Article View: alt.pl.garfield
Article #2941Re: nowy temat
From: Puck
Date: Thu, 24 Aug 2023 07:46
Date: Thu, 24 Aug 2023 07:46
270 lines
16111 bytes
16111 bytes
On 24 Aug 2023 at 04:20:23 CEST, "Arnold Ziffel" <Arnold Ziffel> wrote: >> Czy ta grupa była jakoś szczególnie dotknięta przez życie? Może trochę, >> ale pewnie nic daleko poza normę. Czy gdyby obracali się w cieplejszym, >> bardziej wspierającym towarzystwie, ich codzienność wyglądałaby inaczej? >> Myślę, że zdecydowanie tak. > Albo by się tam nie odnaleźli. Z jakiegoś powodu siedzieli właśnie tam. Może przez zupełny przypadek? Ja siedziałem na GGG przez przypadek, nie? Były jakieś tam mikroczynniki, które się zbiegły, ale pewnie mogłem wylądować w zupełnie innym miejscu. I czy to, czego doświadczałem było świadomie wybrane? Czy wiedziałem, że mogę zmienić środowisko? Nah, pierwsze doświadczenia, niebardzo myślałem o tym w kategoriach, że jest jakiś wybór. I mówię to dlatego, że trochę nadal tak mam. W robocie te ostatnie osiem lat spędziłem w bardzo podobnym środowisku. W dużej mierze przez przypadek, bo równie dobrze mogłem trafić w zupełnie inne miejsce. I przez cały ten czas myślałem, że bez trudu znajdę nowy zespół z podobnymi zasadami. Nic bardziej mylnego :) Chyba dążę do tego, że pierwsze doświadczenia mnie jakoś nastawiły. Gdybym za pierwszym razem trafił do korpo, pewnie po dziś bym się tam wypalał :) >> Ja po fazie w moim życiu, którą można nazwać GiMP ;) > W sumie ciekawe, jak można byłoby ją scharakteryzować ;) Ciekawi mnie, jak > mnie wtedy widziałeś. Chyba nie było tak źle, skoro nadal ze mną gadasz :D Krindżowo, oczywiście. Ale to tylko dlatego, że to było 20 lat temu, więc to kwestia dojrzałości, którą wtedy miałem / mieliśmy ;) Poza tym bez względu na plusy i minusy, to pozytywnie. Widzę, że silnie na mnie niektóre rzeczy wtedy wpłynęły. Jednak, co ciekawe, to był wyraźnie odmienny okres od wszystkiego co było i wcześniej i później. Niektórych elementów już nigdy nie powtórzyłem. Nie wartościuję, nie mowię, że bym chciał, albo że się z tego ciesze. Tylko obserwuję. >> też trafiłem do takiego środowiska, które nie było szczególnie >> wspierające. Dużo tam było patolki ;) Znaczy nie takiej >> pijany-ojciec-leje-matkę patolki, ale i tak nieprzyjemniej. > Narkotyki? Czy raczej patologia emocjonalna? Emocjonalna. Echo jakichś wcześniejszych problemów, z domu, ze swojego środowiska w szkole (już na studiach wtedy byliśmy). Again, myślałem, że tak musi być. Nie odróżniałem normalnych, wspierających relacji od toksycznych, szantażu emocjonalnego, etc. Druga strona pewnie też nie, nie mam pretensji ;) >> Trochę to wszystko było nowe, trochę chyba nie wiedziałem, że wcale tak >> nie musi być. No ale to też przeszło po jakimś czasie, kontakt z tymi >> człowiekami się urwał i przeszedłem do życia, w którym z gorszymi >> momentami można sobie po prostu poradzić, przechodząc a niższej energii, >> etc. > Ja sobie próbuję radzić, ale u mnie to jest głębszy temat. Raczej po > prostu pewne rzeczy wypieram, ile tylko mogę. Może warto się zastanowić nad profesjonalnym wsparciem, żeby sobie przeprocesować te wszystkie lata? Ja nigdy nie sprobowałem, ale myślalem sobie o tym, jak mi w robocie dawali jakieś darmowe godziny z terapeutami. >> Tak więc np. teraz jestem bez zespołu od dłuższego czasu. Po 3 latach >> budowania własnego od zera, co mi się bardzo podobało i z czego byłem >> bardzo dumny, zdecydowałem na zmianę. I znów zderzam się ze smutną >> rzeczywistością, że dookoła jest raczej średniawo, mówiąc łagodnie. >> No i ciągnie się to przez dłuższy czas, więc wpływa to jakoś na moją >> energię. > Średniawo jeśli chodzi o poziom merytoryczny? Czy na tej ludzkiej warstwie > jest tak sobie? Obie. Ja mam tak, że stawiam sobie wysokie oczekiwania, ale równocześnie innym. Ale to pewien paradoks, bo ja mam 15-20 lat doświadczenia w tych obszarach, a ludzie z którymi pracuje często mniej niż połowę tego. Więc gdybym się tak zastanowił gdzie ja byłem 5-8 lat temu, to to była zupełnie inna historia :) Dlatego uczę się odpuszczać. Bardzo wybierać walki, w których uczestniczę, a reszte ignorować. >> No biggie, wiem. Były też smutniejsze zdarzenia, w które nie ma celu >> wchodzić, ale generalnie chodzi mi o to, że wszelkie wzloty i upadki są >> raczej moderowane, zamiast wyolbrzymiane. I bez większej dramy idzie się >> do przodu. > Ja miewam i tak i tak. I dni lepsze, i dni gorsze, w taki zwykły, normalny > sposób, ale bywają też kryzysy. Tylko one nie są bez powodu. Niestety. A jak w drugą stronę? Masz coś, co by Ci to równoważyło (albo starało się)? >>> [ >8 snip 8<]> Trzymali ją tam, bo oprócz tego, że była wyjątkowym >>> chamem, który potrafił drzeć mordę na serwisantów, to ogarniała robotę >>> helpdeskową. >> Mam wrażenie, że powoli takie standardy odchodzą do lamusa ;) > Mam w zespole kolesia, który... no chamem go nie nazwę zdecydowanie, to > nie ten typ. Jest kulturalny, na poziomie, ale, nazwijmy to, nie jest > najbardziej prospołeczną jednostką, jaką w życiu spotkałem :) O ile można > mówić o spotkaniu, bo pracuję z nim rok a nawet nie wiem, jak wygląda. Ale > jest piekielnie inteligentny, ogarnia robotę, a jego perfekcjonizm > rezonuje z moim. Ja nie mam problemu, jak mi się wytknie błąd. Ja dążę do > tego, żeby nie było czego wytykać. > > Inna sprawa, że widzę w nim trochę siebie ze starego zespołu. Jest na nim > duża presja. Chyba trochę za duża. Bo w poprzednim zespole to ja byłem tym > mózgiem, który musiał wszystko wiedzieć, a jak nie wiedział, to "przychodź > do mnie z rozwiązaniem, problemy znajdę sobie sam" (by szef). Tu nie muszę > wszystkiego wiedzieć, ale on... no cóż. Chyba jest takie oczekiwanie, że > musi, i chyba wpływa to na niego podobnie, jak wpływało to na mnie. > > To nie jest zdrowe. Ale może tak to już jest. I to się objawia niedobrym przyjmowaniem krytyki / sugestii? Masz „benefity wellbeingowe” w pracy? Ktoś z HR-u pewnie po latach skumał (a może ma to dopiero przed sobą, a może dopiero dowie się o tych sprawach z jakiegoś szkolenia), że takie osoby, mówiąc łagodnie, nie czują się najlepiej. Wiec wymyśli jakieś owocowe czwartki, syrop waniliowy do kawy w biurze i podobne głupoty. No i załatwione! Namyślą się kwartał nad tym, które bezglutenowe ciastka zaproponować i to ma być odpowiedzą na problem, że Mariuszek nie czuje się doceniany, ma na sobie zbyt wysoką presję, a do tego szef go kąsa lub otwarcie mobbinguje. Ja bym chciał, żeby to trochę inaczej wyglądało. Żeby w zespole można było pracować zespołowo i żeby nigdy wina -- jeśli już o niej musimy mówić -- nigdy nie była na jednej osobie. Jeśli są jakieś niedociągnięcia, faktycznie personalne, to żeby dało się je przegadać w bezpiecznej atmosferze 1v1, a nie piętnując publicznie. To długi temat i dużo jest do zrobienia, bo ludzie wciąż w zespołach nie operują na tym poziomie empatii. Ja w tym roku jeszcze nie spotkałem managera, który w ogóle wspominałby o uczuciach. Umiejętności, oczekiwania, specyfikacje, storypointy, zasady. Bleh. Moje obecne daily to spowiadanie się z tasków na Jirze od góry do dołu. Moje poprzednie: grupa znajomych, czasami przyjaciół, spotykała się na 15 minut, żeby się zobaczyć i pogadać. Jak ktoś miał pracowe tematy wymagające przegadania, to je poruszał. W przeciwnym wypadku rozmawialiśmy o pogodzie, memach, czy kto gdzie był na wakacjach. >> Człowiek był zawiedzony, że wcale mu się Mesjasz nie objawił? > Albo właśnie chciał się upewnić, że faktycznie objawił :) No taka z pewnością była nadzieja, ale to chyba rozczarowanie finalnie, że jednak nie? Znaczy nie znam się, bo może dokładnie odwrotnie, to by zwiastowało koniec swiata albo coś? >> To był pewien problem dla naszych Klientów. W sumie dla naszego produktu >> in general, bo przejmowaliśmy ruch telefoniczny. Tak jak pisałem obok, >> PSTN nadal jest jedynym standardem w Polsce, więc nie mogliśmy zamienić >> numeru na jakiś adres VoIPowy albo whatsappa czy coś. Więc musieliśmy >> wpiąć się w istniejący numer. Jak mieli centralkę to spoko, mogliśmy się >> w niej wkonfigurować -- ale większość nie miała, pozostawiając im do >> wyboru albo czasochłonny porting numeru do naszego operatora, co trwało >> i lockowało ich do naszego rozwiązania, albo musieli robić forward, który >> kosztował i wcale nie zawsze dobrze działał. > Udało się to jakoś rozwiązać? Jak to biznes, biznes wszystko przyjmie. Gdyby nam się udało, to onboarding byłby prostszy i szybszy. A tak -- albo dawaliśmy nowy numer (patrz, przecież teraz i tak nikt nie trzyma numerów w notesie, tylko sprawdza w google), albo ustawialiśmy przekierowanie w pierwszej fazie, a równolegle rozpoczynaliśmy proces portingu, który mogliśmy zakończyć jakieś 2-3 miesiące później, jak już wdrożyli narzędzie i byli z niego zadowoleni na tyle, żeby się z nami związać dużo bardziej. > PSTN... w sumie to cieszę się, że nie musimy już tego wspierać. Ile było > problemów puszczaniem ruchu po VoIP (no puść modem po VoIP :P)... Eee, przejściówka z rj45 na rj11 z voipem po środku? :) Jak zaczynaliśmy to nakupowaliśmy sobie różnych akcesoriów do testów i wpięliśmy sobie tak jakiś stary fax :D Jak jeszcze siedzieliśmy w biurze, to się zgrywaliśmy na slacku, żeby nam ludzie faksowali jakieś rzeczy zamiast posyłać mailem > Inna sprawa, że dialup jak już się połączył, to działał bardzo stabilnie > (a łączył się szybko, bo ze względu na charakter ruchu były to powolne > protokoły, za to szybko negocjujące się -- negocjacja trwała szybko, potem > wymiana 300-400 bajtów w obie strony i rozłączenie). Z GPRSem były > największe problemy (wtedy zdaje się było tylko 3G, bo LTE w Polsce nie > było albo było nowością, ale nawet nie pamiętam, czy my przypadkiem nie > chodziliśmy cały czas na 2G). Zestaw to z protokołem pobierania > aktualizacji, który nie obsługuje wznawiania, i masz spory zbiór urządzeń, > które są niezarządzalne i trzeba do nich wysłać technika, żeby wrzucił > aktualizację (wtedy ok. 8 MiB, teraz aktualizacje mają po ok. 60 MiB). Damn, 8MB po 2G? To było skazane na porażkę, nie? To były patche, czy całościowe paczki? >>> Miałem tak z Usenetem. Jedna osoba zgłosiła, że się do serwera nie może >>> połączyć. No i faktycznie, nie może, ja go też pingnąć nie mogę. Tylko >>> jego, wszystkim innym działa. Wyszło na to, że w jakimś routerze we >>> Frankfurcie karta sieciowa padła (człowiek w Polsce, serwer w Holandii)... >> >> Mhm. Doszliście sami? > > Nie tam. Zgłosiłem helpdeskowi. Napisałem dokładnie, co się dzieje. Że > pingi nie przechodzą w obie strony, że ostatnie połączenie mam z tej i tej > godziny, dołączyłem traceroute z obu stron. > > Jeden głąb odpisał: proszę wysłać MTR. To nasz standard. Bez MTR nic nie > zrobimy. Musi być MTR. W traceroute nie widać. Może np. co któryś pakiet > przechodzi. No to dobra, ma być MTR, to będzie MTR. Od siebie puściłem, od > strony użytkownika było trudniej, bo weź tłumacz komuś w mailu, że ma na > Windowsie zainstalować jakiś WinMTR i co ma zrobić. Ale zanim wysłałem mu > wynik tego WinMTR odezwał się drugi, dla odmiany kompetentny, i > potwierdził, że jest taki problem. Myślę, że zadaniem helpdesku często jest zamknąć ticketa, a nie pomóc użyszkodnikowi. A jak ten ostatni nie dośle odpowiednich materiałów, to przecież też jest to powód wystarczający do zamknięcia. >> albo że hasło nie działa jak się je wpisuje na siedząco, ale na stojąco >> już działa :> > Takie rzeczy się zdarzają. Może nie z hasłem, ale czasem ktoś robi coś > odrobinę inaczej, niż ty, i tobie działa, a jemu nie. Dlatego zawsze > proszę o film albo inny dowód tego, jak ktoś coś robi :) W tym przypadku klawiatura miała poprzestawiane klawisze. Siedząc wpisywał bezwzrokowo, a stojąc układ rąk był inny i patrzył na literki, które były źle wstawione. Come to think of it, w takim razie musiało działać na siedząco, a na stojąco nie :) Jest gdzieś stronka, która zbiera tego typu historie. Fascynująca lektura. >> Jest z tym związana pewna papierologia, jakieś wymogi odnośnie serwerów, >> no i raportowanie. Ale nie jest to szczególnie niemożliwe. Teraz po ustawie >> AT chyba rynek jest trudniejszy, bo jest więcej wymagań i logistyka związana >> z tymi usługami trudniejsza. Ale wcześniej mieliśmy w kraju dziesiątki albo >> setki takich małych operatorów, którzy oferowali numer landline'owy, a >> do użytkownika dostarczali VoIPa. > Zawsze się zastanawiałem, czy jest jakieś zabezpieczenie antyspoofingowe, > jeśli chodzi o sygnalizację międzycentralową... bo przecież mając dostęp > do SS7 (czy czego tam się teraz używa) możesz się podszyć w zasadzie pod > każdego. Tak, z tego co rozumiem, ale nie siedziałem w tym zbyt głęboko, weryfikacja odbywa się tylko na pierwszym hopku pomiędzy klientem a centralką. Dalej połączenie idzie już po sieci dostawców, którzy sobie ufają. W praktyce, ze względu na to, że każdy może stać się operatorem, ludzie robili wałki. Bo co ciekawe -- operatorzy płacą sobie za ruch między sobą. Jeśli op firma zdzisio krzak ma duży ruch przychodzący, to duzi typu Orange im płacą za to. Więcej, niż koszt serwerów za te połączenia. Nie wiem jak szybko i łatwo się to wykrywa, ale mam wrażenie, że kiedyś w Polsce to było popularne. Teraz w stanach np. robo calle są zmorą i wymyślają jakieś standardy, ale one się nie przeniosą na Europę chyba. Zresztą wyobraź sobie jak sprawnie innowacje w telecomach można wprowadzać :) >> Nom, powiedz to ludziom, którzy nie mają klawiatury ;) > W telefonie? Ja nie mam :) I bardzo nad tym ubolewam. Długo nosiłem starą > Motorolę Droid 4, w sumie już trzecią, ale w końcu dałem sobie spokój. Ja mam iPhone i nie umiem na nim pisać nic dłuższego niż dwa akapity. Bardzo często wysyłam sobie na lapka, żeby z niego kontynuować. >> Poza tym grupowe czaty i koszty są dobrym argumentem za komunikatorami >> (i niekoniecznie WA, może być Signal) > No tak, ja nie mam grupowych czatów. Znaczy mam. Na #esperal :) > > Signal nie wymaga podania numeru telefonu? Wiem że Telegram wymaga, > dlatego wyleciał z telefonu tak szybko jak na niego wleciał. Tak, Signal jest spięty z numerem tel. Co jest o tyle fajne, że relatywnie łatwo jest znaleźć ludzi. Chociaż wcale nie wiadomo, czy faktycznie tam są, czy tylko w 2019 zainstalowali i od tej pory ghostują. -- Winning popularity contests since ’85
Technical Details
Message-ID:
<uc71t6$t2l5$1@news.icm.edu.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!.POSTED.109-206-195-145.host.skynet.net.pl!not-for-mailReferences:
<04112001.6111E2FA@news.pucked.blade> <187a35fb-a3c6-4740-9a5b-50abbff62d47@hooterville.invalid> <uc49q0$oghr$1@news.icm.edu.pl> <6b7462cc-a2b1-415a-97f3-46bda24d2bad@hooterville.invalid>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!.POSTED.109-206-195-145.host.skynet.net.pl!not-for-mail From: Puck <puck@dx.one.pl> Newsgroups: alt.pl.garfield Subject: Re: nowy temat Date: Thu, 24 Aug 2023 07:46:46 -0000 (UTC) Organization: Nassau Message-ID: <uc71t6$t2l5$1@news.icm.edu.pl> References: <04112001.6111E2FA@news.pucked.blade> <187a35fb-a3c6-4740-9a5b-50abbff62d47@hooterville.invalid> <uc49q0$oghr$1@news.icm.edu.pl> <6b7462cc-a2b1-415a-97f3-46bda24d2bad@hooterville.invalid> Mime-Version: 1.0 Injection-Date: Thu, 24 Aug 2023 07:46:46 -0000 (UTC) Injection-Info: news.icm.edu.pl; posting-host="109-206-195-145.host.skynet.net.pl:109.206.195.145"; logging-data="952997"; mail-complaints-to="usenet@news.icm.edu.pl" User-Agent: Usenapp for MacOS X-Usenapp: v1.27.1/l - Trial License Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit