🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: pl.misc.transport.miejski
1 messages
1 total messages Started by Kolejoman Wed, 25 Jun 2014 16:20
[rel] Poznańskie klimaty
#231652
Author: Kolejoman
Date: Wed, 25 Jun 2014 16:20
442 lines
34122 bytes
Witam

DZIEŃ 1 - 20.05.2014.

Kędzierzyn - Opole - Kluczbork - Ostrów Wielkopolski - Poznań

Ostatnia duża sieć tramwajowa w Polsce, której do tej pory w ogóle nie 
miałem okazji zwiedzić to Poznań. Również samo miasto nie było przeze mnie 
zbytnio zwiedzane transportowo, bo dotychczas bywałem tu jedynie przejazdem 
(nie licząc 2 wizyt na Starym Rynku dawno temu). Do stolicy Wielkopolski 
planowałem wybrać się już od dawna, jednak liczne remonty linii tramwajowych 
skutecznie odciągały mnie od tego pomysłu. W końcu jednak udało znaleźć się 
pasujący termin, w którym jeździły wszystkie trasy z wyjątkiem Mostu 
Uniwersyteckiego, który jeszcze długo nie pojeździ bo dopiero trwa jego 
rozbiórka. Zapowiadała się również piękna słoneczna pogoda i bardzo ciepło. 
Wyruszam 20 maja regio o 6:00 z Kędzierzyna. Po niecałej godzinie jestem w 
Opolu i udaję się do pracy. Na dworcu jestem ponownie ok. 13:00. W 
prestiżowej kasie zakupuję bilet i udaję się na częstochowską stronę dworca. 
Trwa remont peronu 3 oraz połowy peronu 4 ze ślepym torem. Mój szynobus do 
Kluczborka (odj. 13:39) zazwyczaj jest podstawiony dużo wcześniej, jednak 
dzisiaj podjeżdża na ostatnią chwilę od strony Opola Zachodniego (być może 
przeszedł z przyjeżdżającego chwilę wcześniej regio z Kędzierzyna). Dobrze 
znaną mi trasą docieram do Kluczborka. Budynek dworca po gruntownym 
remoncie. Przechodzę na drugą stronę stacji, gdzie przyjechał kibel z 
Poznania. Powracać będzie ten sam skład, jednak musi on wyjechać za stację i 
podstawić się przy sąsiednim peronie. Podobnie jest z pociągami od strony 
Wrocławia, też nie wystarczy zwykła zmiana czoła tylko konieczne jest 
przestawienie się na sąsiedni peron. Dziwny ten Kluczbork. :P Trasa to 201 
km, więc bałem się żeby nie trafił się full plastik lub puszka bez 
otwieralnych okien. Trafił się kibel z dawnej modernizacji, też średnio 
fajnie ze względu na twarde siedzenia, no ale z dwojga złego lepsze to. 
Odjazd planowy. Do Krzywizny prędkość tragiczna, jedziemy 20-ką albo jeszcze 
gorzej. Przejazd 6 km zajmuje 21 minut !!! Za tą stacją zostajemy skierowani 
na tor lewy, ogólnie na tej trasie na wielu odcinkach jedzie się po torze 
przeciwnym do zasadniczego, a zmiany torów następują często. W Kępnie na 
dolnym poziomie odpoczywa kilka kibelków. W Ostrzeszowie ma miejsce dość 
ciekawa rzecz. Po wjechaniu w perony zmieniamy czoło, cofamy się do 
rozjazdów od strony Kępna, a następnie powracamy ale na tor po drugiej 
stronie peronu i dopiero ruszamy w dalszą drogę. Z tego co usłyszałem z 
urywków rozmów przez radio był jakiś problem z rozjazdem. Większa wymiana 
pasażerów w Ostrowie Wielkopolskim i Jarocinie. Na niektórych stacjach 
zjawiamy się przed czasem, więc mamy dłuższe postoje. Im bliżej Poznania tym 
pociąg coraz pełniejszy.

W Poznaniu Głównym jestem punktualnie, o 18:46. Szybko udaję się na dworzec 
zachodni, ponieważ jest tam czynny do 19:00 kiosk, w którym mogę zakupić 
bilet 48-godzinny. Są jeszcze 2 godziny dnia, więc od razu zaczynam 
zaliczanie sieci tramwajowej. Udaję się na przystanek Bałtyk, gdzie wsiadam 
w 13-kę, którą jadę na Junikowo. Przywitała mnie 105-ka. Tabor tramwajowy w 
Poznaniu jest jednak bardzo różnorodny. Oprócz Konstalu możemy tu spotkać 
tramwaje takich producentów jak Düwag, Siemens, Solaris, Modertrans czy 
Tatra. Tak więc zaliczanie będzie interesujące również pod względem 
taborowym. Co ciekawe nie ma tu tramwajów PESY. Trasa, od której zaczynam to 
dość długi kikut, który trzeba zaliczać tam i z powrotem. Przez długi czas 
była ona nieczynna, ze względu na gruntowny remont. Po drodze mijamy pętlę 
Budziszyńska, a przy końcu trasy znajduje się duży cmentarz. Sama pętla to 
zmodernizowane centrum przesiadkowe obejmujące tramwaje i autobusy. Jest 
także parking dla rowerów. Tablica świetlna informuje o najbliższych 
odjazdach, jak się później okaże na innych pętlach też bywają takie tablice. 
Jest to bardzo wygodne, bo nie trzeba sprawdzać rozkładów tylko od razu 
wiadomo, do którego tramwaju się kierować. W drogę powrotną wyruszam linią 
1. Do Ronda Jana Nowaka-Jeziorańskiego jazda tą samą trasą, a następnie 
odbijamy w prawo. Dojeżdżam do przystanku Głogowska/Hetmańska. Równocześnie 
ze mną na sąsiedni przystanek podjeżdża 14-ka w kierunku Górczyna, na którą 
udaje się przesiąść ponieważ musi odstać na światłach. Z kolei od strony 
Górczyna co chwilę przejeżdżają tramwaje bez pasażerów zjeżdżające do 
zajezdni. Po krótkiej jeździe jestem na pętli Górczyn, która częściowo 
znajduje się pod dwiema estakadami. Bezpośrednio obok znajduje się stacja 
Poznań Górczyn, więc również ją sobie oglądam. Jeden zmodernizowany peron 
wyspowy, odchodzi tutaj również obwodnica towarowa umożliwiająca przejazd na 
Starołękę i Franowo z pominięciem Poznania Głównego. Podczas mojej wizyty na 
peronie przejeżdża BWE z Berlina do Warszawy z husarzem na czele. W drogę 
powrotną wyruszam 8-ką, którą dojeżdżam do Mostu Dworcowego i przesiadam się 
na 6-kę. Podjeżdżam nią do przystanku Półwiejska. Ta ulica to deptak, przy 
którym znajdują się knajpki i sklepy. Udaję się na kolację do mojej 
ulubionej sieci pizzerii (stali czytelnicy moich relacji wiedzą jakiej :) ). 
Po odpoczynku ponownie 6-ką powracam do dworca kolejowego. Wysiadam na 
przystanku koło nowego budynku dworca. Przystanek pierwotnie nazywał się 
Zintegrowane Centrum Komunikacyjne, jednak obecnie jego nazwa to Poznań 
Główny. Jego połączenie z dworcem jest jednak beznadziejne. W trakcie 
remontu wystarczyło przejść przez ulicę przez tymczasowe przejście dla 
pieszych. Teraz konieczne jest zejście do przejścia podziemnego, którym 
docieramy na dziedziniec galerii Poznań City Center, przejście przez część 
galerii, wjechanie schodami o jeden poziom do góry i dopiero wtedy dotrzemy 
do budynku dworca, który od przystanku dzieli zaledwie jakieś 50 metrów. Pod 
budynkiem dworca na tym samym poziomie co tory znajduje się dworzec PKS. Nie 
można się jednak na niego dostać bezpośrednio z dworca, trzeba przejść przez 
galerię. Galeria dzieli się na 2 części: handlową, która jest czynna tylko w 
dzień i całodobową, przez którą przechodzi się na oba dworce. Jest tu też 
całodobowy Mc Donald's. Część dzienną od całodobowej oddzielają wysuwane 
szare ściany, w których znajdują się drzwi pilnowane przez ochronę. Budynek 
dworca świeci różnymi kolorami, które co chwilę się zmieniają. W napisie 
Poznań Główny z boku budynku nie świeci literka W co wygląda dość 
niechlujnie. Spędzam trochę czasu na dworcu. Do odjazdu przygotowują się 
ostatnie osobówki odwożące ludzi w prawie wszystkich kierunkach. Z 
dalekobieżnych przybywa TLK PRZEMYŚLANIN ze Świnoujścia do Przemyśla. Mam 
nadzieję, że pociąg ten powróci na trasę przez Wrocław, bo jego brak na 
odcinku Wrocław-Katowice jest uciążliwy i powoduje 10-godzinną dziurę w 
połączeniach. Ok. 23:00 udaję się na przystanek Dworzec Zachodni. 
Zjeżdżającą do zajezdni 16-ką podjeżdżam do Parku Wilsona i udaję się na 
nocleg do kolegi.


DZIEŃ 2 - 21.05.2014.

Poznań - Gołańcz - Poznań

Dzisiejszy dzień zaczynam ok. 8:00. Z Parku Wilsona jadę 5-ką na Most 
Teatralny. W planie mam zaliczenie pętli Ogrody, a następnie przejażdżkę 
szynobusem do Gołańczy, bo sieć tramwajowa nie jest jedynym celem tego 
wyjazdu. Tramwaj w kierunku Ogrodów spóźnia się, więc rezygnuję i 
postanawiam powrócić na dworzec. Przystanek w kierunku dworca posiada bardzo 
długi peron, właściwie ciągnie się on aż do następnego przystanku, który 
znajduje się na remontowanym Rondzie Kaponiera i aktualnie jest nieczynny. 
8-ką podjeżdżam na Most Dworcowy. Żeby z przystanku zejść na dworzec także 
trzeba zrobić małe kółko i pokonać więcej niż jedno przejście z sygnalizacją 
świetlną. Bilet postanawiam zakupić w kasie Kolei Wielkopolskich na dworcu 
letnim. Dworzec ten funkcjonuje jako peron 4b i jest nieco oddalony od 
pozostałych peronów (trzeba pójść drogą, którą samochody i autobusy 
wyjeżdżają placu dworcowego). Został wybudowany dla cesarza Wilhelma II jako 
jego prywatny dworzec do wizyt w Poznaniu. Liczyłem na normalny blankiet, 
ale niestety dostałem na paragonie. :( Przy peronie szynobus do Kostrzyna. 
Gdy powracam na standardowy dworzec mój szynobus do Gołańczy jest już 
podstawiony. Jest to mój pierwszy przejazd spółką Koleje Wielkopolskie. 
Dwuczłonowa PESA, jednak układ siedzeń zupełnie inny niż w szynobusach 
opolskich czy warmińsko-mazurskich. Najbardziej odczuwalną różnicą jest dużo 
ciaśniejsze przejście między siedzeniami, ponieważ po jednej stronie w 
jednym rzędzie znajdują się 3 siedzenia. Pierwsze kilometry po dobrze znanej 
trasie przez Poznań Garbary. Zaliczanie zaczyna się za stacją Poznań Wschód, 
z której odchodzi linia do Gołańczy, którą dawniej można było dojechać do 
Bydgoszczy. Linia została nie tak dawno wyremontowana ze środków unijnych, 
więc prędkość dobra, a stacje i przystanki posiadają nowe perony. Za 
przystankiem Poznań Karolin przecinamy obwodnicę towarową Poznania (ze 
Swarzędza do Kiekrza). Przez moment widać długą estakadę, po której idzie ta 
linia. Niestety do tej pory nie było mi dane jej zaliczyć. Trasa, którą jadę 
niezbyt ciekawa widokowo (jak większość linii w tych rejonach) - pola i 
lasy. Przejeżdżamy m.in. przez Bolechowo, gdzie znajduje się fabryka 
Solarisa. W Murowanej Goślinie oczekujemy na mijankę z szynobusem do 
Poznania, więc wychodzę na szybkie fotki. Na wjeździe do Wągrowca spory łuk. 
Na stacji tej wysiada 3/4 pasażerów. Większość pociągów (na linii jest 
kilkanaście par) kończy bieg tutaj, na dalszym odcinku do Gołańczy kursują 
już tylko 4 pary. Po odjeździe mijamy jezioro. W lewo odgałęzia się linia do 
Rogoźna Wielkopolskiego. Tego odcinka remont nie objął, więc nie jedzie się 
już tak fajnie jak przed Wągrowcem. Na trasie dużo wiatraków. W Gołańczy 
jestem o 10:53 i mam niecałą godzinę czasu. Dalej już nie pojedziemy o czym 
dobitnie informuje granica równo skoszonego zielska na torach. Robię spacer 
na pobliski rynek. Powracam przez rampę przy torach, na której urządzone 
jest targowisko. Miejscowość otoczona jest wiatrakami, w którą stronę by się 
nie spojrzało to jesteśmy w stanie jakiś dostrzec. W drogę powrotną wyrusza 
podobna ilość osób. Kasy biletowej nie uświadczymy, więc drużyna ma co 
robić, bo większość kupuje bilety. Jeden z konduktorów zapytany przez 
pasażerkę o coś stwierdza, że nie wie, bo jest na tej trasie tylko na 
gościnnych występach. :) W Wągrowcu jak można było się spodziewać wsiada 
duża liczba podróżnych i szynobus jest pełny. W Poznaniu jestem ponownie o 
13:10. Na IR STAROSTA do Warszawy podstawiony pojedynczy EN57. Oj, coś 
ostatnio PR zaskakują in minus jeśli chodzi o składy. Zaglądam na chwilę na 
parking, z którego widać perony. Następnie przechodzę do galerii. Na 
piętrze, na którym się znajduję toaleta jest płatna, nie wiem jak na innych 
(np. w Katowicach bezpłatna jest tylko na jednym). Kieruję się na plac przed 
galerię. Przy wejściu wielkie szpilki oraz fontanna przy której można się 
trochę ochłodzić, bo temperatura w tej chwili na pewno przekracza 30 stopni.

Czas kontynuować zaliczanie sieci tramwajowej, więc przez przejście 
podziemne udaję się na przystanek Poznań Główny. Na poniższej fotce widać 
jak niewielka odległość (w stosunku do drogi, którą trzeba pokonać) dzieli 
przystanek od wejścia na dworzec. Postanawiam zacząć od pętli, którą 
najtrudniej zaliczyć czyli Wilczak, gdzie kursuje tylko jedna linia 3 
jeżdżąca dość rzadko i tylko w dni robocze. Aby udać się w tamte rejony 
wsiadam w linię 10, którą pojadę do pętli Połabska. Jedziemy do Mostu 
Teatralnego, a następnie pod trasą "Pestki" i kierujemy się w dość spokojną 
(przynajmniej na pierwszy rzut oka) okolicę. Na pętli nic nadzwyczajnego, 
więc po wykonaniu szybkich zdjęć wyruszam w drogę powrotną. Planuję 
przesiąść się na przystanku Pasieka na 3-kę, jednak mijam się z nią na 
dojeździe do niego, więc żeby nie sterczeć podjeżdżam trochę dalej, do 
przystanku Wielkopolska, gdzie odgałęzia się trasa do pętli Piątkowska. 
Okazuje się, że i tak będę musiał tutaj trochę poczekać. W końcu doczekuję 
3-ki i zaliczam brakujący odcinek. Na pętli Wilczak będę musiał kwitnąć 
kolejne 20 minut, bo tramwaj ma tutaj dłuższy postój. Pętla w klimacie 
parkowo-leśnym, jednak zaraz obok znajdują się osiedla, więc nie jest to 
jakieś odludzie. Czas wykorzystuję na wizytę w osiedlowym spożywczaku. Tą 
samą 3-ką wyruszę w dalszą drogę, teraz pojadę nią w pełnej relacji. Do 
Mostu Teatralnego jazda po zaliczonej już wcześniej trasie, a następnie 
jedziemy całkiem ładnym odcinkiem, wiodącym północnym skrajem Starego 
Miasta. Mijamy m.in. Plac Wielkopolski, katedrę oraz przecinamy Wartę. Trasa 
kończy się przy pętli Zawady, która znajduje się przy linii kolejowej 
pomiędzy stacjami Poznań Garbary a Poznań Wschód. Wielokrotnie widywałem ją 
z pociągu, nawet dzisiaj wracając z Gołańczy.

Po wykonaniu zdjęć wracam pieszo do Ronda Śródka. Bezpośrednio obok znajduje 
się stacja początkowa kolejki Maltanka o takiej samej nazwie. Mamy 15:50, 
więc akurat załapię się na kurs o 16:00. Maltanka to kolej parkowa o 
długości 4 km poruszająca się wzdłuż Jeziora Maltańskiego. Łączy miejsce, w 
którym obecnie się znajdujemy z Termami Maltańskimi oraz Nowym ZOO. W 
wybrane weekendy pociągi prowadzi parowóz. Poza tymi dniami skład ciągnie 
lokomotywa spalinowa wystylizowana na parowóz (chociaż niektórzy twierdzą, 
że na traktor :) ). Tory na stacjach zwrotnych zataczają pętlę, więc pociąg 
nie musi zmieniać czoła tylko zawraca w taki sposób jak tramwaj. Jeśli 
chodzi o rozkład jazdy to w tygodniu pociągi kursują co godzinę, a w 
weekendy co pół, tak więc w soboty i niedziele w ruchu są 2 składy, które 
mijają się w połowie trasy. W budyneczku dworca znajduje się kasa biletowa, 
w której zakupuję bilet. Niestety jest to zwykły paragon z kasy fiskalnej. 
:( Na osłodę można sobie pobrać ze stojaka obok pamiątkowy bilet z 2011 
roku. Obok peronu znajduje się pomnik parowozu. Przed odjazdem następuje 
kontrola biletów. Kierownik kasuje mój paragon kasownikiem takim samym jak 
mają np. w PR, tylko zamiast logo spółki kolejowej jest logo MPK Poznań. 
Jest też dyżurny ruchu, który lizakiem daje sygnał odjazdu. Wygląda bardzo 
podobnie jak dyżurni na czeskich stacyjkach. Prędkość kolejki oczywiście nie 
jest zbyt wysoka. Wyjazd ze stacji po łuku. Po chwili mijamy dwustanowiskową 
lokomotywownię. Pierwszy odcinek wiedzie wzdłuż jeziora, mijamy 
spacerujących ludzi. Następnie odbijamy w lewo i linia robi się leśna. W tym 
lesie mijamy dawny peron przystanku Ptyś, który funkcjonował do 2011 roku. 
Obecny peron znajduje się nieco dalej, już po wyjeździe z lasu. Po kolejnej 
chwili jazdy docieramy do mijanki Balbinka. W weekend spotykają się tu 2 
składy, jednak dzisiaj przejeżdżamy bez postoju. Jedziemy chwilę wzdłuż 
drogi, a następnie ponownie wjeżdżamy w las gdzie mijamy nieczynną stacyjkę 
Przystań. Koniec trasy to Zwierzyniec, który jak sama nazwa wskazuje 
znajduje się w pobliżu ZOO. Jest tu duża wiata, punkt gastronomiczny oraz 
kontener z kasą biletową i nastawnią. Jadąc z powrotem można objechać pętlę 
w lesie. Po dokumentacji fotograficznej drogą pod górkę wychodzę z lasu. Po 
drodze mijam pętlę autobusową przy Nowym ZOO, jednak oferta rozkładowa nie 
jest tu powalająca. Tutejsze ZOO jest nowe, natomiast w centrum miasta 
znajduje się stare, do którego od 1 kwietnia 2014 wstęp jest bezpłatny. Idąc 
dalej po chwili ponownie spotykam tory kolejki. Powrotny pociąg załapuje się 
na zdjęcie.

Pieszo docieram do przystanku Krańcowa, skąd będę kontynuować zaliczanie 
sieci tramwajowej. Wsiadam w 8-kę, na której trafia się jedyny w Poznaniu (i 
jeden z kilku w Polsce) odrestaurowany skład tramwaju 105N (którego następcą 
są powszechnie i najczęściej spotykane tramwaje 105Na). W drogę powrotną 
miałem udać się 6-ką, jednak ta nie podjechała mimo, że stała na pętli już w 
momencie mojego przyjazdu. W efekcie pierwsza odjeżdża ta sama 8-ka, którą 
przyjechałem. Tym tramwajem dojeżdżam do Ronda Śródka, czyli tam gdzie 
startuje Maltanka. Chcę teraz udać się na Starołękę. Nie czekam długo, bo 
podjeżdża 17-ka właśnie w kierunku Starołęki, niestety dość zatłoczona. Gdy 
w pewnym momencie tramwaj skręca w lewo stwierdzam, że coś mi nie pasuje. 
Szybki rzut oka na schemat i już wszystko jasne: 17-ka nie jedzie prosto 
tylko zajeżdża jeszcze na Osiedle Lecha. Nie za bardzo mi to pasuje, bo tędy 
będę jechać później, a tamten odcinek zostałby niezaliczony, więc wysiadam 
na najbliższym przystanku (Polanka). Pierwszym tramwajem jaki się nawinął (z 
pośpiechu zapomniałem zanotować jaka linia, z analizy rozkładu wynika, że 
była to 16 lub 17) powracam do Kórnickiej czyli tam gdzie tramwaj 
"nieplanowo" odbił w lewo. Wsiadam w 13-kę. Teraz już tak jak było planowane 
czyli przez Rondo Rataje docieram do Starołęki. Ta pętla również znajduje 
się przy stacji kolejowej (Poznań Starołęka), więc oczywiście zachodzę tam. 
Jeden peron wyspowy z czynnym tylko jednym torem (drugi w stanie agonii). 
Podczas mojej wizyty przejeżdża TLK GWAREK z Gdyni do Katowic. Trochę się 
zdziwiłem gdy zobaczyłem jak bardzo skrócił się jego skład, czyżby trasa 
przez Ostrów mu nie służyła (to kolejny pociąg, który został zabrany z 
odcinka Wrocław-Gliwice) ? Oczekuje również grupka ludzi na regio do 
Krotoszyna. Megafonista z dość śmiesznym akcentem zapowiada, że pociąg 
"wjedzie na tor przy peroooonieeee". :) Kolejnym celem jest najmłodsza trasa 
tramwajowa w Poznaniu czyli Franowo. W tym celu 13-ką podjeżdżam na Rondo 
Starołęka, żeby tam coś złapać. Najbliższym tramwajem w pożądanym przeze 
mnie kierunku jest jednak 17-ka, która i tak jedzie ze Starołęki. Jedziemy 
teraz przez blokowiska, które rozdzielone są ruchliwą dwupasmową drogą z 
torowiskiem tramwajowym pośrodku. Przejścia dla pieszych są bezkolizyjne po 
wiaduktach. Przesiadkę w kierunku Franowa wykonam na Osiedlu Lecha, gdzie 
zaczyna się tunel tramwajowy. Przed tym przystankiem na chwilę zatrzymujemy 
się, bo pewnie coś właśnie wyjeżdża z tunelu. Trójkąt torowy również 
znajduje się już w tunelu. Przystanek zmodernizowany i zadaszony. W kierunku 
Franowa dość długo nic nie nadjeżdża, za to w stronę Starołęki 2 albo 3 
tramwaje. W końcu zjawia się 18-ka. Trasa wiedzie przez tunel, w którym są 2 
przystanki. Nie wygląda to jednak tak jak w Krakowie, bo o ile przystanki 
krakowskie przypominają bardziej stacje metra i jest w nich ciemno, tak do 
poznańskich normalnie dociera światło dzienne, bo są częściowo odkryte i 
położone niezbyt głęboko. Z tunelu wyjeżdżamy przy centrum handlowym M1, 
gdzie wysiadają wszyscy. Dalej trasa wiedzie tyłami wspomnianego centrum, 
żeby dotrzeć do pętli z zajezdnią, przy której istnieje możliwość przesiadki 
na autobus.

Chyba nieczęsto ktoś tu dojeżdża, bo motorniczy widząc mnie pyta czy mi w 
czymś pomóc i czy się nie zgubiłem. Chcę teraz pojechać 16-ką w pełnej 
relacji czyli zaliczyć PST. Niestety niskopodłogowa zwiewa mi sprzed nosa, a 
na kolejnej przyjeżdża 105-ka. No ale nie będę tracić kolejnych 20 minut 
więc wsiadam. Wracam przez tunel tramwajowy do Os. Lecha, a następnie w 
kierunku Kórnickiej. Ten odcinek nie wiedzie bezpośrednio przez zabudowania 
tylko częściowo przez łąkę. W pobliżu jednak znajdują się bloki. Na dachach 
niektórych wielkimi literami umieszczone są nazwy osiedli np. Os. Lecha, Os. 
Czecha, Os. Tysiąclecia. Za Kórnicką przecinamy Wartę i wjeżdżamy w okolice 
Starego Miasta. Na Placu Bernardyńskim mijamy Caffe Bimba - kawiarnię w 
zabytkowym tramwaju N otwartą raptem 2 dni temu. W pewnym momencie trasa 
robi się jednokierunkowa. Jedna z linii korzysta z tej pętli ulicznej. 
Przejeżdżamy przez Plac Wolności mijając Bibliotekę Raczyńskich. Zapełnienie 
w tramwaju bardzo duże. Dojeżdżamy do Mostu Teatralnego, a następnie 
wjeżdżamy na trasę Poznańskiego Szybkiego Tramwaju (PST) zwanego "Pestką". 
Jest to wydzielona trasa wiodąca w północne rejony miasta. Wszystkie 
połączenia z ulicami są bezkolizyjne. Przypomina bardziej linię kolejową niż 
tramwajową. Na trasie jest kilka stacji, zazwyczaj stanowią one węzły 
przesiadkowe i ulokowane są pod wiaduktami drogowymi. Ich estetyka jednak 
nie powala, a wręcz można powiedzieć, że są brzydkie. Koniec trasy to Os. 
Jana III Sobieskiego - duża pętla z dworcem. Obok przebiega kolejowa 
obwodnica towarowa Poznania. Po wykonaniu zdjęć wsiadam w 14-kę. Powracam do 
centrum. Przy Moście Teatralnym gdzie pierwotnie kończyła się trasa PST nie 
zjeżdżamy na standardową linię tylko jedziemy jej przedłużeniem do Dworca 
Zachodniego. Przystanek przy dworcu znajduje się w miejscu dawnego peronu 7, 
zakrywa go szklany dach i można dostać się z niego bezpośrednio do tunelu 
prowadzącego na perony kolejowe. Za przystankiem znajduje się pętla, a tory 
łączą się ze standardową linią i umożliwiają dalszą jazdę w miasto. 
Dojeżdżam do przystanku Głogowska/Hetmańska i przesiadam się na 11-kę. Pora 
podobna jak wczoraj, więc od strony Górczyna zjeżdżają puste tramwaje do 
zajezdni, a w stronę pętli zrobił się korek tramwajów. 11-ką dojeżdżam do 
Ronda Starołęka, żeby doliczyć odcinek do końca. Następnie wsiadam w 1-kę, 
którą powracam do przystanku Traugutta. Przesiadam się na 2-kę jadącą do 
pętli Dębiec. Po drodze mijamy zakłady HCP. Pętla Dębiec również znajduje 
się przy linii kolejowej i wielokrotnie widywałem ją z pociągu, jednak 
perony znajdują się w dalszej odległości. Ponieważ już się ściemnia 
odpuszczam spacer tam i tylko dokumentuję pętlę. Następnie wybieram linię 10 
i zaliczając odcinek, którym kursuje tylko ona powracam do dworca głównego. 
Rzut oka na Poznań City Center o zmierzchu. W galerii trwa właśnie 
oddzielanie części dziennej od nocnej za pomocą wysuwanych ścian. Wszystko 
koordynuje ochroniarz przemieszczający się na segway'u czyli małym 
dwukołowym wózku elektrycznym. Fajna rzecz, muszę se kiedyś taki sprawić. :P 
Zaglądam do dworcowego Mc Donalda, a następnie podobnie jak wczoraj z 
przystanku Dworzec Zachodni tym razem 8-ką podjeżdżam do Parku Wilsona i 
udaję się na nocleg.

DZIEŃ 3 - 22.05.2014.

Poznań - Wrocław - Kędzierzyn

Ostatni dzień zaczynam ok. 6:00. Mam do zaliczenia jeszcze 2 pętle: Ogrody i 
Piątkowska oraz parę odcinków w mieście, chcę również coś pozwiedzać. Z 
Parku Wilsona odjeżdżam 5-ką. Gdy dojeżdżam do Mostu Teatralnego widzę, że 
zaraz podjedzie 2-ka. Linia ta bardzo mi pasuje, bo mogę hurtem zrobić kilka 
brakujących odcinków. Zaliczam m.in. drugą część pętli ulicznej w okolicach 
Starego Miasta. Tramwaj jedzie do Dębca, więc postanawiam tam dojechać 
jeszcze raz. Po przyjeździe udaję się na przystanek kolejowy, po drodze na 
zdjęcie załapuje się nastawnia. Budynek dworca pomalowany w różne wzorki, na 
drzwiach informacja, że wszystkie pociągi odjeżdżają z peronu 2. Przy 
pierwszym trwają jakieś prace. Perony mają różną długość, różnica jest dość 
spora (no chyba, że pierwszy jest jeszcze w budowie i dogoni długością 
drugi). Podczas mojego pobytu przejeżdża szynobus do Wolsztyna, KAMIEŃCZYK 
do Szklarskiej Poręby oraz regio z Leszna. Skład tego ostatniego to 5 
bohunów i jedna przedziałówka. Mimo takiego składu i bardzo dużej ilości 
osób, które wysiadły skład i tak odjeżdża z zawalonymi przedsionkami. Po 
powrocie na pętlę zakupuję w piekarni śniadanie i konsumuję na przystanku. 
Chcę teraz powrócić do centrum, więc wybieram 10-kę i dojeżdżam nią do Mostu 
Teatralnego. Teraz udam się na Ogrody linią 2. Jedzie się dość powoli, 
ponieważ torowisko jest poprowadzone po ulicy i musimy wlec się za 
samochodami. Po przyjeździe na pętle oczywiście dokumentacja. Następnie 
wsiadam w 7-kę i jadę do Ronda Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Następnie 15-ką 
powracam na Most Teatralny. Czas na ostatnią pętlę czyli Piątkowską. Podczas 
oczekiwania na odpowiedni tramwaj pojawia się 105-ka z reklamą TurKolu czyli 
spółki organizującej przejazdy pociągami parowymi po różnych ciekawych 
trasach. W dalszą drogę wyruszam 9-ką. Po odbiciu od trasy w kierunku 
Wilczaka i Połabskiej linia robi się nieco parkowa. Jedziemy wzdłuż rzeczki, 
a następnie zadrzewioną ulicą z domkami jednorodzinnymi. Ostatni odcinek już 
bez drogi, a sama pętla w klimatach raczej leśnych. Jeszcze w zeszłym 
tygodniu ze względu na remont tramwaje tutaj nie dojeżdżały, tylko kończyły 
trochę wcześniej na przystanku Wrzoska. W pobliżu pętli bloki, 3 stacje 
benzynowe i McDonald. Na ruchliwym skrzyżowaniu nie działa sygnalizacja 
świetlna, więc jego pokonanie nie należy do najłatwiejszych.

Do centrum powracam 9-ką otablicowaną jako "Zjazd do zajezdni Madalińskiego". 
Nie orientuję się aż tak w poznańskich zajezdniach, ale wiem, że do Mostu 
Teatralnego na pewno dojadę, bo wcześniej po prostu nie ma gdzie odbić z 
trasy. Podczas jazdy odpada osłona od lampy na tyłach tramwaju. Motornicza 
po prośbie starszej pani na jednym z przystanków idzie i zakłada ją. Gdy 
powraca do kabiny otrzymuje gorące podziękowania od tej sędziwej pasażerki. 
:) Wysiadam znów przy Moście Teatralnym. Teraz udam się jeszcze raz do pętli 
Ogrody, żeby stamtąd pojechać zwiedzić przystanki w tunelu do Franowa po 
drodze zaliczając ostatnie brakujące odcinki. Tym razem dowozi mnie tam 
17-ka. Kolejny tramwaj to 18-ka. Zaliczam nim ostatnie 2 brakujące odcinki. 
Na ul. Zwierzynieckiej mijamy zabity dechami jeden z wjazdów do nieczynnej 
zajezdni Gajowa. Przejeżdżamy również przez remontowane Rondo Kaponiera. Na 
wprost nie możemy pojechać bo wjechalibyśmy na będący w rozbiórce Most 
Uniwersytecki. Dojeżdżam do przystanku Piaśnicka/Kurlandzka, który znajduje 
się w tunelu. Po obejrzeniu 16-ką podjeżdżam na drugi tunelowy przystanek 
czyli Piaśnicka/Rynek. Przystanki wyglądają prawie identycznie. Teraz chcę 
udać się na Stary Rynek. Podjeżdża 18-ka, która akurat jedzie w innym 
kierunku, więc będę musiał się przesiąść po drodze. Ponieważ na Os. Lecha 
przesiadałem się wczoraj postanowiłem wybrać przystanek Os. Tysiąclecia. 
Jest to spokojne miejsce przy parku. Po chwili oczekiwania nadjeżdża 5-ka. 
Jadę na Plac Bernardyński. Znajduje się tu wspomniana już wczoraj kawiarnia 
w tramwaju. Teraz mam okazję ją udokumentować. Następnie przechodzę na Stary 
Rynek. Zastaję tam sporo wycieczek szkolnych. Akurat wybija 12:00 więc 
załapuję się na "występ" koziołków oraz trębacza. Następnie przechodzę na 
Plac Wolności przy którym znajduje się Biblioteka Raczyńskich. Na samym 
placu znajduje się Fontanna Wolności, a wzdłuż przebiega linia tramwajowa 
(tutaj jest właśnie jednokierunkowy odcinek tworzący pętlę uliczną). 16-ką 
podjeżdżam 1 przystanek, do Fredry. Obok znajduje się teatr, a po drugiej 
stronie natomiast plac z fontanną. Rozkładam się na trawce i odpoczywam 
trochę. Następnie udaję się w kierunku Mostu Teatralnego. Tuż przed nim 
schodzę w dół, ponieważ przy torach znajduje się była nastawnia przerobiona 
na kawiarnię. Jej nazwa nie może być inna jak NASTAWNIA. Od strony torów 
normalnie napis z nazwą stacji, a malowanie podobne do obecnego malowania 
nastawni PLK, więc pasażer pociągu jeśli nie przyjrzy się dokładnie może nie 
zauważyć, że jest to kawiarnia. Pod Mostem Teatralnym przebiega przedłużenie 
"Pestki" do Dworca Zachodniego. Według artykułu z gazety miejskiej, którą 
otrzymałem na jednym z przystanków, inwestycja ta została uznana za jeden z 
najbardziej udanych projektów unijnych ostatnich lat.

Mam jeszcze sporo czasu, więc postanawiam zajrzeć do Starego ZOO, do którego 
wstęp jest bezpłatny. W tym celu z Mostu Teatralnego podjeżdżam 15-ką do 
Matejki. Okazało się mogłem to zrobić nieco inaczej, bo owszem znalazłem się 
w pobliżu ogrodu, ale wejście znajduje się zupełnie z drugiej strony. Ilość 
zwierząt nie jest jakaś duża, bo większość znajduje się w Nowym ZOO. Możemy 
obejrzeć m.in. kozy, gibony, owce czy żółwie. Płatny wstęp jest tylko do 
pawilonu ze zwierzętami zmiennocieplnymi. Po obejrzeniu powracam pieszo na 
Most Teatralny. Po drodze przechodzę przez rozkopane Rondo Kaponiera. 
Największą masakrę komunikacyjną poznaniacy i tak mają już za sobą, bo przez 
rondo jeżdżą już tramwaje i częściowo ruch samochodowy. Jednak w kierunku 
Starego Miasta ciągle straszy wielka dziura i rozbierany dopiero wspomniany 
już wcześniej Most Uniwersytecki. Pierwotnie cała inwestycja miała zakończyć 
się na Euro 2012, a pewnie jeszcze długo się nie zakończy. Z tego powodu 
również nie da się zaliczyć odcinka tramwajowego w tym kierunku i dalej w 
ul. Święty Marcin oraz torów na ul. Towarowej. Mam jeszcze nieco czasu, więc 
z Mostu Teatralnego podjeżdżam 16-ką na Słowiańską czyli pierwszą stację na 
trasie PST. Ostatni już dziś tramwaj to 12-ka. Jadę do Dworca Zachodniego, 
który zostawiłem sobie na sam koniec do obejrzenia.

Do domu powrócę TLK ZEFIR relacji Kołobrzeg-Kraków na bilecie z oferty 
Weekendowa Biletomania. Oferta ta potwierdza, że jeśli się chce to da się 
zrobić sensowną ofertę, która zachęci podróżnego. Gdybym musiał zapłacić za 
bilet standardową cenę 60 zł zamiast 29 zł, to nawet nie brałbym tego 
pociągu pod uwagę, tylko pojechał kiblami przez Kluczbork za 23,31 zł. Już w 
czasie jeżdżenia po mieście sprawdziłem na infopasażerze, że pociąg wyjechał 
z Kołobrzegu z ok. 20-minutowym opóźnieniem. Podczas oczekiwania odjeżdża 
ZEFIR przeciwnej relacji (Kraków-Kołobrzeg). Dobre 5 minut po jego odjeździe 
zapowiedź, że ten pociąg dopiero odjedzie. Z kolei mój skład przybywa do 
Poznania już z trochę mniejszym opóźnieniem niż miał na starcie. Okazuje się 
jednak, że miał małą przygodę. Na szlaku Budzyń - Rogoźno zderzył się z 
drzewem leżącym w skrajni, które zarysowało kilka wagonów, ponadto w jednym 
z nich jest problem z luzowaniem hamulca. Postój wydłuża się, a przy pociągu 
kręcą się panowie w pomarańczowych kamizelkach i kilkukrotnie sprawdzają 
hamulce w każdym wagonie. Przez głośniki w przedziałach zostaje podana 
informacja, że z powodu sprawdzenia hamulców pociąg dozna 30-minutowego 
opóźnienia, na co cały wagon reaguje śmiechem. Z Poznania wyjeżdżamy mając 
+35. W moim przedziale dwóch chłopaków z czego jeden głuchoniemy, a drugi 
uracza cały przedział hip-hopem z wulgaryzmami z komórki oraz facet, który 
również jedzie na Weekendowej Biletomanii. W Czempiniu wyprzedzamy regio 
Poznań-Leszno. Z infopasażera wynika, że pociąg ten jechał planowo i został 
przytrzymany na 15 minut aby mógł go wyprzedzić ZEFIR. Może chodzi o to, 
żeby TLK jak najszybciej znalazł się na odcinku Rawicz-Wrocław, bo później 
ciężko byłoby go przepchać przez jednotory ? Do Wrocławia udaje się zgubić 
trochę opóźnienia. Na szczęście wysiada hip-hopowy współpasażer. W 
Kędzierzynie jestem ok. 19:30 (planowo 19:11).

Fotki, skany biletów: www.kolejomania.rail.pl/trampoz.html

Pozdr.
Grzesiek 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads