Article View: alt.pl.dupa
Article #3304Odp: Pan Tadek
From: David
Date: Fri, 03 Dec 1999 00:00
Date: Fri, 03 Dec 1999 00:00
384 lines
16466 bytes
16466 bytes
Napisz streszczenie U�ytkownik lootec MKWOND fon lootec MKWOND fon <ers...@friko7.onet.pl> w wiadomo�ci do grup dyskusyjnych napisa�:KiA14.16577$Oo3.405235@news.tpnet.pl... > nie wiem kto z dupy czyta chomor wi�c pozwalam sobie to tutaj przes�a� > wydaje mi si� �e warto > > > >Ksiega pierwsza > > > > Tadeusz do biurka zblizyl sie powoli, > > "Mam czas" tak pomyslal " W Wordzie sie podszkolic". > > Odpalil komputer, poczekal chwil kilka > > I by m�c pracowac wystarczyla chwilka. > > Nastepna sekunda i Word byl gotowy. > > Tadeusz odetchnal bo byl w Wordzie nowy. > > Wiedzial tylko tyle, co slyszal od Zosi > > Kt�ra sie zgodzila wiedze mu podnosic. > > Kurs komputerowy Zosia ukonczyla > > I teraz to Tadzia powoli uczyla. > > Zaczal Tadek pisac, potem wyjustowal, > > I czcionke pogrubil, i pokolorowal. > > Lecz nagle komputer wzrok jego przywabil, > > Bo ujrzal tam napis: "Follow the white rabbit". > > Zdziwil sie Tadeusz i westchnal gleboko. > > Podrapal sie w glowe, potarl silnie oko, > > Wstal z krzesla z rozmachem i wyjrzal przez okno. > > Co ujrzal? Deszcz padal, a tam kr�lik moknal. > > Wybiegl wiec na ganek, by zlapac kr�lika > > Lecz ten wciaz uciekal- taka bestia dzika. > > Dotarli na koncu do skrytej polany > > Wpadl tam pan Tadeusz i krzyknal "O rany!" > > Ot�z Telimena bedac calkiem nago > > Stala tak na deszczu podparwszy sie laga. > > "Jestes Tadeuszu" zaczela rozmowe, > > Tadeusz stal sztywno nie m�wiac ni slowem. > > "Kr�lik tresowany Cie tu przyprowadzil, > > Spelnil swe zadanie i sobie poradzil". > > "Co chcialas ode mnie?" Tadeusz wydusil, > > Nie patrzac na dame zapytac sie zmusil. > > "Sprawa straszna Tadziu i pom�c mi mozesz, > > Ktos ukradl me ciuchy. Tak wiec mi pomozesz". > > Zdziwil sie Tadeusz i spytal niesmialo: > > "Jak ze mam Ci pom�c w tym co ci sie stalo?" > > "To proste m�j drogi. P�jdziesz wiec do dworu > > I stamtad przyniesiesz cos mi do ubioru". > > Zrobil tak Tadeusz jak mu nakazala > > I przyni�sl jej ciuchy co by sie ubrala. > > A, ze znalazl tylko sutanne Robaka > > Wiec zdziwila dame garderoba taka. > > Lecz co bylo robic? Sutanne wlozyla > > I tak to ubrana za Tadkiem ruszyla. > > Moral z tego taki niech wam pozostanie: > > Dzieki komputerom ujrzysz gole panie. > > > > > > Ksiega druga > > > > Wielce podniecony wr�cil Tadzio do domu > > O tajemnym spotkaniu nie m�wiac nikomu > > Wr�cil do pokoju, zamknal sie za drzwiami > > Bo jeden tylko obraz mial wciaz przed oczami > > Siadl przed komputerem, lecz nie wlaczyl Worda > > Bo przez m�zg mu plynela dzikich mysli horda > > Siedzi przed ekranem, lecz go cos rozprasza > > "Dobra" szepnal Tadzio i wlaczyl Paintbrusha > > Stworzyl Telimene, praca byla trudna > > Lecz w efekcie mu wyszla bitmapa przecudna > > Mial wiec Telimene w Windzie na tapecie > > Ale bylo mu malo, umiescil ja w necie > > Na darmowym serwerze, z kt�rym sie polaczyl > > Gdy sie tylko przez Tepse do sieci podlaczyl > > Pomyslal o Zosi - mila i wesola, > > Ale nigdy przed Tadkiem nie stanela gola > > "Idz do Telimeny" uslyszal w swej glowie > > "Dobra, p�jde, zobacze co ona mi powie" > > "Jestes Telimeno, chce ci cos powiedziec > > Juz dluzej w mieszkaniu nie moglem swym siedziec > > Jestes mi tak bliska, cos do Ciebie czuje" > > "Zgadza sie, Tadziku - jestem Twoim wujem!" > > "Jakze to?" - krzyk Tadzia rozlegl sie dokola > > "Widzialem Cie dzisiaj, bylaa cala gola" > > "Przykro mi to m�wic, m�j Tadziu kochany > > Jestem bratem Soplicy, tym drugim - niechcianym > > Nikt mnie nie rozumial, nawet ksiadz w kosciele > > A ja sie po prostu zle czulam w swym ciele > > Musialam wyjechac wiec az do Strasbourga, > > A kiedy wr�cilam zn�w do Petersburga > > Nikt mnie nie poznawal, nie chcial przyznac racji > > Ze sie tam musialam poddac operacji > > Ojciec wygnal z domu, nikt nie przenocowal > > Musialam wiec swe zycie rozpoczac od nowa" > > Oto nowy moral juz na Ciebie czeka > > By nie po wygladzie oceniac czlowieka. > > > > > > > > > > Ksiega trzecia > > > > Slyszac slowa damy zachwial sie Tadeusz > > Zlapal sie za glowe i stracil kapelusz. > > Swiat mu przed oczami szybko zawirowal > > I juz po sekundzie na ziemi zladowal. > > Upadl tak jak kloda bez zycia na ziemie > > Straszac Telimene na serio szalenie. > > Podbiegla do niego, za reke zlapala > > No i odetchnela - bo puls wyczuwala. > > Jednak sie nie ruszal. Co z Tadkiem siee stalo? > > Wygladal na trupa- tak to wygladalo. > > Krzyknela z przestrachem "Pomocy!! Pomocy!!" > > By nie czekac dlugo- ktos sie napatoczyl. > > Najpierw wpadla Zosia, ksiadz Robak i Hrabia > > Ciekawi tak tego co sie tu wyprawia. > > Ujrzeli panicza bez tchu na podlodze > > By w jednej to chwili umartwic sie srodze. > > Tadek wciaz bez zycia nie ruszal sie wcale > > No a ludzi wok�l przybywalo stale. > > Natenczas Wojski chwycil na tasmie przypiety > > Sw�j r�g bawoli dlugi, cetkowany, krety. > > Takim to sposobem gral na pogotowie > > By sie tu zjawilo i zbadalo zdrowie > > Pana Tadeusza. Szpital byl tuz blisko > > Wiec przyjada szybko. Chyba zeby slisko > > Mialo byc na drodze, ale lato przeciez > > Swoim cieplem grzalo. Pamietal o lecie. > > Gral tak przez chwil kilka, az uslyszal z dala > > Jak do Soplicowa erka za...dala. > > Za minut pietnascie stanal byl pod dworem > > Jankiel, kt�ry wlasnie jadl chleb z pomidorem. > > Bylo w Soplicowie lekarzy dosc wielu > > Ale nikt nie zechcial leczyc przy Jankielu. > > M�wiono juz cuda o panu doktorze > > Nikt przeto nie watpil, ze teraz pomoze. > > Podszedl on do Tadzia postukal go w czolo > > I do wszystkich wok�l szepnal niewesolo. > > "Nic tu nie poradze, myslalem, ze Zosie > > Przyjdzie mi wyleczyc. Ja Tadka mam w nosie. > > Nie jestem ja jego domowym lekarzem > > Nie moee mu pomoc- tu sie nie wykarze." > > Zegnajac sie zimno "No, na mnie juz pora" > > Odjechal wiec szybko konczac pomidora. > > Zanim ktos nastuka czwarta Tadka ksiege* > > Wyjawie Wam moral madry na potege. > > Skonczy niejednego zycie bohatera > > Reforma sluzb zdrowia. Jak, jasna cholera! > > > > > > * - "...czwarta Tadka ksiege..." - w oryginale byla troche inna > > > > , > > wiec pozwolilem sobie na drobna zmiane. > > > > > > > > Ksiega czwarta > > > > > > Gdy doktor odjechal cisze wnet przerwala > > Zosia kt�ra zajscie cale podsluchala: > > "To przez Telimene" - posr�d lez krzyknela > > "On tu przyszedl znalezc w Tobie przyjaciela > > Jakzes mogla go zranic prawda tak bolesna > > Gdy on przyszedl tutaj po milosc cielesna? > > Gdyby do mnie tak przyszedl, szczerze wyznac musze > > Oddalabym swe cialo a razem z nim dusze > > Dosyc mam juz bowiem prosze drogich gosci > > Tej straszliwie nudnej mojej niewinnosci" > > > > > > > > Ksiega piata > > > > Tadeusz wnet sie ocknal, przetarl blade lice > > Spojrzal wpierw na Zosie, potem na Soplice > > Lecz gdy spojrzal tylko w oczy Telimenie > > Ujrzal bardzo dziwne zalotne spojrzenie > > Gdyz on sie jej podobal, choc to jej bratanek, > > Zwlaszcza kiedy rano wychodzil na ganek > > Robil dziesiec pompek na silnych ramionach > > W brudnym podkoszulku, starych kalesonach > > Tadeusz wtedy pojal, czemu ja tak lubi, > > Czemu ciagle marzy, ze ja on poslubi. > > Lezal jednak dalej na brudnej podlodze > > Popatrzyl na wszystkich, zachmurzyl sie srodze > > W nogach czul mrowienie, w glowie dziwny zament > > Zerwal sie na nogi, z p�lki zdjal atrament > > Zamaczal w nim pi�ro, spojrzal dookola > > Pisal cos zaciekle, pot mu plynal z czola > > Wsadzil list w koperte, zakleil dokladnie > > I w dolnej szufladzie polozyl go na dnie. > > Nikt mu nie smial przerwac, wszyscy z boku stali > > I patrzyli na niego calkiem oniemiali > > Nie wiedzieli co robic, czy uciec czy zostac > > Kazdy do szuflady mial zamiar sie dostac > > Nikt nie okazywal zbytniej ciekawosci, > > lecz kazdy byl ciekaw, co Tadzik wymoscil > > Na kawalku papieru formatu A-cztery > > A Tadeusz wiedzial, tam byly litery > > Litery sie tworzyly w przeliczne wyrazy > > Z wyraz�w powstaly troche dluzsze frazy > > A wszystko pisane znakomitym wierszem, > > (Wszystko, co napisal, bylo jak najszczersze) > > Szuflade wiec zamknal na kluczyk mosiezny > > Tak jakby w niej trzymal plik czek�w pienieznych. > > Klucz wlozyl do spodni i wyszedl na ganek > > (Choc wychodzil tylko, kiedy byl poranek) > > Wszyscy byli ciekawi, co tam napisane > > Otwarli wiec szafke, to bylo dosc cwane > > Kazdy z nich mial wlasny kluczyk zapasowy > > Tadzik o tym nie wiedzial, bo byl tutaj nowy. > > List otwarl Soplica, m�wi "Ja mam prawo > > By list ten przeczytac, wy spadajcie zwawo" > > Soplica sam zostal i czytal te bajdy > > List byl skierowany do jakiegos Wajdy > > Tadeusz w nim pisal o tym Soplicowie, > > Ze mozna go nakrecic, niech kazdy sie dowie > > Niech kazdy zobaczy i niech pusci pawia > > Na ujrzenie tego, co tu sie wyprawia. > > Checia Tadzia bylo, a chec byla szczera > > By jego osobe zagral sam Banderas > > Zeby Telimene zagrala z wymogu > > Ta aktorka, ktora widzial w "Dekalogu" > > Soplica sie zasepil, w srodku caly skisial > > Bo Tadeusz w Robaku chcial widziec Barcisia! > > "Tego juz za wiele, skresle mu to slowo > > I miejsce Barcisia wypelnie na nowo > > Nie wiem kogo wpisac", az z wrazenia usiadl > > "Wiem juz, kto to bedzie" i wpisal Bogusia > > Koperte wnet zakleil, wyslal list jak trzeba > > "Moze B�g mi przebaczy i p�jde do nieba." > > A co z tego wyszlo i czy mu sie poszczesci > > Dowiemy sie jednak chyba z sz�stej czesci*. > > > > > > * - "...sz�stej czesci." - tak jak w czwartej ksiedze pozwolilem > > > > > > Ksiega sz�sta > > > > Przemierzyl list Tadka, czasu oceany > > Az w koncu przez Wajde zostal odebrany. > > Przeczytal go szybko dwa razy jak leci > > I po przeczytaniu wyrzucil do smieci. > > Minely dwie doby, wiatr zawial z p�lnocy > > I list �w wylecial tak z kosza jak z procy. > > Lecial dzien i drugi przelecial p�l Polski > > Az w koncu go znalazl Wladek Pasikowski. > > Przeczytal, pomyslal, zadumal przez chwile > > I myslal juz o tym zarobi nan ile. > > Co w liscie ,dla niego wydalo sie super > > Az z tego wrazenia on usiadl na kuper. > > Po chwili popedzil w te pedy do domu > > I zaczal list pisac calkiem po kryjomu. > > Gdy list byl gotowy na poczte polecial > > I wyslal go szybko- byla wtedy trzecia. > > I zn�w list przemierzyl czasu oceany, > > Az w koncu przez Tadka zostal odebrany. > > Tadek wlasnie Zosie namawial do grzechu, > > Gdy przyszedl listonosz nie kryjac usmiechu, > > Zosia bowiem prawie juz naga lezala > > I widzial dokladnie co w sukni skrywala. > > Lecz przestal spogladac widzac Tadeusza > > Szczeg�lnie, ze Tadek groznie piescia ruszal. > > Odebral list Tadek i zaczal czytanie, > > I usta wykrzywil- to usmiech wszedl na nie. > > Pisal Pasikowski, ze film ten nakreci, > > Miec musi jedynie ciag dalszy opowiesci*. > > Zosia nadal nago na trawie lezala > > Lecz sie Tadeusza juz nie doczekala. > > Ze zloscia wlozyla zn�w suknie na siebie > > Tyleczek podnoszac ubrudzony w glebie. > > I do Telimeny biegiem podazyla, > > Kt�ra to kobiecej milosci uczyla. > > Tadek nic nie widzial, bo pisal i pisal > > Az w koncu historie calutka opisal. > > Zrobil z tego paczke i znaczek przykleil > > Potem wzial ja wyslal i tak sie weselil, > > Ze slychac go bylo w calym Soplicowie, > > A film juz po chwili poukladal w glowie. > > Paczke dostal Wladek i zaczal czytanie > > Myslac co tu zmieni, a co pozostanie. > > Po pracy miesiacu script byl juz gotowy. > > Zaczynal sie wlasnie takimi to slowy: > > "Litwo, kurwa, moja, ty, kurwa, jak zdrowie. > > Cie kurwa trza cenic ten sie o tym dowie > > Kto cie, kurwa, stracil. Pieknosc twa opisuje > > Bo ja kurwa tesknie, tak kurwa to czuje.". > > > > > > > > * - "...Miec musi jedynie ciag dalszy opowiesci... - w oryginale > > > > "Miec musi jedynie cd. opowiesci", tutaj rozwinalem ten skr�t, dzieki > > > > lepiej sie to czyta. > > > > > > Ksiega si�dma > > > > Pasikowski do pracy wzial sie bez wahania > > Nie myl sie juz z rana, nie jadal sniadania > > Pisal wiec bez przerwy bez ladu i skladu > > Jeden kr�tki watek podam dla przykladu: > > "Natenczas Tadek chwycil do spodni przypiety > > Telefon - kom�rke, bo byl troche spiety > > I wystukal numer, do ucha przycisnal > > Wzdal policzki jak banie w oczach krwia zablysnal > > Zsunal w d�l powieki, wciagnal wglab p�l brzucha > > Z calej sily wrzasnal: 'Czy ktos mnie tam slucha? > > Co wy tam robicie na ruskiej granicy? > > Przeciez chyba lap�we juz wzieli celnicy > > Mieliscie gorzale przemycic juz wczoraj > > Teraz juz za p�zno, teraz juz nie pora > > Czy w tamtych dw�ch TIRach jest tez amunicja? > > Bo na waszym tropie jest ruska milicja > > Dzis mieliscie juz byc u Saszy w Zaganiu > > Co wy k... wiecie o transportowaniu?'" > > Scenariusz wnet napisal, (praca ma pierwszenstwo) > > W co drugiej linijce umiescil przeklenstwo > > Scenariusz szybko wyslal wiec do Tadeusza > > Bo bez zgody Tadka praca sie nie ruszy > > Tadeusz podniecony przesylke otworzyl > > Ostroznie wzial w rece, na stole polozyl > > Pierwsze, co Tadkowi rzucilo sie w oczy > > Ledwie trzy litery: "PSY" - tytul roboczy > > "O czym ten film bedzie? O Kusym, Sokole? > > Jade do Warszawy, chyba mu wpier..." > > > > Ksiega �sma > > > > Lecz zanim wyjechal podzwonil po swiecie, > > Bo chcial zebrac kumpli co pomoga przeciez. > > Sam nie dalby rady, a w grupie bezpieczniej, > > Wiec takie dzwonienie uznal za konieczne. > > "Kto m�glby sie przydac?" Wyciagnal notesy, > > W kt�rych trzymal wszystkich znajomych adresy. > > Po czasu kawalku mial liste gotowa, > > I zaczal koleg�w uraczac rozmowa. > > John Rambo byl pierwszy, zadzwonil do niego > > I szybko powiedzial "Przyjezdzaj kolego" > > Potem opowiedzial jaka to cholera > > Jest z Pasikowskiego - tego rezysera. > > Rambo go wysluchal i przybyc obiecal, > > A Tadek juz nowy to numer wykrecal. > > Zadzwonil do Tomka Neo Andersona, > > Bo wiedzial ze niezly z niego profesjonal. > > Neo wzial sie zgodzil nie m�wiac ni slowa > > Tak wiec byla w grupie osoba juz nowa. > > Nie wiedzial Tadeusz czy dzwonic tak z rana > > Lecz powzial decyzje: "Dzwonie do Conana" > > Conan obudzony zly byl i sie rzucal > > Lecz zmiekl gdy Tadeusz rzewnie sie wysmucal. > > Narzekal na Wladka, wyzywal od "cienia", > > I ze tylko "kurwa" ma do powiedzenia. > > Powiedzial "Przyjade" slyszac jego zale > > I ze do przybycia nie ma przeszk�d wcale. > > Mial wiec juz Tadeusz calkiem spora grupe > > Lecz myslal komu jeszcze pozawracac dupe. > > Dzwonil do Castora i brata Polluxa > > A takze do Ripley i do Franka Duxa. > > Wszyscy sie zgodzili wiec przestal juz dzwonic > > Myslac jakby tu czas co zostal roztrwonic. > > Wiedzial bowiem Tadek, ze czasu ma duzo > > Zanim tu przyjada zmeczeni podr�za. > > Potem zejdzie dzionek na odpoczywaniu > > Wiec czasu ten ogrom spedzil na pisaniu. > > Odpisal do Wladka zeby sie szykowal > > Na taka zabawe jaka mu gotowal. > > Nie dbal pan Tadeusz o fakt zaskoczenia > > Powiedzial wiec to co mial do powiedzenia. > > Liczyl sie Tadeusz bardzo z takim faktem, > > Ze sie przygotuje Wladek przed kontaktem. > > Lecz lubil wyzwania wiec nie bal sie wcale. > > "Co bedzie to bedzie", A bedzie wspaniale. > > A ze czasu jeszcze wciaz mu szmat pozostal > > Wiec sie on do Zosi pokoju przedostal > > I z Zosia przez dwa dni goraco figlowal, > > Tak sie to do walki on tu przygotowal. > > > > Koniec > >
Technical Details
Message-ID:
<4dK14.17821$Oo3.428829@news.tpnet.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!unknown!not-for-mailReferences:
<_ds14.14941$Oo3.369136@news.tpnet.pl> <KiA14.16577$Oo3.405235@news.tpnet.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
From: "David" <tor...@poczta.onet.pl> Subject: Odp: Pan Tadek Date: 1999/12/03 Message-ID: <4dK14.17821$Oo3.428829@news.tpnet.pl> X-Deja-AN: 556108799 References: <_ds14.14941$Oo3.369136@news.tpnet.pl> <KiA14.16577$Oo3.405235@news.tpnet.pl> X-Priority: 3 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V5.00.2615.200 X-Complaints-To: ab...@tpsa.pl X-Trace: news.tpnet.pl 944205760 212.160.19.144 (Fri, 03 Dec 1999 08:22:40 MET) Organization: TPNET - http://www.tpnet.pl X-MSMail-Priority: Normal NNTP-Posting-Date: Fri, 03 Dec 1999 08:22:40 MET Newsgroups: alt.pl.dupa MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit