Thread View: pl.rec.fantastyka.starwars
2 messages
2 total messages
Started by Smok Eustachy
Thu, 28 Jan 2021 23:13
Sukces Mando
Author: Smok Eustachy
Date: Thu, 28 Jan 2021 23:13
Date: Thu, 28 Jan 2021 23:13
247 lines
14814 bytes
14814 bytes
Finałowy odcinek drugiego sezonu Mandalorianina odwraca trendy. 44 minuty jak u Mickiewicza. Coś ten Mickiewicz musiał kojarzyć jednak. Trzyminutowe tzw "cameo" odbudowało zaufanie do marki. Gwiezdne Wojny, doprowadzone na skraj przepaści polityką Disneja, mają szansę na restytucję. Trylogia sekłelozy została przyjęta chłodno i nie daje fundamentu pod kontynuację opowieści. Kolejna rezurekcja Imperatora Palpatine nie wchodzi w grę. Nie potrzebowałby on bowiem kolejnej Gwiazdy Śmierci tylko sam by rozwalał planety tymi swoimi piorunami. A ci by go musieli rozjechać walcem i na szatkownicę. I tak by to nie pomogło, bo by się sklejał po pewnym czasie. Nie ma tu żadnej przyszłości dlatego nie ma w ogóle tematu kontynuacji sekłeli. Gdzie są w ogóle moi psychofani? Ile to miało do powiedzenia, jak się mądrzyło, jak objaśniało, jak to, jak sio. I się skończyło, w Disneju zaszły bowiem tzw zmiany personalne i ktoś się musiał puknąć w główkę z przyczyn następujących: wojna z fanami, ideologicznie słuszna, powoduje jednak poważne straty finansowe idące w miliardy. Lewaki mają problem z uświadomieniem sobie istnienia ludzi o normalnych poglądach ale w Disneju biznesmeni są i musieli dojść do wniosku, że robienie filmów dla pięciu widzów (a pięć milionów niech się męczy) jest bez sensu. image Lepiej zrobić film dla pięciu milionów a niech piątka się męczy. I tak powstał serial Mandalorianin, o którego kreacji krążą legendy: a to Kennedy dostał szlaban i zakaz dzwonienia do Favreau z czymkolwiek, a to miotała się żądając, żeby Grogu był dziewczynką itp. A to wspomniany Jon Favreau dostał wolną rękę i kompletnie wyautowali Kennedy. Nie wiem jak było ale faktycznie powstał twór otwarty na fanów. Pogląd, że pierwszy sezon to był taki balon próbny znajduję słusznym. Nie wiadomo było, czy po niekwestionowanym sukcesie sekłeli jest sens w ogóle tykać Star Warsów. Czy może poczekać trzeba 5-1- lat aż wyrośnie nowe pokolenie widzów. Mieliśmy tam kompletnie poboczną historią i dało się to skasować bez żadnego problemu. Gdyby nie chwycił serial. Okazało się jednak, że chwycił i w drugim sezonie mamy niestety już fabułę nawiązującą do główniejszych opowieści. Moje wnioski fabularne sformułowałem tutaj: https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1098817,mandalorian-vs-discovery-dwa-oblicza-kultury-popularnej dlatego daruję sobie teraz znaczną część dygresji. W drugim sezonie szukali Jedi, który zajmie się szkoleniem Baby Yody, który ma na imię Grogu. A kto był jedynym takim Jedi w owym okresie? Ano Luke Skywalker. Czyli szukali Luka, chociaż nie wiedzieli że akurat jego szukają. Podobnie fabuła Przebudzenia Mocy oparta była na szukaniu Luka. Przypadek? Nie sądzę. Wygląda to tak, jakby Filoni i Favreau nie tracili czasu na jakieś jałowe debaty, tylko postanowili pokazać, jak kontynuacja Powrotu Jedi powinna wyglądać. Powinna spełnić kilka warunków, które stawiałem na moim blogu od lat: nie da się stosować metody "wincyj": większe Gwiazdy Śmierci, większe Imperium, większy Imperator. Trzeba zrobić reset i zacząć od mniejszej, kameralnej historii. I zrobili mniejsza kameralną historię z dobrze zbudowanym czarnym charakterem czyli Moffem Gideonem. Wydarzenia rozgrywające się na ekranie są zrozumiałe dla widza. Roboty nie powinny gadać ze sobą bo jest WiFi. I te małe mechagodzille (mroczni szturmowcy) nie gadają. Może przez Gogle Translatora się zapoznawali? Czuję się usatysfakcjonowany zastosowanymi rozwiązaniami fabularnymi. image Z sekłalami był zaś taki problem, że odbiór kolejnych części był coraz gorszy. Nawet jeśli ktoś dawał ocenę dodatnią na plus to Przebudzenie dostawało osiem na dziesięć, Ostatni Jedi zaś już tylko 6/10 a Odrodzenie to ogólna katastrofa. Patrząc na wszystkie 5 filmów to Solo wypadł słabo a Skywalker to katastrofa. Serial pokazał, że dobry film przyciągnie widza, który będzie zadowolony. A końcówka, ostatni odcinek to atomowe uderzenie które na IMDB miało ocenę 9,9/10 co oznacza, że praktycznie każdy oceniający dawał ocenę 9 albo 10. Niesamowity entuzjazm zapanował zatem. Teraz ma 9,8/10 ale co to zmienia? Szok. Sukces osiągnięty dzięki polemice z założeniami sekłeli. Tak, jakby chcieli je zelżyć do reszty i pokazać, jak to powinno być zrobione na różnych płaszczyznach twórczych. I tak: Toksyczni fani Problem toksycznych fanów został rozwiązany. Nie ma toksycznych fanów, podobnie zniknęła ksenofobia i wszelaki rasizm. Lewaki tak tu biadały a wystarczyło dobry film zrobić i już. image Kobiety decyzyjne Przy okazji Ostatniego Jedi mieliśmy do czynienia z typowo lewicowym dyskursem wykluczenia: jak ktoś zauważył, że słabo napisane postacie, kiepski scenariusz, boleść scenarzysty itp. to było, że boi się silnych kobiet w roli decyzyjnej, że incel, ze patriarchalizm, że simp (?!?). Czemu Jyn Erso nie jest uznana za Mary Sue - tego już dialektyką podlane intelekty wytłumaczyć nie potrafią. image A kobiety w rolach decyzyjnych i silne charaktery? Bo-Katan dowodzi akcją i ni ma pretensji o to, bo nie bredzi od rzeczy jak Holdo. Cara Dunn bije wszystkich i jest uważana za fajną babkę, bo jest fajną babką. Ogólnie zespół uderzeniowy składa się w czterech piątych z kobitek i szafa gra. Luke Dalej mamy Luka Skywalkera, który został zeszmacony bo jedynym mistrzem Jedi, wybrańcem i w ogóle może być nasza Mary Sue Rey. Teraz został odszmacony i widać, czego oczekiwał kolektyw. Ludzie płaczą, powiedzmy youtuberzy mogą się atencjonować ale setki i tysiące komentarzy normników identyfikujących się pokazuje siłę społecznego wzruszenia. Nie dało się tak od razu? No nie dało się. Fabuła Fabuła jest tu schematyczna i prosta. Mamy plan, który jednak się sypie. Jak zawsze. Mamy kontrplan czarnego charakteru, mamy przybycie kawalerii. Setki razy coś takiego widziałem (Drużyna A!), ale to jest schemat, który się nie nudzi. Wprowadzenie Luka Skywalkera jest zrobione mistrzowsko: przylatuje myśliwiec, widzimy Jedi, ale może być to Ashoka, potem zielony miecz, rękawica itp. I na końcu zdjęcie kaptura. Podobnie jak w Oryginalnej Trylogii starcie jest pretekstem do poszerzenia wiedzy o bohaterach, ich motywacjach i przeżyciach. Mamy tu traumę Alderaanu i pochodzenia Boby. Jakbyście se oglądnęli Plinketta to może byście załapali o co chodzi. image Publika jest w stanie przymknąć oko na wiele niedociągnięć jeśli dostaje ciekawą opowieść z bohaterami, których lubi. Z Lukiem sprawa jest bardziej złożona: z jednej strony jego pojawienie się było bardzo prawdopodobne. I tu są przyczyny wewnątrz świata przedstawionego. Z drugiej strony techniczne problemy z pokazaniem bohatera: konieczność zastosowania animacji komputerowej, wiek Marka Hamilla itp. To są przyczyny na zewnątrz uniwersum. Czyli u nas, po drugiej stronie 4 ściany. Ale mamy tu tez problemy ideowe: pojawienie się czerwonej piątki dla mnie było przybyciem Luka i oczywistym wstępem do dekanonizacji sekłeli. Przyczyn jest tu kilka: Ludzie chcą oglądać fajne historie a nie jakieś badziewne. Mamy bowiem takie alternatywy: Pierwsza: utrzymujemy zgodność z sekłalami czyli jesteśmy w sytuacji takiej jak Lucas z prekłelami: wiadomo, że się wszystko zawali i się męczymy z tym. Przeciw temu rozwiązaniu przemawiają nastroje publiki. Dodatkowo to bez sensu jest: wykończenie uczniów, zniszczenie szkoły Jedi. Wszechmocny zmarły Imperator, naparzający piorunami w ową świątynię i nasyłający głosy na Bena Solo. Snołk, który tu nie pasuje z żadnej strony. Nie było dla niego miejsca nigdy. A czemu Luke nie może nasyłać głosów na Palpusia? Dzieje upadku Bena Solo będące kalką prekłeli? To się nie sprzeda. Alternatywa była postulowana przeze mnie od lat: niech jakoś idzie. Powoli ale do przodu. Niech tam imperialni knują, nasi niech krzyżują im szyki. Niech będą problemy. Niech będzie ciężko. I tzw Legendy nie są tu dobrym wzorcem. Za tą wersją przemawiają względy kreatywne: da się ciekawe opowieści przeprowadzać. Dodatkowo unikamy wielu absurdów, które musieli wprowadzić, żeby sprowadzić fabułę Przebudzenia Mocy do analogu Nowej Nadziei. Przytoczę je pokrótce: wydzielenie Rebelii z Nowej Republiki jest konieczne bo garstka musi być. Ale aby wydzielać to Nowa Republika musi być przedstawiona jako idioci. Dodatkowo połowa senatu to zwolennicy Imperium. Skoro Imperium ma takie poparcie to po co było te Gwiazdy Śmierci wysadzać? Odpowiadały ludziom widocznie. Przecież musieli wyciąć politykę z Przebudzenia Mocy, bo była zbyt głupia nawet jak na niskie standardy sekłeli. image Dalej: nie wiemy nawet, czy Kylo Ren wiedział, że Vader wykończył Palpusia, dlatego nie rozumiemy sensu jego wynurzeń (Kylo Rena a nie Vadera). Nie wiemy dlaczego nie pojawił się duch mocy Anakina i nie przylał Benowi, co przywróciłoby myślenie wnuka z zadka do głowy. Nie wiemy, czemu Luke zwlekał ze szkoleniem uczniów. Tzn wiemy: żeby chronologia rozpirzenia akademii się zgodziła scenarzystom. Ale czy naprawdę ktoś chce, żeby się zgodziła? Ja nie. W końcu pojawił się Grogu, który czyni załamanie Luka nieprawdopodobnym. Bombelek zdobył grono oddanych przyjaciół, którzy rzucą wszystko aby ruszyć mu na pomoc. W tej sytuacji morskie opowieści sekłelowe są coraz mniej prawdopodobne. Przecież zdobyli tego gościa od klonowań i moffa. image Żebym był dobrze zrozumiany: scenarzysta może sobie wymyślić co tam chce. Ale publika ma granice wytrzymałości i lepiej by było gdyby Disnej przestał je przekraczać. To tak, jakby ktoś zrobił kontynuację Potopu i zeszmacił tam Kmicica. Naród tego nie wytrzymie. Wprowadzenie fikołków mentalnych żeby się coś tam zgodziło jest bez sensu. Co zrobią? Teraz czeka nas szara strefa. Wydarzenia z następnych sezonów Mandalorianiana i z zapowiedzianej Księgi Boba Fetta nie będą wprost przeczyć linii fabularnej sekłeli. Będą niejako obok i za parę lat zapadnie decyzja co zrobić? Czy porzucić Bombelka i tą epokę, czy zdołować opowieść aby zachować zgodność ze zdegenerowaną sekłelozą? Czy odstawić sekłele na bok i iść swoją drogą. Zwolennicy sekłelozy udają, że nie rozumieją poważnego narzutu jaki mamy tu wprowadzony: sekłele zarysowują przebieg wydarzeń przez te wszystkie lata od Powrotu Jedi i jest to przebieg kiepski. Ja jestem zdania, żeby ten badziew porzucić na rzecz fajności fabularnej. image Nie po to oglądałem 2 sezony Mandusia żeby Grogu miał zginąć w owej akademii. Irytują mnie rozkminy na ten temat. Do tego czasu powinno pojawić się pierwsze pokolenie nowych Jedi. Podsumowując: W ostatnim odcinku drugiego sezonu pojawia się Luke Skywalker, który przedstawiony jest jako kompetentny Jedi, który przechodzi przez te małe mechagodzille jak kombajn przez zboże. Widać, że taka wizja trafiła do publiki. Ludzie płaczą w tym momencie. I przy pożegnaniu Grogu z Mando. Obserwując ich perypetie polubiliśmy ich, bo są sympatyczni. W każdym odcinku było coś ciekawego. w siódmym, kompletnie bezsensownym mieliśmy ciekawe dialogi miedzy Mando a Mayfeldem, mieliśmy scenę w kantynie. Wydobyli lepsza stronę z Mayfelda. Scena w kantynie pokazująca poświęcenie Mando. Aby ratować Grogu zdjął kask i widać było, ile go to kosztowało. Był kompletnie zdezorientowany. Wkręcałem was trochę, bo moje uwagi krytyczne (link na górze)to była prawda, ale nie cała. Ludzie są skłonni przymknąć oko na te wszystkie niedociągnięcia, jeśli dostaną jakikolwiek powód. A tu dostali. Porównajcie sobie odbiór pożegnania Grogu z zakopywaniem mieczy przez Rey. Tamta scena miała nas wzruszyć pewnie ale wywołała ogólną konfuzję poprzez swoją niezrozumiałość i bezsensowność. image PS: Jeszcze na koniec kwestia techniczna: Pojawienie się Luka wygląda jak wygląda w wyniku ograniczeń technicznych w modelowaniu twarzy. Dlatego jest też tak statyczna. Ale z punktu widzenia fabuły chcieli osiągnąć efekt dramatyczny. Gdyby towarzych poszło do mesy na pizzę, ucięło se pogawędkę i wymieniło adresami i telefonami to efekt nie został by osiągnięty. Przecież mają tam statki kosmiczne i mogą się odwiedzać. Wkręcają nas tu emocjonalnie podobnie jak w Powrocie Jedi. Tam to walka Luka z Vaderem była bez sensu bo o wyniku starcia decydowało wysadzenie generatora (warunek konieczny acz niewystarczający) i wysadzenie drugiej Gwiazdy Śmierci (warunek konieczny i wystarczający). Ciekawe, prawda? O ile Luke nie bardzo mógł zabić ojca to Imperatora bez jakiś problemów? Przecież wykończył wcześniej wielu szturmowców i nie ściągnęło go to na ciemną stronę? W czym są oni gorsi od Imperatora? I czemu Yoda nie nauczył Luka sztuki blokowania błyskawic? PS2: A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast Luka pojawia się Holdo. PS3: Ahsoka też jest silną postacią kobiecą decyzyjną i nikt* jej nie hejtuje. Ciekawe dlaczego? PS4: Tak wkręcam was w czytanie mojego bloga przez Favreau. Możecie wydać z siebie gulg w związku z tym.
Prawo, sprawiedliwość, patriarchalizm
Author: Smok Eustachy
Date: Wed, 02 Feb 2022 17:11
Date: Wed, 02 Feb 2022 17:11
119 lines
8181 bytes
8181 bytes
Został jeden odcinek do końca serialu Księga Boby Fetta i pewne tendencje są widoczne. Teraz jest dobry moment na podsumowanie ich bo jeszcze trwa niepewność. Na początek kilka uwag bezspoilerowych a potem będzie spoiler, który jest bez sensu. Kto miał zobaczyć to zobaczy a kto nie zobaczył to już nie zobaczy. W każdym razie są widoczne poważne rozbieżności artystyczne względem linii Kathleen Kennedy czyli niesławnych sekłeli i spinofów. Tutaj twórcy tłumaczą różne kwestie wprowadzone wcześniej. Teraz jak pojawia się jakaś rozkmina możemy się spodziewać że wyjaśnią w następnych odcinkach. Tak jest z tzw Czarnym Lightsaberem czyli czarnym mieczem świetlnym. Zostały objaśnione kryteria jego przejmowania i w miarę trzymają się kupy. Nie trzeba zabić poprzedniego właściciela więc nie rozumiem czemu Bo Katan nie mogła spuścić łomotu Mando i zdobyć broni. Ale może jeszcze pokażą. Może będzie ślub Mando z Bo Katan i tak opanują Mandalorę. Zobaczymy. Podsumowując: Boba pragnie zaprowadzić na Tatooine prawo i sprawiedliwość niczym różni tacy z popkultury i nie tylko. TAkie jest przesłanie Favreau i Filoniego. Czyli twórców. Dodatkowo pokazują nam oni funkcjonowanie patriarchatu: Niby Boba rządzi ale najwięcej do powiedzenia ma Fennec Shand, o której później. Dodatkowo wprowadzili oni reżyserkę, która nie spotyka się z hejtem i ludzie lubią jej dzieło. Niesamowite. Wystarczy zrobić dobry film i nagle hejt znika: image Przepaść ideowa dzieli Xięgę Boby Fetta od ostatniego Jedi dlatego Xięga sie dość podoba. Bobuś pojawił się w Imperium Kontratakuje jako łowca nagród pracujący na zlecenia Jabby. Na zlecenia samego Vadera podejmuje się trudu śledzenia Hana Solo wraz z Sokołem Millenium. Interesy Jabby łączą się tu z interesami Imperium. Imperium chce Luka a Jabba Hana. Boba popykał se z blastera i dostarczył zamrożonego Hana owemu ślimokowi. W Powrocie Jedi kiwa główką, potem po krótkiej walce dostaje dzidą w plecak, wali łbem w burtę barki i wpada do jamy sarlacca. I to jest wszystko. W prekłelach Lucas dodał mu historię smutnego dzieciństwa wprowadzającą jego nienawiść do Jedi, którzy wykończyli jego tatusia którego był klonem. Teraz pora na Telesfora czyli na spoiler zawierający szczegóły tego i owego: * * * Zabieg artystyczny twórców serialu jest prosty: bohater na początku jest wrzucony w sytuację bez wyjścia i zbiera konkretny łomot tak aby widz mu współczuł. Boba wydostaje się z wspomnianego potwora ale Jawowie rabują mu pancerz a Tuskeni więżą. Fabuła toczy się dwutorowo: retrospekcje z Tuskenami raz a przejmowanie pozycji Jabby dwa. Retrospekcje są fajne bo pokazują nam przyczyny takiej a nie innej postawy bohatera. Teraźniejszość już jest mniej fajna: z jednej strony są świniaki a z drugiej gang na skuterkach. Średnio przypadł on do gustu widzom. Fani kręcą nosem bo naoglądali się jakiś pierdół, komiksów, jakiejś sieczki. Książki w starym kanonie są. I nie zgadza się to co tam wypatrzyli z serialem. Dlatego mówię każdemu, aby nie czytał tego bo to bez sensu jest. Taka exscytacja. Ustalmy zatem podstawowe fakty których nie rozumieją: Boba pragnie zastąpić Jabbę Hutta, u którego pracował wcześniej. Jabba był to niezła szycha więc mamy tu wyraźny wzrost aspiracji Boby. Dodatkowo pragnie on ucywilizować zasady panujące w organizacji. Fany nie doceniają tutaj wyraźnie tych aspektów epatując mirażami łowcy nagród znanego w całej galaktyce. Nie rozumieją, że wytarmoszony przez sarlaka i pozbawiony zbroi musi przewartościować se postępowanie. A sójka im w bok. "Człowieka zwanego Koniem" widzieli? Motyw białego u Indian znają? No nie znają. Więc mają okazje się zapoznać. II Opowieść o przygodach Boby zajmuje 4 odcinki co jest pewnym nowatorstwem, dwa następne zajęły bowiem przygody Mando. Może będzie tak, że serial z konkretnym tytułem będzie kwestią umowną i wątki będą przemieszane. Do tej pory tak nie było nigdzie ale może się przyjmie? Ciekawy eksperyment formalny. Jak się przyjmie to nie będzie nigdy wiadomo o kim będzie następny odcinek. Piąty odcinek był fajoski a szósty wyreżyserował Filoni. Nie ma tu bez jakiejś idei przewodniej, spójności, sensu, zbiór scenek samodzielnych to jest. Smerfienie. Nawrzucanie kogo się da: Ashoka, Luke, Grogu, szeryf, ten smerf w kapeluszu. Kto to w ogóle jest? Wiadomo było że karpie są za cienkie na ekipę Boba+Mando+Fennec+czarny Wookie+świniaki+skutery stąd potrzebują wzmocnienia. No i mają niebieskiego. Z punktu widzenia metaopowieści dowiadujemy się wielu rzeczy luźno związanych z samym serialem: na razie wątek Luka i Grogu nie będzie tu się wiązał ale kwestia stosunku Boby do Jedi będzie musiała być rozwiązana. Na razie starannie unikają tego tematu więc będzie rozróba. Podobnie Ashoka nie pojawi się na Tatooine. Lucas nie umiał za bardzo pokazać przejścia Anakina na ciemną stronę dlatego zrobił z Jedi bandę porąbanych kretynów (zabierających małe dzieci rodzicom) i wprowadził ideologię nieprzywiązywania się. Dlatego Grogu musi teraz wybrać między Mando a byciem Jedi. Przy Luku jest dużo mądrzejszy niż wcześniej. Filoni jako totumfacki Lucasa nie wycofa się z tych absurdów na pewno a są one przeszkodą w sensowności. Czy mogę żywić nadzieję, że to rozdarcie jest przejściowe i zniknie? Podobnie jak się zmienił stosunek Mando do robotów i zdejmowania hełmu? III Finał Przewidywania Będzie decydująca bitwa z karpiami (Pykami). Zwracam uwagę że oprócz plemienia w którym siedział Boba jest jeszcze to z którym jest skumplowany Mando i które od pokonaniu smoka jest skumplowane z szeryfem, którego załatwił smerf. Więc tu przewiduję przetasowania. Być może jacyś Tuskeni przeżyli i są teraz tam. Jakby się pojawiła Cara Dunn to odcinek uzyskałby na IMDB 20/10. Są takie plotki ale to nierealne. Czy Grogu i Luke przylecą ratować Fetta? Od ich walki minęło zaledwie 5 lat! Będą zaskoczenia. Inne plotki mówią o Hanie Solo. Ja przewiduję że będą zaskakujące rozwiązania fabularne.Mamy tu bowiem przyprawę która Han szmuglował dla Jabby i jest ona pokazana jako niedobra. Trochę zrzynają dalej z Diuny z tą przyprawą. Czy Maczeta będzie machał Maczetą? Przyzwyczajajcie się do koncepcji szerokiego uniwersum nie ograniczonego tematyką zasugerowaną w tytule serialu. PS: Tak, wiem kto to jest niebieski. Taki kretyn z kreskówek. Nie oglądajcie tego. Poważnie mówię bo wszystko się będzie wam kitwasić. PS2: Mamy kolejny filonizm: maszyny-pająki noszą kamienie zamiast postawić betoniarkę, szalunki i betonować.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads