🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.rec.fantastyka.starwars
2 messages
2 total messages Started by Smok Eustachy Thu, 28 Jan 2021 23:13
Sukces Mando
#166342
Author: Smok Eustachy
Date: Thu, 28 Jan 2021 23:13
247 lines
14814 bytes
Finałowy odcinek drugiego sezonu Mandalorianina odwraca trendy. 44 
minuty  jak u Mickiewicza. Coś ten Mickiewicz musiał kojarzyć jednak. 
Trzyminutowe tzw "cameo" odbudowało zaufanie do marki.

Gwiezdne Wojny, doprowadzone na skraj przepaści polityką Disneja, mają 
szansę na restytucję. Trylogia sekłelozy została przyjęta chłodno i nie 
daje fundamentu pod kontynuację opowieści. Kolejna rezurekcja Imperatora 
Palpatine nie wchodzi w grę. Nie potrzebowałby on bowiem kolejnej 
Gwiazdy Śmierci tylko sam by rozwalał planety tymi swoimi piorunami. A 
ci by go musieli rozjechać walcem i na szatkownicę. I tak by to nie 
pomogło, bo by się sklejał po pewnym czasie. Nie ma tu żadnej 
przyszłości dlatego nie ma w ogóle tematu kontynuacji sekłeli. Gdzie są 
w ogóle moi psychofani? Ile to miało do powiedzenia, jak się mądrzyło, 
jak objaśniało, jak to, jak sio. I się skończyło, w Disneju zaszły 
bowiem tzw zmiany personalne i ktoś się musiał puknąć w główkę z 
przyczyn następujących: wojna z fanami, ideologicznie słuszna, powoduje 
jednak poważne straty finansowe idące w miliardy. Lewaki mają problem z 
uświadomieniem sobie istnienia ludzi o normalnych poglądach ale w 
Disneju biznesmeni są i musieli dojść do wniosku, że robienie filmów dla 
pięciu widzów (a pięć milionów niech się męczy) jest bez sensu.

image

Lepiej zrobić film dla pięciu milionów a niech piątka się męczy. I tak 
powstał serial Mandalorianin, o którego kreacji krążą legendy: a to 
Kennedy dostał szlaban i zakaz dzwonienia do Favreau z czymkolwiek, a to 
miotała się żądając, żeby Grogu był dziewczynką itp. A to wspomniany Jon 
Favreau dostał wolną rękę i kompletnie wyautowali Kennedy. Nie wiem jak 
było ale faktycznie powstał twór otwarty na fanów. Pogląd, że pierwszy 
sezon to był taki balon próbny znajduję słusznym. Nie wiadomo było, czy 
po niekwestionowanym sukcesie sekłeli jest sens w ogóle tykać Star 
Warsów. Czy może poczekać trzeba 5-1- lat aż wyrośnie nowe pokolenie 
widzów. Mieliśmy tam kompletnie poboczną historią i dało się to skasować 
bez żadnego problemu. Gdyby nie chwycił serial. Okazało się jednak, że 
chwycił i w drugim sezonie mamy niestety już fabułę nawiązującą do 
główniejszych opowieści. Moje wnioski fabularne sformułowałem tutaj:

https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1098817,mandalorian-vs-discovery-dwa-oblicza-kultury-popularnej

dlatego daruję sobie teraz znaczną część dygresji. W drugim sezonie 
szukali Jedi, który zajmie się szkoleniem Baby Yody, który ma na imię 
Grogu. A kto był jedynym takim Jedi w owym okresie? Ano Luke Skywalker. 
Czyli szukali Luka, chociaż nie wiedzieli że akurat jego szukają. 
Podobnie fabuła Przebudzenia Mocy oparta była na szukaniu Luka. 
Przypadek? Nie sądzę.

Wygląda to tak, jakby Filoni i Favreau nie tracili czasu na jakieś 
jałowe debaty, tylko postanowili pokazać, jak kontynuacja Powrotu Jedi 
powinna wyglądać. Powinna spełnić kilka warunków, które stawiałem na 
moim blogu od lat: nie da się stosować metody "wincyj": większe Gwiazdy 
Śmierci, większe Imperium, większy Imperator. Trzeba zrobić reset i 
zacząć od mniejszej, kameralnej historii. I zrobili mniejsza kameralną 
historię z dobrze zbudowanym czarnym charakterem czyli Moffem Gideonem. 
Wydarzenia rozgrywające się na ekranie są zrozumiałe dla widza. Roboty 
nie powinny gadać ze sobą bo jest WiFi. I te małe mechagodzille (mroczni 
szturmowcy) nie gadają. Może przez Gogle Translatora się zapoznawali? 
Czuję się usatysfakcjonowany zastosowanymi rozwiązaniami fabularnymi.

image

Z sekłalami był zaś taki problem, że odbiór kolejnych części był coraz 
gorszy. Nawet jeśli ktoś dawał ocenę dodatnią na plus to Przebudzenie 
dostawało osiem na dziesięć, Ostatni Jedi zaś już tylko 6/10 a 
Odrodzenie to ogólna katastrofa. Patrząc na wszystkie 5 filmów to Solo 
wypadł słabo a Skywalker to katastrofa. Serial pokazał, że dobry film 
przyciągnie widza, który będzie zadowolony. A końcówka, ostatni odcinek 
to atomowe uderzenie które na IMDB miało ocenę 9,9/10 co oznacza, że 
praktycznie każdy oceniający dawał ocenę 9 albo 10. Niesamowity 
entuzjazm zapanował zatem. Teraz ma 9,8/10 ale co to zmienia? Szok. 
Sukces osiągnięty dzięki polemice z założeniami sekłeli. Tak, jakby 
chcieli je zelżyć do reszty i pokazać, jak to powinno być zrobione na 
różnych płaszczyznach twórczych. I tak:

Toksyczni fani

Problem toksycznych fanów został rozwiązany. Nie ma toksycznych fanów, 
podobnie zniknęła ksenofobia i wszelaki rasizm. Lewaki tak tu biadały a 
wystarczyło dobry film zrobić i już.

image

Kobiety decyzyjne

Przy okazji Ostatniego Jedi mieliśmy do czynienia z typowo lewicowym 
dyskursem wykluczenia: jak ktoś zauważył, że słabo napisane postacie, 
kiepski scenariusz, boleść scenarzysty itp. to było, że boi się silnych 
kobiet  w roli decyzyjnej, że incel, ze patriarchalizm, że simp (?!?). 
Czemu Jyn Erso nie jest uznana za Mary Sue - tego już dialektyką podlane 
intelekty wytłumaczyć nie potrafią.

image

A kobiety w rolach decyzyjnych i silne charaktery? Bo-Katan dowodzi 
akcją i ni ma pretensji o to, bo nie bredzi od rzeczy jak Holdo. Cara 
Dunn bije wszystkich i jest uważana za fajną babkę, bo jest fajną babką. 
Ogólnie zespół uderzeniowy składa się w czterech piątych z kobitek i 
szafa gra.

Luke

Dalej mamy Luka Skywalkera, który został zeszmacony bo jedynym mistrzem 
Jedi, wybrańcem i w ogóle może być nasza Mary Sue Rey. Teraz został 
odszmacony i widać, czego oczekiwał kolektyw. Ludzie płaczą, powiedzmy 
youtuberzy mogą się atencjonować ale setki i tysiące komentarzy 
normników identyfikujących się pokazuje siłę społecznego wzruszenia. Nie 
dało się tak od razu? No nie dało się.

Fabuła

Fabuła jest tu schematyczna i prosta. Mamy plan, który jednak się sypie. 
Jak zawsze. Mamy kontrplan czarnego charakteru, mamy przybycie 
kawalerii. Setki razy coś takiego widziałem (Drużyna A!), ale to jest 
schemat, który się nie nudzi. Wprowadzenie Luka Skywalkera jest zrobione 
mistrzowsko: przylatuje myśliwiec, widzimy Jedi, ale może być to Ashoka, 
potem zielony miecz, rękawica itp. I na końcu zdjęcie kaptura. Podobnie 
jak w Oryginalnej Trylogii starcie jest pretekstem do poszerzenia wiedzy 
o bohaterach, ich motywacjach i przeżyciach. Mamy tu traumę Alderaanu i 
pochodzenia Boby. Jakbyście se oglądnęli Plinketta to może byście 
załapali o co chodzi.

image

Publika jest w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć jeśli dostaje 
ciekawą opowieść z bohaterami, których lubi. Z Lukiem sprawa jest 
bardziej złożona: z jednej strony jego pojawienie się było bardzo 
prawdopodobne. I tu są przyczyny wewnątrz świata przedstawionego. Z 
drugiej strony techniczne problemy z pokazaniem bohatera: konieczność 
zastosowania animacji komputerowej, wiek Marka Hamilla itp. To są 
przyczyny na zewnątrz uniwersum. Czyli u nas, po drugiej stronie 4 
ściany. Ale mamy tu tez problemy ideowe: pojawienie się czerwonej piątki 
dla mnie było przybyciem Luka i oczywistym wstępem do dekanonizacji 
sekłeli. Przyczyn jest tu kilka:

Ludzie chcą oglądać fajne historie a nie jakieś badziewne. Mamy bowiem 
takie alternatywy:

Pierwsza: utrzymujemy zgodność z sekłalami czyli jesteśmy w sytuacji 
takiej jak Lucas z prekłelami: wiadomo, że się wszystko zawali i się 
męczymy z tym. Przeciw temu rozwiązaniu przemawiają nastroje publiki. 
Dodatkowo to bez sensu jest: wykończenie uczniów, zniszczenie szkoły 
Jedi. Wszechmocny zmarły Imperator, naparzający piorunami w ową 
świątynię i nasyłający głosy na Bena Solo. Snołk, który tu nie pasuje z 
żadnej strony. Nie było dla niego miejsca nigdy. A czemu Luke nie może 
nasyłać głosów na Palpusia?


Dzieje upadku Bena Solo będące kalką prekłeli? To się nie sprzeda.

Alternatywa była postulowana przeze mnie od lat: niech jakoś idzie. 
Powoli ale do przodu. Niech tam imperialni knują, nasi niech krzyżują im 
szyki. Niech będą problemy. Niech będzie ciężko. I tzw Legendy nie są tu 
dobrym wzorcem. Za tą wersją przemawiają względy kreatywne: da się 
ciekawe opowieści przeprowadzać. Dodatkowo unikamy wielu absurdów, które 
musieli wprowadzić, żeby sprowadzić fabułę Przebudzenia Mocy do analogu 
Nowej Nadziei. Przytoczę je pokrótce: wydzielenie Rebelii z Nowej 
Republiki jest konieczne bo garstka musi być. Ale aby wydzielać to Nowa 
Republika musi być przedstawiona jako idioci. Dodatkowo połowa senatu to 
zwolennicy Imperium. Skoro Imperium ma takie poparcie to po co było te 
Gwiazdy Śmierci wysadzać? Odpowiadały ludziom widocznie. Przecież 
musieli wyciąć politykę z Przebudzenia Mocy, bo była zbyt głupia nawet 
jak na niskie standardy sekłeli.

image

Dalej: nie wiemy nawet, czy Kylo Ren wiedział, że Vader wykończył 
Palpusia, dlatego nie rozumiemy sensu jego wynurzeń (Kylo Rena a nie 
Vadera). Nie wiemy dlaczego nie pojawił się duch mocy Anakina i nie 
przylał Benowi, co przywróciłoby myślenie wnuka z zadka do głowy. Nie 
wiemy, czemu Luke zwlekał ze szkoleniem uczniów. Tzn wiemy: żeby 
chronologia rozpirzenia akademii się zgodziła scenarzystom. Ale czy 
naprawdę ktoś chce, żeby się zgodziła? Ja nie. W końcu pojawił się 
Grogu, który czyni załamanie Luka nieprawdopodobnym. Bombelek zdobył 
grono oddanych przyjaciół, którzy rzucą wszystko aby ruszyć mu na pomoc. 
W tej sytuacji morskie opowieści sekłelowe są coraz mniej prawdopodobne. 
Przecież zdobyli tego gościa od klonowań i moffa.

image

Żebym był dobrze zrozumiany: scenarzysta może sobie wymyślić co tam 
chce. Ale publika ma granice wytrzymałości i lepiej by było gdyby Disnej 
przestał je przekraczać. To tak, jakby ktoś zrobił kontynuację Potopu i 
zeszmacił tam Kmicica. Naród tego nie wytrzymie. Wprowadzenie fikołków 
mentalnych żeby się coś tam zgodziło jest bez sensu.

Co zrobią?

Teraz czeka nas szara strefa. Wydarzenia z następnych sezonów 
Mandalorianiana i z zapowiedzianej Księgi Boba Fetta nie będą wprost 
przeczyć linii fabularnej sekłeli. Będą niejako obok i za parę lat 
zapadnie decyzja co zrobić? Czy porzucić Bombelka i tą epokę, czy 
zdołować opowieść aby zachować zgodność ze zdegenerowaną sekłelozą? Czy 
odstawić sekłele na bok i iść swoją drogą. Zwolennicy sekłelozy udają, 
że nie rozumieją poważnego narzutu jaki mamy tu wprowadzony: sekłele 
zarysowują przebieg wydarzeń przez te wszystkie lata od Powrotu Jedi i 
jest to przebieg kiepski. Ja jestem zdania, żeby ten badziew porzucić na 
rzecz fajności fabularnej.

image

Nie po to oglądałem 2 sezony Mandusia żeby Grogu miał zginąć w owej 
akademii. Irytują mnie rozkminy na ten temat. Do tego czasu powinno 
pojawić się pierwsze pokolenie nowych Jedi.

Podsumowując:

W ostatnim odcinku drugiego sezonu pojawia się Luke Skywalker, który 
przedstawiony jest jako kompetentny Jedi, który przechodzi przez te małe 
mechagodzille jak kombajn przez zboże. Widać, że taka wizja trafiła do 
publiki. Ludzie płaczą w tym momencie. I przy pożegnaniu Grogu z Mando. 
Obserwując ich perypetie polubiliśmy ich, bo są sympatyczni. W każdym 
odcinku było coś ciekawego. w siódmym, kompletnie bezsensownym mieliśmy 
ciekawe dialogi miedzy Mando a Mayfeldem, mieliśmy scenę w kantynie. 
Wydobyli lepsza stronę z Mayfelda. Scena w kantynie pokazująca 
poświęcenie Mando. Aby ratować Grogu zdjął kask i widać było, ile go to 
kosztowało. Był kompletnie zdezorientowany. Wkręcałem was trochę, bo 
moje uwagi krytyczne (link na górze)to była prawda, ale nie cała. Ludzie 
są skłonni przymknąć oko na te wszystkie niedociągnięcia, jeśli dostaną 
jakikolwiek powód. A tu dostali. Porównajcie sobie odbiór pożegnania 
Grogu z zakopywaniem mieczy przez Rey. Tamta scena miała nas wzruszyć 
pewnie ale wywołała ogólną konfuzję poprzez swoją niezrozumiałość i 
bezsensowność.

image

PS: Jeszcze na koniec kwestia techniczna: Pojawienie się Luka wygląda 
jak wygląda w wyniku ograniczeń technicznych w modelowaniu twarzy. 
Dlatego jest też tak statyczna. Ale z punktu widzenia fabuły chcieli 
osiągnąć efekt dramatyczny. Gdyby towarzych poszło do mesy na pizzę, 
ucięło se pogawędkę i wymieniło adresami i telefonami to efekt nie 
został by osiągnięty. Przecież mają tam statki kosmiczne i mogą się 
odwiedzać. Wkręcają nas tu emocjonalnie podobnie jak w Powrocie Jedi. 
Tam to walka Luka z Vaderem była bez sensu bo o wyniku starcia 
decydowało wysadzenie generatora (warunek konieczny acz 
niewystarczający) i wysadzenie drugiej Gwiazdy Śmierci (warunek 
konieczny i wystarczający). Ciekawe, prawda? O ile Luke nie bardzo mógł 
zabić ojca to Imperatora bez jakiś problemów? Przecież wykończył 
wcześniej wielu szturmowców i nie ściągnęło go to na ciemną stronę? W 
czym są oni gorsi od Imperatora? I czemu Yoda nie nauczył Luka sztuki 
blokowania błyskawic?

PS2: A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast Luka pojawia się Holdo.

PS3: Ahsoka też jest silną postacią kobiecą decyzyjną i nikt* jej nie 
hejtuje. Ciekawe dlaczego?

PS4: Tak wkręcam was w czytanie mojego bloga przez Favreau. Możecie 
wydać z siebie gulg w związku z tym.
Prawo, sprawiedliwość, patriarchalizm
#166343
Author: Smok Eustachy
Date: Wed, 02 Feb 2022 17:11
119 lines
8181 bytes
Został jeden odcinek do końca serialu Księga Boby Fetta i pewne 
tendencje są widoczne. Teraz jest dobry moment na podsumowanie ich bo 
jeszcze trwa niepewność. Na początek kilka uwag bezspoilerowych a potem 
będzie spoiler, który jest bez sensu. Kto miał zobaczyć to zobaczy a kto 
nie zobaczył to już nie zobaczy. W każdym razie są widoczne poważne 
rozbieżności artystyczne względem linii Kathleen Kennedy czyli 
niesławnych sekłeli i spinofów. Tutaj twórcy tłumaczą różne kwestie 
wprowadzone wcześniej. Teraz jak pojawia się jakaś rozkmina możemy się 
spodziewać że wyjaśnią w następnych odcinkach. Tak jest z tzw Czarnym 
Lightsaberem czyli czarnym mieczem świetlnym. Zostały objaśnione 
kryteria jego przejmowania i w miarę trzymają się kupy. Nie trzeba zabić 
poprzedniego właściciela więc nie rozumiem czemu Bo Katan nie mogła 
spuścić łomotu Mando i zdobyć broni. Ale może jeszcze pokażą. Może 
będzie ślub Mando z Bo Katan i tak opanują Mandalorę. Zobaczymy.

Podsumowując: Boba pragnie zaprowadzić na Tatooine prawo i 
sprawiedliwość niczym różni tacy z popkultury i nie tylko. TAkie jest 
przesłanie Favreau i Filoniego. Czyli twórców. Dodatkowo pokazują nam 
oni funkcjonowanie patriarchatu: Niby Boba rządzi ale najwięcej do 
powiedzenia ma Fennec Shand, o której później. Dodatkowo wprowadzili oni 
reżyserkę, która nie spotyka się z hejtem i ludzie lubią jej dzieło. 
Niesamowite. Wystarczy zrobić dobry film i nagle hejt znika:

image

Przepaść ideowa dzieli Xięgę Boby Fetta od ostatniego Jedi dlatego Xięga 
sie dość podoba.


Bobuś pojawił się w Imperium Kontratakuje jako łowca nagród pracujący na 
zlecenia Jabby. Na zlecenia samego Vadera podejmuje się trudu śledzenia 
Hana Solo wraz z Sokołem Millenium. Interesy Jabby łączą się tu z 
interesami Imperium. Imperium chce Luka a Jabba Hana. Boba popykał se z 
blastera i dostarczył zamrożonego Hana owemu ślimokowi. W Powrocie Jedi 
kiwa główką, potem po krótkiej walce dostaje dzidą w plecak, wali łbem w 
burtę barki i wpada do jamy sarlacca. I to jest wszystko. W prekłelach 
Lucas dodał mu historię smutnego dzieciństwa wprowadzającą jego 
nienawiść do Jedi, którzy wykończyli jego tatusia którego był klonem.
Teraz pora na Telesfora czyli na spoiler zawierający szczegóły tego i owego:
*
*
*

Zabieg artystyczny twórców serialu jest prosty: bohater na początku jest 
wrzucony w sytuację bez wyjścia i zbiera konkretny łomot tak aby widz mu 
współczuł. Boba wydostaje się z wspomnianego potwora ale Jawowie rabują 
mu pancerz a Tuskeni więżą. Fabuła toczy się dwutorowo: retrospekcje z 
Tuskenami raz a przejmowanie pozycji Jabby dwa. Retrospekcje są fajne bo 
pokazują nam przyczyny takiej a nie innej postawy bohatera. 
Teraźniejszość już jest mniej fajna: z jednej strony są świniaki a z 
drugiej gang na skuterkach. Średnio przypadł on do gustu widzom. Fani 
kręcą nosem bo naoglądali się jakiś pierdół, komiksów, jakiejś sieczki. 
Książki w starym kanonie są. I nie zgadza się to co tam wypatrzyli z 
serialem. Dlatego mówię każdemu, aby nie czytał tego bo to bez sensu 
jest. Taka exscytacja.

Ustalmy zatem podstawowe fakty których nie rozumieją: Boba pragnie 
zastąpić Jabbę Hutta, u którego pracował wcześniej. Jabba był to niezła 
szycha więc mamy tu wyraźny wzrost aspiracji Boby. Dodatkowo pragnie on 
ucywilizować zasady panujące w organizacji. Fany nie doceniają tutaj 
wyraźnie tych aspektów epatując mirażami łowcy nagród znanego w całej 
galaktyce. Nie rozumieją, że wytarmoszony przez sarlaka i pozbawiony 
zbroi musi przewartościować se postępowanie. A sójka im w bok. 
"Człowieka zwanego Koniem" widzieli? Motyw białego u Indian znają? No 
nie znają. Więc mają okazje się zapoznać.

II

Opowieść o przygodach Boby zajmuje 4 odcinki co jest pewnym 
nowatorstwem, dwa następne zajęły bowiem przygody Mando. Może będzie 
tak, że serial z konkretnym tytułem będzie kwestią umowną i wątki będą 
przemieszane. Do tej pory tak nie było nigdzie ale może się przyjmie? 
Ciekawy eksperyment formalny. Jak się przyjmie to nie będzie nigdy 
wiadomo o kim będzie następny odcinek. Piąty odcinek był fajoski a 
szósty wyreżyserował Filoni. Nie ma tu bez jakiejś idei przewodniej, 
spójności, sensu, zbiór scenek samodzielnych to jest. Smerfienie. 
Nawrzucanie kogo się da: Ashoka, Luke, Grogu, szeryf, ten smerf w 
kapeluszu. Kto to w ogóle jest? Wiadomo było że karpie są za cienkie na 
ekipę Boba+Mando+Fennec+czarny Wookie+świniaki+skutery stąd potrzebują 
wzmocnienia. No i mają niebieskiego.


Z punktu widzenia metaopowieści dowiadujemy się wielu rzeczy luźno 
związanych z samym serialem: na razie wątek Luka i Grogu nie będzie tu 
się wiązał ale kwestia stosunku Boby do Jedi będzie musiała być 
rozwiązana. Na razie starannie unikają tego tematu więc będzie rozróba. 
Podobnie Ashoka nie pojawi się na Tatooine.

Lucas nie umiał za bardzo pokazać przejścia Anakina na ciemną stronę 
dlatego zrobił z Jedi bandę porąbanych kretynów (zabierających małe 
dzieci rodzicom) i wprowadził ideologię nieprzywiązywania się. Dlatego 
Grogu musi teraz wybrać między Mando a byciem Jedi. Przy Luku jest dużo 
mądrzejszy niż wcześniej. Filoni jako totumfacki Lucasa nie wycofa się z 
tych absurdów na pewno a są one przeszkodą w sensowności. Czy mogę żywić 
nadzieję, że to rozdarcie jest przejściowe i zniknie? Podobnie jak się 
zmienił stosunek Mando do robotów i zdejmowania hełmu?

III Finał Przewidywania

Będzie decydująca bitwa z karpiami (Pykami). Zwracam uwagę że oprócz 
plemienia w którym siedział Boba jest jeszcze to z którym jest 
skumplowany Mando i które od pokonaniu smoka jest skumplowane z 
szeryfem, którego załatwił smerf. Więc tu przewiduję przetasowania. Być 
może jacyś Tuskeni przeżyli i są teraz tam. Jakby się pojawiła Cara Dunn 
to odcinek uzyskałby na IMDB 20/10. Są takie plotki ale to nierealne. 
Czy Grogu i Luke przylecą ratować Fetta? Od ich walki minęło zaledwie 5 
lat! Będą zaskoczenia. Inne plotki mówią o Hanie Solo. Ja przewiduję że 
będą zaskakujące rozwiązania fabularne.Mamy tu bowiem przyprawę która 
Han szmuglował dla Jabby i jest ona pokazana jako niedobra. Trochę 
zrzynają dalej z Diuny z tą przyprawą. Czy Maczeta będzie machał Maczetą?

Przyzwyczajajcie się do koncepcji szerokiego uniwersum nie ograniczonego 
tematyką zasugerowaną w tytule serialu.

PS: Tak, wiem kto to jest niebieski. Taki kretyn z kreskówek. Nie 
oglądajcie tego. Poważnie mówię bo wszystko się będzie wam kitwasić.

PS2: Mamy kolejny filonizm: maszyny-pająki noszą kamienie zamiast 
postawić betoniarkę, szalunki i betonować.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads