Thread View: alt.pl.popieram.ateizm
17 messages
17 total messages
Started by Yanik
Tue, 16 Aug 2011 19:02
Pulipik i nie tylko
Author: Yanik
Date: Tue, 16 Aug 2011 19:02
Date: Tue, 16 Aug 2011 19:02
92 lines
6560 bytes
6560 bytes
Miałem okazie, wreszcie przeczytałem polecone "Wieszać każdy może"
Pulipika.
Pierwsze strony ucieszyły: styl ma podobny do ukochanych Strugaccy.
Ale później..
Ogólnie nie uważam za sensowne opowiadanie. Nawet nie mogę zrozumieć
do kogo on to napisał. Najbardziej podobnie dla nastolatków, ale
niektóre miejsca świadczą o bardziej dorosłości możliwego czytelnika.
I jeżeli jakiś czas będzie zabawnym czytać wymysły autora o Leninie i
jego komradach, to jednak trzeba znać miarę. Nienawidzę tych wampirów,
ale uważam że Niektóre przesady co Pulipik wypisuje w swym opowiadaniu
jest nawet nie brak gustu. To jest brak honoru do siebie. Martwy nie
odpowie. Uważam, że wpisywać martwych do swych brudnych fantazii - tak
samo jak deptać słabego.
Moim zdaniem ogólnie to jest pusty, bezsensowny i czasami
"niesmaczny"pulp-fiction dla, chyba, przerosłych nastolatów (mam
nadzieje nikogo nie obraził)
Ale nie o tym chciałem powiedzieć. Już daleko nie pierwszy raz
spotykam we współczesnych Polskich tekstach stworzony widok
"polskiego mieszkańca wsi" - człowieka nie zbyt przyjemnego, myślącego
o tym gdzieżbyś zdobyć "forsy", nielubiącego sąsiedzi a tym bardziej
obcych ("przybyszej"), mającego największe marzenie - mieć
nielimitowany zapas "bimbru" i tp. Przy tym robi się ten widok w taki
manier, że czytelnik-polak, pewnie uśmiechnie się i odczuwa do takiego
bohatera przyjaźń. Swego rodzaju emanacja "polskiego ducha" czy taki
sztuczny stereotyp.
Mnie to wcześniej trochę irytowało, teraz gdy czytałem Pulipika było
bardzo nieprzyjemnie.
W tym roku w związku z planami częściowo ukierunkować się w rolnictwo,
musiałem odwiedzić dużo małych miasteczek, wsi i wiosek. Jestem
człowiekiem bardzo kontaktowym, rozmawiałem z dobrej setką ludzi -
właśnie z tych, o kim mowa.
Mogę powiedzieć: ze wszystkich spotkanych mną w życiu Polaków, tamci
mieszkańcy wsi są najbardziej przyjemni. Często nie mają
wykształcenia, wiedzy, rozmawiają często niepoprawnie - to fakt. Żyją
czasami bardzo biednie, nieładnie i trudno. Ale mimo wszystko, uważam,
nie zasługują na - niech nawet takie "pozytywne" tworzysko, co próbują
z nich budować (taki "folklor narodowy"). Nie będę tracic wasz czas na
opis dobrych cech tych ludzi - prosto uwierzcie (jeśli jeszcze nie
poznali). Ogólnie i krótko: oni są miły, z nimi przyjemnie pracować
oraz spędzać czas wolny.
W bajkach-baśniach ruskich istnieje bohater Iwan-Durak - cały czas
leży na piecu, nic nie robi ale zawsze jakiś cud wydarzy i będzie mieć
Iwan szczęście. Tym bajkam nie wiadomo ile lat, i oni mają dość
odpowiednich przykładów w nasi czasy. Ale oni nie są powodom żeby być
z tego dumnym.
A Polakom podają ciągłe podsycany stereotyp który - jeżeli zacząć
wypisywać jego cechy i wady - będzie wyglądać nieprzyjemnie (to raz) i
nieprawdziwe (to dwa).
Nie wiem, może wam nie zbyt widocznie o czym piszę, ale ze strony..
echh..
Jeśli już mówić o problemach w tym temacie, to na mój subiektywny
wzrok, najwięcej nieprzyjemnych ludzi mieszkają teraz w Warszawie.
Ogólnie jest dziwnie z tym miastem: w ostatnie lata niby zmieniło się,
ale brzydkie stało w wielu sensach - od wyglądu do atmosfery (od razu
przepraszam stałych mieszkańców, nic osobistego, wiem dużo miłych
waszemu sercu miejsc, związanych z dzieciństwem i tp).
Jakby jakaś choroba napadła na Polsku, przeczepiła się najpierw do
Warszawy (ten "rak", niestety, rośnie)
Proponuję panu Pulipiku napisać opowiadanie o tym. Świetnie można
rozbudować i wydać sensowną książkę. Dla "zatrawki" opiszę obrazek:
Któregoś wolnego dnia byliśmy z Rut na "Starówce" w Wawie. Jak zwykle
w taki dzień był tłum ludzi. Dostałem wtedy szoku (Rut jak później
okazało też) - atmosfera była.. jak by powiedzieć.. napędzona - każdy
z tych artyści-muzykanci, co występowali na ulicach, było widać,
strasznie skoncentrowani na zarabiani kasy. Nawet dziadek co pokazywał
"cuda" jogi robił to bez przyjemności. On pracował, miał "robotę". Jak
i cała reszta, co musiała "opracować" każdego potencjalnego
spacerowicza. Kiedyś tak nie było.
(Przyznaje się, miałem smutek z tego spaceru. Była-żona wymieniła
wszystko - i miłość, i szczęśliwe przyszłość - na Warszawu. Biedne
dziecko z pokręconym losem..)
No.. Przepraszam, jeśli kogoś naraził. Chciałem dopiero opowiedzieć o
czym dawno milczałem ale co "dotykało". Z zrozumienia swej kultury,
która mimo wszystko źródło ma ze wsi, zaczyna się szanowanie do siebie
i innych. Tego akurat, uważam, bardzo Palakom brakuję (zresztą i
rossjanam jeszcze bardziej, ale u nas problem w całej przerobionej
historii państwowej, nie o tym mowa). Gdy jest wiedza o kulturze, jest
poprawna wysoka ocena siebie, innych kulturach i ludzi.
Jedyna rzecz co bardzo ucieszyła w opowiadaniu Pulipika - miejsce, gdy
Stalin wpadłszy do "tamtego świata" zobaczył pomiędzy barakami
transparent "Tym razem na zbudowanie komunizmu mamy całą wieczność!"
Postawił bym panu Pulipiku za ten odcinek piwo. Ehe-he-he-
he.... :)))))))))))))
Pozdrawiam serdecznie wszystkich. Niech wszystko uda! Niech pieśni
Elektrycznych Gitar nie zginą w tej obrzydliwej fali chciwości i
bydlarstwa.
Odp: Pulipik i nie tylko
Author: ab.666
Date: Tue, 16 Aug 2011 20:25
Date: Tue, 16 Aug 2011 20:25
51 lines
2895 bytes
2895 bytes
Witaj Yanik! Cieszę się. ze znów tu jesteś. :) Trudno mi odpowiedzieć na Twój list; bo mam wrażenie, że nie rozumiemy się wzajemnie... Pilipiuk; zauważ(!) jest ostry nie tylko wb. Rosjan ale i Polaków.... obiektywizm(!). To tylko pisarz IMHO świetny. Ale przyznam Ci rację, że Pilipiuk czasem przegina..... ja mu wybaczam... ale jak kiedy będę w Lublinie to go opieprzę ciężko! Co do Lenina; to zauważ, że Set - Egipski Bóg który wybronił Lenina na sądzie Ozyrysa nie jest Bogiem negatywnym! To nie tak.... Co do Rosjan; to uważam, że są znacznie bardziej "komunikatywni" niż Polacy! :) Moi najlepsi kumple to Rosjanie i Ukraińcy. Oceniaj Pilipiuka bardziej obiektywnie; to nie jest profesor.... to nie jest historyk... to tylko pisarz; fantazja... i tak to traktuj. Pozdrawiam Serdecznie ab. PS1. Co się stało? rozwiodłeś się? PS2: Opowiedziałbyś jakieś rosyjskie dowcipy! PS3: Czy ukarano ludzi; którzy odmówili pomocy rozbitkom z "Bułgarii"? Bo w Polsce nic o tym nie mówi się. PS4: Pilipiuka polecam Ci jeszcze cykl "Kuzynki" - świetne książki, którymi głównym bohaterem jest młoda wampirka, która nie zabija! :) PS. 666 - nie wiem czy Ci mówiłam, że moje 2 ulubione, ukochane piosenki to "Ay, Carmela!" i "Tachanka" (Ty leti s darogi ptica!) Dasvidania Yanik! I pisz częściej! ----------------------------------- frog: ja nie widzę Twoich listów widzę, że znów mnie klniesz - widzę, po odpowiedzi innych.... ale Twoich listów nie widzę używam: news.neostrada.pl chyba frog cenzurują Cię tam; tak, że nie miej do mnie pretensji, że nie odpowiadam; to nie jest lekceważenie; Ty frog; możesz mnie sobie wyzywać.... wyzywaj... ja Ciebie zawsze będę szanować; za Twoje serce i mądrość.
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Wed, 17 Aug 2011 06:35
Date: Wed, 17 Aug 2011 06:35
10 lines
1430 bytes
1430 bytes
W dniu 2011-08-16 22:25, ab.666 pisze: > Oceniaj Pilipiuka bardziej obiektywnie; to nie jest profesor.... to nie jest > historyk... to tylko pisarz; fantazja... i tak to traktuj. > z wyksztalcenia archeolog, do czego sie zreszta pare razy ustosunkowuje niekoniecznie pozytywnie w serii Pan Samochodzik -- Powaga.
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Wed, 17 Aug 2011 06:59
Date: Wed, 17 Aug 2011 06:59
54 lines
3591 bytes
3591 bytes
W dniu 2011-08-16 21:02, Yanik pisze:
> Miałem okazie, wreszcie przeczytałem polecone "Wieszać każdy może"
> Pulipika.
> Pierwsze strony ucieszyły: styl ma podobny do ukochanych Strugaccy.
> Ale później..
przede wszystkim roznimy sie kulturowo, i jesli juz chcesz do kogos i
czegos porownywac to raczej do Kira Bulyczowa i jego Wielkiego Guslaru
>
> Ale nie o tym chciałem powiedzieć. Już daleko nie pierwszy raz
> spotykam we współczesnych Polskich tekstach stworzony widok
> "polskiego mieszkańca wsi" - człowieka nie zbyt przyjemnego, myślącego
> o tym gdzieżbyś zdobyć "forsy", nielubiącego sąsiedzi a tym bardziej
> obcych ("przybyszej"), mającego największe marzenie - mieć
> nielimitowany zapas "bimbru" i tp. Przy tym robi się ten widok w taki
> manier, że czytelnik-polak, pewnie uśmiechnie się i odczuwa do takiego
> bohatera przyjaźń. Swego rodzaju emanacja "polskiego ducha" czy taki
> sztuczny stereotyp.
serio? moze ty widzisz Polske okiem turysty? albo pieriestrojka lekko
wyparla to co niechciane i nielubiane bo klujace w oczy, dotyczy nie
tylko Polski, ale nie bede wytykal palcem
> A Polakom podają ciągłe podsycany stereotyp który - jeżeli zacząć
> wypisywać jego cechy i wady - będzie wyglądać nieprzyjemnie (to raz) i
> nieprawdziwe (to dwa).
> Nie wiem, może wam nie zbyt widocznie o czym piszę, ale ze strony..
> echh..
Pilipiuk krytykuje socjalizm, system szkolnictwa, wytyka zabobony,
system socjalnej pomocy dla ludzi przepijajacych swoje zycie, ukazuje
ten fragment rzeczywistosci, o ktorej kazdy najchetniej by zapomnial
albo w ogole nie chce slyszec
> Któregoś wolnego dnia byliśmy z Rut na "Starówce" w Wawie. Jak zwykle
> w taki dzień był tłum ludzi. Dostałem wtedy szoku (Rut jak później
> okazało też) - atmosfera była.. jak by powiedzieć.. napędzona - każdy
> z tych artyści-muzykanci, co występowali na ulicach, było widać,
> strasznie skoncentrowani na zarabiani kasy. Nawet dziadek co pokazywał
> "cuda" jogi robił to bez przyjemności. On pracował, miał "robotę". Jak
> i cała reszta, co musiała "opracować" każdego potencjalnego
> spacerowicza. Kiedyś tak nie było.
trudno mi stwierdzic jak jest dzisiaj bo nie mam okazji na takie
obserwacje, jesli jednal sadzisz, ze w tym dziwnym i chorym polskim
kapitalizmie zyje sie szczesliwiej to sie grubo mylisz, i jeszcze jedno,
w Nowym Orleanie uliczni muzycy graja po to aby zarobic
--
Powaga.
Re: Pulipik i nie tylko
Author: Yanik
Date: Wed, 17 Aug 2011 13:55
Date: Wed, 17 Aug 2011 13:55
140 lines
8450 bytes
8450 bytes
AB, nie jestem zwolennikiem dysputów literackich, nie potrafię chyba
dobrze w tym gadać. Jeżeli Pulipik zechciał satyrycznie wyśmiewać
kogoś (życie i td) - temu jest bardziej sensowne podejście. "Wieszać
każdy może" raczej przypomina opowiadania o Loleku i Boleku. Proszę
zrozumieć: pomysł świetny (tylko "ożywienie" Lenina z resztą czego
watrę!), wykonanie - też dobrze, bo czytać jest lekko. Ale.. nie wiem,
może jestem takim tępym, że nie połapał CO chciał tym opowiadaniem
powiedzieć autor. To może kolegi wytłumaczą.
Jestem wielbicielem fiction. Uważam za najlepszego autora w tym -
pierwszego i nieporównanego z nikim innym w głębokości - Stanisława
Lema. Niestety nawet blisko nikt nie "leży".
>PS1. Co się stało? rozwiodłeś się?
Miła AB, jeszcze 6 lat temu :) I żyć znów zacząłem dopiero w tym
roku :)
>PS2: Opowiedziałbyś jakieś rosyjskie dowcipy!
Ostatnie co słyszałem:
Policja drogowa zatrzymuje blondynkę:
- Dlaczego pani ma różne numery rejestracyjne w samochodzie?!
- Z przodu - komórkowy, z tylu - domowy..
Przed drugim to trzeba co nieco rozjaśnić. U nas jak pokazują Putina
państwowe kanały, to zawsze coś on tam odkrywa, nachodzi, kieruje
(samolotem, śmigłowcem, submariną..) Niedawno podniosł z wody amfory -
na te wysiłki jego PR-służby wszyscy patrzą jako wystąpienie
humorystyczne. No, i dowcip:
"..Na MechMacie MGU (taki bardzo znakomity fakultet Uniwersytetu
Moskowskiego) i w Zjednoczonym Instytucie Badań Jądrowych z
niecierpliwością czekają na wizytę W.W.Putina. Naukowcy poważnie liczą
że w dzień wizyty będzie rozwiązaną twierdzenie Ferma i zostanie
złapanym bozon Higgsa..."
Albo jeszcze w ten temat:
Dzwonek z kancelarii premiera do matematyka Perelmana:
- Czy pan już udowodnił hipotezę Puankare?
- Tak, była sprawa.
- Pan pospieszył. Wladimir Wladimirowicz dopiero w następnym roku do
pana w gości zbierał się.
>PS3: Czy ukarano ludzi; którzy odmówili pomocy rozbitkom z "Bułgarii"? Bo w Polsce nic o tym nie mówi się.
AB, na razie śledztwo jeszcze trwa. Kilka osób za kratami. Ale chyba z
najwyższymi stanowiskami zostaną nieukarani. Na razie walą wszystko na
kapitana, drużynę oraz osób kto miał kontrolować stan techniczny i
zezwolenie na prace statku. Co do Twojego zapytania: nie wiem. Na ile
znam, wszystko było odwrotnie niż podały po-pierwsze media. Pomoc nie
była odmówiona. Statek co płynął około fizycznie nie mógł ratować
kogoś, lecz przeciwnie - tymi odruchami mog narozrabiać jeszcze
więcej. Jego kapitan właśnie wyzwał pomoc na którą przypłynął drugi
statek.
Okazało się jeszcze rok temu ludzi (z tych kto był w temacie, ludzi z
flota) - pocieszali się chciwości właścicielki tej firmy turystycznej
co rentowała "Bulgarie". Właśnie z powodu fizycznej niemożliwości
pływać oraz ilości sprzedawanych już wtedy biletów. Rozmowy na ten
temat wynalazły z foruma fachowców.
>PS4: Pilipiuka polecam Ci jeszcze cykl "Kuzynki" - świetne książki, którymi głównym bohaterem jest młoda wampirka, która nie zabija!
:)
Oj, nie, AB :) Chyba starczy ze mnie Pulipika. Ale dziękuję, mimo
wszystko.
>PS. 666 - nie wiem czy Ci mówiłam, że moje 2 ulubione, ukochane piosenki to "Ay, Carmela!" i "Tachanka" (Ty leti s darogi ptica!)
O "Carmeli" wiem :) O "Tachankie" pierwszy raz słyszę. Polecam
posłuchać jeszcze coś irlandzkiego współczesnego. Mają czasami dobre
słowa łączę z bojową muzykę - na pewno Cię spodoba się. Często słucham
w aucie, na naszych drogach to bardzo pomaga :) (na poslkich, nie
wiem czemu, dobrze zawsze idzie "czarne blues'y", coś typu Muddy
Waters'a, i klasyczne reggie; zresztą zależy w jakiej miejscowości :)
Moja jedna z ulubionych - "Rastamany iz glubinki" Grebenchikowa
(Akwarium). Z sensem, z humorem i wielkim pozytywem (na dodatek w
stylu ulubionego Boba Marley). Można słuchać bezkoniecznie:
http://www.youtube.com/watch?v=cYbh2qin4gA
Gazebo, nie obrażaj się, w głowie nie miałem :) Mówiłem o tym, że
kiedyś na Starówce tamci artyści w większości sami mieli frajdę z tego
czym zajmowali się. Atmosfera była przyjemniejsza.
>przede wszystkim roznimy sie kulturowo, i jesli juz chcesz do kogos i
>czegos porownywac to raczej do Kira Bulyczowa i jego Wielkiego Guslaru
Masz racje. Ale początek "Wieszać każdy może" bardziej przypomina
Strugaccy.
Dalej właśnie jak Bułyczow (niestety).
>moze ty widzisz Polske okiem turysty? albo pieriestrojka lekko
>wyparla to co niechciane i nielubiane bo klujace w oczy, dotyczy nie
>tylko Polski, ale nie bede wytykal palcem
W RF jest o wiele gorzej. Są regiony gdzie ludzi na wsi mieszkają
niezłe, ale dość miejscowości gdzie ludzi chlają całodobowo, młodzi
odbierają starszym emeryturę na wódkę i tp. Polska jest bardziej
jednolitą (w porównaniu z RF). Polaki-mieszkańcy miast często zbyt z
wysoka mówią i piszą o wsi. Szczególnie to słychać czasami w rozmowach
("wsiory" - to zwykle słyszałem w sensie brzydkim, opisującym
człowieka jakimś brudnym zwierzem). Jasne, że bywają różne. Ale mnie
zaskoczyło na ile tę mieszkańcy wsi przyjemni. Na ile niepoprawnie o
nich tworzą świadomość. Mają zwykle trudne życie. Z tego patrzą na nią
inaczej. Ale duszą są czyściejszy niż społeczeństwo miastowe. W
opowieści Pulipika tego nie ma, lecz przeciwnie.
Tak właśnie sobie pomyślałem: najprzyjemniejsze czasy, które spędziłem
w Polsce (poza tymi co miałem kiedyś z zoną), był nie tak dawno temu
dzień na jednej pasiekę, w kampanii miejscowego dziadka z rodziną i
parą swych kumpli. Ah, jaki piękny to był dzień..
>Pilipiuk krytykuje socjalizm, system szkolnictwa, wytyka zabobony,
>system socjalnej pomocy dla ludzi przepijajacych swoje zycie, ukazuje
>ten fragment rzeczywistosci, o ktorej kazdy najchetniej by zapomnial
>albo w ogole nie chce slyszec
Autor robi coś przez bohaterów i wydarzenia. Wędrowycz-starszy - to
bardziej pozytywny czy nie? Moim zdaniem jest obrzydliwym, bo zawsze
jest gotowym na zabicie kogoś kto mu się nie podoba. Jeśli ta istota w
opowiadaniu jest właśnie dla tego o czym piszesz - to znaczy przez
niego też autor coś tam pokazuję, o czym każdy chciałby zapomnieć - i
znaczy.. że ja nic nie rozumiem, bo autor daję odczuć do Wędrowycza
przyjaźń. Jak nie kręć wychodzi nonsens.
>jesli jednal sadzisz, ze w tym dziwnym i chorym polskim kapitalizmie zyje sie szczesliwiej
No, właśnie miałem na myśli odwrotnie. I niestety będzie tylko gorzej.
Dlatego od niedawna zrezygnowałem od każdej inwestycji w Polsce (mimo
że wydałem do tego momentu sporo). Moim zdaniem za 4-5 lat calej tej
Unii nie będzie. Może nawet Europy do której przyzwyczajeni.
Na pewno znam jedno: trudne czasy - najlepiej wykrywają zgniliznę
charakterów ludzi. I coś mi się wydaję, że w tym Polskie "wsiory"
zostaną bardziej honorowymi, niż duża ilość stołecznych miast.
A Bulyczow pisał dla dzieci... ;)
Pozdrawiam wszystkich, dobrych czasów kolegi!
Yanik
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Wed, 17 Aug 2011 15:23
Date: Wed, 17 Aug 2011 15:23
101 lines
5738 bytes
5738 bytes
W dniu 2011-08-17 15:55, Yanik pisze:
> AB, nie jestem zwolennikiem dysputów literackich, nie potrafię chyba
kapke sie zle wkroilo, ja jestem gazebo a ABi moim mentorem (bez
zabijania), jesli ofc w ten sposob jej nie obrazam
> Jestem wielbicielem fiction. Uważam za najlepszego autora w tym -
> pierwszego i nieporównanego z nikim innym w głębokości - Stanisława
> Lema. Niestety nawet blisko nikt nie "leży".
Lem w pewnym okresie swojej tworczosci przeszedl na wyzsza metafizyke,
sa rzeczy, do ktorych chcialbym wrocic, np. Szpital przemienienia
>
>
> Gazebo, nie obrażaj się, w głowie nie miałem :) Mówiłem o tym, że
> kiedyś na Starówce tamci artyści w większości sami mieli frajdę z tego
> czym zajmowali się. Atmosfera była przyjemniejsza.
zycie to zycie, zawsze patrzymy na ludzi przez nasz pryzmat
>
>> przede wszystkim roznimy sie kulturowo, i jesli juz chcesz do kogos i
>> czegos porownywac to raczej do Kira Bulyczowa i jego Wielkiego Guslaru
>
> Masz racje. Ale początek "Wieszać każdy może" bardziej przypomina
> Strugaccy.
> Dalej właśnie jak Bułyczow (niestety).
smutne trafienie
>
>> moze ty widzisz Polske okiem turysty? albo pieriestrojka lekko
>> wyparla to co niechciane i nielubiane bo klujace w oczy, dotyczy nie
>> tylko Polski, ale nie bede wytykal palcem
>
> W RF jest o wiele gorzej. Są regiony gdzie ludzi na wsi mieszkają
> niezłe, ale dość miejscowości gdzie ludzi chlają całodobowo, młodzi
> odbierają starszym emeryturę na wódkę i tp. Polska jest bardziej
> jednolitą (w porównaniu z RF). Polaki-mieszkańcy miast często zbyt z
> wysoka mówią i piszą o wsi. Szczególnie to słychać czasami w rozmowach
> ("wsiory" - to zwykle słyszałem w sensie brzydkim, opisującym
> człowieka jakimś brudnym zwierzem). Jasne, że bywają różne. Ale mnie
> zaskoczyło na ile tę mieszkańcy wsi przyjemni. Na ile niepoprawnie o
> nich tworzą świadomość. Mają zwykle trudne życie. Z tego patrzą na nią
> inaczej. Ale duszą są czyściejszy niż społeczeństwo miastowe. W
> opowieści Pulipika tego nie ma, lecz przeciwnie.
nie bronie Pilipiuka (bo tez i nie mam, nie jestem, to jego life),
zauwazam, ze w lekturze nie jest obowiazkiem podnosic cie na duchu, a
czarny humor jakkolwiek bylby nie jest dobrze widziany,
> Tak właśnie sobie pomyślałem: najprzyjemniejsze czasy, które spędziłem
> w Polsce (poza tymi co miałem kiedyś z zoną), był nie tak dawno temu
> dzień na jednej pasiekę, w kampanii miejscowego dziadka z rodziną i
> parą swych kumpli. Ah, jaki piękny to był dzień..
>
>> Pilipiuk krytykuje socjalizm, system szkolnictwa, wytyka zabobony,
>> system socjalnej pomocy dla ludzi przepijajacych swoje zycie, ukazuje
>> ten fragment rzeczywistosci, o ktorej kazdy najchetniej by zapomnial
>> albo w ogole nie chce slyszec
>
> Autor robi coś przez bohaterów i wydarzenia. Wędrowycz-starszy - to
> bardziej pozytywny czy nie? Moim zdaniem jest obrzydliwym, bo zawsze
> jest gotowym na zabicie kogoś kto mu się nie podoba. Jeśli ta istota w
> opowiadaniu jest właśnie dla tego o czym piszesz - to znaczy przez
> niego też autor coś tam pokazuję, o czym każdy chciałby zapomnieć - i
> znaczy.. że ja nic nie rozumiem, bo autor daję odczuć do Wędrowycza
> przyjaźń. Jak nie kręć wychodzi nonsens.
to nie szkola :) tu nie masz ulegalek :) jesli tak zle to odbierasz to
pomysl nad historia narodu, dlaczego Pilipiuk tak ciagle pisze o ludach
stepowych, o Hanzie, jaki swiat - takie relacje
>
>> jesli jednal sadzisz, ze w tym dziwnym i chorym polskim kapitalizmie zyje sie szczesliwiej
>
> No, właśnie miałem na myśli odwrotnie. I niestety będzie tylko gorzej.
> Dlatego od niedawna zrezygnowałem od każdej inwestycji w Polsce (mimo
> że wydałem do tego momentu sporo). Moim zdaniem za 4-5 lat calej tej
> Unii nie będzie. Może nawet Europy do której przyzwyczajeni.
> Na pewno znam jedno: trudne czasy - najlepiej wykrywają zgniliznę
> charakterów ludzi. I coś mi się wydaję, że w tym Polskie "wsiory"
> zostaną bardziej honorowymi, niż duża ilość stołecznych miast.
>
> A Bulyczow pisał dla dzieci... ;)
przeczytaj sobie straszny staroc pn. Jana Ciagwy wladza nad materia,
Mozesz tez przeczytac Lema Dialogi (hesli sie w tytule nie walnalem),
poczytaj jego cosik z okresu realnego socjalizmu w Polsce, i naprawde
przeczytaj jego Szpital przemienienia
>
> Pozdrawiam wszystkich, dobrych czasów kolegi!
>
bulba :)
--
Powaga.
Re: Pulipik i nie tylko
Author: Yanik
Date: Thu, 18 Aug 2011 12:35
Date: Thu, 18 Aug 2011 12:35
26 lines
2885 bytes
2885 bytes
"Szpital przemienienia" kiedyś chciałem przeczytać, ale na oko wpadło opowiadanie Lema jak on jego pisał, wtedy zrezygnowałem (nie miałem chęci na polityczny temat). Ale jeśli polecasz, to na pewno przeczytam. Poza tym jakoś wstyd nie poznać wszystkiego od ulubionego autora :) "Dialogi" czytałem. Można nawet powiedzieć studiowałem. Z wykształcenia jestem cybernetykiem ;) To co, Pulipik, znaczy autor który wykrywa aktualne problemy Polski i nie tylko? Czy nie zbyt dużo dla jego wagi? (jeśli sądzić według "Wieszać każdy może") Albo trzeba na niego patrzeć jako na autora, który wszystko najlepsze ma jeszcze z przodu? (z tym chyba zgodził się bym). Na razie to wygląda na pulp-fiction z niedużą ilością sensownych odcinków oraz niesmacznymi przegięciami. I chyba główny bohater tylko wygrał, gdyby został mniej okrutnym i byłby mniej podobny na stołeczny stereotyp mieszkańca wsi. W literaturze są dość dowcipnych bohaterów, np. Szwejk, przez życie którego Gaszek utalentowane pokazał wiele rzeczy tej epoki. A co pokazał Pulipik przez Wędrowycza? Jaki umiejętny i nieśmiertelny jest Polski egzorcysta? E-e tam, chyba zbyt dużo slow dla Pulipika. Niech lepiej dalej rozwija. Dobrze, przynajmniej, że bohaterem nie jest np. jakiś stary proboszcz, który ciągłe ratuje świat od ateistów- wampirów.. Przyjemnego wieczora.
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Thu, 18 Aug 2011 15:00
Date: Thu, 18 Aug 2011 15:00
62 lines
4112 bytes
4112 bytes
W dniu 2011-08-18 14:35, Yanik pisze: > "Szpital przemienienia" kiedyś chciałem przeczytać, ale na oko wpadło > opowiadanie Lema jak on jego pisał, wtedy zrezygnowałem (nie miałem > chęci na polityczny temat). Ale jeśli polecasz, to na pewno > przeczytam. Poza tym jakoś wstyd nie poznać wszystkiego od ulubionego > autora :) a ja akurat tych wszytkich jego pradow filozoficznych nie czytalem, mowiac szczerze to nawet Bajki robotow wlaczanych w obowiazkowa lekture w gimnazjum (?) niespecjalnie mi podeszly, natomiast taki Pamietnik znaleziony w wannie juz tak > "Dialogi" czytałem. Można nawet powiedzieć studiowałem. Z > wykształcenia jestem cybernetykiem ;) ałć :) > > To co, Pulipik, znaczy autor który wykrywa aktualne problemy Polski i > nie tylko? Czy nie zbyt dużo dla jego wagi? (jeśli sądzić według > "Wieszać każdy może") Albo trzeba na niego patrzeć jako na autora, > który wszystko najlepsze ma jeszcze z przodu? (z tym chyba zgodził się > bym). Na razie to wygląda na pulp-fiction z niedużą ilością sensownych > odcinków oraz niesmacznymi przegięciami. I chyba główny bohater tylko > wygrał, gdyby został mniej okrutnym i byłby mniej podobny na stołeczny > stereotyp mieszkańca wsi. Lem zostal uznany mistrzem, jestes pewien, ze jego opowiesci o pilocie Pirxie to cos wiecej niz dla nastolatkow? a jesli to jak na to wpadles? tak jak z Warszawa? bo taka ma dla mnie byc? czlowiek aby zyc musi byc sie w stanie utrzymac, bez wzgledu na to jakie mu w tej chwili przypiszemy intencje, aczkolwiek Dzienniki gwiazdowe to dla mnie ciagle jest de best > > W literaturze są dość dowcipnych bohaterów, np. Szwejk, przez życie > którego Gaszek utalentowane pokazał wiele rzeczy tej epoki. A co > pokazał Pulipik przez Wędrowycza? Jaki umiejętny i nieśmiertelny jest > Polski egzorcysta? E-e tam, chyba zbyt dużo slow dla Pulipika. Niech > lepiej dalej rozwija. Dobrze, przynajmniej, że bohaterem nie jest np. > jakiś stary proboszcz, który ciągłe ratuje świat od ateistów- > wampirów.. ostatnio ogladalem stary wywiad z Piwowarskim (to tem rezyser od kultowego w Polsce filmu pt. Rejs), wspominal tam, ze chcial rezyserowac Kocia kolyske Vonneguta, udal sie do czlowieka a ten mu odradzil, chcesz krecic cos fajnego to najpierw nakrec cos kasowego, ja Vonneguta zaczalem czytac od dupy strony czyli od ksiazek, ktore nie byly na topie, a nawet od durnego filmu pt. (chyba) Tato, zrob to jeszcze raz tak wiec ani ja sie obrazam ani nic takiego, jestesmy rozni, biorac pod uwage twoje i moje pochodznie jestesmy bardzo rozni, ty chcialbys innej Warszawy, a jak ja poznales? bo ja wole Poznan, Krakow i Wroclaw > > Przyjemnego wieczora. no ba, obi o ba -- Powaga.
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Thu, 18 Aug 2011 15:05
Date: Thu, 18 Aug 2011 15:05
8 lines
1430 bytes
1430 bytes
W dniu 2011-08-18 17:00, gazebo pisze: > ostatnio ogladalem stary wywiad z Piwowarskim najmocniej przepraszam, Piwowski ofc -- Powaga.
Odp: Pulipik i nie tylko
Author: ab.666
Date: Fri, 19 Aug 2011 08:21
Date: Fri, 19 Aug 2011 08:21
9 lines
1389 bytes
1389 bytes
Użytkownik gazebo <gazebo@cannabis.net> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:j2fng1$g9l$1@news.datemas.de... > > z wyksztalcenia archeolog No to; nie powinien zajmować się oceną "komunizmu". ab
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Fri, 19 Aug 2011 09:05
Date: Fri, 19 Aug 2011 09:05
14 lines
1599 bytes
1599 bytes
W dniu 19.08.2011 10:21, ab.666 pisze: >> >> z wyksztalcenia archeolog > > No to; nie powinien zajmowa� si� ocen� "komunizmu". > nie czytam jego bloga (o ile takowy posiada), ale wydaje mi sie, ze on nie ustosunkowuje sie do komunizmu tylko do Polski, w ktorej sie wychowywal i uczyl, to nie jet to samo, ja moge sympatyzowac z pewnymi ideami ale przeciez nie kazdy musi :) -- mirror
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Fri, 19 Aug 2011 09:28
Date: Fri, 19 Aug 2011 09:28
19 lines
1853 bytes
1853 bytes
W dniu 19.08.2011 11:05, gazebo pisze: > W dniu 19.08.2011 10:21, ab.666 pisze: >>> >>> z wyksztalcenia archeolog >> >> No to; nie powinien zajmowa� si� ocen� "komunizmu". >> > > nie czytam jego bloga (o ile takowy posiada), ale wydaje mi sie, ze on > nie ustosunkowuje sie do komunizmu tylko do Polski, w ktorej sie > wychowywal i uczyl, to nie jet to samo, ja moge sympatyzowac z pewnymi > ideami ale przeciez nie kazdy musi :) > PS jak sie zacznie zmieniac w JKM tak jak kiedys zaczal moj nieoceniony z Powtorek z rozrywki czy 60 minut na godzine (m.in.) Marcin Wolski to po prostu przestane go czytac :) -- mirror
Re: Pulipik i nie tylko
Author: Yanik
Date: Sun, 21 Aug 2011 15:01
Date: Sun, 21 Aug 2011 15:01
36 lines
3746 bytes
3746 bytes
Masz rację, Gazebo, każdy widzi świat inaczej. Chyba dużo zależy jeszcze od wieku. Jestem Tobie bardzo wdzięcznym za takie "twarzą w dol". Dzięki temu właśnie teraz siedzę i zastanawiam się: co jest dla mnie Polska, jak ją odczuwam, jaka jest w tym najlepsza. Hm, mogę powiedzieć jakie asocjacji mam przy tym w głowie. Śmiech dzieci, którzy skaczą za "muzycznym" samochodem z lodami w letniskowym popołudnie.. Miła rozmowa ze starszej osobą-sklepikarka tuż za rogiem, co pakuję pachnące świeże "kajzerki".. "Wytrąciłaś mnie z równowagi.." co niesie się z "malucha" młodej, ale jak widać bardzo niezależnej osoby, która tak szybko i mocno naciska na pedały, że biedne auto zaczyna chrząkać.. Silny wiatr, który liże parapet na górze Pałaca Kultury i zmusza oglądaczy na chwile zamknąć oczy; i w tym momencie panorama Warszawy powstaje bez pomocy oczy.. Zadowolona twarz hipisa, który bręnczy coś na gitarze obok budynku na Nowym Świecie, a młodziutkie dziewczynki stojąc około próbują śpiewać, ale każda nowa złotówka, padająca w ich kubeczki, zmuszą zaczynać wszystko od nowa.. Oj, nie, to chyba mogę bez końca pisać :) Nie wiem, może to jest nostalgia po temu co jest prawie stracone. Teraz atmosfera, np., w Warszawie, bardziej przypomina fabrykę, a ludzi - automaty. Nie mówiąc już o tych, kto odczuwa siebie "cesarzem" i nie wiedzą znaczenia słowa "kultura". Zło i obojętność zapłodnili się w tym mieście. Ale to, jak mówiłem, moja subiektywna opinia, z porównania Warszawy czasów początku wieka. Zresztą miast ogólnie nie lubię, wole Naturę. A Warszawa chyba nigdy we współczesnych czasach ładna to nie była.. Jeden z niewielu budynków co łagodzi ją, uważam, jest Pałac Kultury (proszę nie rzucać kamieni że jestem z Rosji; jeśli ubrać ten stalinowski "podarunek" to co zostanie?). I uważam że "ozdoba" w widoku zegara, co wmontowali w niego w Millenium - świetny pomysł :) I oczywiście, Warszawa - to nie Polska. Już teraz to wiem na pewno :) I ja też wole Poznan, Krakow i Wroclaw. I jeszcze Szczecin :) Spokojnego tygodnia
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Mon, 22 Aug 2011 05:28
Date: Mon, 22 Aug 2011 05:28
31 lines
2832 bytes
2832 bytes
W dniu 2011-08-21 17:01, Yanik pisze: > Masz rację, Gazebo, każdy widzi świat inaczej. Chyba dużo zależy > jeszcze od wieku. Jestem Tobie bardzo wdzięcznym za takie "twarzą w > dol". Dzięki temu właśnie teraz siedzę i zastanawiam się: co jest dla > mnie Polska, jak ją odczuwam, jaka jest w tym najlepsza. nie bardzo roumiem twoje 'twarza w dol' ale mam nadzieje, ze to nie terapia wstrzasowa bo naepwno nikoo nie hcialem wytracac z rownawagi :) > mówiłem, moja subiektywna opinia, z porównania Warszawy czasów > początku wieka. Zresztą miast ogólnie nie lubię, wole Naturę. > A Warszawa chyba nigdy we współczesnych czasach ładna to nie była.. wiesz co? tak sie teraz zastanawiam, ale Warszawa nigdy nie byla jakas specjalnie muzyczna w sensie dobrej ulicznej muzyki, oczywiscie pytanie co to jest dobra uliczna muzyka? :) chodzi mi o to, ze mnie Warszawa bardziej kojarzy sie z mandolina czy wczesniej katarynka niz np duetem gitara-skrzypce > Jeden z niewielu budynków co łagodzi ją, uważam, jest Pałac Kultury > (proszę nie rzucać kamieni że jestem z Rosji; jeśli ubrać ten > stalinowski "podarunek" to co zostanie?). I uważam że "ozdoba" w > widoku zegara, co wmontowali w niego w Millenium - świetny pomysł :) > I oczywiście, Warszawa - to nie Polska. Już teraz to wiem na pewno :) > I ja też wole Poznan, Krakow i Wroclaw. I jeszcze Szczecin :) > > Spokojnego tygodnia jasne -- Powaga.
Re: Odp: Pulipik i nie tylko
Author: Ndziorl
Date: Fri, 26 Aug 2011 15:14
Date: Fri, 26 Aug 2011 15:14
14 lines
1546 bytes
1546 bytes
On 2011-08-19 10:21:48 +0200, ab.666 said: > U¿ytkownik gazebo <gazebo@cannabis.net> w wiadomo¶ci do grup dyskusyjnych > napisa³:j2fng1$g9l$1@news.datemas.de... >> >> z wyksztalcenia archeolog > > No to; nie powinien zajmowaæ siê ocen± "komunizmu". > > ab Pilipiuk to konserwatywny liberał i monarchista - a więc twój wróg klasowy. -- "Istnieją trzy rzeczy, które czuć rybą. Jedną z nich jest ryba."
Re: Pulipik i nie tylko
Author: Yanik
Date: Wed, 31 Aug 2011 09:56
Date: Wed, 31 Aug 2011 09:56
19 lines
2523 bytes
2523 bytes
> nie bardzo roumiem twoje 'twarza w dol' ale mam nadzieje, ze to nie > terapia wstrzasowa bo naepwno nikoo nie hcialem wytracac z rownawagi :) Nie-nie, Gazebo. Po-prostu trochę mnie osadziłeś i to dobrze, zawsze jest pożytecznym :) > wiesz co? tak sie teraz zastanawiam, ale Warszawa nigdy nie byla jakas > specjalnie muzyczna w sensie dobrej ulicznej muzyki, oczywiscie pytanie > co to jest dobra uliczna muzyka? :) chodzi mi o to, ze mnie Warszawa > bardziej kojarzy sie z mandolina czy wczesniej katarynka niz np duetem > gitara-skrzypce No, trudno, miałem pecha, zaczynając poznawać Polsku od Warszawy. Trzeba było od Częstochowy (żartuję oczywiście, ale to miasteczko na prawdzie jest szokującym swym dziwnym układem :)) A co najlepszego z ulicznej muzyki warszawskiej, uważam, to zespoły z Peru, które czasami można spotkać w Centrum :) Ale, oczywiście, tobie jest widoczniej. Na jakiś czas spadam (niestety). Dobrych dni wszystkim i powodzenia!
Re: Pulipik i nie tylko
Author: gazebo
Date: Wed, 31 Aug 2011 12:14
Date: Wed, 31 Aug 2011 12:14
13 lines
1894 bytes
1894 bytes
W dniu 31.08.2011 11:56, Yanik pisze: > A co najlepszego z ulicznej muzyki warszawskiej, uważam, to zespoły z > Peru, które czasami można spotkać w Centrum :) Ale, oczywiście, tobie > jest widoczniej. ja z grubsza mialem to samo na mysli, to juz nie jest rodzima muzyka > > Na jakiś czas spadam (niestety). > Dobrych dni wszystkim i powodzenia! zdrowka -- mirror
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads