Article View: pl.rec.ascii-art
Article #32746Re: Żmije, pokąsanie i mandarynki. :)
From: Eneuel Leszek Ciszewski
Date: Wed, 02 Jun 2004 12:14
Date: Wed, 02 Jun 2004 12:14
374 lines
18084 bytes
18084 bytes
Eneuel Leszek Ciszewski c9782u$2ev$1@inews.gazeta.pl:
> Eneuel Leszek Ciszewski c96bn6$h42$1@inews.gazeta.pl:
> > > > > > ---_ ......._-_--.
> > > > > > (|\ / / /| \ \
> > > > > > / / .' -=-' `.
> > > > > > / / .' )
> > > > > > _/ / .' _.) /
> > > > > > / o o _.-' / .'
> > > > > > \ _.-' / .'*|
> > > > > > \______.-'// .'.' \*|
> > > > > > \| \ | // .'.' _ |*|
> > > > > > ` \|// .'.'_ _ _|*|
> > > > > > . .// .'.' | _ _ \*|
> > > > > > \`-|\_/ / \ _ _ \*\
> > > > > > `/'\__/ \ _ _ \*\
> > > > > > /^| \ _ _ \*
> > > > > > ' ` \ _ _ \ ASH (+VK)
> > > > > > \_
> > > > > > > http://www.ascii-art.de/ascii/s/snake.txt
> I do nich właśnie (*między innymi oczywiście*) należą moim Rodzice, :)
> których jedyną winą :) było to, że urodzili się bardzo dawno, przez co
> nie umieli docenić wagi sieci komputerowych, uwierzyli ,,duchownym" :)
> (i im podobnym osobom) w to, że oszalałem, skoro chciałem zbudować tak
> zwane osiedlowe sieci komputerowe. :) Mówiąc prościej: moi Rodzice nie
> rozumieli czym jest tak zwany internet. :) Swoją drogą -- nie tylko :)
> oni nie zrozumieli, lecz chyba zdecydowana większość ich pokolenia. :)
Jedyną winą związaną z tym nieudanym eksperymentem. :)
(bo oczywiście moi Rodzice są normalnymi,
obciążonymi efektem grzechu pierworodnego, ludźmi)
Oczywiście mogłem interweniować :) i doprowadzić ,,siłą"
do tego, co być miało zwieńczeniem owego eksperymentu,
ale wolałem pozwolić Rodzicom na ICH wybór, choćby i zły.
(jeżeli nawet nie była to jedyna wina, to ta inna
wina -- jest znamienną dla nie-Arkedocjan w ogóle) :)
|---
Pierwsza próba miała miejsce w roku 2000, kiedy to
pojechałem z Ojcem na wystawę komputerową do Warszawy.
Niestety -- mój Ojciec (pomny porażek swego znajomego -- właściciela
dwóch luksusowych sklepów odzieżowych, oględnie ujmując) nie odważył
się zaryzykować w ,,niepewny" :) interes. I tam właśnie było miejsce
dla duchownych, których obowiązkiem było przypomnienie, że Miłość :)
znaczy nieco ;) więcej niż pieniądze, i że warto zaryzykować, i wdać
się w ów interes, żeby synowi na twarzy pojawił się uśmiech. :)
Odpowiedzią Boga -- było obfite błogosławieństwo: ,,Rodzinna firma",
wbrew rozsądkowi, :) doszła do możliwości zarabiania tygodniowo
pięćdziesięciu (i więcej) tysięcy złotych. :)
I tu już finansowego ryzyka nie było: Gdy się zarabia tak dużo,
można ,,zaryzykować" kilkaset tysięcy :) złotych i zobaczyć, co
z owego eksperymentu wyrośnie. :)
Lecz tu właśnie włączają się poważnie :) duchowni, którzy w ,,rodzinnej firmie"
dostrzegają możliwość łatwego ,,uzupełniania" własnych niedoborów finansowych. :)
23 stycznia 2001 roku jadę do Warszawy.
Prawko zatrzymano mi za przekraczanie prędkości
oraz za najechanie na ,,zebrę". Dziś (a raczej
wczoraj) pozwoliłem sobie na jazdę z maksymalną
prędkością, co u mnie oznacza niecałe 160 km na godzinę. :)
Coś mi się chyba należy za ową gorycz pisania głupot... :) [na grupach]
(prawko oddali przedwczoraj, więc nie omieszkałem wczoraj
odwiedzić Stolicy z Jej Wystawą Komputer Expo) :)
94o0to$45u$2@news.tpi.pl
Następnego dnia w tej samej sprawie jedzie tam pracownik mojego
Ojca, ale Ojciec bagatelizuje mój ,,sukces". ***I ma do tego prawo***.
Nie o to chodzi, aby coś robić z konieczności, ale z wyboru.
Lepiej popełniać błędy i następnie je poprawiać, niż przeżyć
życie w nieświadomej ,,bezbłędności", ;) gdyż Bóg nie czyni
nas [nawet swoimi!] niewolnikami.
.---
|
| Może plagiat ;) z mojego listu do Karmelitanek ze Szczecina,
| które mnie przeklinały, gdy zamierzałem wrócić do pracy na
| uczelnię, około 10 lutego 2003 roku, i nie tylko wtedy:
|
|---
|
| Na wystawie mówię sobie:
|
| -- To ten!
|
| Podchodzę do ,,wybrańca" i zadaję głupie pytanie...
| Na głupie pytanie otrzymuję mądrą odpowiedź...
| Ubrany jestem zdecydowanie lepiej od żebraka, ale
| zdecydowanie gorzej, niż pozostali... :) Mój
| rozmówca uśmiecha się i waży moje słowa... :)
| Dochodzimy z Pawłem Chyba z Krakowa do porozumienia...
| My (czyli ja i Ojciec) mamy instalatorów,
| oni -- mają wiedzę, doświadczenie i sprzęt...
|
| Z prośbą swoją skieruje się do kilku innych
| ,,podejrzanych" o to, że mogą nam pomóc...
| Ale z nikim innym się nie udaje...
|
| Wracam do Białegostoku i przekazuję Ojcu
| co i jak. :) Jego pracownik następnego
| dnia ma odwiedzić Stolicę, dlatego tak
| mi się śpieszy...
|
| Ale Ojciec... lekceważy mój ,,sukces"...
|
| Jego (teoretycznie też moja) firma potrafi
| zarobić w tydzień trzydzieści, pięćdziesiąt,
| a może i więcej tysięcy złotych... Jaki sens
| pakować się w jakiś internet dla ludzi? :)
|
| Sentymentalizm?!
|
| To -- co w moim świecie stanowi sens
| życia -- dla Ojca jest głupotą...
|
| Bóg odpowiada natychmiast:
| -- Firma przestaje zarabiać krocie... :)
| Ojciec nie może się pogodzić z tym, co się stało...
|
'---
16 lutego 2001 roku, będąc w Licheniu, podejmuję decyzję o zakończeniu
eksperymentu. :) Mój Bóg -- jest pełnią: :) Nie o pieniądze tu chodzi,
lecz o Miłość, tak więc decyzja nie jest ani nieprzyjemna, ani trudna.
-- Zadałem Bogu pytanie i otrzymałem odpowiedź. :)
(dotyczącą zakończenia owego eksperymentu)
-- Do Lichenia pojechałem, bo obiecałem to uczynić,
gdy odzyskam prawo jazdy, aby podziękować Matce
Boskiej za owo odzyskanie.
I tu właśnie pojawia się problem, bo lejące się pieniądze nęcą
duchownych, :) którym ani w głowie zakończenie owego eksperymentu. :)
|
| -- Mnie chodzi o prezent, jaki ma po sobie pozostawić
| dla mnie mój Ojciec, czyli o komputerowe sieci, :)
| o których marzę od połowy lat *osiemdziesiątych*.
| -- Duchownym zaś chodzi o władzę i o *pieniądze*.
| -- Bóg udziela ***jednoznacznej*** odpowiedzi co do
| tego, że eksperyment związany z ,,rodzinną firmą"
| należy zakończyć. :)
V
Chcą jedynie, aby nie w sieci komputerowe lokować pieniądze, ale
wydusić z pracowników, z mojego Ojca, ze mnie i z koniunktury :)
ile się da i tak, aby ,,coś" z tego mieć dla siebie. :) ,,Myślą"
też o ,,przyszłości" -- zarówno mojej, jak i ,,przyszłości" owej
,,rodzinnej firmy": :)
-- Mam ożenić się z wytresowaną :) dziewczyną, która
dopilnuje, aby stosowna część ,,wypracowanych" ;)
pieniędzy trafiała do rąk duchowieństwa, :) które to
duchowieństwo uznaje owe pieniądze za ,,swoje", gdyż
przez siebie/nich ,,wymodlone". :)
Niestety ;) Bóg decyduje niezgodnie ;) z oczekiwaniami duchownych,
co stawia mnie w **stan oskarżenia o współpracę z diabłem**: :)
Mimo doskonałej koniunktury :) -- ,,rodzinna firma" ponosi stratę
za stratą, nie mogąc wygrać stosownych przetargów, co doprowadza
do zachwiania finansów firmy... Przyszłość maluje się ponuro, gdyż
niesie wzmocnienie pozycji frakcji pokomunistycznej, co przekłada
się zmniejszeniem wydatków publicznych, z których żyje ,,rodzinna
firma". Nadzieję jednak duchowni widzą w UE i w maju 2004 roku. :)
Jednak Bóg nie dotrzymuje ;) duchownym kroku i firma w maju 2004
roku (czyli aktualnie) nie posiada na swym stanie ani robotników,
ani sprzętu, ani majątku, ani księgowości czy jakiejkolwiek :)
struktury i organizacji. :) Co więcej -- Eneuel trzyma w rękach
zdalnie odpalane pociski typu ITS, ;) które automagicznie rujnują
wszystko, co mogłoby tę firmę odbudować, :) dlatego nawet pozwala
sobie na ,,złamanie prawa" i wykonanie aż dwóch posunięć, podczas
gdy Świetlny Przyjaciel, ,,modlący się" o rozwój tej firmy i moją
izolację od świata -- tylko [modlitewne] jedno:
.---
|
|
| Eneuel Leszek Ciszewski c8snb1$j5s$1@inews.gazeta.pl:
|
| > > Świetlny Przyjaciel: Nie zmienia to faktu, że Eneuel postąpił wbrew Prawu!
|
| > Eneuel: Trudno dyskutować z faktami. :) Proszę więc pokornie ;)
| > o wybaczenie: Poniosło mnie trochę. :) Jest mi obojętne
| > rozstrzygniecie tego sporu, gdyż w obu wypadkach jestem
| > na pozycji wygranej. Inne są tylko kroki do zwycięstwa,
| > lecz finał taki sam, :)
|
|
'---
Te dwa kroki, to:
Eneuel Leszek Ciszewski c8q12d$839$1@inews.gazeta.pl
Eneuel Leszek Ciszewski c8obde$jjf$1@inews.gazeta.pl
|
|-----
|
-- Śmiech wygrywa z każdym diabłem, więc z ,,modłami"
Świetlnego Przyjaciela chcę walczyć śmiechem :)
i każde jego posunięcie ,,modlitewne" kwituję
swoją odpowiedzią -- zarówno :) modlitewną :)
jak i pisemną. ;)
-- Ośmieszam Sylwię, Łucję, apologetów itp. osoby,
którym podoba się ,,rodzinna firma". :)
-- ,,Grożę", że wykorzystam ,,pozycję" owej firmy
jako punkt przetargowy w pertraktacjach
z papieżem. :)
Tak na marginesie: Przemyślałem problem wielożeństwa
całkiem *poważnie* i uważam, że powinno być wprowadzone: :)
-- Chrystus sprzeciwił się rozwodom (teraz to się nazywa
unieważnienie małżeństwa) ale nie sprzeciwił się
wielożeństwu, choć jedno i drugie było wówczas
usankcjonowane prawem.
-- Bóg powierza decyzje mężczyźnie, tak więc małżeństwo
tego typu jest czymś zupełnie innym niż małżeństwo
jednej kobiety i kilku mężczyzn, :) bo postacie
o kilku głowach widujemy tylko w baśniach i horrorach.
-- Cała masa (także ,,poważnych") mężczyzn ,,posiada"
obok ,,prawowitej" żony -- także kochanki, :)
co jest akceptowane przez społeczeństwo. :)
-- Wprawdzie jednoczesne współżycie seksualne
z kilkoma kobietami jest niemożliwe, ale
nie samym seksem żyje małżeństwo/człowiek. :)
-- ,,Wstecznictwo" w ustawodawstwie obserwujemy
czasami i w pełni je akceptujemy:
-- zniesienie kary śmierci
-- wprowadzenie zakazu przerywania ciąży
Na pytanie:
-- Czy jest to moje kontrposunięcie do ,,modłów"
o ,,przekazanie mnie" (jako niezdolnego ;) do
samodzielnego życia) pod opiekę kobiety (być
może skrzywdzonej, ;) czyli porzuconej przez
złego mężczyznę) -- nie odpowiem. :)
Natomiast ze spokojem przypomnę, że nasze modlitwy nie
odmieniają biegu wydarzeń i nie boję się tych ,,trudów
modlitewnych", chociaż jestem świadomy ich istnienia. :)
Dodam jeszcze, że być może moje metody zarabiania pieniędzy są ,,dziwne",
ale skuteczne i zgodne z prawem, i nie powodujące niepotrzebnych cierpień
innych ludzi. :) Natomiast naśladowanie (nawet (; ,,rozumne") owych metod
okazuje się nieskuteczne. :) (i tak ma być, ponieważ są to moje metody) :)
Wracając do sedna, gdyż być może napisane jest to bez polotu:
-- Duchowieństwo katolickie nakazało ,,oczyszczenie" ;) mojej duszy
poprzez cierpienie, pozbawienie mnie praw należnych człowiekowi,
pracy, pieniędzy i znajomości/przyjaźni, aby nakłonić :) mnie do
współpracy i objęcia ,,tronu" ;) w ,,rodzinnej firmie", która by
część ,,wypracowanego" dochodu przekazywała owemu duchowieństwu.
W efekcie owego ,,oczyszczania" brakowało mi pieniędzy nawet na
jedzenie, :) o czym wiedział na przykład Świetlny Przyjaciel :)
(czyli ksiądz Józef Świetlicki) i mój proboszcz (Stanisław Rabiczko).
Natomiast nie poinformowałem o tym fakcie na czas moich Rodziców.
(powody mojego milczenia pokryję tajemnicą **kilku**
spowiedzi; wprawdzie to, co ja usłyszę na spowiedzi
nie jest objęte aż tak głęboką/ścisłą tajemnicą jak
to, co ja powiem, ale jednak tajemnicą pozostaje;
oczywiście na poważne żądanie -- tajemnicę tę ujawnię) :)
(trochę mętne, ale chyba jeszcze zrozumiałe)
Ponadto tłumaczono moim Rodzicom, że komputerowe sieci
są wymysłem mojej chorej wyobraźni i niegodne są ludzi
poważnie myślących o życiu.
-- Ewentualne słowo 'przepraszam' z ust owego
duchowieństwa -- to wg mnie za mało. :)
(choćby dlatego, że jest *pięć* warunków
pojednania, o czym księża chyba :) wiedzą)
-- Może jeszcze dodam, że święty Franciszek Salezy uważa, że
dusza oczyszcza się poprzez zwalczanie pokus, a nie poprzez
cierpienie. :) Natomiast przechodzenie z obojętnością obok
potrzeb i cierpień ludzkich -- jest grzechem. (poważne :)
źródła -- na poważne :) żądanie) :)
-- O tym, że osiedlowe sieci komputerowe nie są zupełnie
głupim pomysłem -- już powszechnie chyba ;) wiadomo,
tak więc Bóg w tej kwestii przyznał rację mnie. :)
-- Rodzinna firma nie zanotowała ;) gwałtownego rozkwitu,
tak więc i w tej kwestii Bóg przyznał rację mnie, a nie
duchownym, którzy nadal ,,trudami modlitewnymi" starają
się mnie z tą firmą łączyć. :)
-- Firma ta nie zanotuje rozwoju (przynajmniej do czasu,
aż ja będę bezpieczny i bogaty) gdyż trzymam w rękach
swych stosowne argumenty, :) co mogę uwiarygodnić. :)
(i nie chodzi tutaj o współpracę z diabłem, ani też
o jakąkolwiek przemoc -- fizyczną czy duchową)
Leszek Ciszewski. :)
OA:
____
_.' : `._
.-.'`. ; .'`.-.
__ / : ___\ ; /___ ; \ __
,'_ ""--.:__;".-.";: :".-.":__;.--"" _`,
:' `.t""--.. '<@.`;_ ',@>` ..--""j.' `;
`:-.._J '-.-'L__ `-- ' L_..-;'
"-.__ ; .-" "-. : __.-"
L ' /.------.\ ' J
"-. "--" .-"
__.l"-:_JL_;-";.__
.-j/'.; ;"""" / .'\"-.
.' /:`. "-.: .-" .'; `.
.-" / ; "-. "-..-" .-" : "-.
.+"-. : : "-.__.-" ;-._ \
; \ `.; ; : : "+. ;
: ; ; ; : ; : \:
; : ; : ;: ; :
: \ ; : ; : ; / ::
; ; : ; : ; : ;:
: : ; : ; : : ; : ;
;\ : ; : ; ; ; ;
: `."-; : ; : ; / ;
; -: ; : ; : .-" :
:\ \ : ; : \.-" :
;`. \ ; : ;.'_..-- / ;
: "-. "-: ; :/." .' :
\ \ : ;/ __ :
\ .-`.\ /t-"" ":-+. :
`. .-" `l __/ /`. : ; ; \ ;
\ .-" .-"-.-" .' .'j \ / ;/
\ / .-" /. .'.' ;_:' ;
:-""-.`./-.' / `.___.'
\ `t ._ / bug
"-.t-._:'
Może jeszcze kilka słów wyjaśnień, aby ciołki :) nie zadawały pytań typu:
-- 'Czy Asyartura jest byłym rzecznikiem rządu?'
-- Nie. :) (i podpowiada to rozum)
-- były rzecznik jest mężczyzną, :) Asyartura zaś kobietą :)
-- były rzecznik jest za miękki, :) aby spór taki poprowadzić
i za mało odważny :) (jeśli tym obrażam -- to trudno)
-- 'Czy Asyartura jest osobą ze świata rzeczywistego?'
-- Tak. :) Nie jest postacią fikcyjną. :)
-- 'Czy Asyartura jest może duszą zmarłej kobiety, która posiada
oficjalnie status świętej?'
-- Nie. :) (chyba, ;) że niedawno była kanonizowana i fakt ów
przeoczyłem)
Technical Details
Message-ID:
<c9kgkb$e4q$1@inews.gazeta.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mailReferences:
<c8dlmb$7da$1@flis.man.torun.pl> <c8l13i$c1b$1@inews.gazeta.pl> <c8n8r6$fbk$1@inews.gazeta.pl> <c8vehp$srb$1@inews.gazeta.pl> <c94nib$ovf$1@inews.gazeta.pl> <c96bn6$h42$1@inews.gazeta.pl> <c9782u$2ev$1@inews.gazeta.pl>Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail From: "Eneuel Leszek Ciszewski" <prosze@czytac.fontem.lucida.console> Newsgroups: pl.rec.ascii-art Subject: Re: Żmije, pokąsanie i mandarynki. :) Date: Wed, 2 Jun 2004 14:14:37 +0200 Organization: Arkedocja-Azalandia :) Budowa dobrych stosunków z Elfami. :) Lines: 375 Message-ID: <c9kgkb$e4q$1@inews.gazeta.pl> References: <c8dlmb$7da$1@flis.man.torun.pl> <c8l13i$c1b$1@inews.gazeta.pl> <c8n8r6$fbk$1@inews.gazeta.pl> <c8vehp$srb$1@inews.gazeta.pl> <c94nib$ovf$1@inews.gazeta.pl> <c96bn6$h42$1@inews.gazeta.pl> <c9782u$2ev$1@inews.gazeta.pl> Reply-To: "Eneuel Leszek Ciszewski" <eneuel@ascii.art.pl> NNTP-Posting-Host: 165-143.82-139.bia.tkb.net.pl Mime-Version: 1.0 X-Trace: inews.gazeta.pl 1086178764 14490 82.139.165.143 (2 Jun 2004 12:19:24 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Wed, 2 Jun 2004 12:19:24 +0000 (UTC) /pl.rec.ascii-art: Eneuel X-MimeOLE: Mój numer telefonu: 607 635935 Arkedocja. :-) X-Priority: 3 X-User: eneuel A-koordynaty: N 53°06'45", E 23°08'38"; Arkedocja. :-) Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit