Thread View: alt.pl.konie
11 messages
11 total messages
Started by Wojciech "Spook" Sura
Sat, 27 Oct 2007 19:19
Hubertus
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 27 Oct 2007 19:19
Date: Sat, 27 Oct 2007 19:19
78 lines
5640 bytes
5640 bytes
Witam! Jakieś dwie godzinki temu wróciłem z Hubertusa z Julianowa. Całą imprezę najłatwiej podsumować wyrażeniem: "generalnie zadowolony". Ale od początku. Po pierwsze, na Hubertusa pojechałem chory - z rozharatanym gardłem i prawdopodobnie również oskrzelami (nadreaktywność oskrzeli, najgorszemu wrogowi bym nie życzył. Wygląda to mniej więcej tak, że każda, najdrobniejsza choroba kończy się zapaleniem oskrzeli). Miałem lekkiego stracha przed całą imprezą, bo gdy wychodziłem z samochodu, to się pode mną lekko nogi ugięły, ale w sumie bez konkretniejszych problemów wytrwałem. Możecie (ba, powinniście) mnie napiętnować za takie podejście do sprawy, ale stwierdziłem, że pierwszego w życiu Hubertusa NIE OPUSZCZĘ. I tyle :) Do stadniny przyjechaliśmy z kolegą półtorej godziny wcześniej - zgodnie z prośbą instruktorki. Musieliśmy przetrzeć z kurzu sprzęt, wyczyścić i osiodłać konika; mieliśmy je jeszcze wylonżować, ale skończyło się na rozprężeniu na czworobokach i na łąkach. Na gonitwę dostałem kasztankę Pamelę, klacz-marzenie, na której wcześniej w Julianowie skakałem (fotki ze skoków - właśnie na Pamelce - są w galerii na mojej stronce, jeśli ktoś jeszcze nie widział). Całe rozprężenie było w sumie całkiem niezłą zabawą - wyszedłem później od innych, ale starałem się rozruszać konika mniej więcej w takim tempie, jak w Książu - dwa większe kółka stępa, potem ze dwa zakłusowania na łąkach w lewo i w prawo z przerwami na stęp i później spokojne zagalopowania. Sprawa o tyle przyjemna, że klacz - choć podobno wrażliwa na wędzidło - reagowała świetnie na wodze, więc w razie czego mogłem spokojnie spowolnić galop: taka potrzeba jednak nie zaszła, bowiem choć Pamelka zrywała się ostro do galopu, to po chwili galopowała już spokojnie z własnej woli. Później przejechaliśmy trochę slalomów kłusem i zrobiliśmy kilka zagalopowań po łąkach wspólnie, aż wreszcie zebraliśmy się na czworoboku by wysłuchać powitania i wskazówek instruktorki - i wszyscy rozjechali się po łąkach szukać lisa - na nasze nieszczęście trzynastoletnia Ania (jeśli dobrze zapamiętałem imię) znalazła go jakieś 5 minut po rozpoczęciu "gonitwy". Zebraliśmy się więc z powrotem na czworoboku, gratulacje, flo, fotki, runda honorowa kłusem i koniec zabawy w siodle. Jak już napisałem, Pamelka chodziła jak marzenie spokojnym, kontrolowanym galopem, ale pozwoliłem sobie dwa razy na taki galop "od serca", ze stępa - więc i na brak wrażeń nie narzekam. Przez całą gonitwę siąpiła mżawka, więc po dziesięciu minutach miałem kurtkę doszczętnie przemoczoną - ale przynajmniej płuca miały trochę wytchnienia z uwagi na bardzo wilgotne powietrze. Trawiaste podłoże było wilgotne i błotniste, ale nie było żadnych problemów, nikt nie spadł, żaden koń się nie wywrócił itp. Później odbyła się niewielka impreza przy płonących drwach podczas której zostaliśmy poczęstowani świeżutkim chlebem ze smalcem i ogórkami kiszonymi, bigosem oraz dziczyzną. Później skoczyłem jeszcze wygłaskać i wymarchewkować Pamelkę, zabraliśmy z kolegą rzeczy i wróciliśmy do domu. Z luźnych spostrzeżeń dodam jeszcze, że Pamelka jest bardzo smukła w budowie (chciałoby się powiedzieć wręcz, że szczupła), co w zestawie z nieziemsko wygodnym siodłem (jako żywo, nie miałem jeszcze okazji w takim siedzieć, acz nie było to chyba siodło instruktorskie), dawało niesamowitą satysfakcję z jazdy: utrzymanie równowagi w siodle... właściwie nie było mowy o czymś takim jak utrzymywanie równowagi, po prostu się w nim siedziało i tyle. Ponadto - częściowo dzięki czapsom - udawało mi się nawet utrzymywać łydkę na miejscu podczas kłusów i galopów, co było dla mnie całkiem sporym sukcesem. I jeszcze jedno - dawno nie widziałem tak grzecznego źrebola :) Pamela stoi ze swoim źrebolem w boksie - mała klaczka poza próbami skubnięcia siodła w żaden sposób nie przeszkadzała podczas czyszczenia i siodłania, co w Książu jest skrajną rzadkością (ja CHCĘ do mamy, z naciskiem na CHCĘ). No i tyle. Czekam na komentarze, może ktoś pochwali się Hubertusem w swoim wykonaniu? Pozdrawiam -- Spook. -- ! ._______. Warning: Lucida Console sig! //) ! ! || spk || www.spook.freshsite.pl / _ """*! ! ||_____|| spook at op.pl / ' | ""! ! | ___ | tlen: spoko_ws gg:1290136 /. __/"\ '! ! |_|[]_|_| May the SOURCE be with you! \/) \ !
Re: Hubertus
Author: j.disterheft
Date: Mon, 29 Oct 2007 11:18
Date: Mon, 29 Oct 2007 11:18
20 lines
1893 bytes
1893 bytes
On 27 Paź, 20:19, "Wojciech \"Spook\" Sura" <spook.no@unwanted_mail.op.pl> wrote: > No i tyle. Czekam na komentarze, może ktoś pochwali się Hubertusem w swoim > wykonaniu? Wojtek... Ty tak ładnie piszesz, aż szkoda to marnować. Reaktywacja grupy chyba się nie uda. Powiem Ci szczerze, że mi też bardzo tego żal, bo zdecydowanie bardziej wolałam grupę od forum "KiM" a teraz "patataj" i "konie chcą nas rozumieć", ale cóż... Chodź do nas!!! Naprawdę serdecznie zapraszamy. Jest kilka osób, które kiedyś się tu udzielały. Pozdrawiam. Julia gg 2504207 _______________________________________________________ http://konika-ericka.blog.onet.pl/ http://www.patataj.pl/forum/ http://carbo.superhost.pl/morsztyn/forum/intro.html _______________________________________________________
Re: Hubertus
Author: Ewa
Date: Mon, 29 Oct 2007 13:16
Date: Mon, 29 Oct 2007 13:16
15 lines
1650 bytes
1650 bytes
On 29 Paź, 12:18, j.disterh...@onet.eu wrote:
> Chodź do nas!!! Naprawdę serdecznie zapraszamy. Jest kilka osób, które
> kiedyś się tu udzielały.
> Pozdrawiam.
> Julia
Julio, napisz: "Chodź TEŻ do nas" bo samo "Chodź do nas" oznacza,
że chcesz porwać kolegę i zostawić nas samych ( a właściwie to czy tu
istnieje "nas"? ).
Choć masz rację. Ta grupa już nie istnieje. A szkoda.
Pozdrawiam.
Ewa
Re: Hubertus
Author: Ewa
Date: Mon, 29 Oct 2007 13:22
Date: Mon, 29 Oct 2007 13:22
19 lines
1805 bytes
1805 bytes
On 29 Paź, 12:18, j.disterh...@onet.eu wrote: > Wojtek... Ty tak ładnie piszesz, aż szkoda to marnować. Zgadzam się całkowicie. Lubię też czytać Tomatora. > Chodź do nas!!! Naprawdę serdecznie zapraszamy. Jest kilka osób, które > kiedyś się tu udzielały. > Pozdrawiam. Napisz raczej: "Chodź TEŻ do nas", bo samo "Chodź do nas" oznacza, że chcesz kolegę porwać z tej grupy. I co ja będę czytywać? Pozdrawiam serdecznie. Ewa Gdyby ten post pojawił się w wersji podwójnej, to wina internetu. Nie przyjęło mi pierwszej, więc napisałam drugą.
Re: Hubertus
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Mon, 29 Oct 2007 15:21
Date: Mon, 29 Oct 2007 15:21
40 lines
2650 bytes
2650 bytes
Ewa wrote: > On 29 Paź, 12:18, j.disterh...@onet.eu wrote: > >> Chodź do nas!!! Naprawdę serdecznie zapraszamy. Jest kilka osób, >> które kiedyś się tu udzielały. >> Pozdrawiam. >> Julia > > Julio, napisz: "Chodź TEŻ do nas" bo samo "Chodź do nas" oznacza, > że chcesz porwać kolegę i zostawić nas samych ( a właściwie to czy tu > istnieje "nas"? ). Zobaczymy, ja jestem akurat większym zwolennikiem grup dyskusyjnych jako bytu scentralizowanego i jednolitego - różnych forów są dziesiątki albo setki: dlatego wolałbym rozmawiać na łamach grupy dyskusyjnej niż na forum (oczywiście z całym szacunkiem, nie mam zamiaru podważać autorytetu żadnego z forów) > Choć masz rację. Ta grupa już nie istnieje. A szkoda. Po pierwsze, nie jest prawdą, że nie istnieje - co najwyżej nie istnieje w poprzedniej postaci - zareklamowałem grupę na forum "Konie chcą nas rozumieć" i pojawiło się kilka postów od osób, które wcześniej na grupie się nie pojawiały. Czy ktoś poza mną zrobił cokolwiek w tym kierunku? Może ludzie nie piszą na grupę bo po prostu nie wiedzą o jej istnieniu? Grupa jest martwa w takim stopniu w jakim nie zależy nam, by żyła. > Pozdrawiam. > > Ewa Pozdrawiam -- Spook. -- ! ._______. Warning: Lucida Console sig! //) ! ! || spk || www.spook.freshsite.pl / _ """*! ! ||_____|| spook at op.pl / ' | ""! ! | ___ | tlen: spoko_ws gg:1290136 /. __/"\ '! ! |_|[]_|_| May the SOURCE be with you! \/) \ !
Re: Hubertus
Author: j.disterheft
Date: Tue, 30 Oct 2007 17:06
Date: Tue, 30 Oct 2007 17:06
13 lines
1730 bytes
1730 bytes
No to chodźcie wszyscy (Wojtuniu, Ewuniu i Tomatoruniu i ktobądź), sorry, nie sądziłam, że jeszcze ktoś tu jest. A Tomatora też zawsze lubiłam czytać, fajnie jakbyśmy się wszyscy spotkali na "patataju". Polecam, miła atmosfera. Pozdrawiam. Dżul. gg 2504207 _______________________________________________________ http://konika-ericka.blog.onet.pl/ http://www.patataj.pl/forum/ http://carbo.superhost.pl/morsztyn/forum/intro.html _______________________________________________________
Re: Hubertus
Author: Ewa
Date: Tue, 30 Oct 2007 20:43
Date: Tue, 30 Oct 2007 20:43
11 lines
1743 bytes
1743 bytes
On 30 Paź, 18:06, j.disterh...@onet.eu wrote: > No to chodźcie wszyscy (Wojtuniu, Ewuniu i Tomatoruniu i ktobądź), Dżuluniu, na patataju bywałam. Ale niestety teraz nie mam czasu i nie wchodzę na takie fora, bo jak wejdę to wsiąkam na godziny. Nie mogę sobie na to pozwolić. Ktobądzia nie zapraszaj. Wiesz kto to? Lepiej nie ryzykować. Pozdrawiam. Ewa
Re: Hubertus
Author: Paweł L
Date: Tue, 30 Oct 2007 22:32
Date: Tue, 30 Oct 2007 22:32
21 lines
1837 bytes
1837 bytes
Użytkownik "Ewa" <Ewa_Maria@alice.it> napisał w wiadomości news:1193777002.353147.128430@v23g2000prn.googlegroups.com... > On 30 Paź, 18:06, j.disterh...@onet.eu wrote: > > No to chodźcie wszyscy (Wojtuniu, Ewuniu i Tomatoruniu i ktobądź), > > Dżuluniu, na patataju bywałam. Ale niestety teraz nie mam czasu i nie > wchodzę na takie fora, bo jak wejdę to wsiąkam na godziny. Nie mogę > sobie na to pozwolić. > > Ktobądzia nie zapraszaj. Wiesz kto to? Lepiej nie ryzykować. > > Pozdrawiam. > Ewa A ja się zastanawiałem jak giną potencjalnie ciekawe grupy. Teraz wiem. podpisano: Ktobądź. -- Pozdrawiam Paweł L
Re: Hubertus
Author: Monika
Date: Tue, 30 Oct 2007 22:42
Date: Tue, 30 Oct 2007 22:42
18 lines
1962 bytes
1962 bytes
Użytkownik "Paweł L" <pawel.lewy@[USUN TO]interia.pl> napisał w wiadomości news:fg8bom$6c2$1@nemesis.news.tpi.pl... > Użytkownik "Ewa" <Ewa_Maria@alice.it> napisał w wiadomości > news:1193777002.353147.128430@v23g2000prn.googlegroups.com... >> On 30 Paź, 18:06, j.disterh...@onet.eu wrote: >> > No to chodźcie wszyscy (Wojtuniu, Ewuniu i Tomatoruniu i ktobądź), >> >> Ktobądzia nie zapraszaj. Wiesz kto to? Lepiej nie ryzykować. > A ja się zastanawiałem jak giną potencjalnie ciekawe grupy. > Teraz wiem. > podpisano: Ktobądź. > Ja też zaczynam się czuć nieproszona. Chociaz w końcu ja tylko czytam czyli nikomu nie szkodzę ;) Ktobądź 2
Re: Hubertus
Author: Ewa
Date: Wed, 31 Oct 2007 21:16
Date: Wed, 31 Oct 2007 21:16
28 lines
2382 bytes
2382 bytes
On 30 Paź, 23:32, Paweł L <pawel.lewy@[USUN TO]interia.pl> wrote: > Użytkownik "Ewa" <Ewa_Ma...@alice.it> napisał w wiadomościnews:1193777002.353147.128430@v23g2000prn.googlegroups.com... > > > On 30 Paź, 18:06, j.disterh...@onet.eu wrote: > > > No to chodźcie wszyscy (Wojtuniu, Ewuniu i Tomatoruniu i ktobądź), > > > Dżuluniu [...] > > > Ktobądzia nie zapraszaj. Wiesz kto to? Lepiej nie ryzykować. > > > Pozdrawiam. > > Ewa > > A ja się zastanawiałem jak giną potencjalnie ciekawe grupy. > Teraz wiem. > podpisano: Ktobądź. > > -- > Pozdrawiam > Paweł L A coś takiego jak ŻART jest Ci znane. Toż ja nie mówiłam poważnie. I myślałam, że jest to dość jasno zaznaczone. Jeśli nie to przepraszam. Absolutnie nie miałam nic złego na myśli. Tym bardziej, że sama na tej grupie jestem nowa i dla reszty ( no może oprócz Juli, ale też nie do końca) jestem Ktobądziem. Ewa
Re: Hubertus
Author: danuta_z
Date: Thu, 01 Nov 2007 14:49
Date: Thu, 01 Nov 2007 14:49
13 lines
1745 bytes
1745 bytes
Tyle postów, a nie na temat, przecież Wojtek pytał o wrażenia z Hubertusów. Z tych Hubertusów, na których byłam, najbardziej pamiętam jeden w dużej stadninie, na 100 osób albo więcej, orkiestra, mnóstwo jedzenia, stoły zastawione jak do wesela, tańce, chóralne śpiewy, no i atmosfera prawdziwie weselna, było nawet "sto lat" i okrzyki "gorzko", chociaż nikt się nie całował, tak naprawdę, to tylko pary młodych brakowało. I jeszcze jeden w naszej stajni, nie popisałam się wtedy, spadłam z konia w błoto i jeszcze koń mnie podeptał po nogach, były całe w siniakach, dobrze, że niedużego konika mam, ale i tak dwa tygodnie potem nie jeździłam, bo nie mogłam założyć oficerek, na szczęście koński żel chłodzący działa bardzo skutecznie i na ludzi, gdyby co, to polecam. Pozdrawiam Danuta Z.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads