Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #174958Re: Co to może być?
From: aszheri
Date: Sun, 12 Jul 2009 12:45
Date: Sun, 12 Jul 2009 12:45
140 lines
7859 bytes
7859 bytes
On 12 Lip, 01:38, paweł hoffmann <kamolsky...@gmail.com> wrote: > @ michal: > > >Otóż to. Prawo do osądu mamy, ale to prawo nie ma wiele wspólnego z > >racjonalnością. Czyste sumienie można mieć wtedy, gdy weryfikuje się > >własne poczynania w kategorii dobrze-źle. Czyszczenie swojego sumienia > >poprzez subiektywne osądzanie innych może jedynie moim zdaniem prowadzić > >do jego zagłuszania. > > a potrafisz sobie wyobrazic sytuacje, ze ktos Ciebie zranil i wiesz > doskonale, > ze to ON ma wine, nie Ty? Może najlepiej w ogóle nie osądzać tego > człowieka > i iść dalej? > > Bo napisałeś: "Prawo do osądu mamy, ale to prawo nie ma wiele > wspólnego z > racjonalnością" - czyli jednym słowem, nie istnieje coś takiego jak > sprawiedliwy osąd? Jeśli kogoś zamierzamy sądzić, to znaczy, że z góry > będzie to osąd chybiony? To już mi powoli pachnie czymś, czemu nadam > nazwę za moment :-) > > >> Coś jak religia: przyjmujesz każdą porażkę i traktujesz ją jako krzyż, > >> jako > >> kolejny element na drodze ku zbawieniu. Innymi słowy, pachnie mi to > >> też > >> Coveyem, a nawet tzw. praniem mózgu:-)))) > >Tego nie pojmuję. Czytałeś Coveya i konstruktywne wykorzystywanie > >naturalnych mechanizmów psychiki nazywasz praniem mózgu? =:o > > Może zdefiniuje, co wg mnie oznacza "pragnie mózgu". Pojęcie ogólnie > znane, > dodatkowo "praniem mózgu" nazywam wpajanie sobie do głowy (samemu) > pewnych > schematów myślowych, które często dalekie są od racjonalnego myślenia. > Takim schematem jest np. wpajanie sobie, że nikt nas nie zranił, że > powinniśmy wspominać tylko dobre chwile - piszę o momencie, kiedy > jesteśmy zmuszeni wziąć rozwód. I nie z naszej winy. Chociaż wg Ciebie > pewnie obie osoby są winne, bo przecież żona by się nie puściła, jesli > byłoby ze mna wszystko ok, prawda? I z tysiącem innych facetów, czy > zdradzonych kobiet. A jak wyraźnie zaznaczam, że chciałem rozmawiać z > żoną, > to słyszę: "stary, to już po ptakach. Mogłeś prędzej rozmawiać". > Tak więc "pranie mózgu" to skrajnie pozytywne myślenie na przekór > wszystkiemu. > > Uważam, że dla świętego spokoju ducha ma to nawet większy sens, ale to > pewnego > rodzaju zagłuszanie prawdy. Człowiek powinien przejść stan zarówno > klęski, jak > i fazę godzenia się z nią - a wszystko po to, by móc wyciągać wnioski. > Pogodzenie się z przykrymi faktami i myślenie typu "nie wnikajmy, kto > ma winę za > > rozpad małżeństwa, życie jest zbyt krótkie na takie rozważania" nie do > końca mi > > odpowiada, gdy jeszcze rany się nie zagoiły. Wiem, że w końcu nastąpi > taki moment, > że trzeba iść dalej, nie oglądać się za siebie, ale nie można > przekłamywać > rzeczywistości, tak samo jak nie powinno się wiecznie zadręczać > negatywnymi > myślami. Każda skrajność jest zła, a niektóre techniki przedstawiane > przez > Coveya trącą mi właśnie taką skrajnością. > > Tak apropo rozwodów i utartego hasełka "obie strony są zawsze winne", > to wczoraj > doszły do mnie słuchy, że moja kuzynka przez miesiąc nie mieszkała z > mężem. > Poznała fryzjera i do niego się przeprowadziła. Powoli szykowała się > do wniesienia > pozwu o rozwód, ale coś zaczęło się psuć między nią a kochankiem i > wróciła do > męża, który przebaczył jej zdradę, o której trąbi po dziś dzień cale > miasto. > Pewnie kuzynka chciała sobie ułożyć życie, bo mąż ją bił, albo po > prostu jej > nie pasował, ale jednak poszła po rozum do głowy:D Wstydzę się, że to > moja > kuzynka. > > Coraz częściej dochodzę do wniosku, że trwałe związki to dzisiaj > rzadkość a > monogamia to mit. Może to ja jestem jakiś pojebany, że nie kusi mnie > zmiana > modelu na lepszy itp. że przysięgę małżeńską traktowałem do tej pory > serio > (dopóki nie zobaczyłem, że można ją zdeptać w imię lepszego szczęścia > z kimś > innym). Zawsze łatwo powiedzieć, że partner pod jakimś wzlędem > przestaje > nam odpowiadać. Z takim podejściem naprawdę nie ma co wchodzić w stały > związek, bo przy okazji można komuś (pal licho sobie) spieprzyć życie. > > @ aszheri: > > Zdarzyło mi się czasem ironicznie coś powiedzieć do byłej żony, tak > jak jej > zdarzało się chamskim tonem coś mi zakomunikować. To były incydenty i > nie > robił bym z igły wideł. > Pisząc o umiejętności pokochania wad partnera (bo to jest właśnie > najtrudniejsze) > miałem na mysli pewne jego nawyki, sposób bycia. Oczywiście nie do > zaakceptowania > są wszelkie skrajności itd. ale jeśli już na początku przyjmiemy, że > spotkalismy > ideał, to zaprowadzi to nas w ślepą uliczkę i prędzej czy później > dojdzie > do tragedii. > > Odnośnie siadu z rozstawionymi nogami, to nie wiem co masz na myśli. > Nawet próbuję w tym momencie usiąść w ten sposób i.. hmmmm - naprawdę > nie rozumiem odniesienia do kobiecej "kokieterii". Nie chcę wyjść na > głupca, > ale czy przypadkiem nie chodzi Ci o eksponowanie męskich narządów > rozrodczych przez ich właścicieli? :)))) Ale to głupie, jeśli > trafiłem :D Owszem jeśli jest to stosowane rozmyślnie jako swoisty wabik,,, to i pewnie głupie, płaskie, denne, daremne, odpychające, żenujące, fajansiarskie tudzież zwierzęce bym rzekła.(coś w stylu pręzenie bicepsów) (swoją drogą ja wole te na mózgu) ;PJeśli natomiast jest nie umyślne to,,,,fiuu!!!,,,mama mia callllldo. Sam widzisz, prawdziwy facet nawet nie ma pojmowania ,że tak siada czyli: nogi szeroko rozstawione (bo tak wiadomo, wygodniej) stopy do zewnątrz. A my jeśli tylko nasza gospodarka hormonalna nie jest zachwiana na tyle by sikać na stojąco ;P zachowujemy się kokieteryjnie,,, i czasem(!) rzeczywiście nie zdajemy sobie z tego sprawy, doprowadzając naszych menów do obłędu. Tu znowu posłużę się mądrym polskim przysłowiem, które powiada "Krowa, która dużo ryczy mało mleka daje" albo "Gdzie dużo dymu ,tam nie ma ognia" czyli wniosek taki,,,, widoczne przejawy akceptacji obcego samca są o wiele mniej niepokojące niż takie o których się nie dowiesz ani z niej nie wyciśniesz. pozdrawionka -aszheri-
Technical Details
Message-ID:
<1190f3bf-ae05-474b-b8dd-8b3c432d13ed@p23g2000vbl.googlegroups.com>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!p23g2000vbl.googlegroups.com!not-for-mailReferences:
<h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com> <h338vv$mvg$1@inews.gazeta.pl> <ea17d853-d35e-4f35-8f7d-39e50cb0dde6@k13g2000prh.googlegroups.com>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!p23g2000vbl.googlegroups.com!not-for-mail From: aszheri <aszher@wp.pl> Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc Subject: Re: Co to może być? Date: Sun, 12 Jul 2009 05:45:41 -0700 (PDT) Organization: http://groups.google.com Lines: 185 Message-ID: <1190f3bf-ae05-474b-b8dd-8b3c432d13ed@p23g2000vbl.googlegroups.com> References: <h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> <h2tnpa$7og$1@inews.gazeta.pl> <665abed3-31ee-45c6-afd2-8b6581743388@d36g2000prb.googlegroups.com> <h338vv$mvg$1@inews.gazeta.pl> <ea17d853-d35e-4f35-8f7d-39e50cb0dde6@k13g2000prh.googlegroups.com> NNTP-Posting-Host: 83.28.94.132 Mime-Version: 1.0 X-Trace: posting.google.com 1247402741 4658 127.0.0.1 (12 Jul 2009 12:45:41 GMT) X-Complaints-To: groups-abuse@google.com NNTP-Posting-Date: Sun, 12 Jul 2009 12:45:41 +0000 (UTC) Complaints-To: groups-abuse@google.com Injection-Info: p23g2000vbl.googlegroups.com; posting-host=83.28.94.132; posting-account=V9HaYQoAAABeMk2CrViLsPPyPBksmKN3 User-Agent: G2/1.0 X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 7.0; Windows NT 6.0; Trident/4.0; SLCC1; .NET CLR 2.0.50727; Media Center PC 5.0; .NET CLR 3.5.30729; .NET CLR 3.0.30729),gzip(gfe),gzip(gfe) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit