Thread View: alt.pl.konie
30 messages
30 total messages
Started by Wojciech "Spook" Sura
Thu, 21 Aug 2003 18:22
Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Thu, 21 Aug 2003 18:22
Date: Thu, 21 Aug 2003 18:22
23 lines
2328 bytes
2328 bytes
Witka wszystkim! Właśnie wróciłem z wakacji na chatę... średnie to były wakacje (z rodzicami nad morzem), a koniki widziałem tylko w moim zeszycie, gdzie staram się narysować co lepsze... więc z radością zasiadam dziś do kompa ze świadomością, iż pojutrze jadę na cały dzionek do mojej ulubionej stadniny i po raz pierwszy od chyba miesiąca spotkam się z moją ulubioną siwką - Diną. BTW pytanko - po jak długim czasie "niejeżdżenia" można zacząć odczuwać pewne problemy przy jeździe (tj. niewytrenowanie mięśni, słaby dosiad itp.)? Mi to (mam nadzieję) na razie nie grozi, bo przestałem jeździć tylko na 10 dni (bo dotychczas, przez ostatnie 2 lata jeździłem regularnie co tydzień) a przed morzem miałem 2-tyg obóz jeździecki, ale warto wiedzieć tym bardziej, że jadę za miesiąc na studia do Wrocka i nie wiem, jak często będę mógł uprawiać ten szlachetny sport. Może uda się załatwić jeździectwo jako WF (np na polibudzie wrocławskiej można wybrać taki fakultet), ale jak jest na uniwerku - nie wiem. Drugie pytanko dotyczy właśnie stadnin - gdzie można we Wrocku (lub w miarę niedalekich okolicach) pojeździć? Pozdrawiam -- Spook. -- "Program komputerowy to magiczne zaklęcie zamieniające dane wejściowe na komunikaty o błędach" Mail: spoko_ws@anti-spam.poczta.onet.pl (usuń anti-spam.) Tlen: Spoko_ws, www.spooksoft.prv.pl
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Csirke
Date: Fri, 22 Aug 2003 06:26
Date: Fri, 22 Aug 2003 06:26
10 lines
1399 bytes
1399 bytes
BTW pytanko - po jak długim czasie "niejeżdżenia" można zacząć > odczuwać pewne problemy przy jeździe (tj. niewytrenowanie mięśni, słaby > dosiad itp.)? Kwestia uwarunkowań indywidualnych. Dla jednych jest to miesiąc, dla innych pół roku. Pocieszę jednak, że mięśnie po takiej przerwie dość szybko przypominają sobie to, co zapomniały. Csirke
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Kasik
Date: Fri, 22 Aug 2003 06:47
Date: Fri, 22 Aug 2003 06:47
8 lines
1330 bytes
1330 bytes
Cześć Możesz śmiało przyjeżdzać do wrocławia jest tu całkiem sporo stadnin i do wiekszości jest nawet przyzwoity dojazd komunikacją miejską :)) A co do zajęc Wf na polibudzie to nie ma problemu możesz zapisać się do sekcji to wtedy jeżdzisz już od pierwszego roku, a jak nie to zajecia z wf można rozpocząc dopiero na drugim roku. pozdrawiam
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: KS
Date: Fri, 22 Aug 2003 11:35
Date: Fri, 22 Aug 2003 11:35
36 lines
2627 bytes
2627 bytes
Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura" <spoko_ws@no-spam.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:bi32qr$so9$1@news.onet.pl... > Witka wszystkim! Właśnie wróciłem z wakacji na chatę... średnie to były > wakacje (z rodzicami nad morzem), a koniki widziałem tylko w moim zeszycie, > gdzie staram się narysować co lepsze... więc z radością zasiadam dziś do > kompa ze świadomością, iż pojutrze jadę na cały dzionek do mojej ulubionej > stadniny i po raz pierwszy od chyba miesiąca spotkam się z moją ulubioną > siwką - Diną. BTW pytanko - po jak długim czasie "niejeżdżenia" można zacząć > odczuwać pewne problemy przy jeździe (tj. niewytrenowanie mięśni, słaby > dosiad itp.)? Mi to (mam nadzieję) na razie nie grozi, bo przestałem jeździć > tylko na 10 dni (bo dotychczas, przez ostatnie 2 lata jeździłem regularnie > co tydzień) a przed morzem miałem 2-tyg obóz jeździecki, ale warto wiedzieć > tym bardziej, że jadę za miesiąc na studia do Wrocka i nie wiem, jak często > będę mógł uprawiać ten szlachetny sport. Może uda się załatwić jeździectwo > jako WF (np na polibudzie wrocławskiej można wybrać taki fakultet), ale jak > jest na uniwerku - nie wiem. Drugie pytanko dotyczy właśnie stadnin - gdzie > można we Wrocku (lub w miarę niedalekich okolicach) pojeździć? > > Pozdrawiam -- Spook. Jeśli chcesz uniknąć zakwasów po prostu zawsze przed jazdą zrób sobie rozgrzewkę, przebiegnij kilkadziesiąt metrów, zrób parę wymachów ramion, skrętów tułowia, skłonów i przysiadów. Możesz się też chwilę porozciądać. Skup uwagę na partiach mięśni zaangażowanych podczas jazdy. Pozdrawiam, kamil
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: sq1euo
Date: Fri, 22 Aug 2003 11:46
Date: Fri, 22 Aug 2003 11:46
19 lines
1569 bytes
1569 bytes
Użytkownik "KS" <schizoid@poczta.NOSPAMonet.pl> napisał w wiadomości news:bi4v80$apl$1@news.onet.pl... > Skup uwagę na partiach mięśni zaangażowanych podczas jazdy. czyli wszystkich:)))) tak,tak,...przy jezdzie konno prawie wszystkie miesnie pracuja. Dotknijcie jakiegos miesnia nawet podczas jazdy stepem,..zobaczycie ze "pracuje". Ja bym jeszcze proponowal po dluzszej przerwie przecwiczenie miesci przywodzicieli ud,...czyli pilka miedzy kolana i posciskac troche,..to powinno pomoc. Pozdrawiam -- Jarek (SQ1EUO) sq1euo@stud.pam.szczecin.pl sq1euo@wp.pl
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Fri, 22 Aug 2003 17:43
Date: Fri, 22 Aug 2003 17:43
22 lines
1815 bytes
1815 bytes
Świadek Kasik <gmerek@gazeta.pl> zeznał: > Cześć > Możesz śmiało przyjeżdzać do wrocławia jest tu całkiem sporo stadnin > i do wiekszości jest nawet przyzwoity dojazd komunikacją miejską :)) Podniosłaś mnie na duchu :) > A co do zajęc Wf na polibudzie to nie ma problemu możesz zapisać się > do sekcji to wtedy jeżdzisz już od pierwszego roku, a jak nie to > zajecia z wf można rozpocząc dopiero na drugim roku. > > pozdrawiam Zgoda, to już wiem (sprawdzałem), tylko, czy na uniwerku jest też coś takiego? Bo jeśli tak to się zapiszę bez chwili wahania :) Pozdrawiam -- Spook. -- "Program komputerowy to magiczne zaklęcie zamieniające dane wejściowe na komunikaty o błędach" Mail: spoko_ws@anti-spam.poczta.onet.pl (usuń anti-spam.) Tlen: Spoko_ws, www.spooksoft.prv.pl
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Kasik
Date: Sat, 23 Aug 2003 16:56
Date: Sat, 23 Aug 2003 16:56
13 lines
1405 bytes
1405 bytes
> Zgoda, to już wiem (sprawdzałem), tylko, czy na uniwerku jest też coś > takiego? Bo jeśli tak to się zapiszę bez chwili wahania :) a na uniwerku to tam jest dowolność w wyborze wf i też jest możliwość jazdy konnej, pół mojej grupy była z uniwerku :)) więc ja widzisz nie ma żadnych poblemików więc śmiało przyjeżdżaj Zdroowka -- ==Kasik==
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Tomator
Date: Tue, 26 Aug 2003 11:20
Date: Tue, 26 Aug 2003 11:20
9 lines
1431 bytes
1431 bytes
Użytkownik "sq1euo" <sq1euo@wp.pl> napisał w wiadomości news:bi5032$onk$1@nemesis.news.tpi.pl... > Ja bym jeszcze proponowal po dluzszej przerwie przecwiczenie > miesci przywodzicieli ud,... Tak, parę szpagatów itp... Tylko bez przesady. Rozgrzewka może i tak, ale trening przywodzicieli to dla jeźdźca więcej szkody niż pożytku. Są lepsze sposoby utrzymania się na koniu niż mocne ściskanie siodła kolanami.
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: sq1euo
Date: Wed, 27 Aug 2003 00:07
Date: Wed, 27 Aug 2003 00:07
27 lines
1885 bytes
1885 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:biffqr$q9k$1@news.onet.pl... > Użytkownik "sq1euo" <sq1euo@wp.pl> napisał w wiadomości > news:bi5032$onk$1@nemesis.news.tpi.pl... > > Ja bym jeszcze proponowal po dluzszej przerwie przecwiczenie > > miesci przywodzicieli ud,... > > Tak, parę szpagatów itp... > Tylko bez przesady. Rozgrzewka może i tak, ale trening przywodzicieli to dla > jeźdźca więcej szkody niż pożytku. Są lepsze sposoby utrzymania się na koniu > niż mocne ściskanie siodła kolanami. Nie chodzi o to,zeby je przecwiczyc aby mocniej sciskac konia kolanami,ale o to,zeby po jezdzie nie dostac zakwasow,bo przeciez jakby nie patrzec przywodziciele pracuja dosyc aktywnie. Pozdrawiam -- Jarek (SQ1EUO) sq1euo@stud.pam.szczecin.pl sq1euo@wp.pl
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Tomator
Date: Wed, 27 Aug 2003 06:25
Date: Wed, 27 Aug 2003 06:25
15 lines
1837 bytes
1837 bytes
Użytkownik "sq1euo" <sq1euo@wp.pl> napisał w wiadomości news:bigtfp$82$2@atlantis.news.tpi.pl... > Nie chodzi o to,zeby je przecwiczyc aby mocniej sciskac konia kolanami,ale o > to,zeby po jezdzie nie dostac zakwasow,bo przeciez jakby nie patrzec > przywodziciele pracuja dosyc aktywnie. Lepiej aby nie pracowały zbyt aktywnie, kwestia dosiadu. Ostatnio po dłuuugiej przerwie (ponad miesiąc) jeździłem przez tydzień codziennie - bez żadnych rozgrzewek przed i masaży po. Czułem niektóre mięśnie, ale nie dokuczały mi one. Po prostu miło było znowu wiedzieć, że są. Tak czy inaczej, najprościej chyba pojechać do stajni rowerem i na rowerze wrócić. Tak robiłem aby dostać pierwsze jazdy w życiu (12km w jedną stronę) i dobrze było.
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Michał Baszyński
Date: Wed, 27 Aug 2003 12:11
Date: Wed, 27 Aug 2003 12:11
26 lines
2179 bytes
2179 bytes
Tomator wrote: >>Nie chodzi o to,zeby je przecwiczyc aby mocniej sciskac konia kolanami,ale > > o > >>to,zeby po jezdzie nie dostac zakwasow,bo przeciez jakby nie patrzec >>przywodziciele pracuja dosyc aktywnie. > > > Lepiej aby nie pracowały zbyt aktywnie, kwestia dosiadu. Ostatnio po > dłuuugiej przerwie (ponad miesiąc) jeździłem przez tydzień codziennie - bez > żadnych rozgrzewek przed i masaży po. Czułem niektóre mięśnie, ale nie > dokuczały mi one. Po prostu miło było znowu wiedzieć, że są. dokladnie :-) Zapomniales dodac, ze to jeszcze tez zalezy od konika i siodla - jesli konik wysoki, ale raczej waski i siodlo dobre, wygodne (jak w moim przypadku), to nie ma problemow. I to mimo tego, ze ja mialem "troche" dluzsza przerwe od Ciebie (od konca sierpnia 2002 do poczatku sierpnia 2003) a potem ponad dwa tygodnie codziennych i intensywnych jazd (najkrotsza 1.5h, najdluzsza ponad 7h, oczywiscie z krotkimi przerwami w srodku). Pozdr Michal
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Tomator
Date: Wed, 27 Aug 2003 21:21
Date: Wed, 27 Aug 2003 21:21
10 lines
1603 bytes
1603 bytes
Użytkownik "Michał Baszyński" <mbaszyns@nie.dla.spamu.gazeta.pl> napisał w wiadomości news:bii78j$l8j$1@nemesis.news.tpi.pl... >dokladnie :-) Zapomniales dodac, ze to jeszcze tez zalezy od konika i >siodla Jak zwykle w życiu - nieliniowa funkcja wielu zmiennych. Ideał jest niedościgniony, można sobie co najwyżej poaproksymować. Ale niezależnie od siodła i konia, jak kogoś nauczą "trzymać się mocno kolanami" to żaden sprzęt i zwierzak nie pomoże.
Re: Powrót z wakacji... do koników :)
Author: Nika
Date: Wed, 27 Aug 2003 21:46
Date: Wed, 27 Aug 2003 21:46
17 lines
1759 bytes
1759 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in >Ale niezależnie od > siodła i konia, jak kogoś nauczą "trzymać się mocno kolanami" to żaden > sprzęt i zwierzak nie pomoże. a ja slyszalam teorie, ze najlepszymi jezdzcami byli ulani.... u nich wkladano monete pod kolano i nie miala prawa wypasc. Podobniez byli niedoscignieni w jezdzie konnej;-) No to jak to jest? Kolanami sie trzymamy konia czy czyms innym? ;-) Moja trenerka kladzie nacisk na kolana i lydki. -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Z monetą pod kolanem
Author: Tomator
Date: Wed, 27 Aug 2003 23:11
Date: Wed, 27 Aug 2003 23:11
32 lines
3109 bytes
3109 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości news:bij86o$6f1$1@news.onet.pl... > a ja slyszalam teorie, ze najlepszymi jezdzcami byli ulani.... u nich > wkladano monete pod kolano i nie miala prawa wypasc. Podobniez byli > niedoscignieni w jezdzie konnej;-) Tak, szczególnie szczecińscy ułani. Kiedy galopują to nie na koniu ale gdzieś w okolicach powiewają - zabawny widok. Moneta jeżeli nie wypada to tylko dlatego, że wpada do cholewy. > No to jak to jest? Kolanami sie trzymamy konia czy czyms innym? ;-) Moja > trenerka kladzie nacisk na kolana i lydki. Kiedy człowiek mocno śicska konia kolanami za pomocą przywodzicieli i w ten sposób chce się utrzymać w siodle, to wskutek ruchów konia kolana przesuwają się ku górze, gdzie jest koń węższy i w końcu po chwilowym przyjęciu postawy wyścigowej a następnie desantowej jeździec doświadcza przyziemienia, czyli kontaktu z podłożem. Jeżeli uczył się wcześniej w aeroklubie to może zdąży wystawić podwozie, co jednak jest trudne, bo nie ma sterów ani skrzydeł. W takiej sytuacji utrzymanie monety staje się nieco trudne do wykonania. Z drugiej strony, jeżeli jeździec doświadczy głębokiego dosiadu, obciągając odnóża i "wpuszczając konia między nogi", wówczas jego dosiad staje się pewny, stabilny, zaś nogi na całej długości przylgną do konia. Nawet pięta jest na dole i palce są "do konia". To jednak wymaga rozluźnienia i cokolwiek ćwiczeń. W tym przypadku zwiększona objętość zbytnio wytrenowanych przywodzicieli może przeszkadzać w przyjęciu takiego dosiadu (polecam książkę "Gawędy jeździeckie"). Oczywiście przywodziciele potrzebne są, w czasie skoków na przykład. Nie tylko przez przeszkody - również przy skokach w bok i we wszelkich kierunkach, jakie może wymyślić wesoły konik. Jednak ich działanie jest raczej chwilowe niż stałe.
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Nika
Date: Thu, 28 Aug 2003 11:31
Date: Thu, 28 Aug 2003 11:31
31 lines
2617 bytes
2617 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in message news:bijdqg$h2b$1@news.onet.pl... > Tak, szczególnie szczecińscy ułani. Kiedy galopują to nie na koniu ale > gdzieś w okolicach powiewają - zabawny widok. Moneta jeżeli nie wypada to > tylko dlatego, że wpada do cholewy. nie jest to prawda;-) Mowie o ULANACH, nie o ulanach.... Ich nic nie bylo w stanie wysadzic z siodla. Moze ten test monety mial pokazac pelne przyleganie nogi do konia i siodla, nie tylko dzialanie docisku omawianego kolana jeno;-) > Z drugiej strony, jeżeli jeździec doświadczy głębokiego dosiadu, obciągając > odnóża i "wpuszczając konia między nogi", wówczas jego dosiad staje się > pewny, stabilny, zaś nogi na całej długości przylgną do konia. Nawet pięta > jest na dole i palce są "do konia". To jednak wymaga rozluźnienia i > cokolwiek ćwiczeń. no w sumie to mialam na mysli, ale kolano to tez czesc nogi;-) Uda same sie przyklejaja z racji wagi mej, kolana i lydki maja tendencje do latania, pewno stad kladzie nacisk na ponizsze;-) Kwestia niezrozumienia miedzy nami. Jestem na etapie opierania sie kolanami o siodlo w czasie anglezowania, ale moj dosiad pozostawia wiele do zyczenia jeszcze;-> w koncu ucze sie dopiero pare miesiecy i mam prawo byc jeszcze sierotka;-) -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Tomator
Date: Thu, 28 Aug 2003 15:14
Date: Thu, 28 Aug 2003 15:14
16 lines
1764 bytes
1764 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości news:bikpdm$agp$1@news.onet.pl... > nie jest to prawda;-) Mowie o ULANACH, nie o ulanach.... Ich nic nie bylo w > stanie wysadzic z siodla. Prawdziwi ułani to osobna kwestia, niestety reputację psują im nieudolni naśladowcy. > no w sumie to mialam na mysli, ale kolano to tez czesc nogi;-) Uda same sie > przyklejaja z racji wagi mej, kolana i lydki maja tendencje do latania, Ćwiczenie czyni mistrza. Życzę powodzenia i opanowania tajników mistrzowskiej jazdy. Szczerze.
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Nika
Date: Thu, 28 Aug 2003 19:21
Date: Thu, 28 Aug 2003 19:21
18 lines
1692 bytes
1692 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in message news:bil69h$fg5$2@news.onet.pl... > Prawdziwi ułani to osobna kwestia, niestety reputację psują im nieudolni > naśladowcy. uff.. no to juz wszystko jasne.... >Życzę powodzenia i opanowania tajników > mistrzowskiej jazdy. Szczerze. dziekuje:-) -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: Z monetą pod kolanem
Author: AZI
Date: Tue, 02 Sep 2003 21:10
Date: Tue, 02 Sep 2003 21:10
13 lines
1627 bytes
1627 bytes
> ...w końcu po chwilowym przyjęciu postawy > wyścigowej a następnie desantowej jeździec doświadcza przyziemienia, czyli > kontaktu z podłożem. Jeżeli uczył się wcześniej w aeroklubie to może zdąży > wystawić podwozie, co jednak jest trudne, bo nie ma sterów ani skrzydeł. Czyżbyś Tomatorze przyziemiał kiedyś w życiu wyciagając podwozie, bynajmniej nie konia? :-) --- Pozdrufka AZI www.dropzone.pl
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Tomator
Date: Tue, 02 Sep 2003 22:38
Date: Tue, 02 Sep 2003 22:38
13 lines
1858 bytes
1858 bytes
Użytkownik "AZI" <azi@dropzone.pl> napisał w wiadomości news:bj30t6$llq$1@nemesis.news.tpi.pl... > Czyżbyś Tomatorze przyziemiał kiedyś w życiu wyciagając podwozie, bynajmniej > nie konia? Niestety, moje próby zapisania się do aeroklubu spełzły na niczym. W końcu zająłem się końmi i tak zostało. Tak więc lotniczej sztuki lądowania nie opanowałem i zazwyczaj ląduję na najcięższą część ciała, choć raz udało mi się podwozie wystawić lądując na "4 łapy". Pech chciał, że było to akurat na egzaminie wstępnym na kurs instruktorski i lądowania w planie nie było, zatem czekała mnie poprawka...
Re: Z monetą pod kolanem
Author: AZI
Date: Wed, 03 Sep 2003 18:54
Date: Wed, 03 Sep 2003 18:54
11 lines
1545 bytes
1545 bytes
> Pech chciał, że było to akurat na > egzaminie wstępnym na kurs instruktorski i lądowania w planie nie było, > zatem czekała mnie poprawka... Współczuje, ja mimo że nie żadnych kursów nie robię latanie z koni mam opracowane :-) -- Pozdrufka AZI www.dropzone.pl
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Nika
Date: Wed, 03 Sep 2003 21:39
Date: Wed, 03 Sep 2003 21:39
13 lines
1702 bytes
1702 bytes
"AZI" <azi@dropzone.pl> wrote in message news:bj5daa$638$1@nemesis.news.tpi.pl... > ja mimo że nie żadnych kursów nie robię latanie z koni mam opracowane :-) a ja jeszcze ani razu nie spadlam (4 miesiace) i przyznam, ze tego sie najbardziej w jezdzie konnej boje;-) Wszystko przede mna..... -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: Z monetą pod kolanem
Author: sq1euo
Date: Wed, 03 Sep 2003 22:02
Date: Wed, 03 Sep 2003 22:02
18 lines
1874 bytes
1874 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości news:bj5mcs$3ku$1@news.onet.pl... > a ja jeszcze ani razu nie spadlam (4 miesiace) i przyznam, ze tego sie > najbardziej w jezdzie konnej boje;-) Wszystko przede mna..... Mowia,ze jak nie spadniesz to nie nauczysz sie jezdzic,..i cos w tym jest. Przy "locie" trzeba pamietac o tym,zeby wyrzucic nogi ze strzemion,a pozniej nie probowac sie bronic,..tylko sprobowac wyladowac bezladnie,to pomoze uniknac kontuzji. -- Jarek (SQ1EUO) sq1euo@stud.pam.szczecin.pl sq1euo@wp.pl GG: 1277234
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Wed, 03 Sep 2003 22:23
Date: Wed, 03 Sep 2003 22:23
29 lines
2981 bytes
2981 bytes
Użytkownik Nika napisał: > a ja jeszcze ani razu nie spadlam (4 miesiace) i przyznam, ze tego sie > najbardziej w jezdzie konnej boje;-) Wszystko przede mna..... Nie bój się :) Ja też pierwsze parę miesięcy przeżyłem bez upadku (jeżdżę z przerwami od około dwóch lat, więc nadal bardzo krótko). Pomimo tego podchodziłem do ewentualnego upadku na luzie - nie było to coś, co by mi spędzało sen z powiek. Pierwszy "upadek" przeżyłem zimą, kiedy nieco zbyt zamaszyście machnąłem nogą przy zsiadaniu... Rezultat był taki, że wylądowałem w śniegu na plecach po przeciwnej stronie konia niż chciałem ;P Drugi raz był już kolejnego lata (rok temu), kiedy jeden z klubowiczy prowadził mi jazdę i nakłonił mnie do robienia młynka na dosyć wrażliwym koniu ;) Wyglądało to tak, że kiedy przesuwałem się do przodu, to koń zaczynał wierzgać (miał trochę poraniony kłąb - teraz już jest odleczony). Tak samo się działo, kiedy przesuwałem się do tyłu, żeby odciążyć kłąb - tym razem za bardzo nacisnąłem na nerki. Ponieważ byłem odwrócony twarzą w stronę zadu, to po chwili stwierdziłem, że nie ma większego sensu próbować się dłużej utrzymać ;P Starałem się jak najlepiej zeskoczyć, ale i tak wylądowałem na boku - skończyło się na posiniaczonej nodze i łokciu oraz na zgiętym daszku toczka ;P Wydaje mi się, że najważniejsze w czasie lotu, to nie spinać się, tylko lądować w rozluźnieniu - dzięki temu chyba wylądujesz najbezpieczniej. No i przede wszystkim - nie myśl ciągle o upadku, bo tylko sobie popsujesz przyjemność z jazdy, a co ma być, to i tak kiedyś będzie ;) Pozdrawiam, Gerard
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Tomator
Date: Thu, 04 Sep 2003 07:00
Date: Thu, 04 Sep 2003 07:00
11 lines
2008 bytes
2008 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości news:bj5mcs$3ku$1@news.onet.pl... > a ja jeszcze ani razu nie spadlam (4 miesiace) i przyznam, ze tego sie > najbardziej w jezdzie konnej boje;-) Wszystko przede mna..... Kiedy spadam, to najwięcej radości mam ja, potem koń i na końcu publiczność. Po prostu trudno się nie śmiać, kiedy lądujesz zjeżdżając po szyi, mijając w pędzie końskie uszy, siadasz przed koniem, a on patrzy na Ciebie z góry z politowaniem i taką miną, jakby mówił "ojej, biedactwo...". A potem wstajesz i pękasz ze śmiechu, bo w ręce trzymasz tranzelkę zdjętą z konia "w locie" i nie wiadomo kiedy. A tyłek boli dopiero na drugi dzień.
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Nika
Date: Thu, 04 Sep 2003 11:25
Date: Thu, 04 Sep 2003 11:25
28 lines
2293 bytes
2293 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in message news:bj6nuo$4aa$1@news.onet.pl... Dzieki wszystkim za slowa otuchy i rady;-) Nie ukrywam, ze boje sie tego momentu, gdyz.. hmm..... mlodka nie jestem, wiec z upadkow i preznosci w ruchach troszke wyroslam;-> Dawno to bylo, jak sie wspinalam po drzewach;-) Dziekuje wiec za wsparcie i konkretne porady:-) > Po prostu trudno się nie śmiać, kiedy lądujesz zjeżdżając po szyi, mijając w > pędzie końskie uszy, siadasz przed koniem, a on patrzy na Ciebie z góry z > politowaniem i taką miną, jakby mówił "ojej, biedactwo...". A potem wstajesz > i pękasz ze śmiechu, bo w ręce trzymasz tranzelkę zdjętą z konia "w locie" i > nie wiadomo kiedy. :-))))))))))))))))) Obsmialam sie niezle z tego kwiecistego opisu:-))))))))))))))) Dzieki:-))))))))) -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Iza Wójcik
Date: Thu, 04 Sep 2003 15:46
Date: Thu, 04 Sep 2003 15:46
15 lines
2163 bytes
2163 bytes
> a ja jeszcze ani razu nie spadlam (4 miesiace) i przyznam, ze tego sie > najbardziej w jezdzie konnej boje;-) Wszystko przede mna..... Ja zaczynalam jezdzic konno 19 lat temu, wlasciwie jako dziecko i kiedy po kilku juz dobrych latach jazdy podczas jednej jazdy na ujezdzalni spadlam 13 ( slownie: trzynascie) razy przestalam sie przejmowac. Musze nawet przyznac, ze im czesciej spadalam - tym lepiej spadalam. Wlasciwie w wiekszosci przypadkow udawalo mi sie bardziej "zgrabnie zeskakiwac" niz spadac jakos szczegolnie bolesnie. Ostatnio mialam wywrotke z koniem na sliskiej i mokrej glinie ( oczywiscie z mojego niedopatrzenia i bledu) i nic mi sie nie stalo. Pamietaj o jednej, najwazniejszej rzeczy: cokolwiek by sie nie dzialo- pierwsza rzecz - wyrzucasz nogi ze strzemion! Iza Wójcik
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Nika
Date: Thu, 04 Sep 2003 21:00
Date: Thu, 04 Sep 2003 21:00
21 lines
2202 bytes
2202 bytes
"Iza Wójcik" <grzes.wojcik@gazeta.pl> wrote in message > Pamietaj o jednej, najwazniejszej rzeczy: cokolwiek by sie nie dzialo- > pierwsza rzecz - wyrzucasz nogi ze strzemion! czy mozna sie to upadku z konia przygotowac? Sama wiedza teoretyczna ma sie nijak do praktyki, a w najczarniejszych wizjach widze sie ze zlamanym kregoslupem, albo w jakims lzejszego kalibru, w gipsie;-> Glupie, nie? Dlatego jezdze zapamietale na huculkach, bo wiem, ze one chociaz nie zrobia tego specjalnie. Na tyle poznalam te konie, ze wiem, iz jedynym ich grzechem sa proby wylamania sie. Dodatkowo do ziemi blisko;-))) Mialam jednak na swoim pierwszym terenie momenty, gdy klaczka potykala sie w klusie..... ja zas zamieralam ze strachu;-> -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: Z monetą pod kolanem
Author: KS
Date: Fri, 05 Sep 2003 09:46
Date: Fri, 05 Sep 2003 09:46
50 lines
3301 bytes
3301 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości news:bj88g4$r23$1@news.onet.pl... > czy mozna sie to upadku z konia przygotowac? Myślę, że tak, o ile jesteś w stanie go przewidzieć ;-)) Są pewne techniki padania, które CZASEMbda się zastosować. Np. używanie ramion do amortyzacji upadku (lekko napięte ale elastyczne ramię ma kontakt z podłożem jako pierwsze - najpierw dłoń (palce ściągnięte), przedramię i reszta. Ale jak mówiłem niekoniecznie da się to zastosować przy upadku z konia. > Sama wiedza teoretyczna ma sie nijak do praktyki, a w najczarniejszych > wizjach widze sie ze zlamanym kregoslupem, albo w jakims lzejszego kalibru, > w gipsie;-> Glupie, nie? Wcale nie, dlatego ja np. zawsze zakładam do jazdy kask i staram się jeździć na spokojnych, sprawdzonych koniach. Lepiej tez nie gnać na złamanie karku i nie szaleć. Zdrowie - i swoje i konia - trzeba szanować... > Dlatego jezdze zapamietale na huculkach, bo wiem, ze one chociaz nie zrobia > tego specjalnie. Na tyle poznalam te konie, ze wiem, iz jedynym ich grzechem > sa proby wylamania sie. Ja tam bym uważał nawet na hucułki, jeździłem już na jednym takim wałaszku, który próbował mnie zrzucić, miałem nieliche rodeo. Koń to koń... > Dodatkowo do ziemi blisko;-))) Nieszkodzi, można się połamać spadając nawer z hucułka, czy kuca, wystarczy, że niewłaściwie ułoży ci się noga lub ręka, albo co gorsza noga utkwi w strzemionie... > Mialam jednak na swoim pierwszym terenie momenty, gdy klaczka potykala sie w > klusie..... ja zas zamieralam ze strachu;-> to całkiem zrozumiałe, ale lepiej jednak wyrobić w sobie pewną rezerwę do takich potknięć hehehe... bo im bardziej jesteś spięta, tym większe ryzyko urazu przy upadku, nie można też myśleć logicznie kiedy paraliżuje cię strach. Chociaż zapewne z czasem uodpornisz się ;-)) Pozdrawiam, Kamil
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Nika
Date: Fri, 05 Sep 2003 18:31
Date: Fri, 05 Sep 2003 18:31
50 lines
3660 bytes
3660 bytes
"KS" <schizoid@poczta.NOSPAMonet.pl> wrote in message news:bj9m3b$p36$1@news.onet.pl... > Wcale nie, dlatego ja np. zawsze zakładam do jazdy kask i staram się > jeździć na spokojnych, sprawdzonych koniach. tez tak sadze.... nawet jak bede super mistrzem, to bede jezdzic w toczku;-) > Lepiej tez nie gnać na złamanie > karku i nie szaleć. no to jeszcze troche, bo jeszcze nie umiem galopowac;-) > Ja tam bym uważał nawet na hucułki, jeździłem już na jednym takim wałaszku, > który próbował mnie zrzucić, miałem nieliche rodeo. Koń to koń... Znam je, jezdze na nich od 2 miesiecy czasem 4 razy w tygodniu.... Trenerka tez zna te konie od ponad 2 lat. Ona tam prawie mieszka;-) Uwielbia je i spedza z nimi kazda wolna chwile (a teraz sa wakacje). Wie, na co je stac i kto moze na nich jezdzic. Ufam jej. Wiem, ze nie posadzi mnie na ogiera, ktory tam jest, bo to kon dla wytrawnych i doswiadczonych. Nigdy ucznia nie posadzi na niego. Klaczki maja swoje sympatie i antypatie. Ona je zna doskonale, w szyku ida tak, by sobie nie wchodzic w parade. Ona zawsze w terenie jezdzi na klaczy, ktora z zastepu jest najmniej zaufana. Wie, co ktora moze przestraszyc, ale te konie z zalozenia nie ponosza. Najwyzej stana i nie beda chcialy dalej isc. Stadninka jest na wsi, tu sa ciagle traktory, kombajny, kupa psow podworzowych... one sa do tego przyzwyczajone. Malo co je moze sploszyc. Kupa dzieciarni biega obok ujezdzalni i jak to dzieci wrzeszcza na cale gardlo. A huculki luz.... W poprzedniej stadninie uwazalam na kazda szeleszczaca rzecz, aby NAJSPOKOJNIEJSZY walaszek ze stadniny nie sploszyl sie pod kims (raz to zrobilam niechcacy i kon troszke spanikowal). Tu moge petardami rzucac;-) > to całkiem zrozumiałe, ale lepiej jednak wyrobić w sobie pewną rezerwę do > takich potknięć hehehe... to byl pierwszy i poki co jedyny teren;-> Na ujezdzalni to one chodza jak po masle, a w terenie moja potykala sie pare razy.... >Chociaż zapewne z czasem uodpornisz się ;-)) Mysle, ze jak pierwszy raz fikne, to mi strachy przejda;-) Nie omieszkam pochwalic sie;-> -- Pozdrawiam ~~~~~~~~~~~~~ Nika, Łódź, nika@incar.com.pl Malawi, Wiktoria, welonki- www.incar.com.pl/nika zwierzaki- www.astral.lodz.pl/nana
Re: Z monetą pod kolanem
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Sat, 06 Sep 2003 12:20
Date: Sat, 06 Sep 2003 12:20
7 lines
1531 bytes
1531 bytes
Użytkownik Nika napisał: > tez tak sadze.... nawet jak bede super mistrzem, to bede jezdzic w toczku;-) Chyba, że zaczniesz jeździć western ;P Tam bardziej kapelusz pasuje :) Pozdrawiam, Gerard
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads