🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

9 total messages Started by Neobyte.pl Mon, 12 Jun 2006 07:41
Co jest grane???
#46450
Author: Neobyte.pl
Date: Mon, 12 Jun 2006 07:41
41 lines
3668 bytes
Witam

Pisze tu w zasadzie pierwszy raz,ale poprostu musze kogos zapytac o jakas 
opinie bo sie sam wykoncze w krotkim czasie.
Do rzeczy,sprawa wyglada tak.Otoz mam 24 lata,zonaty jestem od 8 
miesiecy,nie mam dzieci i teraz zaczyna sie najlepsze.Od poczatku malzenstwa 
pojawil sie konflikt na lini rodzice moja zona,nie ukrywam ze z punktu 
widzenia obojga malo powazny, ale niezle mnie psychicznie wykonczyl. Teraz 
dalej,jezeli chodzi o mnie to mam nature potrosze wariata,w pozytywnym tego 
slowa znaczeniu,czlowieka kompromisowego i do nikogo nigdy nie nastawionego 
wrogo,bo zawsze uznaje ze kazda sprawe mozna rozwiazac,nawet ta 
najtrudniejsza,w jakis dobry sposob.Najgorsze jest to ze wraz z tym 
wszystkim potrzebuje duzo ciepla z drugiej strony,szczegolnie jezeli sam 
poswiecam naprawde bardzo wiele aby druga osoba czula sie kochana kazdego 
dnia (pomagam we wszystkim,w kuchni to ja tasuje garnki:),potrafie cala 
wyplate przerabac na kawiaty tylko po to zeby druga osoba czula sie 
szczesliwa i mogla powiedziec innym to z czystym sumieniem).Tak to wyglada z 
mojej strony,co do mojej obecnej zony to wiekszosc rzeczy musialem naprawde 
wymoc,czesc nie.Najgorsze jest to ze podejscie mam takie ze rzeczy ktore jak 
wyegzekwowalem nie sa juz dla mnie takie same jak te ktore ktos robi bez 
zadnego slowa..
Teraz najlepsze,jakis czas temu poznalem pewna kobiete,i traktowalem ja jako 
zwykla kolezanke,wszystko bylo dobrze ale im wiecej rozmawialismy nawet o 
glupotach tym bardziej zaczynalem rozumiec ze jak dotad nie ma rzeczy w 
ktorej sie nie zgadzamy,poprostu nigdy nawet mi przez mysl nie przeszlo ze 
moze byc ktos kto tak dokladnie zgadza sie ze mna doslownie we 
wszystkim.Jakby tego bylo malo widze ze dazy mnie tak ogromnym uczuciem ze 
glowe urywa,i co jest najlepsze nie probuje nawet nic robic zeby cos mi w 
zyciu skomplikowac,zupelnie nic.Ja powiedzialem szczerze jak ja sie czuje,a 
ona powiedziala mi tylko tyle ze mnie kocha i chce zebym byl w zyciu 
szczesliwy i niczym sie nie musial martwic.Najgorsze jest to ze ma wszystko 
czego mi brakowalo do tej pory i nic nie musze naprawde mowic,bo zwyczajnie 
to widze. Chodze kompletnie rozbity,nerwow juz nie wyrabiam na zakretach,nie 
wiem juz co mam robic.
Moje pytanie do Was jest nastepujace,co byscie zrobili na moim 
miejscu???Blagam Was poradzcie mi cos sensownego bo od swoich rodzicow 
uslyszalem tylko tyle ze nie mozna inaczej bo papiery itp. a potem ze to 
jest jakies docieranie sie itp. Moje zdanie jest takie,przeciez nie zyje sie 
dla papierow i z ich powodow,poza tym czuje ze jezeli wszystko bedzie sie 
toczyc tak jak do tej pory to bede sie docieral cale zycie:(strasznie mnie 
to wszystko juz meczy:((( 
Re: Co jest grane???
#46452
Author: Flyer
Date: Mon, 12 Jun 2006 08:39
22 lines
1612 bytes
Neobyte.pl; <e6j5rq$a6k$1@atlantis.news.tpi.pl> :

Fajnie.

Znałem kobietę, która uciekła od męża po tygodniu małżeństwa - 8
miesięcy to dobry wynik. ;)

A co do meritum - po pierwsze postrzeganie "nowej znajomej" może być
spaczone istnieniem żony - nowa znajoma nie musi być taka ekstra, po
prostu twój stan psychiczny i porównywanie do projekcji/opisu żony
plasuje nową znajomą daleko w przodzie.

Po drugie - "zgadzanie się" w rozmowie może wynikac z umiejętności jej
dostosowywania się do tego, co mówisz i twojego samozadowolenia;

Po trzecie - zgoda w rozmowie nie oznacza, że żyjąc razem nie musiałbyś
znów "przymuszać" nowej znajomej do swoich zachowań. A tak przy okazji
to bym się przyjrzał temu, do czego "przymuszasz" żonę. :)

Flyer
-- 
gg: 9708346
Re: Co jest grane???
#46453
Author: Neobyte.pl
Date: Mon, 12 Jun 2006 09:42
6 lines
1243 bytes
Dzieki wielkie Flayer:)w pewien sposob mi rozjasniles w glowie,naprawde.W 
sumie dobrze rzecz ujmujac,jest w tym sporo racji co piszesz.
Co do samego "przymuszania" nie robie nic zlego:))) a juz napewno zadna to 
atrakcja do ogladania:)))

Pozdro:) 
Re: Co jest grane???
#46454
Author: Flyer
Date: Mon, 12 Jun 2006 09:56
13 lines
1284 bytes
Neobyte.pl; <e6jd2p$dfc$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Dzieki wielkie Flayer:)w pewien sposob mi rozjasniles w glowie,naprawde.W 
> sumie dobrze rzecz ujmujac,jest w tym sporo racji co piszesz.
> Co do samego "przymuszania" nie robie nic zlego:))) a juz napewno zadna to 
> atrakcja do ogladania:)))

Toteż nie myślałem o seksie, jeżeli o tym myślisz w kontekście
"oglądania". ;)

Flyer
-- 
gg: 9708346
Re: Co jest grane???
#46455
Author: Neobyte.pl
Date: Mon, 12 Jun 2006 10:00
5 lines
1158 bytes
Co Ty Flyer:) o seksie nawet mi to przez mysl nie przeszlo:)

Anubis
---
gg: 3978104 
Re: Co jest grane???
#46456
Author: Flyer
Date: Mon, 12 Jun 2006 10:08
10 lines
1208 bytes
Neobyte.pl; <e6je42$gh4$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Co Ty Flyer:) o seksie nawet mi to przez mysl nie przeszlo:)

Tak mi się skojarzyło, bo na psp był taki jeden co to "przymuszał" do
noszenia różnych strojów i wyszukanych pozycji. ;)

Flyer
-- 
gg: 9708346
Re: Co jest grane???
#46457
Author: Neobyte.pl
Date: Mon, 12 Jun 2006 10:11
8 lines
1387 bytes
Hehe to ja myslalem ze tylko ze mna jest cos nie tak ale jak widze sa 
bardziej wyrafinowani ode mnie tyle ze w innej materii:)ladne kwiatki. 
Ciekawe,swoja droga, o jakie stroje mu chodzilo, pomijajac juz same 
pozycje:)))

Anubis
---
gg:3978104 
Re: Co jest grane???
#46451
Author: Morderca uczuć
Date: Mon, 12 Jun 2006 11:06
44 lines
3961 bytes
Neobyte.pl napisał(a):
> Moje pytanie do Was jest nastepujace,co byscie zrobili na moim
> miejscu???Blagam Was poradzcie mi cos sensownego bo od swoich rodzicow
> uslyszalem tylko tyle ze nie mozna inaczej bo papiery itp. a potem ze to
> jest jakies docieranie sie itp. Moje zdanie jest takie,przeciez nie zyje sie
> dla papierow i z ich powodow,poza tym czuje ze jezeli wszystko bedzie sie
> toczyc tak jak do tej pory to bede sie docieral cale zycie:(strasznie mnie
> to wszystko juz meczy:(((

Znajoma miała podobny problem. Po 10 latach małżeństwa (ślub
wzięli mająch chyba po 18 lat), poznała na gg faceta. Okazało się
że jest on ich sąsiadem i znajomych znajomych. Rozmowa wydawała się
więc w pewnym sensie "bezpieczna". Pamiętam jej relacje: "słuchaj,
ona czyta te same książki co ja, słucha tej samej muzyki, marzy o
podróżach w te same miejsca..." Itp., itd. Dla niej facet okazał
się ideałem, drugą połówką na krótą rzekomo czekała całe
życie. W końcu się spotkali, przesiedzieli w knajpie wiele godzin,
po raz drugi, trzeci, dziesiąty. I zaczął się problem. Mąż miał
dość jej ciągłych spotkań z "przyjacielem", ona miała wyrzuty
sumienia i nie wiedziała co robić. Nie wiem jak się historia
skończyła, bo ona nie chciała o tym mówić ale prawdopodobnie
postanowiła zerwać kontakty z facetem. Dokonała wyboru i zapewne
doszła do tego, że nowa znajomość jest fajna, bo jest... nowa,
świeża, spontaniczna, zabawna, wnosi powiew świeżości do nudnego
życia. Później zaszła w ciążę z mężem, ich małżeństwo
rozwinęło się, zniknął marazm, zaczęli razem wyjeżdżać za
granicę. Podejrzewam że z tamtym już się nie widują. To była
tylko platoniczna przygoda.

Podzielam słowa Flyera: uplasowałeś nową znajomą daleko w przodzie
za żoną. Wiele osób popełnia błąd porzucając małżonka dla
"nowości", po czym z rok czy dwa lata nowy związek się sypie,
rozstają się skłóceni a do dawnego partnera nie ma powrotu.
Czasami spotykam świetną dziewczynę z którą świetnie się
dogaduję i myślę sobie "cholera, szkoda, że wcześniej jej nie
spotkałem, jest dużo "lepsza" od mojej dziewczyny a w domu czeka mnie
pewnie kolejna sprzeczka, lub ta sama co wczoraj nudna rozmowa przy
kolacji". Tak chyba już jest, że największe pokusy czychają
wówczas, gdy nie powinniśmy/nie możemy się im poddawać.
Pomyśl Neobyte, że to jaki teraz jesteś, jak rozmawiasz z nową
znajomą, jak postrzegasz siebie samego oraz to, że ta "nowa" lubi
Ciebie, jest zasługą Twojej żony, wzajemnego "docierania się",
przeżytych doświadczeń. Ja bym tego nie chciał niszczyć, zamykać
jak okładę książki, nawet jeśli pokusa jest naprawdę obiecująca.
Re: Co jest grane???
#46458
Author: klotz
Date: Mon, 12 Jun 2006 13:10
65 lines
4270 bytes
Użytkownik "Neobyte.pl" <ginfo@eranet.pl> napisał w wiadomości
news:e6j5rq$a6k$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Witam
>
> Pisze tu w zasadzie pierwszy raz,ale poprostu musze kogos zapytac o jakas
> opinie bo sie sam wykoncze w krotkim czasie.
> Do rzeczy,sprawa wyglada tak.Otoz mam 24 lata,zonaty jestem od 8
> miesiecy,nie mam dzieci i teraz zaczyna sie najlepsze.Od poczatku
malzenstwa
> pojawil sie konflikt na lini rodzice moja zona,nie ukrywam ze z punktu
> widzenia obojga malo powazny, ale niezle mnie psychicznie wykonczyl. Teraz
> dalej,jezeli chodzi o mnie to mam nature potrosze wariata,w pozytywnym
tego
> slowa znaczeniu,czlowieka kompromisowego i do nikogo nigdy nie
nastawionego
> wrogo,bo zawsze uznaje ze kazda sprawe mozna rozwiazac,nawet ta
> najtrudniejsza,w jakis dobry sposob.Najgorsze jest to ze wraz z tym
> wszystkim potrzebuje duzo ciepla z drugiej strony,szczegolnie jezeli sam
> poswiecam naprawde bardzo wiele aby druga osoba czula sie kochana kazdego
> dnia (pomagam we wszystkim,w kuchni to ja tasuje garnki:),potrafie cala
> wyplate przerabac na kawiaty tylko po to zeby druga osoba czula sie
> szczesliwa i mogla powiedziec innym to z czystym sumieniem).Tak to wyglada
z
> mojej strony,co do mojej obecnej zony to wiekszosc rzeczy musialem
naprawde
> wymoc,czesc nie.Najgorsze jest to ze podejscie mam takie ze rzeczy ktore
jak
> wyegzekwowalem nie sa juz dla mnie takie same jak te ktore ktos robi bez
> zadnego slowa..
> Teraz najlepsze,jakis czas temu poznalem pewna kobiete,i traktowalem ja
jako
> zwykla kolezanke,wszystko bylo dobrze ale im wiecej rozmawialismy nawet o
> glupotach tym bardziej zaczynalem rozumiec ze jak dotad nie ma rzeczy w
> ktorej sie nie zgadzamy,poprostu nigdy nawet mi przez mysl nie przeszlo ze
> moze byc ktos kto tak dokladnie zgadza sie ze mna doslownie we
> wszystkim.Jakby tego bylo malo widze ze dazy mnie tak ogromnym uczuciem ze
> glowe urywa,i co jest najlepsze nie probuje nawet nic robic zeby cos mi w
> zyciu skomplikowac,zupelnie nic.Ja powiedzialem szczerze jak ja sie
czuje,a
> ona powiedziala mi tylko tyle ze mnie kocha i chce zebym byl w zyciu
> szczesliwy i niczym sie nie musial martwic.Najgorsze jest to ze ma
wszystko
> czego mi brakowalo do tej pory i nic nie musze naprawde mowic,bo
zwyczajnie
> to widze. Chodze kompletnie rozbity,nerwow juz nie wyrabiam na
zakretach,nie
> wiem juz co mam robic.
> Moje pytanie do Was jest nastepujace,co byscie zrobili na moim
> miejscu???Blagam Was poradzcie mi cos sensownego bo od swoich rodzicow
> uslyszalem tylko tyle ze nie mozna inaczej bo papiery itp. a potem ze to
> jest jakies docieranie sie itp. Moje zdanie jest takie,przeciez nie zyje
sie
> dla papierow i z ich powodow,poza tym czuje ze jezeli wszystko bedzie sie
> toczyc tak jak do tej pory to bede sie docieral cale zycie:(strasznie mnie
> to wszystko juz meczy:(((
>

Ja np. zostałem zmuszony przez zonę do wyboru i to po kilkunastu latach
małżeństwa
 Konflikt, który wybucha z tego powodu na poczatku zwiazku, zle wrózy
przyszłości. Uwierz mi zawsze kiedyś będzie odbijał sie czkawką i co gorsza
będzie Cię zmuszał wyboru, którego nigdy nie bedziesz chciał podjąć.Wyboru
pomiedzy rodzicami a partnerem
 Brak akceptacji rodziców partnera to poczatek końca.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads