🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.rec.fantastyka.x-files
1 messages
1 total messages Started by Michax Tue, 04 Dec 2007 18:28
8 seria
#47484
Author: Michax
Date: Tue, 04 Dec 2007 18:28
253 lines
17268 bytes
Within 5.5/6
Without 5.5
Patience 5
Roadrunners 5.5
Invocation 5
Redrum 5
Via Negativa 6
Surekill 3=
Salvage 3
The Gift 5
Badlaa 3.5
Medusa 4
Per Manum 5.5
This Is Not Happening 6
DeadAlive 5
Three Words 4
Empedocles 4.5
Vienen 4.5
Alone 5.5
Essence 5
Existence 5.5

Ale szybko te sezony mijają, dopiero co rozpocząłem maraton  (to chyba 
był czerwiec), a już mam za sobą prawie cały serial.
8 seria czyli ostatni z sezonów, który zaliczam do najlepszych lat XF, 
do złotego okresu serialu (pozostałe to oczywiście 5, 6 i 7).
Wielu fanów uważa 8 za błąd, pomyłkę, niepotrzebne przedłużanie serialu, 
który powinien się skończyć na Requiem, ale nie ja (na szczęscie nie 
jestem osamotniony w mojej opinii). Zresztą nie wyobrażam sobie, aby 
serial zakończył się w takim momencie, nawet jeśli finał 7 sezonu, to 
idealny odcinek, najlepszy finał w całej dziewięcioletniej historii serialu.
Choć muszę się przyznać, że też byłem (jak chyba wszyscy fani) w 2000 
roku negatywnie nastawiony do jakichkolwiek zmian w XF, do nowego 
partnera Scully (pomimo tego, że Patricka znałem już wcześniej, nie 
tylko z roli w filmie Camerona, ale i z innych ról i już wtedy uważałem 
go za dobrego, charakterystycznego aktora). Ale już po obejrzeniu 
pierwszego odcinka całkowicie zmieniłem zdanie, moje wszelkie obawy co 
do sensu kontynuacji serialu znikły całkowicie.
W ogóle nie widać po 8, że była kręcona na siłe. Wprowadzenie nowego 
agenta odbyło się bardzo gładko, nic nie zgrzyta w 8 sezonie (niestety w 
9 już tak dobrze nie jest, a przynajmniej w NIHT).
Zresztą trzeba też pamiętać o tym, że Archiwum X, to nie tylko i 
wyłącznie agent Fox Mulder, ale i agentka Dana Scully. A trzeba 
przyznać, że aktorka w tej serii dostała skrzydeł. Do powrotu DD, to GA 
rządzi w serialu. Już wcześniej wielokrotnie pokazała na co ją stać, ale 
to w tej serii jej gra po prostu zadziwia, dała prawdziwy koncert gry 
aktorskiej. Zreszta co tu pisac o jednym odcinku, to co ekipa Ten 
Thirteen i aktorka wyciskali przez caly serial z tej postaci jest trudne 
do uwierzenia. W kadej serii znajdzie sie epizod, w ktorym GA pokazuje 
aktorstwo jak z najlepszej strony (i co ciekawe odcinki poświęcone 
Scully, to są odcinki uważane w większości przypadków, za jedne z 
najlepszych w serialu i to nie tylko przez fanów).
Dzisiaj może jej gra tak nie zaskakuje (zwłaszcza gdy widziało się House 
of Mirth czy Bleak House), bo wiemy na co ją stać, ale w sezonie 
2000/2001 to był po prostu szok, duże zaskoczenie, nawet dla jej fanów.
I zupełnie nie mogę pojąć tego, że nie dostała Emmy lub Złotego Globa, a 
przynajmniej nominacji, choć z pewnością zasługiwała (ale trzeba też 
przyznać, jeśli się nie mylę, że ma więcej nominacji i nagród niż DD za XF).
Podoba mi się też zmiana poglądów agentki FBI, było to coś nowego i 
świeżego oraz jak najbardziej logiczne. Całkowicie zmieniła poglądy, co 
zresztą następowało w serialu już od jakiegoś czasu. No i trzeba 
przyznać, że GA jako wierząca Scully jest równie wiarygodna co w roli 
sceptyka.
W bardzo ciekawy sposób wątek wiary agentki spina w całość epizod 11 
Badlaa. Postać grana przez Anderson nie tyle wierzy, co pełnić zaczeła 
role Foxa (to chyba nikogo nie zaszkoczylo). Próbuje też tak jak Mulder 
rozwiązywać sprawy otwartym umyslem i pomimo tej swojej wiary, to i tak 
nie potrafi wszystkiego zobaczyć. Ma wyraźne wątpliwości, których M z 
pewnością by nie miał. Na prawdę bardzo ciekawie i wiarygodnie 
poprowadzono ten wątek w tym sezonie.
A co do Johna Doggetta, to wprowadzono go do XF w świetny sposób, bez 
żadnych zgrzytów. Zresztą jest to też swietna postać, doskonale obsadzona.
Trudno wyobrazić sobie innego aktora w tej roli (no może jeszcze Kiefer 
Sutherland byłby równie dobry w roli Doggetta). Trzeba przyznać, że 
Carter miał nosa, co do wyboru aktorów do swoich seriali. Nie dość, że 
wprowadzenie nowej postaci nie skończyło się katastrofą, nie zniszczyło 
serialu, ale wyszło na dobre oraz jeszcze odświeżyło Archiwum X. Choć 
mam jedną uwage co do Doggetta, a raczej do scenarzystow. Może troche 
denerwować fakt, ze robia z Doggetta troche na sile macho, szczególnie w 
pierwszych odcinkach nonstop przychodził Scully z pomocą. Zupełnie 
niepotrzebne - jesli ktoś nie polubił D nic tego nie zmieni.
A co do Muldera, to trzeba przyznać, że Carter odpuścił sobie trochę tą 
postać w 8 roku serialu (mam na myśli oddcinki, w których Mulder wrócił).
Niby jest, nawet czasem bierze udział w akcji, ale nie jest już 
najwazniejszy (i w sumie wcale nie dziwię się Duchovnemu, że narzekał 
póżniej, iż ekipa serialu nie do końca wykorzystała jego obecność na 
planie, coś w tym stylu powiedział).
Kolejna sprawa - Skinner. Bardzo mi sie podoba ta zmiana w charakterze 
postaci, jaka nastapila po wydarzeniach w Requiem.
Zawsze go lubialem, ale w 8 serii Skinner jest jak inny czlowiek. Choć 
spotkałem sie z takimi opinami, ze ten nowy stary dyrektor, to juz nie 
to samo co w poprzednich sezonach. Przedtem nigdy nie bylo praktycznie 
wiadomo jak sie zachowa, a teraz zrobiono z niego taka ciepłą kluche i 
zrobil sie też okropnie przewidywalny.
Ja się z tym zupełnie nie zgadzam. Zreszta uważam, ze dyrektor i Doggett 
z bardzo dobrym skutkiem zastępowali Scully Muldera. Łysy jako 
przyjaciel (to już nie są typowe relacje szef - podwladny), a Doggett 
pełnił role opiekuna, ochroniarza, można nawet powiedzieć anioła stróża.
No i został mi jeszcze jeden pracownik FBI, czyli agentka Monika Reyes. 
Powiem tak - kolejna miła, sympatyczna postac w Archiwum. Nie zrobila na 
mnie aż takiego wrażenia jak Doggett, ale jest na tyle ciekawa postacia, 
że z przyjemnoscią ją oglądałem w kolejnych odcinkach. Jak na 
drugoplanową postać, to w zupełności wystarczy.
W 8 jest kilka ciekawych bardzo duetów takich jak S-D, M-D, D-R czy 
Doggett - Skinner. Napiszę pare zdań tylko o pierwszym i drugim duecie.
S i D tworza świetny duet już od pierwszego odcinka. Wiadomo, to nie to 
co M i S, ale świetnie się uzupełniają i na pewno są nie mniej ciekawi, 
co poprzedni duet, choć opierają się na zupelnie innych zasadach. I 
muszę przyznać, że jest to trochę zaskakujące, iż tak szybko aktorom sie 
ułożyła współpraca (już w pierwszej scenie z GA i RP w Within, w tej z 
kubkiem wody, było widac że sie aktorzy świetnie dogaduja). Zwlaszcza, 
że w 1 serii troche mineło czasu za nim ułożyła się współpraca między DD 
i GA. W sumie zaryzykuję stwierdzenie nawet, że RP jest lepszym aktorem 
od DD i że jego postac w pierwszych odcinkach 8 jest bardziej wyrazista 
niż Mulder w pierwszych odcinkach 1 serii ( o którym zręsztą DD 
powiedział, że na początku serialu Mulder był niezbyt ciekawą postacią), 
ale to pewnie ma związek z tym, że to zupełnie dwa rózne charaktery, 
dwie rózne postacie. Anderson i Patrick to tak dobrzy aktorzy, że nawet 
słabsze epizody da się jako tako oglądać. Moim zdaniem ten duet był na 
tyle interesujący, miał w sobie taki potencjał, że mógłby pociągnąć 8 
sezon do końca serii i np. jako finał zakończyc sezon This Is Not 
Happening (a pierwsza połowa 9 serii mogłaby dotyczyć wydarzen, których 
nam nie pokazano w DeadAlive, czyli tych pominiętych trzech miesiecy po 
pogrzebie, a gdzieś np. w 15 odcinku wróciłby Mulder, a później 
wydarzenia, które znamy z serii 8 od epizodu 15 do 21; a po pogrzebie 
Muldera np. mogłaby być mitologia poswięcona Doggetowi, to znaczy 
śmierci jego syna - co sądzicie o tym pomyśle?).
Interesująco wypadł też duet M-D.  Przez ponad połowe sezonu mieliśmy 
bardzo ciekawą pare Scully-Doggett, a w Three Words stworzył nam się 
kolejny równie ciekawy, choć dosyć nietypowy duet jak na Archiwum X, 
Mulder-Doggett. Początek ich znajomosci w TW nie wypadł może najlepiej 
(rozbawilo mnie w tej scenie zachowanie Skinnera, to jak zaczął bronić 
Muldera, zupelnie jak w szkole), ale pewnie też dlatego bardzo podobała 
mi się ich wspołpraca w koncówce tego odcinka oraz w kolejnych, 
zwłaszcza w epizodzie Vienen (testoteron aż wylewal się z ekranu 
telewizora).
Ale oczywiscie najwazniejsza jest para M-S, to głównie dla nich oglądamy 
ten serial. Chociaż trzeba zaznaczyć, że od powrotu Muldera za dużo 
czasu ze sobą nie spędzają M i S, wolal  Fox towarzystwo Johna :)
Scen z M i S może mało, ale za to większość z nich, to są jedne z 
najlepszych w serialu (PM, DeadAlive, Empedocles, Alone, finał).
Według tego co mówił Carter przed premierą sezonu tego, 8 miała być 
powrotem do korzeni, zero komedii i eksperymentów. No i słowa dotrzymał. 
Zresztą to chyba trochę dziwnie by wyglądało gdyby w 8 był jakiś 
komediowy epizod, takie odcinki do tej serii zupełnie by nie pasowały.
Mamy w 8 bardzo udany powrót do atmosfery z pierwszych lat i jest to 
miłe zaskoczenie, bo po 7 gdzie było bardzo mało standalonow 
klasycznych, a jeszcze mniej na prawdę dobrych (Orison, Milenium i Rush, 
to chyba wszystko) 8 pokazała, że ekipa nie zapomniala jak się kręci 
dobre klasyczne monster of the week. Standalony 8 są lepsze od wielu 
standalonów z 1 serii, choćby pierwszy z brzegu Jersey Devil, są 
standalony 8 o wiele lepiej zagrane i zrealizowane. Choć co ciekawe nie 
są to też jakieś odcinki przełomowe, mamy tu proste, dobre pomysly typu 
np. metal-man, batman, ale są tak solidnie zrobione, że aż miło się je 
ogląda.
Sezon 8 zdecydowanie bardziej mroczny i krwawy niż dwa poprzednie. 
Zesztą nawet już nie pamiętam kiedy ostatnio było tyle krwi, przemocy i 
obrzydliwych scen co w 8 (jak się tak zastanawiam w tej chwili to chyba 
w 4 serii). I nie mam zamiaru oceniać tego, tylko stwierdzam fakt.
Jest wiele dobrych, wspaniałych standalonow w 8, ale absolutnie 
wyjątkowym dziełem, perełka jest Via Negativa.
To od czasu Orisona najlepszy klasyczny epizod Archiwum X. Dla mnie i 
chyba dla sporej większosci fanow, zawsze byli najwazniejsi w serialu DD 
i GA (choć po obejrzeniu 8 i 9 mogę tu też z czystym sercem, bez żadnych 
oporów, dodac też Patricka).
M i S przyćmiewali inne rewelacyjne rzeczy tego serialu i właśnie m.in. 
ten odcinek te walory ukazuje. Archiwum X, to nie tylko M i S, ale i 
rewelacyjne scenariusze. VN pokazuje wszystkim niedowiarkom, że 
wprowadzenie RP/Doggetta do świata XF, to był strzał w 10 i do tego po 
raz kolejny mogliśmy się przekonać, jak dobrym jest aktorem Patrick. 
Spotnitz epizodem tym pokazał, że serial bez M i S też może istnieć (aż 
nie mogę uwierzyć w to co piszę).
A co do mitologii, to w 8 serii mytharcy po prostu wymiatają. Epizody 
mitologiczne trzymają mocno w napięciu, są niesamowicie emocjonujące, 
ogląda się je na jednym oddechu. Oczywiście w dużej mierze to zasługa 
Anderson, która w Within/Without, Per Manum, DeadAlive a przede 
wszystkim w majstersztyku TINH (razem z Via Negativa to najlepszy epizod 
8)wspieła sie na wyżyny aktorstwa, ale i Kima Mannersa, najlepszego 
reżysera w XF, obok Cartera (niektóre sceny z jego odcinkow to czysta 
poezja, to po prostu sztuka, jak np. szukanie Muldera przez Scully na 
pustyni, a w tle słychac Scully Theme - coś pięknego). No i nie mógłbym 
nie wspomnieć oczywiście o kompozytorze serialu, którego muzyka w 8 
przebija wszystko co do tej pory zrobił dla XF, facet po prostu 
przeszedl sam siebie. W żadnej serii muzyka Snowa nie była tak genialna 
jak tutaj (a tak na marginesie, to skandal ze wyszła tylko jedna płyta z 
muzyką z serialu, z sezonami 1-3 tylko).
A i jeszcze parę zdań o Doggecie w mytharcach, bardzo podoba mi sie jego 
postawa w tych odcinkach. Cały czas imponuje lojalnością i troską o 
Scully, aż czasami mi go szkoda jak traktuje go Dana, np. w Per Manum 
gdzie nie chciała mu nic powiedzieć. Albo na początku DeadAlive, gdzie 
odrzucił propozycje Kersha, tylko dlatego żeby biuro nie zostało 
zamknięte po odejściu Scully na urlop. Zresztą Doggett coraz bardziej 
przypomina Scully z początku serialu. Rownież jest niedowiarkiem, który 
nie chce uwierzyć nawet w to co widzi na własne oczy. Jest uparty 
(najlepszy dowód The Gift), ale szanuje też zdanie Scully jak kiedyś 
robiła to Dana względem Foxa. No i poświęca swoją karierę dla Archiwum 
X, więc idzie rownież w ślady Scully.
I jeszcze jedna sprawa - według opinii wielu fanów w ostatniej scenie z 
Mulderem i Scully w DA widzimy zazdrosne spojrzenie Doggetta. Ja raczej 
sądzę, że ten wyraz twarzy agenta oznaczał to, iż agent w tej chwili 
poczuł się zupełnie niepotrzebny (jakby chciał powiedzieć: M sie 
znalazl, robota wykonana, więc co ja tu jeszcze robię?).
A co do Cartera i spółki, to wielu fanow narzeka, że w 8 scenarzystom po 
prostu odbiło, że wiele pomysłów to straszne głupoty. I muszę się z tym 
zgodzić, wiele razy ekipa przeginała (np. krojenie Muldera, grzebanie 
nożem w okolicach kregosłupa Scully czy zjedzenie i zwymiotowanie 
Doggetta...itd), ale z drugiej strony jak te odcinki są zrealizowane, a 
zwłaszcza wyreżyserowane i zagrane.
Zresztą uważam, że scenarzyści odwalili kawał bardzo dobrej roboty w 8, 
a zwłaszcza panowie Gilligan (choć tylko jeden skrypt napisał), Spotnitz 
i Carter.
Carter to głównie mitologią zajęty w 8 był, o której już pisałem, więc 
przejdę do Spotnitza.
Po raz kolejny pokazał, że potrafi pisac nie tylko mytharcy, ale i 
klasyczne standalony.
8 nalezy z pewnościa do GA, RP, Mannersa, Snowa, a ze scenarzystów, to 
Carter oraz Frank Spotnitz najwięcej wnieśli do 8. Co ciekawe wszystkie 
standalony Spotnitza to odcinki poświęcone Doggettowi. Bardzo musiała 
przypaść mu do gustu ta postać.
Wszystkie jego epizody są na dobrym poziomie, ale najwyżej obok Via 
Negativa cenię sobie jego debiut reżyserski, czyli Alone.
Mam do tego epizodu duży sentyment, w końcu to pożegnanie z Mulderem i 
Scully. Co tam potwor, esencją Alone, istotą tego odcinka jest 
pożegnanie Scully z Archiwum X i Doggettem oraz ostatnia scena 
nawiązująca do filmu. Ale trzeba zaznaczyc, że debiut reżyserski 
Spotnitza, to jeden z tych odcinków, który docenią wtajemniczeni, to 
epizod skierowany głównie do fanów. Zwykły widz raczej nie zauważy tych 
wszystkich smaczków, nawiązań do wczesniejszych odcinków i FTF, a na 
pewno nie zauważy hołdu jaki oddała ekipa fanom, a przede wszystkim 
Leyli Harrison. Sama w sobie historia jest bardzo ciekawa, to taki 
odcinek w stylu Patience, ale gdyby nie te wszystkie nawiązania do 
serialu i filmu, gdyby nie ten nostalgiczny nastrój, który tu panuje, to 
odcinek uznałbym za znakomity, właśnie na poziomie takiego Patience. A 
dzięki tym wyżej wymienionym scenom nie mogę nie uznać go za jeden z 
najlepszych w serialu.
Alone pokazuje też w jak bliskich stosunkach są S i D (jak mu było 
przykro, gdy odchodziła). Zresztą stosunek Scully do Doggetta jest 
odzwierciedleniem tego jak widzą go widzowie. Na początku tak jak ona mu 
nie ufaliśmy (Scully trochę dłużej), z góry nie lubiliśmy (nawet go 
jeszcze nie znając), a teraz uwielbiamy Doggetta na równi z Mulderem i 
Scully (może nie wszyscy, ale spora większość widzow).
8 seria to byłby idealny koniec serialu, ale nie jest i nic na to nie 
poradzimy. Zresztą widać w Empedocles, Vienen, a przede wszystkim w 
Alone i Essence/Existence, że Carter chciał zakończyć serial, nie miał 
specjalnej ochoty kręcić dalej serialu. Oczywiście powstała 9 (wiadomo 
kasa), więc ostatnie odcinki 8, to bardziej pożegnanie ze starym duetem 
i przejęcie Archiwum X przez nową pare (do której nic nie mam od razu 
zaznaczam, a Doggetta to nawet stawiam na równi z Mulderem i Scully).
Ale dla mnie jak chyba dla 99.9% fanów XF skończylo się na 8 serii, to 
znaczy historia Muldera i Scully.
9 seria to juz zupełnie coś nowego, innego ale i tak pomimo wszystko 
uważam, że warto 9 zobaczyć, choćby dla Doggetta i tych paru odcinków 
Cartera, które trzymają w miare wyrównany dobry, nawet bardzo dobry poziom.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads