🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.rec.fantastyka.starwars
1 messages
1 total messages Started by Smok Eustachy Fri, 01 Jun 2018 22:30
Solo
#166327
Author: Smok Eustachy
Date: Fri, 01 Jun 2018 22:30
127 lines
8488 bytes
Spójność świata przedstawionego. Wraz z kolejnym filmem i wydziwianiem 
coraz trudniej będzie ją utrzymać,,,,,,

UWAGA MOŻE BYĆ SPOILER ALBO NIE

Ewoki jako symbol Vietcongu walczącego z USA to były jeszcze jakieś 
takie subtelne i wyrafinowane. Teraz zaś Disney wali nam rewolucję w 
każdym filmie prawie. W Thorze Ragnaroku była, w Ostatnim Jedi było 
wyzwalanie zwierzaczków i w Hanie Solo tez jest. A my wiemy, z czym się 
wiąże taka rewolucja: mordy, rzezie, zniszczenia, Cud nad Wisłą w 1920 
itp. Bolszewia nadciąga i trzeba walczyć. Pozytywnego odbioru owe 
rewolty zatem nie spowodują. Tym bardziej prostactwo ich prezentowania. 
Ciekawe, wątek rewolucji bolszewickiej jest raczej pomijany w recenzjach 
i opiniach. O czymś to świadczy jednak... Jakby trzeba było stanąć do 
walki w 1920 roku to po której stronie my byśmy stanęli a po której oni?

Co tam mamy dalej? Klapę finansową. Podejrzewam, że w grę weszły tu 
jakieś wewnętrzne rozgrywki wewnątrz Disneja i był sabotaż. Zacznijmy 
jednak od scenariusza. Okazuje się, że jedna osoba nie podoła (w tym 
wypadku Lawrence Kasdan, wsparty synem Jonem). Podobnie George Lucas nie 
podołał w częściach I-III (które są częściami 4-6), bo nie było nikogo, 
kto by mógł mu uwagę, że są słabizny.


https://youtu.be/jPEYpryMp2s

Żeby zadziałało to efekty pracy scenarzysty powinny być ocenione przez 
reżysera, producenta, kogoś tam jeszcze, którzy powinni słabe fragmenty 
odrzucić i zasugerować inne. Z kolei scenarzysta powinien ocenić ich 
zmiany i zrobić korektę itd.  Trudno taki efekt osiągnąć, bo najczęściej 
wszyscy kopia dołki jedni pod drugimi i dobre rzeczy wykreślają, a 
zostawiają słabizny. Kontrolowany Lucas był w stanie stworzyć lepsze 
historie niż niekontrolowany.

No i mamy znienawidzoną przez szerokie kręgi odbiorców producentkę 
Kathleen Kennedy, która stoi za tymi wszystkimi pierdołami. Nie potrafi 
dobrać reżyserów, przy każdym filmie chyba zmienia w połowie kręcenia. 
Wnioskuję stąd, że nie potrafi ona przedstawić oczekiwań, celów, 
środków. tzn coś tam mówi, oni to robią, po czym się okazuje, że nie o 
to chodzi. Ma się trzymać rewolucyjnej linii wytwórni i tyle. Pierwsza 
trylogia (która jest drugą) opierała się na kulturowych archetypach 
cywilizacji białego człowieka jednak. Obecna to jednak jest 
gender-srender i marksizm zwykły. Naprawdę myślicie, że szerokie kręgi 
odbiorców z upodobaniem przejmą się jakimiś kajdanami i ich zrzucaniem? 
Abstrakcja.

Widać było wyraźnie, że Disney  chce skończyć ze starymi Gwiezdnymi 
Wojnami, wykończyć bohaterów, zmienić zasady, na których było zbudowane 
to uniwersum, a w zamian wprowadzić swoje, kompletnie bezsensowne. Han 
Solo to film, będący powrotem do tamtych czasów. Dlatego nie mieli serca 
do tego i wyszedł taki trochę koszmarek.

W Marvelu faktycznie udało się osiągnąć efekt konwergencji, czyli jedne 
film nakręcił drugi, a te: nakręcają inne. Tutaj zaś nie widzę sposobu, 
w jaki Ostatni Jedi miałby nakręcić tzw "hype" na Solo. Nawet trailera 
przed seansem nie było. Nie wiążą się te filmy ze sobą tematycznie, 
chronologicznie i w ogóle. Krótkotrwała promocja nie przyniosła efektów. 
Ludzie się przyzwyczaili, że Star Wars są w grudniu. No i macie. Sam 
film nie pomaga w przezwyciężaniu tych trendów.

II

Ostatni Jedi został uratowany przez Marka Hamilla, którego kreacja Luka 
Skywalkera powaliła. Są tam momenty beznadziejne i nie nadające się do 
oglądania, a są super. W Hanie Solo dna i mułu jest mało, nie ma tam też 
scen powalających. Tera spoilery kurde polecą chyba:

Gdyby owa Qi'Ra, zwana dalej Kirą, była konsekwentnie nieczułą w stylu 
Carmen czy coś, wykorzystującą facetów do polepszenia swej sytuacji, 
fabuła by zyskała. A tak to taka łzawa panienka. jest ona jakimś 
geniuszem, wyciągnięta z jakiejś dziury po 3 latach staje się takim 
mentatem, doradcą kreatywnym? Weźcie. A tak swoją drogą: czy w 
Gwiezdnych Wojnach istnieje poczta i można wysyłać listy?

Problem z kolejnymi filmami jest taki, że muszą wymyślić coś nowego, a 
że ciężko z sensem dumać to absurdy wymyślają. Zawsze odpalali statek 
kosmiczny i on śmigał w kosmos a teraz jakieś problemy z paliwem 
stworzyli. A Ostatni Jedi jak w tym świetle wygląda? Przecież 
wystarczyło wysłać Finna z kanistrem po paliwko i mogli uciekać. Z kolei 
w Łotrze 1 przemieszczają się między gwiazdami praktycznie 
natychmiastowo. I tak się będą wikłać w różnych absurdach jak dawny 
kanon, czyli tzw. Legendy. Jednym z największych absurdów było 
utrzymanie Maula przy życiu i to zostało utrzymane. A co się stało z 
drugą polową Maula? Trochę mniej bezsensowny Snoke też mógł przeżyć...

W tych Legendach Luke przeszedł na ciemną stronę - proszę aby pamiętali 
o tym hejterzy Ostatniego Jedi.

Tymczasem teraz kosmos wygląda jak jakaś kopalnia, co jest bezsensowne. 
Tunel wygląda jak autostradowy, z lampkami itp. Gwiezdny niszczyciel się 
w owym tunelu z bidą mieści, ale jest. Porażka kreatywna. A brak 
wyobraźni przejawem disnejozy jest. Aby widz mógł zrozumieć historię 
świat przedstawiony musi być podobny do USA. Kosmici mogą być niebiescy, 
zieloni, etc ale wszystko jest tam jak w USA. Nawet miniówy takie same. 
Takie mają tam podejście do kreacji. A my mamy ocean Solaris który jest 
inny i to męczy. Swoją drogą czytałem ostatnio kolejny raz Solaris Lema 
i się świetnie czyta. Nie ma porównania z płodami literatury 
starłorsowej. Polecam.


https://youtu.be/MmPPxQnaGDY

Tak. niech kosmos będzie kosmiczny. W tym kosmosie młody Han Solo daje 
radę jako Han Solo romantyczny. Piegowata nie daje rady i to jest bez 
sensu. Chociaż może odreagowują traumy kolonializmu czy niewolnictwa? U 
nas tego nie było, więc nie rozumiemy. Zdjęcia słabe, kolorystyka taka 
sobie. Czy jest za ciemno? W 2D nie. Co tam daje radę to spotkanie Hana 
z Czubaką. Pociąg nie daje rady bo jest za prymitywny. Podobnie pościgi 
autami i te kosmiczne tropiące dobermany.

Auto Hana, widoczne w trailerach, wygląda za współcześnie. Nawet biegi 
ma. W pierwszej trylogii nie eksponowali kierownic, aby uzyskać wrażenie 
odmienności. Podobnie dali bezsensowne maszyny kroczące, które w owym 
czasie były futurystyczne. I robiło to wrażenie inności. A film się na 
wrażeniach opiera. Han Solo nie stwarza wrażenia, że dzieje się w 
odległej galaktyce. Una s za parę lat - może. Ale nie tam. Świniaki z 
Powrotu Jedi już są lepsze.

Sama fabuła, pomijając Rewolucję Październikową i seks z robotami, daje 
radę. Ogląda się to i nie miałem wrażenia, że robią ze mnie idiotę jak w 
Ostatnim Jedi, gdzie pogoń była żenująca. Ale jak widać dla kolektywu to 
za mało. Jednak twierdzę, że maj nie jest dobrą porą na Gwiezdne Wojny. 
I chciałbym zobaczyć to, co ci wywaleni goście nakręcili. Może i było 
lepsze. Dlaczego mam wrażenie, że "Han Solo: Gwiezdne wojny - historie" 
został nakręcony na odwal się?

PS: Nie oglądam Gry o Tron więc może moje paczenie jest spaczone.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads