawiac,
>zwierzyc sie. 

I wykorzystywac do woli :)))))

>Pewnei zdaje sobie sprawe, ze takeij przyjaciolki jak ty moze
>nigdy nie znalezc. W koncu przyjaciele na drzewach nie rosna.

No takich to prawie w ogole nie ma :))))

>Uwazam, ze powinniscie usiasc i porozmawiac o sobie nawzajem o jego
>narzeczonej, jesli cierpi -- to z dnia na dzien nie przestanie cierpiec.

O czym ona ma z nim rozmawiac ???!!!

>A pozatym jesli chcesz byc jego przyjaciolka, to musisz go wspierac, nie
>tylko swoja osoba, ale takze swoim zrozumieniem no i opinia.

O tak. Tulic do piersi nieboraka. Jaki biedny misiu. O facet
wymaga dobrego psychiatry !!!

>Tylko radze uwazac, bo moze on to odebrac jako fakt, ze chcesz go ze swoja
>nazeczona poroznic i do niego wrocic. A wtedy moze sie zrobic nieciekawa
>sytuacja!!!

Jasne ! Wiesz co ? Jakby byl na miejscu chlopaka (obecnego)
tej dziewczyny skonczylbym ta znajomosc w 5 minut.

Zycze owocnego litowania sie na tym pierdzielnietym gnojkiem :)))

pzdr.

Szakal
******
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2661
Author: Tomasz T. Ciaszczyk
Date: Sat, 08 Dec 2001 17:31
17 lines
1652 bytes
	Valkiria [aga@infinity.net.pl] 
  na: alt.pl.psychologia.milosc napisał/ła:

: > Pytasz czy go kocham... to moja pierwsza milosc, pierwszy chlopak. Mysle ze
: > do konca zycia cos we mnie po nim zostanie. Ale nie nie chcialabym juz z nim
: > byc. Nie teraz. Nie po tym wszystkim. Tym bardziej ze naprawde kocham  mojego
: > chlopaka i jest mi z nim dobrze.
: 
: weic jak juz napisalam zlej tego bęcfała
To samo jej mowie, ale ona i tak i tak dalej to ciagnie ;(((

Pozdrawiam
-- 
Tomasz T. Ciaszczyk      ciacho@ciacho.pl      http://ciacho.pl/      
         ...bo fizyka klasyczna jest arogancka i ograniczona.

                                   
Re: Odp: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2662
Author: Tomasz T. Ciaszczyk
Date: Sat, 08 Dec 2001 17:33
24 lines
1763 bytes
	Dran [dran@hoga.pl] 
  na: alt.pl.psychologia.milosc napisał/ła:

: No to ciekawe ile czasu on Cie z nia zdradzal... Moze jeszcze zanim
: zamieszkaliscie razem?
Raczej nie zdradzal w sensie do lozka, ale spotykal sie..
Tak samo jak teraz od swoja lasencja pod gupimi pretekstami ukrywa spotkania
z Kropelka ;(..
Najlepszym klamstwem jakim sie popisal to "naprawilem z ojcem pralke"...
Paranoja..

: A tak wogole to koles jest jakis dziwny, zostawil Cie dla niej i ciagle
: beczy jak mu zle, zarecza sie i beczy jak mu zle... i bierze slub i...
Bez slubu, ale wszystko sie zgadza..

Jego mozna prosto okreslic: PALANT..
Poprostu.

Pozdrawiam
-- 
Tomasz T. Ciaszczyk      ciacho@ciacho.pl      http://ciacho.pl/      
            Dragon slayers wanted. No experience expected.

                                   
Re: Odp: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2656
Author: Tomasz T. Ciaszczyk
Date: Sat, 08 Dec 2001 17:35
30 lines
2232 bytes
	Dran [dran@hoga.pl] 
  na: alt.pl.psychologia.milosc napisał/ła:

: > tego z ktorym teraz jestem , mieszkam i przedewszystkim jestem szczesliwa.
: > O co ona ma nieuzasadnione wg mnie do mnie pretensje... a traktowalam ja
: > naprawde jak mlodsza siostre (ktora zawsze chcialam miec)
: 
: No czy nieuzasadnione to nie wiem, ale nie powinnas sie nimi przejmowac. Na
To nie jest tak jak Agnieszka opisala.. No moze nie do konca.
1. nie bylismy para
2. bylem tylko "wibratorkiem"
3. zapomnialem ;)

: sile go nie wzielas. A co do rodzin, to ja bym olal to co mysla. To nie jest
Sam do niej ucieklem ;)))

: > Ale to dalsza historia.. chyba ze chcecie o tym tez posluchac
: > wogole to ostatni rok mojego zycia nadawalby sie na scenariusz niezlego
: > filmu...
: Heh, tak jak i mojego ;) Moze kiedy nawet taki napisze ;))
Kazdego zycie [no moze z malymi wyjatkami] nadaje sie na szczenariusz.

: Dran

Pozdrawiam
-- 
Tomasz T. Ciaszczyk      ciacho@ciacho.pl      http://ciacho.pl/      
             "Czekam.. a moje serce zamienia się w lód...
               Czekam.. a Ty ciągle nie pojawiasz się."
                                   -- TTC
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2658
Author: Tomasz T. Ciaszczyk
Date: Sat, 08 Dec 2001 17:37
17 lines
1763 bytes
	Lily of the Valley [lily@premiera.pl] 
  na: alt.pl.psychologia.milosc napisał/ła:

: bedziesz go zawsze (wiem cos o tym). Ale nie pozwol mu krzywdzic
: siebie - i co wazne - swojego obecnego chlopaka. Albo diametralnie
To nie jest takie proste.
Dorabiam sobie u niego.. Gdybym odszedl od razu by jego matka [cholerna
dwulicowa kobieta :( az sie niedobrze robi :((((] by stwierdzila, ze to
Kropelka nastawila mnie przeciw nim.. A prawda jest taka, ze ja tam tylko
przez Kropelka jeszcze pracuje

Pozdrawiam
-- 
Tomasz T. Ciaszczyk      ciacho@ciacho.pl      http://ciacho.pl/      
      Happiness? Happiness is an illusion. It is an empty dream.
        A word without meaning. It is nothing. Or everything.
                                   
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2668
Author: Tomasz T. Ciaszczyk
Date: Sat, 08 Dec 2001 17:41
43 lines
2630 bytes
	Szakal [szakal@cave.pl] 
  na: alt.pl.psychologia.milosc napisał/ła:

: Jezu czy Ty naprwade nie rozumiesz ze gosc Cie robi w trabe ???
Ona to b. dobrze wie ;)

: Zamiast tego trzeba go bylo poslac do wszystkich diablow !!!
To samo jej mowie prawie nonstop

: >> Teraz juz jest lepiej. Minal rok od naszego rozstania... nawet troche
: >> wiecej. Nadal slysze o niej. Nadal same zle rzeczy. I nadal nie rozumiem
: >> dlaczego on z nia jest mimo tego wszystkiego. Tylko teraz moja sytuacja
: >sie
: >> zmienila. Zakochalam sie, ustabilizowalam. Mam w miare normalne zycie. Ale
: >> nie potrafie sie od niego uwolnic.
: 
: Albo kochasz swojego chlopaka albo sorry ... bredzisz.
Kocha.. wiec nie bredzi ;)

: >A pozatym jesli chcesz byc jego przyjaciolka, to musisz go wspierac, nie
: >tylko swoja osoba, ale takze swoim zrozumieniem no i opinia.
: 
: O tak. Tulic do piersi nieboraka. Jaki biedny misiu. O facet
: wymaga dobrego psychiatry !!!
"Wy wszyscy jestescie pojebani, Was trzeba leczyc a nie sadzic" ;)

: >Tylko radze uwazac, bo moze on to odebrac jako fakt, ze chcesz go ze swoja
: >nazeczona poroznic i do niego wrocic. A wtedy moze sie zrobic nieciekawa
: >sytuacja!!!
: 
: Jasne ! Wiesz co ? Jakby byl na miejscu chlopaka (obecnego)
: tej dziewczyny skonczylbym ta znajomosc w 5 minut.
O tym to nie myslalem.. ale chyba to zrobie ;) Dzieki za rade..


: Szakal

Pozdrawiam
-- 
Tomasz T. Ciaszczyk      ciacho@ciacho.pl      http://ciacho.pl/      
      Jesli kochasz, to kochaj szalenie. A jeżeli nie. No cóż..
              Miłość to takie piękne uczucie.. Podobno...
                                    -- TTC
Odp: Odp: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2663
Author: Dran
Date: Sat, 08 Dec 2001 17:46
17 lines
1699 bytes
> Raczej nie zdradzal w sensie do lozka, ale spotykal sie..
> Tak samo jak teraz od swoja lasencja pod gupimi pretekstami ukrywa
spotkania
> z Kropelka ;(..
> Najlepszym klamstwem jakim sie popisal to "naprawilem z ojcem pralke"...
> Paranoja..

Czyli taki typ. A moze mu wcale nie jest z nia tak zle? No bo chyba nie
szantazuje go, ze jak ja zostawi to ona opowie o jakiejs strasznej
tajemnicy? ;>>
I po co takiego nazywac przyjacielem i go pocieszac? Zwyczajnie wykorzystuje
kogos, a jako metody uzywa "jaki to ja jestem nieszczesliwy". No coz jak
widac metoda nadal dziala. A ja myslalem ze ludzie teraz coraz bardziej
obyci i sie juz na takie glupoty nie lapia ;>

Pozdrawiam
Dran
Re: kiedy bedzie koniec?(dlugie)
#2659
Author: Lily of the Valley
Date: Wed, 12 Dec 2001 12:36
19 lines
2111 bytes
Sat, 8 Dec 2001 17:37:39 +0000 (UTC) ciacho@SPAMSHIELD.ciacho.pl
(Tomasz T. Ciaszczyk) w przyplywie calkowitej desperacji napisal(a):
>: bedziesz go zawsze (wiem cos o tym). Ale nie pozwol mu krzywdzic
>: siebie - i co wazne - swojego obecnego chlopaka. Albo diametralnie
>To nie jest takie proste.
>Dorabiam sobie u niego.. Gdybym odszedl od razu by jego matka [cholerna
>dwulicowa kobieta :( az sie niedobrze robi :((((] by stwierdzila, ze to
>Kropelka nastawila mnie przeciw nim.. A prawda jest taka, ze ja tam tylko
>przez Kropelka jeszcze pracuje
Hmmm... Chyba tu czegos nie rozumiem... Pracujesz tam tylko przez
Kropelke... => nie musialbys tam pracowac gdyby nie strach ze matka
tamtego goscia zacznie ja oskarzac?
Ale skoro nie jestescie od nich w zaden sposob zalezni (np. finansowo)
to co Was obchodzi jak to odbierze i przedstawi tamta kobieta?

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Czemu Cie nie ma na odleglosc reki... czemu mowimy do siebie listami..." (SDM)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads