Thread View: alt.pl.fan.szczypior
72 messages
72 total messages
Page 1 of 2
Started by Dzika
Mon, 04 Oct 2004 16:00
Page 1 of 2 • 72 total messages
Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Mon, 04 Oct 2004 16:00
Date: Mon, 04 Oct 2004 16:00
6 lines
1141 bytes
1141 bytes
Jak w temacie. Jak tam pierwszy dzień i czy opracowałeś już metodę skutecznego ukrywania się przed Nikitą? ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 04 Oct 2004 17:54
Date: Mon, 04 Oct 2004 17:54
30 lines
2634 bytes
2634 bytes
On Mon, 04 Oct 2004 18:00:54 +0200, Dzika wrote: > Jak tam pierwszy dzień i czy opracowałeś już metodę skutecznego > ukrywania się przed Nikitą? ;> Nikita z Lisą złapały mnie w sali do wykładu z Wstępu do Informatyki. Pogadaliśmy chwilę, Lisa znikła na swój wykład, potem ja na swój. Nikity potem już w ogóle nie spotkałem, więc chyba nie muszę się martwić. ;> A na Lisę się natknąłem potem, gdy szła do Labów - miała już koniec zajęć. Jak fajnie.. ;) Mój wykładowca z Wstępu i ćwiczeniowiec z Analizy Matematycznej - tragedia. Mamroczą strasznie. O WI się nie martwię, miałem bardzo solidną informatykę w LO, ale AM.. Gadałem z ćwiczeniowcem - ten stwierdził, że jest już stary i będzie mu ciężko się przestawić ;D W każdym razie mam mu przypominać o sobie, a jeśli to nic nie da, to zmienię grupę - on mnie w tym poprze, więc nie powinno być problemu w dziekanacie. Ogólnie - wyszedłem trochę załamany, bo na dzień dobry z analizy mam do udowodnienia dwa równania, dwie tezy i mam wyprowadzić jakiś wzór. Wzór już wyprowadziłem, ale reszta.. muszę jeszcze nad tym pomysleć, ale ciężko mi idzie. Może jutro będzie lepiej.. ;> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Mon, 04 Oct 2004 18:05
Date: Mon, 04 Oct 2004 18:05
55 lines
2831 bytes
2831 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Mon, 04 Oct 2004 18:00:54 +0200, Dzika wrote: > > >>Jak tam pierwszy dzień i czy opracowałeś już metodę skutecznego >>ukrywania się przed Nikitą? ;> > > > Nikita z Lisą złapały mnie w sali do wykładu z Wstępu do Informatyki. > Pogadaliśmy chwilę, Lisa znikła na swój wykład, potem ja na swój. > Nikity potem już w ogóle nie spotkałem, więc chyba nie muszę się > martwić. ;> A na Lisę się natknąłem potem, gdy szła do Labów - > miała już koniec zajęć. Jak fajnie.. ;) Eeee...a już miałam nadzieję na jakiś hardcore ;> > Mój wykładowca z Wstępu i ćwiczeniowiec z Analizy Matematycznej - > tragedia. Mamroczą strasznie. O WI się nie martwię, miałem bardzo > solidną informatykę w LO, ale AM.. Gadałem z ćwiczeniowcem - ten > stwierdził, że jest już stary i będzie mu ciężko się przestawić ;D > W każdym razie mam mu przypominać o sobie, a jeśli to nic nie da, to > zmienię grupę - on mnie w tym poprze, więc nie powinno być problemu w > dziekanacie. No widzisz. Kazdy problem ma przynajmniej jedno rowiązanie ;) > Ogólnie - wyszedłem trochę załamany, bo na dzień dobry z analizy mam > do udowodnienia dwa równania, dwie tezy i mam wyprowadzić jakiś wzór. > Wzór już wyprowadziłem, ale reszta.. muszę jeszcze nad tym pomysleć, > ale ciężko mi idzie. Mwahahaha Witamy na uczelni ;> > Może jutro będzie lepiej.. ;> Będzie. Oni się uwielbiają na pierwszym roku wyżywać. Bo przetrwają najsilniejsi. Później będzie lepiej - bez paniki ;) -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 04 Oct 2004 18:17
Date: Mon, 04 Oct 2004 18:17
29 lines
1997 bytes
1997 bytes
On Mon, 04 Oct 2004 20:05:35 +0200, Dzika wrote: > Eeee...a już miałam nadzieję na jakiś hardcore ;> Może to Ty tak na nie jakoś dziwnie wpływasz.. ;> > No widzisz. > Kazdy problem ma przynajmniej jedno rowiązanie ;) Tak - wypad z uczelni ;> >> Wzór już wyprowadziłem, ale reszta.. muszę jeszcze nad tym pomysleć, >> ale ciężko mi idzie. > Mwahahaha > Witamy na uczelni ;> Nic nowego, co? ;) > Będzie. > Oni się uwielbiają na pierwszym roku wyżywać. > Bo przetrwają najsilniejsi. > Później będzie lepiej - bez paniki ;) Poczekamy, zobaczymy. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Mon, 04 Oct 2004 18:31
Date: Mon, 04 Oct 2004 18:31
44 lines
2027 bytes
2027 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Mon, 04 Oct 2004 20:05:35 +0200, Dzika wrote: > > >>Eeee...a już miałam nadzieję na jakiś hardcore ;> > > > Może to Ty tak na nie jakoś dziwnie wpływasz.. ;> No nic. Widzę że w środę trzeba będzie jakieś małe szkolenie przeprowadzić ;> >>No widzisz. >>Kazdy problem ma przynajmniej jedno rowiązanie ;) > > > Tak - wypad z uczelni ;> Wypad to zawsze zdążysz zrobić ;> >>>Wzór już wyprowadziłem, ale reszta.. muszę jeszcze nad tym pomysleć, >>>ale ciężko mi idzie. >> >>Mwahahaha >>Witamy na uczelni ;> > > > Nic nowego, co? ;) Dokładnie. Taki crash test na początku to standard. Celowo tak robą żebyście spanikowali ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 04 Oct 2004 19:34
Date: Mon, 04 Oct 2004 19:34
28 lines
2402 bytes
2402 bytes
On Mon, 04 Oct 2004 20:31:49 +0200, Dzika wrote: > No nic. > Widzę że w środę trzeba będzie jakieś małe szkolenie przeprowadzić ;> Bez obaw, napojów wyskokowych nie będę zażywać, więc są małe szanse na jakiś efekt ;> > Wypad to zawsze zdążysz zrobić ;> Wypad to się robi najpierw, a potem ewentualnie wszystko inne związane z odwołaniami, podaniami i błaganiem ;> > Dokładnie. > Taki crash test na początku to standard. Celowo tak robą żebyście > spanikowali ;> No to im się udało. 1 wzór do wyprowadzenia (zrobiłem), 2 dowody nierówności i 2 wykazania czegoś tam (nic nie zrobiłem). Niki! Ja to muszę zrobić, czy wystarczy mi to jedno..? ;> A tak serio, to tu jest troszkę wysoki poziom.. Nie mam pojęcia, jak się za to wszystko zabrać. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:26
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:26
23 lines
2198 bytes
2198 bytes
Dzika wrote: > Eeee...a już miałam nadzieję na jakiś hardcore ;> Hmmm... W sumie, to mu pół roku wypłoszyłam. Zestresowane kociątka grubo przed czasem pousadzały się ściśle w sali w oczekiwaniu na pierwszy w swoim życiu wykład. A tu nagle zdecydowanym krokiem wpada takie coś, taksuje ogół wzrokiem i odprowadane tysiącem wytrzeszczów podchodzi do pierwszej ławki z głośnym i wyraźnym 'cześć' (miałam wrażenie, że jeden z sąsiadów Lucka z lekka odskoczył przestraszony, po czym zorientowawszy się, że to nie od niego coś chcę, odetchnął z ulgą ;>). >> W każdym razie mam mu przypominać o sobie, a jeśli to nic nie da, to >> zmienię grupę - on mnie w tym poprze, więc nie powinno być problemu w >> dziekanacie. > No widzisz. > Kazdy problem ma przynajmniej jedno rowiązanie ;) Ze zmianą grupy to w ogóle nie ma problemu. Bierzesz z sekcji karteczkę, prosisz o podpis byłego i przyszłego, i po sprawie. -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:34
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:34
32 lines
2816 bytes
2816 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Wypad to się robi najpierw, a potem ewentualnie wszystko inne > związane z odwołaniami, podaniami i błaganiem ;> Wiesz co? Od nas w tym roku miało sporo osób polecieć. Wszyscy poskładali podania i większość została. Jak ktoś bardzo nie chce dać się wywalić, to wszystko będzie ok. > No to im się udało. 1 wzór do wyprowadzenia (zrobiłem), 2 dowody > nierówności i 2 wykazania czegoś tam (nic nie zrobiłem). Niki! Ja to > muszę zrobić, czy wystarczy mi to jedno..? ;> Musisz to jedno (i masz mnie posłuchać!): na następne zajęcia przyjdź wcześniej (albo się zainteresuj w tygodniu) i zapytaj kogoś, kto wygląda na supermózga i popisuje się wiedzą, jak to trzeba wykazać. Oni naprawdę bardzo chętnie i cierpliwie tłumaczą. W końcu zyskają w Twoich oczach pożądany respect ;> I żadnego krępowania się, bo przyjdę pierwsza Ci sprawdzić, czy zdobyłeś tą pracę domową... Jak nie, to wezmę za rączkę, osobiście do kogoś zaciągnę i narobię Ci wstydu. Przełam się. These are the rules of MIMUW... Złapiesz to i z czasem część prac domowych będziesz umiał zrobić sam. Może nawet będziesz mógł sam komuś pomóc. BTW - może JSIMek, co? ;>>> > A tak serio, to tu jest troszkę wysoki poziom.. Nie mam pojęcia, jak > się za to wszystko zabrać. Dobra, jeden załatwiony. Dzika, to kiedy wybierasz się na ZSI? ;>>> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:46
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:46
36 lines
2873 bytes
2873 bytes
Bartosz Marganiec wrote: <ciach!> > Może jutro będzie lepiej.. ;> Jak masz jutro zajęcia? :> Eh.. A ja jestem szczęśliwa :D Poważnie. Siedziałam na wydziale od 8 do 20. I o dziwo miło to wspominam. A prawie nic nie jadłam! ;D Bardziej szczegółowo: 8-10 - Nuuudny wykład z progr.obiekt. Facet powinien zostać lektorem bajek na dobranoc. Minąl się z powołaniem... W sumie miałam okazję pochichrać się z dawno nie widzianymi kumplami, więc nie było tak źle. Ruda oczywiście spóźniła się pół godziny ;> 10-12 - Okienko. Sporo osób je ma o tej porze. Poleźliśmy na Pola Mokotowskie na piwo :> 12-14 - Miałam mieć nadal okienko. Ale wpadłam na wykład z grafiki komputerowej. Był taki suuuper, że będę chodzić! Normalnie jedyny wykład, na którym słucham z zapartym tchem i chłonę każde słowo. W sam środek dnia - akurat. Obudził mnie, uskrzydlił i renastroił pozytywnie. Odzyskałam wiarę w fajność tego wszystkiego :D 14-16 - Dopchnięte konwersatorium z pedagogiki (co by zapchać ostatnie okienko). Wyrejestrowałam się. Nie podobała mi się perspektywa nawału pracy. Może połażę, jako wolny słuchacz. Najwyżej nie dostanę uprawniań do nauczania w całej UE. To nie dla mnie. Dzieciom na zdrowie wyjdzie ;> 16-18 i 18-20 - Ćwiczenia i wykład z baz danych. Z baaaardzo fajnym, dowcipnym i takim z lekka ciętym prowadzącym. Już mi się przedmiot podoba ;> Dodam, że ostatniej nocy spałam 4,5 h, a w obie strony jechałam sejczakiem podwożąc przygodnych znajomych. Nie będzie 'I hate Mondays'. Da się przeżyć. Chyba ;) A jutro z zapychaczy okienek mam turecki lektorat i psychologię ;D -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:56
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:56
18 lines
1800 bytes
1800 bytes
On Mon, 04 Oct 2004 23:46:18 +0200, Nikita wrote: > Jak masz jutro zajęcia? :> Niki. Rok pierwszy matematyki, potok pierwszy, czyli pierwsza grupa na wykładach i grupa czwarta na ćwiczeniach. Wszystkich. USOSweb działa? To sprawdź ;> > Eh.. A ja jestem szczęśliwa :D > Poważnie. Siedziałam na wydziale od 8 do 20. I o dziwo miło to > wspominam. A prawie nic nie jadłam! ;D A tak się żaliłaś.. ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:59
Date: Mon, 04 Oct 2004 21:59
29 lines
2585 bytes
2585 bytes
On Mon, 04 Oct 2004 23:34:11 +0200, Nikita wrote: > Musisz to jedno (i masz mnie posłuchać!): na następne zajęcia przyjdź > wcześniej (albo się zainteresuj w tygodniu) i zapytaj kogoś, kto wygląda na > supermózga i popisuje się wiedzą, jak to trzeba wykazać. Oni naprawdę bardzo > chętnie i cierpliwie tłumaczą. W końcu zyskają w Twoich oczach pożądany > respect ;> Nnnoo.. znaczy, mam kogoś zapytać z grupy, czy ogólnie z MIMUW'u..? Ciebie nie mogę? ;> > I żadnego krępowania się, bo przyjdę pierwsza Ci sprawdzić, czy zdobyłeś tą > pracę domową... Jak nie, to wezmę za rączkę, osobiście do kogoś zaciągnę i > narobię Ci wstydu. Przełam się. These are the rules of MIMUW... Świnia! Też chcesz mnie nastraszyć, jak ten ćwiczeniowiec, czy co? ;) > BTW - może JSIMek, co? ;>>> No właśnie się zastanawiam, czy jest jakikolwiek sens ;> Ale to był dopiero pierwszy dzień.. ;) No i nie mogę spać, a jutro na 8:30.. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Mon, 04 Oct 2004 22:22
Date: Mon, 04 Oct 2004 22:22
26 lines
2156 bytes
2156 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Nnnoo.. znaczy, mam kogoś zapytać z grupy, czy ogólnie z MIMUW'u..? Z grupy. > Ciebie nie mogę? ;> Wykazywanie to absolutnie nie moja działka. My mieliśmy zadania :> > Świnia! Też chcesz mnie nastraszyć, jak ten ćwiczeniowiec, czy co? ;) Chcę Cię nauczyć, jak przetrwać na wydziale, zanim obudzisz się z tymi swoimi zahamowaniami za późno i bez punktów... :> > No właśnie się zastanawiam, czy jest jakikolwiek sens ;> > Ale to był dopiero pierwszy dzień.. ;) No... Jeszcze tylko 29 poniedziałków w tym semestrze ;> > No i nie mogę spać, a jutro na 8:30.. Ja na 8:00. Na wydział przylecę siakoś do 12. -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Mon, 04 Oct 2004 22:23
Date: Mon, 04 Oct 2004 22:23
15 lines
1600 bytes
1600 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Niki. Rok pierwszy matematyki, potok pierwszy, czyli pierwsza grupa na > wykładach i grupa czwarta na ćwiczeniach. Wszystkich. USOSweb działa? > To sprawdź ;> Dobranoc! ;PPP > A tak się żaliłaś.. ;) Eee tam... Dlatego już mnie potem nie spotkałeś, bo tak mnie ta fajność dnia wessała ;D -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Tue, 05 Oct 2004 05:35
Date: Tue, 05 Oct 2004 05:35
12 lines
1760 bytes
1760 bytes
On Tue, 05 Oct 2004 00:23:23 +0200, Nikita wrote: > Eee tam... Dlatego już mnie potem nie spotkałeś, bo tak mnie ta fajność dnia > wessała ;D No ja okienek nie mam, więc na UW przychodzę, a po zajęciach jadę do domu. I to też jest fajne ;D -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:00
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:00
18 lines
1659 bytes
1659 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Tue, 05 Oct 2004 00:23:23 +0200, Nikita wrote: > > >>Eee tam... Dlatego już mnie potem nie spotkałeś, bo tak mnie ta fajność dnia >>wessała ;D > > > No ja okienek nie mam, więc na UW przychodzę, a po zajęciach jadę do > domu. I to też jest fajne ;D No właśnie. Tak BTW jak było dnia drugiego? ;) -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:01
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:01
16 lines
1835 bytes
1835 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Bartosz Marganiec wrote: >>Świnia! Też chcesz mnie nastraszyć, jak ten ćwiczeniowiec, czy co? ;) > > > Chcę Cię nauczyć, jak przetrwać na wydziale, zanim obudzisz się z tymi > swoimi zahamowaniami za późno i bez punktów... :> Tym razem ona ma rację. Nie ma co się szczypać. Kto kombinuje ten jedzie ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:03
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:03
8 lines
1549 bytes
1549 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dobra, jeden załatwiony. Dzika, to kiedy wybierasz się na ZSI? ;>>> Jak Ty antologię poezji z zachwytem przeczytasz ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:05
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:05
48 lines
2103 bytes
2103 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>Eeee...a już miałam nadzieję na jakiś hardcore ;> > > > Hmmm... W sumie, to mu pół roku wypłoszyłam. Zestresowane kociątka grubo > przed czasem pousadzały się ściśle w sali w oczekiwaniu na pierwszy w swoim > życiu wykład. A tu nagle zdecydowanym krokiem wpada takie coś, taksuje ogół > wzrokiem i odprowadane tysiącem wytrzeszczów podchodzi do pierwszej ławki z > głośnym i wyraźnym 'cześć' (miałam wrażenie, że jeden z sąsiadów Lucka z > lekka odskoczył przestraszony, po czym zorientowawszy się, że to nie od > niego coś chcę, odetchnął z ulgą ;>). Micia...jak by Ci to....?...no niech bedzie że Ty kogoś wystraszyłaś...no dobra...no tak sobie będziemy powtarzać... ROOOOOOOOOTFLLL...!!! -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:11
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:11
49 lines
2595 bytes
2595 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Mon, 04 Oct 2004 20:31:49 +0200, Dzika wrote: > > >>No nic. >>Widzę że w środę trzeba będzie jakieś małe szkolenie przeprowadzić ;> > > > Bez obaw, napojów wyskokowych nie będę zażywać, więc są małe > szanse na jakiś efekt ;> Ja Rudym przeprowadzę ;> >>Wypad to zawsze zdążysz zrobić ;> > > > Wypad to się robi najpierw, a potem ewentualnie wszystko inne związane z > odwołaniami, podaniami i błaganiem ;> Nie. Najpierw się widzi że wypad na prostej. Później się zaczyna kombinować i wypad najczęściej idzie w siną dal. >>Dokładnie. >>Taki crash test na początku to standard. Celowo tak robą żebyście >>spanikowali ;> > > > No to im się udało. 1 wzór do wyprowadzenia (zrobiłem), 2 dowody > nierówności i 2 wykazania czegoś tam (nic nie zrobiłem). Niki! Ja to > muszę zrobić, czy wystarczy mi to jedno..? ;> > > A tak serio, to tu jest troszkę wysoki poziom.. Nie mam pojęcia, jak > się za to wszystko zabrać. I o to chodzi. Jak się zestresujesz to albo zaczniesz się starać albo sam odpadniesz. Wszystko pod kontrolą - na tym polega strategia ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:33
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:33
21 lines
2049 bytes
2049 bytes
On Tue, 05 Oct 2004 19:11:36 +0200, Dzika wrote: > Ja Rudym przeprowadzę ;> ;) > Najpierw się widzi że wypad na prostej. > Później się zaczyna kombinować i wypad najczęściej idzie w siną dal. Mam nadzieję, że tak będzie. > I o to chodzi. > Jak się zestresujesz to albo zaczniesz się starać albo sam odpadniesz. > Wszystko pod kontrolą - na tym polega strategia ;> Nnnoo.. a jeśli ktoś się będzie starać i i tak odpadnie? ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:47
Date: Tue, 05 Oct 2004 17:47
36 lines
2427 bytes
2427 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Tue, 05 Oct 2004 19:11:36 +0200, Dzika wrote: >>Najpierw się widzi że wypad na prostej. >>Później się zaczyna kombinować i wypad najczęściej idzie w siną dal. > > > Mam nadzieję, że tak będzie. Będzie, bedzie... Już Ci kilka(-naście? -dziesiąt?) razy mówiłam że nie myśl "ja nie zrobię, ja nie potrafię". Masz czuć się pewnie i nie panikować. A przede wszystkim patrz na innych. Najczęściej okazuje się ze wcale się niczym nie różnią więc niby dlaczgo akurat Ty byś miał sobie nie poradzić? >>I o to chodzi. >>Jak się zestresujesz to albo zaczniesz się starać albo sam odpadniesz. >>Wszystko pod kontrolą - na tym polega strategia ;> > > > Nnnoo.. a jeśli ktoś się będzie starać i i tak odpadnie? ;) Tak tez bywa. No i co? Nie jedna uczelnia na świecie i nigdy nie wiadomo czy to aby na dobre nie wyjdzie. -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Tue, 05 Oct 2004 18:10
Date: Tue, 05 Oct 2004 18:10
30 lines
2768 bytes
2768 bytes
On Tue, 05 Oct 2004 19:47:42 +0200, Dzika wrote: > Masz czuć się pewnie i nie panikować. > A przede wszystkim patrz na innych. > Najczęściej okazuje się ze wcale się niczym nie różnią więc niby dlaczgo > akurat Ty byś miał sobie nie poradzić? No, nie wiem. Na pewno będę mieć ciężej, bo czasem nie wiem, co wykładowcy mówią. Ale wszystko jest do przeskoczenia - na przykład facet od AM będzie mi konspekty swoich wykładów robić. Przynajmniej tak powiedział, zobaczymy, czy faktycznie je będzie robić ;) Ale sama chęć pomocy to już coś. Nie wiem, skąd się wziął stereotyp UW jako masowej uczelni, w której profesorzy na nikogo nie zwracają uwagi. > Tak tez bywa. > No i co? > Nie jedna uczelnia na świecie i nigdy nie wiadomo czy to aby na dobre > nie wyjdzie. Ale ja akurat chciałem na UW. Wiem, że na tym świat się nie kończy, ale jeśli ktoś sobie stawia określone cele i ich nie osiąga, to zazwyczaj źle mu z tym. Tak, można sobie postawić inne cele, ale już samo to, że sobie z czymś nie poradził, przeszkadza mu. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:48
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:48
11 lines
1774 bytes
1774 bytes
Dzika wrote: > Tym razem ona ma rację. > Nie ma co się szczypać. > Kto kombinuje ten jedzie ;> Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. Mądrzy i praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:49
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:49
10 lines
1627 bytes
1627 bytes
Dzika wrote: > Jak Ty antologię poezji z zachwytem przeczytasz ;> Ja się nie pchałam do antologii :P Potrafię przyznać, że to nie jest to, w czym Nikity są najlepsze. To kiedy na to ZSI? ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:52
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:52
23 lines
2507 bytes
2507 bytes
On Tue, 05 Oct 2004 22:54:50 +0200, Nikita wrote: > Skądżeś wziął ten stereotyp? Ja wszędzie słyszałam (jak jeszcze chciałam iść Mama od swoich znajomych słyszała. > na PW) , że, przynajmniej, jeśli chodzi o kierunki informatyczne, to > studentów Polibudy (elektroniki najbardziej chyba) traktuje się jak > bezduszne numerki. O MIMUWie krąży hasło o przyjaznym i niemal indywidualnym > podejściu do studenta. No właśnie widzę ;) > Zobacz sam fakt, że przyjęli Twoje podanie. Mogli dać sobie spokój. Za mało > miał? Za mało. Biurokracja. Tak wygodniej... A jednak zainwestowali troszkę > energii w to, żeby dać Ci szansę. No i dali, mam nadzieję, że tego nie spaprzę ;> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:54
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:54
19 lines
2267 bytes
2267 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Ale sama chęć pomocy to już coś. Nie wiem, skąd się wziął > stereotyp UW jako masowej uczelni, w której profesorzy na nikogo nie > zwracają uwagi. ??? Skądżeś wziął ten stereotyp? Ja wszędzie słyszałam (jak jeszcze chciałam iść na PW) , że, przynajmniej, jeśli chodzi o kierunki informatyczne, to studentów Polibudy (elektroniki najbardziej chyba) traktuje się jak bezduszne numerki. O MIMUWie krąży hasło o przyjaznym i niemal indywidualnym podejściu do studenta. Zobacz sam fakt, że przyjęli Twoje podanie. Mogli dać sobie spokój. Za mało miał? Za mało. Biurokracja. Tak wygodniej... A jednak zainwestowali troszkę energii w to, żeby dać Ci szansę. -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:55
Date: Tue, 05 Oct 2004 20:55
9 lines
1508 bytes
1508 bytes
Dzika wrote: > Micia...jak by Ci to....?...no niech bedzie że Ty kogoś > wystraszyłaś...no dobra...no tak sobie będziemy powtarzać... Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Lisa Witalis
Date: Tue, 05 Oct 2004 22:03
Date: Tue, 05 Oct 2004 22:03
29 lines
2580 bytes
2580 bytes
Nikita napisał(a): > Dzika wrote: > >>Tym razem ona ma rację. >>Nie ma co się szczypać. >>Kto kombinuje ten jedzie ;> > > > Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. Mądrzy i > praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek :> Ty, nie przesadzasz aby troszeczkę? Co innego poprosić kogoś o wytłumaczenie zadania, a co innego bezczelnie zrzynać pracę domową przed każdymi ćwiczeniami, nawet nie pytając nikogo, o co chodzi :> I nie trzeba być strasznie cwanym, żeby od kogoś zerżnąć. Oczywiście nic Ci nie zarzucam ;>>>, ale z tej gadki o czystym sumieniu naiwnych praworządnych idiotów mi wychodzi, że Lucka demoralizujesz ;> Acha, Lucek - tak mi się przypomniało. Ja na tym wydziale jestem jak zdziczały kot i boję się wykładowców i ćwiczeniowców. Ale podobno oni nie gryzą, a różni mądrzy ludzie mówili, że konsultacje to fajna rzecz i jak masz jakieś konkretne pytania, to właśnie u nich możesz uzyskać fachową pomoc ;> -- Pozdrawiam, L.W.
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Wed, 06 Oct 2004 08:25
Date: Wed, 06 Oct 2004 08:25
21 lines
2141 bytes
2141 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>Tym razem ona ma rację. >>Nie ma co się szczypać. >>Kto kombinuje ten jedzie ;> > > > Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. Mądrzy i > praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek :> Coś Ci się w tych poglądach nieźle przetasowało coś mi sie widzi ;> Znaczy mądrzy i praworządni nie są inteligentni, czy żeby wyjść w życiu na swoje nie wolno być uczciwym? ;> Bo ja pisałam o tym żeby nie oddawał wszystkiego walkowerem a umiał zawalczyć o swoje. O tym że to ma być nie fair nie było mowy ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Wed, 06 Oct 2004 08:26
Date: Wed, 06 Oct 2004 08:26
14 lines
1691 bytes
1691 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>Jak Ty antologię poezji z zachwytem przeczytasz ;> > > > Ja się nie pchałam do antologii :P > Potrafię przyznać, że to nie jest to, w czym Nikity są najlepsze. > To kiedy na to ZSI? ;> Jw. ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Wed, 06 Oct 2004 08:26
Date: Wed, 06 Oct 2004 08:26
14 lines
1625 bytes
1625 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>Micia...jak by Ci to....?...no niech bedzie że Ty kogoś >>wystraszyłaś...no dobra...no tak sobie będziemy powtarzać... > > > Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> Jaki potencjał?!?! ;> -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:43
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:43
23 lines
2626 bytes
2626 bytes
Dzika wrote: >> Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. >> Mądrzy i praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek > Coś Ci się w tych poglądach nieźle przetasowało coś mi sie widzi ;> > Znaczy mądrzy i praworządni nie są inteligentni, czy żeby wyjść w > życiu na swoje nie wolno być uczciwym? ;> Widać, żeś z logiki ciemna ;> > Bo ja pisałam o tym żeby nie oddawał wszystkiego walkowerem a umiał > zawalczyć o swoje. O tym że to ma być nie fair nie było mowy ;> A czy ja mu coś każę? Zaproponowałam 2 drogi. Nie powiedziałam też, że Ci, co się więcej nachapią są szczęśliwsi od żyjących w zgodzie z zasadami. Ale jeśli ma do wyboru, nie rozumieć zadania i zostawić to tak uzyskując 0 punktów, albo nie rozumieć zadania i przepisać je uzyskując punkty (a i nie raz podczas przepisywania coś się rozjaśni, że o możliwości dopytania autora nie wspomnę), to moim zdaniem nie ma się nad czym zastanawiać. Ale może ja jakaś niemoralna jestem ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:49
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:49
10 lines
1805 bytes
1805 bytes
Lisa Witalis wrote: > Oczywiście nic Ci nie zarzucam ;>>>, ale z tej gadki o czystym > sumieniu naiwnych praworządnych idiotów mi wychodzi, że Lucka > demoralizujesz ;> Troszkę mu nie zaszkodzi.... ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:49
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:49
9 lines
1480 bytes
1480 bytes
Dzika wrote: >> Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> > Jaki potencjał?!?! ;> J.w. :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:53
Date: Wed, 06 Oct 2004 21:53
10 lines
1973 bytes
1973 bytes
On Wed, 06 Oct 2004 23:43:11 +0200, Nikita wrote: > punktów, albo nie rozumieć zadania i przepisać je uzyskując punkty (a i nie Za prace domowe dostaje się punkty? -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Lisa Witalis
Date: Wed, 06 Oct 2004 22:08
Date: Wed, 06 Oct 2004 22:08
22 lines
2465 bytes
2465 bytes
Bartosz Marganiec napisał(a): > Za prace domowe dostaje się punkty? Na sporej czesci przedmiotow - tak. A nawet jesli nie punkty, to pozytywna opinie i wieksza szanse na jakies bonusowe punkty pod koniec semestru - w razie potrzeby. Zazwyczaj to zostaje jasno powiedziane na zajeciach - wykładowca ustala, czy są punkty i czy one się liczą do oceny z ćwiczeń. Często premiowana jest aktywność na ćwiczeniach. Warto się zgłaszać i rzucać w oczy ;) (porady tej, co raczej nie kalała się odrabianiem prac, ani ich zrzynaniem, zaś jej aktywność na zajęciach polegała na intensywnym trenowaniu bycia niewidoczną (vide Monty Python i "Sztuka bycia niewidzialnym", czy jakoś tak - zasada pierwsza: nie wstawać, gdy cię wołają;)) -- Pozdrawiam, L.W.
Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 06 Oct 2004 22:10
Date: Wed, 06 Oct 2004 22:10
36 lines
3280 bytes
3280 bytes
On Thu, 07 Oct 2004 00:08:06 +0200, Lisa Witalis wrote: > Na sporej czesci przedmiotow - tak. > A nawet jesli nie punkty, to pozytywna opinie i wieksza szanse na jakies > bonusowe punkty pod koniec semestru - w razie potrzeby. Uhm. Będę musiał się dopytać. No, ale mam ten ciąg, może choć jeden punkt dostanę. Ujemnych punktów za nie zrobienie pozostałych rzeczy nie ma, prawda? Prawda?! ;> > Zazwyczaj to zostaje jasno powiedziane na zajeciach - wykładowca ustala, > czy są punkty i czy one się liczą do oceny z ćwiczeń. Cóż, mój ćwiczeniowiec z AM mówi tragicznie. Cicho, łazi po sali i dykcję ma szczerze mówiąc do dupy. Gdy z nim rozmawiałem, stwierdził, że już jest stary i nie wie, czy się poprawi ;> > Często premiowana jest aktywność na ćwiczeniach. Warto się zgłaszać i > rzucać w oczy ;) Z tym też będzie problem, bo zazwyczaj nie nadążam za tym, co wykładowca mówi i kieruję się tylko tym, co jest na tablicy. Ej, znacie jakiegoś niesłyszącego na MIMUW'ie? > (porady tej, co raczej nie kalała się odrabianiem prac, ani ich > zrzynaniem, zaś jej aktywność na zajęciach polegała na intensywnym > trenowaniu bycia niewidoczną (vide Monty Python i "Sztuka bycia > niewidzialnym", czy jakoś tak - zasada pierwsza: nie wstawać, gdy cię > wołają;)) ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Wed, 06 Oct 2004 22:12
Date: Wed, 06 Oct 2004 22:12
9 lines
1771 bytes
1771 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Za prace domowe dostaje się punkty? Tak. Jeśli się je oddaje potem. Z niektórych przedmiotów to nawet spory procent wpływu na ocene końcową. -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Thu, 07 Oct 2004 07:57
Date: Thu, 07 Oct 2004 07:57
52 lines
3380 bytes
3380 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>>Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. >>>Mądrzy i praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek >> >>Coś Ci się w tych poglądach nieźle przetasowało coś mi sie widzi ;> >>Znaczy mądrzy i praworządni nie są inteligentni, czy żeby wyjść w >>życiu na swoje nie wolno być uczciwym? ;> > > > Widać, żeś z logiki ciemna ;> A i tak mogę Cię sporo poduczyć ;> >>Bo ja pisałam o tym żeby nie oddawał wszystkiego walkowerem a umiał >>zawalczyć o swoje. O tym że to ma być nie fair nie było mowy ;> > > > A czy ja mu coś każę? Zaproponowałam 2 drogi. Nie powiedziałam też, że Ci, > co się więcej nachapią są szczęśliwsi od żyjących w zgodzie z zasadami. No teraz to już dośpiewałaś osobny wątek nawet. Oby tak dalej...;D > Ale jeśli ma do wyboru, nie rozumieć zadania i zostawić to tak uzyskując 0 > punktów, albo nie rozumieć zadania i przepisać je uzyskując punkty (a i nie > raz podczas przepisywania coś się rozjaśni, że o możliwości dopytania autora > nie wspomnę), to moim zdaniem nie ma się nad czym zastanawiać. Ale może ja > jakaś niemoralna jestem ;> Khem, khem...przepraszam, zakrztusiłam się ;>> Przepisywanie? Nie ma co się oszukiwać z tą samodzielnością. Kazdy tak robi. Najważniejsze aby z umiarem bo inaczej to trochę głupio tak jechać na cudzej pracy, nie? ;> A ja usiłuję mu głównie wytłumaczyć że ma się pytać. Nie ma co się wstydzić bo to najzupełniej normalne. A jesli coś się sypie to ma umieć zawalczyć "o przetrwanie". I tyle. Sama dorobiłaś ideologię... -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Thu, 07 Oct 2004 07:58
Date: Thu, 07 Oct 2004 07:58
15 lines
1514 bytes
1514 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>>Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> >> >>Jaki potencjał?!?! ;> > > > J.w. :> No ale rozmawiajmy o realiach! ;> -- Dzika
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Bartosz Marganiec
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:56
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:56
14 lines
2368 bytes
2368 bytes
On Thu, 07 Oct 2004 22:59:16 +0200, Nikita wrote: > Dokładnie o tym mówię. Przecież nie każę mu przepisywać bezmyślnie, na pewno > lepiej poprosić o wytłumaczenie zadania. Niemniej jednak wciąż uważam, że w Tak przy okazji pochwalę się - wyłapałem w swojej grupie mózga i go poprosiłem o wytłumaczenie. Nie wszystko załapałem, bo jednocześnie mówił i pisał i nie mogłem i słuchać i czytać, ale przynajmniej doszedłem do tego, jak zrobić dane zadanie i je zrobiłem ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:59
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:59
46 lines
3833 bytes
3833 bytes
Dzika wrote: >>> Znaczy mądrzy i praworządni nie są inteligentni, czy żeby wyjść w >>> życiu na swoje nie wolno być uczciwym? ;> >> Widać, żeś z logiki ciemna ;> > A i tak mogę Cię sporo poduczyć ;> Dobra. Zanim zaczniesz, spróbuj zanalizować, czy na pewno Twoje wywnioskowane zdania powyżej wynikają z mojej poprzedniej wypowiedzi. Implikacja jest czymś, czego humaniści nigdy nie zrozumieją i co z uporem maniaka próbują bezkarnie odwracać... >> A czy ja mu coś każę? Zaproponowałam 2 drogi. Nie powiedziałam też, >> że Ci, co się więcej nachapią są szczęśliwsi od żyjących w zgodzie z >> zasadami. > No teraz to już dośpiewałaś osobny wątek nawet. > Oby tak dalej...;D Albo nie umiesz dostrzegać powiązań... Nie zasugerowałam Luckowi żadnej drogi. Nawet poprzez wskazanie, którzy są w życiu szczęśliwsi. > Khem, khem...przepraszam, zakrztusiłam się ;>> > Przepisywanie? Nie ma co się oszukiwać z tą samodzielnością. > Kazdy tak robi. > Najważniejsze aby z umiarem bo inaczej to trochę głupio tak jechać na > cudzej pracy, nie? ;> Wszyscy 'dający odpisać' doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś będzie tylko i wyłącznie jechał na cudzej pracy to popłynie na pierwszym kolosie. > A ja usiłuję mu głównie wytłumaczyć że ma się pytać. > Nie ma co się wstydzić bo to najzupełniej normalne. > A jesli coś się sypie to ma umieć zawalczyć "o przetrwanie". Dokładnie o tym mówię. Przecież nie każę mu przepisywać bezmyślnie, na pewno lepiej poprosić o wytłumaczenie zadania. Niemniej jednak wciąż uważam, że w sytuacji podbramkowej (tj. kiedy nie ma czasu / możliwości rozwodzenia się nad rozwiązaniem) nawet przepisanie jest lepsze, niż machnięcie ręką. Te prace są potem oddawane. Zawsze się zdąży temu przyjrzeć ponownie. I wtedy zamiast wróżącego długie i męczące tłumaczenia pytania 'jak to zrobić?', zadaje wiele krótkich: 'dlaczego tu jest tak?', 'skad wziąłeś to?'. Punkty piechotą nie chodzą, a nauczyć się trzeba swoją drogą. -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:59
Date: Thu, 07 Oct 2004 20:59
11 lines
1589 bytes
1589 bytes
Dzika wrote: >>>> Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> >>> Jaki potencjał?!?! ;> >> J.w. :> > No ale rozmawiajmy o realiach! ;> No toż rozmawiamy :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Fri, 08 Oct 2004 17:57
Date: Fri, 08 Oct 2004 17:57
63 lines
3500 bytes
3500 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>>>Znaczy mądrzy i praworządni nie są inteligentni, czy żeby wyjść w >>>>życiu na swoje nie wolno być uczciwym? ;> >>> >>>Widać, żeś z logiki ciemna ;> >> >>A i tak mogę Cię sporo poduczyć ;> > > > Dobra. Zanim zaczniesz, spróbuj zanalizować, czy na pewno Twoje > wywnioskowane zdania powyżej wynikają z mojej poprzedniej wypowiedzi. > Implikacja jest czymś, czego humaniści nigdy nie zrozumieją i co z uporem > maniaka próbują bezkarnie odwracać... "Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. Mądrzy i praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek" Micia a teraz przeczytaj to jeszcze raz... >>>A czy ja mu coś każę? Zaproponowałam 2 drogi. Nie powiedziałam też, >>>że Ci, co się więcej nachapią są szczęśliwsi od żyjących w zgodzie z >>>zasadami. >> >>No teraz to już dośpiewałaś osobny wątek nawet. >>Oby tak dalej...;D > > > Albo nie umiesz dostrzegać powiązań... Nie zasugerowałam Luckowi żadnej > drogi. Nawet poprzez wskazanie, którzy są w życiu szczęśliwsi. Oj Micia, Micia... A takie słwóko jak "kontekst" kiedy słyszała? A? >>Khem, khem...przepraszam, zakrztusiłam się ;>> >>Przepisywanie? Nie ma co się oszukiwać z tą samodzielnością. >>Kazdy tak robi. >>Najważniejsze aby z umiarem bo inaczej to trochę głupio tak jechać na >>cudzej pracy, nie? ;> > > > Wszyscy 'dający odpisać' doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś > będzie tylko i wyłącznie jechał na cudzej pracy to popłynie na pierwszym > kolosie. Nie. Nie wszyscy. Bo w życiu tak to już fajnie bywa że nie zawsze popłyną i czasmi to włąśnie "wychodzenie punktów" wystarcza żeby udało im się tak samo jak reszcie. -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Fri, 08 Oct 2004 17:58
Date: Fri, 08 Oct 2004 17:58
20 lines
1721 bytes
1721 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>>>>Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> >>>> >>>>Jaki potencjał?!?! ;> >>> >>>J.w. :> >> >>No ale rozmawiajmy o realiach! ;> > > > No toż rozmawiamy :> Nie. Ja dopiero delikatnie sugeruję żebyśmy zaczęły ;> -- Dzika
Re: Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Sat, 09 Oct 2004 19:30
Date: Sat, 09 Oct 2004 19:30
11 lines
2065 bytes
2065 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > Tak przy okazji pochwalę się - wyłapałem w swojej grupie mózga i go > poprosiłem o wytłumaczenie. Nie wszystko załapałem, bo jednocześnie > mówił i pisał i nie mogłem i słuchać i czytać, ale przynajmniej > doszedłem do tego, jak zrobić dane zadanie i je zrobiłem ;) Brawo :) -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Sat, 09 Oct 2004 19:34
Date: Sat, 09 Oct 2004 19:34
26 lines
2709 bytes
2709 bytes
Dzika wrote: > "Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. > Mądrzy i praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek" > Micia a teraz przeczytaj to jeszcze raz... Już. > Oj Micia, Micia... > A takie słwóko jak "kontekst" kiedy słyszała? A? Słwóka nie... ;> > Bo w życiu tak to już fajnie bywa że nie zawsze popłyną i czasmi to > włąśnie "wychodzenie punktów" wystarcza żeby udało im się tak samo jak > reszcie. Punkty za prace domowe to 20%. Nieraz kluczowe 20%. Ale jeśli się nie umie nic, to z samymi pracami domowymi nie ma najmniejszych szans. Poza tym ludzie u nas ogólnie nie są jacyś zawistni. Nikomu nie przeszkadza, że inni nie wylecą. W gardłowych sytuacjach niedouczenie i tak wyjdzie, prędzej czy później, także konkurencji przy staraniu się w przyszłości o jakąś sensowną posadę też się owi wymiatacze nie boją. -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Sat, 09 Oct 2004 19:35
Date: Sat, 09 Oct 2004 19:35
14 lines
1724 bytes
1724 bytes
Dzika wrote: >>>>>> Czyżbyś wątpiła w mój potencjał strachotwórczy? ;> >>>>> Jaki potencjał?!?! ;> >>>> J.w. :> >>> No ale rozmawiajmy o realiach! ;> >> No toż rozmawiamy :> > Nie. > Ja dopiero delikatnie sugeruję żebyśmy zaczęły ;> To zacznij :> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Sun, 10 Oct 2004 12:02
Date: Sun, 10 Oct 2004 12:02
48 lines
3013 bytes
3013 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: > >>"Inteligentni (czyt. Ci najcwansi) zwykle wychodzą w życiu na swoje. >>Mądrzy i praworządni mają... czyste sumienie. Choose your way, Lucek" >>Micia a teraz przeczytaj to jeszcze raz... > > > Już. No i jak Cię znam to pewnie nadal podtrzymujesz swoje? ;D >>Oj Micia, Micia... >>A takie słwóko jak "kontekst" kiedy słyszała? A? > > > Słwóka nie... ;> Ale czytała napewno ;> >>Bo w życiu tak to już fajnie bywa że nie zawsze popłyną i czasmi to >>włąśnie "wychodzenie punktów" wystarcza żeby udało im się tak samo jak >>reszcie. > > > Punkty za prace domowe to 20%. Nieraz kluczowe 20%. Ale jeśli się nie umie > nic, to z samymi pracami domowymi nie ma najmniejszych szans. > Poza tym ludzie u nas ogólnie nie są jacyś zawistni. Nikomu nie przeszkadza, > że inni nie wylecą. W gardłowych sytuacjach niedouczenie i tak wyjdzie, > prędzej czy później, także konkurencji przy staraniu się w przyszłości o > jakąś sensowną posadę też się owi wymiatacze nie boją. Tu nie chodzi o zawiść. Tu chodzi o elementarny rozsądek. Jeżeli ktoś totalnie sobie nie radzi to może zwyczajnie powinien zmienić zawód? -- Dzika
Re: Lucek - jak było?
Author: Nikita
Date: Sun, 10 Oct 2004 16:20
Date: Sun, 10 Oct 2004 16:20
15 lines
2135 bytes
2135 bytes
Dzika wrote: > No i jak Cię znam to pewnie nadal podtrzymujesz swoje? ;D '...ale jak znam siostrę, to pewnie Jezus' ;> > Tu nie chodzi o zawiść. > Tu chodzi o elementarny rozsądek. > Jeżeli ktoś totalnie sobie nie radzi to może zwyczajnie powinien > zmienić zawód? Aj tam, zaraz nie radzi... Rozumiemy nawzajem swoje lenistwo ;> -- Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Lucek - jak było?
Author: Dzika
Date: Sun, 10 Oct 2004 16:56
Date: Sun, 10 Oct 2004 16:56
23 lines
2547 bytes
2547 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Dzika wrote: >>Tu nie chodzi o zawiść. >>Tu chodzi o elementarny rozsądek. >>Jeżeli ktoś totalnie sobie nie radzi to może zwyczajnie powinien >>zmienić zawód? > > > Aj tam, zaraz nie radzi... Rozumiemy nawzajem swoje lenistwo ;> A nie. Wtedy to jest tak jak u nas. Grupa mi organizuje notatki z wykładów na które notorycznie nie zdążam a ja wdaję się w godzinną dyskusję z facetem od angielskiego a reszta pisze ściągi, pierwsza wchodzę na egzaminy a później zdaję relację, wyżywam się na gościu od handlu zagranicznego albo transportu, rozwalam młodego od ekonomii, itd. To jest normalne, w pełni uzasadnione i obopólne ;> -- Dzika
Page 1 of 2 • 72 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads