🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.psychologia.milosc
Article #171203

Re: Pomozecie? Pomozemy!

#171203
From: Flyer
Date: Sat, 20 Oct 2007 17:55
219 lines
12542 bytes
s@piens; <ffcj8g$374$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Flyer wrote:
> > s@piens; <feof5s$d7h$2@atlantis.news.tpi.pl> :
> [ciach aksjomaty]
> 
> Masz rację.

Nie wiem czy mam, wiem jedynie, że poprzedni post pisałem jakieś 5
godzin - żeby uniknąć subiektywizmu. Najpierw fragment tekstu, później
papieros, dwa, kawa, spacer po mieszkaniu, myśli, znów fragment tekstu.
;)

> > - nie każdy pasuje do każdego, nie każdy może być tym, którego
> > oczekuje druga strona - zmieniając się "dla kogoś" , możesz wejśc w
> > grę, która będzie Ci obca, obca Twojemu charakterowi - zmieniając się
> > dla siebie szukasz swojej wewnętrznej "postaci" - nie musi Jej
> > zaakaceptować Twoja obecna partnerka, zaakceptuje ją kto inny -
> > najważniejsze jednak będzie to, że będziesz lepszy.
> 
> Zmieniam się dla siebie, Ona zawsze była, jest i będzie dla mnie 
> wyzwaniem.
> Wybrałem ją m.in., aby mieć powód do rozwoju, by nie osiąść na laurach.

Heh, nie znam Ciebie, ale mz. to racjonalizacja, albo błąd wyboru -
jeżeli wybierasz kogoś dlatego, że stanowi dla Ciebie wyzwanie, to
przestaje być ciekawy, kiedy osiągniesz poziom, który zapewni Ci
samozadowolenie. Nie sądzę, że o to chodzi, więc dlaczego Ją "wybrałeś"?
;)

> Tak mam, że muszę stawać na palcach i próbowac dosięgnąć do krawędzi..
> 
> Może mam niedobór dopaminy czy innego świnstwa w mózgu albo taki 
> "skrypt"...

;) To pewnie tak jak ja i żyję. Nie znam dokładnego przebiegu Waszego
sporu, Twojego zachowania, ale jeżeli mieścił się w granicach normy
społecznej, jeżeli dziewczyna uciekła przed nim, to są trzy
wytłumaczenia - spodziewała się czegoś jeszcze gorszego, sama miała
doła, albo po prostu nie akceptuje takich sytuacji. W pierwszym
przypadku rzecz jest do odrobienia, z czasem, w drugim nie zostanie
odrobiona, póki Ona sama się nie otworzy przed Tobą, póki nie zaczniecie
pokazywać sobie swoich prawdziwych stanów emocji i na nich opierać swoje
relacje, w trzecim przypadku dziewczyna nie nadaje się dla Ciebie, bo
takie stany u Ciebie mogą się powtórzyć - rozchodzenie się n-razy nie
jest ani konstruktywne ani miłe, dla obu stron.

> > Zresztą czasami
> > tak jest, że kocha się innych za odmienność, a nie za to, że
> > odpowiadają dokładnie Twojemu charakterowi/zachowaniu - ważne, żeby
> > nie próbować ich dostosować, bo owszem dostosujesz się do partnerki i
> > .... wtedy staniesz się dla niej nudny i nijaki. ;)
> 
> Może tak się stało...
> Choć to Ona twierdzi, że się zmieniła... na gorsze.. słysze marazm w Jej 
> głosie, że to jest w Niej, nie we mnie..

Hmmm, albo metoda ostraszenia, podświadoma próba/strategia spowodowania,
żebyś uznał Ją za gorszą i uderzył/odrzucił, albo prawda. Wolę pozostać
w świecie podświadomych strategii, bo i Ty zapewne ją stosujesz. ;)
Oboje chcecie być odrzuceni/zaatakowani, żeby wyzbyć się resztek
pozytywnych emocji, znaleźć argumenty utwierdzające Was w prawidłowości
zachowań i wyborów, zdobyć pewność, że Jesteście "normalni" i
dokonujecie prawidłowych wyborów. Tyle że w tym nie ma krztyny miłości -
jest podstawowa potrzeba zachowania swojej osobowości, jej obronienia.

Nie możesz Jej przyznać racji, ale jeżeli Ciebie nie zaatakuje, nie
możesz też Jej atakować - musi tę pewność czy prawdziwy obraz sytuacji
sama w sobie zbudować. Ty zresztą też musisz, dlatego pisałem o
rozstaniu.

> Już kiedyś coś podobnego słyszałem.. gdy Ją poznałem po Jej rozwodzie...

Jeżeli człowiek nie jest zły z natury, to myślę że warto nie przejmować
się takim mówieniem - problem pojawia się jedynie w temacie - "jak
dotrzeć do takiej osoby?".

> > Hmmmm. Znaczy chcąc uzyskać własny spokój/równowagę w jakiejś sytuacji
> > zacząłeś ją "atakować"?
> 
> Musiałem rozładować frustracje własnej słabości. Cierpienia (już nie 
> tak) młodego Wertera.

A nie było tak, że wcześniej nie chciałeś pewnych rzeczy poruszać, bo
obawiałeś się, że będzie to koniec Waszego małżeństwa?

> > Dwie sprawy:
> >
> > - jeżeli Ją obciążyłeś, to może oznaczać, że pewne sprawy były jednak
> > niejasne. Zrzucasz całą odpowiedzialność na siebie, ale mz. to błędne
> > mniemanie - kiedyś, kiedy te sprawy zaszły byłeś stabilny, a jednak
> > zapamiętałeś je jako negatywne. Jeżeli byłeś wtedy obiektywny w swojej
> > własnej subiektywności [ ;) ], to być może nie jest tak jak chciałbyś
> > żeby było - "Ty Jesteś winny, jak przyznasz się do winy, to wszystko
> > wróci na stare tory". To najprostsza droga do powrotu, ale tak samo
> > najprostsza do rozstania, bo sytuacje znów się powtórzą, zwłaszcza
> > jeżeli partnerka uwierzy, że nie miała żadnego udziału w sytuacji i
> > będzie powtarzać zachowania, które Ty postrzegałeś negatywnie. Więcej
> > - jeżeli uwierzy w swoją niewinność a Twoją winę, może każdą sytuację,
> > która nastąpi po Twoim powrocie, rozpatrywać skrajnie jednostronnie.
> > To może być dla niej bardzo wygodne - będzie uwolniona od
> > zastanawiania się/poczucia winy w sytuacjach kryzysowych, bo z
> > automatu Ty będziesz winny. Będzie przy Tobie pomimo tego, że nie
> > będzie pomiędzy wami dobrze, bo będzie miała komfort poczucia "braku
> > winy" i bycia "pokrzywdzoną". Oczywiście ludzie się zmieniają, więc
> > stare sytuacje niekoniecznie muszą się powtórzyć, ale mogą pojawić
> > się nowe, o których nie będziesz/będziecie rozmawiać patrząc przez
> > pryzmat "Twojej winy". "Życie na kolanach" jest bardzo niewygodne. ;)
> 
> Dziękuj, nie dostrzegałem tego. Masz racje. Na kolanach żyć nie 
> zamierzam, not my style i do niczego to nie prowadzi.
> Chciałbym mieć jeszcze szanse na skorzystanie z tej wiedzy...

Życie jest długie, więc zapewne będziesz miał okazję, aczkolwiek ludzie
mają przyrodzoną zdolność do popełniania zawsze tych samych błędów w
nadziei, że "tym razem będzie inaczej". :)

> > - atakując trzymałeś się zapewne jakiejś granicy - nie chciałeś Jej
> > zabić, zniszczyć, chciałeś uzyskać wewnętrzną równowagę, ale nie za
> > wszelką cenę -
> 
> Nie pamiętam już, to był amok. pewnie nie trzymałem żadnej granicy.
> To była moja autoagresja, którą mój mózg zracjonalizował i skierował na 
> Nią.

Możesz mi odpowiedzieć na priva - do jakich zachowań doszło?

> > ona być może zdaje sobie z tego sprawę, jeżeli może
> > porównać Twoje zachowanie z zachowaniami innych osób w podobnych
> > sytuacjach, więc mz. niepotrzebne jest tłumaczenie się na wyrost z tej
> > sytuacji.
> 
> Twierdzi, że mi wybaczyła i widzi, że się zmieniłem. Ale też coś 
> zmieniło się w Niej..

Norma po rozstaniu, zresztą kierunku zmian nigdy nie przewidzisz, więc
nie zaprzątaj sobie tym głowy, bo po prostu nie warto.

> > Ludzie czasami obawiają się tego, co może tkwić w drugim
> > człowieku - ostatecznie z każdego można zrobić wariata, to tylko
> > kwestia czasu i środków, ale ... wariat wariatowi nierówny - jeden
> > lata z siekierą [ ;) ], drugi będzie niegroźny. Załóż sobie, że Twoja
> > partnerka po Twoim wybuchu wyobraziła sobie kontynuację Twojego
> > zachowania na maksa, uznała, że to dobiero początek, a nie wszystko
> > na co Ciebie stać i ... daj spokój, poczekaj.
> 
> Spróbuję, choć nie zaliczam cierpliwości do moich zalet...

Chwila, pewnie pół godziny, zastanowienia. :) Wiesz, mój dobry znajomy
też mi tak mówił i nie potrafiłem przestać myśleć, robić. Prawdopodobnie
u mnie znaczenie miało to, że za każdym razem przekraczałem wielokrotnie
granice własnych lęków próbując nawiązać kontakt z drugą stroną, aż lęki
stały się na tyle silne i doświadczane w realu, że uznałem, dla własnego
dobra, że taka strategia nie ma żadnego sensu, że jakikolwiek kontakt
pogłębia tylko moje lęki/stan. Behawioryzm innymi słowy, warunkowanie.
;) Zyskiwałem namacalny dowód, że nie mam co się starać o kontakt, bo
zawsze doznaję porażek, upokorzeń, "uderzeń", a mój stan wypada ze
stabilności na jakiś czas. Problem w tym, że to strategia głęboko
podświadoma, nie planowana i nie kontrolowana.

Pomijając *alternatywność* wytłumaczenia tego typu zachowań,
ambiwalencję, która  powoduje, że te zachowania mieszają się z innymi
zachowaniami,  czy lęk przed "oceną społeczną" tego typu zachowań, który
wprowadza dodatkowy zamęt - pozostaje kwestia najważniejsza, czyli
"dlaczego robić z siebie osobę nieatrakcyjną dla drugiej strony?" Jak
sądzisz - swoim postępowaniem, słowami, stajesz się atrakcyjny dla
swojej żony, czy wręcz ją odstraszasz. Wiem, że "chcesz, żeby do Ciebie
wróciła", tylko ile byście razem wytrzymali, oboje po urazach? ;) Czy
Jesteś w stanie być teraz taki jak dawniej, takim jakiego oczekuje
Ciebie Twoja żona? Czy Jesteś w stanie zachowywać się przy Niej
naturalnie? Zapewne nie, więc .... ? ;)

> Wydaje, że moja bierność pozwala Jej zasklepiać się w jakiejś negacji...

Zostaw Jej bierność, zajmij się swoim leczeniem :)

> > To dobrze. :)
> 
> Dobrze, że nie osiwiałem od tego zrozumienia...

Moja znajoma napisała cos kiedyś fajnego na usenecie, coś w stylu -
jeżeli czerpiesz zadowolenie/siłę z drugiej osoby, to daj Jej być sobą,
spełniać się, bo właśnie to daje Jej siłę Tobie potrzebną. :)


> > Spróbuję Ci to przybliżyć, tak jak ja to widzę - znajdź
> > symbol/zachowanie, które chciałeś zrobić po rozstaniu - rozmowa, zgada
> > wyrażona podaniem ręki, spotkania itd. - coś, czego partnerka Ci
> > odmówiła po rozstaniu, coś co Ciebie "ubodło", a jednocześnie było
> > normalnym ludzkim zachowaniem nie mającym związku ze związkiem, ale z
> > normalnymi ludzkimi relacjami. Nie proponuję "pocałunku, seksu", bo to
> > ryzykowne. Spróbuj to zrobić i ... odpocznij, "wejdź w siebie".
> > Prawdopodobnie poczujesz wewnętrzny żal i ... zacznij żałobę. Tak jak
> > w przypadku śmierci kogoś bliskiego, tak i w przypadku rozstania są
> > miejsca, które w jakiś sposób będą Ci przypominać Twoją byłą, takie
> > "aleje cmentarne". Nie niszcz swojego żalu w takich miejscach [choć ja
> > mam np. aleję cmentarną, gdzie siedząc sam myślę, a w towarzystwie się
> > bawię], myśl o tym co było, dobrego i złego, ale tylko myśl, myśl jak
> > o zmarłym, z czasem materiał do rozmyślań Ci się wyczerpie, zobaczysz
> > bezsensowność sytuacji, zaczniesz myśleć też o innych, o życiu, innych
> > sytuacjach. Kiedy przyjdzie czas, przestaniesz przychodzić często "na
> > cmentarz" rozmyślać - sam zrezygnujesz.
> 
> Jeśli odrzucę nadzieję i wejdę na ten cmentarz, to już z niego nie 
> wrócę.. realnie...

Zapomij, depresant Ci to mówi. :)

> > ;) Czujesz "uderzenie" w interakcjach z "byłą"?
> 
> Oj tak... adrenalina, endorfiny..

Nie o takim uderzeniu mówiłem - mnówiłem o pourazowym.

Pozdrawiam
Flyer
-- 
gg: 9708346; skype:flyer36
http://www.flyer36.republika.pl/
Technical Details
Message-ID: <ffdfl3$j1n$1@nemesis.news.tpi.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
References: <1191602383.584681.236780@50g2000hsm.googlegroups.com> <feb0bj$sjm$1@nemesis.news.tpi.pl> <fedvb8$cq5$1@atlantis.news.tpi.pl> <fee5hc$476$1@nemesis.news.tpi.pl> <fee7vg$gom$1@atlantis.news.tpi.pl> <feg1ds$j1n$1@nemesis.news.tpi.pl> <feirsd$pha$1@nemesis.news.tpi.pl> <femr1i$14q$1@nemesis.news.tpi.pl> <feof5s$d7h$2@atlantis.news.tpi.pl> <fesk6b$8te$1@atlantis.news.tpi.pl> <ffcj8g$374$1@nemesis.news.tpi.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: Flyer <flyer@poczta.gazeta.pl>
Newsgroups: alt.pl.psychologia.milosc
Subject: Re: Pomozecie? Pomozemy!
Date: Sat, 20 Oct 2007 19:55:34 +0200
Organization: zzz
Lines: 219
Message-ID: <ffdfl3$j1n$1@nemesis.news.tpi.pl>
References: <1191602383.584681.236780@50g2000hsm.googlegroups.com> <feb0bj$sjm$1@nemesis.news.tpi.pl> <fedvb8$cq5$1@atlantis.news.tpi.pl> <fee5hc$476$1@nemesis.news.tpi.pl> <fee7vg$gom$1@atlantis.news.tpi.pl> <feg1ds$j1n$1@nemesis.news.tpi.pl> <feirsd$pha$1@nemesis.news.tpi.pl> <femr1i$14q$1@nemesis.news.tpi.pl> <feof5s$d7h$2@atlantis.news.tpi.pl> <fesk6b$8te$1@atlantis.news.tpi.pl> <ffcj8g$374$1@nemesis.news.tpi.pl>
NNTP-Posting-Host: cmo222.neoplus.adsl.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: nemesis.news.tpi.pl 1192903141 19511 83.31.142.222 (20 Oct 2007 17:59:01 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: Sat, 20 Oct 2007 17:59:01 +0000 (UTC)
User-Agent: Noworyta News Reader/2.9
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit