🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.rec.akwarium
Article #395

Pysczak złocisty

#395
From: Paweł Jadczak
Date: Sat, 17 Oct 1998 23:44
107 lines
7845 bytes
Mniej więcej w połowie sierpnia zostałem akwarystą. Opiszę może nieco moje
doświadczenia i prosiłbym o komentarz, co było i jest nie tak.

Na założenie akwarium zdesydowałem się na początku lipca. Wraz ze znajomym
pojechaliśmy do sklepu w Alejach Jerozolimskich koło Macro. Zostałem
szczęśliwym posiadaczem akwarium 200l - bo mniej z nim roboty, ryby mają
lepsze warunki i więcej przestrzeni. Ten ostatni powód naprawdę się dla mnie
liczył. W związku z tym wybrane przez mnie rybki miały się charakteryzować
następującymi cechami : długość max 12-14cm (nie licząc glonojada), ph ok.
7,5, niska-średnia twardość wody (najpierw kupiłem książkę :)) i temp.
raczej wysoka.
Znajomy poradził mi sztuczne rośliny, bo ryby ich nie jedzą i nie ma
problemu z utrzymaniem. Do tego filter AquaEl, brzęczyk z dwoma kamieniami
(ładnie), grzałka 100W + termolegulator, skałka, drobny żwirek - i jedziemy.
No i jeszcze oświetlenie - dwie świetlówki po 30W jakieś do szklarni o już
różowym świetle.

Po paru dniach od napełnienia akwarium, które napełniałem dwa razy ćwicząc
od razy wymianę wody bo żwir był niepłukany a ja głupi :), nie wytrzymałem i
zamiast czekać dwa tygodnie kupiłem dwa grubowargi (labeo) zielone i
glonojada syjamskiego. Wpuściłem - żyją. Po paru dniach kupiłem dwa
zatoczki - śmierć glonom i bojownika czerwonego. Jak na takie akwarium -
niewiele. Ślimaki piłowału wzdłuż i wszerz akwarium jakby miały zawody.
Labeo się kryły, glonojad je ganiał, a bojownik majestatycznie unosił się na
górze.

Mniej więcej po 2,5 tygodniach nadszedł wielki dzień zakupu właściwych
rybek. W międzyczasie wzbogaciłem się o jakieś kawałki jasnej skały
(piaskowiec?) na "stół". Aha. Akwarium miało jedną stroną mocniej obsadzoną
a drugą w ogóle nie. Żeby każda rybka mogła sobie wybrać. I żeby jedzenie
sypać tam gdzie nic nie rośnie. Wracając do wyprawy po rybki - stałem się
posiadaczem b. ładnych  (kolorowych) okazów. 2 pielęgnice niebieskołuskie, 4
lamprelogus lelupi, 2 bocje modesta i 2 (parka) co pani określiła jako
pyszczaki chipoka, a wczoraj okazały się pyszczakami złocistymi i niech
je... ale o tym później.

Po ponad tygodniu dokupiłem jeszcze dwie pielęgnice niebieskołuskie, bo mi
się podobały. Testy wody wypadały dobrze, tylko na azotyny próbówka była
coraz bardziej różowa. Myślałem, że to z powody wyłączania na noc brzęczyka
(hałas), ale powodem była chyba moja nadopekuńczość przejawiająca się w
obfitym karmieniu. Tymczasem zbliżał się urlop. Zacząłem wymieniać rośliny
na naturalne, bo mi narzeczona powiedziała, że nie lubi sztucznych. W sumie
nawet miała rację. Wreszcie nadszedł dzień wyjazdu. Chciałem wymienić wodę
przed wyjazdem (azotyny!), ale dowiedziałem się, że będę to musiał robić sam
i lepiej poczekać do powrotu. OK.  Podchodzę sobie do akwarium, a tam leży
sobie lamprelogus na dnie do góry brzuchem i ani drgnie!Ja za test - prawie
czerwony. Do samolotu 6 godzin. Fajnie. Cóż robić - wymieniłem wodę,
opłukałem wszystko, zakwasiłem podłączyłem, wyłowiłem drugiego lamprelogusa,
wręczyłem kluczyki znajomemu - i pojechałem.

Wracam ci ja już we wrześniu - a tu się dziwny zapach unosi. Otwieram
pokrywę i na półeczce ciągnącej się nad wodą leży jakaś dziwna masa i
jedzenie w stanie rozkładu. Wyrzuciłem. Oglądam rybki. Nie ma bojownika. O
ile przed wyjazdem terroryzował mi lamprelogusy (miał do nich o coś żal?),
to jak mnie nie było a zajomy pamiętał o karmieniu tylko własnych rybek,
biedak wyskoczył z akwarium i tak już został :(((. Postanowiłem kupić
drugiego.

Ponieważ ryby rosły jakby chiały przerosnąć akwarium, nie żałowałem
jedzenia. Żeby zaś nie mieć problemów, zaopatrzyłem się w filtr kubełkowy
odpowiedniej wielkości i jako jeden z czynników nasypałem tam tego żwirku
denutryfikacyjnego. Efekt? NO2- = 0. Bojownika przyniosłem niebieskiego i z
nim znów rośliny. Jak sobie leżał w torebce w wodzie w akwarium to się nim
tak dziwnie ryby interesowały. Ale jak go po półgodzinie wypuściłem i stałem
koło akwarium, wszystko było OK. No to sobie odszedłem. Jak wróciłem po pół
godziny to z bojownika została tylko częśc korpusu.

Przez jakiś czas był spokój. Dokupiłem 4 tetry i 2 przeźroczki. Jeden dzień
wszystko było OK. Później zostały po jednej zlikwidowane przeźroczki.
Głównym inicjatorem okazał się, mocno zresztą przeze mnie podejrzewany,
damski okaz pyszczaka. Przedwczoraj dokupiłem jescze dwie brzanki pręgowane
(nie jestem pewien nazwy) i dziś jedna już pływała do góry brzuchem.
Wyglądało, że ma tylko lekko nadgryzione płetwy, ale i tak ze stresu padła.
Zdenerwowałem się w odłowiliśmy po godzinnym boju tego złośliwego
pyszczaka - piranię do karceru - foliowej torby pływającej po akwarium.

Od wczoraj wydaje mi się, że ryby się dziwnie zachowują, bo częstoe
otwierają szeroko pyski jakby się dusiły. A nie powinny. Co prawda dalej
wyłączam brzęczyk na noc, ale w takim akawrium nie powinno być kłopotów z
tlenem. Rybek niewiele (a największa ma 9cm), rożli naturalnych 8 szt, może
to normalne? Może tyko mi się wydaje? A jak nie, to co to może być? Szukam
też rady co do pyszczaka. Każde kupno mniejszych rybek wydaje się skarajnie
niebezpieczne. Czy ta rybka jest chora psychicznie? Podobnorybki chowane na
roślinnym pokarmie są mniej agresywne - więc moje nigdy żywego nie dostały.
Tzn. bojownika np. konsumowały wszystkie, nawet lamprelogusy - same sobie
wzięły. Dostają tetrę diskus, tetrę dla pielęgnic i dwa polskie granulaty,
czasami tetrę rubin. Powinny mieć chyba dostatecznie zróżnicowane menu?

Co prawda nie planuję zakupu jakchś rybek, ale jak na coś trafię, to kto
wie. Z tym pyszczakiem mogę mieć problemy i zakup będzie zakupem tylko
świeżego pokarmu. Jak miałem na przechowaniu dwie brzanki rekinie, 4 razy od
niego większe to i tak je ganiał (a). Czasami pasy jej z czarnych brązowieją
i w całym akwarium jest jak w ZSRR za Dzierżyńskiego i Berii...W ogóle lubi
ganiać inne ryby. Jak im za bardzo dokucza, to (naprawdę tak to wygląda)
samiec ją od nich odgania! Choć nie libię rybek-morderców, to mimo wszystko
ten pyszczak jest ładny i odważny i niechiałbym się go pozbywać. Co robić?

Na razie jestem ciągle na etapie fascynacji. Ryby i rośliny rosną
błyskawicznie, ale pyszczak i te otwarte ostatnio pyski mnie denerwują. Nie
lubię tracić rybek. Testy dają wyniki optymalne pH 7,4 TwWO 5-6, azotytny
minimalne, temp. 26 stopni, pozwalam na nieiwlkie rozwijanie się glonów. Czy
mogę się spodziewać w przyszłości jakichś kłopotów?

PJ

PS. Nie ma to jak wreszcie polska grupa o rybkach. Pzyznam, że od razy
wykasowałem zachodnią. (brak czasu).
Technical Details
Message-ID: <gZ9W1.9269$bY2.2171889@news.tpnet.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!mat.uni.torun.pl!uw.edu.pl!news.nask.pl!orion.cst.tpsa.pl!news.tpnet.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!mat.uni.torun.pl!uw.edu.pl!news.nask.pl!orion.cst.tpsa.pl!news.tpnet.pl!not-for-mail
From: Paweł Jadczak <pawel1st@kki.net.pl>
Newsgroups: pl.rec.akwarium
Subject: Pysczak złocisty
Lines: 109
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 4.72.3110.1
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V4.72.3110.3
Message-ID: <gZ9W1.9269$bY2.2171889@news.tpnet.pl>
Date: Sat, 17 Oct 1998 23:44:12 GMT
NNTP-Posting-Host: 195.205.246.28
X-Complaints-To: abuse@tpsa.pl
X-Trace: news.tpnet.pl 908667852 195.205.246.28 (Sun, 18 Oct 1998 01:44:12 MET DST)
NNTP-Posting-Date: Sun, 18 Oct 1998 01:44:12 MET DST
Organization: TPNET - http://www.tpnet.pl
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit