Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #174927Re: Co to może być?
From: paweł hoffmann
Date: Sun, 05 Jul 2009 18:53
Date: Sun, 05 Jul 2009 18:53
178 lines
8421 bytes
8421 bytes
Cześć Czy tam tę grupę od kilkut tygodni: głównie archiwalne wątki bo od dłuższego czasu mało się dzieje. Twój list astrx zmusił mnie do wylania z siebie tego, co skrywałem przez ostatnie pół roku. Być może ktoś będzie mi też umiał pomóc. Z góry przepraszam za długość tego posta. Zacznę od tego, że jestem osobą bardzo wrażliwą. Gdy byłem mały, zmarł mi ojciec. Po kilku latach zmarła również mama - od 15-ego roku życia wychowywała mnie babcia. Po śmierci ojca zapisałem się na ministranta w miejscowej parafii. Byłem od zawsze zamknięty w sobie, ale odkąd służyłem do ołtarza nabrałem pewności siebie: chętnie rozmawiałem z każdą napotkaną osobą. Rzekłbym: od tamtej pory jestem wylewny, niczym kobieta "lubię" (nie wiem, czy to dobre słowo, stąd cudzysłów) opowiadać o swoich problemach znajomym (przyjaciół nie posiadam). Lubię czytać książki, oglądać filmy o podtekście psychologicznym (takie, co mają coś w sobie, np. Lyncha). Od najmłodszych lat zajmuję się też kompozycją muzyki - mam na tym polu spore osiągnięcia nawet. Tyle tytułem wstępu. Od 22 roku życia mieszkam sam. Mając 23 lata poznałem pierwszą dziewczynę (lepiej późno, niż wcale). Nasza miłość (powinienem napisać: moje zauroczenie) trwało raptem 2 lata. Wszystko zakończyło się jej zdradą. Dowiedziałem się o tym dopiero, gdy była w 4tym miesiącu ciąży z młodszym ode mnie o 5 lat kolesiem (ona była o rok starsza ode mnie). No cóż, przeżyłem to. W wieku 25 lat poznałem moją przyszłą żonę. Tak się w niej zakochałem, że po 6-ciu miesiącach powziąłem decyzję o ślubie, oświadczyłem się i zgodziła się, że spędzimy ze sobą resztę życia. Piszę "powziąłem", bo już dzisiaj nie jestem przekonany, że ona chciała również tego samego. Chociaż na początku było iście sielankowo, ona jest dorosłą osobą, nikt jej do niczego przecież nie zmuszał. Nie będę opisywał szczegółów. W każdym razie pierwszy rok naszego małżeństwa był wg mnie boski. Tulenie się do snu, jak dwa małe misie koala, wspólne śniadania, moje wymyślne gotowanie DLA NIEJ (w pracy zbierałem od koleżanek najróżniejsze przepisy). Ten pierwszy rok był też okresem pisania pracy mgr przez moją żonę. Pomogłem jej się obronić, wyprawiłem jej przyjęcie jeszcze bardziej zwariowane, niż niejeden wieczór panieński :) Po jej obronie, coś zaczęło się psuć. Zauważyłem, że stawała się coraz mniej lojalna wobec mnie. Przykład: jeśli sygnalizowalem jej, że jej matka cały czas ma do mnie jakieś "ale", mówiła że to mój problem, aby po chwili dodać "oboje jesteście winni". Podobnie broniła jedną taką swoją koleżankę. Piszę ogólnie, ale uwierzcie mi, że sprawiało mi to nie lada problem. Wychodziłem z założenia, że o problemach trzeba rozmawiać, a z czasem wpadałem we frustracje, bo rozmowa z nią kończyła się jej słowami: "zwnou sobie coś wkręcasz niepotrzebnie!". Apogeum wszystkiego było wówczas, gdy przypadkiem zauważyłem, że od jakiegoś czasu pisze z kimś namiętnie na GG. Od początku naszej znajomości wychodziłem z założenia, że nie powinniśmy mieć przed sobą tajemnic. Jeśli ja pisałem eamile, rozmawiałem z kimś na gg, nawet dzieliłem się tym z nią, nie miałem nic przeciwko temu, że podczas pisania np. emaila ona stała z mną, wieszała mi się na szyi i rozprawiała o pierdołach wtedy, gdy akurat chciałem się skupić:) Po czasie wyszło na jaw, że ten jej kontakt na literkę "K" to dawny znajomy, który nic dla niej nie znaczy. Prawda była zupełnie inna: dzwonili do siebie, on często przyjeżdżał do niej do pracy. Problem jej znajomego zaczął mnie przerastać, ale moje prośby spełzły na niczym. Żona często wyjeżdzała do swojej matki na noc: gdy dochodziło do jakiejś różnicy zdań, ona w ogóle się ze mną nie liczyła, tylko mówiła, że musi pomóc schorowanej mamie i mam to zrozumieć. Małżeństwo rozpadło się po 1.5 roku: oświadczyła mi, że nie chce już dłużej się ze mną męczyć. Przez następne pół roku walczyłem o nią: chciałem się zmienić dla niej (wtedy tłumaczyłem to sobie tak, że naprawdę mogłem być zbyt zazdrosny itp.). Dojrzałem, gdy po kilku miesiącach, jak już ze mną nie mieszkała, natrafiłem na jej archiwum gg zostawione na moim laptopie (czasem go używała do pudelków i pisania emaili z koleżankami) i udało mi się je rozkodować przy pomocy dostępnych w internecie narzędzi. Było tam wiele tekstów, które wskazywały na to, że ten jej kumpel z internetu to coś więcej. Pisała do niego teksty w stylu "tak chciałabym Cię zobaczyć", "Nie ręczę za siebie, jak będziesz tam (...)" - okazało się w dodatku, że ten facet jest żonaty. Pamiętam, gdy przeglądałem to archiwum i jak w pewnym momencie zaczęło brakować mi powietrza: upadłem na podłogę i zacząłem skomleć. Fatalne uczucie. Nie miałem wyrzutów, że przeglądam prywatne rozmowy mojej byłej żony. Miałem piekielne pretensje do siebiem, że jestem takim pierdolonym cipowatym gnojkiem, który dał się tak omamić. Jestem miesiąc po rozwodzie. Odetchnąłem z ulgą. Układam sobie życie na nowo. Ale to co mnie nadal gnębi to przeczucie, że nie spotkam osoby godnej zaufania. Przestałem wierzyć kobietom. Uważam je za perfidne, przebiegłe istoty, które na swoje zachowanie znajdą setki wytłumaczeń: - wybacz, mam dzisiaj PMS - mam prawo do kompleksów: nie wiesz, co to celulitis - jestem kobietą, powinieneś zrozumieć, że jestem smutna bo tak już mam Boli mnie też to, że rodzina, najbliżsi - wszyscy nadal uważają, że przy rozwodzie dwie strony są winne. Nie wiem do dnia dzisiejszego, czym sobie zawiniłem. Znajdzie się zawsze coś na mnie, tak jak na każdego z Was: ale ja pierdolę - przecież przy ołtarzu przysięgaliśmy sobie być ze sobą na dobre i na złe. A gdzie sztuka kompromisów? Największy problem mam teraz ze sobą samym: gnębi mnie ta przeszłość, szukam wytłumaczenia na to co się stało. Powiedzenie: "nie zasłużyła na Ciebie, niech spierdala" jest dobre na krótką metę, ale ja muszę być za dobry, mało konswkwentny, że laska za laską tak mnie potrafią wykorzystać. Astrx, gdy spytałem byłą żonę, o co tak naprawdę chodzi (niepotrzebnie takie pytania zadawałem w ogóle, jak już i tak nie było co ratować), to zaczęła pieprzyć coś w stylu "ja i tak nie potrafiłam Ci nawet dobrze ugotować obiadu" itd. albo "Ty nie lubiłeś nigdy mojej mamy" - co było nie prawdą, bo chociaż jej nie kochałem (miałem powody), to starałem się ją akceptować, za co na koniec dostałem przydomek "Ty to jesteś niezły aktor". Tak więc astrx: takie jest życie. Nie pamiętam już, czy byłeś żonaty, czy tylko w stanie nażeczeństwa, ale na przyszlość: nie żeń się zbyt prędko, a najlepiej w ogóle. Więcej problemów, niż zalet.
Technical Details
Message-ID:
<81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!p18g2000pra.googlegroups.com!not-for-mailReferences:
<h0gh7d$lml$1@news.onet.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.glorb.com!postnews.google.com!p18g2000pra.googlegroups.com!not-for-mail From: paweł hoffmann <kamolsky.pl@gmail.com> Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc Subject: Re: Co to może być? Date: Sun, 5 Jul 2009 11:53:27 -0700 (PDT) Organization: http://groups.google.com Lines: 230 Message-ID: <81632e9b-0682-474c-b8d3-8260bb68de1a@p18g2000pra.googlegroups.com> References: <h0gh7d$lml$1@news.onet.pl> NNTP-Posting-Host: 203.140.76.11 Mime-Version: 1.0 X-Trace: posting.google.com 1246820008 16773 127.0.0.1 (5 Jul 2009 18:53:28 GMT) X-Complaints-To: groups-abuse@google.com NNTP-Posting-Date: Sun, 5 Jul 2009 18:53:28 +0000 (UTC) Complaints-To: groups-abuse@google.com Injection-Info: p18g2000pra.googlegroups.com; posting-host=203.140.76.11; posting-account=-OEDugoAAAA4hpEzPghCSk-MR1R9t9tb User-Agent: G2/1.0 X-HTTP-UserAgent: Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 8.0; Windows NT 5.1; Trident/4.0; .NET CLR 2.0.50727; .NET CLR 3.0.4506.2152; .NET CLR 3.5.30729),gzip(gfe),gzip(gfe) X-HTTP-Via: 1.1 spmgway1.ikcplaza.co.jp Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit