Thread View: alt.pl.fajka
5 messages
5 total messages
Started by Perry
Sat, 24 Jan 2009 18:03
obróbka komina - dylematy
Author: Perry
Date: Sat, 24 Jan 2009 18:03
Date: Sat, 24 Jan 2009 18:03
16 lines
1973 bytes
1973 bytes
Po remoncie swojej 80 fajki zaczalem sie zstanawiac nad nastepujacym problemem. Wiekszosc osob radzi wykanczac komin papierem o gradacji 600. Remontujac pierwszych kilka fajek w swoim zyciu tez tak postepowalem i zauwazylem ze we wnetrzu komina bardzo ciezo wytworzyc nagar. Postanowilem pojsc w druga strone i zaczalem wykanczac wnetrze 150 (!!) Nagar wytworzyl sie ladny i rowny dosc (lubie miec fajke z rownym nagarem na calej dlugosci) komina. Po nachodowaniu ladnej warstwy zaczalem wykanczac 600. Widze ze fajki z tak przygotowanym kominem pala sie duzo lepiej niz te robione od poczatku 600. Szczegolnie mi sie to sprawdza w fajkach ze spekanym kominem. Czy uzywanie 600 nie jest tylko metoda zabezpieczajaca przed nieumiejtnym paleniem ? Czy ja popelniam blad w swojej procedurze.
Re: obróbka komina - dylematy
Author: JSG
Date: Sat, 24 Jan 2009 19:27
Date: Sat, 24 Jan 2009 19:27
34 lines
3246 bytes
3246 bytes
On 24 Sty, 19:03, Perry <michal.perczyn...@gmail.com> wrote: > Po remoncie swojej 80 fajki zaczalem sie zstanawiac nad nastepujacym > problemem. > > Wiekszosc osob radzi wykanczac komin papierem o gradacji 600. > Remontujac pierwszych kilka fajek w swoim zyciu tez tak postepowalem i > zauwazylem ze we wnetrzu komina bardzo ciezo wytworzyc nagar. > Postanowilem pojsc w druga strone i zaczalem wykanczac wnetrze 150 > (!!) > Nagar wytworzyl sie ladny i rowny dosc (lubie miec fajke z rownym > nagarem na calej dlugosci) komina. Po nachodowaniu ladnej warstwy > zaczalem wykanczac 600. Widze ze fajki z tak przygotowanym kominem > pala sie duzo lepiej niz te robione od poczatku 600. Szczegolnie mi > sie to sprawdza w fajkach ze spekanym kominem. > > Czy uzywanie 600 nie jest tylko metoda zabezpieczajaca przed > nieumiejtnym paleniem ? Czy ja popelniam blad w swojej procedurze. Jak to któryś z bohaterów jednego z niewielu filmów z Hameryki skierowanego do masowego odbircy, ostatnich lat który trawię- powiedział "kodeks to tylko wskazówki nie twarde zasady" Fajczenie to nie przemysłowy montaż nano-technologii każdy ma jakieś swoje pomysły i jeśli prowadzą do smacznego palenia i dobrego stanu fajki są one słuszne. Co do czyszczenie 600tką, mi nie przyszło by do głowy by zaczynać od 600 lub szlifować tylko 600- nagar nagarem, jakoś by może dał się szlifować, ale jeśli jest trochę smoły to jakoś sobie tego nie wyobrażam... Kiedy dawno temu szlifowałem kominy kupionych fajek- dziś wolę rozpuszczanie spirytusem i frezowanie na mokro- zaczynałem od 40 na płótnie, zwiniętej w rolkę, postrzępioną od dołu by również zbierało dno, potem tak kilka gradacji do 320... ale z raz użyłem nawet 800. Co do tworzenia warstwy nagaru, żadnej z moich obecnych fajek nie szlifowałem do zera więc się nie wypowiem.
Re: obróbka komina - dylematy
Author: Rotm
Date: Sat, 24 Jan 2009 20:02
Date: Sat, 24 Jan 2009 20:02
57 lines
2624 bytes
2624 bytes
Uzytkownik "Perry"...
> Wiekszosc osob radzi wykanczac komin papierem o gradacji 600
i jest wew tem sporo - mem skromnem zdaniem racji, a nawet racyji
> Remontujac pierwszych kilka fajek w swoim zyciu tez tak postepowalem i
> zauwazylem ze we wnetrzu komina bardzo ciezo wytworzyc nagar
a po jaka cholere nagar?
= GRUBE zlogi smoly + ponure, gabczaste efekty pirolizy?
i doczepiony popiól w ilosci niemozebnej?
> Postanowilem pojsc w druga strone i zaczalem wykanczac wnetrze 150
> [...]
> Nagar wytworzyl sie ladny i rowny dosc (lubie miec fajke z rownym
> nagarem na calej dlugosci) komina [...]
skoro lubisz...
> Czy uzywanie 600 nie jest tylko metoda zabezpieczajaca przed
> nieumiejtnym paleniem ? Czy ja popelniam blad w swojej procedurze
serio:
blad nie
nader gladkie wnetrze = NA KONCU 600 i powyzej
(zaczynasz bebenkiem /40/ 80 i palcyma od góra 240)
chroni nieco przed nadpaleniem przez Poczatkujacego, zwl.
fajki z miekkim drewnem, albo restaurowanej fajki 'po przejsciach',
z nieusuwalnymi sladami Pana Chama, fajki oslabionej nadpaleniami
skoro zrobiles te 80-
winienes wiedziec sam DOKLADNIE co wolisz,
i DLACZEGO
bardziej szorstki komin - wieksze ryzyko,
lepsze wchlanianie,
wieksza przyczepnosc POPIOLU (po co?)
[nie mylic ze zdrowym ;-) nagarem do GÓRA 0.5mm,
lepiej - 0.1 do 0.25, BEZ popiolu i 'gabki']
skoro szorstkiej nie nadpalasz, a tak lubisz - tak pal!
ale ponownie: a po jaka cholere nagar?
'fajka nie lódka, by ja smolowac'
:-))
poczytaj post JSG, ma spore doswiadczenie
PS:
zmien pls kodowanie na bardziej ludzkie
--
Rotm
--
'poglady i oceny Rotma sa skrajnie subiektywne i tendencyjne,
a ich czytanie moze zwichrowac oglad rzeczywistosci'
Re: obróbka komina - dylematy
Author: jaszczur
Date: Wed, 18 Feb 2009 21:37
Date: Wed, 18 Feb 2009 21:37
14 lines
1961 bytes
1961 bytes
Przeglądam alt.pl.fajka a tam użytkownik JSG pisze: > Kiedy dawno temu szlifowałem kominy kupionych fajek- dziś wolę > rozpuszczanie spirytusem i frezowanie na mokro- zaczynałem od 40 na > płótnie, zwiniętej w rolkę, postrzępioną od dołu by również zbierało > dno, potem tak kilka gradacji do 320... ale z raz użyłem nawet 800. > Co do tworzenia warstwy nagaru, żadnej z moich obecnych fajek nie > szlifowałem do zera więc się nie wypowiem. Dobrze rozumiem? Najpierw rozpuszczasz spirytusem zawartość komina, a potem szlifujesz? Bo ja najpierw szlifuję do zera wnętrze komina, a potem wlewam spirytus.
Re: obróbka komina - dylematy
Author: JSG
Date: Wed, 18 Feb 2009 21:54
Date: Wed, 18 Feb 2009 21:54
29 lines
2888 bytes
2888 bytes
On 18 Lut, 22:37, jaszczur <jaszc...@address.at.reply-to.invalid> wrote: > Przeglądam alt.pl.fajka > a tam użytkownik JSG pisze: > > > Kiedy dawno temu szlifowałem kominy kupionych fajek- dziś wolę > > rozpuszczanie spirytusem i frezowanie na mokro- zaczynałem od 40 na > > płótnie, zwiniętej w rolkę, postrzępioną od dołu by również zbierało > > dno, potem tak kilka gradacji do 320... ale z raz użyłem nawet 800. > > Co do tworzenia warstwy nagaru, żadnej z moich obecnych fajek nie > > szlifowałem do zera więc się nie wypowiem. > > Dobrze rozumiem? Najpierw rozpuszczasz spirytusem zawartość komina, > a potem szlifujesz? > > Bo ja najpierw szlifuję do zera wnętrze komina, a potem wlewam > spirytus. Wiem chyba, co chcesz napisać, wlanie spirytusu do główki pokrytej smołą (i nagarem oczywiście) grozi nasączeniem drewna smołami. Ale nie zauważyłem by ten problem występował. Zwykle wkładam wacik obficie nasączony spirytusem nie wlewam, bo wlanie cieczy do fajki nie jest proste. Poza tym od jakiś 40 fajek nie miałem takiej w której jakiekolwiek uzasadnienie znalazło by szlifowanie do zera, nawet kiedy stanwlell 141 nim otworzyłem paczkę poraził mnie zapachem jakiegoś "śliwkowego" aromatu, nie zdecydowałem się na ten krok i nie żałuję, fajka po zebraniu nadmiaru nagaru, po kilkunastu paleniach stała się moim najsamaczniejszym Stanwellem.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads