🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.rec.gry.komputerowe
1 messages
1 total messages Started by Jakub M Tue, 30 Dec 2014 12:22
Shadow of Mordor - wrażenia po nieprzejściu
#781761
Author: Jakub M
Date: Tue, 30 Dec 2014 12:22
54 lines
4260 bytes
Pełen nagłówek powinien brzemieć: dlaczego gra, która w zasadzie pod 
każdym względem powinna mi przypaść do gustu, tak totalnie mnie odrzuca?

Zatem dlaczego?
Głównie oczekiwania. Parę lat temu grałem w bardzo fajny hack'n'slash 
pod tytułem Lord of the rings: War in the north. Tamta gra oferowała mi 
wszystko, czego oczekuję od slashera: zróżnicowane i ŁADNE lokacje, 
zachwycające widoki, dobry, oparty na skillach system walki, klimat i 
przede wszystkim grywalność. Minęło kilka lat, gry się zmieniły, ale 
mniej więcej tego samego oczekiwałem od Cienia Mordoru.

A jak to wygląda w rzeczywistości?

- Świat. Technicznie bez zarzutu. Tekstury niebrzydkie, w wysokiej 
rozdzielczości i na wysokich szczegółach śmiga superpłynnie, ale co z 
tego, skoro ten świat jest pusty, brzydki i nieciekawy. Niby otwarty, 
ale w którą stronę bym nie poszedł, wszędzie jest ta sama wieża, ta sama 
ruina, ten sam obóz, zmienia się tylko ilość namiotów w obozie, albo 
ilość kondygnacji wieży. Po czterech godzinach biegania po tym 
copy/paste-owym sandboxie nie uchwyciłem ani jednego widoku, który wart 
by był uwagi. Czegoś nie rozumiem. W 2011 się dało (War in the north), a 
w 2014 się już nie da?

- Wspinaczka. Po grach z serii Tomb Rider i Prince of Persia, w których 
wspinaczka była takim samym wyzwaniem jak walka, nastała era Assassins 
Creed, gdzie wspinaczka była zautomatyzowana, bezwyzwaniowa i 
sprowadzała się do wciskania klawiszy W, A i D. Lubiłem Assassins Creed 
I oraz II z dodatkami, ale o ile w Princach i Tomb Riderach przy 
elementach wspinaczkowych zdarzało mi się nieźle nakląć, w Assassinach 
praktycznie nie dało się spaść. Pytam więc, po kiego grzyba taka 
wspinaczka? W Cieniu Mordoru jest exactly the same. Podchodzimy do 
ściany, klikamy spacje, postać podskakuje i zaczyna się wspinać. Nie da 
się spaść, nie da się nie znaleźć drogi, nie ma po prostu możliwości, by 
cokolwiek zrobić źle. Wyzwanie? Satysfakcja? Zapomnijcie. W Assassinach 
przynajmniej był bodziec w postaci - "wejdę na tą kopułę, górującą nad 
miastem, to przynajmniej będzie fajny widoczek do obejrzenia". O 
widokach mordorskich już napisałem, co było do napisania.

- Walka. Podobały mi się możliwości cichego zabijania: podkradanie się i 
zabijanie od tyłu, zeskakiwanie na wrogów z góry, chowanie się w 
krzakach, przekradanie się od jednego niczego nie podejrzewającego 
wartownika do drugiego. To było naprawdę fajne. Gdyby tak się dało 
przejść całą grę, to rzucałbym zachwytami dla tytułu na lewo i prawo. 
Niestety w skradanie to się można pobawić co najwyżej tak na boczku, lub 
na początku misji, potem jest już nieunikniona prawdziwa walka. A walka 
z prawdziwego zdarzenia, kiedy miałem na karku kilku wrogów równocześnie 
to nic innego jak: klik, klik, klik, klik, klik, blok, klik, klik, klik, 
blok. Od czasu do czasu chwyt, od czasu do czasu egzekucja. Żadnych 
skilli, żadnych kombinacji typu słaby cios/mocny cios. Nie, po prostu: 
klik, klik, klik. Wiecie co? Ja pier***lę taką walkę. Lepiej 
zrealizowane systemy walki widziałem w darmowych koreańskich mmo. Grał 
ktoś choćby 30 min w TERĘ? Da się? Da się. No to nie mam więcej pytań.

JM
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads