🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.popieram.ateizm
10 messages
10 total messages Started by Ndziorl Sun, 26 Sep 2010 09:49
La Passionaria
#71987
Author: Ndziorl
Date: Sun, 26 Sep 2010 09:49
117 lines
5684 bytes
Użytkownik "Jorgl": 

>"Pisał na podstawie prac grupy naukowców z Berkley. 
Zwanych "czerwonymi" 
Więc pewnie to kity. 
Poza tym, już jakiś czas minął. 
Najnowsze publikacje /o dziwo, wydane po polsku/ 
"1491. Ameryka przed Kolumbem" i 
"Wartości i postawy w obliczu zderzenia systemów kulturowych. 
Hiszpańscy zdobywcy XVIw wobec Nowego Świata" Tarczyńskiego 
/obie już mam i obie już przeczytałem/ 
o tym nie wspominają /podobnie jak szereg wcześniejszych/ 
Być może dlatego, że ta druga pozycja pisana jest przez katolika 
/który w książce to podkreśla/ 
A być może, że jednak nie miało to miejsca, a szereg autorów, 
którzy to podają w swoich publikacjach, opiera sie wyłacznie na... 
Todorovie, który /jak wspomniałem wcześniej/ czerpie z Barkley 
Jedno jest pewne. 
Na 100% udowodniuony jest tylko jeden taki przypadek. 
Ale musiałbym mocno kopać, aby sprawdzić źródła. 
Chodziło o franciszkanów. "<
Przegięcie ideologiczne autorów nie dyskwalifikuje tego automatycznie, 
jednak wzbudza uzasadniony sceptycyzm - zwłaszcza, że mówimy o 
historii, która nie jest nauką (ścisłą - gdyby się ktoś bardzo upierał) 
i jest bardzo podatna na różnego rodzaju "interpretacje". Zwłaszcza, 
jeżeli to tacy "fachowcy", jak np. Nałęcz.


>Ale w każdym wypadku, podstawą będzie wiara w bóstwa. <

Mogą sobie wierzyć w komunizm lub dowolną inną bzdurę.


>Racja. 
Ale.... pisałem gdziekolwiek kiedykolwiek że jestem ateistą? :o) <

Nie pamiętam. W zasadzie możesz być np. śj - oni też nie przepadają za kk:).

>Ale ja tylko o niej piszę, póki co. 
I nie zaprzeczam, że komuniści to też zbrodniarze. 
Tylko skala jakby nie ta. 
A o 100 mln słyszałem. A nawet czytałem. 
Jest jedna jedyna praca na ten temat. 
Niestety, jak się przyjrzałem z bliska, źródeł się nie uświadcza. 
Więc dalej nie wiem, skąd wyszło te 100 mln. <

Nie od Wałęsy vel Bolka przypadkiem? A może to było 100 tyś.? 
Mnie to zresztą wisi - w końcu nie o bicie rekordów tu chodzi.

>Przecież nie zaprzeczam! 
Tylko do czego wykorzystują doświadczenie i wiedzę? 
Bo jakichś odruchów dobrego serducha nie zauważyłem. <


Może się dość dobrze nie przyglądałeś.

>I tak nie uwierzysz. 
Ale... 
Nie przekonuje Ciebie gadający wąż, brzuchata dziwica 
i facet łażący po wodzie? <
Mnie to już nie śmieszy - w ogóle zwisa mi to równo. W Szkole 
podstawowej i średniej miałem jeszcze skłonność do polemik z 
wierzącymi, na temat prawdopodobieństwa rzeczywistego występowania 
przedmiotów ich wiary i absurdalności tego. Ale stopniowo mi to 
przeszło - szczęśliwie. 

>Moment! 
Miałeś dać przykład na to w istniejących teraz lub wcześniej, najlepiej 
skodyfikowanych zapisach. 
GW ma takie? <

Takich przykładów by się znalazło, oczywiście nie zachodzi tu dużego 
stopnia podobieństwo, więc pewnie Ci nie spasuje. W UE nawet krzywizna 
banana jest skodyfikowana (to się ostatnio ponoć zmieniło) i nie jest 
to jedyny absurd - a społeczeństwo w większości jakoś to łyka i myśli, 
że tak powinno być. Traktat lesboński, karta praw podstawowych - to 
przykłady zapisów, w których ludzi traktuje się jak bezwolne i 
bezmyślne bydło, które trzeba objąć opieką dla ich własnego dobra. I tu 
spora grupa uważa, że to najlepsze, co może nas spotkać i tak być 
powinno.


>Pozostaje jeszcze kwestia Twojej wiary w jego słowa :o) <

A po co miałby udawać?

>To tak, jakbyś zapytał, ilu Polaków przeczytało kodeks karny. 
Nieznajomość KPK nie jest podstawą uniknięcia obowiązków tam zapisanych. <

A co ci grozi za nieprzestrzeganie zapisów kodeksu kanonicznego, jako 
obywatelowi?

>Dopóki mi nikt nie dowiedzie, że jest inaczej, przyjmuję, że tak jest. <

Istnieje taki podział na ateizm pozytywny (deklaratywny) i negatywny. 
Dziecko rodzi się np ateistą, ponieważ nie ma jeszcze wiedzy na ten 
temat. Jednak, jeśli ateizm jest zaprzeczeniem teizmu, czyli 
zaprzeczeniem wiary w bóstwa, to może występować tylko w parze teizm - 
ateizm (teizm ogólnie - bez rozbicia na politeizm, deizm, panteizm 
itp.). Zwierzęta też nie wierzą w bogów, więc trzeba by je nazywać 
ateistami. Zatem, żeby być ateistą trzeba najpierw poznać deizm i zająć 
w stosunku do niego odpowiednie stanowisko.




>Teraz się zreflektowałem, co masz na myśli... 
A substytut Boga? Mechanizmy dalej pozostają dokładnie takie same. <

Wiara to fides po łacinie, więc ktoś, kto twierdzi, że niczego nie 
przyjmuje na wiarę (ateizm będzie tu przypadkiem szczególnym), może 
zwać się afideistą:). Ale tacy ludzie raczej w przyrodzie nie występują.
PS.
Zrobiłem cięcia i skróty, bo trochę czasu upłynęło i wątek mi już umknął. 
-- 
Z poważaniem: 
Głos w Twojej głowie, który mówi, kiedy czytasz różne rzeczy.
Re: La Passionaria
#71988
Author: Jorg
Date: Sun, 03 Oct 2010 16:40
168 lines
6676 bytes
Użytkownik "Ndziorl":

>"Pisał na podstawie prac grupy naukowców z Berkley.
> Zwanych "czerwonymi"
[...]


Przegięcie ideologiczne autorów nie dyskwalifikuje tego automatycznie, 
jednak wzbudza
uzasadniony sceptycyzm - zwłaszcza, że mówimy o historii, która nie jest 
nauką
(ścisłą - gdyby się ktoś bardzo upierał) i jest bardzo podatna na różnego 
rodzaju
"interpretacje". Zwłaszcza, jeżeli to tacy "fachowcy", jak np. Nałęcz.

------------------------------------------------------------------------------

Mam zawsze żelazną zasadę, której się trzymam.
Jeśli nie trafię na pracę, opracowanie bądź informację, która w
swojej treści dyskredytuje naukowo to, co uznaję za prawdę,
nie widzę powodu do zmiany zdania. A akurat w tym temacie
jedynymi, którzy zajęli się tym poważnie, są "czerwoni"
z Barkeley.





>Ale ja tylko o niej piszę, póki co.
I nie zaprzeczam, że komuniści to też zbrodniarze.
Tylko skala jakby nie ta.
A o 100 mln słyszałem. A nawet czytałem.
Jest jedna jedyna praca na ten temat.
Niestety, jak się przyjrzałem z bliska, źródeł się nie uświadcza.
Więc dalej nie wiem, skąd wyszło te 100 mln. <

Nie od Wałęsy vel Bolka przypadkiem? A może to było 100 tyś.?
Mnie to zresztą wisi - w końcu nie o bicie rekordów tu chodzi.
---------------------------------

Nie... "Czarne karty komunizmu", tam podana jest ta informacja.




W Szkole podstawowej i średniej miałem jeszcze skłonność do polemik z 
wierzącymi, na temat prawdopodobieństwa rzeczywistego występowania 
przedmiotów ich wiary i absurdalności tego. Ale stopniowo mi to przeszło - 
szczęśliwie.

--------------------------

Utwierdzają się tym samym w przekonaniu, że to oni mają rację.
Mam w tym temacie odmienne zdanie, jednak bez przesady.
Podyskutować lubię, okazjonalnie.
Uważam, że dłuższe przebywanie w twarzystwie religijnie zwichrowanym nie 
pozostaje bez wpływu na psychikę :)



>Moment!
Miałeś dać przykład na to w istniejących teraz lub wcześniej, najlepiej
skodyfikowanych zapisach.
GW ma takie? <

Takich przykładów by się znalazło, oczywiście nie zachodzi tu dużego stopnia 
podobieństwo, więc pewnie Ci nie spasuje.

-------------------------------

Konkrety. Konkrety proszę.
Cały czas proszę.







W UE nawet krzywizna banana jest skodyfikowana (to się ostatnio ponoć 
zmieniło) i nie jest to jedyny
absurd - a społeczeństwo w większości jakoś to łyka i myśli, że tak powinno 
być.
Traktat lesboński, karta praw podstawowych - to przykłady zapisów, w których 
ludzi traktuje się
jak bezwolne i bezmyślne bydło, które trzeba objąć opieką dla ich własnego 
dobra.
I tu spora grupa uważa, że to najlepsze, co może nas spotkać i tak być 
powinno.

------------------------------------------

A co do zapisów "z powyżej", daj _konkretny_ przykład takiego, który w
identyczny sposób jak ten z Kodeksu Prawa Kanonicznego, traktuje
swoich sygnatariuszy jak bezwolne barany /mówi konkretnie o roszczeniu prawa 
do wolnej woli/
Cały czas proszę o konkrety. Konkretny cytat.


>To tak, jakbyś zapytał, ilu Polaków przeczytało kodeks karny.
Nieznajomość KPK nie jest podstawą uniknięcia obowiązków tam zapisanych. <

A co ci grozi za nieprzestrzeganie zapisów kodeksu kanonicznego, jako 
obywatelowi?
----------------------------------

Nie o tym mowa.
Mowa o konkretnych obowiązkach katolika. A nie obywatela Polski.
I jeśli ich nie przestrzega, grożą mu określone sankcje.
Nie "może", czy "być może", tylko konkrety.
Chcesz, to Ci wyszukam konkretny kanon.
Przeciętny zjadacz "ciała chrystusowego" większe poważanie
ma dla prawa kanonicznego niż prawa kraju, w którym żyje.


>Dopóki mi nikt nie dowiedzie, że jest inaczej, przyjmuję, że tak jest. <

Istnieje taki podział na ateizm pozytywny (deklaratywny) i negatywny.
Dziecko rodzi się np ateistą, ponieważ nie ma jeszcze wiedzy na ten temat.
Jednak, jeśli ateizm jest zaprzeczeniem teizmu, czyli zaprzeczeniem wiary w 
bóstwa,
to może występować tylko w parze teizm - ateizm (teizm ogólnie - bez 
rozbicia na politeizm,
deizm, panteizm itp.). Zwierzęta też nie wierzą w bogów, więc trzeba by je 
nazywać ateistami.
Zatem, żeby być ateistą trzeba najpierw poznać deizm i zająć w stosunku do 
niego odpowiednie stanowisko.
-----------------------------

No to coś mi się wydaje, że pakujesz się w kłopoty.
Jeśli ateizm nie może istnieć bez teizmu, to "winą" za ateizm należałoby 
"obciążyć" teizm :)
Jestem pewny, w świetle niedawnych wypowiedzi o ateizmie niejakiego
Benedykta XVI, że teizm wraz z jego apologetami tego nie przełknąłby.
Ja bym raczej nie twierdził, że ateista poważnie dyskutuje w temacie bytów 
urojonych.
On uważa, że nośnik tego tematu jest zwichrowany.
Mówiąc krótko - że osobnik głoszący śmieszne wizje /tożsame z tymi po 
halucynogenach/ jest po prostu idiotą.
I nie zajmuje sobie więcej czasu tematem. A jeśli już, to w ramach rozrywki. 
Na przykład.




>Teraz się zreflektowałem, co masz na myśli...
A substytut Boga? Mechanizmy dalej pozostają dokładnie takie same. <

Wiara to fides po łacinie, więc ktoś, kto twierdzi, że niczego nie przyjmuje 
na wiarę (ateizm będzie tu przypadkiem szczególnym), może zwać się 
afideistą:). Ale tacy ludzie raczej w przyrodzie nie występują.
--------------------------------------
Zdaje się, że filozofia to sposób na dostrzeganie sensu w bezsensie.


PS.
Zrobiłem cięcia i skróty, bo trochę czasu upłynęło i wątek mi już umknął.
--------------------

Ok
PS: Siejesz w HTML-u




Pozdr
Jorg 
Re: La Passionaria
#71989
Author: Ndziorl
Date: Fri, 08 Oct 2010 17:08
16 lines
1215 bytes
On 2010-10-03 18:40:17 +0200, Jorg said:

[...]
Nie chce mi się dalej wałkować tego tematu - kręcimy się w koło.

> 
> 
> Ok
> PS: Siejesz w HTML-u

Tak podejrzewałem - szukałem w preferencjach opcji, żeby to zmienić, 
ale nie znalazłem. Zapewne twórcy aplikacji wyszli z założenia, że 
czasy modemów osiągających 53 kb/s już minęły.
-- 
Z poważaniem: 
Głos w Twojej głowie, który mówi, kiedy czytasz różne rzeczy.
Re: La Passionaria
#71990
Author: Jorg
Date: Sat, 09 Oct 2010 07:24
25 lines
1752 bytes
Użytkownik "Ndziorl":

> [...]
> Nie chce mi się dalej wałkować tego tematu - kręcimy się w koło.

Twoja wola.
A wystarczyło podać konkrety w temacie
kodyfikowania zasad, które wyraźnie nakazują ludziom
bycie bezwolnymi baranami, tak, jak to ma
miejsce u katolików.
Kodeks Prawa Kanonicznego, kan 752.

Jak dla mnie, to powodem, że nie możesz podać analogicznego
przypadku jest po prostu to, że takiego nigdzie indziej nie ma.
Tylko krk traktuje ludzi jak bezmyślne ścierwa.
I co najlepsze, katolickim klechowiercom to odpowiada :o)

Nie zwalaj również na to, że większość katolików nie zna
swoich praw i obowiązków. To tylko zaświadcza, że ci, którzy
nie wiedzą, o co w katolicyźmie chodzi, ale jednocześnie
przyznają się do niego, rzeczywiście są debilami.


Pozdr
Jorg 
Re: La Passionaria
#71991
Author: Ndziorl
Date: Sat, 09 Oct 2010 09:43
25 lines
1824 bytes
On 2010-10-09 09:24:01 +0200, Jorg said:

> Twoja wola.
> A wystarczyło podać konkrety w temacie
> kodyfikowania zasad, które wyraźnie nakazują ludziom
> bycie bezwolnymi baranami, tak, jak to ma
> miejsce u katolików.
> Kodeks Prawa Kanonicznego, kan 752.
> 
> Jak dla mnie, to powodem, że nie możesz podać analogicznego
> przypadku jest po prostu to, że takiego nigdzie indziej nie ma.
> Tylko krk traktuje ludzi jak bezmyślne ścierwa.
> I co najlepsze, katolickim klechowiercom to odpowiada :o)
> 
> Nie zwalaj również na to, że większość katolików nie zna
> swoich praw i obowiązków. To tylko zaświadcza, że ci, którzy
> nie wiedzą, o co w katolicyźmie chodzi, ale jednocześnie
> przyznają się do niego, rzeczywiście są debilami.
> 

A tak swoją drogą, nie wiem, czy takie traktowanie nie jest przypadkiem 
uzasadnione. Przynajmniej uczciwie stawiają sprawę.
-- 
Z poważaniem: 
Głos w Twojej głowie, który mówi, kiedy czytasz różne rzeczy.
Re: La Passionaria
#71992
Author: Ndziorl
Date: Sat, 09 Oct 2010 09:55
18 lines
1658 bytes
On 2010-10-09 11:43:40 +0200, Ndziorl said:

>> Nie zwalaj również na to, że większość katolików nie zna
>> swoich praw i obowiązków. To tylko zaświadcza, że ci, którzy
>> nie wiedzą, o co w katolicyźmie chodzi, ale jednocześnie
>> przyznają się do niego, rzeczywiście są debilami.
>> 
> 
> A tak swoją drogą, nie wiem, czy takie traktowanie nie jest przypadkiem 
> uzasadnione. Przynajmniej uczciwie stawiają sprawę.

Ok. co się będę szczypał - jestem pewien, że mają rację, przynajmniej 
co do większości populacji.
Pewien gość piszący na tej grupie, uważa podobnie - ma taki tekst w 
sygnaturce: >"Katolicyzm - religia głupków, niewolników i dzieci" - 
parafraza Celsusa, IIIw< - wiesz kto to?
-- 
Jedynym usprawiedliwieniem Boga jest to, że nie istnieje.
Re: La Passionaria
#71993
Author: Jorg
Date: Sat, 09 Oct 2010 12:28
58 lines
3295 bytes
Użytkownik "Ndziorl":
> On 2010-10-09 11:43:40 +0200, Ndziorl said:
>
>>> Nie zwalaj również na to, że większość katolików nie zna
>>> swoich praw i obowiązków. To tylko zaświadcza, że ci, którzy
>>> nie wiedzą, o co w katolicyźmie chodzi, ale jednocześnie
>>> przyznają się do niego, rzeczywiście są debilami.
>>>
>>
>> A tak swoją drogą, nie wiem, czy takie traktowanie nie jest przypadkiem 
>> uzasadnione. Przynajmniej uczciwie stawiają sprawę.

Mało wiesz o katolicyzmie.
Jego fundamentalną cechą jest - prócz kłamstw
i oszustw rzecz jasna na których jest zbudowany - ogromna wręcz magaobłuda.
Mówić o uczciwości hierarchi katolickiej to czysta kpina.
Gdyby tak było, jak piszesz, to, cyt. "godność jest nienaruszalnym i 
niezbywalnym
darem Bożym, z którego nikt nie może zrezygnować. Nikomu też nie
wolno bezkarnie naruszać godności człowieka" nie ujrzałoby światła 
dziennego.

No po prostu ROTFL!!
Katolicyzm w każdym calu. Religia głupków, niewolników i dzieci.
Z jednej strony bajać o godności ludzkiej, a z drugiej tą godność
kopać w sam środek nosa.

> Ok. co się będę szczypał - jestem pewien, że mają rację, przynajmniej co 
> do większości populacji.

Nie o racji tutaj mowa.
To że każdy katolik to debil, nie ulega żadnej wątpliwości.
Zwracam uwagę wyłącznie na to, że "do kamer", obłudny kler katolicki
pierdoli co innego, niż jest zapisane w ich własnych kodeksach!

> Pewien gość piszący na tej grupie, uważa podobnie - ma taki tekst w 
> sygnaturce: >"Katolicyzm - religia głupków, niewolników i dzieci" - 
> parafraza Celsusa, IIIw< - wiesz kto to?

Nie łapiesz różnicy?
Dla mnie Celsus miał 100% rację. I otwarcie mówię,
że katoliki to debile, nie tylko nie szanujący innych, ale przede wszystkim
nie szanujący samych siebie, skoro im odpowiada takie traktowanie ze
strony najwyższej, katolickiej hierarchi.

A to, że dla "pokazówy" każdy klecha da się zeszmacić, jest jasne jak 2 razy 
2.
Takich przykładów jest więcej.

Równie jaskrawym jest kłamstwo Wojtyły w temacie
wolności sumienia i wyznania. Dokumenty Kościoła /mające rangę
konstytucji dogmatycznej/ jedno, a Wojtyła drugie.

Syf, kiła, katolicyzm.


Pozdr
Jorg 
Re: La Passionaria
#71994
Author: Ndziorl
Date: Sat, 09 Oct 2010 13:47
23 lines
2237 bytes
On 2010-10-09 14:28:57 +0200, Jorg said:
[...]
> Syf, kiła, katolicyzm.

Rzecz w tym, że mnie to wali - faktycznie jestem mizantropem i uważam, 
że  mniej-więcej 90% ludzi to debile a linia podziału nie przebiega 
bynajmniej równolegle do podziału na wierzących i niewierzących. Nie 
należę do kościoła i zwisa mi, co oni tam mają zapisane w kodeksie 
kanonicznym, nie daję na tacę i niczego od nich nie chcę. Kościół nie 
stanowi dla mnie problemu - problemem jest państwo. To państwo łupi 
owoce mojej pracy - w postaci różnych podatków, para podatków, akcyz 
itp. odbiera ok. 80% moich dochodów. W zusie muszę płacić dwa razy 
składkę zdrowotną i bynajmniej nie dostaję za to dwa razy więcej 
świadczeń - a i tak w większości przypadków korzystam z usług 
prywatnych (sam zresztą takowe świadczę).  Masz świeży przykład z 
dopalaczami - abstrahując od tego, czy są, czy nie są szkodliwe - 
handel nimi był dotąd legalny i zamykanie sklepów w całej Polsce było 
bezpodstawne. Widać tu absolutną pogardę dla zasad i logiki prawa. A 
Słońce Peru na dodatek, bez wyroku sądowego wskazuje, kto ma siedzieć.
A wracając do debilizmu - państwo socjalne jest dla bezwolnych debili i 
dzięki nim istnieje.
-- 
"Watch out where the huskies go, and don't you eat that yellow snow."
Re: La Passionaria
#71995
Author: Jorg
Date: Sat, 09 Oct 2010 13:55
24 lines
1815 bytes
Użytkownik "Ndziorl":

> Kościół nie  stanowi dla mnie problemu - problemem jest państwo.

Nie doceniasz głębokości przepastnych kieszeni kiecuchów.
Których tuczy się nie inaczej, jak państwowymi subwencjami.
I nie wiadomo ile, z góry uprzedzając pytanie.
Nawet ci, co uprawiają to rozdawnictwo, nie wiedzą.

> To państwo łupi  owoce mojej pracy - w postaci różnych podatków,
> para podatków, akcyz itp.

.... trafiających później do kogo? :o)
Tak! Do tych, którzy są najbardziej potrzebujący. Do kiecuchów.

> Masz świeży przykład z dopalaczami - abstrahując od tego, czy są, czy nie 
> są szkodliwe - handel nimi był dotąd legalny i zamykanie sklepów w całej 
> Polsce było bezpodstawne.

Jestem dokładnie tego samego zdania.


Pozdr
Jorg 
Re: La Passionaria
#71996
Author: Ndziorl
Date: Sat, 09 Oct 2010 14:43
15 lines
1515 bytes
On 2010-10-09 15:55:15 +0200, Jorg said:

> Nie doceniasz głębokości przepastnych kieszeni kiecuchów.
> Których tuczy się nie inaczej, jak państwowymi subwencjami.
> I nie wiadomo ile, z góry uprzedzając pytanie.
> Nawet ci, co uprawiają to rozdawnictwo, nie wiedzą.
> 
> .... trafiających później do kogo? :o)
> Tak! Do tych, którzy są najbardziej potrzebujący. Do kiecuchów.


Jeszcze jeden z wielu argumentów na niekorzyść państwa.
-- 
"Seks jest jak gra w brydża. Jeżeli nie masz dobrego partnera to musisz 
mieć przynajmniej dobrą rękę."
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads