🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

14 total messages Started by LP Thu, 26 Jan 2006 11:01
Problem z miloscia
#45968
Author: LP
Date: Thu, 26 Jan 2006 11:01
18 lines
1897 bytes
Witam.
Moj problem polega na tym ze jestem z dziewczyna juz pare lat (z przerwami,
jedna trwala ze 2 miesiace, druga ponad pol roku) i nie mam ochoty z nia nic
robic. Nie wiem czy ja kocham i nie wiem jak sie dowiedziec. Kiedy z nia
jestem i wszystko jest ok to mysle ze nie chcem z nia byc, ale jak sie
rozchodzimy to ogarniaja mnie jakies dziwne mysli i robie wszystko zeby temu
zapobiec planujac rownoczesnie ze nie bede juz taki. Jak sie uda wszystko
znowu wraca i dalej mysle o tym jak nie chcem z nia byc. Ona mnie kocha i
cierpi przez to wszystko, a ja czyje sie podle ze przezemnie, ale nie umiem
nic z tym zrobic. Nie moge zniesc kiedy sie rozchodzimy i nie moge zaczac
myslec ze jest mi przyniej dobrze. Kocham ja czy nie? Czy to normalne ze
przy rozstaniu pojawiaja sie takie mysl i dla czego sie pojawiaja? Co z nimi
zrobic? Oczywiscie licze sie z tym ze moge otrzymac mase krytyki za takie
traktowanie drugiej osoby, ale moze zasluzylem. Bede wdzieczny za napisanie
przez was czegokolwiek na ten temat.

Pozdrawiam.
P.S.
Re: Problem z miloscia
#45969
Author: dlaczego
Date: Thu, 26 Jan 2006 21:25
17 lines
2269 bytes
Miałam trochę podobną sytuację jak Ty ,ale dopiero po około ośmiu miesiącach 
zrozumiałam,że to nie była miłość,zrozumiałam,że to tylko przywiązanie.Będąc 
przy nim nie chciałam z nim być,a kiedy on był daleko tęskniłam i nie 
rozumiałam jak mogę go nie chcieć i tak  w kółko..chodziłam z nim nie chcąc 
go,a kiedy się rozstawaliśmy chciałam z nim być i tęskniłam..dziwne to dla 
mnie było,ale wciąż myślałam,że go kocham,lecz myliłam uczucia,myliłam 
miłość z przywiązaniem i strachem przed utratą drugiej osoby, miałam wtedy 
18 lat.Teraz nie jesteśmy razem,byliśmy ze sobą jeden rok czasu,ale dopiero 
około ósmego miesiąca chodzenia zrozumiałam,że to jednak nie jest 
miłość,zrozumiałam,że w prawdziwej miłości nie ma mowy o takich zmiennych 
odczuciach, jakie mnie wtedy męczyły,zrozumiałam,że nie tak wygląda 
miłość.Wiedziałam,że zostając z nim będę w życiu żałowała..Minęło sporo 
czasu, teraz jestem związana już z innym( jesteśmy ze sobą dwa lata) , teraz 
moge podziękować losowi,że nie jestem z tamtym,bo już  wiem jak wygląda 
miłość prawdziwa,będąc z nim zawsze tęsknię i przenigdy nie mam go dosyć, 
zawsze tęsknimy za sobą 
nieskończonośćććććććććććććććććććććć............................................ 
Re: Problem z miloscia
#45974
Author: tomek
Date: Thu, 26 Jan 2006 21:27
12 lines
1435 bytes
> Być może kiedy nie będziecie już razem (niezależnie z czyjej
> inicjatywy) to zatęsknisz i wspomnisz pewne zalety tego związku, być
> może zatęsknisz, ale będzie tak jak zawsze - wrócisz, przyzwyczaisz
> się i tak w kółko,


i bez szans na zadna zmiane? Moze wystarczy ze zmienia sie troche relacje w 
ich zwiazku? Moze trzeba sprobwoac ulozyc to inaczej?

pozdrawiam,
Tomek 
Re: Problem z miloscia
#45973
Author: Googie
Date: Thu, 26 Jan 2006 22:04
36 lines
2160 bytes
LP wrote:

> Kocham ja czy nie?

Nie chcem tego mówić, ale muszem: nie.

Źle kalkulujesz: to czy masz odejść nie wynika z tego czy ją kochasz,
czy nie, tylko to czy ją kochasz wynika z tego, czy sam chcesz odejść
czy nie.

Jakby Ci to rozrysować, to to będzie błędne podejście:
kocham/nie kocham -> nie odchodzić/odejść
a to poprawne:
nie chcę odchodzić/chcę odejść -> kocham/nie kocham

Nie wiesz czy odejść, bo z jednej strony nie trzyma Cię przy niej nic
szczególnego (wspólne zajęcia, ani pociąg seksualny - jak mniemam),
ale z drugiej strony przyzwyczaiłeś się już do jej obecności i jest Ci
w tym stanie wygodnie. Ot co.

Być może kiedy nie będziecie już razem (niezależnie z czyjej
inicjatywy) to zatęsknisz i wspomnisz pewne zalety tego związku, być
może zatęsknisz, ale będzie tak jak zawsze - wrócisz, przyzwyczaisz
się i tak w kółko, no chyba że po dłuższej rozłące ona przejrzy na
oczy, bo póki co zachowuje się tak jak spora część kobiet w jej
sytuacji (choć większość z tej części się tego wypiera), czyli im
facet bardziej rani ich emocje, tym bardziej one lgną do niego.

Dziwne to zachowanie i niezrozumiałe dla mnie, ale zrozumienie to tylko
jedna z dróg poznania.

Dobra, kończe, bo dziwne rzeczy zaczynam pisać. Idę się wyspać. Cya ;-)

-- 
Pozdrawiam (Greetings)!
Googie
Re: Problem z miloscia
#45970
Author: Flyer
Date: Fri, 27 Jan 2006 05:19
14 lines
1525 bytes
dlaczego; <drbenb$n1d$1@kastor.ds.pg.gda.pl> :

> Miałam trochę podobną sytuację jak Ty ,ale dopiero po około ośmiu miesiącach 
> zrozumiałam,że to nie była miłość,zrozumiałam,że to tylko przywiązanie.Będąc 
> przy nim nie chciałam z nim być,a kiedy on był daleko tęskniłam i nie 
> rozumiałam jak mogę go nie chcieć i tak  w kółko..chodziłam z nim nie chcąc 
> go,a kiedy się rozstawaliśmy chciałam z nim być i tęskniłam..dziwne to dla 
> mnie było,ale wciąż myślałam,że go kocham,lecz myliłam uczucia,myliłam 
> miłość z przywiązaniem i strachem przed utratą drugiej osoby, miałam wtedy 
> 18 lat.

Obsesja - to też leczy się psychiatrycznie. :)

Flyer
Re: Problem z miloscia
#45978
Author: Hollow Mind
Date: Fri, 27 Jan 2006 10:39
34 lines
2644 bytes
LP napisał(a):

> Nie moge zniesc kiedy sie rozchodzimy i nie moge zaczac
> myslec ze jest mi przyniej dobrze. Kocham ja czy nie? Czy to normalne ze
> przy rozstaniu pojawiaja sie takie mysl i dla czego sie pojawiaja?

Myślę, że sprawa wygląda następująco: w trakcie spotkań masz do czynienia z
fizyczną osobą, jej wadami, wszystkim tym co sprawia, że nie chcesz z nią
być. Po rozstaniu, kiedy jej nie widzisz jesteś sam z jej obrazem w swojej
głowie, pamięcią wspólnych, fajne spędzonych chwil, te myśli sprawiają, że
czegoś Ci brakuje. Jesteś sam, nie masz co robić, chciałbyś się do kogoś
przytulić i zakładasz, że brakuje Ci właśnie jej. Przestajesz tak myśleć
gdy ją widzisz.

Pewnie też szkoda Ci zmarnować, w Twoim przekonaniu, tego co razem
stworzyliście, nie wiesz czy takie same relacje bliskości uda się zbudować
z inną osobą. Może dochodzi do tego poczucie pustki i brak pewności co
będzie dalej, po odejściu od niej.

Spróbuj wybiec myślami w przyszłość, zastanów się czy jest szansa na zmianę
obecnych relacji, jeśli nie to będziesz tkwił w tym punkcie jeszcze długo.
Nie ograniczaj się w kontaktach z dziewczynami tylko do tej jednej, nie
buduj na podstawie jej osoby wizerunku reszty kobiet. Na tej jednej świat
się nie kończy. W miarę jak zaczniesz poznawać inne dziewczyny być może
utwierdzisz się w przekonaniu, że Twoja obecna to nie jest ta właściwa,
dzięki czemu łatwiej będzie Ci myśleć o przyszłości bez niej.
Swoją drogą, jeśli nic nie czujesz do tej laski, oprócz przywiązania, to po
co chcesz tracić swój i jej czas. Przypuszczam, że preferujesz zupełnie
inny typ kobiet niż ta z którą jesteś, tylko nie chcesz przyznać, że z tą
jesteś z przyzwyczajenia.


-- 
Pozdr. H.M.
Re: Problem z miloscia
#45971
Author: dlaczego
Date: Fri, 27 Jan 2006 10:51
14 lines
1593 bytes
Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:drcap4$od$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Obsesja - to też leczy się psychiatrycznie. :)
>
> Flyer


Nie zgadzam się z Twoim zdaniem, sądzę ,że to jest normalne wsród ludzi 
zjawisko przywiązania do drugiej osoby,nie chcąc jej stracić mimo,że się z 
nią jest.Tak w życiu bywa..Nie wszyscy doznają tego uczucia,bo każdy 
człowiek jest inny i nie każdy na swego od razu trafia,czasami potrzeba dużo 
czasu,aby zrozumieć nawet siebie...Pewnie masz inne poglądy na ten temat, 
ale przecież każdy inaczej postrzega wartości w życiu,... 
Re: Problem z miloscia
#45972
Author: Flyer
Date: Fri, 27 Jan 2006 19:26
53 lines
3256 bytes
dlaczego; <drcu0i$3bu$1@kastor.ds.pg.gda.pl> :

> 
> Użytkownik "Flyer" <flyer@poczta.gazeta.pl> napisał w wiadomości 
> news:drcap4$od$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > Obsesja - to też leczy się psychiatrycznie. :)
> >
> > Flyer
> 
> 
> Nie zgadzam się z Twoim zdaniem,

To się niezgadzaj. ;)

> sądzę ,że to jest normalne wsród ludzi 
> zjawisko przywiązania do drugiej osoby,nie chcąc jej stracić mimo,że się z 
> nią jest.

Nazywaj to jak chcesz, mnie nic do tego. Chociaż nie, wtrące swoje trzy
grosze - po rozstaniu zaczyna się dezintegracja. ;)

> Tak w życiu bywa..Nie wszyscy doznają tego uczucia,bo każdy 
> człowiek jest inny i nie każdy na swego od razu trafia,czasami potrzeba dużo 
> czasu,aby zrozumieć nawet siebie...Pewnie masz inne poglądy na ten temat, 

Ja wiem, czy mam [inne poglądy] - po *pewnym* czasie znajomości [nie od
razu] trzeba sobie postawić pytanie "czy to była obsesja, czy to już
kochanie". :) A teraz i tak nie mam nic lepszego do roboty niż
psychiatrycznie podchodzić do życia, to podchodzę. ;)

> ale przecież każdy inaczej postrzega wartości w życiu,... 

Tak Ciebie ta "obsesja" przeraziła? ;))) Obsesja jest często jedynie
haczykiem, czymś co utrzyma obie strony obok siebie na tyle długo, żeby
mogły wykształcić się emocje - ale kiedy one się wykształcą, to nie ma
przebacz - tak łatwo ich nie zanegujesz/zmienisz.

Kiedyś zastanawiałem się nad abstrakcyjnym przykładem - on chodzi na
dyskoteki, żeby wyrwać "dupy", ona, żeby przyżyć "emocje" - czy po
latach mogą mówić, że to było "przeznaczenie" - mogą, choć u podłoża ich
związku leżała prozaiczna obsjesja.

A co do "wartości" - możesz w to nie wierzyć, ale od pół roku
intuicyjnie "widzę" "będzie dobrze" - to ja stworzyłem tę mantrę - nie
mam zamiaru przeciwstawiać się własnym emocjom, nie mam zamiaru kreować
rzeczywistości ponad miarę, ale nie mam również zamiaru trwac w
irracjonaliźmie. To nawet nie chodzi o to, że ktoś jest piękny i bogaty
[wolę partnerkę zabezpieczoną finansowo, bo mam *przeświadczenie* , że
sam nie jestem w stanie jej tego dać], ale o emocje - gdzieś, w głębi
mojego umysłu, coś się odblokowało [mniejsza o większość, choć pewnie
dużo tego].

Flyer
Re: Problem z miloscia
#45975
Author: Googie
Date: Fri, 27 Jan 2006 21:49
15 lines
1226 bytes
tomek wrote:

> i bez szans na zadna zmiane?

Ta decyzja zapadła już dawno temu. Jego decyzja.

> Moze wystarczy ze zmienia sie troche 
> relacje w ich zwiazku? Moze trzeba sprobwoac ulozyc to inaczej? 

Jak sobie to wyobrażasz, skoro LP nie ma ochoty tego ciągnąć, jest mu
źle? Sprawa jest jasna.

-- 
Pozdrawiam (Greetings)!
Googie
Re: Problem z miloscia
#45976
Author: tomek
Date: Fri, 27 Jan 2006 21:51
15 lines
1524 bytes
>> Moze wystarczy ze zmienia sie troche
>> relacje w ich zwiazku? Moze trzeba sprobwoac ulozyc to inaczej?
>
> Jak sobie to wyobrażasz, skoro LP nie ma ochoty tego ciągnąć, jest mu
> źle? Sprawa jest jasna.


mialem podobne dylematy przez jakis czas swojego zwiazku. wiem ze duzo sie 
zmienilo, choc mogl na to wplynac pewien kryzys ktory pojawil sie dluugo 
potem 'z drugiej strony' z ktorego skutkami chyba nadal walczymy tak by the 
way..


pozdrawiam,
Tomek 
Re: Problem z miloscia
#45977
Author: Googie
Date: Sat, 28 Jan 2006 12:26
14 lines
1391 bytes
tomek wrote:

> mialem podobne dylematy przez jakis czas swojego zwiazku. wiem ze
> duzo sie zmienilo, choc mogl na to wplynac pewien kryzys ktory
> pojawil sie dluugo potem 'z drugiej strony' z ktorego skutkami chyba
> nadal walczymy tak by the way..

Od dawna wiadomo, ze terapia wstrząsowa potrafi zdziałać cuda, ale
wracając do problemu LP - on sam swojego nastawienia nie zmieni. Nie
bez motywacji, a tej ewidentnie brak.

-- 
Pozdrawiam (Greetings)!
Googie
Re: Problem z miloscia
#45979
Author: nikifor
Date: Sat, 28 Jan 2006 12:43
18 lines
1644 bytes
Dnia Thu, 26 Jan 2006 12:01:06 +0100, LP napisał(a):

> Witam.
> Moj problem polega na tym ze jestem z dziewczyna juz pare lat (z przerwami,
> jedna trwala ze 2 miesiace, druga ponad pol roku) i nie mam ochoty z nia nic
> robic. Nie wiem czy ja kocham i nie wiem jak sie dowiedziec. Kiedy z nia
> jestem i wszystko jest ok to mysle ze nie chcem z nia byc, ale jak sie
> rozchodzimy to ogarniaja mnie jakies dziwne mysli i robie wszystko zeby temu
> zapobiec planujac rownoczesnie ze nie bede juz taki. (...)

Nie chcem, ale muszę ??!

O co Ci chodzi człowieku ? Jakiż to ciężar odpowiedzialności dźwigasz na
swoich barkach ? Ktoś Cię kocha, ale Ciebie to nudzi. Moja rada: poszukaj
jakiegoś hobby dla siebie (np.modelarstwo, elektronika,etz) !

pozdrawiam,
nikifor
Re: Problem z miloscia
#45980
Author: LP
Date: Sat, 28 Jan 2006 14:14
11 lines
1386 bytes
Użytkownik "nikifor" <nikifor@_usun_to_poczta.onet.pl> napisał
> O co Ci chodzi człowieku ? Jakiż to ciężar odpowiedzialności dźwigasz na
> swoich barkach ? Ktoś Cię kocha, ale Ciebie to nudzi. Moja rada: poszukaj
> jakiegoś hobby dla siebie (np.modelarstwo, elektronika,etz) !


Mam hobby czlowieku, bardzo je lubie. Ale chcialbym tez kochac. (moze to za
duzo?)

LP
Re: Problem z miloscia
#45981
Author: Liseeeek
Date: Mon, 06 Feb 2006 20:47
33 lines
2252 bytes
LP wrote:
> Nie wiem czy ja kocham i nie wiem jak sie dowiedziec. 
Przepraszam Cie stary ale taka prawda:
Jesli nie wiesz czy ja kochasz i szukasz w sobie milosci do niej to 
znaczy ze jej nie kochasz... Jesli poczujesz PRAWDZIWA milosc w drugiej 
osobie to nie bedziesz musial sie zastanawiac czy ja kochasz po prostu 
bedziesz to wiedzial, czul.
 > !!! Kiedy jestem z nia i wszystko jest ok to mysle ze NIE chce z nia 

 > !!! byc
I to zdanie wszystko mowi. Bedac z nia myslisz ze nie chcesz z nia byc 
to znaczy ze musisz z tym skonczyc jak najszybciej tymbardziej ze... 
[patrz nizej]
 > Ona mnie kocha i
> CIERPI przez to wszystko, a ja CZUJE sie PODLE ze przezemnie, ale nie umiem
> nic z tym zrobic.
... jesli tego nie zrobisz to dalej bedzie cierpiec i ty rowniez konczac 
to szybciej zaoszczedzisz jej jeszcze paru miesiecy smutkow
[Wiem wiem latwo powiedziec a trudniej wykonac]
> Kocham ja czy nie?
sorry wielkie ale NIE :(
> moge otrzymac mase krytyki za takie
> traktowanie drugiej osoby, ale moze zasluzylem.
Nie gadaj glupot wszyscy widza ze jestes bardzo zasmucony ta cala 
sytuacja i ze nie mozesz sobie z nia poradzic.
Jestesmy po to zeby Ci pomoc a nie Cie dolowac
 > Bede wdzieczny za napisanie
> przez was czegokolwiek na ten temat.
> 
> Pozdrawiam.
> P.S.

Pozdroooowki sorki ze tak troszke nieprzyjemnie napisalem...
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads