🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: pl.misc.transport
Article #98234

jak hartowało się szkiełko kontaktowe

#98234
From: Art
Date: Tue, 27 Nov 2007 19:17
195 lines
12304 bytes
Towarzyszu Walter, prowadź!

Bywali nazywani bikiniarzami, gitami, dresami, kibolami. Każdy etap 
najnowszej historii Polski przynosił coraz to inne pojęcie na określenie 
ludzi, których pasją jest piłka nożna, a klub sportowy małą ojczyzną. 
Wzbudzający respekt każdej władzy przez swą nieobliczalność i 
niezależność, której skrępować nie były w stanie najbardziej wymyślne 
ograniczenia, nadal trwają przy swoich klubach. A w nowej, 
demokratycznej tym razem Rzeczypospolitej wciąż walczą o prawo do 
wolności bycia sobą na swoim.


Po roku 1989 CWKS Legia, jeden z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce 
piłkarskich zespołów, przechodził -- jak cała reszta polskiej piłki -- 
przez komplikacje przeobrażeń własnościowych. Przestał być klubem 
sponsorowanym przez wojsko, dostał się m.in. w posiadanie koreańskiego 
Daewoo, by ostatecznie trafić w ręce ITI, firmy wyrosłej pod skrzydłami 
komunistycznego reżimu gen. Jaruzelskiego.


Komunistyczna propaganda i panamskie biznesy

Dla osób z zewnątrz Legia, stając się częścią wielkiego imperium 
medialnego, w skład którego wchodzi m.in. sieć TVN, wkroczyła tym samym 
w świat baśni z tysiąca i jednej nocy, świat nieograniczonych 
możliwości. Sami kibice Legii byli nastawieni bardziej sceptycznie. Jak 
się okazało -- instynkt ich nie zawiódł. A wszystko za sprawą Mariusza 
Waltera, założyciela ITI, który Legię postanowił potraktować jak budkę z 
piwem -- tyle że większą.

Droga życia Waltera jest równie klarowna jak przejrzyste były mowy 
pierwszych sekretarzy Komitetu Centralnego PZPR, której był członkiem. W 
latach 70. był autorem najpopularniejszego programu telewizyjnego epoki 
gierkowskiej -- Studia 2. Jak ujawnili niedawno historycy z IPN, w lutym 
1983 r. ówczesny rzecznik rządu komunistycznego Jerzy Urban zaproponował 
utworzenie w MSW specjalnego pionu służby propagandowej, który miałby 
się zająć głównie programowaniem i realizacją "czarnej propagandy". Na 
szefa Urban zaproponował właśnie... Mariusza Waltera. W praktyce 
"walterowcy" mieli tworzyć własne programy telewizyjne, radiowe, 
reportaże itd., które "wykorzystywaliby dziennikarze pracujący w 
odpowiednich środkach masowego przekazu". Pion służby propagandowej 
miałby także prowadzić "przemyślaną, zręczną i stałą kampanię na rzecz 
zmiany obrazu SB, MO i ZOMO w społeczeństwie". Szef MSW gen. Kiszczak, 
nie chcąc reformować całej struktury MSW, a taka byłaby konsekwencja 
przyjęcia propozycji Urbana, pionu "czarnej propagandy" nie utworzył.

Za to rok później Mariusz Walter stanął na czele powstałej w... Panamie 
firmy ITI -- dzisiaj właściciela stacji TVN. I Legii Warszawa -- której 
ochroną zajmują się firmy założone i kierowane przez funkcjonariuszy 
Milicji Obywatelskiej i ZOMO.

Eksperymenty biznesmenów na kibicach

Przejęcie Legii przez ITI nie wzbudziło może zachwytu kibiców, ale że do 
zarządców niekoniecznie posiadających piękne dusze i szczere intencje 
przywykli, toteż i z nowymi władzami przedstawiciele Stowarzyszenia 
Kibiców Legii Warszawa (SKLW), mając na względzie dobro klubu, podjęli 
rozmowy o współpracy. Na marginesie należy dodać, że zakup klubu przez 
inwestora prywatnego stał się możliwy dzięki potężnej akcji promocyjnej 
i "mody na Legię" zapoczątkowanej przez SKLW, które w ten sposób szukało 
wsparcia finansowego dla ukochanego klubu.

Pomimo tego Jan Wejchert, wspólnik Waltera, zapowiedział w wywiadzie dla 
tygodnika "Piłka Nożna", że jednym z celów ITI jest "zmiana struktury 
kibiców". Cóż, wdzięczność niejedno ma imię. Dodajmy, że Wejchert to 
biznesmen z dłuższym jeszcze od Waltera rodowodem -- jego firma Konsuprod 
powstała w latach 70. i była jedną z dwóch pierwszych firm polonijnych. 
W stanie wojennym sprowadzała do Polski paczki z zagranicy, oczywiście 
pod czujnym okiem MSW Kiszczaka.

W roku 2005 wybucha pierwszy konflikt kibicowsko-klubowy. Powodem jest 
drastyczna podwyżka cen biletów (o ponad 50%). Kolejnym policzkiem 
wymierzonym legionistom staje się zatrudnienie na stanowisku szefa 
ochrony stadionu byłego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej. Walter 
atakuje dalej. -- Klubowa "bezpieka" zaczęła utrudniać i w praktyce 
uniemożliwiać przygotowywanie opraw meczowych, podjęła próbę 
cenzurowania stadionowych transparentów -- mówi jeden z przedstawicieli 
SKLW. Dla kibiców to próba pozbawienia ich tego wszystkiego, co dla nich 
najważniejsze. I co zawsze było, jest i będzie nienaruszalną domeną kibiców.

Do pomysłów ITI należy też stworzenie... nowego logo klubu, motywowane 
względami finansowymi, bo do poprzedniego, z tradycyjną, ukochaną przez 
kibiców "elką" -- prawa ma inna spółka. Taki pomysł mógł zrodzić się 
tylko w głowie kogoś, kto nie ma pojęcia o kibicowskim systemie wartości.

Legia kontratakuje

SKLW podejmuje kontratak. Pięć kolejnych meczów zostaje zbojkotowanych 
przez kibiców (na stadion przychodzą jedynie niewielkie grupki gości i 
pracowników ITI). Walter traci około miliona złotych i twarz, bo koncern 
ITI zostaje zmuszony przez reklamodawców do podjęcia rozmów z kibicami. 
Tymi samymi kibicami, których wyeliminowanie zdawało się być prostym 
zabiegiem.
Walterowcy podpisują z SKLW porozumienie, na mocy którego istnienie i 
działanie ruchu kibicowskiego zostaje usankcjonowane. Wydarzenie ma 
jednak charakter czysto propagandowy, jest próbą ratowania wizerunku 
ITI. W rzeczywistości, jak mówią członkowie SKLW, przypomina ono 
Porozumienia Sierpniowe z 1980 r.: dużo istotnych słów przelanych na 
papier, podpisy ważnych ludzi -- i żadnej chęci do realizowania 
zapisanych postanowień ze strony właściciela Legii.

Warszawa -- kolejne starcie

Początek roku 2006 we wzajemnych relacjach jest spokojniejszy -- Legia 
idzie po mistrzostwo, co wywołuje euforię kibiców. SKLW dyscyplinuje 
legionistów, wzmacniając więzi łączące to środowisko. Przełomowym 
momentem staje się 14 maja 2006 roku i feta kibiców Legii z okazji 
tytułu mistrzowskiego dla ich klubu.

Tuż przed tym wydarzeniem działacze SKLW proponują klubowi 
zorganizowanie imprezy na Agrykoli, bezpośrednio po ostatnim meczu 
sezonu. Powód jest prosty -- na ściśle określonym terenie łatwiej jest 
zapanować nad emocjami świętujących. Walterowcy odmawiają. Członkowie 
SKLW dowiadują się, że to, co się dzieje poza stadionem na 
Łazienkowskiej, klubu po prostu nie interesuje! Radość kibiców ze 
zwycięstwa? A kogo to obchodzi? Klub? Koniec meczu, ZOMO zamyka stadion. 
Fajrant. Podejście zaskakujące -- nawet jak na reguły rządzące polską piłką.

Efektem postępowania ITI jest masowa wędrówka wielotysięcznego tłumu 
legionistów na Stare Miasto, gdzie -- rzecz przy takiej masie ludzi 
oczywista -- dochodzi do przepychanek. Sprawę podchwytują Walterowskie 
media, wyolbrzymiając do granic absurdu najbłahsze incydenty -- za które 
ten koncern również ponosi część winy. Jednak tym razem czarna 
propaganda ITI nie przynosi większego skutku. Dzień po wydarzeniach 
przedstawiciele SKLW zostają zaproszeni do Pałacu Prezydenckiego, a 
minister Ludwik Dorn z zadowoleniem publicznie podkreśla rolę 
Stowarzyszenia w tworzeniu normalnego ruchu kibicowskiego.

Wyprawa wileńska

Kolejny sezon -- wojna trwa dalej. Lipiec 2007, zbliża się wyjazdowy mecz 
Legii z wileńską Vatrą w ramach rozgrywek o Puchar Intertoto. Zasadą 
spotkań wyjazdowych jest to, że dysponentem biletów dla kibiców zespołu 
gości jest ich macierzysty klub. Nie tym razem! Władze KP Legia umywają 
ręce. A jeżeli do Wilna pojedzie kilka tysięcy polskich kibiców? -- 
pytają prezesa klubu Leszka Miklasa działacze SKLW. To problem Litwinów 
-- odpowiada pan prezes, który zresztą razem z całą wierchuszką klubową 
udaje się na urlop.

Legioniści jednak nie rezygnują. Delegacja SKLW wyjeżdża wcześniej do 
Wilna, by z władzami Vatry omówić kwestie bezpieczeństwa spotkania. 
Rozmowy zapowiadają się obiecująco, dopóki na horyzoncie nie pojawia się 
delegat KP Legia Marek Drabczyk. I ten specjalista od modernizacji 
stadionów, bez żadnego doświadczenia meczowego (wyjazd do Wilna to jego 
pierwsza "wyjazdówka"), uspokaja Litwinów krótkim: będzie dobrze. A 
dobrze nie było. 3500 polskich kibiców, jeden czy dwóch litewskich 
ochroniarzy, żadnych barierek na stadionie. Około 200 Polaków robi sobie 
z murawy teren spacerowy, część wszczyna awantury. I znów, jak za 
dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ożywają Walterowskie media, 
narzucając Polsce i Europie obraz dzikich polskich hord pustoszących 
stolicę Litwy. Hord nie było, zatrzymano 17 osób (z trzech i pół 
tysiąca!), ale i tego można było uniknąć, gdyby nie postępowanie władz 
klubu, które storpedowały wysiłki SKLW.

Urbanizacja

"Bandyci z Wilna" -- takim epitetem walterowcy uderzyli w legionistów, 
oskarżając o wywołanie wileńskiej awantury... SKLW! Jerzy Urban, 
proponując Mariusza Waltera na szefa czarnej komunistycznej propagandy, 
wiedział, co robi. -- Z bandytami nie rozmawiamy, założymy własny klub 
kibica -- zapowiada prezes Miklas.

-- Chyba złożony z milicjantów z ZOMO, bo wśród legionistów chętnych nie 
znajdą -- śmieją się członkowie Stowarzyszenia Kibiców Legii Warszawa. 
Miklasowi nie popuścili i złożyli przeciwko niemu pozwew w trybie karnym 
z powództwa prywatnego. Za "bandytów z Wilna". Wojna Legii z ITI 
przybiera na sile. SKLW odrzuca "propozycję" klubu, by kibice przyjęli 
rolę stadionowych konfidentów i samo proponuje wzięcie na siebie 
odpowiedzialności (a więc praw i obowiązków) za mecze wyjazdowe. Ale to 
nie jest w smak walterowcom, których wizja to czasy, kiedy najważniejsze 
będą transmisje telewizyjne, dające zyski z reklam. Niestety dla nich, 
komercjalizacja piłki nożnej nie posunęła się jeszcze tak daleko.

Kibice Legii poświęcają Mariuszowi Walterowi jedną ze stadionowych 
"opraw". Żyletę zdobią czerwone transparenty "Towarzyszu Walter, 
prowadź!", "Domagamy się rokowań rozbrojeniowych", "Wzmożona kontrola 
dźwignią zaufania społecznego" oraz "Niech żyje sojusz milicyjno-klubowy".

A porządku strzeże milicyjna pałka

Problemem koncernu ITI jest też to, że jedynymi ludźmi, poza 
potępiającymi "kiboli" mediami, na których życzliwość mogą na 
Łazienkowskiej liczyć, są pracownicy firm ochroniarskich. Firm 
założonych i kierowanych przez dawnych milicjantów i zomowców. 
Spytaliśmy Jarosława Ostrowskiego, członka zarządu klubu, czy mu to nie 
przeszkadza. -- Klub interesuje tylko ich profesjonalizm -- stwierdził. 
Niestety, nie wyjaśnił, po co klubowi piłkarskiemu profesjonalista w 
dziedzinie napadów i porwań Edward Misztal, skazany przez sąd za napad w 
1983 r. na kościół św. Marcina i porwanie pracowników Komitetu 
Prymasowskiego, czy firma Sylwestra Zubrzyckiego. Wyjaśnienie tej 
zagadki być może dałoby odpowiedź na inne pytanie: dlaczego Mariusz 
Walter, zamiast nadal oddawać się nadzorowaniu czarnej propagandy, 
"zaczął robić w sporcie".

Kordian Krawietz, Jarosław Nowak
Technical Details
Message-ID: <fihqgf$o7l$1@news.onet.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!agh.edu.pl!news.agh.edu.pl!news.onet.pl!not-for-mail
From: Art <xx@xx.xx>
Newsgroups: pl.misc.transport
Subject: jak hartowało się szkiełko kontaktowe
Date: Tue, 27 Nov 2007 20:17:34 +0100
Organization: Onet.pl
Lines: 195
Message-ID: <fihqgf$o7l$1@news.onet.pl>
Reply-To: xx@xx.xx
NNTP-Posting-Host: ip-184-196.uznam.net.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: news.onet.pl 1196191055 24821 80.245.184.196 (27 Nov 2007 19:17:35 GMT)
X-Complaints-To: usenet@news.onet.pl
NNTP-Posting-Date: Tue, 27 Nov 2007 19:17:35 +0000 (UTC)
X-Sender: R8lpp/w7+I2xKGfUJJbbudU5vVKer7K2
User-Agent: Thunderbird 2.0.0.9 (Windows/20071031)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit