🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

18 total messages Started by ema21.SKASUJ Tue, 17 Jan 2006 19:20
najpierw zakochanie a teraz?
#45879
Author: ema21.SKASUJ
Date: Tue, 17 Jan 2006 19:20
30 lines
2358 bytes
Pisze tu, poniewaz potrzebuje nowej perspektywy, z ktorej moglabym spojrzec 
na moj zwiazek. Postaram sie nie rozpisywac, tym bardziej, ze problem pewnie 
znany wiekszosci, zwlaszcza starszych uzytkownikow.

Jestesmy razem poltora roku. Pierwszy rok byl super, zakochalismy sie po 
uszy, w lozku spedzalismy wiekszosc wolnych chwil ;) , bylismy prawie 
nierozlaczni, dla mnie to bylo jak bajka. Dodam jeszcze, co istotne, ze 
mieszkalismy i nadal mieszkamy w tym samym akademiku, w roznych pokojach.
Po roku przyszly wakacje, wyjechalismy do pracy za granice, co wiazalo sie z 
wspolnym mieszkaniem. W kwestiach sprzatanie-gotowanie zadnych problemow, ale 
mysle, ze wtedy spedzilismy ze soba za duzo czasu i mi sie przejadlo. On jest 
wspanialym czlowiekiem, ma wiele cech, ktore sa dla mnie bardzo wazne, ale po 
tych wakacjach - tego zaczelo mi brakowac, a tamto mi przeszkadza... No i - 
nie mam juz takiej ochoty na seks :( Generalnie, jak wczesniej chcialam z nim 
spedzac kazda wolna chwile, to teraz juz nie.
Lada dzien zaczynamy ferie, w planach mamy jechac na tydzien do jego rodziny, 
na tydzien do mojej. 
Ja wciaz lubie z nim spedzac czas i wiem, ze dobrze bysmy sie bawili, w koncu 
tez mielibysmy swoj pokoj, ale z drugiej chcialabym pobyc sama i zatesknic w 
koncu do niego :(

Bardzo go kocham, jest juz wielka czescia mojego zycia. A jednak nie ciagnie 
mnie do niego tak, jak na poczatku :( 
Z jego strony - mam wrazenie, ze nic sie nie zmienilo i tylko ja tak marudze 
i szukam dziury w calym... tak, tak to jest?

Ema

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45880
Author: CashMir
Date: Tue, 17 Jan 2006 21:33
25 lines
2146 bytes
ema21.SKASUJ@gazeta.pl napisał(a):

> Bardzo go kocham, jest juz wielka czescia mojego zycia. A jednak nie ciagnie 
> mnie do niego tak, jak na poczatku :( 
> Z jego strony - mam wrazenie, ze nic sie nie zmienilo i tylko ja tak marudze 
> i szukam dziury w calym... tak, tak to jest?
> 
> Ema
> 

Bo jesteś tylko kobietą. To pewien schemat. Złączyła was fascynacja 
seksem, burza hormonów którym dawaliście ciągły upust. Wrażenie 
idealnego połączenia wynikające z łatwego zaspokajania zwykłych 
zwierzęcych potrzeb. Potrzeb młodości. Tu i teraz. "wiem, że dobrze 
byśmy się bawili". Mówisz o kochaniu a ciągłym kontekstem jest seks i 
zabawa. To nie tak moja droga. Jak długo można bawić się tą samą 
zabawką? Miłość rozumiana w takim kontekscie to jedynie iluzja miłości. 
Iluzja która z Ciebie jak widzę powolutku opada. Zastanów się z kim 
jesteś i co w tym kimś kochasz. Za co. Dlaczego.
	Jeśli wiesz, że naprawdę go kochasz, to walcz z tym co próbuje Twoją 
miłość osłabić. A gdy będzie Ci się to udawało, będziesz z siebie dumna 
i zobaczysz że zaczniesz rosnąć w swoich oczach i w uczuciu.

Tak sobie myślę ja.	
CashMir
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45881
Author: iosellin
Date: Tue, 17 Jan 2006 22:00
13 lines
1189 bytes
CashMir <cashmir@o2.pl> napisał(a): 

> Bo jesteś tylko kobietą. To pewien schemat. Złączyła was fascynacja 
> seksem, burza hormonów którym dawaliście ciągły upust. 

Zaryzykuje twierdzenie, ze ten schemat mimo wszystko, czesciej wystepuje u 
mezczyzn ;)

pzdr.,
ios.

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45886
Author: nerka
Date: Tue, 17 Jan 2006 22:11
45 lines
2111 bytes
 Użytkownik "CashMir" napisał:

> Bo jesteś tylko kobietą. To pewien schemat. Złączyła was fascynacja
> seksem, burza hormonów którym dawaliście ciągły upust..... itd
> Tak sobie myślę ja.
> CashMir


A ja tak nie myśle:)

Tak to była fascynacja,zauroczenie,
moze nawet miłość...a moze nie :)
Trudno powiedziec...
a każdemu może sie zdarzyc...
i czasem sie zdarza...

W każdym razie...
teraz przyszła nuda i rutyna...
M O N O T O N N O Ś Ć

Studiuje...
Poprostu jeste młoda...
cały czas życie szybciutko się toczy,
codzień sie coś dzieje,
poznaje nowych ludzi,
imprezy,
wszechogarniajacy luzik,
nowe wrażenia,doświadczenia,
nauki na przyszłość...:)
A stały związek to tak jakby sie zablokowała
na to wszystko.
To strasznie ogranicza...
dlatego ja to wkurza.

Nie róbmy z niej zaraz latawicy ,której chodzi tylko o seks...
bez przesady.

To jemu(czyli jej chlopcu )chodzi chyba tylko o seks...
Posiadanie stalej "partnerki" ułatwia mu niezmiernie zycie...
nie musi "polować" :)
Dlatego tesz nie widzi problemu.
Jak mawia mój kolega...co biiiiiiiip to Twoje :)P

No i tak to widze ja ...
i tyle:)
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45882
Author: CashMir
Date: Tue, 17 Jan 2006 22:26
17 lines
1411 bytes
iosellin napisał(a):
> CashMir <cashmir@o2.pl> napisał(a): 
> 
> 
>>Bo jesteś tylko kobietą. To pewien schemat. Złączyła was fascynacja 
>>seksem, burza hormonów którym dawaliście ciągły upust. 
> 
> 
> Zaryzykuje twierdzenie, ze ten schemat mimo wszystko, czesciej wystepuje u 
> mezczyzn ;)
> 
> pzdr.,
> ios.
> 

A najczęściej u niedojrzałych osobników obu płci ;)
CashMir
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45897
Author: ema21.WYTNIJ
Date: Tue, 17 Jan 2006 22:39
26 lines
2213 bytes
> Bo jesteś tylko kobietą. To pewien schemat. Złączyła was fascynacja 
> seksem, burza hormonów którym dawaliście ciągły upust. Wrażenie 
> idealnego połączenia wynikające z łatwego zaspokajania zwykłych 
> zwierzęcych potrzeb. Potrzeb młodości. Tu i teraz. "wiem, że dobrze 
> byśmy się bawili". Mówisz o kochaniu a ciągłym kontekstem jest seks i 
> zabawa. To nie tak moja droga. Jak długo można bawić się tą samą 
> zabawką? Miłość rozumiana w takim kontekscie to jedynie iluzja miłości. 

Nie nie nie nie :) Piszac zabawa, mialam na mysli zabawe doslownie: kulig, 
łyzwy, leniwe wieczory i - zabawe w nocy tez :) Naprawde nie laczy nas tylko 
seks, o ktorym pisalam dlatego, ze dla mnie jest bardzo wazna czescia 
zwiazku, a i swoistym barometrem...


> 	Jeśli wiesz, że naprawdę go kochasz, to walcz z tym co próbuje Twoją 
> miłość osłabić. A gdy będzie Ci się to udawało, będziesz z siebie dumna 
> i zobaczysz że zaczniesz rosnąć w swoich oczach i w uczuciu.

Wlasciwie... moze wystarczy wyobrazic sobie swiat bez Niego...? A naprawde 
myslisz, ze mam ze soba walczyc? Czy chodzi o to, by byc z kims na sile? Poza 
tym.. nie moge wymyslic, co moją milosc oslabia w tym momencie. Chyba tylko 
zwatpienie. No, z tym ewentualnie mozna walczyc.


-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45887
Author: ema21.WYTNIJ
Date: Tue, 17 Jan 2006 22:44
17 lines
1436 bytes
No tak, trochu monotonii sie powoli wkrada. Jakies pomysly, jak temu zradzic?

> To jemu(czyli jej chlopcu )chodzi chyba tylko o seks...
> Posiadanie stalej "partnerki" ułatwia mu niezmiernie zycie...
> nie musi "polować" :)

Nie nie, on nie z tych.. To po prostu bezproblemowy czlowiek, moje 
przeciwienstwo w tej kwestii - ja sie chyba zbyt wieloma rzeczami przejmuje, 
ale coz zrobic

> Dlatego tesz nie widzi problemu.
> Jak mawia mój kolega...co biiiiiiiip to Twoje :)P

Zastanawiam sie, co sie pod biip kryje :>

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45889
Author: CashMir
Date: Tue, 17 Jan 2006 22:50
26 lines
1926 bytes
nerka napisał(a):
> A ja tak nie myśle:)
> 
> Studiuje...
> Poprostu jeste młoda...
> cały czas życie szybciutko się toczy,
> codzień sie coś dzieje,
> poznaje nowych ludzi,
> imprezy,
> wszechogarniajacy luzik,
> nowe wrażenia,doświadczenia,
> nauki na przyszłość...:)
> A stały związek to tak jakby sie zablokowała
> na to wszystko.
> To strasznie ogranicza...
> dlatego ja to wkurza.
> 

Ogranicza bo jak może nie ograniczać! Niestety, związek zawsze nakłada 
pewne ramy na życie. A miłość to moim zdaniem stan w którym takie ramy 
absolutnie nie przeszkadzają. Dlatego też uważam że do głębokiej miłości 
potrzebna jest dojrzałość, której chyba oboje nie mają. Jeśli uważa, że 
kocha, to nie ma bata, trzeba włączyć hamulec i skupić się na facecie a 
nie zabawie. Inaczej łatwo wszystko zniszczyć. A znam to z autopsji.

CashMir
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45888
Author: nerka
Date: Tue, 17 Jan 2006 23:19
51 lines
2448 bytes
Użytkownik emma napisał w wiadomości :

> No tak, trochu monotonii sie powoli wkrada. Jakies pomysly, jak temu
zradzic?

Odpoczac od tej osoby.

> Nie nie, on nie z tych.. To po prostu bezproblemowy czlowiek, moje
> przeciwienstwo w tej kwestii - ja sie chyba zbyt wieloma rzeczami
przejmuje,
> ale coz zrobic

Oni zawsze to sa troche z tych :)P

No nie mow ,ze normalny,zdrowy
na ciele i umyśle 21-latek
(przyjmuje ,ze ma lat tyle ile Ty:)
"to nie ten tego"....

A bezproblemowy to tesz moze byc
i jednoczesnie do tego nawet miec
swoja filozofie życia:)

Przestan sie poprostu tak przejmowac.
Studiowanie to fajny czas...po co meczyc
sie czarnymi scenariuszami?

> > Dlatego tesz nie widzi problemu.
> > Jak mawia mój kolega...co biiiiiiiip to Twoje :)P
> Zastanawiam sie, co sie pod biip kryje :>

Brzydkie słowo...oj brzydkie:)P
Słowo "seksik" po męsku :)
I jusz na ten temat ciiiicho...

A nie masz wrazenia ,ze
cos Ci umyka...radość ,wolność,swoboda...?
Jak 21 to Twoj wiek..to jestem no
powiedzmy w wieku rówieśniczym:)
Jakoś nie za bardzo chciałabym
być studencką para...łazić ciągle za
rękaw z tą samą osobą na ćwiczenia,
wykłady,imprezy....
No dla mnie wizja wprost koszmarna...
Co innego ktos z zewnatrz to ok,
ale tak w środku?
Co by sie zaraz krzywił jak zagadam do osobnika puci męskiej...albo on do
mnie...
Jak w kajdanach...
Nie masz takiego wrazenia?
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45890
Author: nerka
Date: Wed, 18 Jan 2006 00:13
32 lines
2357 bytes
Użytkownik "CashMir" napisał:

> Ogranicza bo jak może nie ograniczać! >Niestety, związek zawsze nakłada
> pewne ramy na życie. A miłość to moim >zdaniem stan w którym takie ramy
> absolutnie nie przeszkadzają. Dlatego też >uważam że do głębokiej miłości
> potrzebna jest dojrzałość, której chyba oboje >nie mają. Jeśli uważa, że
> kocha, to nie ma bata, trzeba włączyć >hamulec i skupić się na facecie a
> nie zabawie. Inaczej łatwo wszystko zniszczyć. >A znam to z autopsji.

To zależy jak dalkosiężnie ,powiedziałabym
perspektywicznie myslisz o takim zwiazku?

Nie wiem czy odp na to pyt tyczy sie dwojga,
młodych studentów?!:)

Nie propaguje zabawy na maxa...
a podejscie wszystko w swoim czasie .
Jest wiec czas na zabawe..
i czas na poważne związki....pełne zaangażowania i poświęcenia dla drugiej
osoby. ...

A angażowanie sie z chlopakiem z roku
to najgorsze co moze spotkac...
tesz to znam z "autopsji"...
Grzesia dwa lata temu i Krzysia w zeszłym.
Wspolna kawa,wspolna kanapka,wspolna gazeta,wspolna ławka,wspolny tramwaj
czy autobus,wspolne to i jeszcze tamto...
az tu nagle patrzysz...
a ktoś rości sobie prawo własności do Ciebie...
na każdym kroku obserwuje i wiecznie JEST...
nawet oddechu nie można złapać...
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45899
Author: Flyer
Date: Wed, 18 Jan 2006 04:20
45 lines
2876 bytes
 ; <dqjg1v$bg6$1@inews.gazeta.pl> :

> [...]

> Bardzo go kocham, jest juz wielka czescia mojego zycia. A jednak nie ciagnie 
> mnie do niego tak, jak na poczatku :( 
> Z jego strony - mam wrazenie, ze nic sie nie zmienilo i tylko ja tak marudze 
> i szukam dziury w calym... tak, tak to jest?

Tak to jest z seksem. ;) 

Po pierwsze - po pewnym czasie następuje efekt uzależnienia, wzrostu
wymaganej dawki hormonów, pułapu, poza który organizm w ich produkcji
nie wyjdzie i czasu działania;

Po drugie - w początkowej fazie związku nadmiar seksu zdecydowanie
szkodzi - jest znieczulaczem na negatywy widziane w związku, w
partnerze, otoczeniu i wynikające z własnego nastawienia - działa tak
samo jak wódka; W najbardziej negatywnym *alternatywnym* ujęciu twój
związek to dostarczyciel pozytywnych wzmocnień w negatywnie odbieranym
środowisku/negatywnych własnych stanach psychicznych - kiedy te drugie
"łagodnieją" ["są zmęczone"] to z automatu potrzeba istnienia seksu i
dostarczyciela wzmocnień maleje - ew. kiedy siła wzmocnień nie równoważy
siły negatywów.

I to tyle, jeżeli chodzi o informacje obiektywne - człowiek poleciał na
Księżyc, ale od własnej fizjologii zdecydowanie nie jest się w stanie
oderwać. ;)

A jeżeli chodzi o rady - odpocząć od siebie, ale za obopólną zgodą, bez
fochów i tajemnic - jeżeli nie dojdzie do "odpoczynku", to twoje
negatywne nastawienie i jego eskalacja, wynikająca z nieporuszania tego
tematu, sprawi, że pojawi się nie wiadomo skąd nienawiść.

Teoretycznie radą jest także ustalenie własnych stref prywatnych, prawa
do odpoczynku w samotności - ale to też musicie sobie ustalić - czasami
takie ustalenia są preludium do zakończenia związku, więc ostrożnie.
Jeżeli wcześniej nie byłaś nazbyt towarzyska, to takie "prawo" jest
rzeczą normalną dla twojej psychiki i nie jest sprzeczne z pojęciem
"miłości".

A z ciekawości [to figura retoryczna ;)] - od ilu lat mieszkasz w
akademiku i w ile osób w pokoju?

Flyer
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45898
Author: Flyer
Date: Wed, 18 Jan 2006 05:25
13 lines
1409 bytes
 ; <dqjrmu$cpi$1@inews.gazeta.pl> :

> Wlasciwie... moze wystarczy wyobrazic sobie swiat bez Niego...? A naprawde 
> myslisz, ze mam ze soba walczyc? Czy chodzi o to, by byc z kims na sile? Poza 
> tym.. nie moge wymyslic, co moją milosc oslabia w tym momencie. Chyba tylko 
> zwatpienie. No, z tym ewentualnie mozna walczyc.

Zaryzykuję stwierdzenie, że twoją miłość osłabiasz w tym momencie Ty
sama poprzez zaprzeczanie własnym potrzebom, związane [zaprzeczenie] z
własną definicją miłości. Zobacz ile "własnych" mi wyszło w jednym
zdaniu. ;)

Flyer
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45891
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 18 Jan 2006 10:33
29 lines
2543 bytes
nerka napisał(a):


> W każdym razie...
> teraz przyszła nuda i rutyna...
> M O N O T O N N O Ś Ć

Monotonia.. bardzo modne slowo przy rozpadzie związkow.
Latwo i szybko usprawiedliwia i daje rozwiązanie, zerwac z monotonią.... to
takie proste...
A imo to nie jest tak do konca... owszem istnieje cos takiego jak monotonia
i rutyna, należy w miare możliwosci urozmaicac sobie życie, ale drogą do
rozwiązania problemow nie jest paniczna ucieczka przed powtarzalnością...
Jest nią umiejetnosc życia w stabilnym i stałym otoczeniu. Swiadomość ze
walka z nudą to nie codzienne wychodzenie do knajpy czy znajomymi.
Ze czasem zdazaja sie tygodnie nawet gdy nic dynamicznego sie nie dzieje,
ale nie oznacza to ze cos sie skonczylo. IMO wielu ludzi myli monotonię ze
stabilnością.   

Powtarzalnosc, podobienstwo poniedzialku do wtorku jest nieuniknione, gdy
obie strony mają stałą pracę, jest to czesto nie do uniknięcia... Ciągła
ucieczka przed czyms takim nie rozwiązuje problemow.

reszty nie komentuje bo nie odpisujesz na maile :P

J co sie czepia :PPPP
-- 
Kot składa się z futra, kota właściwego i podzespołu mruczącego.
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45892
Author: nerka
Date: Wed, 18 Jan 2006 10:51
24 lines
1789 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" napisał:
> reszty nie komentuje bo nie odpisujesz na maile :P
> J co sie czepia :PPPP

No tak dość długo nie odpisuje jusz...
Otatnio nie moge sie wziąść jakoś za to...
kolokwia,egzaminy sesja tusz tusz itd...
Stres ,wkurzenie i irytacja ..nie moge nic napisac
konstruktywnego w takim stanie...
Ale napisze...
Wkrótce...

I jeszcze wczoraj moje wkurzenie siegneło zenitu,
bo zrobiłam autentycznie,samodzielnie
prace...wysiedziałam swoje a dostałam
0,25 pktow mniej od takiej jednej panienki,która
"pomachała" nogami w kabaretkach przed
moim "nauczycielem",o którym zawsze miałam
takie dobre zdanie...
Moze docenił jej trud przetrwania
na mrozie...a ona cała prace ściągnęła z
netu...
I gdzie tu sprawiedliwość?:(
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45893
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 18 Jan 2006 11:05
20 lines
2071 bytes
nerka napisał(a):

> I gdzie tu sprawiedliwość?:(

hmm tak naprawde to sie nie gniewam, wiem jak to jest z czasem... wrecz
przeciwnie jak z rozumem, mamy go za malo ;)

co do sprawiedliwosci..

z punktu widzenia biologii, wygrala sprytniejsza sztuka, bardziej
przystosowana do chwilowych warunków. Nadzieja w tym ze w rozpatrywaniu
dlugofalowym Twa wiedza zaprocentuje lepiej niz jej dlugie nogi.

Zwlaszcza wtedy gdy i Ty do walki zaprzęgiesz swą kobiecosc... sexapil i
inteligencja to zabójcze combo

-- 
Miłość jest jak bańka mydlana: gdy pęknie, drugi raz taka sama już nie
powstanie - lecz nowa może być jeszcze piękniejsza
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45894
Author: nerka
Date: Wed, 18 Jan 2006 11:17
18 lines
1580 bytes
Użytkownik "JIMMYtm"  napisał :

 > Zwlaszcza wtedy gdy i Ty do walki zaprzęgiesz swą kobiecosc... sexapil i
> inteligencja to zabójcze combo

Tak tesz zrobiłam,ale niestety on wybrał
spódniczkę...a mi było za zimno ,zeby sie
az tak odsłaniać... :(
Takie mrozy ostatnio...

Niech no mi sie tylko wpisze do indeksu ..
ja mu dopiero powiem :)P

Lece na wykład ,Pa
I jusz sie nie drocz ze mna,
odpisze na maila jak najszybciej
bede mogła )
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45895
Author: nerka
Date: Wed, 18 Jan 2006 11:18
41 lines
2615 bytes
Użytkownik "JIMMYtm" <adres@niema.pl> napisał w wiadomości
news:lfep47x3ivxe.dlg@JIMMYtm.powered...
> nerka napisał(a):
> > W każdym razie...
> > teraz przyszła nuda i rutyna...
> > M O N O T O N N O Ś Ć

> Monotonia.. bardzo modne slowo przy rozpadzie związkow.
> Latwo i szybko usprawiedliwia i daje rozwiązanie, zerwac z monotonią....
to
> takie proste...
> A imo to nie jest tak do konca... owszem istnieje cos takiego jak
monotonia
> i rutyna, należy w miare możliwosci urozmaicac sobie życie, ale drogą do
> rozwiązania problemow nie jest paniczna ucieczka przed powtarzalnością...
> Jest nią umiejetnosc życia w stabilnym i stałym otoczeniu. Swiadomość ze
> walka z nudą to nie codzienne wychodzenie do knajpy czy znajomymi.
> Ze czasem zdazaja sie tygodnie nawet gdy nic dynamicznego sie nie dzieje,
> ale nie oznacza to ze cos sie skonczylo. IMO wielu ludzi myli monotonię ze
> stabilnością.
> Powtarzalnosc, podobienstwo poniedzialku do wtorku jest nieuniknione, gdy
> obie strony mają stałą pracę, jest to czesto nie do uniknięcia... Ciągła
> ucieczka przed czyms takim nie rozwiązuje problemow.(...)

Propo monotonności....

A co powiesz o monotonni w której
zawiera się zmeczenie ,sfrustrowanie i
osaczenie druga osoba?

Przy takiej czestotliwosci w jakiej oni sie
spotykaja to chyba ten problem...

To jusz nawet nie kwestia
braku pomysłu na wspolne ,ciekawe
 spedzenie wzajemnie czasu....
a raczej "oswobodzenia sie":)

Ciekawe co bys powiedział jakby Twoja
dziewczyna spedzała z Toba 24 h na dobe?:)
Re: najpierw zakochanie a teraz?
#45896
Author: JIMMYtm
Date: Wed, 18 Jan 2006 12:14
44 lines
2993 bytes
nerka napisał(a):

:))) specjalnie nie polemizowalem z resztą Twego listu :D
 
> A co powiesz o monotonni w której
> zawiera się zmeczenie ,sfrustrowanie i
> osaczenie druga osoba?

Zmęczenie i sfrustrowanie drugą osobą moze wynikac niekoniecznie z
monotonii. W moim poscie chodzilo raczej o zwrocenie uwagi na slowo
monotonność i tłumaczenie nim niepowodzen w zwiazkach.
 
> Przy takiej czestotliwosci w jakiej oni sie
> spotykaja to chyba ten problem...

a tego nie wiem, nie wnikalem w wątek zbytnio
 
> To jusz nawet nie kwestia
> braku pomysłu na wspolne ,ciekawe
>  spedzenie wzajemnie czasu....
> a raczej "oswobodzenia sie":)

owszem, gdy brakuje tchu, bieg nie jest najlepszym rozwiązaniem

> Ciekawe co bys powiedział jakby Twoja
> dziewczyna spedzała z Toba 24 h na dobe?:)

:) kupilbym jej bilet do Japonii :D, chcialem nawet ostatnio, ale
powiedziała że woli do Portugalii :D

ciężko dogodzić kobietom.

Co do problemu poruszanego przez Ciebie, czyli duszenia sie we własnym
sosie to masz rację. Ciągle przebywanie ze sobą, robienie WSZYSTKIEGO
razem, powoduje szybsze wypalanie się ognia miłości. Dlatego pierwsze lata
wspolnego mieszkania nieraz sa decydujące. 
Jak we wszystkim, nalezy zachowac umiar, takze w widywaniu się. Najgorsze
co może byc to wyrobienie w sobie poczucia winy ze cos robimy sami. Wielu
ludzi wpada w tą pułapkę... skoro robie cos sam, a moglbym z nią to cos
jest nie tak.. IMO to błąd.

-- 
Zbieram spopielone resztki swojej duszy z dywanu cudzego zycia...
Pozdrawiam serdecznie, JIMMYtm    www.jimmytm.prv.pl
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads