🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

2 total messages Started by Wojciech "Spook" Sura Sat, 22 Sep 2007 18:19
Cynka
#16055
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 22 Sep 2007 18:19
74 lines
5503 bytes
Witam!

Dziś drugi dzień konkursów ujeżdżenia młodych koni - ale i jednocześnie 
drugi dzień z wyłączoną rekreacją. Tydzień spędzam we Wrocku, a do 
Wałbrzycha przyjeżdżam tylko na weekendy, więc nie ukrywam, że ów konkurs 
budzi we mnie raczej minorowe uczucia - poza tym posiedziałem trochę i 
stwierdziłem, że brak mi cierpliwości na takie konkursy - wjeżdża zawodnik, 
stęp, kłusik, galop, kilka figur, wyjazd na środek, ukłon i wyjeżdża. 
Owszem - na niektóre koniki aż miło było popatrzeć, smukłe, kłusik jak 
marzenie, zebrany galop - ale były to raczej wyjątki.

Dziś stwierdziłem, że nie wyjadę z Wałbrzycha bez jazdy konnej i pojechałem 
do Lubiechowa. Niestety, okazało się, że tam już nie zmieszczę się na jazdę, 
więc humor pogorszył mi się jeszcze odrobinę - do tego stopnia, że 
zdecydowałem się pojechać rowerem hardcore'owo aż do Starego Julianowa (dla 
nie znających okolic Wałbrzycha, to jest trasa około trzy-czterokilometrowa 
bez przerwy pod górkę - jedynym plusem jest fakt, że prawie cała po 
asfalcie).

Zadyszany dojechałem na miejsce i dowiedziałem się, że będę mógł jeździć - 
więc humorek mi się natychmiast poprawił. Musiałem co prawda poczekać 45 
minut na zakończenie jednej jazdy, ale nie było to dla mnie większym 
problemem.

Na jazdę dostałem Cynkę (jeśli mnie pamięć nie myli, Cynia), prześliczną 
skarogniadą klacz. Instruktorka - zapewniam, że nie bez podstaw - 
powiedziała, że klacz nadaje się bez problemu na brązową odznakę - skakałem 
przez połowę jazdy, co na tej mięciutkiej klaczy było czystą przyjemnością. 
Kłusik ma dosyć miękki, czasem trzeba ją odrobinkę pogonić bacikiem, ale 
poza tym po prostu nie ma się do czego przyczepić. Na pomoce reaguje po 
prostu cudownie - przejścia stęp-kłus czy kłus-galop od lekkiej łydki, 
precyzyjna reakcja na wodze, po prostu prawie że konik marzenie :) Przez 
krótką chwilę udało się jej (co nie udało się do tej pory żadnemu koniowi) 
zachwiać moim bezgranicznym uwielbieniem dla nieodżałowanej, sprzedanej 
kilka lat temu z Dworzyska skarogniadej Toski.

Podczas tej jazdy chyba po raz pierwszy doszedłem do wniosku, że chyba wcale 
nie jeżdżę aż tak beznadziejnie, jak mi się do tej pory wydawało: pierwszy 
raz nie zszedłem z konia z wyjącymi pachwinami, pierwszy raz nie miałem 
żadnego problemu z komunikacją z koniem - klacz ani raz nie wyłamała, 
reagowała na wszystkie polecenia i tak dalej. Oczywiście, jestem świadom, że 
to w ogromnej mierze jej zasługa, ale tak to jest w dziedzinach w których 
uczestniczą zwierzęta: zwierzę też musi umieć współpracować z człowiekiem, 
bez tego nie ma mowy o żadnym sporcie.

No i niestety tym bardziej boli fakt, że nie będę mógł w tej stadninie zbyt 
często jeździć. Po pierwsze, jazda kosztowała mnie dziś 30 zł, co jest ceną 
bardzo wysoką - choćby zważając na Książańskie, Dworzyskowe lub 
Lubiechowskie 20 zł (w karnecie - 15). Po drugie, stadnina jest co prawda 
umiejscowiona w niesamowitym miejscu, widoki podczas jazdy na maneżu są 
nieziemskie, bo oglądamy sobie panoramę okolicznych Sudetów, wzgórza 
pomiędzy Dziećmorowicami a Zagórzem Śląskim, z drugiej strony masyw Ślęży, 
ale dojazd jest katastroficzny: jest to możliwe w praktyce tylko samochodem. 
Dziś dojechałem tam oczywiście rowerem, ale w zimę jest to nie do 
pomyślenia, nie jeżdżą tamtędy żadne autobusy komunikacji miejskiej (co jest 
trochę dziwne, bo większość autobusów zahacza również o okoliczne wioski), 
nie jestem pewien, czy da się dojechać PKSem, co i tak jest bardzo 
nieopłacalne, bo żeby dojechać do Julianowa musiałbym najpierw pojechać na 
przystanek PKS by potem właściwie wrócić się tą samą trasą. Samochodu nie 
mam, a nawet jeśli dojdzie do skutku mój pomysł zakupu skutera, to zimą i 
tak nie będzie to chyba zbyt radosny pomysł.

Wspomnę jeszcze, że na zakończenie jazdy miałem możność podziwiać zachód 
słońca - zaszło ono za Góry Wałbrzyskie. Kto nie miał okazji podziwiać 
zachodu z siodła nie będzie wiedział o co chodzi :)

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||    www.spook.freshsite.pl      / _ """*!
! ||_____||        spook at op.pl         / '  | ""!
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\ '!
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ ! 
Re: Cynka
#16056
Author: Tomator
Date: Sun, 23 Sep 2007 08:34
61 lines
3835 bytes
Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura""

> Dziś drugi dzień konkursów ujeżdżenia młodych koni - ale i jednocześnie 
> drugi dzień z wyłączoną rekreacją. Tydzień spędzam we Wrocku, a do 
> Wałbrzycha przyjeżdżam tylko na weekendy, więc nie ukrywam, że ów konkurs 
> budzi we mnie raczej minorowe uczucia - poza tym posiedziałem trochę i 
> stwierdziłem, że brak mi cierpliwości na takie konkursy - wjeżdża 
> zawodnik, stęp, kłusik, galop, kilka figur, wyjazd na środek, ukłon i 
> wyjeżdża. Owszem - na niektóre koniki aż miło było popatrzeć, smukłe, 
> kłusik jak marzenie, zebrany galop - ale były to raczej wyjątki.

Nieeeee znasz się ;)
A popatrz sobie, czy konia ostrogą w tym kłusiku nie kopie, czy koń ma uszy 
postawione, czy wędzidło nie lata w pysku jak Żyd po pustym sklepie, czy w 
tym galopie to rzeczywiście koń jest zebtrany, czy tylok go zganaszowano, 
żeby na zebranego wyglądał... Jest na co patrzeć :)

>  Po pierwsze, jazda kosztowała mnie dziś 30 zł, co jest ceną bardzo 
> wysoką.
> Po drugie, stadnina jest co prawda umiejscowiona w niesamowitym miejscu, 
> widoki podczas jazdy na maneżu są nieziemskie, bo oglądamy sobie panoramę 
> okolicznych Sudetów, wzgórza pomiędzy Dziećmorowicami a Zagórzem Śląskim, 
> z drugiej strony masyw Ślęży,

Czyli jest jakaś tam jakość, konik śliczny, jazda fajna, wodoki piękne... 
Dobrze, że jest za co płacić ;)

> ale dojazd jest katastroficzny: jest to możliwe w praktyce tylko 
> samochodem.

Katastroficzny to by był, gdyby ten samochód musiał być terenowy. Jeżeli 
dojedzie się preludą (www.prelude3web.com), to jest całkiem dobry. Może się 
przejadę.

> Dziś dojechałem tam oczywiście rowerem, ale w zimę jest to nie do 
> pomyślenia

Na Bartoszewo jeździłem rowerem ze Szczecina jazdy zimą prowadzić. Do -10 
było znośnie, przy -15 ojciec kazał mi jechać samochodem, ale płyn w 
chłodnicy zgęstniał za bardzo... Więc nie wiem, ile masz tam kilometrów, ale 
napołudniu powietrze jest bardziej suche, więc rower wcale nie jest 
wyklaczony. No, ale nie wienm, jaka tam jest odległość, do Bartoszewa miałem 
12km.

> nie jeżdżą tamtędy żadne autobusy komunikacji miejskiej (co jest trochę 
> dziwne, bo większość autobusów zahacza również o okoliczne wioski),

Dziewne, ale fajne - mniej turystów :o)

> a nawet jeśli dojdzie do skutku mój pomysł zakupu skutera, to zimą i tak 
> nie będzie to chyba zbyt radosny pomysł.

Tak, skuter zimą jest do bani. Nie ma ogrzewania, jak w rowerze, albo w 
samochodzie.

> Wspomnę jeszcze, że na zakończenie jazdy miałem możność podziwiać zachód 
> słońca - zaszło ono za Góry Wałbrzyskie. Kto nie miał okazji podziwiać 
> zachodu z siodła nie będzie wiedział o co chodzi :)

Racja. Kiedy się anglezuje, za każdym taktem zachód można podziwiać od nowa 
;o) 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads