🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.transport.miejski
3 messages
3 total messages Started by Kolejoman Thu, 22 Dec 2016 18:31
[rel] Tramwaje w Bratysławie i nie tylko
#231927
Author: Kolejoman
Date: Thu, 22 Dec 2016 18:31
247 lines
19127 bytes
Witam

DZIEŃ 1 - 28.09.2016.
Kędzierzyn - Racibórz - Chałupki - Bohumín - Čadca - Žilina - Bratislava

Pod koniec września trafiło mi się nieplanowane wolne w pracy, więc 
oczywiście trzeba było to wykorzystać. Wybrałem się ponownie na Słowację, a 
tym razem za cel obrałem sobie stolicę tego państwa - Bratysławę. Miasto 
praktycznie mi nieznane, ponieważ byłem w nim zaledwie raz i to tylko w 
ramach zajazdu na nocleg podczas podróżowania po Austrii w 2011 roku. Przy 
okazji w planie miałem również kilka lokalek, w tym 2 przy granicy z Polską 
(o których wspominałem przy poprzednim wyjeździe na Słowację) czyli 
Žilina-Rajec i Čadca-Makov. Wyruszam tradycyjnym połączeniem (bo innego nie 
ma) czyli o 6:00 z Kędzierzyna do Raciborza. Tam godzinka oczekiwania i 
kontynuuję jazdę osobówką KŚ do Bohumína. Na odcinku Chałupki-Bohumín 
studentka przeprowadza ankietę na zlecenie KŚ. Pyta skąd dokąd jadę oraz 
notuje sobie dane z biletu. W Bohumínie kibel zmienia czoło i wyrusza do 
Katowic. Czas, który mam do Ex ODRA poświęcam na spacer po okolicy 
znajdującej się na południe od dworca. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że 
mało co tam jest, ale po przejściu krótkiego odcinka lasem dochodzimy do 
blokowiska. Powracam inną drogą przez wiadukt nad torami przy wyjeździe w 
stronę Ostravy i Chałupek. Tym razem ODRA przyjeżdża punktualnie. Podobnie 
jak ostatnio znajduję sobie prywatny przedział w ostatnim wagonie. Jadę na 
Včasnej jízdence i za przejazd Bohumín-Žilina-Bratysława płacę 193 Kč. Jazda 
upływa spokojnie. Do Žiliny przybywamy 20 minut opóźnieni, mimo że w 
zasadzie nigdzie dłużej nie staliśmy. W Žilinie idę na miasto, żeby wstąpić 
do sklepu, do którego nie udało mi się ostatnio. Na Námestie Andreja Hlinku 
odbywa się festyn organizowany przez lokalną gazetę o nazwie MY. Akurat 
występuje zespół ludowy Bystrická Kasňa. Do Bratysławy udam się rychlikiem 
LIPTOV, który jak pisałem ostatnio jest bardzo długi. Pod koniec składu 
znajduję prywatny przedział, w którym się lokuję. Na odcinku 
Žilina-Bratysława mam zaliczone tylko pojedyncze kawałki związane z 
dawniejszym zaliczaniem czesko-słowackich przejść granicznych. Zaraz po 
wyjeździe z Žiliny mijamy węzeł estakad i duże jezioro. Linia w sporej 
części jest zmodernizowana. Wyremontowane są także niektóre stacje np. 
Púchov i Trenčín. Im bliżej Bratysławy tym teren staje się łagodniejszy. 
Jedziemy sprawnie aż do stacji Bratislava-Rača, gdzie stajemy na dobre 15 
minut. Przyczyna postoju nie jest mi znana i średnio mnie cieszy, bo dzień 
nie rozpieszcza już swoją długością. Po ruszeniu mamy postój na stacji 
Bratislava-Vinohrady, której perony znajdują się częściowo na wiadukcie, pod 
którym idzie linia tramwajowa.

W końcu docieramy na główną stację Bratislava hl. st. Najpierw krótki 
rekonesans po peronach. Następnie znajduję punkt obsługi komunikacji 
miejskiej, który jest trochę ukryty obok budynku dworca. Zakupuję bilet 
dobowy. Mój pobyt w Bratysławie przewiduje zaliczenie sieci tramwajowej oraz 
zwiedzenie miasta. Idę na pętle tramwajową, która znajduje nieco niżej od 
pozostałej infrastruktury komunikacyjnej i prowadzi do niej specjalne 
wejście z dworca. Rozpoczynam linią 2. Tramwaj po ujechaniu kilku 
przystanków wjeżdża na deptak, którym dociera do starego miasta. Wysiadam na 
przystanku Šafárikovo námestie. Udaję się obejrzeć dość rozległą starówkę. 
Po spacerku z przystanku Poštová-Martinus wsiadam w 1 i jadę do Petržalki. 
Po drodze pokonujemy długi most nad Dunajem. U celu nie ma typowej pętli, a 
jedynie końcówka tak jak w Olsztynie, na której mogą zawracać tylko tramwaje 
dwukierunkowe. Linią 3 powracam na Kamenné námestie. Idę jeszcze 
pospacerować po starówce i wyczaić miejsca, które muszę odwiedzić jutro za 
dnia. W drodze na nocleg wstępuję jeszcze do podziemnego Tesco. Zatrzymam 
się w hostelu PATIO, który znajduje się tuż obok starówki. Mój pokój 
8-osobowy składa się z dwóch 4-osobowych pomieszczeń. Podobnie jak w hostelu 
Plus Prague na łóżku umieszcza się karteczki z datą wyjazdu, z tym że tutaj 
wpisane jest nie nazwisko a imię. W mojej części pokoju 2 facetów: Ehsan 
pochodzący z Iranu (a mieszkający w Niemczech) oraz Carlos, w drugiej części 
pokoju Fernando i Domenico oraz dziewczyna Arielle. Za 2 noce zapłaciłem 18 
euro. Przy zameldowaniu trzeba wpłacić 10 euro depozytu za klucze, który 
jest zwracany przy wymeldowaniu. Otrzymujemy też kupon na welcome drinka, 
który można zrealizować w hostelowym barze. Hostel chyba ma dobre stosunki z 
Polską i Austrią, bo w całym obiekcie wiszą reklamy Krakowa i Wiednia. 
Recepcjonistka łamaną polszczyzną stwierdza, że mam takie same imię jak pan 
Brzęczyszczykiewicz. :P W pokoju słychać bicie zegarów ze starówki. Łazienka 
i kuchnia są wspólne na studio obejmujące 4 pokoje. W hostelu jest też mały 
ogródek, w którym można posiedzieć.


DZIEŃ 2 - 29.09.2016.
Bratislava - Zohor - Záhorská Ves - Zohor - Bratislava

Dzisiejszy dzień rozpoczynam około godziny 9:00. Najpierw kontynuuję 
zwiedzanie starówki. Po drodze na fotkę załapuje się tramwaj na przystanku 
wiedeńskim obok mojego hostelu. Na popołudnie miałem ułożone 3 warianty 
kółeczek, w zależności o której skończę zaliczać sieć tramwajową, jednak 
wiem już, że raczej będę w stanie zrealizować tylko najkrótszą opcję, czyli 
zaliczenie kikuta Zohor - Záhorská Ves. Ma on dość lipny rozkład (pojedyncze 
pary w dni robocze w szczycie) i łączenie go z innymi liniami jest 
utrudnione, więc dobrze będzie mieć go z głowy. Jeśli chodzi o sieć 
tramwajową to nie zaliczę jej całej, bo nie przejadę krótkiego odcinka 
idącego przez samą starówkę. Z tego co zauważyłem ten odcinek częściej nie 
jeździ niż jeździ. Aktualną przyczyną wyłączenia odcinka jest. szczyt Unii 
Europejskiej w Bratysławie, a ulica jest obstawiona barierkami i pilnowana 
przez służby. Zaliczyłem więc go sobie przynajmniej pieszo. Dzisiejszy dzień 
z tramwajami zaczynam na przystanku Kamenné námestie, gdzie wsiadam w linię 
9. Jedziemy przez ładną ulicę Kapucyńską, która ma charakter deptaka, a 
następnie wjeżdżamy w tunel tramwajowy. Jest on dość długi i wyprowadza nas 
na południowy skraj starówki. Dalej linia robi się już typową dowozówką do 
osiedli. Wysiadam na pętli Karlova Ves i czekam na inny tramwaj, który 
powiezie mnie dalej. Nadjeżdża 5-ka, którą docieram do pętli Pri kríži. 
Teraz cały ten długi odcinek muszę przejechać z powrotem. Wybrałem linię 4. 
Pojadę nią w pełnej relacji do pętli Zlaté piesky znajdującej zupełnie po 
drugiej stronie miasta. Nie wracamy już tunelem tylko jednokierunkowym 
odcinkiem biegnącym wzdłuż Dunaju. Mijamy okazały Most Slovenského národného 
povstania. Pętla Zlaté piesky znajduje się na peryferiach, niedaleko stąd 
jest port lotniczy. Również 4-ką wyruszam w drogę powrotną. Po drodze mijamy 
cmentarzysko trolejbusów. Wysiadam na przystanku Zátišie, aby zaliczyć 
krótką odnogę do pętli ŽST Nové Mesto. Uczynię to linią 2. Skoro już jestem 
przy stacji kolejowej Bratislava Nové Mesto, to oczywiście oglądam ją sobie. 
Kolejny tramwajem linii 2 podjeżdżam do węzła przesiadkowego Trnavské mýto. 
Linią 9 jadę do pętli Astronomická. W drogę powrotną ten sam numer linii. 
Dojeżdżam ponownie do węzła Trnavské mýto i szczęśliwie zaraz podjeżdża 
2-ką, którą zaliczając brakujący odcinek dojeżdżam na dworzec główny. 
Przesiadam się na 1-kę. Pierwotnie planowałem wysiąść na moście nad Dunajem, 
ale ostatecznie pojechałem jeszcze raz na Petržalkę czyli do końcówki 
Jungmannova. Teraz zaliczę ostatnią trasę i pojadę linią 3 w pełnej relacji 
do pętli Komisárky. Jest to długa trasa wiodąca w północno-wschodnie rejony 
miasta. To właśnie tą trasę widziałem jadąc pociągiem przez 
Bratislavę-Vinohrady. Pętla trochę zaniedbana, a tramwaje schowane są za 
zakrętem. Powracam również linią 3. Wysiadam na przystanku Sad Janka Kráľa, 
aby przejść sobie mostem nad Dunajem. Mamy z niego piękny widok na 
bratysławską starówkę. Są też miejsca gdzie można usiąść i odpocząć. 
Tramwaje po moście jeżdżą dość często. Następnie idę wzdłuż przystani gdzie 
zacumowane są statki. Przechodzę przez starówkę i przez wspominaną już ul. 
Kapucyńską docieram do wylotu tunelu tramwajowego, gdzie cykam kilka zdjęć. 
W tunelu jest lekkie wzniesienie, więc aby zobaczyć jego drugi wylot trzeba 
wejść na murek.

Następnie idę na przystanek Kapucínska. Wsiadam w linię 5 i jadę, aby 
zbliżyć się do dworca, bo mam już mało czasu żeby zrealizować chociaż 
najkrótszy wariant przejażdżki kolejowej. Szczęśliwie na skrzyżowaniu za 
naszymi plecami zjawia się 1-ka, więc od razu na przystanku Poštová-Martinus 
przeskakuję do niej. Kilka minut jazdy i jestem na dworcu głównym. Na 
szczęście nie ma dużych kolejek do kas, więc sprawnie udaje się zakupić 
bilet na dzisiejszą przejażdżkę. Chwilę później siedzę już w piętrowym 
wagonie pociągu osobowego relacji Leopoldov-Malacky. Skład jest nietypowy, 
bo niby jest to coś w stylu City Elefanta i posiada wagon silnikowy, jednak 
jest on ciągnięty przez zwykły elektrowóz. Podobnie wyglądały piętrowe 
wagony sterownicze Bombardiera na Kolejach Mazowieckich, gdy przewoźnik nie 
posiadał jeszcze odpowiednich lokomotyw, aby składy mogły jeździć jako 
push-pull. Odjeżdżamy z lekkim opóźnieniem. Najpierw Devínska Nová Ves, do 
której linię miałem zaliczoną, bo jedzie się tędy do Wiednia. Dalej okolica 
robi się odludniejsza. Wysiadam na stacji Zohor wraz ze sporą grupą osób, z 
którą przesiadam się do motoraka Zohor-Záhorská Ves. Linia jest krótka. 
Sporo osób wysiada na stacyjce Vysoká pri Morave. Do końca trasy dojeżdżają 
nieliczni. Stacja znajduje się na uboczu wioski. W sumie nic ciekawego, a i 
czasu mało, więc nigdzie się nie zapuszczam. W drodze powrotnej mam 
prywatnego motoraka. Na stacji Zohor muszę spędzić dłuższą chwilę, a w 
okolicy również nic ciekawego. Na powrotnym pociągu do Bratysławy 
spodziewałem się tego samego składu, którym jechałem wcześniej, jednak 
przyjechały klimatyzowane wagony bezprzedziałowe. Takie same spotykam np. w 
EC na terenie Czech. Do Bratysławy docieram już o zmierzchu. Skład 
przechodzi na rychlik JAVORINA do Trenčína. Oglądam sobie dworzec, zarówno 
poziom górny jak i dolny. Na górze znajduje się knajpka w klimatach 
kolejowych. Przy wyjściu na pętle tramwajową jest pizzeria, w której zjadam 
pizzę za 4 euro. Następnie idę piechotą w okolice hostelu, bo skończyła mi 
się dobówka i przy okazji chcę sprawdzić ile zajmuje dojście. Zanim powrócę 
na nocleg robię jeszcze spacer po deptaku. Skład mojego pokoju bez większych 
zmian: w mojej części nie ma Carlosa, a w drugiej miejsce Arielle zajął 
František.


DZIEŃ 3 - 30.09.2016.
Bratislava - Žilina - Rajec - Žilina - Čadca - Makov - Čadca - Mosty u 
Jablukova - Český Těšín - Bohumín - Chałupki - Racibórz - Kędzierzyn

Dziś pobudka ok. 5:00 i przed 5:30 opuszczam hostel odbierając w recepcji 
moje 10 euro depozytu. Na dworzec docieram ok. 5:50. Pierwszy widok jaki mi 
się ukazuje to wagony w malowaniu PKP Intercity, bo właśnie przyjechał EN 
METROPOL Berlin-Budapeszt, który prowadzi wagony z CHOPINA z Warszawy. Ja 
wsiadam do rychlika HORALKY SEDITA do Koszyc. Dostałem na ten pociąg 
bezpłatną miejscówkę, ale miejsce trafiło się lipne, więc usiadłem sobie 
gdzie indziej. Jest jeszcze ciemno, więc trochę drzemię. Na większości trasy 
utrzymują się gęste mgły. W Žilinie szybka przesiadka na pociąg do Rajca. 
Niestety muszę pobiec na zupełnie drugi koniec stacji, mimo że według 
plakatowego rozkładu skomunikowanie powinno być przy tym samym peronie. 
Oczekuje pojedynczy motorak. Zapełnienie duże. Zaliczamy 2 przystanki na 
terenie Žiliny, a następnie inne miejscowości. Na trasie zdarzają się ładne 
widoki w postaci gór i niewielkich ścian skalnych. Mijamy też towarową 
kolejkę linową. Na stacji docelowej (obok której znajduje się niewielki 
dworzec autobusowy) mam ok. godziny czasu. Udaję się na położony nieopodal 
rynek i spędzam tam trochę czasu. Znajduje się tu mały antykwariat, w którym 
zakupuję pocztówkę. Następnie powracam do Žiliny. Podczas pobytu na stacji 
przejeżdża czeskie Pendolino z Pragi do Koszyc. Udaję się do centrum obsługi 
w celu zakupienia biletu Makov-Český Těšín w ofercie Malý pohraničný styk. 
Stacja Makov trochę dziwnie funkcjonuje w czeskim i słowackim systemie 
sprzedaży, bo nie wiadomo z jakiego powodu nie da się z niej wystawiać 
biletów międzynarodowych (np. międzynarodowa jizdenka.idos.cz w ogóle jej 
nie widzi). Kasjerka też stwierdza, że może być problem z wystawieniem 
takiego biletu, ale na szczęście udaje się. City Elefantem podjeżdżam do 
Čadcy. Szybko biegnę na peron linii Čadca-Makov, bo widzę, że kieruje się 
tam połowa pasażerów pociągu z Žiliny. Spodziewałem się typowej lokalki z 
niewielką liczbą pasażerów, tymczasem zastaję 2 dwuczłonowe motoraki, który 
są dość mocno nabite. Drugi tłum (głównie uczniów) dobija kawałek dalej na 
przystanku Čadca zastávka. Po drodze największa wymiana w miejscowości 
Turzovka, gdzie mamy też mijankę. Na linii od jakiegoś czasu obowiązuje nowy 
sposób odprawy podróżnych, o czym informują ulotki w pociągu. Polega on na 
tym, że osoby nie mające biletu mogą wsiadać tylko do jednego wyznaczonego 
motoraka, a nie w dowolne miejsce pociągu. O miejscu wsiadania informują 
odpowiednie naklejki na drzwiach pociągu. Jeśli ktoś wsiądzie gdzie indziej, 
to za zakup biletu zapłaci dodatkową opłatę 5 euro. W Makovie mam możliwość 
wracać od razu lub zostać godzinę, jednak nie stwierdzam w okolicy nic 
ciekawego, więc robię tylko dokumentację stacji. W drodze powrotnej 
zapełnienie już mniejsze. Cykam stacje i przystanki. W Čadcy zastávce do 
pociągu znów wsiada tłum uczniów. Okazało się, że wsiedli tylko po to, żeby 
zająć sobie miejsca i nie wysiadają na głównym dworcu w Čadcy lecz jadą z 
powrotem. Ale i tak wymiana podróżnych bardzo duża.

Ja mam ponad godzinę czasu, więc robię spacer po dworcu autobusowym i 
kolejowym oraz po najbliższej okolicy. Niestety do centrum jest daleko, 
trzeba by było podjechać na przystanek Čadca mesto (na trasie do Žiliny). 
Przed dworcem zasłabła jakaś młoda dziewczyna i zostaje zabrana przez 
pogotowie. Motoraczek z Mostów (który będzie tam powracać) przyjeżdża prawie 
pół godziny splecowany, ale miał wystarczająco dużo zapasu, żeby teraz 
odjechać planowo. Przy tym samym peronie zatrzymuje się wagonowa osobówka z 
Žiliny do Zwardonia. Po stronie słowackiej mamy przystanek Svrčinovec 
zastávka, a  pierwszym po stronie czeskiej są Mosty u Jablunkova zastávka. 
Na 'głównym' dworcu w Mostach przesiadka na City Elefanta. Dojeżdżam nim do 
Czeskiego Cieszyna Od mojej ostatniej wizyty (nie licząc przejazdów bez 
wysiadania) perony znacznie wyładniały. Wszędzie widnieją również tablice w 
języku polskim (zarówno na stacji jak i w nazwach ulic). Ruch z Polską 
również odżył po uruchomieniu pociągów łączących Frýdek-Místek z polskim 
Cieszynem. Obsługują je České dráhy swoim taborem, a w zamian Koleje Śląskie 
wjeżdżają do Czech przez przejście w Chałupkach. Zakupuję bilet do Bohumína. 
Ostatni etap podróży odbywam Ex ODRA Žilina-Ostrava. Nie jechałem nim z 
Čadcy, bo wyszłoby drożej, a przy okazji mogłem obejrzeć sobie dworzec w 
Czeskim Cieszynie. W Bohumínie jestem przed 18:00. Kibel do Raciborza 
tradycyjnie oczekuje na ślepym torze przy peronie 1A. Na torze tym parkuje 
również EP09 oczekująca na EC PRAHA. Skład do Warszawy został dziś przyjęty 
na tor przy peronie 1, więc polski tabor skupia się w jednej części stacji. 
W polskim rozkładzie kibel z Bohumína jedzie w relacji Bohumín-Racibórz, a 
tam przechodzi na osobówkę do Katowic. Czesi natomiast zapowiadają i 
wypisują go od razu jako do Katowic. Chwilę przed odjazdem do pociągu wsiada 
dziewczyna z wielką walizą, która upewnia się u mnie, że tym pociągiem 
dojedzie do Katowic. Ruszamy planowo o 19:00. W Chałupkach dosiada m.in. 
facet z rowerem. Gdzieś w okolicach Rudyszwałdu przychodzi do mnie zapłakana 
tamta dziewczyna twierdząc, że facet z rowerem powiedział jej, że ten pociąg 
nie jedzie do Katowic. Chwilę później przychodzi również on i wywiązuje się 
mała kłótnia między nimi. Muszę więc wytłumaczyć, że skład przechodzi w 
Raciborzu na pociąg do Katowic (rowerzysta podobnie jak ja przesiada się na 
Kędzierzyn, więc nie musiał o tym wiedzieć). Przy kontroli okazuje się, że 
dziewczyna jedzie zupełnie w ciemno bez planu i chce dojechać do Rzeszowa. 
Ma szczęście, że dziś piątek i kursuje IC ANTARES, bo inaczej czekałaby ją 
nocka na dworcu w Katowicach. Kierpociowa dokładnie jej tłumaczy co ma 
zrobić i gdzie się udać po przyjeździe do Katowic, ale dziewczyna jest 
strasznie zakręcona i ciężko przyswaja informacje. W Raciborzu przesiadka na 
Kędzierzyn i ok. 20:30 jestem w swoim mieście.

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/bra.html

Pozdr.
Grzesiek
Re: [rel] Tramwaje w Bratysławie i nie tylko
#231928
Author: Pan Srocz
Date: Mon, 02 Jan 2017 17:27
1 lines
1459 bytes
Nie ma sensu wracać z Pri Krizi tym samym tramwajem. Trza było podjechać 33 na Dlhe Diely i przez Lamac na Petrżałkę autobusem/prądojebem. A tamto cmentarzysko trajtów to nie cmentarzysko tyko zajezdnia!
Re: [rel] Tramwaje w Bratysławie i nie tylko
#231929
Author: Kolejoman
Date: Mon, 02 Jan 2017 18:32
12 lines
1528 bytes
Użytkownik "Pan Srocz" <decomposed06@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:f70d888c-6701-4705-969b-a6a2d28254ed@googlegroups.com...

>A tamto cmentarzysko
>trajtów to nie cmentarzysko
>tyko zajezdnia!

Nie było nad nimi sieci, więc myślałem, że to jakieś odstawione.

Pozdr.
Grzesiek 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads