🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
13 messages
13 total messages Started by Kalinka Fri, 04 Apr 2008 22:48
"Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173902
Author: Kalinka
Date: Fri, 04 Apr 2008 22:48
62 lines
5491 bytes
Witajcie!

Mąż wyjechał za granicę do pracy jak byłam w ciąży. Pracowałam wtedy i 
robiłam podyplomówkę w innym miescie. Było cięzko, ale żyłam tym wszystkim i 
napędzało mnie to do życia. Wtedy jeszcze mieszkałam u mamy (razem tam 
mieszkaliśmy). Urodził się synek (po miesiacu bycia w szpitalu). W dwa 
tygodnie po wyjsciu ze szpitala przeprowadziliśmy sie do teściów tj ok 230 
km dalej - z miasta na wieś. Wcale tego nie chciałam, ale dla mnie liczyło 
się małżeństwo, z mamą nie miałam najlepszego kontaktu. U tesciów był 
koszmar. Teściowa nigdy mnie nie lubiała. Teściowie prości ludzi, ja 
wykształcona, ale z depresją, nie mogłam sobie z tym wszytkim poradzić. Męża 
nie było, a brakowało mi go bardzo, jego wsparcia. Karmiłam piersią a synek 
zwracał pokarm. Lekarz powiedział, ze potrzebuje spokoju. Całe moje nerwy 
przelewałam na mojego synka. Teściowa i siostra męża były najmądrzejsze, 
udawadniając, że to moja wina, że zatrułam dziecko i dlatego wymiotuje. 
Wieczne pretensje. Zawsze były madrzejsze obie od lekarza. wtracały się we 
wszystko bardzo subtelnie, bo przecież tesciowa nigdy się nie twracała, ale 
zawsze mówiła swoje zdanie. Serce mnie bolało gdy teściowa miała na rękach 
małego i paliła. Nie mogłam nawet jej go zabrać, bo się wtedy odwracała ode 
mnie i obnosiła przy sąsiadach. Poprosiłam tesciową (podkreślam kulturalnie 
poprosiłam), żeby nie paliła przy synku, żeby go nie brała na ręce, gdy chce 
zapalić. To powiedziała, ze nie moge zabronić jej palenia i że jak ja tak 
mogę jej mówić ( była oburzona). Był dzień że wpadła w furię, że chciałam z 
nią porozmawiać. To uciekłam na dół i zamknęłam na klucz drzwi. Tuliłam 
mocno do siebie synka. Ona waliła jak oszalała w te drzwi i nagle wchodzi 
jej młodszy syn. "Mama zemdlała" - krzyknął. Wystraszyłam się. Widziałm, ze 
oddycha więc poleciałam po mokry recznik, a szwagrowi powiedziałam, zeby 
otwarł okno. Gdy wróciłam z ręcznikiem, ona była już u góry u siebie, a 
minęła nie cała minuta. Byłam zła. Teściowa jak królowa siedziała i ciężko 
jej się oddychało. Wezwałam pogotowie. Przyjechali. Potem przyszedł jej brat 
i patrząc mi w oczy pytał co się stało. Tak jakby to była moja wina. 
Powiedziałam o wszytskim męzowi i powiedziałam, że zrobię wszystko, żeby się 
wyprowadzić. Szwagierka wymyślała, na mnie rzeczy, których nie robiłam 
plączac to niektórych ze swojej rodziny. Nie wiedziałam komu mam zaufać. 
Zamknęłam się na całą męża rodzinę Byłam wtedy sama. Potem udało nam się 
zamieszkać w trójkę za granicą. Była to świetna przygoda. Za co jestem 
wdzięczna mężowi. Jednak bardzo chciałam wracać, gdyż nie wyobrazałam sobie 
życia tam na stałe. Wróciłam na pewien czas do mamy, by móc znaleźć 
mieszkanie do wynajęcia. Znalazłam mieszkanie i z wielką ulgą 
wyprowadziliśmy się od teściów. Przeprowadzkę od mamy robiłam bez męża, 
znowu mi go bardzo brakowało. Teraz mija rok ( na nowym miejscu) jak mąż 
pracuje za granicą z przerwami dwutygoniowymi i raz byliśmy u niego. Synkowi 
bardzo go brakuje i mnie. Wydaje mi się, że mąż już bardzo przyzwyczaił się 
do bycia za granicą, a ja po wielkiej depresji ( gdzie na nowym miejscu 
zostałam sama z synkiem) zaczynam się przyzwyczajać do bycia samej. Mam 
jeszcze jeden problem. Przebywając cały czas z synkiem, mam wrażenie, że 
zdziczałam. Nie mam znajomych takich od serca, bo nie mam ich kiedy znaleźć. 
Nie mieszkamy w najlepszej dzielnicy (piece, żule, psychicznie chora 
sąsiadka). Na to tylko było nas stać. Chodzi o to by w końcu uzbierać na 
mieszkanie i być w końcu razem. Ale te bycie razem umknie nam przed nosem. 
Chce mi się płakać, ale nawet juz nie potrafię. Kocham męża i wiem, ze on 
nas kocha. Znamy się osiem lat nigdy nie było nam dane, zebyśmy byli ciągle 
razem, zawsze były wyjazdy i przyjazdy. Bycie tak na tydzień dwa razem. I 
czy tak ma byc już do końca naszego życia? A może własnie ta rozłąka buduje 
naszą miłość? Sama już nie wiem co jest dobre dla nas co złe...

Wiem, może za dużo naopisywałam. Dziękuję za doczytanie do końca. Nie 
potrzebuję użalania się nade mną, ale przydałby mi się kubeł zimnej wody ;-) 
Może jakiś wstrrzas...

pozdrawiam wszystkich grupowiczów
Kalinka 
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173883
Author: WIÓELKI SRAKA
Date: Sat, 05 Apr 2008 12:32
12 lines
1680 bytes
Użytkownik Kalinka napisał:

> 
> Wiem, może za dużo naopisywałam. Dziękuję za doczytanie do końca. Nie 
> potrzebuję użalania się nade mną, ale przydałby mi się kubeł zimnej wody 
> ;-) Może jakiś wstrrzas...
> 
> pozdrawiam wszystkich grupowiczów
> Kalinka

Nie słóchaj co ci inni będą pierdolić. Ty sama wiesz najlepiej co dla 
ciebie dobre
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173904
Author: Panslavista
Date: Sat, 05 Apr 2008 15:24
16 lines
1753 bytes
! WIÓELKI ! SRAKA !" <""\"\"wer\"\ napisał(a):

> Użytkownik Kalinka napisał:
>
>>
>> Wiem, może za dużo naopisywałam. Dziękuję za doczytanie do końca. Nie
>> potrzebuję użalania się nade mną, ale przydałby mi się kubeł zimnej
>> wody ;-) Może jakiś wstrrzas...
>>
>> pozdrawiam wszystkich grupowiczów
>> Kalinka
>
> Nie słóchaj co ci inni będą pierdolić. Ty sama wiesz najlepiej co dla
> ciebie dobre

kij od mopa?
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173905
Author: ! PIJÓNE ! ZÓMBIE !
Date: Sat, 05 Apr 2008 15:41
5 lines
964 bytes
Panslavista pisze:

> kij od mopa?

LÓBTERZ KÓŃSKI TELESKÓP
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173906
Author: Panslavista
Date: Sat, 05 Apr 2008 16:10
9 lines
1496 bytes
! PIJÓNE ! ZÓMBIE ! napisał(a):

> Panslavista pisze:
>
>> kij od mopa?
>
> LÓBTERZ KÓŃSKI TELESKÓP

toprawda
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173907
Author: Nigel
Date: Sun, 06 Apr 2008 02:59
9 lines
1168 bytes
> Potem udało nam się 
> zamieszkać w trójkę za granicą. Była to świetna przygoda. Za co jestem 
> wdzięczna mężowi. Jednak bardzo chciałam wracać, gdyż nie wyobrazałam sobie 
> życia tam na stałe. 

dlaczego?


n
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173908
Author: Kalinka
Date: Mon, 07 Apr 2008 21:43
38 lines
2908 bytes
Użytkownik "Nigel" <radiv@aster.pl> napisał w wiadomości 
news:ft9eb9$qb8$1@inews.gazeta.pl...
> Potem udało nam się
> zamieszkać w trójkę za granicą. Była to świetna przygoda. Za co jestem
> wdzięczna mężowi. Jednak bardzo chciałam wracać, gdyż nie wyobrazałam 
> sobie
> życia tam na stałe.

dlaczego?

Cały ten pobyt mieszkaliśmy z innymi Polakami w mieszkaniu. Nie było aż tak 
źle, ale ludzie czesto się wyminiali i kazdy ma inne przyzwyczajenia, no i 
bardzo cięzko wychowywać dziecko w takiej sytuacji, gdy nie ma swobodnej 
intymności rodzinnej pod dachem.

Gdy była okazja starania się tzn przejścia męża z posrednika pracy na 
bezpośredniego pracodawce to bardzo się ucieszyłam, ale nie zdawałam sobie 
wtedy sprawy jak ciezko jest pozałatwiać sprawy nie znająć języka tubylców. 
No i tak pośrednik utrzymał meża, przekonując, że to nie takie łatwe.

Teraz mąż chciałby mieszkać tam, ale to ja przez internet zdobywam 
inforamcje jak pozałatwiać sprawy, ale nie znam jezyka. Wszystko na 
wyczucie. Tak nie może być. Nie mam oparcia w wiedzy męża jeśli chodzi o 
urzedy dokumenty itd. i nie czułabym się bezpiecznie. Tu tzn. w Polsce wiem 
gdzie iść i co chciałabym załatwić. Wiem że będe mogła pomóc dziecku w 
potencjalnych problemach szkolnych bo przecież chodziłam do polskich szkół. 
A tam gdy przyszłoby odrabiać zadanie z dzieckiem w tamtejszym języku to 
niestety klapa.

Nie wiem... mam... mętlik w głowie. Bo chciałabym zadowolić męża i wyjechać, 
ale wiem, że psychicznie nie dam rady. Może jestem egoistką? Może myślę 
tylko o sobie? Może to wygląda na to że go nie kocham? Ale tak nie jest.

Kalinka


n 
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173909
Author: Nigel
Date: Tue, 08 Apr 2008 18:23
9 lines
1564 bytes
> Może jestem egoistką? Może myślę 
> tylko o sobie? Może to wygląda na to że go nie kocham? Ale tak nie jest.

Jeśli to jest Albania, to Cię w zasadzie rozumiem. Jeśli kraj innego typu - to nie bardzo. Wszystkie problemy o których piszesz są do przeskoczenia. Mieszkanie można zmienić, pokój wynająć, o pomoc poprosić/zapytać. W necie jest mnóstwo wszelakich for Polonii, gdzie można znaleźć radę. 

Doświadczenie i wiedzę o kraju trzeba zbierać, języka tubylców też się można zacząć uczyć... To lepsze chyba niż stan obecny.


n
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173910
Author: Leszek
Date: Sat, 12 Apr 2008 23:04
11 lines
1574 bytes
To jest jakiś absurd - zostawić żonę razem z teściową
pod jednym dachem i sobie pojechać na parę miesięcy
Rozsądne wyjście w takiej sytuacji - siedzieć u mamy
Po co u teściowej? - nie rozumiem tego.
Czy twój mąż dobrze się zastanowił nad tym co robi ?
Czy w Polsce nie mógł znaleźć pracy?
Do czego mu potrzebna żona, skoro siedzi za granicą
Jeżeli dochody za granicą są świetne, to czemu nie kupił
mieszkania w dobrej dzielnicy - nie rozumiem

Leszek
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173911
Author: Kalinka
Date: Tue, 15 Apr 2008 21:52
36 lines
2598 bytes
> To jest jakiś absurd - zostawić żonę razem z teściową
> pod jednym dachem i sobie pojechać na parę miesięcy

U teściów było taniej, bo mają domek. Mieliśmy zaoszczędzić w ten sposób i 
kupić coś. Mąż wracał do domu po 6-8 tygodniach na 2 tyg. do domu.

> Rozsądne wyjście w takiej sytuacji - siedzieć u mamy
> Po co u teściowej? - nie rozumiem tego.

U tesciowej mieliśmy więcej przestrzeni, a właciwie własne mieszkanie w 
domku. A i Tak jeździłam często do mamy tam się wytrzymać nie dało.
U mamy mieliśmy 6m2 ale była tam cywilizacja.

> Czy twój mąż dobrze się zastanowił nad tym co robi ?
> Czy w Polsce nie mógł znaleźć pracy?

Tam u teściów jest mała mieścinka i bardzo cięzko o pracę, albo już praca za 
grosze.
Żeby się wyprowadzić do większego miasta musieliśy zaoszczędzić więc mąż 
wyjechał. No i koło się zamyka.

> Do czego mu potrzebna żona, skoro siedzi za granicą
> Jeżeli dochody za granicą są świetne, to czemu nie kupił
> mieszkania w dobrej dzielnicy - nie rozumiem

No właśnie mamy zamiar w dużym mieście kupić mieszkanie. Potem ja muszę 
znaleźć pracę. Synka do przedszkola. A już w przedszkolach nie ma miejsca. 
Rodzina nie może się zająć synkiem. No i znowu się koło zamyka.

> Leszek

Pozdrawiam Leszku :-)

Bardzo kochająca i czująca się kochana przez męża
Kalinka
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173912
Author: Leszek
Date: Wed, 16 Apr 2008 20:49
34 lines
2299 bytes
> > To jest jakiś absurd - zostawić żonę razem z teściową
> > pod jednym dachem i sobie pojechać na parę miesięcy
>
> U teściów było taniej, bo mają domek. Mieliśmy zaoszczędzić w ten sposób i
> kupić coś. Mąż wracał do domu po 6-8 tygodniach na 2 tyg. do domu.



Ale zostawienie pod jednym dachem matki i żony to jest
proszenie się o kłopoty. To tak jak pies i kot w jednej klatce



>
> > Rozsądne wyjście w takiej sytuacji - siedzieć u mamy
> > Po co u teściowej? - nie rozumiem tego.
>
> U tesciowej mieliśmy więcej przestrzeni, a właciwie własne mieszkanie w
> domku. A i Tak jeździłam często do mamy tam się wytrzymać nie dało.
> U mamy mieliśmy 6m2 ale była tam cywilizacja.
>
> > Czy twój mąż dobrze się zastanowił nad tym co robi ?
> > Czy w Polsce nie mógł znaleźć pracy?
>
> Tam u teściów jest mała mieścinka i bardzo cięzko o pracę, albo już praca
za
> grosze.
> Żeby się wyprowadzić do większego miasta musieliśy zaoszczędzić więc mąż
> wyjechał. No i koło się zamyka.

A nie można wziąć kredytu pod hipotekę i najpierw kupić
a potem zarabiać i spłacać?

Leszek
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173903
Author: Kalinka
Date: Thu, 17 Apr 2008 10:23
10 lines
1705 bytes
> A nie można wziąć kredytu pod hipotekę i najpierw kupić
> a potem zarabiać i spłacać?

Wtedy męza praca nie była pewna. Dlatego nie mogliśmy podejmować długów. 
Teraz już pewne, że weźmiemy kredyt pod hipotekę w Polsce - pracę ma pewną. 
Mąż bedzie mógł wrócić do Polski gdy ja podejmę pracę. Ale teraz już myślę, 
że wszystko na dobrej drodze.

Dziękuję za posty Leszku i życzę sukcesów w Twoim życiu :-)
Kalinka 
Re: "Meska rzecz być daleko a kobieca wiernie czekać..." [długie]
#173914
Author: Panslavista
Date: Thu, 17 Apr 2008 17:10
4 lines
1524 bytes
Kalinka napisał(a):
> Dziękuję za posty Leszku i życzę sukcesów w Twoim życiu :-)

Lepiej życz mu "sekscesów jego rzyci"
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads