🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.psychologia.milosc
19 messages
19 total messages Started by Top Gun Sat, 24 Nov 2001 22:05
pytanie moze nie na temat
#1165
Author: Top Gun
Date: Sat, 24 Nov 2001 22:05
33 lines
2811 bytes
Czesc!
Kilka dni temu dostalem kosza od pewnej dziewczyny. Bylem raczej mocno
zabujany, ale jednak mimo wszystko po 2 dniach przestalo bolec i pozostaly
tylko slady smutku. Ktos moze zapytac czemu tak szybko? Otoz moje cale zycie
to mozna powiedziec, ze jest jedna wielka porazka, tak, ze ten ostatni kosz
to po prostu kolejna porazka z wielu i po prostu sie przyzwyczailem do tego.
Jak to kazdy glupiec mialem nadzieje, ze sie cos zmieni w moim zyciu na
lepsze, ale sie znowu mylilem. Ale nie o to hcodzi. Otoz jak sie roznioslo,
ze dostalem kosza, kolezanka nagle mi powiedziala, ze nie pasowalem do tej
dziewczyny, ze to i tamto. I to nie tylko ona tak twierdzila. Praktycznie
teraz tez moge powiedziec, ze nie pasowalibysmy do siebie etc., moze to
nawet jest spowodowane tym, ze jestem okropnie zly na nia, prawie wogole nie
chce sie do niej odzywac, ale moje pytanie brzmi nastepujaco: czy prawdziwa
milosc naprawde istnieje czy po prostu ludzie sa ze soba z rozsadku, bo np.
jest im ze soba dobrze? Spotkalem sie z kilkoma parami, ktore wziely slub z
rozsadku a nie z uczucia (nie chodzi bynajmniej o wpadke). Pytam dlatego,
gdyz w mojej glowce sie ubzduralo cos takiego, ze jak ja nie moge miec tej,
ktora bym chcial to nie bedzie mnie miec zadna. A ze uwazam, ze milosc to
chyba cos pieknego (wnioskuje na podstawie moich zauroczen) to chcialbym sie
dowiedziec, co np. mialbym zrobic, zeby nie zamknac sie do konca w sobie,
nie odciac sie od swiata. Kurde, namotalem co?:) Tylko prosilbym bez glupich
tekstow na temat powyzszego tekstu, poniewaz jak dla mnie jest to oznaka
debilizmu albo dziecinady. Uwazam, ze mam problem (moze nie umiem go za
dobrze naswietlic) i pierwszy raz wychodze do ludzi proszac o pomoc. Cenie
sobie szczerosc (w sumie chyba malowazne stwierdzenie, ale niech juz
bedzie). Z gory dzieki. Pozdrawiam.

--

======================
Pozdrowienia przesyla Top Gun
top_gun@klub.chip.pl
======================
Re: pytanie moze nie na temat
#1166
Author: Krzysztof Fijałkowski
Date: Sat, 24 Nov 2001 22:11
14 lines
1467 bytes
> chce sie do niej odzywac, ale moje pytanie brzmi nastepujaco: czy
prawdziwa
> milosc naprawde istnieje czy po prostu ludzie sa ze soba z rozsadku, bo
np.
> jest im ze soba dobrze?

wg mnie istnieje prawdziwa milosc, tylko jej nie trzeba szukac NA SILE bo
ona jest taka ze sama do ciebie przyjdzie i to zapewne wtedy kiedy nie
bedziesz sie jej spodziewal ;) wiadomo ze to nie bedzie od razu, bo
prawdziwa milosc, czyli uczucie nie rodzi sie tak od chwili, to trwa,
miesiacami, latatmi zalezy... bo w zyciu kocha sie tylko RAZ, wiele razy
jest sie zakochanym...

pozdrawiam
Re: pytanie moze nie na temat
#1167
Author: Top Gun
Date: Sat, 24 Nov 2001 22:28
3 lines
1133 bytes
Ja jej nie szukam, fakt, chcialoby sie do kogos przytulic i wogole, ale mi
chodzi glownie o to, czy jesli juz mnie znajdzie to czy mozna sie temu
poddac, gdyz boje sie, ze o wiele bardziej mogloby mnie cos wtedy zranic.
Re: pytanie moze nie na temat
#1168
Author: Krzysztof Fijałkowski
Date: Sat, 24 Nov 2001 22:39
21 lines
1875 bytes
> Ja jej nie szukam, fakt, chcialoby sie do kogos przytulic i wogole, ale mi
> chodzi glownie o to, czy jesli juz mnie znajdzie to czy mozna sie temu
> poddac, gdyz boje sie, ze o wiele bardziej mogloby mnie cos wtedy zranic.

dokladnie, jezeli sie NIE UDA to rani i to bardzo, jednak nadal nie wiesz
czy to jest twoja milosc czy nie, czy kochasz czy nie kochasz bo to trudno
okreslic.. musisz cale zycie przezyc, ale jezeli wydaje ci sie ze kogos
kochasz to jest to cos wiecej niz uczucie, zyjesz dla drugiej osoby, zyjesz
po to by jej radosc sprawiac etc.

przytulic by sie chcialo, pospacerowac by sie chcialo, poki co musi
wystarczyc fotka, wspomnienia i nadzieja, bo w zyciu trzeba wierzyc, choc
czassami tej wiary brakuje

poki co glowa do gory, badz mysli ze kiedys to przyjdzie ze przyjdzie ona,
ze polowa ciebie znajdzie sie.. i w koncu bedzie _tym kim chcesz byc i z kim
chcesz byc_

powodzenia

pozdr
Re: pytanie moze nie na temat
#1172
Author: Markuz
Date: Sat, 24 Nov 2001 22:40
10 lines
1183 bytes
 A ze uwazam, ze milosc to
> chyba cos pieknego (wnioskuje na podstawie moich zauroczen) to chcialbym
sie
> dowiedziec, co np. mialbym zrobic, zeby nie zamknac sie do konca w sobie,
> nie odciac sie od swiata

Wiesz..co do milosci to ja juz sie na nia praktycznie zamknalem..kiedy
zdawalo sie ze ja znalazlem ona mnie oklamywala..
pozdrawiam i zycze szczescia
Marek
Re: pytanie moze nie na temat
#1173
Author: PabloS =8-)
Date: Sun, 25 Nov 2001 00:05
74 lines
4737 bytes
Wiesz co.....
powiem Ci, że mam podobny problem. Twoja reakcja na tą sytuację nie jest
przypadkowa.
Otóż (z tego co zołałem się dowiedzieć, jak szukałem tej nurtującej
odpowiedzi:)) to
zaprzeczenie a raczej odrzucenie jest normalną reakcją mózgu.
Jak Ci czegoś brakuje to jest Ci źle. Jak jest Ci źle, to mózg stara się
temu jakoś zaprzeczyć.
I tutaj trafia (mózg) na barierę nie do przekroczenia, bo zazwyczaj każe Ci
szukać tego co Ci brakuje,
a w przypadku miłości przez duże "M" tak nie może być. No ale dla mózgu to
jest kolejne pragnienie,
jakich masz tysiące w życiu więc zaczynasz szukać.
No i szukasz, oglądasz się, jak zobaczysz jakąś dziewczynę lukającą w twoją
stronę to już jesteś
"podniecony" , myślisz, że to już to, po czym to uczucie odchodzi. Za pewien
czas znowu dojrzałeś jakąś
dziewczynę i znowu to uczucie przychodzi i odchodzi. I jak zdarzy się tak
kilka razy, to zazwyczaj
albo jesteś mocno wkurzony na świat, albo reagujesz zniechęceniem.
Jak jesteś wkurzony na świat, to mózg zaczyna reagować w inny sposób. Otóż
zaczyna zazwyczaj reagować
zaprzeczeniem. Wtedy powtarzasz sobie: "a pieprze to, jak miłość mnie nie
chce to ja też jej nie chce,
jak życie nie chce mi dać miłości, to ja też taki będę - nie przyjmę żadnej
miłości".
Z punktu widzenia "mózgu" ta sytuacja może spowodować załatwienie sprawy, bo
jak wmówisz sobie,
że nie potrzebujesz miłości, to znika pragnienie miłości i mózg uważa sprawę
za załatwioną.
Ale niestety to pragnienie miłości masz we krwi i to na dłuższą metę nie
wystarczy !!!!
Ale powiem Ci, że nie masz się czym martwić !!!!!!
Prawdziwa miłość istnieje, a kluczem do jej odnalezienia jest WIARA.
Ludzie będący ze sobą z rozsądku (na całe życie) nie wierzą, że może ich
spotkać coś tak
wspaniałego !!!!! A po pewnym czasie ......(tu jest mnustwo scenariuszy):)
Ten problem osobiście zmusił mnie do refleksji i poszukiwania w życiu
jakiegoś "gruntu pod nogami".
Jestem w sytuacji, gdzie z jednej strony wierzę w Miłość prawdziwą, a z
drugiej bardzo mi jej brakuje.
I tu na ratunek przyszła mi numerologia - chociaż może się to wydawać bardzo
głupie.
Numerologia to jest "horoskop na życie", ale nie jest to normalny horoskop,
który jest wynikiem
czyjejś fantazji, ale prawami spisanymi, które się sprawdziły co najmniej u
90% badanych ludzi na całym
świecie. U mnie się sprawdziło rewelacyjnie i bardzo precyzyjnie - jeżeli
patrzę ta ubiegłe lata.
Mówi też o związkach uczuciowych i o Miłości.
Jak chcesz, to powiem Ci kiedy będziesz miał te lata, w których na pewno
spotkasz ukochaną osobę :)))
Napisz mi datę swoich urodzin : dzień miesiąc rok, a ja powiem CI co nieco.
Przez dwa lata numerologia "utrzymywała mnie przy życiu" - bo czasami z tego
powodu (braku miłości
i perspektyw na nią) miałem ochotę utopić się. Już wtedy powiedziała mi, że
w tym roku ktoś mocno mnie
pokocha, a to wszystko zdarzy się  bez szukania tej drugiej drugiej osoby.
No i co - przed wakacjami poznałem dziewczynę - od razu poczułem coś
dziwnego. To nie jest takie coś, że
widzisz ładną dziewczynę i mówisz sobie, że Ci się podoba, ale czujesz to
całą duszą i ciałem, że to jest ona.
To uczucie jest takie wielkie, że jesteś w 100% pewny, że ona też to czuje
do Ciebie !!!!!!!!!!!!!!!!!!
To jest koleżanka kolegi i na pewno się jeszcze spotkamy - i będziemy mieć
czas, na zaczęcie
wspólnej może już życiowej wędrówki :))))))))))))
Także nie masz się co martwić. Zobaczysz, że wszystko będzie OKI. Wierz !! I
przyjmuj od życia
to co Ci daje i dziękuj za to - nawet jeżeli w tym momęcie nie daje Ci
Miłości.
Ale wierz mi........ to przyjdzie.

Pozdrawiam :)
Re: pytanie moze nie na temat
#1174
Author: Top Gun
Date: Sun, 25 Nov 2001 07:58
18 lines
2188 bytes
Niestety, u mnie nie jest tak latwo z ta wiara. Chodzi o to, ze kiedys (a
wlasciwie to teraz tez) chcialem byc pilotem mysliwcow, chcialem zdobyc
niebo. Mimo tego, ze nosilem okulary (teraz soczewki) wierzylem, ze potrafie
przezwyciezyc problemy zdrowotne i dostac sie do naszej Szkoly Orlat w
Deblinie. No ale niestety jak to bywa zycie jest okrutne i dokladnie w
listopadzie 4 lata temu, w czasach szkoly sredniej, znajomy oficer zalatwil
mi badania w klinice wojskowej we Wroclawiu. I co sie okazalo? Moglem sobie
wybic latanie i wszystko co sie z tym wiaze! Czemu? Okazalo sie ze jedna
czesc serca nie funkcjonuje u mnie prawidlowo i przy wysilkach mam
niedotlenienie organizmu. 2 na 3 lekarzy mi powiedzialo, ze mi to przejdzie,
jak "dorosne", co dodalo mi troche otuchy. Ale jednak zrozumialem ze ta
chorobe mam nie przez to co oni mowili, tylko przez czeste chorowanie w
dziecinstwie (z powodu lekarzy) lub wrodzone. No i to mnie podlamalo. Od
tamtej pory poddalem sie w kazdej kwestii. Psychicznie moznaby powiedziec,
ze bylo ze mna bardzo zle, ale na szczescie wojsko na jakis czas ten stan
podleczylo, w wojsku powrocilo, ale w sumie powoli jakos troche wyszedlem z
tego dolka. Ale wiary jak nie bylo tak nie ma. A podobno wiara potrafi
czynic cuda?
Re: pytanie moze nie na temat
#1176
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 08:42
31 lines
2319 bytes
 "Top Gun" <death@klub.chip.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> Ktos moze zapytac czemu tak szybko? 

To nie była miłosć?

> czy prawdziwa
> milosc naprawde istnieje czy po prostu ludzie sa ze soba z rozsadku, bo np.
> jest im ze soba dobrze?

Nie. Prawdziwa miłosć istnieje. Takie byćie ze sobą z
'przyzwyczajenia' itepe to zupełnie inna sprawa.

(...)
> Kurde, namotalem co?:)

Narazie rozumiem.

> Cenie sobie szczerosc (w sumie chyba malowazne stwierdzenie, ale niech juz
> bedzie). Z gory dzieki. Pozdrawiam.

Pomyslmy...  załamujesz się jednym niepowodzeniem (wiem, że było ich
więcej),  a  nie  powinieneś. Jeśli chcesz odniesć sukces, to musisz
dalej  walczyć,  nie  poddawaj  się, a kiedyś ktos to doceni. Jak to
ludzie mówią [ja w to osobiście nie wierzę, ale...]:
Każdy ma tą swoją drugą połowe.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: pytanie moze nie na temat
#1170
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 08:44
16 lines
1858 bytes
 "Krzysztof Fijałkowski" <kraszan@netcraft.com.pl> napisał na grupę 
 news:alt.pl.psychologia.milosc:


> tylko jej nie trzeba szukac NA SILE bo
> ona jest taka ze sama do ciebie przyjdzie

"Miłości się nie szuka, ona sama przychodzi..."
 
>  bo w zyciu kocha sie tylko RAZ, wiele razy
> jest sie zakochanym...

A z tym nie mogę sie zgodzić... po prostu: nie!

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: pytanie moze nie na temat
#1171
Author: Krzysztof Fijałkowski
Date: Sun, 25 Nov 2001 09:45
3 lines
1050 bytes
> A z tym nie mogę sie zgodzić... po prostu: nie!

3Xnie ;))) hyhy
Re: pytanie moze nie na temat
#1177
Author: Top Gun
Date: Sun, 25 Nov 2001 13:21
3 lines
1131 bytes
Nie, juz sie przestalem zalamywac, gdyz sie przyzwyczailem do porazek.
Walczyc? Dokladnie to ja nie wiem o co mialbym walczyc a poza tym to ja juz
nie mam sil zeby walczyc.
Re: pytanie moze nie na temat
#1178
Author: Puck
Date: Sun, 25 Nov 2001 14:08
11 lines
1746 bytes
 "Top Gun" <3c00f04a@news.vogel.pl> napisała na grupę
 news:alt.pl.psychologia.milosc: 


> Walczyc? Dokladnie to ja nie wiem o co mialbym walczyc a poza tym to ja juz
> nie mam sil zeby walczyc.

Masz, masz... nie walcząc nic nie zyskasz.

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
Re: pytanie moze nie na temat
#1179
Author: Neo2 vel N(i)e o 2
Date: Mon, 26 Nov 2001 06:38
19 lines
1533 bytes
> > Walczyc? Dokladnie to ja nie wiem o co mialbym walczyc a poza tym
to ja juz
> > nie mam sil zeby walczyc.
>
> Masz, masz... nie walcząc nic nie zyskasz.
>
tylko opowiedz sprawe bliżej
bo jestem w podobnej sytuacji
tzn walcze o koleżanke
....


pozdry
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    -==.Neo2.==-       vel        -==.N(i)e o 2.==-
    GG 881288                       neo2neo@poczta.onet.pl
        Wszyscy robimy błędy, a może my jesteśmy błędem ???
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Re: pytanie moze nie na temat
#1181
Author: Szakal
Date: Mon, 26 Nov 2001 13:10
11 lines
1190 bytes
>chce sie do niej odzywac, ale moje pytanie brzmi nastepujaco: czy prawdziwa
>milosc naprawde istnieje czy po prostu ludzie sa ze soba z rozsadku, bo np.

Istnieje, choć nie oznacza to że każdy musi na nią trafić. Myśle ze każdy z
nas ma choć raz w życiu taką szansę. Problem w tym że niewielu osobom udaje
się ją dostrzec i ten fakt wykorzystać.

pzdr.

Szakal
******
Re: pytanie moze nie na temat
#1169
Author: Szakal
Date: Mon, 26 Nov 2001 13:12
10 lines
1260 bytes
On Sat, 24 Nov 2001 23:28:28 +0100, Top Gun <death@klub.chip.pl> wrote:
>Ja jej nie szukam, fakt, chcialoby sie do kogos przytulic i wogole, ale mi
>chodzi glownie o to, czy jesli juz mnie znajdzie to czy mozna sie temu
>poddac, gdyz boje sie, ze o wiele bardziej mogloby mnie cos wtedy zranic.

Poddać się ? W sensie odpłynąć ? To błąd w sztuce. Nie myl miłości
z zauroczeniem.

Szakal
******
Re: pytanie moze nie na temat
#1175
Author: Szakal
Date: Mon, 26 Nov 2001 13:21
19 lines
1567 bytes
>I tu na ratunek przyszła mi numerologia - chociaż może się to wydawać bardzo
>głupie.

Nie to nie jest głupie, ale ... niebezpieczne. Nie pytaj skąd wiem.
Mogę Ci tylko tyle powiedzieć że wiem na ten temat sporo. Mam w tym
względzie dość długą edukację (10 lat). To jest bardzo niebezpieczna
zabawa.

Pamiętaj jesteś wolną istotą. Uzależnianie się od numerologii itp.
                ------------
podobnych (a tego dziś nie brakuje) pozbawia Cię największego daru
jaki posiadasz tzn. wcześniej wpomnianej wolności. Próbuj jeżeli
mi nie wierzysz, to Twoj wybór, ale przyjdzie czas że zapłacisz
za to niewinne zainteresowanie bardzo wysoką cenę.

pzdr.

Szakal
******
Re: pytanie moze nie na temat
#1180
Author: Szakal
Date: Mon, 26 Nov 2001 13:34
19 lines
1778 bytes
On Sun, 25 Nov 2001 14:21:06 +0100, Top Gun <death@klub.chip.pl> wrote:
>Nie, juz sie przestalem zalamywac, gdyz sie przyzwyczailem do porazek.
>Walczyc? Dokladnie to ja nie wiem o co mialbym walczyc a poza tym to ja juz
>nie mam sil zeby walczyc.

O co ? Masz walczyć o SIEBIE. To że nie jesteś Arnoldem nie
oznacza że w przyszłości nie możesz wiele osiągnąć. Może 
się okazać że w gwiazdach masz zapisaną o wiele piekniejszą
przygodę. Czy pomyślałeś kiedyś że np. za 5 lat możesz spo-
tkać piękną dziewczynę, dla której nie będzie ważne to że
nosisz okulary, ale to że masz mądre i wrażliwe serce ?
Wbrew pozorom takie istnieją. Pamiętaj jedna zasada - Nigdy
ale to nigdy sobie niczego nie odpuszczaj. Od losu dostajesz
"nasiona" co z nich wyrośnie zależy tylko i wyłącznie do Ciebie.
Nie zawsze to co jest piękne na początku, jest takim samym
po latach.

Szakal
******
Re: pytanie moze nie na temat
#1182
Author: Radek B.
Date: Tue, 27 Nov 2001 00:01
98 lines
5779 bytes
Ok. Postaram się odpowiedzieć (lub bynajmniej przybliżyć) oto co pytałeś.
Tylko ostrzegam trochę wklajałem cytatów i trudno może być przekopać się
przez to.

Prawdziwa miłość napewno gdzieś tam istnieje. Jeżeli nie u Ciebie to gdzieś
obok i może właśnie zbliża się do ciebie. Ludzie potrzebują tego uczucia.
Jest ono im potrzebne. Bez niego stają się samolubni, zamknięci w sobie,
patrza na świat przez pryzmat sceptyzmu.
Miłość możemy podzielić na

*miłość jako upodobanie
aby miłość mogła zaistnieć najpierw jest upodobanie
Podobać się znaczy przedstawiać się jako pewne dobro. Kobieta może łatwo
znaleźć się w polu widzenia mężczyzny jako dobro i odwrotnie.Każda osoba
jest pewnym złożonym dobrem dla innej, ale może nie posiadać tego
określonego dobra dla pewnej osob.Wartość na które reaguje (pewna osoba) nie
zależy żę np. x posiada tą wartość, ale zależy od tego że y jest na nią
szczególnie uwrażliwiony

*jako pożądanie
 Mężczyzna potrzebuje kobiety dla uzupełnienia swoje bytu i odwrotnie.
Miłość pożądania zmierza do znalezienia dobra którego brak. Miłość pożądania
nie sprowadza się do samych pożądań. Miłość ta zaznacza się jako pragnienie
dobra dla siebie samego: "Chce ciebie bo ty jesteś dobrem dla mnie".Dlatego
miłość jest przeżywana jako pragnienie osoby a nie jako samo pożądanie

*jako życzliwość
Życzliwość to tyle co bezinteresowność w miłości: "Nie pragnę ciebie jako
dobra", ale Pragnę twego dobra, tego co jest dobrem dla ciebie". Dlatego
miłość ta jest czystą bezinteresowną.Miłość ta może iść w parze z pożądaniem
ale aby nie pożądanie nie zdominowało miłości.

*miłość oblubieńcza
Oddanie poświęcenie się.Jeżeli w małżeństwie jest oddanie tylko z jednej
strony to istnieje ryzyko że ta strona która się poświęca zostanie
potraktowana jako przedmiot. Tak więc w małżeństwie musi być s każdej strony
poświecenie dla drugiej, oddanie siebie co znaczy wzajemna miłość
oblubieńcza

*miłość uczuciowa
 W uczuciowości nie mamy doczynienia z pożądaniem w znaczeniu zmysłowości
tzn. "ciało", ale mamy do czynienia z pragnieniem bliskości i zbliżenia oraz
intymności "sam na sam" - przebywania razem. Kiedy kobieta i mężczyzna są
złączeni taką miłością, są blisko siebie, wówczas szukają zewnętrznych
środków wyrazu dla tego co ich łączy, są to przejawy czułości które
przejawiają się w spojrzeniach, słowach gestach..

I chyba miłość uczuciowa jest tym co większość ludzi szuka. Jednak
większość, ale nie wszyscy. Niektórzy ludzie przebywają razem bo pragną
czułość, dobrego słowa czy też obecności drugiej osoby. Dobrym przykładem
może tu być starsza osoba samotna. To ona pragnie z kimś przebywać.
Przebywać ale nie koniecznie z miłości lecz z pragnienia bliskości(ciepła
rodzinnego).
Dlatego niektórzy ludzie żenią się nie zmiłości a raczej z pragnienia lub
mówiąc jawnie z obawy przed samotnością.

Co do tej jednej miłości przez duże M. To cóż Ją może pamiętamy najbardziej,
ale nie znaczy to że nie możemy szukać miłości dalej, gdzie indziej.
Stwierdzenie że pokochałem tą jedyną ( a miłość jest tylko jedno stronna)
jest czymś nie naturalnym. Prowadzić to może do załamania a tak być nie
powinno. Pozwole sobie zacytować framencik:

Istnieje miłość nie odwzajemniona łącząca się z przykrością i cierpieniem.
Jest to tak gdy miłość do osoby jest jednostronna.
Do pełnej miłości potrzeba by droga od x do y spotkała się z drogą od y do
x.

Aby zaistniało my nie wystarcza sama miłość obustronna ale i wzajemna.

Trochę mogłem to sprościć, ale tak to jest jak się cytuje.


Reasumując
Miłość to wspaniałe uczucie które pragnie człowiek. Jest to rzecz naturalna
i nikt nie powinin się jej wyrzekać.
Aby była miłość musi to być nie tylko miłość obustronna ale i wzajemna (to
nie to samo!!!).
Tak więc czy to coś co łączyło was było naprawdę miłością? A może
zauroczeniem, może miłośćią jednostronną. Tego mi nie wolno oceniać. Sam
sobie odpowiedz, ale jeżeli jednostronna to to niebyło miłośćią przez duże
M. Należy iść dalej. Smutek tu nic nie pomoże.

Kiedyś słyszałem ładne zdanie: "nie można kogoś smusić do pokochania, a jedy
nie nauczyć kochać"

Jedna czy to jest prawda? I czy to będzie miłość.

Dla wyjścia z dołka (jeżeli niechcesz wyjść z zakątka) wskocz sobie na
"czata" myślę że kogoś poznasz dosyć interesującego że zapomnisz przez
moment o troskach.

Wierz mi takie "emailowanie" pomaga.

POZDRAWIAM
I głowa do góry

Ps. trochę może opisałem się nie na temat, ale uznałem że warto.
Re: pytanie moze nie na temat
#1183
Author: Krzysztof Dominko
Date: Sat, 01 Dec 2001 22:22
16 lines
2014 bytes
Użytkownik Top Gun <death@klub.chip.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3c0019ce@news.vogel.pl...
> nie odciac sie od swiata. Kurde, namotalem co?:) Tylko prosilbym bez
glupich
> tekstow na temat powyzszego tekstu, poniewaz jak dla mnie jest to oznaka
> debilizmu albo dziecinady. Uwazam, ze mam problem (moze nie umiem go za
> dobrze naswietlic) i pierwszy raz wychodze do ludzi proszac o pomoc. Cenie
> sobie szczerosc (w sumie chyba malowazne stwierdzenie, ale niech juz
> bedzie). Z gory dzieki. Pozdrawiam.
>

Może będę mało oryginalny, ale poczekaj na ta miłość....
Nawet, jeśli miałbyś czekać 10 lat...
Lepiej miec MIŁÓŚC w związku w wieku 35 lat niż związek z rozsądku w wieku
25 , rozwód w wieku 32 i dopiero związek z miłości w wieku 35.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads