🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.milosc
Article #666

Re: Odp. Milosc jst urojeniem

#666
From: MarFi
Date: Sun, 30 Dec 2001 19:31
574 lines
19152 bytes
> Niezaleznie od tego ile butnych zaprzeczen wypowiesz, faktem wciaz
> pozostaje, ze po prostu nie dajesz rady przezwyciezyc tego problemu. Jesli
> milosc by istniala jako wyraznie odczuwalne uczucie, to ona spajalaby
> zwiazek i nie musialoby to byc czynione przez jakis wysilek.
> Wysilek do zrealizowania czegos jest potrzebny tylko tam, gdzie brakuje
> czegos co samo pomoze to zrealizowac (w tym wypadku milosci).
>
>
Poprzestańmy na tym, że mamy w tym temacie różnicę poglądów. To chyba jedyne
logiczne rozwiązanie.


> Tak czy inaczej wychodzi na to, ze chcesz sobie ich zjednac intuicyjnie
> odczuwajac, ze ich usmiechy sa przejawem ewentualnego okazania Ci sie
przez
> nich pomocnymi w potrzebie.

Skąd Ci to przyszło do głowy? Oczekuję pomocy od kogoś, kogo prawdopodobnie
nigdy nie spotkam?

 Dalbys komus zupelnie obcemu z ulicy jakis
> upominek, tak po prostu, tylko dlatego, ze wyznajesz sympatie dla
humanizmu?
>
>
Oczywiście, że tak. Wiele ludzi tak robi. Zupełnie bezinteresownie.
Wystarczy wymienić np. honorowych krwiodawców, akcje charytatywne, fundacje,
i wiele innych.


> Wcale nie robię tego po to, żeby zdobyć
> > czyjąś sympatię.
>
>
> Albo sobie tego nie uswiadamiasz. Przeanalizuj dokladnie swe intencje przy
> nastepnej okazji wreczania upominku i odpowiedz sobie, czy naprawde nie
moge
> na tym skorzystac chocby w przyszlosci? Czasem drobny gest pozwala uzyskac
o
> wiele wieksze przywileje.

To prawda, ale dając ten omawiany upominek (to mogą być przecież różne
rodzaje pomocy, sympatii, a nawet zwykła uprzejmość) nie myślę o
ewentualnych korzyściach, jakie mi to może przynieść.


> >Z wieloma z tych osób albo widuję się sporadycznie.
>
> Co nie znaczy, ze w pewnym momencie znajomosc z nimi nie moze okazac sie
> korzystna.
>
>
To się nazywa akademicka dyskusja.


Powiedz, kupilbys jakis w
> miare znaczacy upominek komus zupelnie obcemu z ulicy?
>
Tu nie chodzi o znaczący upominek. Znaczące upominki wogóle są bezsensowne
(z reguły). Sens upominku jest zupełnie inny. Chodzi o okazanie pamięci,
sympatii, szacunku itd.



Taki Owsiak na przyklad
> sciagal kilkanascie procent dla siebie (nie pamietam juz dzis dokladnie
ile)
> od obrotu z kazdej Wielkiej Orkiestry. Nie jest tez tajemnica iz Owsiak
stal
> sie dzieki Orkiestrze czlowiekiem bardzo zamoznym.

Nie wiem nic o tej sprawie, ale pewne jest, że wiele osób oddawało pieniądze
i cenne przedmioty zupełnie bezinteresownie.

 Co do Fundacji, to
> istnieje prawo, ze kazda Fundacja moze zatrzymac 10% przychodow dla
siebie.

Z czegoś musi sięutrzymać. Miałem na myśli prawdziwe fundacje. Nie wątpię w
to, że wiele z nich działa praktycznie jako zwykła, dochodowa firma.


> Osobiscie znam goscia, ktory prowadzi Fundacje w Trojmiescie i utrzymuje z
> tego biznesu rodzine.

Ja znam gościa w Krakowie, który również nieźle żyje z fundacji. Cele
statutowe są praktycznie nie realizowane.


> A z oddawania krwi tez sie ma korzysc (zwolnienie z pracy, zolnierze maja
> jednodniowe zwolnienie od cwiczen, legitymacja stalego krwiodawcy daje
ulgi
> socjalne, itd).
> O jakiej bezinteresownosci Ty wiec tutaj pierdolisz?

Kolego. Albo będziemy się szanować nawzajem, albo nie będziemy dyskutować.
Każdy ma prawo mieć swój pogląd, a jak nie dorosłeś do tego, żeby to sobie
uświadomić, to znajdź kogoś na swoim (niskim) poziomie, i z nim rozmawiaj.

> > >
> > To jest źle postawione pytanie. Zawsze możesz powiedzieć, że to co robię
> dla
> > partnerki, robię również dla siebie, żeby ją utrzymać przy sobie.
>
>
>
> Pewnie, ze zawsze tak moge powiedziec i nawet powiem.

No to mów, powodzenia.

>
>
>
> Tak
> > rozumując rzeczywiście wszyscy jesteśmy egoistami.
>
>
>
> Owszem - wszyscy jestesmy egoistami.

Widzisz, nie wszyscy. Niektórzy są nieco mądrzejsi niż ty.


> > > >  Tak jakby ta pierwsza
> > > > > czesc ludzi pochodzila z innego swiata.
> > > >
> > > > W pewnym sensie masz rację. Jest świat, w którym nie pieniądz jest
> > > > najważnieszy. Mimo, że nie narzekam na brak pieniędzy, nie uważam,
> żeby
> > > one
> > > > mi dawały szczęście.
> > >
> > >
> > >
> > > Jednak bez nich nie moglbys mowic o szczesciu. Ciekawe jakby
zareagowala
> > > Twoja kobieta gdybys nagle przestal rokowac dobre perspektywy
finansowe.
> > >
> > Właśnie się chyba rozstaniemy, mimo, że rokuję dobre perspektywy
> finansowe.
> > (Jestem po studiach, zaczynam pracę w dwuch firmach).
>
>
>
> No coz, spelniles jedynie konieczne minimum a nie maksimum, stad ten
przykry
> fakt. A moze jestes szpetny i nie mogla z Toba wytrzymac? Masz wystajace
> zeby, zeza, czy odstajace uszyska? A moze jedno i drugie? Z jakiegos
powodu
> musiala Cie zostawic. No chyba, ze inicjatywa zakonczenia zwiazku wychodzi
> od Ciebie, wtedy zrozumiem, ze moze nawet dopada Cie efekt Coolidge'a i
> chcesz przeskoczyc na tyleczek jakiejs innej fruzi.

Może ty tak wyglądasz, jak opisujesz. Ja nie. To ja ją zamierzam zostawić, i
nic ci do tego, dlaczego. Żaden z tych powodów akurat nie wchodzi w rachubę.



>
>
>
>
> > > Patrz chierarchia potrzeb Maslowa. Wiele ludzi osiąga
> > > > najwyższy poziom? Nie! Fakt, że najpierw trzeba sobie zapewnić byt,
> > > > bezpieczeństwo. Ale jak już to masz, to realizujesz potrzeby
duchowe.
> Są
> > > to
> > > > potrzeby najwyższego rzędu.
> > >
> > >
> > > Oparte na mitologii z XIX wiecznych romansidel? Dziekuje, szkoda
naszego
> i
> > > tak krotkiego zycia. Potrzeby wyzszego rzedu to moze byc cos bardziej
> > > pozytecznego. Mozna cos tworzyc i realizowac sie intelektualnie.
> >
> > Ludzie wyłącznie "realizujący się intelektualnie" i goniący za
pieniędzmi
> w
> > pewnym momęcie wypalają się wewnętrznie. Osiągają cel, karierę, ale nie
> mają
> > szczęścia. Bo nie mają miłości.
>
>
> Nic dziwnego, skoro jej nie ma.
>
>
Taka metoda dyskusji nosi nazwę zdartej płyty. Ale widzę, że twój mizerny
poziom intelektualno - kulturalny nie pozwala ci zaprzestania tego typu
strategii.



>
> Zatracili to, co jest najważniejsze. Są
> > osowiali, apatyczni. To są wyniki najnowszych badań psychologów.
>
>
> Nieustanna potrzeba zrealizowania nierzeczywistej utopii rzeczywiscie moze
> byc przyczyna wielu udrek.

Ci ludzie realizowali właśnie twoje podejście do życia. Pogoń za pieniądzem.
To jest ich przyczyna nieszczęścia.

>
>
>
> > > Jakich niby najwyzszych potrzeb? Utopijna wiara w jakies duchowe
> perpetum
> > > mobile,
> >
> > Perpetum mobile nie potrzebuje dostarczania energii, a miłośc tak, w
> postaci
> > pielęgnacji jej.
>
>
> Pielegnowac to mozesz sobie gozdziki u dziadka w ogrodku (pod warunkiem,
ze
> Twoj dziadek wykombinowal sobie jakis ogrodek). A trwale uczucie albo jest
> albo go nie ma.

Zdarta płyta.

>
>
>
> Zreszta na razie nie dales zadnych
> > > dowodow na to, ze milosc istnieje.
> >
> > To ja wrócę do tej truskawki. Jak nie znasz smaku truskawki, to jest to
> > dowód że nie ma truskawek? A jak ja mam Ci udowodnić, że miłość
istnieje?
> > Chyba zwróciłeś się do niewłaściwej osoby :-)
>
>
> Nadajesz sie na polityka, bo tak samo jak oni potrafisz po mistrzowsku
> pierdolic o gruszkach na wierzbie. Truskawki widzialem i jadlem a milosci
> ani sladu w swiecie i w ludzkich czynach. Roznica miedzy truskawka a
> miloscia jest taka, ze w przypadku tej pierwszej nie da sie opisac tylko
jej
> smaku, a w przypadku tej drugiej, nie tylko nie da sie opisac jej smaku
ale
> i nawet stwierdzic jej istnienia.
>
>
Zdarta płyta.

to zreferowalem badania nad
> > > matrymonialnymi zachowaniami reprezentatywnej czesci naszej populacji,
> > ktora
> > > swymi zachowaniami dostarcza mi o wiele bardziej przekonujacych
> argumentow
> > > za tym, ze milosci rozumianej jako wyjatkowe i trwale odczucie po
prostu
> > nie
> > > ma.
> > >
> > Z wynikami ja nie polemizuję. Z nich jasno wynika, że w WIĘSZOŚCI
> przypadków
> > miłość zamiera. Czyli po pierwsze: skoro zamiera, to znaczy, że istnieje
> > (logiczne),
>
>
> Zamiera tak szybko, ze predzej mozna traktowac ja jako jakis ktotkotrwaly
> godowy wabik, nizli powazne uczucie.
>
>
> >po drugie: nie we WSZYSTKICH >przypadkach miłość zamiera.
>
>
>
> Albo: ta mniejszosc w ktorej niby nie zamiera sie do tego nie przyznaje,
ze
> zamiera, lub wmawia sobie to.

Zdarta płyta.

> > Zauwaz,
> > > znamienne jest to, ze na tej liscie nie ma zachwycajacych sie miloscia
> > > ludzi, ktorzy sa w zwiazku chocby 15 lat. Rekord to Krycha, ktora buja
> sie
> > w
> > > swym gosciu od 9 lat.
> >
> > Pokaż mi siedemdziesięciolatka internautę :-D
>
>
>
> Jestes niepowazny i bardzo przesadzasz.

Przy tobie trudno być poważnym, gdy ty jesteś taki śmieszny.

 Wystarczy chocby 45 letni osobnik,
> ktory mogl zawrzec
> zwiazek w wieku powiedzmy 20-25 lat. Dwadziescia lat zwiazku jest.
> Internautow w tym wieku w sieci pelno. Na tej liscie zadnego takiego,
ktory
> zachwycalby sie miloscia i rozprawial tu o niej z pasja bedac wciaz po
15-20
> latach zwiazku.  Tutaj sa tylko w wiekszosci nastolatkowie napierdoleni
> fenyloetyloaminą do nieprzytomności.
>
>
Zdarta płyta.



> Moi rodzice są w związku
> ponad
> > dwadzieścia lat i się kochają.
>
>
> A co maja Ci powiedziec, ze sie nienawidza? Cos musieli Ci powiedziec,
zebys
> sie cieszył.
>

Zdarta płyta. Ale jak chcesz wiedzieć, to nie oceniam tego wcale wyłącznie
na podstawie słów. W mojej rodzinie (każdemu rzyczę tak dobrej rodziny)
tylko dzięki prawdziwej miłosci został zarzegnany bardzo poważny kryzys.
Chodzi o chorobę alkoholizmu. Jestem tego świadkiem, wiem lepiej od ciebie,
co się działo u mnie w domu, więc mówiąc twoim językiem, nie pierdol mi
takich zdań, jak powyżej.


>
>
>
> > > Jesli w wiekszosci przypadkow nie istnieje milosc, to znaczy ze to
> wlasnie
> > > jest regula
> >
> > W większości przypadków miłość zamiera, a nie nie istnieje. To jest
> różnica.
> > Skoro w rególe są wyjątki, to regóła nie może być dowodem dla wszystkich
> > przypadków. Jak jesteś tak oczytany, to poczytaj jeszcze jakąś książkę
do
> > logiki.
>
>
> Daruj se. Logika sluzy do opisu jezyka a nie rzeczywistosci. Mozna
> skonstruowac logicznie poprawne zdanie, ktore nie ma miejsca w
> rzeczywistosci.

Mówię o tym, że nie rozumiesz poprawnie zbudowanych zdań.


>
>
> >  > widocznie cos sobie uroila w temacie rzekomego istnienia milosci.
> >
> > Naukowiec tak nie powie, że mniejszość widocznie coś sobie uroiła. To
> próba
> > potwierdzenia przyjętych przez siebie założeń, czyli błąd
metodologiczny.
>
>
>
> Nie, to wynik uzycia rozsadku i podsumowania tego co wynika z faktow.

Jakich faktów!? Faktem jest tu tylko błędna interpretacja zdania
mniejszości.

>
> 1. Wszyscy pochodzimy od wspolnego przodka(ow).
>
> 2. Nasze organizmy sa zbudowane tak samo.
>
> 3. Mamy wspolny bagaz behawioralny.
>

Tylko że z tego w żaden sposób nie wynikają postawione przez ciebie wnioski.


>
> > Ludzie ci mówią, co czują. Tak należy to interpetować, a nie inaczej.
>
>
> No wiesz, niektorzy twierdza, ze rozmawiaja z Elvisem. Znaczy sie - Elvis
> zyje?

Ile osób twierdzi, że rozmawia z Elvisem?


>
>
>
> > > Trzeba szukac bardziej racjonalnych wyjasnien, ze owa mniejszosc cos
> sobie
> > > uroila.
> >
> > To wcale nie jest racjonalne wyjaśnienie. Już to opisałem wyżej.
>
>
>
> Duzo opisales, rzeczywiscie. Postulujesz istnienie jakichs Amorkow ktorzy
> ustrzela tylko wybranych. Nieliczni moga odczuwac milosc a inni albo nie
> moga albo nie ccha. Az tak kolosalne roznice w potencjale naszego
> behawioryzmu nie sa mozliwe z zadnego punktu widzenia.

O Amorkach nie pisałem ani jednego słowa. Każdy może odczuwać miłość. Mało
tego: każdy zdrowy człowiek chce odczuwać miłość i być kochanym. Nawet ty.
Nie ma więc tu różnic w potencjale naszego behawioryzmu.

>
>
> > > > Jak okazywali uczucia? O tym mówię. Nie bądź śmieszny, i czytaj
posty,
> > na
> > > > które odpowiadasz. Mogli okazywać uczucia w ich mniemaniu. Kobieta
> może
> > to
> > > > zupełnie inaczej odbierać, niż nam się wydaje. Musiało to byś w
twoich
> > > > książkach. Nie opuściłeś tego rozdziału?
> > >
> > >
> > > Przestan uprawiac taka sofistyke, bo to dowodzi tylko Twej bezradnosci
> > wobec
> > > problemu z jakim
> > > sie mierzysz. Badanie dawalo jednoznacznie do rozumienia, ze okazywali
> ale
> > > przestali. Jak widac na glowie staniesz zeby wywrocic niewygodne dla
> > Ciebie
> > > jednoznaczne przeslanki.
> >
> > Mylisz się. Ja również przeczytałem kilka książek, ale widocznie lepiej
od
> > Ciebie wyciągam wnioski i kojarzę fakty. To, że oni okazywali uczucia,
ale
> > przestali, to nie tłumaczy, że wcześniej okazywali uczucia tak, jak by
> sobie
> > tego życzyła ich partnerka.
>
>
>
> Kurwa, ile Ty bedziesz pierdolil to samo.

Tak długo, jak ty będziesz pierdolił to samo.

 Do Ciebie to jak do sciany.

I vice versa.

 Mowie
> Ci wiec po raz ostatni, ze mowa bylo o braku okazywania uczuc a nie o
> zwiekszonych wymaganiach wobec takiego okazywania, czy o tym, ze w ogole
ich
> na poczatku nie okazywali.
(...)
To
> badanie jest jednoznaczne.
>
Ale ty nie przeczytałeś tego dokładnie. Spróbuj jeszcze raz. Jest tak, jak
pisałem. Nie będę się powtarzał.



> > Kobieta to nie tylko jej uroda.
>
>
> To ciekawe, czemu biedne brzydule zostaja notorycznie starymi pannami, a
> przystojniakow jakos nie widac z brzydkimi dziewuszkami, tylko z
> super laskami.
>
>
Wszystko w porządku. Ten mechanizm dotyczy początku miłości. Jakoś oni musi
się zacząć. Czyli najpierw partnerzy muszą sobie przypaśćdo gustu. Tu
pisałem o czymś innym.




> > > Bez jakiegokolwiek lubienia sie osob nie mozna w ogole mowic o
budowaniu
> > > milosci, wiec te zdania sa jak najbardziej na temat, bo mowia o
minimum
> > > warunkow koniecznych do zaistnienia przyszlej "milosnej" wiezi osob.
> >
> > Są na temat, ale nie ten. Różnica w psychice obu płci jest oczywista.
> Jednak
> > partnerzy mogą mieć podobne poglądy, zainteresowania. Dopiero w takim
> > kontekście zdania te mają sens.
>
>
>
> Co to za belkot? W sumie potwierdzasz tu to co ja pisze.
Jak potwierdzam, to co piszesz, i jednocześnie bełkoczę, to znaczy, że ty
też bełkoczesz. To jest właśnie logika. Podziwiam twoją samokrytykę.




Ale ja nie do końca potwierdzam to, co piszesz. Przyznaję, że partnerzy w
miłości, jka to się oględnie mówi, muszą do siebie pasować. Nie oznacza to,
że nie mogą mieć cech przypisanych swojej płci.

.
> >
> > No to potruję o psychice: czy związałbyś się z kobietą stanowczą,
> agresywną,
> > nigdy nie płaczącą, dominującą, konkretną,  odważną, mężną, myślącą
> > wyłącznie kategoriami logiki, słowem posiadającą wszystkie męskie cechy
> > osobowości?
>
>
> Czemu nie. Powyzsze cechy sa swietne.

A nie jesteś przypadkiem homoseksualistą? Jak wykazać się męskością wobec
kobiety, która jest bardziej męska od ciebie? Gdzie wyładujesz naturalną
potrzebę zaopiekowania się kobietą, słabszą istotą?
>
> Mowimy glownie o uzupelnianiu sie cech psychicznych, bo te odegraja na
> dluzsza mete role spoiwa w zwiazku. Mlodosc i wyglad potrzebne do
namietnego
> ciupciania szybko sie wyczerpaja i wtedy facet najczesciej przeskakuje na
> inna fruzie, skoro jego mu sie zestarzala. Z badan Kinseya wynika nawet,
ze
> statystycznie zdradza co drugi maz (Buss, "Ewolucja pozadania", s. 205).
Ja
> na przyklad nie znam faceta, ktory obok swej zony nie ciupcialby czegos na
> boku. Cechy fizyczne nie moga byc wiec raczej spoiwem jednoty dwoch osob,
> predzej trzeba pracowac nad psychiczna strona swej osobowosci.  Mysle, ze
> sie tu zgodzisz.
>
>
>
> > > > 4. Kobieta lubi, gdy jest zdobywana i adorowana, a mężczyzna z kolei
> > jest
> > > > zdobywcą i odkrywcą.
> > >
> > > To jest kulturowy mit.
> >
> > To nie jest kulturowy mit. Tłumaczy to psychologia ewolucyjna.
>
>
> Podaj naukowe zrodlo tej informacji.

Wybacz, ale nie chce mi się specjalnie dla ciebie latać do biblioteki.

>
>
>  Masz tą
> > książkę, to sobie znajdź.
>
>
> Jakby na ironie, ta ksiazka mowi wlasnie cos odwrotnego: "Do niedawna
> sadzono, ze kobiety pozostaja bierne wobec mezczyzn podczas zalotow.
> Tymczasem okazuje sie, ze maja one w tej kwestii glos o wiele bardziej
> decydujacy" (Buss).

Ja temu zaprzeczałem? Nie żartuj....


> Naprawde, chyba trzeba byc niedorozwinietym, zeby to odczytac inaczej niz
> brak istnienia uczuc. Na co czekales, ze sondaz wejdzie w goscia glowe i
mu
> "zmierzy" brak uczuc? Brak okazywania uczuc to jasny dowod na bark uczuc.
> Sprobuj byc z kims kto Ci nie okazuje zadnych uczuc i zarazem mowi, ze Cie
> kocha. Chyba tylko nienormalny by w to uwierzyl.
>
Twierdzisz, że mężczyźni potrafią okazywać uczucia kobietom? Otóż mylisz
się. Mężczyzna uważa, że wszystko jest OK, bo rok temu powiedział przecież
swojej kobiecie, że ją kocha, a dwa lata temu nawet kupił kwiaty. Kobieta
chce czegoś więcej.


>
> Zdecyduj sie, albo jedno albo drugie, bo na razie to twoj powyzszy wywod
> jest sprzeczny sam w sobie.
>
Wszystko, co tu piszę, jest bardzo spójne.
Technical Details
Message-ID: <3c2f6c1d@news.vogel.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.atcom.net.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.vogel.pl!nnrp
References: <3c15faae$1@news.vogel.pl> <9v8cqg$27a$1@news.tpi.pl> <3c17c7fe$1@news.vogel.pl> <9vaadh$9ol$1@news.tpi.pl> <3c18b21b@news.vogel.pl> <9vag79$ers$1@news.tpi.pl> <3c191a82@news.vogel.pl> <9vfbjh$np9$1@news.tpi.pl> <3c1b35bc$1@news.vogel.pl> <9vfd5i$5s8$1@news.tpi.pl> <3c1b3bb8@news.vogel.pl> <9vgg9i$7p0$1@news.tpi.pl> <3c1bd0ad$1@news.vogel.pl> <9vq6a3$3mo$1@news.tpi.pl> <3c211156@news.vogel.pl> <a00ajp$ps7$1@news.tpi.pl> <3c23d413@news.vogel.pl> <a0aebd$rdn$1@news.tpi.pl> <3c28eb1f@news.vogel.pl> <a0isru$ljr$1@news.tpi.pl>

Show Full Headers
Complete Article Headers
From: "MarFi" <marfi6@wp.pl>
Newsgroups: alt.pl.milosc
References: <3c15faae$1@news.vogel.pl> <9v8cqg$27a$1@news.tpi.pl> <3c17c7fe$1@news.vogel.pl> <9vaadh$9ol$1@news.tpi.pl> <3c18b21b@news.vogel.pl> <9vag79$ers$1@news.tpi.pl> <3c191a82@news.vogel.pl> <9vfbjh$np9$1@news.tpi.pl> <3c1b35bc$1@news.vogel.pl> <9vfd5i$5s8$1@news.tpi.pl> <3c1b3bb8@news.vogel.pl> <9vgg9i$7p0$1@news.tpi.pl> <3c1bd0ad$1@news.vogel.pl> <9vq6a3$3mo$1@news.tpi.pl> <3c211156@news.vogel.pl> <a00ajp$ps7$1@news.tpi.pl> <3c23d413@news.vogel.pl> <a0aebd$rdn$1@news.tpi.pl> <3c28eb1f@news.vogel.pl> <a0isru$ljr$1@news.tpi.pl>
Subject: Re: Odp. Milosc jst urojeniem
Date: Sun, 30 Dec 2001 20:31:23 +0100
Lines: 577
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 5.00.2615.200
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.00.2615.200
NNTP-Posting-Host: chello062179025191.chello.pl
X-Original-NNTP-Posting-Host: chello062179025191.chello.pl
Message-ID: <3c2f6c1d@news.vogel.pl>
X-Trace: news.vogel.pl 1009740829 chello062179025191.chello.pl (30 Dec 2001 20:33:49 +0100)
X-Complaints-To: Usenet@news.vogel.pl
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.atcom.net.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.vogel.pl!nnrp
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit