🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #175083

Re: Nie poddawaj się Chłopaku :)

#175083
From: paweł hoffmann
Date: Fri, 17 Jul 2009 22:26
156 lines
7857 bytes
Odzywam się dopiero teraz (to głównie do Michała), ponieważ w końcu
zrobiło się tak, jak przystało na polskie lato i wybyłem tam, gdzie
net nie sięga ;)

@michal:

>Jeżeli rozmowy z żoną są szczere, a wg Ciebie takie były, to cokolwiek
>jej przekazujesz werbalnie i gestem, jest odzwierciedleniem Twojej
>postawy do omawianej kwestii. Przekazując treści przekazujesz także
>swoje emocje i osądy.

Ja już pisałem, ze nie byłem nigdy bez winy: w sensie, że jestem tylko
człowiekiem. Nie usprawiedliwiam w tym momencie jakichś swoich
niecnych
czynów, tylko wyraźnie zaznaczam, że i ja miewałem nieraz fochy, albo
przenosiłem nerwową sytuację z pracy do domu (baaardzo rzadko, ale
jednak),
albo byłem przesadnie zazdrosny. Nie mam zaprogramowanego serca i
układu
emocji wg książkowych schematów. Czemu o tym piszę? Bo mam wrażenie,
że
chcesz mi dać do zrozumienia, że cokolwiek tutaj nie napiszę, nie ma
to
znaczenia, bo... bo jestem tylko człowiekiem i zawsze, każda sytuacja
ma
gdzieś swoją przyczynę i nie powinienem się dziwić, że każdy kij ma
dwa
końce (zastosowanie przysłowia do każdej sytuacji).

Będe się upierać, że rzadko coś jest białe albo czarne, albo jedakowo:
czarno-białe. Popatrz sam na swoje życie i odpowiedz sobie, czy każda
sytuacja pomiędzy Tobą a np żoną, kolegą z pracy itd. to sytuacja, w
której
nie ma czegoś takiego jak "racja po mojej stronie", tylko liczy się
wspólnie
wypracowany konsensus. Nie można każdego zdarzenia sprowadzać do
takiego
myślenia.


>Sposób rozmawiania jest więc sprawą wtórną, jest odzwierciedleniem
>Twojej postawy. Jeśli postawa Twoja jest niewłaściwa, rozmowa to
>odwzoruje.

ok, już nie będę poruszać kwestii stylu rozmów pomiędzy mną, a byłą
żoną.
Napisałem o tym tylko dlatego, aby ktoś za chwilę nie zarzucił mi
czegoś,
czego nie zrobiłem, na zasadzie: "odeszła od Ciebie, bo byłeś nie do
zniesienia. Gdybyś był ok, nie odeszłaby - to chyba proste?".

No własnie, to nie jest takie proste. Wczoraj dowiedziałem się np.
że jeden z moich znajomych wiedział (jeszcze zanim się nie rozstałem z
żoną),
że ma ona romans!!!! Wczoraj kumpel powiedział mi, że nie miał 100%
pewności, ale dochodziły do niego takie słuchy, a nie chciał mi
niczego
sugerować, bo nie chciał mieszać nam w małżeństwie. Tak czy inaczej
patrząc
na to z perspektywy czasu oceniam, że byłem w fatalnym położeniu i
mało
mogłem zrobić. Tak jak to napisałeś: było już po ptakach.

Ja wiem, że aby mnie uspokoić, aby wytłumaczyć to co zaszło z
psychologicznego
punktu widzenia ktoś zaraz napisze, że powinienem spojrzeć na to, co
było
PRZED. Czyli na co, na pierwszy rok małżeństwa, w którym zrobiłem coś
nie tak, bo inaczej ona by nie oddała się innemu?
Takie oceny wg mnie to pieprzenie politycznie-poprawne i najczęściej
mówią
tak wszelkie "autorytety", które (bo tak modnie) nie zajmują żadnego
stanowiska
poza ferowaniem wyroków _sprawiedliwych_, czyli nikt nie jest zły,
oboje
macie wine, bo to, bo tamto, bo spójrz na siebie itd.


>Czy żal mi związku, którego już nie ma, czy żal mi
>siebie, bo czuję sie osobą zawiedzioną, skrzywdzoną? To pomoże Ci
>ustalić, co właściwie straciłeś.
>Jeżeli to drugie, to nic nie straciłeś. Zyskałeś doświadczenie. Cenne.

Eureka! To właśnie próbujesz mi usilnie wytłumaczyć, a ja z uporem
maniaka
nie potrafię tego pojąć :) To nie jest ironia, tylko uśmiecham się do
siebie,
bo pisałem już o czymś podobnym wcześniej. Coś na zasadzie "traktuj
każdą porażkę
jako sukces, doświadczenie". Wcześniej powoływałem się na przykład
mocno
wierzącej kobiety, nad którą znęca się mąż, a ona dziękuje Bogu w
modlitwie
za możliwość uczestniczenia w swojej własnej drodze krzyżowej;)
Przejaskrawione,
ale coś w tym jest.
Ale skończę już to moje mędrkowanie i przynam Ci rację, że to co
proponujesz
to najrozsądniejsze, co może człowieka spotkać. Umiejętność spojrzenia
na krzywdy
wyrządzone przez innych jako na pierwiastek dodany do naszego bagażu
doświadczeń.
Nie wiem tylko, czy z każdą taka sytuacją poradzę sobie w przyszłości,
czy
nie będzie to destrykcyjne dla własnej samooceny. Bo - jeśli tak jest
faktycznie -
to chcę poczuć się osobą skrzywdzoną, chcę aby moja partnerka
potrafiła
mnie przeprosić, a nie na wszystko machać ręką, jeśli na horyzoncie
jest
szansa na ratowanie związku. Ratowanie z czego, z uniknięcia
odpowiedzialności
za zło, które faktycznie ktoś nam wyrządza?

Patrzeć w jednym kierunku można, jeśli tak do tego podchodzą dwie
osoby. Jeśli
którejś nie zależy (i nie jest to chwilowy kaprys), to postawa którą
proponujesz
zakrawa mi o samobiczowanie.
Zresztą, ja tak sobie gadam jak baba, żeby się wygadać, a
niekoniecznie
aby dostać rozwiązanie "na tacy" ;-)) Ale też mi się z Tobą dobrze
dysutuje.
Szkoda tylko, że tak mało osób tutaj pisze.

@magda:

>Pawle,
>Nie zastanawiaj się już nad tym, czyja to wina i kto bardziej jest winny. To
>już nie ma sensu - nie masz już wpływu na to, co się stało. Przeszłości nie
>zmenisz - nie warto płakać nad rozlanym mlekiem.
>Wiem, że Cię serducho boli - to zrozumiałe.

ta rozmowa ma bardziej charakter filozoficzny, niż praktyczne szukanie
pomocy na grupie.


>Wyciągnij wnioski, zachowaj je dla siebie, by popełniać w przyszłości błędów
>i zacznij żyć od nowa - nie dla kogoś, ale dla samego siebie.
>Z czasem będzie lepiej. Może to potrwa rok, a  może 3 lata - tego nie wiem.
>Ale chłopaku, sam siebie nie dręcz.
>Głowa do góry - teraz może być już tylko lepiej.

tak, tylko wiesz co jest najgorsze? Ta skaza bycia 'rozwodnikiem'.
Ludzie
nie wnikają właśnie, czy masz wine czy nie: po prostu jesteś
rozwodnikiem,
a to określenie samo w sobie jest postrzegane pejoratywnie.
Boli mnie to, że osoby które mnie znają, "umywają ręce" od dojścia do
prawdy,
do przejrzenia na oczy. Znają już w miarę obiektywnie sytuację, widzą
moją byłą zonę z nowym kolesiem, którego znała dużo wcześniej, jeszcze
zanim
się rozeszliśmy. Wkurza mnie, że zależy mi na opinii innych, a nie
powinno
to mieć dla mnie większego znaczenia.
Technical Details
Message-ID: <b1277ecd-56c8-4336-a384-80e69790752d@y10g2000prg.googlegroups.com>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!npeer02.iad.highwinds-media.com!news.highwinds-media.com!feed-me.highwinds-media.com!postnews.google.com!y10g2000prg.googlegroups.com!not-for-mail
References: <ee338495-cce1-496d-b8b0-f0f49e1da286@l35g2000pra.googlegroups.com> <h3odj7$28i$1@atlantis.news.neostrada.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!npeer02.iad.highwinds-media.com!news.highwinds-media.com!feed-me.highwinds-media.com!postnews.google.com!y10g2000prg.googlegroups.com!not-for-mail
From: paweł hoffmann <kamolsky.pl@gmail.com>
Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc
Subject: Re: Nie poddawaj się Chłopaku :)
Date: Fri, 17 Jul 2009 15:26:25 -0700 (PDT)
Organization: http://groups.google.com
Lines: 190
Message-ID: <b1277ecd-56c8-4336-a384-80e69790752d@y10g2000prg.googlegroups.com>
References: <ee338495-cce1-496d-b8b0-f0f49e1da286@l35g2000pra.googlegroups.com>  <h3odj7$28i$1@atlantis.news.neostrada.pl>
NNTP-Posting-Host: 203.140.76.11
Mime-Version: 1.0
X-Trace: posting.google.com 1247869585 3792 127.0.0.1 (17 Jul 2009 22:26:25 GMT)
X-Complaints-To: groups-abuse@google.com
NNTP-Posting-Date: Fri, 17 Jul 2009 22:26:25 +0000 (UTC)
Complaints-To: groups-abuse@google.com
Injection-Info: y10g2000prg.googlegroups.com; posting-host=203.140.76.11;  posting-account=-OEDugoAAAA4hpEzPghCSk-MR1R9t9tb
User-Agent: G2/1.0
X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 8.0; Windows NT 5.1;  Trident/4.0; .NET CLR 2.0.50727; .NET CLR 3.0.4506.2152; .NET CLR  3.5.30729),gzip(gfe),gzip(gfe)
X-HTTP-Via: 1.1 spmgway1.ikcplaza.co.jp
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit