Article View: alt.pl.fan.trzypion
Article #5629Re: Powariowaliście?
From: wildcat17
Date: Thu, 25 Dec 2003 12:33
Date: Thu, 25 Dec 2003 12:33
322 lines
15875 bytes
15875 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > mam bujną wyobraxnię, jednak aż tak daleko nią sięgnąc nie potrafię. > >> Podejrzewam że jednak masz..;) >> A zresztą! W miejsce faceta podstaw sobie kobietę Twojego życia... >> Co byś jej w takiej chwili powiedział? ;) > > > Jest taka piękna scena w głupim zreszta filmie, którego tytułu nie > pomnę. Załamana dziewczyna siedzi na schodach knajpy wyciaga ze skrzynki > kolejne butelki jakiegoś napoju - i tłucze je o bruk. Z boku siedzi > właścicel tejże knajpy - i spokojnie podsuwa jej kolejne skrzynki. (1) > Jeżeli kobieta mojego zycia czuje wewnętrzna potrzebę wytłuczenia > porcelany - garnki rzecz nabyta. Dzisiaj są, jutro ich nie będzie. Tomek, A nie widzisz różnicy w tym co ja mówię a tym co Ty mówisz? Co innego kiedy facet mojego zycia jest na skraju wytrzymałości psychicznej i musi na czymś odreagować a co innego jesli to jest zwykły fajtłapa w dodatku nie usiłujący nawet zrozumieć swoich błędów... Bo zwykły ale rozumiejący jeszcze ujdzie... Jeśli facet mojego zycia trzaśnie tą zastawą o ziemię bo mu to akurat było potrzebne żeby nie zwariować - na zdrowie*! Ale jeśli on demoluje wszystko i zadne próby zwrócenia mu uwagi, mniej lub bardziej dyplomatyczne, nie skutkują to znaczy że jest dodatkowo megalomanem... No to ja przepraszam... BTW ja też kiedyś dostałam w prezencie zastawę od widoku której mnie żeby bolały... A że przy moim temperamencie taki ostateczny wybuch złości objawia się ..hmm..powiedzmy - gwałtownie, służyła mi ona do ogreagowywania.. Zamiast zabić męża wolałam trzasnąć tym talerzem o posadzkę, wyjść na ogródek, jak kazdy klasyczny choleryk zapomnieć w ciągu 5 minut o co nam chodziło, wchodząc do domu mijałam się w drzwiach z moim mężem który wynosił pozamiatane skorupy do śmietnika równie zrelaksowany bo jego to z kolei bawiło...;) W kazdym razie bardziej niż to kiedy na jego oczach złamałam w ręku bakelitową rączkę od noża kuchennego co jest podobno nie do zrobienia nawet dla silnego faceta... Nawet jesli do tego momentu mój sposób rozładowania emocji mu się przesadnie nie podobał po tym pewnie zdecydowanie wolał zamiatać te talerze niż poczekać aż ja w tym stanie skocze do niego z pazurami...;) *Zwłaszcza że ja potrafię zarobić na jeszcze niejedną...;>>> BP MSPANC >>> ....i wtedy moga sie tak cudownie nad sobą użalać: >>> "ŻYYYYYYYYYYYCIE na ciebie straciła! Urodę, młodośc mi zabrałeś!! A >>> mogłam wybrac innego! Taki Ziutek..." etc etc etc. >> >> >> Eeee, nie....bzzzz...wróć! >> Tego to ja nie rozumiem i nie akceptuję... > > > ale to jest własnie to: uświadamianie tym facetom stanu faktycznego. Nie. To jest niekonsekwencja... Uświadomienie stanu faktycznego wygląda ciut inaczej... Jakby Ci to? No nic będzie kolejna historia z zycia...Mamy czas w końcu...;) Mężczyzna remontujący. Mimo delikatnych sugestii co by zaprosił do tego fachowego sąsiada on pokoik odnowi sam. Tydzień dyplomatycznych podchodów że to nie jest najlepszy pomysł, tydzień sugerowania mu ze mozemy sobie pozwolić na zapłacenie a on tymczasem będzie mógł odpocząć bo tak strasznie przepracowany, tydzień wyjaśniania że we dwóch zrobią to szybciej, tydzień wynajdywania tysiąca innych rzeczy które będą akurat do pilnego zrobienia w czasie kiedy sąsiad będzie malował i do tego on jest niezbędnie potrzebny - na nic... On to zrobi i już... OK - toż w końcu ślubnego nie zabiję..;) Sobota. Otwiera wiaderko z farbą. Już przy mieszaniu zaczyna marudzić bo a to się chlapnęło a to za gęsta a to wręcz przeciwnie... Nie szkodzi że już na pierwszy rzut oka widać było że w tej ilości dolanej wody spokojnie mógłby się jeszcze wykąpać po malowaniu... No nic...od początku wiedziałam że on nie ma do tego talentu... Jakoś wytrzymam...Powinnam...Właściwie _muszę_.... Idzie do pokoju, trzaska drzwiami bo przecież artysta potrzebuje skupienia i samotności i się zaczyna spektakl... Już po minucie leci pierwszy komentarz... Potem drugi, coraz dłuższy i bardziej kwiecisty, potem kolejne... Następnie zdradziecki cios w plecy zadaje mu jakaś srubka która nie chce sie dokręcić... (BTW to też jest znamienne - nie chce _się_ odkręcić...;>) Monolog trwa...Po dwóch godzinach czując że coś we mnie rośnie i należy to przerwać choć na chwilę wchodzę i dyskretnie pytam czy by czegoś może przypadkiem nie zjadł bo właśnie zupa się dogotowała... Nie bo on pracuje...Aha pracuje...Nie watpię...;> Po kolejnej godzinie zęby mi się same zaciskają i pytam czy przypadkiem nie chce odpoczać na chwilę... Nie bo on pracuje...Jw.... (pokój jest w bardzo podobnym stanie jak przed ropzpoczęciem...no może tylko bardziej zdemolowany) Po kolejnej godzinie robi mi się coś takiego że wchodzę i pytam czy zgodzi się na sąsiada czy ja mam mu to wiaderko z farbą na główkę...? I to ja wtedy najczęściej się modlę żeby nie miał w ręku młotka, bo w tym stanie, jak mi Bóg miły, wyjmę mu go bez najmniejszych problemów a obrazy jakie mi podsuwa wyobrażnia nie nadają się do opisywania... W pierwszej sekundzie się buntuje ale widząc wyraz moich oczu sam dzwoni po Darka... Kończą tą robotę i 6 piw w dwie godziny, w najdoskonalszej komitywie, wśród wybuchów smiechu, bez najmniejszych problemów a ja mogę spokojnie dogotować resztę obiadu bez ryzyka zdemolowania całej kuchni... No i teraz powiedz mi czy nie można było od tego zacząć? Czy szanowny pan nawet mając świadomość swoich słabości nie może się poddać za pierwszym razem? Przecież to w niczym nie umniejsza jego obrazu w moich oczach. Ba nawet wręcz przeciwnie bo w tzw. międzyczasie zreperuje panel prysznicowy, kran czy cokolwiek i ja będę podwójnie z niego dumna... Aha. I skoro jest to jego jedyny chyba antytalent którego jest nota bene w pełni świadomy dlaczego mimo wszystko rwie się do tego tak uparcie? A na prosbę typu: "podgrzej te kotleciki" potrafi odpowiedzieć "nie umiem"..;) Ot, męska logika...;>> BTW metoda "na wychodzenie" też nie działa. Owszem mam w tym kraju przyjaciół którzy na komunikat "szukam miejsca do przenocowania" odpowiadają "super! kiedy będziesz?" ale nie zamieszkam u nich na tydzień...;> >>>> BTW Tomeczku jakoś to się cholernie kłóci z tym co nam niedawno >>>> udowadniałeś że średnie IQ mężczyzn jest znacznie wyższe niż kobiet... >>> >>> >>> A nie mówiłem? Humanistka. Narysuj to sobie. Dwie krzywe dzwonowe o >>> różnym "spłaszczeniu". Przyjrzyj się części na prawo od ekstremum. >>> Potem na lewo od ekstremum. Wyciągnij wnioski. >> >> >> Tomek. Ty sobie nie rysuj. >> Ty pomyśl. >> Srednie IQ mężczyzn wyższe niż kobiet... > > > O matko... Można pisać, tłumaczyć, klarowac - jak grochem o ścianę. > Wtórny (?) analfabetyzm. Tiaaa...też Cię kocham..;>> > Nie, żbiczko, średnie IQ mężcyzn nie jest > znacząco wyższe od średniego IQ kobiet. w dobrym przybliżeniuśrednie IQ > kobiet i mężcyzn jest takie samo (w istocie mężcyzźni sa jakieś 1,5 > punktu do przodu, ale to jest pomijalna różnica). Cytuję Twoje wypowiedzi: "Ino na każdą kobietę o "wymaganym" IQ można znaleźc kilku facetów o IQ tym samym/wyższym. Dodaj przewagę agresywności (testosteron)." " Łatwiej o ponadprzecięntnie inteligentnego mężczyznę, niż kobietę." Jesli łatwiej to powinno być ich więcej, nie sądzisz? No chyba że okazuje się że wcale nie łatwiej... BTW w tym momencie wrócę do naszej dyskusji kiedy usiłowałeś nas przekonać ze wolisz aby lekarzem był mężczyzna bo wtedy jest większa szansa że jego IQ będzie wyższe. No jesli teraz róznica jest pomijalna to gdzies jednak nie miałeś racji...;> >> Zeby było znacznie wyższe przy takim rozkładzie to ta reszta musiałaby >> bardzo odbiegać od normy... >> Jeśli nie to o żadnym _znacznie_ nie może być mowy... > > > Miałaś na studiach rozkłady zmiennej losowej? Owszem. A co? Chcesz pozyczyć program zajęć? ;> >> Tylko że nie da się całe życie utrzymywać kogoś w błogostanie >> szczególnie jeśli ten ktoś na ten błogostan nijak nie może sobie >> zapracować... > > > ....w przerwie między skakaniem nad coraz to wyżej podnsozoną > poprzeczką. Jak znajde to wrzuce na grupę tekścik o wysokości porzeczek > w zalezności od wieku mężcyzny. A ja jakiś poradnik o czytaniu ze zrozumieniem...;> Ile razy mam Ci powtarzać że zaostrzone kryteria dotyczą _wyboru_ faceta a jak się już takowego dokona to on się może słusznie czuć w pełni doceniony i wyjątkowy a kobieta konsekwentnie może to wtedy podkreślać... Albo wręcz przeciwnie, nie musi, bo on sam o tym wiedzieć powinien... No owszem, chyba że uprze się udowadniać że jednak tak nie jest a wszystko dotychczas było pięknie odegrane... Takie przypadki też dopuszczam... >> BTW tak samo mężczyźni jakoś nie umieją się powstrzymać od komentarzy >> na temat wyglądu kobiet nawet mimo tego ze wiedzą że może to być u >> nich przyczyną kompleksów albo jest im zwyczajnie przykro... > > > A bo widzisz: wygląd kobiety jest głównym elelementem przyciągającym > uwagę mężczyzny. Tak nas przyroda ukształtowała. "A bo widzisz"...Słodkie...;> Czyli Wam wolno mówić nam przykre rzeczy "a bo tak" ale my musimy Was nawet oszukiwać żebyście mogli sobie trwać w przeświadczeniu własnej doskonałości? Kali ukraść krowę...? ;>> >> A to już jest o wiele bardziej nie fair bo najczęściej nie da się w >> temacie dużo zmienić... >> Garkotłuk może przynajmniej łapy w kieszeni trzymać... > > > Myślisz, że cechy charakterologiczne (a ja lubię sobie potłuc!) łatwiej > zmienić od fizycznych? Myślę że tak... Owszem, nie wszystkie ale jednak... Krzywego nosa nie zmienisz bez ingerencji chirurga, cierpliwośći można się nauczyć... >>> A, czyli dialogowalaś z karpiem, wygłaszałas odę do makowca, a w >>> międzyczasie skrobałaś na apft. Jest do łez wzruszony wyróżnieniem. >>> Być między karpiem a makowcem. Chlip. Chlip. Nie przypuszczałem. Taki >>> zaszczyt. >> >> >> a. Rozmawiasz z kobietą która bardzo konserwatywnie traktuje swoje >> obowiązki żony i zawsze można się spodziewać że drugą ręką miesza >> zupkę czy kroi pomidorki...Tym bardziej nie powinieneś być tym >> zdziwiony teraz kiedy jedyne 5 minut jakie złapię to między >> żonglowaniem brytfanakami w piekarniku a przecieraniem parkietu czy >> szorowaniem kabiny przysznicowej... >> I to nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku dla rozmówcy tylko z >> niemożnością zagięcia czasoprzestrzeni i chęcią uraczenia faceta z >> prywatnej hodowli normalnymi domowymi potrawami na święta..;D >> >> b. To była licentia poetica... >> Ujdzie czy uznasz to za duże faux pas? ;> > > > To straszne. Kłamałaś o tym karpiu i makowcu, a tak naprawdę to mieszcze > sie między parkietem a kabina prysznicową (i tak dobrze, ze nie > kibelkiem). Przygnębiające... Nie, nieeee... To był faktycznie karp z makowcem... Możesz czuć się doceniony... Przemek załapał się na barszczyk i kaczkę z jabłkami i nie płacze..;D >>>>> Wole Barbie od kobietona starającego się bezustannie pokazać, że >>>>> jest bardziej męski ode mnie. dziękuję, jak będe potrzebowal >>>>> powalczyć to sie do sekcji boksu zapiszę. >>>> >>>> >>>> A kto Ci mówi o pokazywaniu że jest bardziej męski? >>> >>> >>> Ty. >> >> >> Aha. >> Gdzie? > > > W swoich postach. Tam gdzie piszę o wypłakiwaniu się na męskim ramieniu? Czy może tam gdzie jest mowa o tym że bez facetów sobie życia nie wyobrażam? Czy kiedy "I need a Hero"? ;DD >>> Od sędziny skoku wzwyż? Tak. >> >> >> Widzisz. Tylko te sędziny skoku wzwyż odsiewają na starcie wszystkich >> pijaczków, facetów z tendencjami do bicia żony czy krzywdzenia dzieci... >> One nie muszą się na to godzić... >> Chyba dobrze, nie? > > > Otóz, droga Elu, pijaczków być może tak (acz pijaczkiem mężczyzna > zostaje gdzies po czterdziestce - wcześniej jest uroczym imprezowiczem). Aha... Czyli jeden z moich sąsiadów sporo przed czterdziestką a dotychczas będący dla mnie uosobieniem klasycznego lumpa jest jednak uroczym imprezowiczem? Pokornie dziękuję za wyprostowanie światopoglądu. W następnej kolejności postaram się przekazać jego żonie, która regularnie obrywa od tego imprezowicza i jeszcze usiłuje jakoś ochronić resztkę tego co im zostało przed przepiciem oraz dziecko przed zaniedbaniem, że on jest jednak uroczy... Oczywiście z zachowaniem praw autorskich przekażę. A jakże! ;D > Ale już nie brutali. Bo nikt nie zaczyna znajomości od psrania partnerki > na dzien dobry. Natomiast skłonnośc do bicia koreluje z poziomem > testosteronu. A tenże sam hormon koreluje z agresywnością, > przebojowością, ergo: zdolnościa do pokonywania poprzeczki. Przepraszam Cię bardzo ale taki "poziom testosteronu" który pozwala na uderzenie kobiety graniczy z chorobą psychiczną nie poziomem agresywności... I z przebojowością to nie ma nic wspólnego... Raczej z brakiem kontroli nad sobą... A to już raczej koreluje ze skłonnosciami do histerii, co z kolei podobno jest bardziej cechą kobiet... No to ja bym jednak ten poziom testosteronu poddała w wątpliwość...;> (1)No gdzie ta gablota ja sie pytam? Bo może trzeba jakąś petycję dodatkowo podpisać? To ja owszem, poświadczę! ;D -- Wildcat
Technical Details
Message-ID:
<bselh6$4jl$1@news.onet.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!news.ipartners.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!not-for-mailReferences:
<bqj1mv$323$1@atlantis.news.tpi.pl> <bqldj9$ja0$1@news.onet.pl> <03122003.0ECFF872@maverick.pl> <br8amn$re$1@news.onet.pl> <11122003.5ECA5D5B@maverick.pl> <br9p2t$3ph$1@news.onet.pl> <14122003.46A2FE3B@maverick.pl> <brimkm$qvm$2@news.onet.pl> <16122003.27436218@maverick.pl> <brnqsu$5rl$1@news.onet.pl> <16122003.6A8136C6@maverick.pl> <bro021$cgu$1@news.onet.pl> <16122003.5598BAAA@maverick.pl> <brpm1r$me0$1@news.onet.pl> <20122003.19325DD6@maverick.pl> <bs1j3k$24a$1@news.onet.pl> <bs1ons$mp8$2@nemesis.news.tpi.pl> <bs1rhg$jrh$1@news.onet.pl> <bs21n8$m63$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs26n7$dcn$1@news.onet.pl> <bs2duu$s5l$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs3qkq$hi0$1@news.onet.pl> <bs3te3$q68$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs44pc$k8f$1@news.onet.pl> <bs47dn$n9c$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs4g2b$9nh$1@news.onet.pl> <bs4l6f$m7k$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs9mlf$jbr$1@news.onet.pl> <bs9p9r$a4j$2@atlantis.news.tpi.pl> <bsafg2$g60$1@news.onet.pl> <bsajsh$1ad$1@atlantis.news.tpi.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!news.ipartners.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.onet.pl!not-for-mail From: wildcat17 <wildcat17@poczta.onet.pl> Newsgroups: alt.pl.fan.trzypion Subject: Re: Powariowaliście? Date: Thu, 25 Dec 2003 13:33:29 +0100 Organization: news.onet.pl Lines: 323 Sender: wildcat17@poczta.onet.pl@po176.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl Message-ID: <bselh6$4jl$1@news.onet.pl> References: <bqj1mv$323$1@atlantis.news.tpi.pl> <bqldj9$ja0$1@news.onet.pl> <03122003.0ECFF872@maverick.pl> <br8amn$re$1@news.onet.pl> <11122003.5ECA5D5B@maverick.pl> <br9p2t$3ph$1@news.onet.pl> <14122003.46A2FE3B@maverick.pl> <brimkm$qvm$2@news.onet.pl> <16122003.27436218@maverick.pl> <brnqsu$5rl$1@news.onet.pl> <16122003.6A8136C6@maverick.pl> <bro021$cgu$1@news.onet.pl> <16122003.5598BAAA@maverick.pl> <brpm1r$me0$1@news.onet.pl> <20122003.19325DD6@maverick.pl> <bs1j3k$24a$1@news.onet.pl> <bs1ons$mp8$2@nemesis.news.tpi.pl> <bs1rhg$jrh$1@news.onet.pl> <bs21n8$m63$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs26n7$dcn$1@news.onet.pl> <bs2duu$s5l$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs3qkq$hi0$1@news.onet.pl> <bs3te3$q68$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs44pc$k8f$1@news.onet.pl> <bs47dn$n9c$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs4g2b$9nh$1@news.onet.pl> <bs4l6f$m7k$1@nemesis.news.tpi.pl> <bs9mlf$jbr$1@news.onet.pl> <bs9p9r$a4j$2@atlantis.news.tpi.pl> <bsafg2$g60$1@news.onet.pl> <bsajsh$1ad$1@atlantis.news.tpi.pl> NNTP-Posting-Host: po176.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: news.onet.pl 1072355686 4725 213.76.110.176 (25 Dec 2003 12:34:46 GMT) X-Complaints-To: abuse@onet.pl NNTP-Posting-Date: 25 Dec 2003 12:34:46 GMT User-Agent: Mozilla/5.0 (Windows; U; Win98; PL; rv:1.5) Gecko/20030925 X-Accept-Language: pl, en-us, en In-Reply-To: <bsajsh$1ad$1@atlantis.news.tpi.pl> Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit