🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.transport.miejski
3 messages
3 total messages Started by Kolejoman Thu, 22 Dec 2016 02:50
[rel] Tramwaje w Koszycach i nie tylko
#231923
Author: Kolejoman
Date: Thu, 22 Dec 2016 02:50
399 lines
31148 bytes
Witam

DZIEŃ 1 - 8.09.2016.
Kędzierzyn - Racibórz - Chałupki - Bohumín - Čadca - Žilina - Poprad-Tatry - 
Košice

Dość zaniedbanym przeze mnie krajem jeśli chodzi o wyjazdy jest Słowacja, 
mimo że moja pierwsza w pełni świadoma zagraniczna podróż koleją wiodła 
właśnie do tego kraju. Główną przyczyną jest zapewne brak ciekawych promocji 
i ofert taryfowych, co powoduje, że większość podróży trzeba odbywać na 
biletach jednorazowych, które do najtańszych nie należą. Najwyższy czas to 
zmienić, więc postanowiłem wybrać się na Słowację. Na cel wziąłem sobie 
Koszyce, gdzie znajduje się jedna z dwóch sieci tramwajowych na Słowacji 
(druga to oczywiście Bratysława) oraz tatrzańskie elektryczki, na które 
wybieram się już od kilku lat. Dodatkową zachętą była czeska oferta Včasná 
jízdenka umożliwiająca tanie podróże do różnych krajów. Za bilet Bohumín - 
Košice zapłaciłem zaledwie 193 Kč. Ceny te nie są jednak stałe i pewnie 
zależą od różnych czynników (akurat we wrześniu była dodatkowa promocja na 
podróże na Słowację przez Čadcę). Minusem jest konieczność jazdy konkretnym 
połączeniem oraz brak jakiejkolwiek możliwości zwrotu czy wymiany biletu. 
Można też znaleźć inne ciekawe okazje. Trafiłem np. Břeclav-Innsbruck za 
niecałe 400 Kč czy też Ústí nad Labem - Hannover pociągami ICE za niecałe 
600 Kč. Wyruszam tradycyjnie regio o 6:00 z Kędzierzyna do Raciborza. Tam 
godzinka czekania i wizyta w kasie biletowej, gdzie zakupuję przejściówkę na 
dzisiaj oraz bilet Silesia Weekend na powrót. Następnie jadę osobówką KŚ do 
Bohumína. Tutaj będę mieć 1,5 godziny czekania do Ex ODRA, którym pojadę na 
Słowację. Przyjeżdża również EC PRAHA z Warszawy do Pragi oraz Leo Express 
skomunikowany z autobusem z Polski, który zajeżdża przed dworzec. Wszystko z 
kierunku Pragi ma dzisiaj opóźnienia, zdarzają się też błędy w zapowiedziach 
czy na wyświetlaczach peronowych. Oj, Koleje Czeskie mają chyba dzisiaj 
słaby dzień... Moja ODRA do ostatniej chwili nie jest zapowiadana ani 
wyświetlana. Dopiero jakiś czas po godzinie odjazdu zostaje podana 
informacja o opóźnieniu, które następnie zwiększa się już bez podawania 
żadnych informacji na ten temat.

W końcu blisko pół godziny po planowym odjeździe skład w końcu się zjawia. 
Na samym końcu wagon, który w połowie jest klasą 1, a w połowie klasą 2 i 
nie jedzie nim kompletnie nikt, więc tam się lokuję. Jest w nim też 
przedział przeznaczony dla wózka z przekąskami. Bardzo dawno nie jechałem z 
Bohumína w kierunku wschodnim. Stan linii i prędkość jest tragiczna, nie ma 
co się dziwić, że zdecydowana większość pociągów z Ostravy do Czeskiego 
Cieszyna jeździ trasą przez Havířov. Trochę podobna sytuacja jak z trasą 
Opole-Gliwice i odcinkami przez Kędzierzyn oraz Strzelce Opolskie. Kawałek 
za Bohumínem wyprzedza nas w locie Pendolino jadące do Koszyc. Doganiamy je 
ponownie wjeżdżając w perony stacji Karviná hl.n. z tą różnicą, że my 
zatrzymujemy się na tej stacji, a ono pomyka sobie dalej. Dotrze do Koszyc 
prawie 2 godziny szybciej niż ja, ale też kosztuje odpowiednio wyższą cenę. 
Stacja Český Těšín ładnie wyremontowana. Napisy zarówno w języku czeskim jak 
i polskim. Podobnie jest na wszystkich stacjach i przystankach na odcinku 
Český Těšín - Mosty u Jablunkova. Trochę śmiesznie brzmią polskie nazwy 
wymawiane przez czeski automat w pociągu. Postoje mamy na przystanku Třinec 
centrum oraz Návsí (dawniej Jablunkov-Návsí). Nie zatrzymujemy się na stacji 
granicznej Mosty u Jablunkova. Za stacją tunel i przystanek Mosty u 
Jablunkova zastávka. Następnie wjeżdżamy na Słowację, co można poznać po 
tym, że kończy się zmodernizowany szlak. Mijamy bez zatrzymania przystanek 
Svrčinovec zastávka przy którym budowany jest węzeł estakad. Nieopodal, 
nieco niżej znajduje się stacja Svrčinovec obsługiwana przez pociągi 
kursujące do Skalité i Zwardonia. Pierwszy postój na Słowacji to Čadca, 
gdzie następuje zmiana drużyny z czeskiej na słowacką. Pociąg kończy bieg w 
Žilinie i tam wysiadam. ołączenie z biletu przewiduje dość bezpieczną 
godzinną przesiadkę. Opóźnienie przywiezione z Czech trochę zmniejsza ilość 
tego czasu. Udaję się do miasta, które posiada w zasadzie 2 główne place. 
Pierwszym jest Námestie Andreja Hlinku, na którym znajduje się fontanna oraz 
położony nieco wyżej kościół. Jest też informacja turystyczna, ale akurat 
trafiłem na przerwę obiadową. Kierując się schodkami do góry trafiamy już na 
typowy rynek, na którym akurat odbywa się jakaś impreza, więc jest pełno 
straganów. Jest też kilka głębokich studni, solidnie zabezpieczonych, więc 
nie ma możliwości aby do nich wpaść, można jedynie wrzucić pieniążek. Na 
dworzec powracam niedługo przed odjazdem pociągu. Chwilę przed nami również 
do Koszyc ma odjechać Regio Jet, ale ma opóźnienie. Rychliki na Słowacji są 
długie, mój DARGOV ma z kilkanaście wagonów. Niestety wszystkie mają 
nieotwieralne okna. Na szczęście udaje mi się znaleźć dobre miejsce. 
Przedziały 6-miejscowe. Trasę co prawda mam już zaliczoną, ale nic z niej 
nie pamiętam, bo było to bardzo dawno temu. Niedługo po odjeździe kontrola 
biletów przez kierpocia o cygańskiej urodzie. Trasa jest bardzo ładna, mamy 
jeziora, ściany skalne i góry, a nieraz wszystko razem. Nieco dalej od 
Žiliny możemy podziwiać panoramę Tatr. Szczególnie ładnie jest w rejonie 
Popradu-Tatry, gdzie będę kręcić się jutro. Od Popradu zaliczam. Po drodze 
wyprzedza nas opóźniony Regio Jet, który ma mniej postojów niż my. W 
Margecanach mijamy się z powracającym już czeskim Pendolino do Pragi. W 
Kysaku dołącza się linia z kierunku Prešova, Plavca i Polski. Dawniej 
kursowały tędy pociągi Kraków-Koszyce (m.in. PREŠOVČAN, którym jako dziecko 
regularnie podróżowałem z Krakowa do Grybowa i Nowego Sącza). Dzisiaj 
przejście obsługuje już tylko ruch towarowy. Na stacji Kysak spotykamy 
polskiego loka ET41. Jeszcze chwila jazdy i jesteśmy w Koszycach - drugim co 
do wielkości mieście Słowacji.

Spodziewałem się trochę większej stacji, a zastałem tylko dwa wyspowe perony 
oraz peron 3, który stanowi kilka torów z małymi peronikami. Budynek dworca 
dwupoziomowy i nowoczesny. Można się dostać z niego bezpośrednio do Lidla. 
Przed dworcem pętla tramwajowa. W gablotach informacje w różnych językach, 
także w języku polskim. W punkcie obsługi komunikacji miejskiej (którym 
podobnie jak w Pradze jest jedno wyznaczone okienko w centrum obsługi na 
dworcu) zakupuję bilet dobowy za 3,50 euro. Plan na dzisiaj to zwiedzenie 
starówki (i oczywiście zakup magnesu) oraz zaliczenie jak największej części 
sieci tramwajowej. Niestety dni są już coraz krótsze, a zależy mi aby jutro 
wyjechać pociągiem o 8:08, w przeciwnym razie będę musiał odpuścić 
przejażdżkę do Bańskiej Bystrzycy. Rozpoczynam linią 2 z pętli Staničné 
námestie. Jak już jesteśmy przy tramwajach to wspomnieć muszę, że nie do 
końca podoba mi się na Słowacji sposób prezentowania na wyświetlaczach dokąd 
jedzie tramwaj, ponieważ wyświetlana jest nazwa dzielnicy a nie przystanku 
końcowego. Tak samo jest w Bratysławie. Wysiadam na przystanku Hlavná pošta. 
Spokojną uliczką wychodzę na sam środek starówki. Idą tędy tory tramwajowe, 
ale nie są używane i nie ma nad nimi sieci trakcyjnej. Obchodzę starówkę tam 
i z powrotem w obie strony wstępując również do informacji turystycznej. 
Piękne ciepłe popołudnie, więc na ławkach dużo relaksujących się ludzi oraz 
par. Ciekawostką są głośniki umieszczone na trawnikach, z których leci 
muzyka poważna (najpierw myślałem, że w którymś miejscu odbywa się jakiś 
koncert). Powracam na przystanek Hlavná pošta i wsiadam w 7-kę. Jadę nią do 
pętli Botanická záhrada. Szybkie zdjęcia i tą samą linią (bo innej nie ma) 
wyruszam w drogę powrotną. Wysiadam na przystanku Radnica Starého mesta. 
Wspomniana radnica dość ładnie się prezentuje. Następnie 2-ka, którą 
podjeżdżam do pętli Havlíčkova. Szybkie zdjęcia i wsiadam w 9-kę. 
Postanawiam jechać nią w pełnej relacji do pętli Važecká. Jedziemy m.in. 
przez pętlę Amfiteáter (gdzie kończy jedna linia), koło nowego szpitala oraz 
przy zajezdni, do której odgałęzia się krótki odcinek torów. Następnie 
skrajem miasta zjeżdżamy z górki mając po lewej stronie ładny widok na 
Koszyce z góry. Ostatni odcinek to już typowa dowozówka do osiedla. Pętla 
schowana jest za zakrętem. W drogę powrotną wyruszam linią 7. Chcę zaliczyć 
jeszcze pętlę Socha Jána Pavla II, ale tramwaj zwiewa mi sprzed nosa na 
skrzyżowaniu. Wyjeżdżam więc naprzeciw kolejnemu. Zdecydowałem się wysiąść 
na przystanku Stará nemocnica, okazało się, że mogłem ujechać jeszcze trochę 
dalej. Wsiadam w linię 4. Dojeżdżam do pętli, na której znajduje się pomnik 
polskiego papieża. Niestety jest już ciemno, więc fotki wychodzą kiepskie. 
Ponownie 4-ką dojeżdżam na Námestie osloboditeľov. Zaglądam na chwilę do 
znajdującej się tu galerii handlowej, a następnie 6-ką podjeżdżam na 
Staničné námestie. Udaję się do Lidla w celu znalezienia Toffifee, ale 
niestety nie ma. Na szczęście znajduję go w jednym z dworcowych sklepików. 
Jest mi ono potrzebne ze względu na kupon dający 25 % zniżki na bilet 
kolejowy, dzięki czemu będę mógł lekko obniżyć koszt jutrzejszego dnia. W 
opakowaniu znajduje się również kod zniżkowy, który możemy wykorzystać przy 
zakupie czeskiej skupinovej víkendovej jízdenki kupując ją przez internet. 
Wycinam kupon i wymieniam go w kasie na bilet Košice-Banská Bystrica ze 
zniżką, upewniając się wcześniej u kasjerki co do możliwości robienia przerw 
w podróży. Najwyższy czas udać się na nocleg. W tym celu muszę udać się do 
przystanku Poliklinika Sever (na trasie do pętli Havlíčkova). Niestety 
bezpośredni tramwaj 2 zwiewa mi sprzed nosa, więc wsiadam w R1, którym 
podjeżdżam na Námestie osloboditeľov. Tam łapię 4-kę i dojeżdżam na miejsce. 
Jeszcze kilka minut marszu i docieram do Hostelu BARNO. Jest to chyba dawny 
akademik przerobiony na hostel. Cena noclegu z uwzględnieniem podatku 
miejskiego to 13,20 euro. Mam pokój jednoosobowy znajdujący się w studio 
obejmującym jeszcze drugi pokój i wspólną łazienkę, której przydałoby się 
jakieś odświeżenie. W pokoju balkon z widokiem na miasto, telewizor, 
lodówka, ręcznik i zastawa. Jest również darmowe WiFI.


DZIEŃ 2 - 9.09.2016.
Košice - Poprad-Tatry- Studený potok - Tatranská Lomnica - Starý Smokovec - 
Poprad-Tatry - Starý Smokovec - Štrbské Pleso - Štrba - Štrbské Pleso - 
Štrba - Vrútky - Banska Bytrica - Vrútky

Pobudka bardzo wczesna, bo muszę dokończyć sieć tramwajową. Wychodzę ok. 
5:20. Próbuję uwiecznić hostel, ale marnie to wychodzi. Mam do zaliczenia 
najciekawszą linię, która wychodzi poza miasto do zakładów U.S. Steel i jest 
obsługiwana liniami pospiesznymi. Jest ich dużo, ale rozkład jest bardzo 
poszatkowany, więc musiałem ułożyć konkretny plan. Z przystanku Poliklinika 
Sever wyruszam 4-ką. Dojeżdżam do przystanku Dom umenia. Około 10 minut 
czekania i zjawia się R1. Linia wiedzie głównie przez pola i bardziej 
przypomina linię kolejową niż tramwajową. Większość przystanków jest na 
żądanie. Na końcu spodziewałem się małej pętli a zastałem solidny dworzec 
autobusowo-tramwajowy. Ruch duży, bo akurat kończy się nocna zmiana, a 
zaczyna pierwsza dzienna. Na dworcu w każdym możliwym miejscu wiszą tablice 
o zakazie fotografowania (i jeszcze kilku innych rzeczy), ale ja jestem tak 
zdegenerowany, że pozwoliłem sobie zrobić kilka zdjęć. :P Z tego co wiem 
mimo zrobienia zdjęć zakład nadal stoi w jednym kawałku.:) Powracam linią 
R2. Celowo wybrałem właśnie tę linię ponieważ dowozi mnie ona na przystanek 
VSS, križovatka, skąd mam tylko 2 przystanki do pętli Socha Jána Pavla II. 
Przystanek znajduje się pod estakadą. Linią 4 tym razem porządnie zaliczam 
pętlę. Szybkie zdjęcia i tym samym tramwajem wracam. Wysiadam na Námestie 
osloboditeľov. Mam jeszcze chwilę czasu, więc zaglądam na skraj starówki. 
Gdy powracam na przystanek, trafia się autobus jeżdżący na gaz ziemny. 
Pożegnanie z koszyckimi tramwajami to linia 6, która dowozi mnie na Staničné 
námestie. Zanim udam się do pociągu, idę na chwilę zobaczyć położony obok 
dworzec autobusowy. Przed odjazdem jeszcze kilka zdjęć. Jedne schody 
prowadzące z dworca na peron, jak głosi tabliczka są jednokierunkowe, bo 
jest zakaz schodzenia nimi :P Na żeberku stoi sobie wagon zza wschodniej 
granicy. Koszyce opuszczam rychlikiem DARGOV (tym samym, którym jechałem 
wczoraj w drugą stronę).

Podróż nie jest długa bo wysiadam w Popradzie-Tatry. Jest to stacja 
dwupoziomowa: poziom dolny to linia Košice-Žilina, a górny to początek linii 
tatrzańskich elektryczek, które właśnie teraz będę zaliczać. Wszystkie 
składy stacjonują na dolnym poziomie, a elektryczki TEŽ na perony górne 
wjeżdżają specjalną łącznicą. Pisałem już, że na Słowacji praktycznie nie ma 
ofert taryfowych, co zmusza do zaliczania na biletach jednorazowych. Sieć 
TEŽ jest wyjątkiem, ponieważ posiada bilet całodzienny za 4 euro, w który 
zaopatruję się w centrum obsługi pasażera. Mam kilka wariantów zaliczania, 
najkorzystniej dla mnie będzie zacząć od Studenego Potoku i przejechać do 
Starego Smokovca (z wjazdem kieszeniowym do Popradu), a następnie zjechać 
zębatką do Štrby. Mam nieco ponad godzinę czasu, więc szybko udaję się 
obejrzeć rynek, który na szczęście nie znajduje się zbyt daleko. Całkiem 
ładny. Powracam na stację i zajmuję miejsce w spalinowym Flircie do stacji 
Stará Ľubovňa. Dawniej większość pociągów dojeżdżała do przygranicznego 
Plavca, dzisiaj ostała się tam jedna para pociągów tylko w piątki i 
niedziele. Podobnie jest na linii z Plavca w kierunku Koszyc, ale tam już 
wcześniej była marna oferta, przez co został mi głupi brak w postaci 
niezaliczonego odcinka Plaveč-Lipany. Na szczęście rozkład mimo jednej pary 
2 razy w tygodniu umożliwia w miarę sprawny przejazd 
Poprad-Plaveč-Lipany-Koszyce, więc mam nadzieję, że w przyszłym rozkładzie 
to się nie zmieni, bo wypadałoby kiedyś w końcu to uzupełnić. Flirtem 
podjeżdżam do stacyjki Studený potok. Odgałęzia się tu linia do Tatranskej 
Lomnicy, a peron ma kształt trójkąta (układ podobny jak np. w Parndorf Ort w 
Austrii). Oczekuje pojedynczy motorak z dość wygodnymi siedzeniami. Czekamy 
jeszcze na przyjazd pociągu Stará Ľubovňa - Poprad. Gdy wszyscy się 
przesiedli z przyzwoitym zapełnieniem ruszamy w krótką podróż. Ta linia to 
jeszcze zwykła lokalka o normalnym rozstawie szyn, ale ważny jest na niej 
bilet sieciowy TEŽ (podobnie jak na odcinku Poprad-Tatry - Studený potok). 
Tatranská Lomnica to stacyjka, na której spotykają się normalnotorowa linia, 
którą przyjechałem oraz wąskotorowa zelektryfikowana linia wiodąca do 
Štrbského Plesa przez Starý Smokovec. Stacja w fajnym górskim klimacie, obok 
stacji stragany z pamiątkami, na których można kupić m.in. pocztówki z 
pociągami. Obsługę górskich linii zapewniają składy ŽSR EMU 425.9 w 
podwójnym zestawieniu. Nie posiadają one toalet. Frekwencja w moim pociągu 
niezbyt wysoka. Na stolikach schematy sieci TEŽ. Widoki na trasie bardzo 
ładne, po prawej strony mamy górskie szczyty, a po lewej widok na doliny. 
Nieraz pokonujemy ciasne łuki. Wysiadam w Starým Smokovcu, żeby zaliczyć 
odcinek do Popradu-Tatry, którym następnie również powrócę. Na stacji spory 
ruch i tłum ludzi na małych peronikach. Spotykają się tu 3 pociągi: 
Poprad-Tatry - Štrbské Pleso, Štrbské Pleso - Poprad-Tatry i wahadełko Starý 
Smokovec - Tatranská Lomnica, którym przyjechałem. Pociąg do Popradu już z 
dużo większą frekwencją. Zaraz po odjeździe zjeżdżamy ostro z górki po łuku, 
a pociąg wydaje odgłosy typowe dla takiej jazdy. Następnie krajobraz coraz 
bardziej łagodnieje. Na stacji Veľký Slavkov znajduje się trójkąt torowy. 
Podróż kończymy na górnym peronie stacji Poprad-Tatry. Ponieważ stację 
oglądałem jakieś 3 godziny temu nie ruszam się z peronu, tylko od razu 
zajmuję miejsce w drugim składzie, którym pojadę w pełnej relacji czyli do 
Štrbského Plesa. Do Starego Smokovca powrót tą samą trasą i efektowny wjazd 
pod górkę. W Starým Smokovcu znowu spotkanie 3 pociągów i duża wymiana 
pasażerów. Na przeciwległej czwórce siada rodzinka mówiąca po Polsku. 
Kontynuujemy jazdę mając po prawej stronie Tatry (w tym najwyższy ich 
szczyt - Gerlach) a po lewej dolinę. Czasem trasa wiedzie przez lasy i 
zatacza ostre pętle. W końcu docieramy do końcowej stacji Štrbské Pleso. 
Kończymy jazdę na ślepych torach, gdyż te składy dalej nie pojadą. W dół do 
Štrby prowadzi kolej zębata. Budynek dworca trochę nietypowy, do którego 
wchodzi się po schodkach. Na pociąg, który przyjedzie ze Štrby oczekuje 
spory tłumek ludzi. Przybywa skład troszkę przypominający te z kolejek 
alpejskich np. w Szwajcarii. Siedzenia drewniane. Szybka wymiana podróżnych 
i rozpoczynamy jazdę w dół. Widok jest piękny - rozległa panorama na dolinę. 
Po drodze jest przystanek Tatranský Lieskovec. Na wjeździe do Štrby widzimy 
w dole linię z Žiliny oraz mijamy mały garaż. Podróż kończy się wjazdem 
przez bramę do hali, w której znajduje się peron. Stoi też drugi krótszy 
skład. Z analizy tabelki rozkładu wynika, że robi on za wzmocnienie w 
niektórych terminach, a składy jadą jeden za drugim w bardzo niewielkim 
odstępie, bo nie mają jak się minąć na trasie. Rychlik, którym pojadę dalej 
jest dopiero za 1,5 godziny. Szybkie spojrzenie w rozkład i okazuje się, że 
dam radę jeszcze raz wjechać do Štrbského Plesa i zjechać na dół korzystając 
z tego, że mam bilet sieciowy. Wcześniej zdążę jednak zwiedzić stację. Tym 
razem podczas przejazdu zębatką zamiast robienia zdjęć kręcę film z 
przejazdu. Na górze nawet nie wysiadam z pociągu, bo po szybkiej wymianie 
podróżnych ruszamy z powrotem na dół.

Po ponownym przyjeździe do Štrby nadal mam sporo czasu do rychlika, którym 
udam się do Vrútek. Słyszę, że zajechała jakaś osobówka. Dopiero po chwili 
orientuję się, że jedzie ona do Púchova i musiała mi umknąć w trakcie 
studiowania rozkładu jazdy, a jest idealna na wyjechanie gdzieś przed 
rychlikiem, tym bardziej, że ma otwieralne okna. Niestety słyszę już 
gwizdek. Okazuje się jednak, że mam fuksa, bo ktoś nie zamknął drzwi i 
musiała pójść to zrobić kierpociowa, a ja dzięki temu zdążyłem w ostatniej 
chwili wsiąść do pociągu. Zaraz po wejściu szybkie spojrzenie w tabelę gdzie 
wyprzedza nas rychlik, okazuje się, że jest to dopiero między Kraľovanami a 
Vrútkami. Jazda tak piękną trasą z możliwością otworzenia okna to ogromna 
przyjemność, więc cały czas sterczę w nim z aparatem. Dokumentuję stacje i 
przystanki. Po dojechaniu do Kraľovan postanawiam zostać jednak w osobówce, 
bo nią również zdążam na skomunikowanie we Vrútkach. Po wyjeździe z tej 
stacji chyba najładniejszy widok na tym odcinku - jazda wzdłuż dużego 
jeziora i gór. Na stacji Turany mieliśmy przewidziany dłuższy postój na 
wyprzedzenie przez rychlik, jednak nie pojawia się on i planowo ruszamy 
dalej. Dojeżdżamy punktualnie do Vrútek. Po przyjeździe okazuje się, że 
rychlik ma prawie pół godziny w plecy, więc miałem nosa, że się na niego nie 
przesiadłem. Zostało jeszcze trochę dnia, więc wykorzystam go na przejażdżkę 
do Bańskiej Bystrzycy. W czasie oczekiwania szybko zwiedzam nową dla mnie 
stację. Przyjadę tu jednak jeszcze wieczorem na nocleg. Liczyłem, że na 
pociągu Žilina-Banská Bystrica trafię na jakiś wagon z otwieralnymi oknami 
(bo taki widziałem wczoraj w Žilinie) ale niestety przyjeżdża skład 
zestawiony w całości z wagonów klimatyzowanych. Zapełnienie bardzo duże, 
fuksem znajduję dobre miejsce przy oknie. Odjeżdżamy z opóźnieniem, bo 
czekamy na mój niedoszły rychlik, który przyjeżdża prowadzony 2 
lokomotywami. Pierwszy odcinek trasy jest dość płaski, a po drodze zaliczamy 
miejscowość Martin. W miejscowości Turčianske Teplice odbijamy w lewo od 
lokalnej linii w kierunku miejscowości Zvolen. Ostatni odcinek trasy jest 
bardzo ciekawy, znajduje się na nim ok. 20 tuneli. Odnosi się wrażenie, że 
więcej jedziemy tunelem niż na powierzchni. Jest tylko jeden postój 
handlowy - Horná Štubňa obec. Z racji opóźnienia zostajemy jednak wstrzymani 
jeszcze na stacji Harmanec Jaskyňa na krzyżowanie ze składem w przeciwnym 
kierunku. Do Bańskiej Bystrzycy docieram o zachodzie słońca. Udaje się 
jeszcze wykonać zdjęcia stacji. Zakupuję też bilet powrotny na dziś, który 
wydłużam jeszcze na część jutrzejszej trasy, bo ważność jest do 12:00. 
Niestety przez opóźnienie mam trochę mniej czasu niż było planowane, a chcę 
obejrzeć starówkę, która jest dość daleko. Postanawiam jednak zaryzykować i 
pobiec. Po drodze mijam Múzeum Slovenského národného povstania, przy którym 
rozłożyło się wesołe miasteczko i wałęsa się przy nim dużo młodzieży. Na 
rynku również tłok, bo odbywa się jakaś impreza, no ale kolejne miasto można 
wpisać na listę zaliczonych. Również biegiem powracam na stację. Mógłbym 
udać się na położony bliżej rynku przystanek Banská Bystrica mesto, ale nie 
chciałem ryzykować, że w razie problemów ze znalezieniem go ucieknie mi 
ostatnie połączenie do Vrútek. Powraca ten sam skład, którym przyjechałem. 
Oczekujemy na skomunikowanie z lekko opóźnionym rychlikiem z Bratysławy. Już 
po ciemku dojeżdżam do Vrútek. Nocleg mam w Penziónie KORAS, który znajduje 
się zaraz obok dworca. Pokój 2-osobowy z łazienką, jednak zarezerwowany jako 
do wykorzystania przez 1 osobę. Cena noclegu 15 euro. Zasadniczo preferuję 
tańsze noclegi w salach wieloosobowych, ale w tym rejonie po prostu ich nie 
ma, a w Koszycach cena za pokój 1-osobowy była taka sama jak za wieloosobowy 
w innym (i jedynym) miejscu. W pokoju lodówka oraz ręcznik i mydełko. Widoki 
z okna bardzo kolejowe. Jednak jeśli ktoś do spania musi mieć zupełną ciszę, 
to nie jest to miejsce dla niego, bo obiekt znajduje się na tyle blisko 
stacji, że w pokoju słychać zapowiedzi i oczywiście przejeżdżające pociągi.


DZIEŃ 3 - 10.09.2016.
Vrútky - Kraľovany - Trstená - Kraľovany - Vrútky - Žilina - Čadca - Mosty u 
Jablukova - Bohumín - Chałupki - Racibórz - Kędzierzyn

Pobudka znów wczesna i przed 7:00 wychodzę z penziónu. Kilka minut później 
jestem już na dworcu. Dzisiaj zaliczę sobie lokalkę Kraľovany-Trstená wraz 
ze zwiedzeniem tej miejscowości. W tym rejonie mam do zaliczenia jeszcze 2 
lokalki (Žilina -Rajec i Čadca-Makov) ale z racji weekendu nie udało się ich 
dołączyć do planu, bo układając różnie warianty planu, zawsze trafiałem 
gdzieś w jakąś dziurę i nie zdążyłbym wrócić na odpowiednią godzinę do 
Bohumína. Z Vrútek do Kraľovan podjeżdżam pociągiem Regionálny rýchlik 
CASSOVIA relacji Trenčín - Košice. Zapełnienie duże, więc te kilkanaście 
minut spędzam na korytarzu. Poranek bardzo mglisty. W Kraľovanach oczekuje 
już dwuczłonowy motorak do Trsteny, a ja mam chwilę aby rozejrzeć się po 
zamglonej stacji. Hol dworca w dość starodawnym stylu. Zapełnienie pociągu 
niezbyt duże, siedzenia całkiem w porządku. Trasa wiedzie przez ładne góry, 
jednak przez jej większość towarzyszy nam gęsta mgła, więc porządnie obejrzę 
ją sobie w drodze powrotnej. Za miejscowością Párnica mijamy bilboard z 
reklamą Rabkolandu. W Trstenie prawie 1,5 godziny czasu, więc oczywiście 
zwiedzę sobie miejscowość. Stacyjka w klimacie typowym dla czeskich i 
słowackich lokalek. Mijając dworzec autobusowy docieram do całkiem dużego 
rynku. Jest stąd niedaleko do granicy z Polską, więc na pobliskim 
skrzyżowaniu znajduje się drogowskaz na Krakov. Na stację powracam na parę 
chwil przed odjazdem. Teraz mogę w pełni delektować się widokami pięknej 
linii, która wije się pośród gór oraz ciasną doliną wzdłuż rzeki. Na stacji 
Nižná mamy mijankę, która przedłuża się, więc łapiemy plecy. Zgłaszam 
kierpociowej skomunikowanie na rychlik do Žiliny, w odpowiedzi dostaję 
informację, że on również 'mieszka' czyli jest opóźniony. Mam więc w 
Kraľovanach trochę czekania. W końcu zjawia się bardzo długi (kilkanaście 
wagonów) rychlik LIPTOV Koszyce-Bratysława. Znajduję prywatny przedział w 
wagonie, który posiada część bagażową. We Vrútkach cykam fotki peronu przez 
drzwi. Zaraz po odjeździe przechodzi kierownik i mówi, że mam skasować 
zdjęcia, bo jest zakaz fotografowania. :P Z trudem próbuję powstrzymać się 
od śmiechu. :) Przed Žiliną zostaje podany komunikat, że podróżni, którzy w 
Púchovie mieli przesiadać się na EC do Pragi mają pojechać innym połączeniem 
z Žiliny, bo tamto skomunikowanie nie będzie zachowane. W Žilinie jest 
możliwość przesiadki przy tym samym peronie na osobówkę do Zwardonia, na 
której skład kilku klimatyzowanych wagonów. Ja mam ponad godzinę, więc znowu 
udaję się do centrum, ale niestety sklep, do którego chciałem wstąpić jest w 
sobotę o tej porze już nieczynny. W galerii MIRAGE trafiam na makietę 
kolejową wraz z wystawą.

Kolejny pociąg to City Elefant, którym podjeżdżam do Čadcy. Pierwszy raz mam 
okazję przesiadać się na tej stacji. Budynek dworca o dość ciekawej 
architekturze, taki większy Łowczów lub Wilczyska. Linia do Makova ma swój 
oddzielny peron, na który trzeba kawałek przejść. Jako osobówka do Mostów u 
Jablunkova pojedynczy motoraczek. Frekwencja słaba. W Mostach u Jablunkova 
miałem mieć szybka przesiadkę, ale pociąg z Ostravy (który będzie tam 
powracać) ma 10 minut w plecy, więc mogę obejrzeć tę stację. Na torach 
towarowych polski ET41. W końcu przyjeżdża spóźniony City Elefant i po 
szybkiej zmianie czoła ruszamy. Frekwencja duża, bo sporo grup 
zorganizowanych. Do mnie dosiadają się babcia i dziadek z małą wnuczką. Jadę 
na bilecie Silesia Weekend Chałupki-Racibórz, żadnej dziwnej reakcji przy 
kontroli. Na odcinku Mosty-Český Těšín wszystkie stacje mają napisy w języku 
polskim i czeskim i również w pociągu zapowiedzi są w obu językach. Bardzo 
nie podoba się to babci jadącej na mojej czwórce, która stwierdza, że 
przecież jesteśmy w Czechach a nie w Polsce i że niedługo będą pewnie 
jeszcze po cygańsku zapowiadać. :P Nas Polaków nieraz śmieszą różne czeskie 
słowa. W drugą stronę jest podobnie. Gdy automat w pociągu zapowiedział 
Ropice zastávka, a zaraz potem Ropica przystanek, na słowo "przystanek" 
jadąca nieopodal grupa dzieci dostała ataku śmiechu. :P W Bohumínie jesteśmy 
po 17:00. Polski kibel już jest, a przed nim na tym samym torze stoi EP09 
czekająca na EC PRAHA. Po przyjeździe PRAHY dziewiątka podpina się do składu 
i zabiera go do Polski. Mam ok. 1,5 godziny czasu. Spaceruję po okolicy 
dworca, robię też trochę zdjęć wagonów z kładki nad torami. Przy ślepym 
torze, z którego odjeżdżają głównie kible do Polski znajdują się ławeczki 
Leo Express. Ich umiejscowienie pozostało pewnie z czasów gdy pociągi tego 
przewożnika kończyły w Bohumínie właśnie na tym żeberku. Teraz większość 
składów jedzie przelotem gdzieś dalej, właśnie wjeżdża pociąg z Pragi do 
Koszyc. A tymczasem tablicę odjazdów w holu chyba zaatakowali hakerzy z PKP 
IC (a może to ci sami, którzy przygotowują nowy system sprzedaży 
internetowej? :P ). Po spacerku czekam już grzecznie aż polski kibel zaprosi 
pasażerów do środka. Rychlik z Brna ma 50 minut w plecy. W pewnym momencie 
słyszę krzyki. Po peronie 3 biegnie jakiś gostek, a za nim dwóch 
policjantów. Gość na przełaj przez tory próbuje uciec za południową stronę 
stacji, ale źle wybrał, bo trafił na płot. Chwilę później zostaje schwytany 
i zakuty w kajdanki. Gdyby pobiegł w stronę zachodniej głowicy stacji i np. 
na linię w kierunku Orlovej pewnie udałoby mu się uciec. Policjantom jednak 
się nie spieszy, bo wałęsają się po peronie, a gość ze skutymi rękami 
spaceruje obok nich. Przyjeżdża jeszcze więcej policji i straży miejskiej i 
zaczynają chodzić po torach między wszystkimi peronami, tak jakby czegoś na 
nich szukali. Nie przejmują się zbytnio ruchem pociągów. Pendolino z Pragi 
przyjeżdża planowo, a chwilę później przejeżdża bez zatrzymania drugie 
Pendolino jako SuperCity KOŠIČAN (relacji Koszyce-Praga). Nie wiem jak 
skończyła się akcja policji, bo nadchodzi 19:00 i ruszam kiblem do 
Raciborza. W Raciborzu szybka przesiadka i ok. 20:30 jestem w Kędzierzynie.

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/kotat.html

Pozdr.
Grzesiek
Re: [rel] Tramwaje w Koszycach i nie tylko
#231924
Author: Pan Srocz
Date: Mon, 02 Jan 2017 17:31
2 lines
1620 bytes
Te Rki w Koszycach to nie są żadne pośpiechy tylko zwykłe linie jeżdżące do kombinatu - w szczycie (czyt. godzinach pracy huty). Nie każdy R to Rychlik :)
A pod hutą przewalają się tysiące ludzi i w sumie całe te Koszyce wyglądają jak dolepione do tej huty.
Re: [rel] Tramwaje w Koszycach i nie tylko
#231925
Author: Kolejoman
Date: Mon, 02 Jan 2017 23:00
12 lines
1545 bytes
Użytkownik "Pan Srocz" <decomposed06@gmail.com> napisał w wiadomości 
news:9d4b2b3a-3b41-4914-a12a-06974af4418f@googlegroups.com...

>Te Rki w Koszycach to nie są żadne
>pośpiechy tylko zwykłe linie jeżdżące do kombinatu

W pewnym sensie możnaa uznać że są, bo na odcinku pozamiejskim większość 
przystanków jest na żądanie. :P

Pozdr.
Grzesiek
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads