Article View: alt.pl.dupa
Article #3303Re: Pan Tadek
From: lootec MKWOND fon lootec MKWOND ...
Date: Thu, 02 Dec 1999 00:00
Date: Thu, 02 Dec 1999 00:00
377 lines
15386 bytes
15386 bytes
nie wiem kto z dupy czyta chomor więc pozwalam sobie to tutaj przesłać wydaje mi się że warto >Ksiega pierwsza > > Tadeusz do biurka zblizyl sie powoli, > "Mam czas" tak pomyslal " W Wordzie sie podszkolic". > Odpalil komputer, poczekal chwil kilka > I by móc pracowac wystarczyla chwilka. > Nastepna sekunda i Word byl gotowy. > Tadeusz odetchnal bo byl w Wordzie nowy. > Wiedzial tylko tyle, co slyszal od Zosi > Która sie zgodzila wiedze mu podnosic. > Kurs komputerowy Zosia ukonczyla > I teraz to Tadzia powoli uczyla. > Zaczal Tadek pisac, potem wyjustowal, > I czcionke pogrubil, i pokolorowal. > Lecz nagle komputer wzrok jego przywabil, > Bo ujrzal tam napis: "Follow the white rabbit". > Zdziwil sie Tadeusz i westchnal gleboko. > Podrapal sie w glowe, potarl silnie oko, > Wstal z krzesla z rozmachem i wyjrzal przez okno. > Co ujrzal? Deszcz padal, a tam królik moknal. > Wybiegl wiec na ganek, by zlapac królika > Lecz ten wciaz uciekal- taka bestia dzika. > Dotarli na koncu do skrytej polany > Wpadl tam pan Tadeusz i krzyknal "O rany!" > Otóz Telimena bedac calkiem nago > Stala tak na deszczu podparwszy sie laga. > "Jestes Tadeuszu" zaczela rozmowe, > Tadeusz stal sztywno nie mówiac ni slowem. > "Królik tresowany Cie tu przyprowadzil, > Spelnil swe zadanie i sobie poradzil". > "Co chcialas ode mnie?" Tadeusz wydusil, > Nie patrzac na dame zapytac sie zmusil. > "Sprawa straszna Tadziu i pomóc mi mozesz, > Ktos ukradl me ciuchy. Tak wiec mi pomozesz". > Zdziwil sie Tadeusz i spytal niesmialo: > "Jak ze mam Ci pomóc w tym co ci sie stalo?" > "To proste mój drogi. Pójdziesz wiec do dworu > I stamtad przyniesiesz cos mi do ubioru". > Zrobil tak Tadeusz jak mu nakazala > I przyniósl jej ciuchy co by sie ubrala. > A, ze znalazl tylko sutanne Robaka > Wiec zdziwila dame garderoba taka. > Lecz co bylo robic? Sutanne wlozyla > I tak to ubrana za Tadkiem ruszyla. > Moral z tego taki niech wam pozostanie: > Dzieki komputerom ujrzysz gole panie. > > > Ksiega druga > > Wielce podniecony wrócil Tadzio do domu > O tajemnym spotkaniu nie mówiac nikomu > Wrócil do pokoju, zamknal sie za drzwiami > Bo jeden tylko obraz mial wciaz przed oczami > Siadl przed komputerem, lecz nie wlaczyl Worda > Bo przez mózg mu plynela dzikich mysli horda > Siedzi przed ekranem, lecz go cos rozprasza > "Dobra" szepnal Tadzio i wlaczyl Paintbrusha > Stworzyl Telimene, praca byla trudna > Lecz w efekcie mu wyszla bitmapa przecudna > Mial wiec Telimene w Windzie na tapecie > Ale bylo mu malo, umiescil ja w necie > Na darmowym serwerze, z którym sie polaczyl > Gdy sie tylko przez Tepse do sieci podlaczyl > Pomyslal o Zosi - mila i wesola, > Ale nigdy przed Tadkiem nie stanela gola > "Idz do Telimeny" uslyszal w swej glowie > "Dobra, pójde, zobacze co ona mi powie" > "Jestes Telimeno, chce ci cos powiedziec > Juz dluzej w mieszkaniu nie moglem swym siedziec > Jestes mi tak bliska, cos do Ciebie czuje" > "Zgadza sie, Tadziku - jestem Twoim wujem!" > "Jakze to?" - krzyk Tadzia rozlegl sie dokola > "Widzialem Cie dzisiaj, bylaa cala gola" > "Przykro mi to mówic, mój Tadziu kochany > Jestem bratem Soplicy, tym drugim - niechcianym > Nikt mnie nie rozumial, nawet ksiadz w kosciele > A ja sie po prostu zle czulam w swym ciele > Musialam wyjechac wiec az do Strasbourga, > A kiedy wrócilam znów do Petersburga > Nikt mnie nie poznawal, nie chcial przyznac racji > Ze sie tam musialam poddac operacji > Ojciec wygnal z domu, nikt nie przenocowal > Musialam wiec swe zycie rozpoczac od nowa" > Oto nowy moral juz na Ciebie czeka > By nie po wygladzie oceniac czlowieka. > > > > > Ksiega trzecia > > Slyszac slowa damy zachwial sie Tadeusz > Zlapal sie za glowe i stracil kapelusz. > Swiat mu przed oczami szybko zawirowal > I juz po sekundzie na ziemi zladowal. > Upadl tak jak kloda bez zycia na ziemie > Straszac Telimene na serio szalenie. > Podbiegla do niego, za reke zlapala > No i odetchnela - bo puls wyczuwala. > Jednak sie nie ruszal. Co z Tadkiem siee stalo? > Wygladal na trupa- tak to wygladalo. > Krzyknela z przestrachem "Pomocy!! Pomocy!!" > By nie czekac dlugo- ktos sie napatoczyl. > Najpierw wpadla Zosia, ksiadz Robak i Hrabia > Ciekawi tak tego co sie tu wyprawia. > Ujrzeli panicza bez tchu na podlodze > By w jednej to chwili umartwic sie srodze. > Tadek wciaz bez zycia nie ruszal sie wcale > No a ludzi wokól przybywalo stale. > Natenczas Wojski chwycil na tasmie przypiety > Swój róg bawoli dlugi, cetkowany, krety. > Takim to sposobem gral na pogotowie > By sie tu zjawilo i zbadalo zdrowie > Pana Tadeusza. Szpital byl tuz blisko > Wiec przyjada szybko. Chyba zeby slisko > Mialo byc na drodze, ale lato przeciez > Swoim cieplem grzalo. Pamietal o lecie. > Gral tak przez chwil kilka, az uslyszal z dala > Jak do Soplicowa erka za...dala. > Za minut pietnascie stanal byl pod dworem > Jankiel, który wlasnie jadl chleb z pomidorem. > Bylo w Soplicowie lekarzy dosc wielu > Ale nikt nie zechcial leczyc przy Jankielu. > Mówiono juz cuda o panu doktorze > Nikt przeto nie watpil, ze teraz pomoze. > Podszedl on do Tadzia postukal go w czolo > I do wszystkich wokól szepnal niewesolo. > "Nic tu nie poradze, myslalem, ze Zosie > Przyjdzie mi wyleczyc. Ja Tadka mam w nosie. > Nie jestem ja jego domowym lekarzem > Nie moee mu pomoc- tu sie nie wykarze." > Zegnajac sie zimno "No, na mnie juz pora" > Odjechal wiec szybko konczac pomidora. > Zanim ktos nastuka czwarta Tadka ksiege* > Wyjawie Wam moral madry na potege. > Skonczy niejednego zycie bohatera > Reforma sluzb zdrowia. Jak, jasna cholera! > > > * - "...czwarta Tadka ksiege..." - w oryginale byla troche inna > > , > wiec pozwolilem sobie na drobna zmiane. > > > > Ksiega czwarta > > > Gdy doktor odjechal cisze wnet przerwala > Zosia która zajscie cale podsluchala: > "To przez Telimene" - posród lez krzyknela > "On tu przyszedl znalezc w Tobie przyjaciela > Jakzes mogla go zranic prawda tak bolesna > Gdy on przyszedl tutaj po milosc cielesna? > Gdyby do mnie tak przyszedl, szczerze wyznac musze > Oddalabym swe cialo a razem z nim dusze > Dosyc mam juz bowiem prosze drogich gosci > Tej straszliwie nudnej mojej niewinnosci" > > > > Ksiega piata > > Tadeusz wnet sie ocknal, przetarl blade lice > Spojrzal wpierw na Zosie, potem na Soplice > Lecz gdy spojrzal tylko w oczy Telimenie > Ujrzal bardzo dziwne zalotne spojrzenie > Gdyz on sie jej podobal, choc to jej bratanek, > Zwlaszcza kiedy rano wychodzil na ganek > Robil dziesiec pompek na silnych ramionach > W brudnym podkoszulku, starych kalesonach > Tadeusz wtedy pojal, czemu ja tak lubi, > Czemu ciagle marzy, ze ja on poslubi. > Lezal jednak dalej na brudnej podlodze > Popatrzyl na wszystkich, zachmurzyl sie srodze > W nogach czul mrowienie, w glowie dziwny zament > Zerwal sie na nogi, z pólki zdjal atrament > Zamaczal w nim pióro, spojrzal dookola > Pisal cos zaciekle, pot mu plynal z czola > Wsadzil list w koperte, zakleil dokladnie > I w dolnej szufladzie polozyl go na dnie. > Nikt mu nie smial przerwac, wszyscy z boku stali > I patrzyli na niego calkiem oniemiali > Nie wiedzieli co robic, czy uciec czy zostac > Kazdy do szuflady mial zamiar sie dostac > Nikt nie okazywal zbytniej ciekawosci, > lecz kazdy byl ciekaw, co Tadzik wymoscil > Na kawalku papieru formatu A-cztery > A Tadeusz wiedzial, tam byly litery > Litery sie tworzyly w przeliczne wyrazy > Z wyrazów powstaly troche dluzsze frazy > A wszystko pisane znakomitym wierszem, > (Wszystko, co napisal, bylo jak najszczersze) > Szuflade wiec zamknal na kluczyk mosiezny > Tak jakby w niej trzymal plik czeków pienieznych. > Klucz wlozyl do spodni i wyszedl na ganek > (Choc wychodzil tylko, kiedy byl poranek) > Wszyscy byli ciekawi, co tam napisane > Otwarli wiec szafke, to bylo dosc cwane > Kazdy z nich mial wlasny kluczyk zapasowy > Tadzik o tym nie wiedzial, bo byl tutaj nowy. > List otwarl Soplica, mówi "Ja mam prawo > By list ten przeczytac, wy spadajcie zwawo" > Soplica sam zostal i czytal te bajdy > List byl skierowany do jakiegos Wajdy > Tadeusz w nim pisal o tym Soplicowie, > Ze mozna go nakrecic, niech kazdy sie dowie > Niech kazdy zobaczy i niech pusci pawia > Na ujrzenie tego, co tu sie wyprawia. > Checia Tadzia bylo, a chec byla szczera > By jego osobe zagral sam Banderas > Zeby Telimene zagrala z wymogu > Ta aktorka, ktora widzial w "Dekalogu" > Soplica sie zasepil, w srodku caly skisial > Bo Tadeusz w Robaku chcial widziec Barcisia! > "Tego juz za wiele, skresle mu to slowo > I miejsce Barcisia wypelnie na nowo > Nie wiem kogo wpisac", az z wrazenia usiadl > "Wiem juz, kto to bedzie" i wpisal Bogusia > Koperte wnet zakleil, wyslal list jak trzeba > "Moze Bóg mi przebaczy i pójde do nieba." > A co z tego wyszlo i czy mu sie poszczesci > Dowiemy sie jednak chyba z szóstej czesci*. > > > * - "...szóstej czesci." - tak jak w czwartej ksiedze pozwolilem > > > Ksiega szósta > > Przemierzyl list Tadka, czasu oceany > Az w koncu przez Wajde zostal odebrany. > Przeczytal go szybko dwa razy jak leci > I po przeczytaniu wyrzucil do smieci. > Minely dwie doby, wiatr zawial z pólnocy > I list ów wylecial tak z kosza jak z procy. > Lecial dzien i drugi przelecial pól Polski > Az w koncu go znalazl Wladek Pasikowski. > Przeczytal, pomyslal, zadumal przez chwile > I myslal juz o tym zarobi nan ile. > Co w liscie ,dla niego wydalo sie super > Az z tego wrazenia on usiadl na kuper. > Po chwili popedzil w te pedy do domu > I zaczal list pisac calkiem po kryjomu. > Gdy list byl gotowy na poczte polecial > I wyslal go szybko- byla wtedy trzecia. > I znów list przemierzyl czasu oceany, > Az w koncu przez Tadka zostal odebrany. > Tadek wlasnie Zosie namawial do grzechu, > Gdy przyszedl listonosz nie kryjac usmiechu, > Zosia bowiem prawie juz naga lezala > I widzial dokladnie co w sukni skrywala. > Lecz przestal spogladac widzac Tadeusza > Szczególnie, ze Tadek groznie piescia ruszal. > Odebral list Tadek i zaczal czytanie, > I usta wykrzywil- to usmiech wszedl na nie. > Pisal Pasikowski, ze film ten nakreci, > Miec musi jedynie ciag dalszy opowiesci*. > Zosia nadal nago na trawie lezala > Lecz sie Tadeusza juz nie doczekala. > Ze zloscia wlozyla znów suknie na siebie > Tyleczek podnoszac ubrudzony w glebie. > I do Telimeny biegiem podazyla, > Która to kobiecej milosci uczyla. > Tadek nic nie widzial, bo pisal i pisal > Az w koncu historie calutka opisal. > Zrobil z tego paczke i znaczek przykleil > Potem wzial ja wyslal i tak sie weselil, > Ze slychac go bylo w calym Soplicowie, > A film juz po chwili poukladal w glowie. > Paczke dostal Wladek i zaczal czytanie > Myslac co tu zmieni, a co pozostanie. > Po pracy miesiacu script byl juz gotowy. > Zaczynal sie wlasnie takimi to slowy: > "Litwo, kurwa, moja, ty, kurwa, jak zdrowie. > Cie kurwa trza cenic ten sie o tym dowie > Kto cie, kurwa, stracil. Pieknosc twa opisuje > Bo ja kurwa tesknie, tak kurwa to czuje.". > > > > * - "...Miec musi jedynie ciag dalszy opowiesci... - w oryginale > > "Miec musi jedynie cd. opowiesci", tutaj rozwinalem ten skrót, dzieki > > lepiej sie to czyta. > > > Ksiega siódma > > Pasikowski do pracy wzial sie bez wahania > Nie myl sie juz z rana, nie jadal sniadania > Pisal wiec bez przerwy bez ladu i skladu > Jeden krótki watek podam dla przykladu: > "Natenczas Tadek chwycil do spodni przypiety > Telefon - komórke, bo byl troche spiety > I wystukal numer, do ucha przycisnal > Wzdal policzki jak banie w oczach krwia zablysnal > Zsunal w dól powieki, wciagnal wglab pól brzucha > Z calej sily wrzasnal: 'Czy ktos mnie tam slucha? > Co wy tam robicie na ruskiej granicy? > Przeciez chyba lapówe juz wzieli celnicy > Mieliscie gorzale przemycic juz wczoraj > Teraz juz za pózno, teraz juz nie pora > Czy w tamtych dwóch TIRach jest tez amunicja? > Bo na waszym tropie jest ruska milicja > Dzis mieliscie juz byc u Saszy w Zaganiu > Co wy k... wiecie o transportowaniu?'" > Scenariusz wnet napisal, (praca ma pierwszenstwo) > W co drugiej linijce umiescil przeklenstwo > Scenariusz szybko wyslal wiec do Tadeusza > Bo bez zgody Tadka praca sie nie ruszy > Tadeusz podniecony przesylke otworzyl > Ostroznie wzial w rece, na stole polozyl > Pierwsze, co Tadkowi rzucilo sie w oczy > Ledwie trzy litery: "PSY" - tytul roboczy > "O czym ten film bedzie? O Kusym, Sokole? > Jade do Warszawy, chyba mu wpier..." > > Ksiega ósma > > Lecz zanim wyjechal podzwonil po swiecie, > Bo chcial zebrac kumpli co pomoga przeciez. > Sam nie dalby rady, a w grupie bezpieczniej, > Wiec takie dzwonienie uznal za konieczne. > "Kto móglby sie przydac?" Wyciagnal notesy, > W których trzymal wszystkich znajomych adresy. > Po czasu kawalku mial liste gotowa, > I zaczal kolegów uraczac rozmowa. > John Rambo byl pierwszy, zadzwonil do niego > I szybko powiedzial "Przyjezdzaj kolego" > Potem opowiedzial jaka to cholera > Jest z Pasikowskiego - tego rezysera. > Rambo go wysluchal i przybyc obiecal, > A Tadek juz nowy to numer wykrecal. > Zadzwonil do Tomka Neo Andersona, > Bo wiedzial ze niezly z niego profesjonal. > Neo wzial sie zgodzil nie mówiac ni slowa > Tak wiec byla w grupie osoba juz nowa. > Nie wiedzial Tadeusz czy dzwonic tak z rana > Lecz powzial decyzje: "Dzwonie do Conana" > Conan obudzony zly byl i sie rzucal > Lecz zmiekl gdy Tadeusz rzewnie sie wysmucal. > Narzekal na Wladka, wyzywal od "cienia", > I ze tylko "kurwa" ma do powiedzenia. > Powiedzial "Przyjade" slyszac jego zale > I ze do przybycia nie ma przeszkód wcale. > Mial wiec juz Tadeusz calkiem spora grupe > Lecz myslal komu jeszcze pozawracac dupe. > Dzwonil do Castora i brata Polluxa > A takze do Ripley i do Franka Duxa. > Wszyscy sie zgodzili wiec przestal juz dzwonic > Myslac jakby tu czas co zostal roztrwonic. > Wiedzial bowiem Tadek, ze czasu ma duzo > Zanim tu przyjada zmeczeni podróza. > Potem zejdzie dzionek na odpoczywaniu > Wiec czasu ten ogrom spedzil na pisaniu. > Odpisal do Wladka zeby sie szykowal > Na taka zabawe jaka mu gotowal. > Nie dbal pan Tadeusz o fakt zaskoczenia > Powiedzial wiec to co mial do powiedzenia. > Liczyl sie Tadeusz bardzo z takim faktem, > Ze sie przygotuje Wladek przed kontaktem. > Lecz lubil wyzwania wiec nie bal sie wcale. > "Co bedzie to bedzie", A bedzie wspaniale. > A ze czasu jeszcze wciaz mu szmat pozostal > Wiec sie on do Zosi pokoju przedostal > I z Zosia przez dwa dni goraco figlowal, > Tak sie to do walki on tu przygotowal. > > Koniec
Technical Details
Message-ID:
<KiA14.16577$Oo3.405235@news.tpnet.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!unknown!not-for-mailReferences:
<_ds14.14941$Oo3.369136@news.tpnet.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
From: "lootec MKWOND fon lootec MKWOND fon" <ers...@friko7.onet.pl> Subject: Re: Pan Tadek Date: 1999/12/02 Message-ID: <KiA14.16577$Oo3.405235@news.tpnet.pl> X-Deja-AN: 555902337 References: <_ds14.14941$Oo3.369136@news.tpnet.pl> X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V4.71.1712.3 X-Complaints-To: ab...@tpsa.pl X-Trace: news.tpnet.pl 944165162 212.160.4.82 (Thu, 02 Dec 1999 21:06:02 MET) Organization: Filtr $ MKWOND MIME-Version: 1.0 NNTP-Posting-Date: Thu, 02 Dec 1999 21:06:02 MET Newsgroups: alt.pl.dupa Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit