🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

44 total messages Started by czuczu Sun, 07 Sep 2003 09:33
Jak często?
#828
Author: czuczu
Date: Sun, 07 Sep 2003 09:33
5 lines
1078 bytes
Witam wszystkich. Mam takie pytanko jak czesto należy jezdzic żeby dobrze
jezdzić:-). Pomóżcie bo nie wiem czy wystarczy jazda raz w tygodniu, może
czesciej.

pozdrawiam czuczu
Re: Jak często?
#829
Author: sq1euo
Date: Sun, 07 Sep 2003 09:56
16 lines
1310 bytes
Użytkownik "czuczu" <czuczu@nie_pisz_do_mnie.pl> napisał w wiadomości
news:bjeu2n$hdr$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Witam wszystkich. Mam takie pytanko jak czesto należy jezdzic żeby dobrze
> jezdzić:-). Pomóżcie bo nie wiem czy wystarczy jazda raz w tygodniu, może
> czesciej.


Codziennie


--
Jarek (SQ1EUO)
sq1euo@stud.pam.szczecin.pl
sq1euo@wp.pl
GG: 1277234
Re: Jak często?
#830
Author: k_cian
Date: Sun, 07 Sep 2003 11:14
3 lines
1194 bytes
to chyba jeszcze zalezy od zdolnosci jezdzca bo czasem nawet jazda dzien w
dzien niewiele daje....jednym przychdzi to szybciej innym wolniej,ale im
czesciej bedziesz jezdzic tym lepiej dla ciebie,co fakt to fakt
Re: Jak często?
#831
Author: Raffar
Date: Sun, 07 Sep 2003 11:15
17 lines
1492 bytes
Użytkownik "k_cian" <k_cian@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bjf3uh$c9t$1@atlantis.news.tpi.pl...
> to chyba jeszcze zalezy od zdolnosci jezdzca bo czasem nawet jazda dzien w
> dzien niewiele daje....jednym przychdzi to szybciej innym wolniej,ale im
> czesciej bedziesz jezdzic tym lepiej dla ciebie,co fakt to fakt
>
>

Zakladajac 2 razy w tyg po godz. i przecietne zdolnosci, kiedy sadzicie
mozna sobie pozwolic na samodzielny wyjazd w teren?

Zakladajac ze kon w miare znany etc?

pzdr

Raffar
Re: Jak często?
#832
Author: k_cian
Date: Sun, 07 Sep 2003 11:41
10 lines
1794 bytes
hmmm wiesz to zalezy,jezeli trzymasz sie porzadnie w siodle i masz rownowage
we wszystkich 3 chodach sadze ze mozesz wybrac sie w teren,oczywiscie z kims
doswiadczonym ;) tam gdzie ja sie uczylam jezdzic w ramach kursu ktory mial
w planie 10 jazd po godzinie,co prawda w czasie wakacji azwyczaj codziennie
badz co drugi dzien jazda ostatnia czyli 10ta lekcja to byl wlasnie wyjazd w
teren..przeciez nie musisz jechac od razu na szalony,stepik i klus na
poczatek mysle wystarczy,galopy w terenie przyjda z czasem ;) grynt to
trzymac sie w siodle,umiec zapanowac nad koniem,samemu nie panikowac i miec
przecwiczony najlepiej polsiad-na nierownym terenie,w lesie gdzie duzo
korzeni itd bardzo sie przydaje,zreszta wygodniejszy dla konia...
Re: Jak często?
#833
Author: Anaa
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:25
17 lines
1905 bytes
k_cian wrote:
[ciach teren] :)
Ja właśnie wróciłam z Jaszkowa;> Byłam z koleżanką, która w w-wie miała
kilka jazd na lonży. Prawdę powiedziawszy bała się z tej lonży zejść (kilka
jazd po jakieś 25 minut + 2 razy po godzinie. zaczęła się czuć bezpiecznie
na sznurku, ale nie kontrolowała konia w żaden sposób) Jak dojechałyśmy na
miejsce, to na 1 jazdę pojechaliśmy w teren. Stęp + kłus. Po lesie. Rzecz
jasna z instruktorem. Na 2 jeździe już się nauczyła galopować. Na 5 czy 6
pierwsze skoki;) I mówi, że się lepiej czuje w galopie niż w kłusie;) heh;)
Co prawda jeszcze dużo pracy ją czeka, ale pierwsze lody przełamane:)
A jeśli chodzi o częstotliwość jazdy konnej, to wiadomo, że im częściej tym
lepiej. Ostatnio słyszałam, że min. 2 - 3 razy w tygodniu, żeby się nie
cofnąć w umiejętnościach.

-- 
pozdr.
Marta;)
Re: Jak często?
#852
Author: Nika
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:46
18 lines
1632 bytes
"czuczu" <czuczu@nie_pisz_do_mnie.pl> wrote in message
news:bjeu2n$hdr$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Witam wszystkich. Mam takie pytanko jak czesto należy jezdzic żeby dobrze
> jezdzić:-). Pomóżcie bo nie wiem czy wystarczy jazda raz w tygodniu, może
> czesciej.

raz w tygodniu to za malo. Wczoraj poszlam na jazde po tygodniu przerwy i
bylo fatalnie. Pierwsze 15 min musialam sie zgrywac z koniem, a dzis miesnie
daja znac o sobie. Uwazam, ze min to 2 razy w tygodniu (w odstepach, nie 2
dni pod rzad). Dobrze byloby 3xw tygodniu. Czesciej jenak nie zaszkodzi, ale
2 to absolutne min
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: Jak często?
#834
Author: Nika
Date: Sun, 07 Sep 2003 12:52
28 lines
2271 bytes
"Anaa" <lorilay@go2.pl> wrote in message news:bjf84d$rp7$1@news.onet.pl...
>Byłam z koleżanką, która w w-wie miała
> kilka jazd na lonży. Prawdę powiedziawszy bała się z tej lonży zejść
(kilka
> jazd po jakieś 25 minut + 2 razy po godzinie. zaczęła się czuć bezpiecznie
> na sznurku, ale nie kontrolowała konia w żaden sposób) Jak dojechałyśmy na
> miejsce, to na 1 jazdę pojechaliśmy w teren.

przyznam, ze instruktor byl chyba lekko nieodpowiedzialny.... jak mozna obca
osobe wsadzac na 1 jazde w teren? Sama chyba przyznasz, ze to bylo
lekkomyslne

>Na 2 jeździe już się nauczyła galopować. Na 5 czy 6
> pierwsze skoki;)

no to podziwiam, bo ja jezdze od chyba 3 miesiecy, srednio min 2 razy w
tygodniu, a dopiero teraz intruktorka pozwala nam sie uczyc polsiadu, nie
mowie o galopie..... To chyba zalezy od intruktora i indywidulanych
umiejetnosci, ale przyznam, ze intsruktor ten musi miec nerwy ze stali albo
brak wyobrazni.... Dziewczyna po lonzy ledwo, a tu teren, galop i skoki.....
chyba miala duzo szczescia.
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: Jak często?
#854
Author: Natchniuza
Date: Sun, 07 Sep 2003 13:04
14 lines
1327 bytes
Użytkownik "czuczu" <czuczu@nie_pisz_do_mnie.pl> napisał w wiadomości
news:bjeu2n$hdr$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Mam takie pytanko jak czesto należy jezdzic żeby dobrze
> jezdzić:-)

Jak najczesciej. Najlepiej na roznych koniach. Wtedy zdobywa sie
umiejetnosci i jakie takie doswiadczenie.

Ja jezdze codziennie ;)


--
Natchniuza
www.markus.horsesport.pl
Re: Jak często?
#835
Author: Anaa
Date: Sun, 07 Sep 2003 13:26
37 lines
3030 bytes
Nika wrote:

> przyznam, ze instruktor byl chyba lekko nieodpowiedzialny.... jak
> mozna obca osobe wsadzac na 1 jazde w teren? Sama chyba przyznasz, ze
> to bylo lekkomyslne

nie sądzę. tzn może gdyby konie były inne, ale tamte konie są po prostu
super. Spokojne w terenie, instruktor je zna i wie jakiego konia dopasować
do człowieka. Nie było ani jednej sytuacji w terenie, żeby koń kursanta się
spłoszył czy też odmówił posłuszeństwa. Może inaczej sobie wyobrażamy
teren;) To był zwykły stępo - kłus, po leścnych dróżkach. Nic strasznego, a
moja koleżanka w siodle się trzymała, tylko nie umiała jeszcze specjalnie
konia popędzić do kłusa;) bo bez łydki konik sam się zatrzymywał;)

>> Na 2 jeździe już się nauczyła galopować. Na 5 czy 6
>> pierwsze skoki;)
>
> no to podziwiam, bo ja jezdze od chyba 3 miesiecy, srednio min 2 razy
> w tygodniu, a dopiero teraz intruktorka pozwala nam sie uczyc
> polsiadu, nie mowie o galopie..... To chyba zalezy od intruktora i
> indywidulanych umiejetnosci, ale przyznam, ze intsruktor ten musi
> miec nerwy ze stali albo brak wyobrazni.... Dziewczyna po lonzy
> ledwo, a tu teren, galop i skoki..... chyba miala duzo szczescia.

No i widzisz. To na pewno zależy od instruktora, od zaufania instruktora do
koni i od metod uczenia. Ja jeździłam już baardzo długo nieregularnie, a
potem prawie rok - co tydzień - i dopiero nauczyłam się galopować. I uważam,
że to było stanowczo za długo. Ale popatrz. Jak jeździsz 4 godziny dziennie,
to jakby szybciej ta nauka w Ciebie wchodzi;) Poza tym - nie musiała skakać.
Gdyby powiedziała - nie, to by pewnie nie skakała. Ale zdecydowała się;) I
raczej nie żałuje.:) Jeśli chodzi o półsiad, to uczyliśmy się (a raczej Ci ,
którzy nic o nim nie wiedzieli) właśnie na 2 jeździe. Co jest trudnego w
półsiadzie?
I nie taki galop straszny jak go malują :)
-- 
pozdr.
Marta;)
Re: Jak często?
#836
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Sun, 07 Sep 2003 13:47
37 lines
3055 bytes
Użytkownik Anaa napisał:
> Ale popatrz. Jak jeździsz 4 godziny dziennie,
> to jakby szybciej ta nauka w Ciebie wchodzi;)

Zależy jeszcze, jak ta nauka wygląda. Bo jeśli po kilku jazdach nauka 
ogranicza się do jazdy w zastępie z okazjonalnym tylko rzucaniem uwag 
przez intruktora, to moim zdaniem nie jest to dobre. Jeśli w czasie 
tych 4 godzin dziennie instruktor koryguje Twoje błedy i pilnuje, 
to może i się da szybciej nauczyć... Ale jeśli nie, to tylko się 
utrwala złe nawyki (wiem, bo teraz muszę się z nich leczyć ;P).

> Jeśli chodzi o półsiad, to uczyliśmy się (a raczej Ci ,
> którzy nic o nim nie wiedzieli) właśnie na 2 jeździe. Co jest trudnego w
> półsiadzie?

Ja na przykład nie potrafię jeszcze dobrze jeździć w półsiadzie. 
Cavaletti udaje mi się przejechać prawidłowo raz na pięć. A równocześnie 
nie mam problemów z kłusem anglezowanym czy galopem. Z kolei kłuś 
ćwiczebny też mi nie wychodzi. Z czego to wynika? Ano właśnie ze zbyt 
szybkiego przejścia instruktora od stępa do kłusa, galopu i pierwszych 
skoków oraz terenów. W tej chwili już sam, z pomocą znajomych instruktorów 
i dobrych jeźdźców staram się skorygować moje błędy i nauczyć się 
porządnie jeździć. Uważam, że gdyby instruktor na początku robił ćwiczenia 
na równowagę, rozluźnienie, pilnował postępów (choćby przez pierwsze 5-10 
lekcji), to byłoby o wiele lepiej. A tak? Po 2 latach jazdy popełniam błędy, 
których nie powinienem robić już po 1-2 miesiącach jazdy.

> I nie taki galop straszny jak go malują :)

Galop w porównaniu do kłusa jest łatwy. Takie jest moje zdanie. Koń 
porusza się znacznie łagodniej, płynniej, a jeźdźcowi łatwiej jest 
się dostosować do jego ruchów. Problemem dla początkującego jeźdźca 
może być za to kierowanie koniem w galopie, ale podczas jazdy na lonży 
lub w zastępie na znanym koniu nie ma to tak wielkiego znaczenia.

Pozdrawiam,
Gerard
Re: Jak często?
#837
Author: Anaa
Date: Sun, 07 Sep 2003 14:01
59 lines
3651 bytes
Piotr 'Gerard' Machej wrote:

> Zależy jeszcze, jak ta nauka wygląda. Bo jeśli po kilku jazdach nauka
> ogranicza się do jazdy w zastępie z okazjonalnym tylko rzucaniem uwag
> przez intruktora, to moim zdaniem nie jest to dobre. Jeśli w czasie
> tych 4 godzin dziennie instruktor koryguje Twoje błedy i pilnuje,
> to może i się da szybciej nauczyć... Ale jeśli nie, to tylko się
> utrwala złe nawyki (wiem, bo teraz muszę się z nich leczyć ;P).

Ano pilnuje. I koryguje. Ja np. nauczyłam się jeździć w półsiadzie galopem
(wcześniej galop tylko w pełnym siadzie), i przeszłam od opierania się na
szyi konia do swobodnego opierania się na strzemionach i trzymania w
dosiadzie, bez lecenia na szyję konia, dzięki temu co cały czas powtarzali
instruktorzy:)

ciach [półsiad]

> Ja na przykład nie potrafię jeszcze dobrze jeździć w półsiadzie.
> Cavaletti udaje mi się przejechać prawidłowo raz na pięć.

hmm... my jeździliśmy Cavaletti m.in. bez trzymania wodzy. W półsiadzie
właśnie. Dobry trening;)

 >Z
> kolei kłuś
> ćwiczebny też mi nie wychodzi. Z czego to wynika? Ano właśnie ze zbyt
> szybkiego przejścia instruktora od stępa do kłusa, galopu i pierwszych
> skoków oraz terenów.

hmmm... Ja się lepiej nauczyłam ćwiczebnego przez jazdę bez strzemion;) I
dłuuugo go nie umiałam mimo, że ani skoków nie było, ani galopów, ani
terenów. Teraz jest lepiej, aczkolwiek tez zależy to od konia;) Bo
niektórych nie potrafię wysiedzieć w ćwiczebnym;)

>Uważam, że gdyby instruktor na początku robił
> ćwiczenia na równowagę, rozluźnienie, pilnował postępów (choćby przez
> pierwsze 5-10 lekcji), to byłoby o wiele lepiej.

My takie robiliśmy w terenia właśnie na początku;) ćwiczenia na koniu, jazda
z wodzami w 1 ręcę,  jazda z puszczonymi wodzami. W stępie i kłusie.
Kładzenie się na zadku konia i na szyi... takie tam...

>A tak? Po 2 latach
> jazdy popełniam błędy, których nie powinienem robić już po 1-2
> miesiącach jazdy.

ehh... nawet Ci któzy genialnie jeżdżą też czasem popełniają;)

> Galop w porównaniu do kłusa jest łatwy. Takie jest moje zdanie. Koń
> porusza się znacznie łagodniej, płynniej, a jeźdźcowi łatwiej jest
> się dostosować do jego ruchów.

No właśnie. Ja myślę dokładnie tak samo, ale zanim się zacznie galopować to
wydaje się straaszny, szyyybki i w ogóle;)
wyszedł mi post gigant:>

-- 
pozdr.
Marta;)
Re: Jak często?
#838
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Sun, 07 Sep 2003 14:20
34 lines
2570 bytes
Użytkownik Anaa napisał:
> hmm... my jeździliśmy Cavaletti m.in. bez trzymania wodzy. W półsiadzie
> właśnie. Dobry trening;)

Z wodzami nie mam problemu, nie wieszam się na nich. Poza tym te koniki 
trzeba pilnować, bo jak je puścić swobodnie, to obejdą cavaletti dookoła ;P
Za to problem mam z równowagą, ale i nad tym pracuję.

> hmmm... Ja się lepiej nauczyłam ćwiczebnego przez jazdę bez strzemion;) 

Ja też tak od jakiegoś czasu się staram nauczyć ;)

> Teraz jest lepiej, aczkolwiek tez zależy to od konia;) Bo
> niektórych nie potrafię wysiedzieć w ćwiczebnym;)

A u nas była jedna klaczka, na której dosłownie ani trochę nie wybijało ;)
Czy to w stępie, w kłusie czy galopie, siedziało się zawsze równie 
wygodnie - coś cudownego ;) Tylko charakterek miała trochę nerwowy, ale 
to głównie przez właścicielkę...

> My takie robiliśmy w terenia właśnie na początku;) ćwiczenia na koniu, jazda
> z wodzami w 1 ręcę,  jazda z puszczonymi wodzami. W stępie i kłusie.
> Kładzenie się na zadku konia i na szyi... takie tam...

To robię sam ;) Oczywiście bez młynka, bo wolę tego nie robić bez kogoś 
trzymającego wodze ;P Już raz poleciałem :D

> ehh... nawet Ci któzy genialnie jeżdżą też czasem popełniają;)

Ale nie tak często ;) No ale ja lubię sobie stawiać wysoko poprzeczkę, 
żeby mieć co osiągnąć :)

Pozdrawiam,
Gerard
Re: Jak często?
#855
Author: czuczu
Date: Sun, 07 Sep 2003 15:48
23 lines
1748 bytes
heh fajnie ja nie mam pieniedzy na jazde 2x w tygodniu. z ledwościa starcza
mi na jazde raz w tygodniu, bo rodzice mi kasy na koniki nie dają, wiec mam
problem. postara sie jezdzic 2x w tygoniu, moze cos wykombinuje

pozdrawiam
Użytkownik "Natchniuza" <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:bjfa6l$7lp$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "czuczu" <czuczu@nie_pisz_do_mnie.pl> napisał w wiadomości
> news:bjeu2n$hdr$1@atlantis.news.tpi.pl...
> > Mam takie pytanko jak czesto należy jezdzic żeby dobrze
> > jezdzić:-)
>
> Jak najczesciej. Najlepiej na roznych koniach. Wtedy zdobywa sie
> umiejetnosci i jakie takie doswiadczenie.
>
> Ja jezdze codziennie ;)
>
>
> --
> Natchniuza
> www.markus.horsesport.pl
>
>
Re: Jak często?
#859
Author: KS
Date: Sun, 07 Sep 2003 17:39
14 lines
1549 bytes
Użytkownik "Natchniuza" <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:bjfa6l$7lp$1@atlantis.news.tpi.pl...

> Jak najczesciej. Najlepiej na roznych koniach. Wtedy zdobywa sie
> umiejetnosci i jakie takie doswiadczenie.
>
> Ja jezdze codziennie ;)

Zazdroszczę Ci! Ja niestety mam jak narazie sposobność jeździć raz na 2
tygodnie (tj. 1-2h sob i 1-2h nie)... Chciałbym więcej, nop ale...
przyczyny obiektywne ;-))) Mimo wszystko czuję się jednak dość pewnie w
siodle (na znanych mi koniach) i nie jest źle.
Kamil
Re: Jak często?
#856
Author: Natchniuza
Date: Sun, 07 Sep 2003 17:51
10 lines
1348 bytes
Użytkownik "czuczu" <czuczu@nie_pisz_do_mnie.pl> napisał w wiadomości
news:bjfk16$fsg$1@atlantis.news.tpi.pl...
> heh fajnie ja nie mam pieniedzy na jazde 2x w tygodniu.

W wielu stajniach jest mozliwosc jazdy za prace, pomaganie przy koniach.
Moze popytaj w okolicznych klubach.

--
Natchniuza
www.markus.horsesport.pl
Re: Jak często?
#853
Author: AZI
Date: Sun, 07 Sep 2003 20:26
22 lines
1814 bytes
hmmm
Jest to podejscie calkowicie idywidualne i subiektywne zarazem...
Ja potrafie nie jezdzic 2 tygodnie i praktycznie zadnych problemow,
usztywnienia, niezgrania z koniem czy cos w tym stylu,
a teraz niestety mi sie zapowiada 3-tygodniowa przerwa.
Nie mniej jak rozpoczelam swoja konska przygode 31 maja 02 r.,
zdarzalo mi sie jezdzic 5 dni w tygodniu (z rezerwacja weekendów
na drugie hobby).
Po 5 miesiacach jazdy otrzymalam zaproszenie na hubertusa i galopady
i skoki przez calkiem calkiem przeszkody (ok. 1m 1.20 m)

Jesli masz mozliwosc jezdzic raz w tygodniu sprobuj wykorzystac
te jazdy ma maksa. Nie boj sie pytac jak cos zrobic, co Ci nie wychodzi.
Zycze Ci takiego instruktora, ktory DA Z SIEBIE WSZYSTKO!

I przede wszystkim ty musisz chciec
choc ta przyjemnosc wymaga nieraz ciezkiej pracy.

--
Pozdrufka
AZI
www.dropzone.pl
Re: Jak często?
#846
Author: Nika
Date: Sun, 07 Sep 2003 20:38
71 lines
4382 bytes
"Anaa" <lorilay@go2.pl> wrote in message news:bjfbll$4tp$1@news.onet.pl...
> nie sądzę. tzn może gdyby konie były inne, ale tamte konie są po prostu
> super. Spokojne w terenie, instruktor je zna i wie jakiego konia dopasować
> do człowieka. Nie było ani jednej sytuacji w terenie, żeby koń kursanta
się
> spłoszył czy też odmówił posłuszeństwa.

Widzisz..... moja trenerka zna konie od 4 lat, ale ostatnio zweryfikowala
swoje poglady, gdy najspokojniejsza klaczka w stadninie poniosla widzac
zwykle pole kukurydzy, ktore mija na kazdym terenie. Poniosla tak ostro, ze
kursantka, dosc dobrze jezdzaca, spadla..... na tylek. Bylo sporo strachu,
ze cos  z kregoslupem:-(. Potem na teren zaczela brac TYLKO dobrze
jezdzacych.
Myslalam, ze w mojej stadninie konie sa super spokojne, ale widac, ze to
tylko zwierze......
Klaczka, przytulaska, ktora 2 razy zabralam na lake, by sobie trawke
pojadla, wczoraj probowala mnie ugryzc, a zrebak, zaraz po dostaniu
marchewki mi dzis przykopal;-) Zaczynam mniej ufac. To tylko zwierze i ma
swoej zle i dobre dni.....

Może inaczej sobie wyobrażamy
> teren;)

chyba tak samo;-)

> moja koleżanka w siodle się trzymała, tylko nie umiała jeszcze specjalnie
> konia popędzić do kłusa;) bo bez łydki konik sam się zatrzymywał;)

pisalas, ze nie umiala kierowac..... a to roznica;-)

> No i widzisz. To na pewno zależy od instruktora, od zaufania instruktora
do
> koni i od metod uczenia. Ja jeździłam już baardzo długo nieregularnie, a
> potem prawie rok - co tydzień - i dopiero nauczyłam się galopować. I
uważam,
> że to było stanowczo za długo.

ale chyba przyznasz, ze dzieki temu jezdzisz bardzo dobrze:-)
Nie jestem zwolennikiem blyskawicznych szkolen.
Niby jezdze na ostro od 3 miesiecy, a wczesniej (wiele lat temu) z doskoku
przed prawie 2 miesiace, ale pierwszy teren, potykanie sie konia,
uswiadomilo mi, ze jednak bardzo malo umiem.....
Potem wrocilam z pokora na ujezdzalnie i juz sie tak w teren nie pcham;->
Wiem, ze wiele nauki przede mna, a wczesniej o teren dopominalam sie
codziennie;-) Myslalam, ze juz wszystko umiem, ale kon w terenie zupelnie
inaczej chodzi. Jest zywy, szybko reaguje na pomoce, jest wszystkim
zainteresowany, chce galopowac, klusowac.... jest chetny az milo. Nie kazdy
potrafi nad takimi checiami zapanowac, a swiezy kursant, ktory "nie umie
kierowac koniem" (jak zrozumialam), to jest na pewno. Jezdze na huculkach,
ktore sa lagodne jak psiaki, ale w terenie to az kipia z nadmiaru
energii....


>Co jest trudnego w
> półsiadzie?

ucze sie..... miesnie mi wysiadaja;->
Galopu nie zaliczylam jeszcze, trenerka pierwszy galop wprowadza TYLKO w
terenie, nie na ujezdzalni. Wczesniej uczy polsiadu, potem szlifuje galop na
ujezdzalni, ale ten "pierwszy raz" jest w terenie.
Niewazne.... nie znam wielu instruktorow (w miare dobrze to moze 2), nie
jezdze latami, ale oboje w teren biora tylko osoby, ktore z koniem sobie juz
swietnie radza. Nie musi byc natychmiast galop, ale klus musi byc opanowany,
klus wysiadywany, jazda bez strzemion itp.
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: Jak często?
#851
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sun, 07 Sep 2003 20:40
16 lines
1943 bytes
Świadek Anaa <lorilay@go2.pl> zeznał:
[...]
> teren. Stęp + kłus. Po lesie. Rzecz jasna z instruktorem. Na 2
> jeździe już się nauczyła galopować. Na 5 czy 6 pierwsze skoki;) I
[...]

Z moim kumplem było jeszcze śmieszniej, na drugiej jeździe (w życiu!) miał galop, bo mu się konik spłoszył (kumpel wysiedział), na piątej - instruktorka kazała mu samemu zagalopować! Tyle, że potrafił wcześniej wejść na drzewo trzymając się pnia kolanami, i to chyba znacznie pomogło mu w "wyczuciu" siodła.

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||     www.spooksoft.prv.pl       / _ """*!
! ||_____||  spoko_ws  at poczta.onet.pl  / '  |   !
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\  !
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ !
Re: Jak często?
#839
Author: Nika
Date: Sun, 07 Sep 2003 20:42
14 lines
1616 bytes
"Anaa" <lorilay@go2.pl> wrote in message news:bjfdn7$8m7$1@news.onet.pl...
>Teraz jest lepiej, aczkolwiek tez zależy to od konia;) Bo
> niektórych nie potrafię wysiedzieć w ćwiczebnym;)

cwiczebny to bez anglezowania?
Jesli tak, to faktycznie... niektore konie robia wstrzas mozgu;-)

--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: Jak często?
#850
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sun, 07 Sep 2003 20:46
18 lines
2695 bytes
Świadek Nika <nika@incar.com.pl> zeznał:
[...]
> no to podziwiam, bo ja jezdze od chyba 3 miesiecy, srednio min 2 razy
> w tygodniu, a dopiero teraz intruktorka pozwala nam sie uczyc
> polsiadu, nie mowie o galopie..... To chyba zalezy od intruktora i
> indywidulanych umiejetnosci, ale przyznam, ze intsruktor ten musi
[...]

Jeszcze wtrącę trzy grosze - zależy to dodatkowo od otoczenia. Inaczej galopuje się jak jest na maneżu konik, instruktor i Ty (czyli: jeździec), a zupełnie inaczej, jak czuje się na sobie szydercze spojrzenia 6 dziewczyn (tzw. lasek, czyli tych dziewczyn, które pomagają przy konikach wzamian za jazdę - nomenklatura z okolic Wałbrzycha), które tylko czekają na to, żeby konik przeszedł Ci do kłusa "bez zezwolenia" lub wychwycają te momenty, kiedy *akurat* nie miałaś/łeś pięty w dół. Jechałem ostatnio właśnie w takiej sytuacji, i się tak wściekłem, że wodze do jednej ręki, bat do drugiej, półsiad i przejechałem całe kółko w pięknym galopie. Dopiero później koleżanka uświadomiła mi, na co pozwalam konikowi jak mu na maneżu odciążam tylne nogi... i to jeszcze praktycznie nie kontrolując go wodzami. Ambicja to przeklęta rzecz, jak się uczy jeździć konno :)

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||     www.spooksoft.prv.pl       / _ """*!
! ||_____||  spoko_ws  at poczta.onet.pl  / '  |   !
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\  !
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ !
Re: Jak często?
#840
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sun, 07 Sep 2003 20:59
52 lines
4958 bytes
Świadek Anaa <lorilay@go2.pl> zeznał:
> Ano pilnuje. I koryguje. Ja np. nauczyłam się jeździć w półsiadzie
> galopem (wcześniej galop tylko w pełnym siadzie), i przeszłam od
> opierania się na szyi konia do swobodnego opierania się na
> strzemionach i trzymania w dosiadzie, bez lecenia na szyję konia,
> dzięki temu co cały czas powtarzali instruktorzy:)

Ja miałem tą "przyjemność" nauczyć się półsiadu na 5 minut przed pierwszymi skokami, czyli generalnie półsiad wyszedł mniej więcej byleby-tylko-nie-wyfrunąć-z-siodła :) Ale to było ponad rok temu i udało mi się mniej więcej go opanować. Natomiast dość poprawiły mi dosiad jazdy na obozie jeździeckim - starałem się najwięcej możliwie jeździć bez strzemion, a potem pojeździłem również trochę na oklep (konik to był pony, grzbiet mniej więcej na wysokości piersi, szacunkowo około 1.50 - 1.65m - na dużym na oklep się nie odważyłem); trudno mi ocenić, czy teraz mam dosiad *prawidłowy*, natomiast siedzę w siodle znacznie pewniej, i jak nagle konik wyskoczy w bok, bo się czegoś przestraszy, to już mnie z siodła nie wyrzuci :)

> hmm... my jeździliśmy Cavaletti m.in. bez trzymania wodzy. W
> półsiadzie właśnie. Dobry trening;)

Nie próbowałem :) Ale trzeba będzie - ciekawe ćwiczenie :)
 
> hmmm... Ja się lepiej nauczyłam ćwiczebnego przez jazdę bez
> strzemion;) I dłuuugo go nie umiałam mimo, że ani skoków nie było,
> ani galopów, ani terenów. Teraz jest lepiej, aczkolwiek tez zależy to
> od konia;) Bo niektórych nie potrafię wysiedzieć w ćwiczebnym;)

Mi jest najłatwiej jeździć w wysiadywanym bez strzemion - bo one tu właściwie przeszkadzają. BTW rzućcie jeszcze opinią, bo słyszałem dwie szkoły:
*) instruktorka: w wysiadywanym bez strzemion należy trzymać stopy tak, jak w strzemieniu, czyli pięta w dół, palce do konia;
*) 16-letni jeździec, który wygrywa konkursy skoków z seniorami: w wysiadywanym bez strzemion należy opuścić palce w dół, bo wtedy rozluźniają się mięśnie ud i łydki przez co o wiele łatwiej zamortyzować kłus. Stopę tak, jak w strzemieniu powinno się trzymać, gdy *jest* w strzemieniu :)
Osobiście (autopsja) przychylam się ku drugiemu poglądowi - faktycznie o wiele łatwiej siedzieć w siodle, gdy stopy mamy luźno puszczone, a nie - na siłę piętę w dół.
 
> My takie robiliśmy w terenia właśnie na początku;) ćwiczenia na
> koniu, jazda z wodzami w 1 ręcę,  jazda z puszczonymi wodzami. W
> stępie i kłusie. Kładzenie się na zadku konia i na szyi... takie
> tam... 

Heh, jak się położę na zadzie, to jest zdecydowanie najprzyjemniejszy sposób jazdy stępem :) A poza tym ciekawostka - gdy nabawię się kolki pod żebrami od kłusa wysiadywanego, to gdy położę się na zadzie - natychmiast mi ona przechodzi. Radzę spróbować :)
 
> ehh... nawet Ci któzy genialnie jeżdżą też czasem popełniają;)

Święta prawda :)
 
> No właśnie. Ja myślę dokładnie tak samo, ale zanim się zacznie
> galopować to wydaje się straaszny, szyyybki i w ogóle;)

Jak wyżej. Niby to koń tak szybko biegnie, człowiek patrzy się z niekłamanym szacunkiem na osoby galopujące, a potem okazuje się, że im szybciej tym łatwiej wysiedzieć... :)

> wyszedł mi post gigant:>

łeee, jeszcze postów gigantów Pani nie widziała :)

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||     www.spooksoft.prv.pl       / _ """*!
! ||_____||  spoko_ws  at poczta.onet.pl  / '  |   !
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\  !
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ !
Re: Jak często?
#847
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sun, 07 Sep 2003 21:07
34 lines
3557 bytes
Świadek Nika <nika@incar.com.pl> zeznał:
[...]
> Potem wrocilam z pokora na ujezdzalnie i juz sie tak w teren nie
> pcham;-> Wiem, ze wiele nauki przede mna, a wczesniej o teren
> dopominalam sie codziennie;-) Myslalam, ze juz wszystko umiem, ale
> kon w terenie zupelnie inaczej chodzi. Jest zywy, szybko reaguje na
> pomoce, jest wszystkim zainteresowany, chce galopowac, klusowac....
> jest chetny az milo. Nie kazdy potrafi nad takimi checiami zapanowac,
[...]

Miałem podobny okres - jazdy w terenie bez przerwy. I jak wróciłem na ujeżdżalnię, to się okazało, że nie pamiętam, jak się galopuje w pełnym dosiadzie... musiałem się prawie że nauczyć na nowo; w terenie instruktor nie powie, że teraz wysiadywany a teraz bez strzemion... itp.

> ucze sie..... miesnie mi wysiadaja;->
> Galopu nie zaliczylam jeszcze, trenerka pierwszy galop wprowadza
> TYLKO w terenie, nie na ujezdzalni. Wczesniej uczy polsiadu, potem
> szlifuje galop na ujezdzalni, ale ten "pierwszy raz" jest w terenie.

O? Pierwszy raz spotykam się z taką praktyką... Dlaczego właśnie w terenie pierwszy galop? Ja galopowałem pierwszy raz na ujeżdżalni, a w terenie dopiero po kilku miesiącach szlifowania tego chodu (zarówno w półsiadzie jak i w pełnym dosiadzie) w czterech ścianach...

> Niewazne.... nie znam wielu instruktorow (w miare dobrze to moze 2),
> nie jezdze latami, ale oboje w teren biora tylko osoby, ktore z
> koniem sobie juz swietnie radza. Nie musi byc natychmiast galop, ale
> klus musi byc opanowany, klus wysiadywany, jazda bez strzemion itp.

Generalnie sam bym też tak zrobił - instruktor musi przecież wziąć odpowiedzialność zarówno za koniki jak i za jeźdźców, a z umiejętnością jazdy konnej jest jak z każdą inną - dajcie kluczyki do formuły profesjonalnemu kierowcy oraz osobie, która za kierownicą siedziała tylko przy Colin McRae Rally przy komputerze. Nie dość, że prawdopodobnie sama się ostro pouszkadza, to jeszcze zniszczy pojazd... wystarczająco obrazowe porównanie?

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||     www.spooksoft.prv.pl       / _ """*!
! ||_____||  spoko_ws  at poczta.onet.pl  / '  |   !
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\  !
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ !
Re: Jak często?
#857
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sun, 07 Sep 2003 21:12
15 lines
2148 bytes
Świadek Natchniuza <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> zeznał:
> W wielu stajniach jest mozliwosc jazdy za prace, pomaganie przy
> koniach. Moze popytaj w okolicznych klubach.

Dokładnie, jak ja teraz jeżdżę - całą sobotę siedzę w stadninie, koniki czyszczę, siodłam itp. wzamian za co mogę godzinkę posiedzieć w siodle; czasem zdarzają się jeszcze lepsze gratki - np. dwa tygodnie temu pojechaliśmy wierzchem do orszaku weselnego! Ale był ubaw :)
"Metoda" ta łączy przyjemne z... przyjemnym (bo kto by nie chciał przebywać z konikami cały dzionek :)), tyle, że wymaga sporo wolnego czasu. Za 3 tyg. koń-czą mi się wakacje, zaczynają studia i z jazdami może byc ciężko (chyba, że uda mi się wkręcić do sekcji jeździeckiej w wyższej uczelni...)

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||     www.spooksoft.prv.pl       / _ """*!
! ||_____||  spoko_ws  at poczta.onet.pl  / '  |   !
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\  !
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ !
Re: Jak często?
#841
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Sun, 07 Sep 2003 21:12
25 lines
2437 bytes
Najpierw wstęp, specjalnie przed cytatem:
Spook, tnij linie!!! ;P Są za długie ;)

Użytkownik Wojciech "Spook" Sura napisał:
> *) instruktorka: w wysiadywanym bez strzemion należy trzymać stopy tak, 
> jak w strzemieniu, czyli pięta w dół, palce do konia;

Wygodniej istotnie jest z palcami opuszczonymi... Ale! Instruktorka, która 
prowadziła mi jazdy w Gliwicach zmuszała mnie, abym _zawsze_ pilnował 
pięt w dół. Swoją drogą, była to pierwsza osoba, która mi to klarownie 
wyjaśniła. Chodzi o to, że podczas jazdy działasz na konia łydkami. 
Jeśli opuścisz palce (pięta w górę), to zamiast twardego mięśnia w łydce 
masz po prostu flaka ;) A tym nie bardzo da się działać na konia. Co 
wtedy się robi? Naciska się mocniej unosząc nogi, w rezultacie czego 
zaczynamy działać kością, a następnie piętami. A to jest niedopuszczalne ;)
Więc nawet, jak jedziesz bez strzemion, trzymaj pięty w dół (a dokładniej, 
po prostu wypuść nogi w dół i unieś palce tak, żeby napięły się mięśnie 
w łydkach).
Tak mnie uczono i tak staram się jeździć, chociaż nie zawsze jest to 
łatwe. Ale widziałem, co potrafi zrobić tamta instruktorka, więc mam do niej 
pełne zaufanie ;P

Pozdrawiam,
Gerard
Re: Jak często?
#842
Author: Natchniuza
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:14
11 lines
1545 bytes
Użytkownik "Piotr 'Gerard' Machej" <gerard@amber.eu.org> napisał w
wiadomości news:bjg707$gj3$3@atlantis.news.tpi.pl...

> prowadziła mi jazdy w Gliwicach

Gdzie dokladnie jezdziles??


--
Natchniuza
www.markus.horsesport.pl
Re: Jak często?
#845
Author: Natchniuza
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:17
12 lines
1625 bytes
Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura" <spoko_ws@no-spam.poczta.onet.pl> napisał
w wiadomości news:bjg6dk$k50$1@atlantis.news.tpi.pl...

> *) instruktorka: w wysiadywanym bez strzemion należy trzymać stopy tak,
jak w strzemieniu, czyli pięta w dół, palce do konia;

Zdecydowanie ten sposob ;)


--
Natchniuza
www.markus.horsesport.pl
Re: Jak często?
#860
Author: GraS
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:25
12 lines
1238 bytes
Użytkownik "czuczu"
> Pomóżcie bo nie wiem czy wystarczy jazda raz w tygodniu, może
> czesciej.
>
> pozdrawiam czuczu
>
nie ma sam sobie odpowiedz na pytanie, czy lepiej by było jeżdzić 2 rzay w
tyg. czy 5 czy też 7. Wydaje mi się oczywiste,że im częściej tym lepiej.To
lylko kwestia czasu, pieniędzy ,chęci, pieniędzy i pieniędzy:)Pozdrawiam
Grażyna
>
Re: Jak często?
#861
Author: Tomator
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:43
9 lines
1286 bytes
Użytkownik "GraS" <gras@wodex.ath.cx> napisał w wiadomości
news:bjhedc$a99$1@nemesis.news.tpi.pl...
> To
> lylko kwestia czasu, pieniędzy ,chęci, pieniędzy i pieniędzy

Albo zasług.
Polecam 4 razy dzienie na dobrych koniach z dobrymi instruktorami. To się
dopiero dostaje kopa edukacyjnego. Po dwóch miesiącach jesteś master.
 :o)
Re: Jak często?
#843
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:46
12 lines
1732 bytes
Użytkownik Natchniuza napisał:
> Gdzie dokladnie jezdziles??

Nawet nie potrafię Ci w tej chwili odpowiedzieć ;) Byłem razem z narzeczoną 
u naszej wspólnej znajomej przez kilka dni, i ona zabrała nas do stajni, 
w której jeździ. Miałem tam raptem trzy treningi, ale naprawdę mile 
je wspominam :) Jeśli zależy Ci na informacji, która to dokładnie stajnia 
była i o której instruktorce mówię, to mogę się spróbować dowiedzieć 
o adres i nazwisko :)

Pozdrawiam,
Gerard
Re: Jak często?
#848
Author: Anaa
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:47
67 lines
4207 bytes
Nika wrote:
>> moja koleżanka w siodle się trzymała, tylko nie umiała jeszcze
>> specjalnie konia popędzić do kłusa;) bo bez łydki konik sam się
>> zatrzymywał;)
>
> pisalas, ze nie umiala kierowac..... a to roznica;-)

hmm... no nie specjalnie umiała działac łydką;) Chociaż... wiesz, tam
jechaliśmy ogon za ogonem, można było puścić wodze, a konik i tak szedł tak
jak ten przed nim (chyba że akurat była jakaś smakowita zielenina po
drodze:> to wtedy stawał)

> ale chyba przyznasz, ze dzieki temu jezdzisz bardzo dobrze:-)

eee... no bez przesady.

> Niby jezdze na ostro od 3 miesiecy, a wczesniej (wiele lat temu) z
> doskoku przed prawie 2 miesiace, ale pierwszy teren, potykanie sie
> konia, uswiadomilo mi, ze jednak bardzo malo umiem.....
> Potem wrocilam z pokora na ujezdzalnie i juz sie tak w teren nie
> pcham;->

Hehe, a moja koleżanka wolała tereny, bo na ujeżdżalni trudniej;) hehh;) co
wcale nie znaczy, że na ujeżdżalni nie chciała jeździć:)

> Wiem, ze wiele nauki przede mna, a wczesniej o teren
> dopominalam sie codziennie;-) Myslalam, ze juz wszystko umiem, ale
> kon w terenie zupelnie inaczej chodzi. Jest zywy, szybko reaguje na
> pomoce, jest wszystkim zainteresowany, chce galopowac, klusowac....
> jest chetny az milo.

I tutaj też zależy to od konia;) Bo moja koleżanka miała takiego konika na
początku, który wcale się tak nie rwał do szleńczych kłusów czy galopów:)
Szedł sobie spokojnie za zadkiem. Ale tu już widać było, że instruktor zna
konie, bo miałam też okazję siedzieć na koniu który faktycznie rwał się do
galopu i szybkeigo kłusa  ( z tym że znowu - tak samo w terenia jak i na
łączce czy też padoczku ).

[półsiad]
> ucze sie..... miesnie mi wysiadaja;->

No a ja właśnie najlepiej nauczyłam się półsiadu w galopie. Jeśli źle się
siedzi to od razu leci się na szyję konia...;)

> Galopu nie zaliczylam jeszcze, trenerka pierwszy galop wprowadza
> TYLKO w terenie, nie na ujezdzalni. Wczesniej uczy polsiadu, potem
> szlifuje galop na ujezdzalni, ale ten "pierwszy raz" jest w terenie.

czemu? tak z ciekawości pytam, może wiesz? Ja akurat teżmiałam swój pierwszy
galop w terenia, a właściwie na łączce, w kółeczku, za innymi końmi... ale
chyba różnie to bywa?

> Niewazne.... nie znam wielu instruktorow (w miare dobrze to moze 2),
> nie jezdze latami, ale oboje w teren biora tylko osoby, ktore z
> koniem sobie juz swietnie radza. Nie musi byc natychmiast galop, ale
> klus musi byc opanowany, klus wysiadywany, jazda bez strzemion itp.

Hmm... no tak. A ja mam takie wrażenie, że tak jak pojechałam w Jaszkowie w
teren, to w mojej warszawskiej stajni bym się bała. tzn w tej w Wilanowie.
na Wolicy raczej nie, znam dość dobrze tamte konie. U mnie to zależy od
zaufania do konia. Na koniu którego znam z dziwnych wyskoków bałabym sie
pojechać w teren.  Mimo, że mam opanowane chyba nieźle wszystkie chody i
jakoś daję sobie radę w siodle...;)

-- 
pozdr.
Marta;)
Re: Jak często?
#858
Author: Anaa
Date: Mon, 08 Sep 2003 08:51
11 lines
1269 bytes
Wojciech "Spook" Sura wrote:

> Za 3 tyg. koń-czą mi się wakacje, zaczynają studia i z
> jazdami może byc ciężko (chyba, że uda mi się wkręcić do sekcji
> jeździeckiej w wyższej uczelni...)

oo... jest coś takiego?

-- 
pozdr.
Marta;)
Re: Jak często?
#862
Author: GraS
Date: Mon, 08 Sep 2003 09:24
14 lines
1487 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bjhg04$fsl$1@news.onet.pl...
> Użytkownik "GraS" <gras@wodex.ath.cx> napisał w wiadomości
> news:bjhedc$a99$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > To
> > lylko kwestia czasu, pieniędzy ,chęci, pieniędzy i pieniędzy
>
> Albo zasług.
> Polecam 4 razy dzienie na dobrych koniach z dobrymi instruktorami. To się
> dopiero dostaje kopa edukacyjnego. Po dwóch miesiącach jesteś master.
>  :o)
>
> opowiesz nam o tym:P??
Re: Jak często?
#863
Author: GraS
Date: Mon, 08 Sep 2003 09:34
16 lines
1626 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bjhg04$fsl$1@news.onet.pl...
> Użytkownik "GraS" <gras@wodex.ath.cx> napisał w wiadomości
> news:bjhedc$a99$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > To
> > lylko kwestia czasu, pieniędzy ,chęci, pieniędzy i pieniędzy
>
> Albo zasług.
> Polecam 4 razy dzienie na dobrych koniach z dobrymi instruktorami. To się
> dopiero dostaje kopa edukacyjnego. Po dwóch miesiącach jesteś master.
>  :o)
>
> oj, chętnie bym zaliczyła treningi u naszej znamienitej dressażystki
Katarzyny J.M.Już ona by mnie nauczyła pasażu i piafu. Ona nawet psa tego
nauczy:)
Re: Jak często?
#864
Author: Tomator
Date: Mon, 08 Sep 2003 09:48
8 lines
1585 bytes
No, mogę opowiedzieć. W końcu od czegoś ten barek w Bartoszewie jest ;o)
A co do piafów Pani K.M.J. to zalecam sporą ostrożnośc. Podstawową sprawą
jest ruch konia naprzód, nie w górę. Jakkolwiek jej konie poruszają się
efektownie, często brak "tego czegoś". Jesienią w Poznaniu byłem pod
wrażeniem, ale po przejeździe coś zaczęło mi mówić, że to nie to. Od
Opryszka wolę Etalonę. Mimo, że ma problemy z rytmem, na zawodach w ten
weekend widać w niej było wspaniałą energię idąca od zadu. To lubię. No i do
Bogusława M. masz chyba bliżej :)
Re: Jak często?
#849
Author: Nika
Date: Mon, 08 Sep 2003 12:28
21 lines
1926 bytes
"Anaa" <lorilay@go2.pl> wrote in message
> czemu? tak z ciekawości pytam, może wiesz?

Ja akurat teżmiałam swój pierwszy
> galop w terenia, a właściwie na łączce, w kółeczku, za innymi końmi... ale
> chyba różnie to bywa?

nie wiem dokladnie, ale tak mysle, ze konie w terenie sa chetne do galopu.
Ujezdzalnia nie jest duza, ledwo siekon rozpedzi, a juz musi zakrecac....
Moze tu wlasnie o to chodzi, by byla dluga prosta, na ktorej mozna pocwiczyc
dosiad nie martwiac sie, ze kon zaraz zwolni przy narozniku ujezdzalni, albo
dlatego, ze galopowac po ujezdzalni to one nie lubia.
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana

>
Re: Jak często?
#844
Author: Natchniuza
Date: Mon, 08 Sep 2003 19:49
15 lines
1921 bytes
Użytkownik "Piotr 'Gerard' Machej" <gerard@amber.eu.org> napisał w
wiadomości news:bjhflq$dn9$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Jeśli zależy Ci na informacji, która to dokładnie stajnia
> była i o której instruktorce mówię, to mogę się spróbować dowiedzieć
> o adres i nazwisko :)

Zalezy mi :) Ja jestem z tych okolic wlasnie i znam pare klubow w Gliwicach
i w poblizu Gliwic. Chetnie sie dowiem, gdzie jezdziles :) Jesli Ci
oczywiscie nie sprawi klopotu dowiedzenie sie o adres :)

Pozdrawiam,

--
Natchniuza
www.markus.horsesport.pl
Re: Jak często?
#865
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Wed, 10 Sep 2003 23:00
12 lines
1732 bytes
> jest ruch konia naprzód, nie w górę. Jakkolwiek jej konie poruszają się
> efektownie, często brak "tego czegoś". ...wolę Etalonę. Mimo, że ma
problemy z rytmem, na zawodach w ten
> weekend widać w niej było wspaniałą energię idąca od zadu. To lubię.


jesli w etalony ruchu widzisz duzo zadu, to ja nie mam pojecia o ujezdzeniu.
sorry, kon nie dokracza ani w stepie, ani w klusie, ma slabe galopy...
gdzie tu zad?? choc oczywiscie chcialabym zeby moja szkapa tak czarowala
sedziow efektownym przodem, jednak zadu z etalona bym nie zamienila. wole
jednak konie  k.m.j, ktore  prezentuja ZEBRANIE a
nie tylko machanie przednimi nogami..
Re: Jak często?
#866
Author: Tomator
Date: Mon, 15 Sep 2003 19:38
24 lines
2646 bytes
Użytkownik "..::Loc'hlaith::.." <eashadh@wp.pl> napisał w wiadomości
news:bk41vc$er7$1@news.onet.pl...
> jesli w etalony ruchu widzisz duzo zadu, to ja nie mam pojecia o
ujezdzeniu.
> sorry, kon nie dokracza ani w stepie, ani w klusie, ma slabe galopy...
> gdzie tu zad?? choc oczywiscie chcialabym zeby moja szkapa tak czarowala
> sedziow efektownym przodem, jednak zadu z etalona bym nie zamienila. wole
> jednak konie  k.m.j, ktore  prezentuja ZEBRANIE a
> nie tylko machanie przednimi nogami..

Biorąc pod uwagę, że Etalona długim koniem jest, dokraczanie należy uznać za
większy wyczyn niż u większości innych koni. Nie wiem czy zauważyłaś fakt,
że tylne nadpęcia tej kobyły prawie nie wychodziły za pion - zatem można
powiedzieć, że miała zad podstawiony. I taka akcja zadu rzadko spotykaną
jest, a postęp kobyła poczyniła ogromny. Machanie nóżkami przednimi to efekt
podstawienia zadu. Zresztą wiesz, co ja będę tłumaczyć. Podobała mi się
kobyła ostatnio, tym bardziej że pamiętam ją z Leśna, kiedy to jeżdżąc u
Skoczylasa była taka sobie.
Nie przeszkadza mi to podziwiać efektów długoletniej pracy nad pewną
przyprószoną. Ale Lona mnie na Osowie zaskoczyła. Nawet Ordalowi się
podobała, choć niektórzy twierdzą, że miał na myśli Miłosza ;o)
Ostatnio Opryszka widziałem rok temu. Zebranie było, jak najbardziej. Ale
nie było to to, co chciałbym, żeby prezentował mój koń. Może się od tamtego
czasu coś zmieniło, może przy okazji zobaczę i zweryfikuję poglądy.
Re: Jak często?
#867
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Mon, 15 Sep 2003 21:34
16 lines
2104 bytes
 Nie wiem czy zauważyłaś fakt,
> że tylne nadpęcia tej kobyły prawie nie wychodziły za pion - zatem można
> powiedzieć, że miała zad podstawiony. I taka akcja zadu rzadko spotykaną
> jest

Bukieta Róż Pani Kasia juz dawno sprzedala. A co do Lonci - owszem, klusy
poprawila, ale "przodem". Sam Milosz nawet nie usiluje wmowic nikomu ze jego
kobyla ma mocny zad - mocnego zadu nigdy miec nie bedzie, bo taka ma budowe.
Trudno uznawac za wyczyn podstawienie zadu ukonia, ktorego w przyszlym roku
zobaczyc mamy w grand prix, chyba ze mamy na mysli piaffy i pasaze celebesa.
mniejsza. mozesz miec swoje zdanie, jednak niewiele znajdziesz osob, ktrore
zgodza sie z teza o mocnym zadzie etalony.
owszem - tak slaby zad jest rzadko spotykany u koni ujezdzeniowych. Nie
twierdze ze kobyla nie progresuje - owszem, idzie w gore, ale zad miala, ma
i bedzie miala slaby. Co oczywiscie nie przeszkadza jej w zaden sposob, a
wymaga duuuzo wyslku od jezdzca.
Re: Jak często?
#868
Author: Tomator
Date: Tue, 16 Sep 2003 08:07
13 lines
1883 bytes
> Bukieta Róż Pani Kasia juz dawno sprzedala. A co do Lonci - owszem, klusy
> poprawila, ale "przodem". Sam Milosz nawet nie usiluje wmowic nikomu ze
jego
> kobyla ma mocny zad - mocnego zadu nigdy miec nie bedzie, bo taka ma
budowe.

A ja temu wcale nie przeczę i nie twierdzę, że ma kobyła mocny zad, bo nie
ma. Jednak postawa tylnych łapek poprawiła się mocno i jak na takiego konia
dużo lepsza już chyba być nie może. Mnie się podoba. Także jako dowód na to,
że kiedy koń ma wady budowy, to nie po to żeby narzekać, tylko brać się do
roboty. Można powiedzieć, że Etalona jest gorsza od większosci koni (z racji
budowy chociażby) ale można też powiedzieć, że zaszła dużo dalej. No a
przecież o to w tym wszystkim chodzi.
Re: Jak często?
#869
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Tue, 16 Sep 2003 11:09
15 lines
1965 bytes
> A ja temu wcale nie przeczę i nie twierdzę, że ma kobyła mocny zad, bo nie
> ma.

ktos tu chyba sobie zaprzecza;)


Co do zajscia dalej - oczywiscie sie z Toba zgadzam, tym mniej rozumiem
pierwszy post stawiajacy zad etalony wyzej niz zady koni pani Kasi. I
rozczulanie sie nad "wspaniala energia", ktorej osobiscie nie dostrzegam i
ktora doprawdy jest nieosiagalna przy zadzie tak slabym. Z reszta - tak
naprawde to przerodzilo sie w jakis spor akademicki;) konie pani Kasi
podobaja mi sie i beda podobac, pomimo mniej lub bardziej sprawdzonych
plotek na temat jej treningow i pomimo tego, ze - jak powiedzial pewnien
madry pan - cel nie uswieca, ale USWINCA srodki;) mimo wszystko - w tej
dyscyplinie sportu wazny jest efekt koncowy, a ten jest imponujacy.
Re: Jak często?
#870
Author: Tomator
Date: Wed, 17 Sep 2003 07:48
19 lines
2521 bytes
Wychodzi na to, że myślimy podobnie, a jedyne w odmienny sposób to wyrażamy.

Jest oczywiste, że idąc na północny zachód będziemy bliżej bieguna niż idąc
na wschód, ale jeżeli naprawdę chcemy do niego dotrzeć, lepiej jest iść na
północ. Jednak czym dalej w las tym sięcej drzew, a nawet mając kompas
możemy zabłądzić, gdyż biegum magnetyczny nie pokrywa się z geograficznym.
Jednak samo oglądanie zorzy polarnej jest warte wysiłku...

No i w jeździectwie jest niestety podobnie. Nieważne w którą stronę, zawsze
się do jakiegoś morza dojdzie, natomiast to, który brzeg jest właściwy, nie
jest jednoznacznie ustalone. Stąd zakręty i skrzyżowania. Każdy z nas może
kiedyś stwierdzić, że idzie w złym kierunku, a do tego czasu będzie posądzać
o błądzenie innych. Przyjmując, że słuszny kierunek jest jeden, w większości
wypadków będzie miał rację, choć sam może być daleko w malinach. Czas pokaże
ile kto miał racji i nie chodzi tu o mnie czy Ciebie nawet. Kiedyś błądziło
całe jeździectwo, na czym zarabiali kowale produkując coraz dłuższe ostrogi
i czanki munsztuków. Dziś... no cóż, podziwiamy Kasię M.J., Magdę M. czy
Ullę S. ale czy ta ostatnia osiągnęła doskonałość, pokaże dopiero historia.
Może kiedyś pojawi się ktoś jeszcze lepszy?
Re: Jak często?
#871
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Sun, 21 Sep 2003 07:32
9 lines
1719 bytes
wow, co za imponijace lanie wody pozbawione wiecej niz 15% rzeczowej
tresci... jestem pod wrazeniem;) Poki co nie zaczne jednak przerabiac konia
na mode Parellich.

Mozna nazwac to bladzeniem, mozna poszukiwaniem jezyka, ktorym porozumiewa
sie z nami kon. A czy kierunek jest jeden?? Kierunkow jest chyba tyle, co
koni i jezdzcow. A rzekome sposoby i tak musza byc przyswajane na wlasnym
gruncie z mniejszymi lub wiekszymi odchyleniami, ale zawsze jakimis.
Tymczasem.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads