Article View: alt.pl.milosc
Article #111Re: Milosc jest urojeniem
From: Pinex
Date: Sat, 15 Dec 2001 10:42
Date: Sat, 15 Dec 2001 10:42
185 lines
7323 bytes
7323 bytes
Użytkownik "Krystyna" <klopata@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:9vb471$46a$3@news.onet.pl... > > No to zdefiniuj. > Nie chce mi się teraz, ale może kiedyś do tego wrócę... Dlugo czekac? > > Sadze, ze troche bujasz. Nie spotkalem sie z nikim w miare szczerym, kto > > twierdzilby po dluzszym okresie trwalego i udanego zwiazku, ze przezywa > > wciaz jakies nadzwyczajne stany swiadomosci (nazwijmy to umownie > > "miloscia"). > Zarzucasz mi nieszczerość? Nie mam zwyczaju kreować się na kogoś, kim nie je > stem :-P Sek w tym, ze czesto mowimy tak jak chcemy zeby bylo, nie tak jak jest. Niekoniecznie musi to byc swiadome oszustwo. Ja na przyklad mowie czasem dziewczynom (zwlaszcza tym ladnym), ze nie liczy sie dla mnie ich wyglad tylko wnetrze. Jest to oczywiscie jedna z tych prawd w stylu "chcialbym aby tak bylo", bo prawda jest taka, ze kazdy facet zwraca uwage glownie na wyglad. Takie to wiec moje lekkie autooszustwo, ktore mnie czasem dopada. Pozniej w wyniku autorefleksji zauwazam, ze sie autooszukuje, kiedy w wyniku czy to euforii czy pewnych falszywych konwencji kulturowych twierdze wobec dziewczyny, ze liczy sie dla mnie bardziej wnetrze niz wyglad, co oczywiscie w przypadku zadnego faceta nie moze byc prawda. > Co rozumiesz przez "nadzwyczajne stany świadomości"? To co zwiecie miloscia musi byc inne niz wszystko co czujemy, bo inaczej nie jest niczym nadzwyczajnym. Miłość moim zdaniem moż > e być "zwyczajnym stanem świadomości". Zatem nie jest niczym nadzwyczajnym w tym wypadku. Mozna ja zrownac z tysiacem tych zwyklych prozaicznych odczuc, z ktorymi sie zmagamy i meczymy na co dzien. Mozna ja tez przyrownac do zwyklej przyjazni miedzy ludzmi, ktora moze nosi pewne znamiona czegos cennego, ale raczej niezbyt wznioslego. Owszem, mozemy dla wlasnej frajdy nazywac cos zwyczajnego nadzwyczajnymi napuszonymi nazwami, typu "milosc", itd. Ale rownie dobrze ja moge sobie wmawiac, ze jestem niesmiertelnym Tristanem. Rachunek jest prosty: albo milosc jest nadzwyczajnym stanem swiadomosci, i jest czyms wyjatkowym, albo jest jeszcze jednym nudnym prozaicznym odczuciem, ktore mozemy odczuwac takze wobec przyjaciol czy ludzi z jakimi sie liczymy. Owszem, mozemy mimo to nazywac ja czyms wspanialym i szlachetnym, ale to juz bedzie lekko naciagane. > > Wrecz przeciwnie, rutyna, > Dla mnie rutyna w miłości nie istnieje. No to sobie troche przeczysz, skoro bowiem sama wyzej piszesz, ze jest czyms zwyczajnym. Wszystko co zwyczajne jest rutynowe. > > trudy, znoje dnia > Zgadza się, ale one nie zaprzeczają miłości. Powiem więcej, hartują ją i poz > walają dojrzeć. Dojrzec do czego? Do kolejnej nudy i trudow w obcowaniu z drugim czlowiekiem? > (przy zalozeniu, ze w ogole zwiazek sie nie rozpadnie, bo wiekszosc sie ro > zpada). > Skąd ta pewność? Ze statystyk. Na zachodzie ponad polowa zawartych malzenstw sie rozpada (za Buss, "Ewolucja pozadania", Gdansk 2000, s. 12). Niektorzy autorzy amerykanscy podawali kiedys cos ok 70% rozpadajacych sie regularnie malzenstw przed uplywem 10 lat ich trwania. W Polsce oczywiscie o wiele mniej jest wciaz rozwodow, ale to nie dlatego, ze na Zachodzie milosci w ludziach mniej, ale dlatego, ze wlasnie ekonomiczne warunki w Polsce sa takie iz wciaz kobieta bedaca w zwiazku jest skazana na utrzymanie jej i dzieci przez mezczyzne. Na Zachodzie natomiast kobiety sa o wiele bardziej niezalezne finansowo i w praktyce bardziej zrownane z prawami mezczyzn niz u nas. W Polsce istnieje wciaz takze dosc duza presja spoleczna na wymog monogamii, spowodowana wplywem Kosciola na ludzi, czego nie ma az w takiej skali na Zachodzie. Jesli wiec zwiazki trwaja to nie dlatego, ze istnieje "milosc", ale dlatego, ze wymusza je uklad takich a nie innych socjologicznych uwarunkowan. Nie widze lepszego wyjasnienia. Z mojej klasy w ogólniaku (było nas 27 osób) małżeństwo zaw > arło 25 osób, jedna pozostaje w związku nieformalnym, ale też trwającym już > ponad 5 lat. Z tych 25 osób jedna jest po rozwodzie i ma nową rodzinę. Gdzie > jest ta "większość"? Chyba, że masz na myśli związki między 13-16-latkami. W > tedy się z Tobą zgodzę. Jak wyzej. > > W Polsce jest inaczej, > > poniewaz niezaleznosc finansowa kobiet wciaz jest slaba i stad takie > > uzaleznienie kobiet od mezczyzn w kwestii bezpieczesntwa finansowego sprzy > ja > > monogamii. > A nie przyszły Ci do głowy inne - poza ekonomicznymi - przyczyny? Jakie niby, ze nad Wisla "milosc" istnieje a za Laba juz nie? Wytlumacz inaczej wiec dlaczego na Zachodzie rozpada sie ponad polowa malzenstw, a w Polsce o wiele mniej. > > Przypuszczam wiec, ze > > Twoj glos to przekora, albo po prostu jakas autosugestia, lub jestes jeszc > ze > > dosc krotko w zwiazku. Po okresie odurzen pierwszej namietnosci > > spowodowanych fenyloetyloamina przychodzi okres dzialania endorfiny (mniej > > namietnie to dziala niz fenylo). Ale wciaz to tylko prosta chemia. Ile > > jestes juz w zwiazku? > Na to pytanie już odpowiedziałam ;-) Myślę, że nie jest to zbyt krótko Sama piszesz, ze nic specjalnego juz nie czujesz. tym b > ardziej, że pisałam o małżeństwie, a przecież ślubu nie bierze się w pierwsz > ym dniu znajomości ;-) > > > To zwykle marzycielstwo. > Mnie tam to "marzycielstwo" - jak je nazywasz - wystarcza :-) Ale przyznasz, ze gdybym ja sobie wmowil, ze jestem jednym z Carringtonow, czy Ricki Martinem, to by nie bylo zbyt powazne? > > Zatem okazaly sie niczym wiecej niz potrzeba wlasnej korzysci czerpanej z > > seksu. > Ciekawe co powiedzą, jak z tej "korzyści" urodzi im się takie małe krzyczące > , co to nie wie, czego chce ;-) Co nie przeszkadza w tym, ze dalej mozna korzystac z seksu z partnerem. > > Bezinteresownosc w > > milosci to wiec utopia. > Jeszcze raz się powtórzę - MNIE TA UTOPIA ODPOWIADA. Mozna sobie wiele wmowic, ale na jak dlugo? To mnie wlasnie interesuje, czy tak dlugo sie da. Potem moga przyjsc bardziej naturalne pragnienia i nie wystarcza nam juz nasze idealy. Pozdrawiam P. > Pozdrawiam > Krystyna > >
Technical Details
Message-ID:
<9vf99r$4gn$1@news.tpi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.ipartners.pl!news.nask.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.tpi.pl!not-for-mailReferences:
<9uu417$f8n$1@news.tpi.pl> <9uv8k7$kct$1@news.onet.pl> <9v1uf2$3qc$1@news.tpi.pl> <9v4ffg$gki$1@news.onet.pl> <9v8cqr$2a3$1@news.tpi.pl> <9vb471$46a$3@news.onet.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.ipartners.pl!news.nask.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.tpi.pl!not-for-mail From: "Pinex" <pinejro@poland.com> Newsgroups: alt.pl.milosc Subject: Re: Milosc jest urojeniem Date: Sat, 15 Dec 2001 11:42:33 +0100 Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/ Lines: 197 Message-ID: <9vf99r$4gn$1@news.tpi.pl> References: <9uu417$f8n$1@news.tpi.pl> <9uv8k7$kct$1@news.onet.pl> <9v1uf2$3qc$1@news.tpi.pl> <9v4ffg$gki$1@news.onet.pl> <9v8cqr$2a3$1@news.tpi.pl> <9vb471$46a$3@news.onet.pl> NNTP-Posting-Host: qg75.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl X-Trace: news.tpi.pl 1008412796 4631 217.99.16.75 (15 Dec 2001 10:39:56 GMT) X-Complaints-To: usenet@tpi.pl NNTP-Posting-Date: Sat, 15 Dec 2001 10:39:56 +0000 (UTC) X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 5.50.4133.2400 X-MSMail-Priority: Normal X-Priority: 3 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.50.4133.2400 MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit