Article View: alt.pl.konie
Article #16139Hubertus
From: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 27 Oct 2007 19:19
Date: Sat, 27 Oct 2007 19:19
78 lines
5640 bytes
5640 bytes
Witam! Jakieś dwie godzinki temu wróciłem z Hubertusa z Julianowa. Całą imprezę najłatwiej podsumować wyrażeniem: "generalnie zadowolony". Ale od początku. Po pierwsze, na Hubertusa pojechałem chory - z rozharatanym gardłem i prawdopodobnie również oskrzelami (nadreaktywność oskrzeli, najgorszemu wrogowi bym nie życzył. Wygląda to mniej więcej tak, że każda, najdrobniejsza choroba kończy się zapaleniem oskrzeli). Miałem lekkiego stracha przed całą imprezą, bo gdy wychodziłem z samochodu, to się pode mną lekko nogi ugięły, ale w sumie bez konkretniejszych problemów wytrwałem. Możecie (ba, powinniście) mnie napiętnować za takie podejście do sprawy, ale stwierdziłem, że pierwszego w życiu Hubertusa NIE OPUSZCZĘ. I tyle :) Do stadniny przyjechaliśmy z kolegą półtorej godziny wcześniej - zgodnie z prośbą instruktorki. Musieliśmy przetrzeć z kurzu sprzęt, wyczyścić i osiodłać konika; mieliśmy je jeszcze wylonżować, ale skończyło się na rozprężeniu na czworobokach i na łąkach. Na gonitwę dostałem kasztankę Pamelę, klacz-marzenie, na której wcześniej w Julianowie skakałem (fotki ze skoków - właśnie na Pamelce - są w galerii na mojej stronce, jeśli ktoś jeszcze nie widział). Całe rozprężenie było w sumie całkiem niezłą zabawą - wyszedłem później od innych, ale starałem się rozruszać konika mniej więcej w takim tempie, jak w Książu - dwa większe kółka stępa, potem ze dwa zakłusowania na łąkach w lewo i w prawo z przerwami na stęp i później spokojne zagalopowania. Sprawa o tyle przyjemna, że klacz - choć podobno wrażliwa na wędzidło - reagowała świetnie na wodze, więc w razie czego mogłem spokojnie spowolnić galop: taka potrzeba jednak nie zaszła, bowiem choć Pamelka zrywała się ostro do galopu, to po chwili galopowała już spokojnie z własnej woli. Później przejechaliśmy trochę slalomów kłusem i zrobiliśmy kilka zagalopowań po łąkach wspólnie, aż wreszcie zebraliśmy się na czworoboku by wysłuchać powitania i wskazówek instruktorki - i wszyscy rozjechali się po łąkach szukać lisa - na nasze nieszczęście trzynastoletnia Ania (jeśli dobrze zapamiętałem imię) znalazła go jakieś 5 minut po rozpoczęciu "gonitwy". Zebraliśmy się więc z powrotem na czworoboku, gratulacje, flo, fotki, runda honorowa kłusem i koniec zabawy w siodle. Jak już napisałem, Pamelka chodziła jak marzenie spokojnym, kontrolowanym galopem, ale pozwoliłem sobie dwa razy na taki galop "od serca", ze stępa - więc i na brak wrażeń nie narzekam. Przez całą gonitwę siąpiła mżawka, więc po dziesięciu minutach miałem kurtkę doszczętnie przemoczoną - ale przynajmniej płuca miały trochę wytchnienia z uwagi na bardzo wilgotne powietrze. Trawiaste podłoże było wilgotne i błotniste, ale nie było żadnych problemów, nikt nie spadł, żaden koń się nie wywrócił itp. Później odbyła się niewielka impreza przy płonących drwach podczas której zostaliśmy poczęstowani świeżutkim chlebem ze smalcem i ogórkami kiszonymi, bigosem oraz dziczyzną. Później skoczyłem jeszcze wygłaskać i wymarchewkować Pamelkę, zabraliśmy z kolegą rzeczy i wróciliśmy do domu. Z luźnych spostrzeżeń dodam jeszcze, że Pamelka jest bardzo smukła w budowie (chciałoby się powiedzieć wręcz, że szczupła), co w zestawie z nieziemsko wygodnym siodłem (jako żywo, nie miałem jeszcze okazji w takim siedzieć, acz nie było to chyba siodło instruktorskie), dawało niesamowitą satysfakcję z jazdy: utrzymanie równowagi w siodle... właściwie nie było mowy o czymś takim jak utrzymywanie równowagi, po prostu się w nim siedziało i tyle. Ponadto - częściowo dzięki czapsom - udawało mi się nawet utrzymywać łydkę na miejscu podczas kłusów i galopów, co było dla mnie całkiem sporym sukcesem. I jeszcze jedno - dawno nie widziałem tak grzecznego źrebola :) Pamela stoi ze swoim źrebolem w boksie - mała klaczka poza próbami skubnięcia siodła w żaden sposób nie przeszkadzała podczas czyszczenia i siodłania, co w Książu jest skrajną rzadkością (ja CHCĘ do mamy, z naciskiem na CHCĘ). No i tyle. Czekam na komentarze, może ktoś pochwali się Hubertusem w swoim wykonaniu? Pozdrawiam -- Spook. -- ! ._______. Warning: Lucida Console sig! //) ! ! || spk || www.spook.freshsite.pl / _ """*! ! ||_____|| spook at op.pl / ' | ""! ! | ___ | tlen: spoko_ws gg:1290136 /. __/"\ '! ! |_|[]_|_| May the SOURCE be with you! \/) \ !
Technical Details
Message-ID:
<fg0301$3j0$1@news.dialog.net.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.dialog.net.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.dialog.net.pl!not-for-mail From: "Wojciech \"Spook\" Sura" <spook.no@unwanted_mail.op.pl> Newsgroups: alt.pl.konie Subject: Hubertus Date: Sat, 27 Oct 2007 21:19:30 +0200 Organization: Dialog Net Lines: 79 Message-ID: <fg0301$3j0$1@news.dialog.net.pl> NNTP-Posting-Host: xdsl-5811.walbrzych.dialog.net.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.dialog.net.pl 1193512769 3680 87.105.48.179 (27 Oct 2007 19:19:29 GMT) X-Complaints-To: abuse@dialog.net.pl NNTP-Posting-Date: Sat, 27 Oct 2007 19:19:29 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138 X-MIMEOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3198 X-Antivirus: avast! (VPS 071027-0, 2007-10-27), Outbound message X-Antivirus-Status: Clean Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit