Article View: alt.pl.konie
Article #16575Re: Wodze na kontakcie
From: Tomator
Date: Sat, 12 Jan 2008 16:58
Date: Sat, 12 Jan 2008 16:58
165 lines
9518 bytes
9518 bytes
Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura": >> Nie za bardzo wiem, co to oznacza, twarda ręka bez używania siły... > > Generalnie problem polega na tym, że przeważnie bardzo mocno pracuję > wodzami - zwiększając siłę w momencie, gdy koń nie reaguje na pomoc. Słowa > "siły" użyłem bardziej w znaczeniu "przemocy", czyli o ile działam z dużą > siłą, to nie jest to szarpnięcie, tylko operacja stopniowa. Jeśli nabierasz wodze, to nie zapomnij ich popuścić. Trzymanie tony w rękach na nic się nie zda, koń się uwiesi i bęedziesz trymać jego głowę przez całą jazdę, albo będzie się bronić, albo... w każdym razie efekty nie będą najlepsze. Zawsze pamiętaj, że chcąc coś zrobić, zamykasz rękę, zwiększając napięcie wodzy. Jeżeli koń zareaguje należycie, natychmiast odpuszczasz. Jeżeli nie zareaguje, odpuszczasz i nabierasz ponownie. Oczywiścienie zapominając o całej reszcie, czyli nie ograniczając półparady do nabierania wodzy. >> To niestety >> jest jedna z ważniejszych rzeczy podczas jazdy, aby ręka była >> wrażliwa. Kontakt oznaczać powinien napięcie wodzy potrzebne do >> utrzymania ich i wędzidła ciężaru, aby nie wisiały luźno. > > Z tym nie mam problemu. Masz. Nie z trzymaniem tak mocno, żeby nie wisiały, ale z trzymaniem tak lekko, żeby niewiele im do tego brakowało ;o) >> Do tego >> ręka powinna być niezależna od tułowia, aby koń nie odczuwał >> szarpnięć, gdy tułów, spełniając oczywistą konieczność, porusza się w >> różne strony. > > Przyznam szczerze, że tu słyszałem o dwóch szkołach - jedna mówi o pracy > całej ręki od ramienia w dół, druga o używaniu do tego celu nadgarstków (a > reszty ręki tylko w razie potrzeby). Osobiście preferuję szkołę pierwszą i > przeważnie kontakt mam dosyć stały. Szkoły nie mają nic do niezależności ręki od tułowia. Co się zaś szkół tyczy, to pierwsza przechodzi stopniowo z drugą w miarę nabywania umiejętności przez jeźdźca oraz poziomu ujedżenia konia. Dłoń nie powinna latać razem z tułowiem, co nie znaczy, że nie może się ruszyć. Ma się ruszyć kiedy i gdzie zechcesz, ale tylko tak, jak zechcesz. Dzieci na zwodach startowały kiedyś w konkursie polegającym między innymi z łyżką w ręce i jajkiem na tej łyżce. Oczywiście jajka nie należało zgubić i to jest przykład, na czym powinna polegać owa niezależność ręki od tułowia. Jeżeli koń jest dobrze ujeżdżony, a jeździec ową niezależność posiadł, wówczas nie będzie wodzami przekazywać koniowi zaszumionych informacji i wystarczy drgnięcia palca na wodzy, aby wydać komendę, która komuś innemu uda się dopiero po wykonaniu ruchu przypominającego mycie okien ;o) > Problem pojawia się, gdy koń zaczyna kombinować - na przykład pędzi w > kłusie i galopie. W takiej sytuacji działam mocno (delikatnie, ale z > użyciem większej siły) wodzami, co na wrażliwszych koniach kończy się tak, > że koń zaczyna od wodzy uciekać. Skoro koń jest wrażliwy, to znaczy, że używasz za dużo wodzy. Ale po to masz instruktora, który powinien ci pomóc w walce - ale nie z koniem, tylko z problemem. Prawdopodobnie za bardzo skupiasz się na wodzach, a dosiad został w krzakach. Jeżlei masz problem z koniem podczas jazdy z instruktorem, poproś o pomoc, instruktor po to jest, żeby pomóc problem rozwiązać. Jeżeli masz jazdę dowolną, to wykonujesz różne manewry na uspokojenie konia, ale nie możesz tego robić bez pozwolenia podczas jazdy w zastępie - ale masz instruktora i nie zapominaj o nim. >> Jest jeden taki koń, na którym się jeździ najlepiej.... Na imię ma >> Własny, czy jakoś tak... :o) > > Tak... najlepszy samochód, w którym wszystkie stuki reguluje się > podkręceniem głośności radia zwie się "służbowy" :) A jaki samochód wjeżdża na półmetrowe krawężniki? Sużbowy ;o) >> Patent, w sensie materialnym - jest. Hakamore > Cóż; tu rodzi się inny problem - po prostu wśród rzędów, których używamy > do jazd rekreacyjnych mamy tylko zwykłe wędzidła... W sumie słusznie. > Poza tym przypuszczam, że trzeba mieć wyćwiczoną rękę do hakamore - czego > u mnie brak :( Hakamore mniej szarpie i są różne rodzaje, z dłuższymi ikrótszymi czankami, z łańcuszkiem i ze skórką. Ale oczywiście jest to dobrze, żeby rozwiązać problem, który ma koń, do rozwiązywania własnych problemów jeździec powinien użyć komórki. Szarej. ;o) > Bardzo możliwe, że mój problem polega na nieznajomości końskich > "hamulców". Zatrzymasz konia z kłusa bez "zaciągania ręcznego"? Jeśli nie, to rzeczywiście możesz mieć problem ze znajomością końskich hamulców. > Dla mnie metoda na zahamowanie jest jedna - (upraszczając) zamknięcie ręki > na wodzach i przeniesienie środka ciężkości do tyłu. W samochodzie też używasz tylko ręcznego? > Chyba tylko raz miałem do czynienia z ciekawszym sposobem - podczas > szalonych galopów, za radą instruktora, puściłem zupełnie luźno wewnętrzną > wodzę: klacz uspokoiła się i trochę zwolniła galop. Niestety, działa to > tylko na jedną klacz w stadninie Najskuteczniejszy sposób na zatrzymanie konia, to rzeczywiście ciągnięcie jednej wodzy, czym bardziej w bok, tym lepiej. Leżący koń nie moze zbyt szybko galopować. Trzeba tylko uważać na swoje nogi. Na całą resztę zresztą też. > Jest, ale niestety optymalna sytuacja wymaga, bym i w przypadku > wrażliwszych klaczy umiał poprawnie działać wodzami - walczę z tym od > długiego czasu z różnymi rezultatami. Nie zapominaj odpuszczać. Żeby zadziałąć mocniej, najpierw trzeba odpuścić. Inaczej mocniej oznacza dołożenie kilogramów do poprzednich i w końcu i Pudzianowi sił by zabrakło (o ile by koniowi głowy nie urwał). Pamiętaj: odpuszczać. Robisz półparadę, co oznacza równieś nabranie wodzy, ale nie tylko, i jeżeli działa, to super, a jeżeli nie działa, to nie przedłużasz półparady, tylko robisz następną. Odchylenie się do tyłu, żeby móc mocniej ciągnąć za wodze to nie jest półparada. >> Tak nauczona. W sumie też nie za dobrze, choć akurat tego się >> większość ludzi po koniu spodziewa: wodze powinny być krzyżówką >> hamulca i kierownicy > > Ja wiem, czy nie za dobrze? No nie za dobrze, bo ludź myśli, że to wszystko to prawda, co sobie wyobrażał na tema kierowania koniem. Prędzej czy później może te poglądy boleśnie zweryfikować. Poza tym wodze mają naprawdę znaczenie tylko pomocnice, są zaledwie jedną z wielu pomocy. Kiedy musisz przejechać klucząc pomiędzy drzewani, samymi wodzami nie wykręcisz. Dopiero praca całym dosiadem, wszystkimi pomocami, pozwoli podążyć wybraną drogą i nie pogubić przy tym kolan. > Jazda na tej klaczy była dla mnie szalenie komfortowa, bo gdy nauczyłem > się jak reaguje na wodze, umiałem zadziałać nimi z minimalną siłą, > uzyskując spodziewany rezultat (w szczególności, nie sprawiając jej bólu w > jakikolwiek sposób). Ja z kolei jeżdziłem kiedyś na ogierze, który miał różne wady i fanaberie, ale hamulec miał zawsze niezawodny i to hamulec zasadniczy, a nie ręczny. Wystarczyło tylko mocniej przysiaść i stał. Choćby z dodanego galopu, strzelając barany: przysiadłem i zakopał się w ziemi, o mał okorzeninie zapuścił. Takie hamulce są dużo lepsze niżręczny: jeśli do zatrzymania konia przysiądziesz, to kiedy cię posłucha, nie wyleciesz z siodła. > Offtopicznie, to jednym z moich "ciekawszych" doświadczeń na rowerze była > próba jazdy ze skrzyżowanymi rękoma Kiedyś się tego nauczę ;o) Na razie mogę tak z jedną ręką. Po dołożeniu drugiej jeszcze trochę się gubię. > W moim przypadku skończyło się na odklinowywaniu łańcucha spomiędzy > zębatek i koła, upaćkanych rękach i niewielkich zadrapaniach. Wszystko można, co nie można, byle mądrze i z ostrożna. Mój rower z wodzami dla niewprawionych też był glebotwórczy. Ale te przypadki dowodzą tylko, że czasami coś dział całkiem dobrze, ale akurat na odwrót, niż nam się wydaje. Warto czasem dla przekory się przestawić i spróbować na przykład puścić wodze, żeby konia zatzymać :o)
Technical Details
Message-ID:
<fmark1$1t8$1@news.onet.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!not-for-mailReferences:
<fk1e3m$sln$1@news.dialog.net.pl> <fll2ha$htf$1@news.onet.pl> <fm8o4s$536$1@news.dialog.net.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!not-for-mail From: "Tomator" <zgadnij@poczta.onet.pl> Newsgroups: alt.pl.konie Subject: Re: Wodze na kontakcie Date: Sat, 12 Jan 2008 17:58:44 +0100 Organization: Onet.pl Lines: 166 Message-ID: <fmark1$1t8$1@news.onet.pl> References: <fk1e3m$sln$1@news.dialog.net.pl> <fll2ha$htf$1@news.onet.pl> <fm8o4s$536$1@news.dialog.net.pl> NNTP-Posting-Host: ip-62-69-192-148.globalconnect.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.onet.pl 1200157121 1960 62.69.192.148 (12 Jan 2008 16:58:41 GMT) X-Complaints-To: usenet@news.onet.pl NNTP-Posting-Date: Sat, 12 Jan 2008 16:58:41 +0000 (UTC) X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.0.6000.16545 X-Sender: vNFtPlkMCfNdBmUynk0/kokyIJGW3YbP0iUN4NE4yPI= In-Reply-To: <fm8o4s$536$1@news.dialog.net.pl> X-Newsreader: Microsoft Windows Mail 6.0.6000.16480 X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit